Wysłany: 2009-09-06, 11:49 [BG I-II] Wieża Durlaga a Twierdza Strażnika
Dwie łudząco podobne twierdze, obie rodem z oficjalnych dodatków, obie stosunkowo trudne, podobieństw znajdzie się pewnie i więcej
Szczerze mówiąc, to całe OzWM jakoś mi nie podpasowały, klimat Wieży Durlaga (jak i Wyspy wilkołaków czy Lodowej wyspy) jest przez wielu zachwalany, jednak ja jakoś nie mogę się wczuć. Cała historia Durlaga jest ciekawa, jednak jej stopniowe jakoś specjalnie nie wciąga. Co innego Twierdza Strażnika, jak dla mnie jedna z lepszych części ToBu (którego nie rozumiem dlaczego tyle osób nie lubi), kolejne poziomy Twierdzy, dziennik szaleńca, Notatki luma, które aż do 4. poziomu nie wiadomo na co się mogą przydać, dwie możliwe drogi wyjścia (no 3, jeśli ktoś odczyta otrzymany zwój Rytuału i będzie się do końca życia szwendał po VI poziomie ;), nieoczekiwane rozstrzygnięcie, czego chcieć więcej.
_________________
Ostatnio zmieniony przez L`f 2014-04-23, 18:47, w całości zmieniany 4 razy
Pierwszej nie znam. Twierdza Strażnika może i jest ciekawa, ale mnie irytowała w pewnym momencie. Zaplątałam się w labiryncie normalnie i nawet poradniki nie pomagały zbytnio.
_________________ SiNafay Vrinn z 13tego domu Ched Nasad, prawdziwa córka Lloth!
Wiek: 36 Posty: 1174 Podziękowania: 38/15 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-09-06, 12:34
Wieża Durlaga - mroczna historia, ponure wnętrza, zabójcze pułapki i zagadki, a przy tym wiarygodni wrogowie (pająki, nieumarli, golemy, sobowtórniaki, no i demon - wszystko uzasadnione). Na początku nic nie wiadomo, drużyna idzie w nieznane, miodzio.
Twierdza Strażnika - 6 poziomów, na każdym wyjście. Wszystko to wiemy na starcie, więc żegnaj klimacie. Co w środku Twierdzy, do której nie ma wstępu? Orogi, trolle i inne tałatajstwo, które nie miało prawa się tam znaleźć i nie umrzeć z głodu. O jakiejkolwiek spójności można zapomnieć. TS to bzdurny misz-masz bez żadnego sensu.
Posty: 5199 Podziękowania: 468/308 Skąd: Island of Misfit Toys
Wysłany: 2009-09-06, 13:15
Nom, z tymi pułapkami to pogłupieli - jesli nie ma się złodzieja to w ogóle kaplica, jesli się takowego na stanie posiada narastająca z każdym poziomem schizofrenia, poczucie klaustrofobii itd.
Obie lokacja sa mocno hack&slashowe (aż do przegięcia), aczkolwiek zdecydowanie wolę TS - za spora ilość szaleństwa (chociaż komnaty z dziką magią na III poziomie są niefajne) - notatki Luma i jego maszyna, dziennik szaleńca...
Stwory - w WD rządzą podrasowane wersje potworów z innych lokacji Wybrzeża Mieczy, za to w TS mamy Magicznego golema - moim zdaniem niezwykle ciekawa jednostka, drugiego (i tym razem samodzielnego, przez co prostszego) demilisza itd.
Zadania - w obu schematyczne, ale jakoś wolałem szukać sposobu na wywleczenia tego dziada z tej w większej części szklanej maszyny niż zagadki strażników, czy schematyczny test wiedzy o rodzinie Durlaga...
No i TS można spokojnie i bezproblemowo przejść solo, z WD tak prosto nie będzie...
Karanith napisał/a:
a przy tym wiarygodni wrogowie
polemizowałbym odnośnie tego czy w TS są tacy znowu nieuzasadnieni wrogowie... Duża część - o ile nie większosć została w ten czy inny sposób sprowadzona, czy nie miały prawa przeżyć? trudno powiedzieć bez bawienia sie w opowiastki, na pewno nie do udowodnienia...
Karanith napisał/a:
Na początku nic nie wiadomo, drużyna idzie w nieznane
Tylko że czasem ignotum per ignotum może sie zdecydowanie znudzić, tak naprawdę od WD do przeklinanego TRollfordu z TDD czy podobnej lokacji z DSotSC jest już dość prosta i niezbyt długa droga...
