Poprzedni temat «» Następny temat
Łogólnie kawałeczki
Autor Wiadomość
Kinski 
Dziecię Bhaala
Zajebójca

Wiek: 33
Posty: 1340
Podziękowano 68 razy
Skąd: Białoruś
Wysłany: 2005-01-05, 22:38   Łogólnie kawałeczki

Dowcipy i kawały tutaj. Ciąg dalszy z poprzedniego forum. Na początek:

Rybak w podeszłym już wieku złapał złotą rybkę
- Jak mnie wypuścisz spełnię twoje życzenie powiedziała rybka.
- Dobrze w takim razie powiedz mi kiedy umrę?
- Tego nie mogę tobie powiedzieć, ale mogę powiedzieć, co będziesz robił w przyszłym życiu.
- W takim razie, co będę robił w przyszłym życiu?
- Będziesz sędzią hokejowym!
- Ale ja przecież wcale a wcale nie znam się na hokeju!
- To szybko się ucz! Za dwa dni masz pierwszy mecz.

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Po pańskiej ostatniej kuracji hormonalnej zaczyna dziać się ze mną coś niedobrego.
- Tak? A co?
- Wyrastają mi włosy na ciele.
- Niech się pani nie martwi. Gdy tylko skończymy kurację, włosy powypadają.
- Dziękuję, uspokoił mnie pan.
- A gdzie dokładnie wyrastają pani te włosy?
- Na jądrach, panie doktorze.


Kilku chirurgów spotkało się na przerwie obiadowej. Rozmawiają o tym, kogo najbardziej lubią operować.
- Ja - mówi pierwszy - bardzo lubię operować księgowych. Wszystko w środku mają ponumerowane.
- Jeszcze łatwiejsi w obsłudze są bibliotekarze - mówi drugi chirurg. - Wszystko mają ułożone w porządku alfabetycznym.
- Ja lubię informatyków - mówi trzeci - Mają wszystkie narządy oznaczone odpowiednimi kolorami.
- A ja - mówi czwarty - uważam, że najłatwiejsi do zoperowania są prawnicy. Nie mają serca, nie mają kręgosłupa, nie mają jaj, a głowę i dupę można bez problemów zamienić miejscami.

Pewiien proboszcz mieszkał sobie na parafii. Żyło mu się radośnie, jednak pewnego dnia zaczął go boleć brzuch. Poszedł do lekarza, a ten stwierdził zapalenie wyrostka robaczkowego. Konieczna operacja. Skierowano go do pewnego chirurga. Chirurg ten miał młodą i bardzo atrakcyjną córkę, która powodzenie wśród wielbicieli płci pięknej miała ogromne. Tak się stało, że nieszczęśliwie zaszła w ciążę jeszcze przed osiągnięciem dojrzałości, a dziecko odebrał jej ojciec - tuż przed operacją proboszcza. Pomyślał sobie chirurg tak:
- I co ja teraz zrobię, córka ma nieślubne dziecko, wstyd jak nie wiem, a zaraz muszę operować proboszcza. Chirurg postanowił więc, że dziecko to podrzuci proboszczowi jako jego własne. Tak też zrobił. Podczas operacji zrobił duże cięcie - które miało przypominać cesarkę - a kiedy proboszcz obudził się po operacji, chirurg rzecze do niego tak:
- Proszę księdza! To jest sensacja naukowa! to nie był wyrostek, tylko ksiądz był w ciąży! Oto one! To niesamowite, ale ksiądz jest pierwszym na świecie mężczyzną, który zaszedł w ciążę !!!
- O mój Boże! - wystraszył się probosz - ja to dziecko przyjmę, ale mam wielką prośbę do pana doktora - niech to zostanie tylko między nami, dobrze?
- Oczywiście - odrzekł chirurg zadowolony, że udało mu się wcisnąć taki kit - tajemnica lekarska! Nikt się o tym nie dowie.
Po 20 latach z dziecka wyrosła piękna kobieta, a ksiądz wezwał ją na poważną rozmowę.
- Posłuchaj mnie dziecko, musimy poważnie porozmawiać. Otóż ja, tak naprawdę, nie jestem twoim wujem......
- Ja wiem! - przerwała mu córka - domyślałam się już dawno, jesteś na pewno moim ojcem, tak?
- Nie dziecko, ja jestem twoją matką, twoim ojcem jest ksiądz Stanisław.

Dzwoni gość do domu.
- Cześć córeczko, tu tatuś, daj mi mamusie
- Tatusiu, ale ona jest na górze w sypialni z wujkiem Frankiem.
Po dłuższej chwili milczenia:
- Ależ córeczko, nie masz żadnego wujka Franka!
- Nieprawda! Mam! I jest teraz z mamusią w sypialni!
- Ok, no cóż... Posłuchaj uważnie, chcę żebyś coś dla mnie zrobiła. Dobrze?
- Dobrze tatusiu.
- To idź na górę do sypialni, zapukaj do drzwi i powiedz, że tata własnie parkuje przed domem.
Kilka minut później...
- Już zrobiłam.
- I co się stało?
- Mama bardzo sie przestraszyła, wyskoczyła z łóżka bez ubrania i zaczęła biegać po pokoju i krzyczeć, a potem potknęła się o dywan i wypadła przez okno i leży nieżywa.
- O Boże, a wujek Franek?
- On też wyskoczył z łózka bez ubrania i krzyczał i w końcu wyskoczył przez okno, to z drugiej strony i wskoczył do basenu. Ale wiesz, tatusiu, tam nie było wody, miałes napełnic go w zeszłym tygodniu i zapomniałeś. No i wujek upadł na dno i też jest nieżywy.
Bardzo długa chwila ciszy, aż wreszcie :
- Hmmmm, basen mówisz? A czy to numer 546-46-89?

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Proszę pana, mój mąż nie chce uprawiać ze mną seksu.
- Proszę kupić Viagrę i wrzucić mu ją do rosołem z makaronem - radzi lekarz.
Baba zrobiła tak jak kazał lekarz i wrzuciła mu Viagrę do zupy. Nagle mąż mówi do żony:
- Zośka, zobacz jak się kluski pierdolą

Przychodzi facet do lekarza i mówi:
- Do-do-do-do-ktorze, ją-ją-kam s-się od la-la-lat i ju-już n-n-n-nie mo-mogę. Po-po-pomocy!
Lekarz zbadał pacjenta i odkrył przyczynę kłopotliwego schorzenia:
- Proszę pana, pana członek jest tak duży i ciężki, że obciąża nadmiernie struny głosowe i stąd jąkanie.
- C-co-co m-m-m-możemy zro-zro-bić?
- Mogę przeszczepić panu mniejszy organ.
W miesiąc po operacji facet zdał sobie sprawę z tego, że chociaż mówi płynnie, jego życie seksualne przestało istnieć. Żona zawiedziona nowym rozmiarem jego narządu zatrzasnęła na stałe drzwi do sypialni. Postanowił więc ponownie udać się do lekarza.
- Panie doktorze. Nie jąkam się już, ale co mi po tym, skoro żona mnie nie chce? Bardzo pana proszę o ponowne przeszczepienie mi tamtego prącia.
- Ob-ob-ob-awiam się, że t-t-to n-n-n-nie mo-mo-żliwe.

Zima. Do przydrożnego baru wchodzi kierowca Tira. Siada przy barze i mówi:
- Poproszę setkę. Tfu! (spluwa na podłogę) Pieprzony matiz....
Barman się zdziwił, ale nalał mu setkę. Facet wychylił duszkiem i mówi:
- Barman, jeszcze seteczkę. Tfu! Pieprzony matiz...
Barman zdziwiony nalał setkę. Facet wychylił i mówi:
- Jeszcze jedna setka. Tfu! Pieprzony matiz...
Barman mu nalewa i pyta:
- Niech pan zamawia co pan chce, ale niech pan mi powie, czemu za każdym razem spluwa pan i przeklina jakiegoś matiza?
- Wie pan co? - mówi kierowca. - Zakopałem się w zaspie 30-tonową Scanią i nie nie mogę wyjechać. Nagle podjeżdża jakiś matiziak, wysiada z niego kierowca i mówi, że mnie wyciągnie. Ja mu na to: "Panie, jak mnie pan wyciągniesz tym matizem, to ja panu ze szczęścia laskę zrobię!"... Tfu, pieprzony matiz!...

Pewien bardzo chory człowiek zamówił swój portret u malarza. Kiedy obraz był gotowy, malarz poprosił przyjaciół o ocenę.
-Świetny portret - zachwyca się kolega malarz - Tak dokładnie oddałeś cierpienie tego człowieka...
-Rzeczywiście, doskonały - prezytakuje kolega-lekarz. - Od razu widać, że ma chorą wątrobę

Lekarz ogląda wyniki badań pacjenta.
-I co my tu mamy?... Jęczmień na oku... cukier w moczu... woda w kolanie...
-Oj, to strasnie niedobze, prawda, panie doktoze?
-O, i jeszcze kluchy w gębie! Jedno jest pewne - z głodu pan nie umrze.

Gość złapał w BMW gumę. Stanął na poboczu i zmienia koło. Podjechał jakiś facet mercem i pyta:
-Co pan robi?
-Odkręcam koło!
Facet z merca rozbija szybę i mówi:
-Dobra, to ja biorę sobie radio!

Co robi kobieta po stosunku?
Przeszkadza.

Pewien młody mężczyzna miał 3 przyjaciółki, po pewnym czasie musiał się zdecydować, którą w końcu poślubić. Dlatego zrobił test. Każdej dał po 2.000 $.
Pierwsza przyjaciółka poszła do sklepu, kupiła sobie suknie, buty, piękny kapelusz. Poszła do fryzjera. Przyszła z powrotem do gościa i mówi:
- Chce być najładniejsza dla Ciebie, ponieważ Cię kocham.
Druga przyjaciółka poszła do sklepu. Kupiła strój piłkarski, telewizor, wideo i 1000 puszek piwa. Przyszła z powrotem do gościa i mówi:- To są moje prezenty dla Ciebie, ponieważ Cię kocham.
Trzecia przyjaciółka pomyślała ostro, wzięła te pieniądze i wpakowała w inwestycje, z której po krótkim czasie wyciągnęła podwójny wkład. Potem wzięła te pieniądze i wpakowała je w inna inwestycje, która również pięknie prosperowała. I potem znowu to samo i znowu to samo, tak ze po pewnym czasie z tych 2.000 $ zrobiła majątek. Przyszła z powrotem do gościa i mówi:
- Ja z tych pieniędzy bardzo dużo zarobiłam na nasza wspólna przyszłość, ponieważ Cię kocham.
Młody mężczyzna był zachwycony wszystkimi przyjaciółkami, przemyślał wszystkie odpowiedzi.... i ożenił się z tą.....
...która miała najzgrabniejszy tyłeczek.
Morał:
Mężczyźni - w przeciwieństwie do kobiet - nie lecą na kasę.

Przychodzi Murzyn do lekarza i mówi - Panie doktorze, ja zawsze chciałem być roślinką...
Lekarz popatrzył pomyślał, obciął mu małego i odpowiada - Poszę bardzo, teraz jesteś czarny bez...

Chirurg, inżynier budowlany i informatyk dyskutowali, jaki zawód był pierwszy na świecie.
- Na początku był chirurg - mówi chirurg - dlatego, że z żebra mężczyzny została zrobiona kobieta, kto to mógł zrobić jak nie chirurg?
- Nie, na początku był inżynier budowlany - mówi inżynier
budowlany - przecież wcześniej był chaos i ktoś z tego chaosu zbudował świat, kto jak nie inżynier budowlany?
- Zaraz, zaraz - mówi informatyk - ale przecież ten chaos też ktoś musiał stworzyć!

Trzy żony opowiadają o miłosnych wyczynach swych mężczyzn:
- Mój - mówi pierwsza - jest doradcą w agencji matrymonialnej. Zanim pójdziemy do łóżka, wręcza mi kwiaty, słodycze.
Jest nam tak romantycznie.
- Mój mąż - rzecze na to druga - jest mechanikiem samochodowym. Najpierw mi przetrzepie skórę, potem się kochamy. To szalenie podniecające.
- Mój pracuje w Microsofcie - na to trzecia - Wieczorem siada na brzegu łóżka i opowiada mi godzinami, jak będzie super, kiedy się do tego już zabierzemy...

Chłopak próbuje poderwać dziewczynę w kawiarni :
- koleżanka się gdzieś spieszy?
- nie koleżanka się nie spieszy.
- koleżanka ma może ochotę na kawę?
- tak koleżanka ma ochotę na kawę.
- a koleżanka może wolna ?
- nie, koleżanka mężatka
- oups, to przepraszam.
- ale koleżanka może zadzwonić do domu i powiedzieć,
że została zgwałcona 10 razy.
- dziesięć razy !!!??!??!?!?
- kolega się gdzieś spieszy?


Żona wraca do domu i widzi na drzwiach kartke. Czyta:
"Na sprzedaz - zona. Ostatnio niewiele uzywana. Cena 360 zł. Informacja
- wtym domu." Malzonka robi swojemu mężowi awanture.
- Wcale nie o to chodzi, ze chcesz mnie sprzedac, ale ze tak tanio. Skad
wziales te cene?
- Juz Ci mówie - 80 kg miesa po 2 to daje 160 plus zlota obraczka - 200.
Razem 360 zł. Gra?
Nastepnego dnia maz wraca z pracy i widzi na drzwiach kartke napisana
przez zone:
"Na sprzedaz - maz. Ostatnio niewiele uzywany. Cena 0,67 zł . Informacja
- w tym domu."
Tym razem awanture robi maz.
- To ja Cie wycenilem na 360 zł, a ty mnie za jakies grosze chcesz
opchnac?
- Juz Ci mówie - Dwa jajka po 0.32 to daje 0,64 plus 10 cm rurki za
0,03.
Razem 0,67 zł. Gra?

Tratwą płynie czterech rozbitków Amerykanin, Polak, Rusek oraz Murzyn. Po pewnym czasie zaczęło kończyć się im jedzenie, więc postanowili wyrzucić Murzyna za burtę. Amerykanin doszedł do wniosku, że to nie jest fair, wiec wymyślił konkurs. Kto nie odpowie na pytanie, ten wylatuje za burtę. Amerykanin zadał pytanie Polakowi:
- Kiedy zrzucono bombę na Nagasaki ?
- 1945 r.
- Ok, zostajesz.
- Pytanie do Ruska:
- Ile osób zginęło ?
- 60 tys.
- Ok, zostajesz.
- Do Murzyna:
- NAZWISKA!

