Poprzedni temat «» Następny temat
memory's memories
Autor Wiadomość
memory 
Gwiazda Mystry


Wiek: 47
Posty: 794
Podziękowania: 199/180
Skąd: Garwolin
Wysłany: 2021-07-04, 18:33   memory's memories

W odpowiedzi na prośby, które pojawiły się ostatnio w Shout Boksie, spróbuję trochę opisać kraje, które zdarzyło mi się odwiedzić podczas moich podróży.
Przede wszystkim muszę jednak przypomnieć, że nie jestem turystą,

https://imgur.com/4w5CqB7

https://imgur.com/DQVri86

tylko robotnikiem budowlanym i miejsca, które odwiedzam to prawie zawsze jakaś lokalna prowincja. Z dala od metropolii, czy turystycznych atrakcji. Zakładam, że wielohektarowe

https://imgur.com/sazSgRh

szklarnie niezależnie od kraju buduje się po prostu w miejscach, gdzie ziemia jest wystarczająco tania. Być może nawet tam, gdzie z punktu widzenia gospodarki nic się nie dzieje i lokalna administracja gotowa jest subsydiować takie projekty. Nawet jeśli zdarzy mi się trafić w jakieś bardziej atrakcyjne miejsce, to i tak praca po kilkanaście godzin dziennie przez siedem dni w tygodniu skutecznie uniemożliwia mi jakiekolwiek zwiedzanie. No może nie na tyle skutecznie, żebym zupełnie nie miał o czym napisać i udokumentować historii jakimiś zdjęciami.
A propos zdjęć, większość z nich to dokumentacja mojej pracy, czasami jakieś detale techniczne, którymi nie zamierzam Wam zawracać głowy. Mam też sporo zdjęć robionych przez okno samochodu, autobusu czy pociągu, a ponieważ moje umiejętności fotografowania są raczej kiepskie, to je też Wam odpuszczę. Ale jakieś ilustracje na pewno się pojawią...
_________________
Slainte mhath!
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
Kliwer, sajok
memory 
Gwiazda Mystry


Wiek: 47
Posty: 794
Podziękowania: 199/180
Skąd: Garwolin
Wysłany: 2021-07-04, 19:11   

Zacznijmy od Japonii.
Byłem tam na trzech projektach i tak się fortunnie ułożyło, że odwiedziłem trzy różne wyspy: Hokkaido, Honsiu i Sikoku. Wszystkie trzy miejsca znacznie się od siebie różniły, a tak naprawdę moim wyobrażeniom o Japonii najbliżej było temu, co zobaczyłem dopiero za trzecim razem na Sikoku. Na szczęście tam też byłem najdłużej, bo blisko pół roku z przerwą na święta w domu.
https://imgur.com/qfHR6LC
I gdybym miał wrócić do Japonii, ta najchętniej właśnie tam.
Największy problemem z Japonią są chyba nasze wyobrażenia o tym kraju. Piszę "nasze", bo praktycznie każdy z chłopaków, z którymi tam pracowałem, miał podobne odczucia, więc zdecydowanie problem nie dotyczy tylko mnie. Pierwsze sygnały, że Japonia nie jest dokładnie taka, jak sobie wyobrażamy, dostaliśmy od elektryków, których spotykaliśmy na europejskich projektach. Gdy mówili nam, że właśnie wracają z Japonii, pytaliśmy oczywiście podekscytowani o to, jak tam jest. Ich wzruszanie ramionami i jakieś zdawkowe odpowiedzi uznawaliśmy za dowód na to, jak są zmanierowani. Udają, że Japonia nie robi na nich wrażenia, tacy światowcy. Potem trafił tam jeden z naszych kolegów i po powrocie powiedział, że dokładnie tak wyobrażał sobie Chiny. Wszyscy spodziewaliśmy się zobaczyć tam na każdym kroku jakieś elementy wysokiej technologii, bo przecież Japonia była w XXI wieku w czasie, kiedy my jeszcze doświadczaliśmy sowieckiej okupacji, prawda? Nic z tego. Lotniska i autostrady są dokładnie takie same jak w Europie. Samochody wszystkie do siebie podobne; małe i kanciaste.
https://imgur.com/HYEJ2W8
Owszem jechaliśmy gdzieś szybką koleją raz, ale w środku to taki sam pociąg jak każdy inny. Zresztą między Paryżem a Amsterdamem od kilkunastu lat kursuje już TGV i zdążyłem się go opatrzeć, gdy mijał mnie pędzący swoją trasą wzdłuż autostrady. Chyba jedyną ciekawostką są tam automaty z napojami, które rozstawiono regularnie, co paręset metrów, nawet w najbardziej wiejskich zakamarkach, które odwiedzałem. Na Sikoku czasami miałem wrażenie, że automatów wzdłuż drogi stoi więcej, niż domów. Przy napojach z automatów warto wspomnieć o jeszcze kilku sprawach. Oprócz napojów chłodzących oferują też na przykład gorącą kawę. W puszce, z której po otwarciu dochodzi odgłos jakiejś zachodzącej tam reakcji chemicznej (chyba), a kawa staje się w okamgnieniu ciepła. W automatach ustawionych w hotelach można też kupić sake w małych przezroczystych szklaneczkach zamkniętych aluminiową folią (smakują równie podle, jak każde inne sake). Natomiast piwo w automacie jest tańsze niż w supermarkecie. Różnice nie są ogromne, ale jeśli puszka w automacie kosztuje 140 jenów (strzelam z tą ceną, nie pamiętam już dzisiaj takich szczegółów), to w sklepie 141 jenów.
Drugą rzeczą, której spodziewamy się po Japonii, są jakieś tradycyjne elementy, które powinniśmy widzieć na każdym kroku. Po latach sam się zastanawiam skąd to naiwne przekonanie. Oczywiście szanse na spotkanie człowieka w tradycyjnym stroju są tam trochę większe niż gdziekolwiek w Europie, ale na pewno nie jest to częsty widok. Architektura też mocno rozczarowuje. Niewiele tam tradycyjnych budowli, a te nowoczesne wyglądają, jakby były nowoczesne w latach siedemdziesiątych.
https://imgur.com/EliKw5O
I ostatnia sprawa: wszystkie te subkultury. Ludzie ubierający się jak bohaterowie anime i temu podobne pomysły... Może w dużych miastach, ale na pewno nie tam, gdzie buduje się szklarnie. W Tsuchiurze widziałem raz dziewczynę przebraną za Minnie, włosy miała upięte tak, żeby imitowały te kreskówkowe mysie uszy, ale nie starczyło mi odwagi, żeby zrobić jej zdjęcie.
I tu by pasowało wspomnieć o różnicach kulturowych. Mimo wszystko to, jak się różnimy od Skandynawów czy od ludów śródziemnomorskich, to jest nic w porównaniu do różnic, które dziela Europejczyka od Japończyka. Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłem w Japonii uwagę, było to, że nikt nie zwracał uwagi na mnie. To się niby mieści i w naszych standardach, że nie wypada się przyglądać człowiekowi tylko dlatego, że różni się wyglądem od nas, ale jednak... Japończycy nawet nie zezowali w naszą stronę, nie mówię już o jawnym wpatrywaniu się. Oczywiście dało się wyczuć zmianę tonu wypowiedzi osób, które miało się za plecami i ich wzrok na karku, ale żadnych oznak zainteresowania od osób, które samemu się widziało.
Aż do piątku. Każdego piątku... i może soboty też. Bo wtedy Japończycy piją. I włącza im się ułańska fantazja. Rozluźnieni alkoholem podchodzą, zagadują, śmieją się, a nie tylko uśmiechają. Dają upust swojej ciekawości. Bo wbrew pozorom mieszkańców prowincji też ciekawili przybysze z Europy (choć i tak najpierw pytali, czy jesteśmy ze Stanów). Spośród wszystkich ekspedientek w sklepie, w którym przez kilka miesięcy co wieczór robiłem zakupy, tylko jedna miała śmiałość, żeby patrzeć mi w twarz, uśmiechać się i jeszcze próbować ze mną rozmawiać. Po japońsku. Nauczyła mnie nawet kilku zwrotów, których dzisiaj już ni w ząb nie pamiętam.
Zdaje się, że w Japonii wciąż pozostają jakieś pozostałości po podziale kastowym. Chociaż może nadinterpretuję. Kierownik budowy na jednym z projektów przystanął kiedyś i przez dłuższy czas przyglądał się, co robimy z jednym z moich kumpli. Popatrzył, pouśmiechał się i poszedł. Po pół godzinie doczłapał do nas nasz szef, żeby powiedzieć nam, że pan Tanaka (ów kierownik budowy) chciałby, żebyśmy nie układali materiałów w miejscu, w którym je układamy, bo będą im przeszkadzać. Pan Tanaka nie mógł powiedzieć tego bezpośrednio nam, bo tylko nasz szef był godzien jego czasu. Czas i praca, którą mogliśmy zaoszczędzić, nie miała dla niego żadnego znaczenia.
Innym przykładem może być stosunek klientów hotelu do recepcjonistek. https://imgur.com/6SFVeqQ
Chociaż tutaj może chodzić tylko o kwestię relacji między kobietami a mężczyznami. W hotelu w Obihiro wiele osób zostawiało walizki na recepcji, by je odebrać po kilku godzinach (nie wiem, dlaczego). Obserwowanie tych dziewcząt drepczących w swoich za dużych butach z ciężkimi walizami do klientów, którzy nawet nie próbują im w jakikolwiek sposób pomóc, wyprowadzało nas z równowagi.
I na dokładkę stosunek do starszych. My mamy wdrukowany szacunek, Japończycy... nie jestem pewien. W grupie Japończyków, którzy pracowali obok nas w Shimanto, był jeden starszy dziadek. Taki przynieś, wynieś, pozamiataj. Przez kilka dni słuchałem, jak wydzierają się na niego jacyś jego młodociani współpracownicy, ale jednego dnia aż poczułem, że czas reagować. Jakiś łepek zaczął zachowywać się wobec dziadka agresywnie, więc stanąłem między nimi, udając, że jesten zbyt zajęty swoimi sprawami i udawałem, że coś tłumaczę chłopakom pracującym na górze. Pomogło, bo dzieciakowi jakoś nie chciało się mnie przekrzykiwać.

Teraz o Hokkaido, czyli mojej pierwszej wyprawie. Pracowaliśmy w pobliżu całkiem sporej miejscowości Obihiro, tam też mieszkaliśmy. Byłem tam w styczniu i lutym. Jedyną rzeczą, która mnie tam nie rozczarowała, była zima. Śniegu było po pas, w ciągu dnia temperatura oscylowała wokół minus piętnastu. Na szczęście cały czas było słonecznie. Dni były oczywiście krótkie więc miasto widziane rano przed pracą i wieczorami było raczej smętne.
https://imgur.com/yJSqPxs
Nie mogliśmy znaleźć żadnej ciekawej restauracji, wszędzie kurczak w sosie, który oni nazywali curry. Poza tym McDonald i KFC, gdzie wszystko i tak jest słodkie w ten specyficzny japoński sposób. Wtedy jeszcze nie złapałem bakcyla na sushi.
Jednego dnia, gdy opady śniegu zatrzymały nas w hotelu, polecieliśmy do wielkiego dwukondygnacyjnego sklepu z elektroniką, żeby obejrzeć te wszystkie japońskie cudeńka. Ależ to było rozczarowanie. Bardzo skromny wybór wszystkiego. Kilka egzemplarzy telewizorów, laptopów, czegośtam. W 2011 modne tam były telefony z klapką. Wszystkie wyglądały tak samo: duże i kanciaste. Trudno powiedzieć, czym się w ogóle między sobą różniły.
No i tam po raz pierwszy zobaczyłem pachinko.
https://imgur.com/r8DsumR
To jakieś gry, które chyba pozwalają w pośredni sposób grać na pieniądze, bo oficjalnie hazard jest chyba nielegalny. Później na Sikoku widziałem całe wielkie gmachy wypełnione tymi grami.
https://imgur.com/AkprUuz

Dwa lata później mieliśmy projekt na Honsiu. Nawet bardziej w środku nigdzie niż ten poprzedni. Mieszkaliśmy w miejscowości Tsuchiura; przez cały pobytu nie udało mi się nauczyć prawidłowo wymawiać tej nazwy. Jednak tam miałem kilka dni wolnych i sporo szans na zwiedzanie. Cóż z tego, skoro w Tsuchiurze nie udało mi się znaleźć nic naprawdę japońskiego oprócz cmentarza.
https://imgur.com/NUoHWtY
https://imgur.com/q4lgpeJ
https://imgur.com/21LOzMz
Największą atrakcją były tam chyba wstrząsy tektoniczne. Na dziewiątym piętrze hotelu nawet te lżejsze odczuwało się długotrwałym huśtaniem. Oczywiście pierwszy taki wstrząs wywołuje w człowieku falę paniki, ale z czasem wszystko to powszednieje.

I po kolejnych dwóch latach trafiłem na Sikoku. Szklarnia była położona w miejscowości Shimanto, mieszkaliśmy najpierw w Kochi, potem w Susaki. I tam właśnie zauroczyłem się Japonią. Cała okolica była górzysta i mocno zalesiona, miasteczka miały skomplikowany porozgałęziany kształt narzucony przez doliny rzeczek i strumieni.
https://imgur.com/R7A5u7b
https://imgur.com/M4NvGYZ
https://imgur.com/dLAIZgc
https://imgur.com/undefined
Sikoku ma jak dla mnie fenomenalny klimat. W październiku było wciąż gorąco i raczej sucho. Dopiero pod koniec roku zaczęło padać, choć wciąż było ciepło. Spałem nie więcej niż sześć godzin na dobę, a mimo to byłem cały czas wypoczęty. I pokochałem sushi. Kosztowało tam grosze, a zestawy mogły mieć i po dwanaście zupełnie różnych gatunków owoców morza.
Kochi to przy okazji turystyczna atrakcja. Miasto ma rzeczywiście jakiś klimat i liczne zabytki, w tym bardzo japoński Czarny Zamek.
https://imgur.com/bmHkkX1
https://imgur.com/oThiAtK
https://imgur.com/AJ0CY2B
https://imgur.com/mpUyZDM
https://imgur.com/ZSDNeet
https://imgur.com/yttL98X
Potem przenieśliśmy się do Susaki, bliżej szklarni. To tam wciąż działały wypożyczalnie kaset video. Miasto położone nad jakąś zatoką miało sporo zabezpieczeń przed tsunami, ale żadnych wstrząsów tam nie uświadczyliśmy. Potem w necie doczytałem, że okolica ogólnie się zwija. Ludzie się wyprowadzają. Teren chyba nie sprzyja ani rolnictwu, ani żadnej większej aktywności gospodarczej. Droga szybkiego ruchu, którą dojeżdżaliśmy do pracy, miała chyba z piętnaście tuneli i w sumie kończyła się w Shimanto, przechodząc tam w jakąś lokalną dróżkę. Wiele domów i podwórek w miasteczku wyglądało na bardzo zaniedbane, ale jak pisałem, dla mnie to tam właśnie była prawdziwa Japonia.

Więcej zdjęć z Obihiro
Więcej zdjęć z Shimanto
Więcej zdjęć z Tsuchiury
_________________
Slainte mhath!
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
Kliwer, sajok, torian, Neysa
Kliwer 


Wiek: 33
Posty: 1424
Podziękowania: 152/242
Wysłany: 2021-07-05, 08:36   

Dzięki Memory, kapitalna gawęda. Takie osobiste doświadczenia naprawdę mówią więcej, niż przewodniki. A nawet reportaże (książkowe czy telewizyjne), bo te są nastawione na szukanie rzeczy wyjątkowych, a nie normalnych.

Na kulturach azjatyckich w ogóle się nie znam. Ale z tego co czytałem, to Japonia to bardzo... zsekulatyzowana kultura. W biegu dnia codziennego tradycje religijne (czyli w ogóle sprawy związane z kulturą) odgrywają u nich jeszcze mniejszą rolę, niż u nas (a my się, nawet w Polsce, też coraz bardziej zeświecczamy). Do tego przecież postępuje globalizacja. Może stąd ta różnica między oczekiwaniami a faktycznym obrazem? Bo to może tak, jakby Japończyk do nas jechał i spodziewał się głównie barokowych kościołów, modrzewiowych dworków i "pól malowanych zbożem rozmaitem...". Obrazy z przeszłości - zmitologizowanej do tego - dominują w literaturze, w kinie etc.

Ja w Azji nigdy nie byłem, ale na studiach i przy innych okazjach poznałem trochę Azjatów. Mi się oni zawsze wydawali, pod względem mentalnym, krańcowo niezrozumiali. Ich tok myślenia, priorytety i nawyki były tak obce, że miałem silne poczucie jakiejś takiej gatunkowej odrębności. I to nawet w kontaktach z tymi, co przyjeżdżają do Europy, czyli z definicji są dość światowi. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić Chińczyka czy Japończyka z prowincji, z jakiegoś ichniego Podkarpacia.

O Chinach czytałem sporo - i to, co czytałem jest naprawdę smutne. Kultura licząca tysiące lat, na swój sposób wyrafinowana i przez stulecia zachowująca ciągłość została praktycznie przecięta i pogrzebana przez chińskich komunistów w XX wieku. Chiny dzisiejsze mają z Chinami tradycyjnymi mniej wspólnego, niż PRL z Rzecząpospolitą Obojga Narodów. No ale to są wiadomości z książek, a nie doświadczenia - jedź Memory budować szklarnie w Chinach, to zobaczymy jak jest naprawdę :smile:
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
memory 
Gwiazda Mystry


Wiek: 47
Posty: 794
Podziękowania: 199/180
Skąd: Garwolin
Wysłany: 2021-07-05, 10:59   

Zachowałem sobie jeszcze sporo anegdot na to wyczekiwane spotkanie przy piwie. Poza tym niektórych wolę tu nie publikować, bo mam poważne obawy, że mogą zostać uznane za odbiegające od standardów Forum i cały dział wyląduje w tej zamkniętej części :wink:
To chyba Stany zostawię sobie na sam koniec. Tego kraju nie da się opisać tak, żeby nikogo nie urazić :?

Ale skoro wspomniałeś o Chinach (miałem tam lecieć w zeszłym roku, ale stwierdziliśmy, że dwa tygodnie na kwarantannie, przy całym projekcie zaplanowanym na pięć tygodni, to jednak przesada), to jeszcze jedna historia, która łączy je akurat z Japonią.
Zarówno w Europie, jak i w Stanach, czy Kanadzie Japończycy cieszą się świetną opinią wśród pracowników hoteli, z którymi chcąc nie chcąc też często rozmawiam. Są czyści, schludni, uprzejmi i zawsze uśmiechnięci. A Chińczycy według tych osób, z którymi miałem okazję o tym rozmawiać, dokładni tacy nie są :wink: Oczywiście na podstawie opinii czterech, czy pięciu osób, których imion już nawet nie pamiętam, nie można wyciągać wniosków o całej nacji, prawda?
_________________
Slainte mhath!
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Kliwer 


Wiek: 33
Posty: 1424
Podziękowania: 152/242
Wysłany: 2021-07-05, 12:29   

W ogóle problem w opisie tych "wielkich krajów", takich jak Chiny czy USA jest chyba taki, że tam poszczególne regiony bardzo się od siebie różnią. O takiej Polsce czy nawet Niemczech można chyba próbować formułować jakieś ogólne przemyślenia. Ale o tych wielomilionowy, zróżnicowanych molochach chyba trudniej... W takim USA: taki Texas czy Wyoming mają wspólnego z Kalifornią raczej mało - tak pod kątem klimatu, jak i cech społecznych.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
torian 


Wiek: 31
Posty: 994
Podziękowania: 38/13
Wysłany: 2021-07-05, 15:26   

Pozwolę sobie podpiąć się pod ten poczytny cykl chociaż pod względem lekkości pióra jestem 100 lat za memorym i ze 300 za Kliwrem.

Zasadniczo pod pierwszym postem mistera me mógłbym się podpisać. Prawdopodobnie zaliczyłem więcej krajów ale zwykle spędzam w nich po parę dni a maksymalnie 2-3 tygodnie (ale to już rzadkość). Dodatkowo system pracy 6h pracy/6h wolnego trochę utrudnia zwiedzanie a od zeszłego roku Covid całkowicie je uniemożliwił.

Ale poza lądem też można zaliczyć ciekawe spotkania jak np:

https://imgur.com/a/2bUEpRz

Uprzedzając pytanie delikwent został zgrillowany i zjedzony. Ja się nie pokusiłem, rekin smakuje jak guma.

Czasem też można wypełnić sobie wolny czas aktywnością nieco inną niż oglądanie filmów i tankowanie browarów:

https://imgur.com/a/J6DQz77

Ale do rzeczy, punkt drugi wycieczki Chiny. Rok 2012 Tianjin. Pierwszy kontrakt w życiu i od razu na drugi koniec świata. Spędziłem tam jakieś dwa tygodnie bo trafiłem na statek nówkę który jeszcze był wykańczany na stoczni. Konkretnie tydzień siedzieliśmy w hotelu (bo wyjazd był w kilkanaście osób) i codziennie godzinę dowozili nas na stocznię a później odwozili. Drugi tydzień byliśmy już zakwaterowani na statku, który był jeszcze dość daleki od wykończenia kiedy tam dotarliśmy.

https://imgur.com/4XLdC43

A jak się układała współpraca z Chińczykami? Różnie.

https://imgur.com/e9I1DZ0

https://imgur.com/dInLchF

https://imgur.com/WNmb8rD

Mówiąc szczerze miał wtedy minimalne doświadczenie w zawodzie i nie bardzo ogarniałem co się wokół mnie dzieje. Dla mnie panował tam jeden wielki chaos ale jakoś to wszystko działało. Zdecydowanie da się zauważyć że w Chinach ludzi mnogo. Przykładowo kiedy w Polsce trzeba pomalować x to przychodzą Zdzisiek i Rysiek i malują, tam wpada od razu 20 Chinek i jadą.

W pierwszym tygodniu hotelowe zakwaterowanie dawało sposobność do wyjścia na miasto.

https://imgur.com/ysomjZY

https://imgur.com/dmx7Lut

https://imgur.com/kRnq5s3

https://imgur.com/ADD1abp

https://imgur.com/YbOYs4e

https://imgur.com/Yt3FX5m

https://imgur.com/XLO684A

https://imgur.com/Ej34ANF

https://imgur.com/fqeR7lx

W drugim tygodniu też chodziliśmy chociaż powrót bywał problematyczny. Ciężko było wytłumaczyć taksówkarzowi gdzie ma nas podrzucić. Jeden powrót już przez stocznię (przez którą było parę kilometrów) zaliczyłem na przyczepce z farbami ciągniętej przez minimotorowerek. Jeden poczciwy Chińczyk mnie podwiózł.

Co mi się rzuciło w oczy:

- Ruch drogowy. Jeśli droga jest czteropasmowa to jedzie nią 6 samochodów obok siebie a między nimi kluczą jeszcze skutery. Czy są wypadki? A jakże. Zdarzało się widzieć z busa pechowego skuterzystę przykrytego jakimś brezentem.
- Jest bardzo tanio, no przynajmniej 10 lat temu było.
- Memory wspominał że Japończycy nie mają w zwyczaju się gapić. Chińczycy się nie pierniczą. A czy dało się pogadać, z młodszymi tak. Zwykle znają angielski chociaż trochę. Ze starszymi nie ma opcji.
- Chińszczyzna (które zupełnie nie przypomina tej z kraju) jest kompletnie niejadalna. Wszystko na słodko, w hotelu jeszcze było ok, no i były widelce. Na stoczni jadaliśmy w miejscowej stołówce, na posiłek zwykle składała się fura ryżu i mieszanka bliżej nieokreślonego czegoś. Co to było nie wiem i chyba nie chcę wiedzieć. Zwykle ograniczałem się do ryżu.

Na koniec ponownie powtórzę za memorym, jeśli liczyliście że będzie tu zupełnie inaczej to sorry. Globalizacja działa. Chyba nie byłem jeszcze w kraju prawdziwie egzotycznym z punktu widzenia Europejczyka. Najbliżej tego była chyba Kuba gdzie poznałem namiastkę PRLu.
_________________
Filmweb
Lastfm
Lubimy czytać
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
sajok, Kliwer, Neysa, memory
Neysa 
Witch with the Cats


Posty: 145
Podziękowania: 15/17
Skąd: z Kociej Wieży
Wysłany: 2021-07-05, 18:44   

Azja jest specyficzna, zwiedzić fizycznie mi się może nie udało, ale parę osób znam itd. Chińczycy są bardziej otwarci z pozoru, zwłaszcza ci młodsi. Starsi traktują nas (nie-azjatów) jak gorszy sort, ale z Japończykami jest podobnie.
Co do ich toku myślenia, to nie jest taki trudny. Inne priorytety w życiu. Mnie osobiście dobijają japońskie niedomówienia, zamiast prosto z mostu powiedzieć, gdzie się chce wyjść/czego nie lubi, to kluczy się po krzaczorach.
Podsumowując, zazdroszczę Wam podróży. :wink:
_________________
Nie drażnić lwa!
- Dlaczego? - zapytałem dozorcy.
- Dostaje biegunki - odrzekł.
Stanisław Jerzy Lec
Podziękuj autorce tego posta
 
 
memory 
Gwiazda Mystry


Wiek: 47
Posty: 794
Podziękowania: 199/180
Skąd: Garwolin
Wysłany: 2021-07-05, 22:40   

Kliwer napisał/a:
W ogóle problem w opisie tych "wielkich krajów", takich jak Chiny czy USA jest chyba taki, że tam poszczególne regiony bardzo się od siebie różnią. O takiej Polsce czy nawet Niemczech można chyba próbować formułować jakieś ogólne przemyślenia. Ale o tych wielomilionowy, zróżnicowanych molochach chyba trudniej... W takim USA: taki Texas czy Wyoming mają wspólnego z Kalifornią raczej mało - tak pod kątem klimatu, jak i cech społecznych.

Wydaje mi się, że Polska jest wyjątkowo jednorodna, nawet na tle innych krajów europejskich (oczywiście oceniam tylko na przykładzie tych, które odwiedziłem i miałem okazję trochę poobserwować). Nawet w sąsiednich Niemczech można zaobserwować różnice między różnymi częściami kraju. I wcale nie chodzi mi tu o stary podział NRD/NRF. Taka Bawaria zdaje się być zupełnie innym krajem niż reszta Niemiec. I nawet dla kogoś, kto zupełnie nie zna niemieckiego, różnice w akcencie są całkiem wyraźne.
Albo niewielka Belgia. Oczywisty podział na Walonię i Flandrię, to dopiero początek. Belgijska Limburgia, gdzie niby mówi się po flamandzku, zdaje się być zupełnie odrębnym kulturowo krajem. Na marginesie dodam, że to właśnie tam mieszkają najsympatyczniejsi moim zdaniem ludzie z holenderskiej grupy językowej.
Ale krajom europejskim poświęcę kiedyś osobny post. Będzie mocno kontrowersyjny...


@Torian
Najpierw przejrzałem wszystkie zdjęcia i od razu pomyślałem, że taki statek to jeden wielki bajzel. Dopiero potem doczytałem, że ten był wciąż nieukończony :grin:
Na podstawie tych kilku zdjęć z lądu powiedziałbym, że Korea Południowa jest dość podobna do Chin. A przynajmniej do tego Tianjin.
Czyżbyś na jednym zdjęciu uwiecznił lokalną podróbkę KFC? :wink:
Cytat:
tam wpada od razu 20 Chinek i jadą

Chyba roboczogodzina w Chinach jest po prostu bardzo tania. Stąd zresztą wszystkie produkty we wszystkich sklepach na całym swiecie są chińskie :lol:
Ta ostatnia szklarnia, którą stawialiśmy w Japonii, była właśnie zaprojektowana i wykonana w Chinach. Nie będę się tu pastwił nad jej jakością, ale jedna rzecz mocno dała nam się we znaki. Dostawaliśmy tam całe palety metalowych elementów, które ktoś w fabryce owijał starannie folią bąbelkową, a potem streczem. Rozpakowywanie tego i pilnowanie, żeby wiatr nie rozwiewał śmieci, to była istna katorga. Nawet nie chcę myśleć ile osób i jak wiele czasu spędziło wcześniej na pakowaniu tego wszystkiego.
_________________
Slainte mhath!
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
torian 


Wiek: 31
Posty: 994
Podziękowania: 38/13
Wysłany: 2021-07-05, 22:55   

memory napisał/a:
Czyżbyś na jednym zdjęciu uwiecznił lokalną podróbkę KFC?


Zgadza się.

Niestety u mnie w zdjęciach raczej posucha. Zdecydowanie nie należę do turystów którzy cykają fotki na prawo i lewo. To najlepiej udokumentowany kraj jaki mam głównie dlatego że pozgrywałem sobie zdjęcia od paru innych gości.
_________________
Filmweb
Lastfm
Lubimy czytać
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
sajok 
Przyjaciel Klanu

Wiek: 48
Posty: 349
Podziękowania: 36/86
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2021-07-05, 23:09   

Piszcie, piszcie, dyskutujcie Panowie, bo to bardzo ciekawe jest :) Jak to ładnie Kliwer ujął (czegóż on ładnie nie ujmuje?) "takie osobiste doświadczenia naprawdę mówią więcej, niż przewodniki. A nawet reportaże (książkowe czy telewizyjne), bo te są nastawione na szukanie rzeczy wyjątkowych, a nie normalnych." Wasze opinie są dużo wartościowe i ciekawe niż programy w tv na ten temat.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group