A tak na marginesie - bo dla mnie obie lokacje to typowe zapychacze - tak treści jak i zawartości gry - czy nie wydaje sie Wam dziwne, że obie znalazły się w dodatkach (obu dużo słabszych niż podstawki)...
W ankiecie zaznaczyłem że obu nie lubię, bo ta odpowiedź jest najbliższa prawdy, ale z dwojga złogo wolę TS...
_________________
Pozdrawiam
\m/organu\m/
\m/agnu\m/
Kontakt ze mną - via mail (morgan19[at]interia.pl), gg (9928331) lub discord (morganus19)
Szukał długo...długo, tajemnie, nie zwierzając się ludziom.
Oczy jego były rozświecone wewnętrznym odbłyskiem jasnej idei.
Szukał....
- i to, na co patrzał, nie zadowalało go.
Gdzie? (...)
Trwożnie, pytająco usiłował wszystko poznać, zobaczyć...
Nie ma....
badał, wgłębiał się, szukał...
Nie ma, w ludziach nie ma, w ich myślach, tworach...
Wszystko szare, przeciętne, monotonne.... (...)
wszystko obszedł... w społeczeństwie, w ludziach, nigdzie.
a może źle szukał?
nie - ależ nie. Obszedł wszystko, wszystko widział, wszędy pytał....
a może jest za brutalny? może jego dusza - ta harfa Eola - ma za grube struny, by na nich mogły zadrgać i zafalować subtelne tajemnice?
nie.
przecież ten błysk, przecież czuł, dlatego szukał......."I jeśli kiedykolwiek umrę – a wiem, że umrę w bardzo krótkim czasie – umrę, zgłębiwszy ten świat z bliska i z daleka, z góry i z dołu, ale z nim nie pogodzony. Umrę i On zapyta mnie wówczas: «Czy było ci tam dobrze, czy źle?» Ja zaś będę milczeć, opuszczę wzrok i będę milczeć. Niemota taka znana jest wszystkim, którzy zebrali żniwo wielodniowego i zapamiętałego pijaństwa. Czyż bowiem życie ludzkie nie jest chwilowym otępieniem duszy, a także jej zaćmieniem? Wszyscy jesteśmy jakby pijani, każdy na swój sposób; jeden wypił mniej, inny więcej. I na różnych różnie to działa: jeden śmieje się światu w twarz, a inny skłania głowę na piersi tego świata i płacze. Jeden już się wyrzygał i jest mu dobrze, a innego dopiero zaczęło mdlić. A cóż ja? Wiele zaznałem, ale nic nie zdziałałem. Nigdy się nawet tak naprawdę nie roześmiałem i ani razu mnie nie zemdliło. Ja, który doznałem w tym świecie tyle, że tracę rachunek i zapominam kolejności – ja jestem najtrzeźwiejszy z całego świata; na mnie to wszystko marnie działa... «Dlaczego milczysz?» – spyta Pan, spowity w błękitne błyskawice. A co ja mu powiem? Nic, tylko będę milczeć i milczeć...Ta łza nie jest wyrazem żalu, ta łza nie jest smutkiem,
to łza ...
nieporadności,
bolesne piękno,
bezsilność bezkresu piękności
i minimalistycznych możliwości.
Ta łza, to łza niewolnika.
Chcę czuć, móc czuć piękno
zamknięty w szklanej łzie ...
Ja umieram na zawsze
szczelnie zamknięty w podświadomości,
zatruty, zawstydzony,
zaszczuty ...
Ja umieram na zawsze.
To bezkres palety odczuć zamknięty
w zubożałości możliwości ...
Ja umieram
na zawsze. Lost Illusions Tavern Impressiones maiores || (post)Impressiones Cattæ | Impressiones Ænigmællæ | Impressiones Foliællæ Corpus Tuum (18+) | Impressiones Rosellæ || Impressiones maximæ || Impressiones amorosæ | Anti- et postimpr. amorosæ
Nie, nie można się cieszyć, że mamy nową formę sponsorowania developmentu, szansę na spełnienie tych marzeń o prawdziwej ewolucji crpegów, gier lepszych niż baldury czy arcanum.
Zdecydowanie wieża Durlaga. Ciężko dodać mi coś więcej, niż to co napisał Karanith.
morgan napisał/a:
Nom, z tymi pułapkami to pogłupieli - jesli nie ma się złodzieja to w ogóle kaplica, jesli się takowego na stanie posiada narastająca z każdym poziomem schizofrenia, poczucie klaustrofobii itd.
No i czy nie o to właśnie chodzi? Tak powinny wyglądać prawdziwe lochy, gdzie trzeba uważać na każdy krok, bo może być ostatnim, a nie jakieś pizdu pizdu, gdzie się przeleci, zabije potwora, zgarnie złoto i wyjdzie. Według mnie Wieża Durlaga to ideał klasycznej przygody w lochach.
morgan napisał/a:
Obie lokacja sa mocno hack&slashowe (aż do przegięcia), aczkolwiek zdecydowanie wolę TS - za spora ilość szaleństwa (chociaż komnaty z dziką magią na III poziomie są niefajne) - notatki Luma i jego maszyna, dziennik szaleńca...
Przepraszam, a czego spodziewałeś się w podziemiach? Wyrafinowanych questów i ukrytych miast? W obu trzeba nieco pokombinować żeby dostać się na dalsze poziomy, nie wystarczy przedzierać się przez hordy potworów. W WD poziom drugi, z manekinami, zagadki Durlaga, komnaty żywiołów. W TSie Machina Luma, rytuał na pierwszym poziomie, komnata z kluczami, labirynt, nie jest źle. Niczego innego bym się po lochach nie spodziewał. W sumie TS powinien być ciekawszy pod tym względem, lokacja i jej historia dają ku temu możliwości. Dlatego polecam mod The Longer Road, który dodaje tam fajniuchny quest, jeśli mamy w drużynie Irenicusa.
morgan napisał/a:
Tylko że czasem ignotum per ignotum może sie zdecydowanie znudzić, tak naprawdę od WD do przeklinanego TRollfordu z TDD czy podobnej lokacji z DSotSC jest już dość prosta i niezbyt długa droga...
Przesadzasz i to mocno. Jest różnica między sieką i parciem dalej, a sieką, wykonywaniem questów i rozwiązywaniem zagadek by dostać się dalej.
morgan napisał/a:
No i TS można spokojnie i bezproblemowo przejść solo, z WD tak prosto nie będzie...
No i według Ciebie to wada?
morgan napisał/a:
A tak na marginesie - bo dla mnie obie lokacje to typowe zapychacze - tak treści jak i zawartości gry - czy nie wydaje sie Wam dziwne, że obie znalazły się w dodatkach (obu dużo słabszych niż podstawki)...
Fabuła BG1 została zakończona w podstawce, więc trzeba było dodać jakieś poboczne lokacje, ja nie widzę w tym nic dziwnego. Poza tym, akurat ja bardzo sobie cenię OzWM i bez nich w BG1 nie zagram.
Twierdza Strażnika jest ciekawsza po prostu- każdy poziom inny, labirynt, machina Luma i wyjść na zewnątrz w każdej chwili można.
Wieży Durlaga nie trawiłam, może to był jakiś bug (dawno grałam), ale jak się wlazło to od pewnego poziomu wyjść się nie dało.
Znaczy dało się, tylko powrotu nie było.
I kupę skarbów trzeba było zostawić.
Ogólnie twierdza jakaś przyjemniejsza mi się wydawała do przejścia.
Minus tylko za pochodnie na poziomie machiny- za pierwszym razem próbowałam ze dwie godziny nim wpadłam na właściwą kombinację (internetu się nie miało, trudno).
A, i jeszcze bardzo fajne znajdźki w twierdzy, to zdecydowanie na plus.
Też zagłosowałem na Wieżę - ma duzo lepszy klimat. Jest mroczna, tajemnicza i trudna. TS też ma swoje plusy , ale miejscami jest totalnie przekombinowana no i jednak większych problemów nie sprawia, a to zuo.
Cytat:
Wszystko to wiemy na starcie, więc żegnaj klimacie.
no nie do końca - na mnie jednak rozmowa z niewidzialnym, potężnym przeciwnikiem i późniejszy, świetnie stylizowany monolog zjawy zrobiły duże wrażenie.
Cytat:
No i TS można spokojnie i bezproblemowo przejść solo, z WD tak prosto nie będzie...
Iiii tam, dałoby radę. Jakimś woj/magiem myślę, że bez większych problemów ;)
_________________ Szarotki alpejskie som tuczące :D
Po dosyć pustych lokacjach podstawki BG1, WD stanowi wspaniałą ODMIANĘ, ale tylko w połączeniu z klimatem podstawki. W BG2 tak naszpikowane atrakcjami lokacje to standard i to psuje trochę klimat gry. Pierwszy raz zagrałem w BG1 w 1999 od razu z OzWM i nie rozróżniając podstawki od dodatku, nie mając pojęcia na co się odważam, wpakowałem się do WD zaraz po odwiedzeniu Nashkel na 2-3 poziomie członków drużyny. W efekcie nie zapomnę tych wspaniałych emocji (jak na grę oczywiście ) grozy i zaszczucia, że na każdym kroku mojej drużynie może grozić śmierć. Zrejterowałem po spenetrowaniu wieży i 2 poziomów podziemi i wróciłem dopiero pod koniec gry. Powtórnie nie było już problemu, ale też takich emocji.
Zdecydowanie wybieram Wieżę Durlaga. TS jest niejako powtórzeniem pomysłu, choć mocno się postarali z odmiennymi szczegółami, aby nie można było zarzucić plagiatu.
_________________ "There are also some elements of the game that are not «broken» but could do with a tweak to make them just a little better in some way."
Niejasno przypominam sobie ukryty gdzieś w odmętach forum podobny temat... ach, wiedziałam proszę bardzo :>
Jako, że wyraziłam tam większość moich poglądów dotyczących WD, a w jedynej od tamtego czasu rozgrywce nie doszłam nawet do Nashkel poza krótkim podsumowaniem oddanego głosu nie dodam zbyt wiele do tematu.
Głosowałam na Wieżę Durlaga, którą uważam za jedną z najlepszych lokacji BG1, przy czym za przyczynę uważam przede wszystkim niezwykłą klimatyczność miejsca. Można by powiedzieć: "klasyczne lochy", ale odpowiedziałabym, że to taka epicka klasyka :)
Twierdza Strażnika za pierwszym razem zrobiła na mnie koszmarnie złe wrażenie, chaosu bez ładu i składu, zabij-znajdź_wyjście-zapomnij. Kolejne gry wspominam lepiej, jednak nadal do epickości Wieży jej daleko daleko.
_________________ can't believe how strange it is to be anything - at all
Pierwszy raz przeszedłem Twierdzę Strażnika później Wieżę Durlaga.
Bardziej pasuje mi Wieżę Durlaga. Wieżę Durlaga ma ten klimacik opuszczonego, zakurzonego, zaszczurożonego lochu pełnego pułapek. Wieża Strażnika był zbyt sterylna i kolorowa. Wrażenie też popsuło mi że łatwo było się zgubić w Twierdzy Strażnika oraz że końcowy boss lochu było nieklimatyczny do loru Wrót. Mogliby go jakoś poprawić wizualnie. Za to demoniczny rycerz w Wieży Durlaga pasował akurat w same dno i wtopił się w klimat Baldurowy bardziej niż jakiś przekombinowany kwiatek co się potrafi ruszać.
Zdecydowanie Wieża Durlaga, Twierdza Strażnika jest siakaś taka naciągana. Bujając po Wybrzeżu Mieczy ciągle słyszy się o Wieży, jest tutaj jakieś wyzwanie, chęć rozpoczęcia nowej przygody. Z kolei o Twierdzy nikt nie wspomina nawet słowem, jeżeli nie pofatygujesz się na miejsce nie dowiesz się w ogóle o istnieniu takiego miejsca.
Posty: 5199 Podziękowania: 468/308 Skąd: Island of Misfit Toys
Wysłany: 2013-05-09, 09:50
Lercher napisał/a:
Bujając po Wybrzeżu Mieczy ciągle słyszy się o Wieży,
Nie tak znowu ciągle - gdy grałem po raz pierwszy (w samo BG bez OzWM) jakoś nie bardzo obiło się mi to o uszy;P Jest wprowadzona sztucznie do fabuły (bo ciekawe, że zajmuja się nią na odległym krańcu Wybrzeża Mieczy, w miejscu, które jest portem, ale nikt nie para się rybołówstwem, szkutnictwem czy innymi tego typu zajęciami, a zaprząta myśli (a także np. organizuje wycieczki) położonym z miesiąc drogi stamtąd w głębi lądu bunkrem. Wieża jest też bardzo źle umiejscowiona na mapie (bo jeśli dają 0500 to niech będzie powyżej Brody, a jeśli ma w przybliżeniu być gdzie jest to 2500 (i można było ją umieścić, by nie "nachodziła" na inne lokacje. Powtarzam się (bo już zdaje się kiedyś o tym pisałem), ale dla mnie to jest sztuczność. I skąd się wzięły bazyliszki na dachu, bo do dziś mnie to mocno zastanawia. W opisie TS jest, że jest to miejsce osnute legendami - są różnego typu legendy - takie, które słyszysz w każdej karczmie, a le są i takie, które zdarzy Ci się usłyszeć raz w życiu. I wydaje się mi, że w wieściach które ujawniają się w gospodach w BG2 podczas picia dołożono info o TS.
_________________
Pozdrawiam
\m/organu\m/
\m/agnu\m/
Kontakt ze mną - via mail (morgan19[at]interia.pl), gg (9928331) lub discord (morganus19)
Szukał długo...długo, tajemnie, nie zwierzając się ludziom.
Oczy jego były rozświecone wewnętrznym odbłyskiem jasnej idei.
Szukał....
- i to, na co patrzał, nie zadowalało go.
Gdzie? (...)
Trwożnie, pytająco usiłował wszystko poznać, zobaczyć...
Nie ma....
badał, wgłębiał się, szukał...
Nie ma, w ludziach nie ma, w ich myślach, tworach...
Wszystko szare, przeciętne, monotonne.... (...)
wszystko obszedł... w społeczeństwie, w ludziach, nigdzie.
a może źle szukał?
nie - ależ nie. Obszedł wszystko, wszystko widział, wszędy pytał....
a może jest za brutalny? może jego dusza - ta harfa Eola - ma za grube struny, by na nich mogły zadrgać i zafalować subtelne tajemnice?
nie.
przecież ten błysk, przecież czuł, dlatego szukał......."I jeśli kiedykolwiek umrę – a wiem, że umrę w bardzo krótkim czasie – umrę, zgłębiwszy ten świat z bliska i z daleka, z góry i z dołu, ale z nim nie pogodzony. Umrę i On zapyta mnie wówczas: «Czy było ci tam dobrze, czy źle?» Ja zaś będę milczeć, opuszczę wzrok i będę milczeć. Niemota taka znana jest wszystkim, którzy zebrali żniwo wielodniowego i zapamiętałego pijaństwa. Czyż bowiem życie ludzkie nie jest chwilowym otępieniem duszy, a także jej zaćmieniem? Wszyscy jesteśmy jakby pijani, każdy na swój sposób; jeden wypił mniej, inny więcej. I na różnych różnie to działa: jeden śmieje się światu w twarz, a inny skłania głowę na piersi tego świata i płacze. Jeden już się wyrzygał i jest mu dobrze, a innego dopiero zaczęło mdlić. A cóż ja? Wiele zaznałem, ale nic nie zdziałałem. Nigdy się nawet tak naprawdę nie roześmiałem i ani razu mnie nie zemdliło. Ja, który doznałem w tym świecie tyle, że tracę rachunek i zapominam kolejności – ja jestem najtrzeźwiejszy z całego świata; na mnie to wszystko marnie działa... «Dlaczego milczysz?» – spyta Pan, spowity w błękitne błyskawice. A co ja mu powiem? Nic, tylko będę milczeć i milczeć...Ta łza nie jest wyrazem żalu, ta łza nie jest smutkiem,
to łza ...
nieporadności,
bolesne piękno,
bezsilność bezkresu piękności
i minimalistycznych możliwości.
Ta łza, to łza niewolnika.
Chcę czuć, móc czuć piękno
zamknięty w szklanej łzie ...
Ja umieram na zawsze
szczelnie zamknięty w podświadomości,
zatruty, zawstydzony,
zaszczuty ...
Ja umieram na zawsze.
To bezkres palety odczuć zamknięty
w zubożałości możliwości ...
Ja umieram
na zawsze. Lost Illusions Tavern Impressiones maiores || (post)Impressiones Cattæ | Impressiones Ænigmællæ | Impressiones Foliællæ Corpus Tuum (18+) | Impressiones Rosellæ || Impressiones maximæ || Impressiones amorosæ | Anti- et postimpr. amorosæ
Nie, nie można się cieszyć, że mamy nową formę sponsorowania developmentu, szansę na spełnienie tych marzeń o prawdziwej ewolucji crpegów, gier lepszych niż baldury czy arcanum.
Wieża jest też bardzo źle umiejscowiona na mapie (bo jeśli dają 0500 to niech będzie powyżej Brody, a jeśli ma w przybliżeniu być gdzie jest to 2500 (i można było ją umieścić, by nie "nachodziła" na inne lokacje.
Umiejscowienie Wieży jest akurat całkiem sensowne, bo według podręcznikowego opisu (z Volo's Guide to the Sword Coast) znajduje się na wzgórzu na poludnie od Lasu Ostrych Kłów, czyli mniej więcej w tym miejscu, w którym umieścili ją autorzy gry. "Wycieczki" również są wzięte z papierowej wersji, choć masz rację, że zrobienie punktu startowego akurat w Brodzie było pomysłem takim sobie (znacznie lepsze byłoby Nashkel, Beregost albo nawet Wrota Baldura).
Bazyliszki na dachu rzeczywiście wydają się trochę przypadkowe, ale pewnie da się je uzasadnić portalami zbudowanymi na rozkaz Durlaga.
_________________ Charakter kształtuje los człowieka
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum