Pod koniec trailera widać sylwetki trzech postaci, jedna dość sporej postury. Niektórzy fani już przypuszczają że to Wrex ale równie dobrze to może być jakiś randomowy kroganin.
Wiek: 104 Posty: 192 Podziękowania: 20/48 Skąd: z Kociej Wieży
Wysłany: 2020-12-11, 22:08
Owszem, szansa jest. Częściej jednak ginął i obawiam się, że to stało się kanonem. Postacie, które mogły zginąć, rzadko wracają.
A Liara to Mary Sue Bioware, więc zawsze będzie.
PS. Czy to nie było tak, że zawsze ginął, albo Mordin albo Wrex?
_________________ Nie drażnić lwa!
- Dlaczego? - zapytałem dozorcy.
- Dostaje biegunki - odrzekł.
Stanisław Jerzy Lec
Ostatnio zmieniony przez Neysa 2020-12-11, 22:11, w całości zmieniany 1 raz
Z tym przenoszeniem decyzji gracza do kolejnych części BioWare strzelił sobie w kolano. Teraz ma do wyboru albo olać te decyzje albo tworzyć kilkanaście wariantów growego świata.
Edit: Tak, Mordin mógł przeżyć jeśli Shep przekona go żeby nie rozpylał leku ale wtedy Wrex się połapie i zaatakuje Sheparda a przez to zginie.
@torian, lol, zrobią to samo co w Inkwizycji. Decyzje gracza sprowadzą się do dodatkowych opcji dialogowych, tekstów w indeksie czy szansy na spotkanie danej postaci, raczej w mniejszej niż większej roli. Niestety.
Ale jeżeli trzeba, zawsze można przywrócić do życia postaci, które dało się zabić - a nagle okazują się ważne. Jak zrobiono z taką Lelianą - bo wiecie, prochy Andrasty leczą nawet ucięcie głowy ;)
P.S. Nie żebym narzekał, bo generalnie wolę postać Leliany w DAI od tej w DAO. W pierwszej części ta postać jawnie oszukuje gracza, dopiero w Inkwizycji odkrywa swoją prawdziwą naturę.
Wersja kanoniczną to takie mniejsze zło bo kreowanie kilkunastu wariantów rozgrywki wiązałoby się że znacznym skróceniem tejże.
A co do L to szkoda że wpływ jaki Strażnik mógł wywrzeć na nią i Alistera ostatecznie i tak nie miał znaczenia. Podobnie było z Garrusem w pierwszym ME.
Wiek: 104 Posty: 192 Podziękowania: 20/48 Skąd: z Kociej Wieży
Wysłany: 2020-12-12, 12:24
Na coś będą się musieli zdecydować. Czy ciąć wątki, czy jednak się trzymać wyborów graczy. A co do powrotów, to trudno pogodzić pojawienie się dwóch postaci na raz, gdy jedna musiała zginąć, by druga mogła żyć.
Pożyjom, zobaczom, heh.
Mało treści jak na razie, a więcej żerowania na sentymentach. W obu teaserach: ME i DA.
_________________ Nie drażnić lwa!
- Dlaczego? - zapytałem dozorcy.
- Dostaje biegunki - odrzekł.
Stanisław Jerzy Lec
Mass Effectowy motyw wciąż budzi pozytywne skojarzenie nawet mimo średnio udanej Andromedy. Chociaż ostatnio przeszło mi przez myśl że jakby tak pierwszego ME potraktować jako samodzielną całość to nie był wcale lepszy od Andromedy a technicznie nawet znacznie gorszy.
Dlaczego "średnio udanej"? Technicznie Andromeda niszczy całą serię, rozkłada na łopatki i robi z nią brzydkie rzeczy ;] Ale "technicznie" ciężko jest traktować serię ME1-3 jako całość, bo jednak są różnice. W sensie im dawniej, tym dalej w las i ciemniej. Porównując mechanikę trylogii, najlepiej wypada oczywiście 3, ale już 2 to jest koszmarek. No, ale np. pod względem fabuły (nie wiem czy nie tylko) trylogia niszczy Andromedę. Coś za coś.
Cytat:
Gdyby więc Andromedę potraktować jako wstęp do nowej trylogii to byłaby całkiem ok.
Cóż, ja na to liczyłem. Koniec Andromedy jest mocno otwarty, bo i pojawia się arka quarian, i i boss kettów. Były nawet jakieś wzmianki o dodatku z quarianami. Chyba za dużo kwasów - zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych - było z Andromedą. Mam wrażenie, że BioWare i EA traktują tę część jak czarną owcę tudzież wypadek przy pracy.
Cecylio napisał/a:
Ale jeżeli trzeba, zawsze można przywrócić do życia postaci, które dało się zabić - a nagle okazują się ważne. Jak zrobiono z taką Lelianą - bo wiecie, prochy Andrasty leczą nawet ucięcie głowy ;)
No nie wiem. Nie twierdzę kategorycznie "nie", ale ten motyw już wykorzystano w ME2.
Summa summarum, ze względu na Liarę i ten jej uśmieszek rozważę nawet preorder. Oby tylko nie było jak z CB2077, którego robiono ile? 8 lat w sumie, z czego 5 to było faktyczne ostre rzeźbienie.
Dlaczego "średnio udanej"? Technicznie Andromeda niszczy całą serię, rozkłada na łopatki i robi z nią brzydkie rzeczy ;]
Kinski napisał/a:
No, ale np. pod względem fabuły (nie wiem czy nie tylko) trylogia niszczy Andromedę. Coś za coś.
No właśnie dlatego średnio.
Tak przy okazji, ja sam jestem zdania że Andromeda nie zasłużyła na baty które zebrała. Oczekiwaniom co prawda nie sprostała ale ponieważ były wywalone w kosmos to w sumie żadne zaskoczenie. Inną sprawą jest że spora część graczy odpłynęła już po pierwszym kontakcie z glitchami krótko po premierze i nie wróciła kiedy zostały załatane. Ja sam grałem ze 2 lata po premierze i na drobne bugi natknąłem się może ze 2 razy.
Mniej więcej to samo dzieje się teraz z Cyberpunkiem.
Kinski napisał/a:
Cecylio napisał/a:
Ale jeżeli trzeba, zawsze można przywrócić do życia postaci, które dało się zabić - a nagle okazują się ważne. Jak zrobiono z taką Lelianą - bo wiecie, prochy Andrasty leczą nawet ucięcie głowy ;)
No nie wiem. Nie twierdzę kategorycznie "nie", ale ten motyw już wykorzystano w ME2.
W ME zrobiono to trochę lepiej, kluczowe postacie były zastępowane dublerami np za Wrexa jego brat Wreav. Coś w stylu Strouda z Inkwizycji.
Równie dobrze można napisać, że ME3 jest "średnio udany" przez kiepską jednak mechanikę. Nie wspominając o ME2 czy - jakże chętnie pomijanym ME1. Najoptymalniej byłoby zastosować mechanikę MEA w ME albo co najmniej ME3 w dwóch poprzednich częściach, bo to koszmar jest. Ale na pewno w Legendary Edition tego nie zrobią. Podbiją grafikę do 4K (po uj? ME1 to niewiele pomoże,a raczej zaszkodzi, bo będzie zbyt duża dysproporcja między treścią a formą), zrobią lifting i zostawią te niedojebki jak np. wertykalne przemieszczanie postaci w ME2 w najmniej odpowiednim momencie, albo przylepianie się do ścian i murków oraz chamskie blood screeny w ME3. I pewnie walną 400-500 cebulionów za to.
Jakie krytyczne błędy miała Andromeda po premierze? Krytyczne w sensie uniemożliwiające grę. Miała jakieś? Kojarzę problem z konsolami Porzuconych tylko. W sumie, to nawet po ostatnim patchu nie naprawili istotnych - nie wiem czy nazwałbym je krytycznymi - kilku znaczących błędów -> niewczytywalne autozapisy na Voeld w Nomadzie, nagły brak działania dźwięku (chyba nienaprawialny, skoro się zdarza) i brak możliwości wyjścia z menu, gdy zbyt szybko skolekcjonujemy wszystkie nagrody APEX (nie działa spacja - akceptacja po dodatkowej informacji). A coś mi się wydaje, że kaczego chodu i "leniwych" oczu też nie poprawiono. Musiałbym zajrzeć do singleplayer, ale to dopiero za jakieś 150 paczek APEX...
Anyway. Mam wrażenie, że fabuła może być umiejscowiona między ME3 a Andromedą. Ale nie można wykluczyć, że i Liara mogłaby znaleźć się w Andromedzie, jednak już raczej jako matrona. Nawet to info z intra Andromedy, o znaleziskach na Marsie to już solidna podstawa. Pożyjemy, przekonamy się. Nie ma się co napalać, bo to kwestia kilku lat pewnie.
Jakie były na początku nie wiem bo grałem w wersję popaczowaną. Odnosiłem się do powszechnego jojczenia na glitche, zmęczone twarze itp. Kiedy gra została już dopracowana niewiele to zmieniło, smród pozostał.
Jako że w crpgi gram dla fabuły a kwestie techniczne są dla mnie sprawą drugorzędną, Andromedę uznałem za średnią.
No, ale te zmęczone twarze - w sensie leniwe oczy - nie zostały kompletnie poprawione.
Andromeda fabularnie jest średnia. Ma inne zalety jak mechanika, multiplayer, eksploracja, crafting, samodzielne postacie. W ME na odwrót - fabuła to najmocniejszy punkt, a mechanika jeden ze słabszych (nawet nie średnich).
Pod tymi względami można porównać np. z Wiedźminem. Jest dość podobnie. Mechanicznie W1 i 2 to koszmarki. W W3 jest dobrze łamane na średnio lub nawet mniej niż średnio.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum