Poprzedni temat «» Następny temat
[BG:EE] Poziom trudności
Autor Wiadomość
Remi 

Wiek: 50
Posty: 80
Podziękowania: 4/111
Skąd: znad Bałtyku
Wysłany: 2017-11-02, 18:00   [BG:EE] Poziom trudności

Czy ktoś z Was grał na poziomie Dziedzictwo Bhaala ? Jak wrażenia ? Jaką klasą graliście ?

Ja gram zawadiaką i jest mega trudno. Carbosa i Shanka pokonałem tylko dzięki strażnikom. Zadanie z magazynem i szczurami niewykonalne.

Czy potem jest lepiej, czy to cały czas orka na ugorze ?

Wszystkich chętnych zapraszam do udziału w dysusji.
_________________
Pozdrawiam

Remi
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Damianus_NT 
beamdog hater


Posty: 346
Podziękowania: 115/27
Wysłany: 2017-11-02, 18:43   

Z tego co kojarzę, to Li chyba ukończyła Baldura na tym poziomie trudności. Już nie pamiętam co dokładnie pisała na ShoutBoxie, więc musiała by Ci sama opisać swoje wrażenia, ale wydaje mi się że dociągnęła tak do samego końca gry. Należy jednak wziąć pod uwagę fakt, że Li jest wyjątkowa i troszkę chyba lubi "samobiczowanie" bo chwaliła się, że nabiła kilkaset godzin (600?) w Dragon Age 3 :P

Były jeszcze streamy Kinskiego, gdzie próbował Legacy of Bhaal i, podobnie jak widzowie, nie był zachwycony tym co widzi. Cóż... jak byle kurczak (dosłownie) dostaje chyba około 90 punktów życia (na pewno kilkadziesiąt) to się odechciewa. Kinski walczył dzielnie, ale w pewnym momencie (po kilku dniach grania) stwierdził, że ma dosyć i zmniejszył poziom na 'Insane'.

Podstawową taktyką na streamie było oślepianie przeciwnika pierwszo-poziomowym zaklęciem i obijanie go z broni dystansowej kiedy ten błądził po omacku. Każda walka trwała wieki i była niesamowicie monotonna. Głównie kontrola tłumu i kajtowanie wrogów (odpadają niestety zaklęcia uwzględniające liczbę kostek przeciwników, np. obszarowe uśpienie).

Odpowiadając na Twoje pytanie: orka na ugorze ; )
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
Remi
Li 
Przyjaciel Klanu
Lisior


Wiek: 37
Posty: 422
Podziękowania: 35/11
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-11-02, 19:50   

Damianus_NT napisał/a:
Li jest wyjątkowa

oczywiście

Damianus_NT napisał/a:
troszkę chyba lubi "samobiczowanie"

nawet bardziej lubię jak mnie biczują, ale to już nie w tym temacie :P

Damianus_NT napisał/a:
nabiła kilkaset godzin (600?) w Dragon Age 3 :P

ponad 800 :P

Damianus_NT napisał/a:
Odpowiadając na Twoje pytanie: orka na ugorze ; )

Zgadza się.
SoD od połowy przeszłam za pomocą CTRL+Y, CTRL+R, ponieważ BYĆ MOŻE jest to wykonalne na poziomie Legacy, ale bez jaj, to czysta męka, z przechodzeniem każdej walki metodą rzucania 10 pajęczyn i 40 kul ognia, a potem odpoczynek. Zero frajdy.
W podstawce było to samo, ale podstawka bez LoB była za łatwa, a SoD jest bardziej wymagający i tutaj włączenie tego chorego poziomu trudności kompletnie zamordowało przyjemność z gry. To znaczy wcale bym go nie włączała jakby nie to, że import postaci zaimportował też poziom trudności. Przymierzam się do BG2 - o ile uda mi się obejść błąd instalacji SCS - i nie zamierzam się unieszczęśliwiać Dziedzictwem Bhaala, to już bym chyba wolała Improved Anvil, a to już coś.
W BG1 grałam magiem/kapłanem, całą grę latałam w płytówce z KP między -11 a -14 a i tak dostawałam takie wciry, że klękajcie narody. W połowie gry wyłączyłam 200% dmg, ale to w praktyce nic nie zmieniło, bo nawet przy obrażeniach na poziomie 100% obrywa się niemiłosiernie. Najgorsze są większe sobowtórniaki i wszelkie nieumarłe mendy. Największą pomocą przy rozgrywce była różdżka przywołania potwora. A w SOD przywołanie zwierząt u Jaheiry - niedźwiedzie pojawiały się jako Invalid7302, były nieśmiertelne, niewrażliwe na prawie każdą broń i miały taki poziom regeneracji, że w zasadzie nie dało się im zdjąć nawet 1 segmentu paska zdrowia. ^^ Nie mam pojęcia co zawiodło, ale prawdę mówiąc głównie dzięki tym niedźwiedziom w ogóle dokończyłam grę.
Odradzam, bo to jest idiotyczne rozwiązanie.
A szczurów w Candlekeep naprawdę się nie da zabić, próbowałam ze sto razy. Za to Carbosa i Shanka jakoś ubiłam bez wspomagania, ale to tyle sukcesów w prologu... Miałam poczucie, że dużo walk jest wygranych na fuksie i ogólnie im dalej w las, tym większa mnie zjadała frustracja.
Tego tam uberłakowilka na wyspie wilkołaków też się nie dało zabić. On był w zasadzie jak te niedźwiedzie z 7lvl czarów druida. ^^

Damianus_NT napisał/a:
jak byle kurczak (dosłownie) dostaje chyba około 90 punktów życia (na pewno kilkadziesiąt) to się odechciewa.

Spokojnie pod 200hp dobijała masa przeciwników, o ile nie więcej.

Damianus_NT napisał/a:
zmniejszył poziom na 'Insane'.


A da się? Bo mi się nie udało, choć przyznam, że nie grzebałam za bardzo nad rozwiązaniem tego.
_________________
https://www.facebook.com/...54437278982807/
  
Podziękuj autorce tego posta
 
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
Remi
Li 
Przyjaciel Klanu
Lisior


Wiek: 37
Posty: 422
Podziękowania: 35/11
Skąd: Kraków
Wysłany: 2017-11-05, 19:34   

Znalazłam buszując po forum beamdog:

Cytat:
The candlekeep rats are broken and completely unrepresentative of the difficulty setting. It is not (directly) an issue with LoB. The issue is that they were given 90% damage resistance by the original devs to prevent them from being chunked, and beamdog didn't remove it. There is no other fight in the game with as much effective hp to whittle through, including the final boss fight.
_________________
https://www.facebook.com/...54437278982807/
Podziękuj autorce tego posta
 
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
Kliwer, Remi
Kliwer 


Wiek: 37
Posty: 1496
Podziękowania: 167/262
Wysłany: 2017-11-05, 19:45   

Ha, dobre to jest! To jest właśnie ryzyko wprowadzania zmian globalnych, które tu i tam mogą coś wykrzaczyć. W którejś instalacji miałem jakiś taki problem: zainstalowałem komponent, że wszyscy wrogowie mają max. punktów życia. Niestety spowodowało to wyleczenie jakiejś fabularnie rannej postaci i zablokowało całe zadanie (bo nie dało się wyleczyć wyleczonego).

A te 90% odporności u szczurów sprawia, że Płaszcz Kanałów jest niedorzecznie potężnym przedmiotem (dodać do niego jakiś item czy czar, np. Zbroję Wiary) i mamy tanka niepodatnego na ataki fizyczne. Na samym początku SoA. Przydatne na ulepszone modami smoki.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Kinski 
Dziecię Bhaala
Zajebójca

Wiek: 45
Posty: 1411
Podziękowania: 96/2
Skąd: Białoruś
Wysłany: 2021-01-18, 00:15   

Cytat:
Były jeszcze streamy Kinskiego, gdzie próbował Legacy of Bhaal i, podobnie jak widzowie, nie był zachwycony tym co widzi. Cóż... jak byle kurczak (dosłownie) dostaje chyba około 90 punktów życia (na pewno kilkadziesiąt) to się odechciewa.

Musiałem zweryfikować to podejście. Najpierw przemyślałem, potem nadszedł czas na praktykę.
Ostatnio grałem iluzjonistą/kapłanem (na Twitchu) solo i trochę speedrunowo. W 2 godzinki można skończyć całą fabułę na maksymalnym poziomie.
Tryb Dziedzictwa Bhaala jest jak najbardziej grywalny. Powiedziałbym, że nawet można go spokojnie polecić. Oczywiście trzeba spełnić określone warunki. Przede wszystkim zmienić nasze podejście z chęci zabijania wszystkich wrogich postaci. Walka na początku (a i potem też) jest bez sensu. Nie przynosi w zasadzie jakichkolwiek korzyści. Po drugie to straszny pożeracz czasu. Po trzecie selekcja (dotyczy wszystkich gier zresztą) i priorytety.
Przeciwnicy mają sztucznie zawyżone poziomy. Zwiększone TraK0, PŻ, KP, jednakże nie rzuty obronne. Zachowanie pozostaje takie samo. Zwiększone statystyki dotyczą też przywołańców - także tych wrogich.
Ze względu na rzuty obronne niektóre czary są arcyużyteczne, a niektóre stają arcyśmieciami. Ociemniałość (-4 do TraK0 i KP, trwa ponad 10 minut!), Pajęczyna (rzut obronny -2, do tego Większe osłabienie i Zagłada, więc robi się -8, a mistrz przywołań czy inwokacji ma dodatkową premię - karę do rzutów obronnych -2), unieruchomienia (brak kar do rzutów, dobre, skuteczne, ale trzeba wcześniej zmiękczyć), uroki, Spowolnienie ruchów, Emocje (dostępne w Brodzie Ulgotha, ale to czar 4. poziomu), Większe osłabienie, Zagłada oraz Różdżka paraliżu (kara -4 do rzutów!) to potęgi. Chociaż na normalnym poziomie są również bardzo użyteczne. Unieruchomienie sprawia, że automatycznie trafiamy wrogów, więc KP traci znaczenie ;]. Uroki to słodziaki. Praktycznie od początku możemy zdobyć Płaszcz Algernona. Trochę eksploit, ale tylko trochę, bo tryb Dziedzictwa Bhaala - bądź co bądź - jest trochę prymitywny i chamski, więc my też musimy podejść do tego w stylu "Ja mam swoje chamskie metody i jak pan widzi skuteczne".
Czary-śmiecie to większość tych bazujących na kostkach jak Uśpienie, Tęczowe kolory itp. Ale, ale - w zasadzie czary stricte ofensywne też mocno tracą na znaczeniu, co nie znaczy, że nie są potrzebne. Przydają się do dobijania i osłabiania, chociaż i tak lepiej zapamiętać dodatkową Ociemniałość niż Magiczny pocisk. Ze względu na zmniejszoną - dość znacząco - efektywność czarów ofensywnych, zwiększa się znaczenie ataku broniami standardowymi. Ażeby to robić skutecznie, trzeba podejść do tego taktycznie - najpierw unieszkodliwienie przeciwników (unieruchomienie, uroki, osłabienie), potem zabezpieczenie siebie przed unieruchomieniem/urokami (np. Swoboda ruchów) i napierdalanka (opcjonalnie Przywołanie potworów i Przyspieszenie). Tych walk zresztą nie ma zbyt wielu, bo jak wcześniej stwierdziłem - nie opłaca się. Najlepiej omijać wrogów na szybkości, niewidzialności lub w Sanktuarium. Iluzjonista/kapłan już pod początku ma naprawdę świetne zaplecze - 2-3 Sanktuaria ;].
Niezły start też mają Szaman (taniec), Druid totemiczny (duchy zwierząt) i trochę czarownik.

Co do walk, to nie będzie ich wiele. Najważniejsza to ta z Większymi Sobowtórniakami w Pałacu. Naprawdę. Sarevok to formalność. Jak wiadomo ze speedruna, można to załatwić w kilkanaście sekund. W trbie DB to nie przejdzie. Potrzebujemy odpowiedniego przygotowania - doświadczenia i czarów/przedmiotów. Ze względu na doświadczenie warto unikać walki z pospolitym tałatajstwem, a skupić się na zadaniach, rozmowach, które dają ładne profity. Ale już postacią na stosunkowo niskim poziomie można ciągnąć fabułę.

W Candlekeep (pamiętamy o własnym chowańcu) olewamy szczury, Carbosa i Shanka (chowaniec może ich tankować, rany jak to brzmi...). Lecimy po miksturę przyspieszenia i realizujemy plan caddy-boy/girl level master - przynieś książkę, odtrutkę itp. bzdurki. W zasadzie to można olać. W drodze (pod wpływem Sanktuarium) do Pomocnej Dłoni odkrywamy Wysoki Żywopłot, zgarniamy przedmioty Imoen, Xzara i Montarona (przedmioty, nie osoby), diament, Pierścień ochrony, Pierścień czarów. Ten ostatni jest naszym celem podróży. Speedrun jest całkiem pomocny i można realizować ten plan. Różnice są w niektórych punktach. Np. żeby załatwić Mulaheya, powinniśmy mieć Płaszcz Algernona lub uroki. Zauroczamy go i wysyłamy na koboldy i znikamy z pola wiedzenia. Nawet jak czar przestanie działać, dalej będą walczyć. My ograniczamy się do sprawdzania - poprzez krycie w cieniu, Sanktuarium - jak wygląda sytuacja.

Wcześniej można zrobić kilka łatwych zadań typu:
- odnalezienie zwłok syna Bruna w gnieździe ankhegów (Sanktuarium lub co najmniej dwie Niewidzialności),
- Tenya i rybacy (problem z kapłanką jest taki, że musimy ją doprowadzić na skraj śmierci, ale przecież mamy Różdżkę ognia, nie?),
- pas dla Unshey (trzeba uwalić ogra, więc Ociemniałość, atak dystansowy i idziemy na herbatę/kawę),
- rozmowa z Marlem w Gospodzie Feldeposta,
- książka dla Firebeada,
- Melicamp (trzeba uwalić wilka, więc zauroczamy hobgoblina ze środka mapy, do odczarowania trzeba też czaszki szkieleta - najłatwiej chyba zaczarować jednego z gnolli - nakazujemy mu atak szkieleta i wchodzimy poza pole ich wiedzenia, nakazują walkę),
- Pierścień dla Mirianne (trzeba uwalić półogra, więc zauroczamy jednego, a drugiego traktujemy Ociemiałością i innymi osłabieniami),
- Bassilus (5000 zł, młot bojowy +2 - wybieramy odpowiednie opcje, żeby nie walczyć z nieumarłymi),
- kapitan Bradge (bonus dodatkowy - teleport do Nashkel).

Zadania z wieloma przeciwnikami odradzam, np. pierścień Joii (który hobgoblin ma pierścień? chyba 2-3 od góry krawędzi mapy...), przedmioty dla Landrin (bardzo łatwo zginąć/zablokować się/nie zdążyć wyjść z domu), półogry Bjornina.
Opcjonalne: krótki miecz Perdue'a (wykorzystaliśmy przecież wcześniej kapitana gnolli, nie?), zaginione buty Zhurlonga (poprzez zauroczenie Najemnika Płomiennej Pięści...).

Powinno wpaść kilka tysięcy PD. Opcjonalnie stosujemy "chamską" metodą z bazyliszkami na mapie z Mutaminem, żeby szybciej awansować. Próbowałem tego, ale idzie to opornie. Dużo kombinowania, a po uzyskaniu maksymalnego poziomu traci się motywację do wykonywania "ekspodajnych" zadań. Przed wyruszeniem do Nashkel lub spotkaniem z Mulaheyem kupujemy 2-3 zwoje Zamiany kamienia w ciało - dla Tamah i Branwen oraz kupujemy czary w Wysokim Żywopłocie - przede wszystkim Niewidzialność (wszystkie), Lustrzane odbicia, Tarcza, zauroczenie, Spowolnienie, opcjonalnie miksturę ochrony przed magią i klarowności oraz swobody ruchów. Jeśli nie mamy Tweaka z łatwą nauką czarów - 2-3 mikstury geniuszu. Uwaga kolejna odnośnie Tweaka - zalecam instalację pojemników na czary, przedmioty i klejnoty. Tubę na zwoje mamy od Firebrada, Sakiewkę można mieć od Neery.
Jak już dochrapiemy się zaklęć maga 2 poziomu, jest z górki. Taktyka jest mniej więcej taka sama, ale mamy więcej opcji przemieszczenia się, unikania walki albo pacyfikowania i unieszkodliwiania przeciwników.

Kopalnie to spacerek pod wpływem Niewidzialności lub Sanktuarium. Absolutnie nie warto walczyć z jebaniutkimi koboldami. Spacyfikują nas. Warto pamiętać, że Sanktuarium nie chroni nas przed pułapkami. Aplikujemy więc Lustrzane odbicia i Tarczę po czym przemykamy do Mulaheya. Urok powinien załatwić sprawę. Jeśli chcemy podnieść przedmioty - używamy szybkiego dostępu lub nachodzimy na miejsce, gdzie leży Mulahey i podnosimy z poziomu ekwipunku. Hmm, nie pamiętam czy szybki dostęp niweluje Niewidzialność. Dla pewności warto mieć 2-3 (księga czarów, zwoje, mikstura dostępna w Nashkel w domu burmistrza chyba). Przed wyjściem z siedziby Mulaheya - aplikujemy Sanktuarium/Niewidzialność.

Po wyjściu z kopalni Nashkel jedynymi naszymi troskami są:
- kompletowanie użytecznych przedmiotów dla siebie i na sprzedaż,
- doświadczenie.
Plus jest taki, że jedno jest powiązane z drugim. Toteż - Meilum to rękawice, Pierścień swobody ruchów i Pajęczyna to Dushai w Brodzie, Różdżka paraliżu z mapy z latarnią (Mikstura klarowności i szkielety na siriny), Drasus - buty szybkości (rzucamy urok i wysyłamy go na kolegów), itd.
Jest pewna grupa przeciwników, na których lepiej uważać. Są to m.in. Strażnicy zguby, Horrory bitewne i tego typu ciule. Są odporni na uroki i bronie dystansowe. Trzeba ich naprawdę mocno zmiękczać czarami - Ociemniałością, Pajęczyną, Zagładą. Opcjonalnie - olać, używając zielonego zwoju ochrony.
Drizzt - ugh, solo ciężko. W grupie łatwiej, ale też trzeba wypić jedną kawę/herbatę lub dwie po wcześniejszym przygotowaniu (Przyspieszenie, Różdżki przywołania potwora).
Sarevok - sposób ze speedruna działa (zwój ochrony przed magią, pułapki). Jeśli chcemy "zrobić" go w mniej "chamski" sposób - musimy mieć jedną z różdżek - albo błyskawic, albo zimna. Ma prawie 500 HP i oszałamiające odporności jak na prawdziwego bossa przystało. Problem jest taki, że ma wysoką odporność, więc trzeba mieć tych różdżek z kilkanaście...
Najpierw czyścimy jego kolesi, a potem bawimy się w berka.

Ale Savcio to formalność, dla mnie najtrudniejsza walka to jednak ta w pałacu. Bez odpowiedniego przygotowania nie mamy co startować, szczególnie - jak ja - przy próbie permadeath ;]. Musimy mieć za sobą odpowiedni sprzęt (Różdżki paraliżu, Buty szybkości, Młot Ashideena i ten drugi nowy z Muzeum [trzeba uwalić kapłana, a bez straty reputacji to trochę skomplikowane i wymaga farta], czary (Wielkie osłabienie, Emocje, Spowolnienie). Musimy działać szybko i cenić każdą rundę. Dodatkowo działa czynnik czasowy i jest ryzyko, że nie zdążymy uratować Belta.

Summa summarum - "Mniej rąbania potworów [pozdrowienia dla Zeda], a więcej "Tactical Thinking" [a la Fallout 4].
_________________
Baldurs Gate - youtube | Children Of Bhaal - youtube | Twitch
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
Remi, nowyU
Ruffle_truffle 


Wiek: 37
Posty: 1475
Podziękowania: 85/112
Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 2021-01-18, 16:03   

Najlepiej na początek podejść do tego trybu jak do Serca Furii - importować postać na około 6 lvlu... Gra się w sam raz. Nawet gibberling to nie lada wyzwanie xD a co dopiero 6 gibberlingów. No. Omg.
_________________
Jedyny, wiecznie trzeźwy satyr, który nie idzie z orszakiem Dionizosa. Miłośnik przyrody, a zwłaszcza pól, lasów.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
Remi
Alduwiel

Wiek: 41
Posty: 7
Podziękowano 2 razy
Skąd: Poznań
Wysłany: 2025-11-06, 18:04   

Mi się udało zabić szczury w prologu na poziomie dziedzictwo Bala, ale wpierw sobie odpowiednio postać zrobiłem. Czyli jak kolega wyżej wspomniał import postaci po zakończeniu jednej gry.

Wg mnie nie da się inaczej jak tylko import podrasowanej już postaci bo u Winthropa jest tylko zwykła broń, a ta się zdąży zniszczyć w trakcie walki ze szczurami zaczynając od przysłowiowego zera. A nawet gdyby była do kupienia magiczna broń to nie było by na nią kasy - w końcu to prolog ;)
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group