Do eleganckiego sklepu perfumeryjnego w Londynie wchodzi klient.
Sprzedawca podchodzi do niego i pyta uprzejmie:
-Czego pan sobie życzy?
-Chciałbym kupić mydło.
-Ależ proszę bardzo. Tu mamy świetne wspaniałe mydełka. Pachną niezwykle, nie toną w wodzie, zawierają balsam, są półprzejrzyste... -
-Ile kosztuje to mydło?
-Trzy funty.
-Nie ma pan czegoś tańszego?
-Oczywiście. Klient nasz pan. Tu mamy mydełko, też nie tonie, ślicznie pachnie, luksusowe...
-Ile kosztuje?
-Dwa i pół funta.
-Jednak wolałbym coś tańszego.
-Ależ proszę bardzo. Klient nasz pan. Niech pan spocznie. Może trochę kawy? O, proszę bardzo (podaje kubek).Tutaj mamy bardzo dobre mydła toaletowe, pachnące, we wszystkich kolorach...
-Jak drogie?
-Półtora funta.
-A jeszcze coś tańszego?
-Proszę bardzo. Moze cygaro? Proszę (podsuwa pudełko cygar ). Te mydełka tutaj dobrze się pienią, całkiem przyzwoicie pachną...
-Ile?
-Pół funta.
-Za drogie.
-No cóż, mamy jeszcze coś na zapleczu (biegnie i przynosi podłużny kawałek szarego mydła).
-Ile to kosztuje?
-Dziesięć pensów.
-Świetnie. Poproszę połowe kostki.
-Proszę uprzejmie. Klient nasz pan. (znika na chwilę i przynosi dwa małe, eleganckie pakuneczki)
Klient- (zdumiony) Ale ja prosiłem tylko połowę kostki.
-Jest, o proszę uprzejmie, tu kawałek mydła (podaje jeden pakuneczek). A tu prezent od firmy.
-Naprawdę? Jak miło! Dla mnie? A co to takiego? (bierze drugi pakuneczek).
- Prezerwatywy, zebyś się chuju nie rozmnażał...

Dzień kobiet, a tu jeden z podwładnych przynosi swojemu kierownikowi (mężczyźnie) kwiaty. Na to kierownik zdumiony:
- Co pan, przecież to dzień Kobiet...???
- No wiem, ale pomyślałem, że przyniosę, bo z pana taka kurwa...

Trzech żonatych facetów zmarło, spotykają Św. Piotra u bram niebios.
Piotr pyta pierwszego:
- Czy kiedykolwiek zdradziłeś żonę ??
- Za każdym razem jak się zdążyła okazja - odpowiedział szczerze
Piotr wskazał na dwoje drzwi i kazał mu iść przez prawe. Zwrócił się do drugiego:
- A ty!? Zdradziłeś kiedyś żonę!?
- Kilka razy...
Piotr również wskazał mu prawe drzwi... i pyta o to samo trzeciego...
Ten pomyślał chwilę i rzekł:
- Cóż ... raz. Widzisz byłem kiedyś w saloonie w Taxasie i zauważyłem, że wszystkich gości "obsługuje" jedna tylko dziewczyna. Zapytałem barmana dlaczego i odpowiedział mi, że ona jest wszystkim czego potrzebują... tak potrafi ssać, że przeciągnie kij baseballowy przez wąż ogrodowy.
I właśnie wtedy zdradziłem żonę....
Piotr kazał mu iść przez lewe drzwi...
- Jak to, tamtym kazałeś iść przez drugie ??
- Owszem i obaj trafili do piekła, a ty i ja jedziemy do Texasu...

Trzy koleżanki mieszkały w jednym pokoju. Pewnej nocy wszystkie trzy miały swoje pierwsze randki z poznanymi facetami. Wróciły w tym samym czasie.
- Wiecie - mówi pierwsza z nich - można poznać, że Twoja randka była dobra po roztrzepanej fryzurze.
- Nonsens - odpowiada druga - wiesz, że Twoja randka byla udana, kiedy wracasz i masz cały makijaż rozmazany.
Trzecia nic nie powiedziała, tylko podniosła spódnice, zdjęła majtki, rzuciła nimi w ścianę do której się owe majtki przykleiły i mówi:
- To się nazywa udana randka !!!

Żona z mężem w łóżku. Mąż kocha się jak w transie. Ona ma orgazm jeden, drugi, trzeci, czwarty, piąty........ W chwili ekstazy pyta:
- Kochanie, co to się dzisiaj z tobą stało?
- A, co się miało stać, zamyśliłem się...
Ostatnio zmieniony przez Valsharess 2010-11-12, 13:03, w całości zmieniany 1 raz  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Piger


Wiek: 22
Posty: 136
Skąd: z Darłowa
Wysłany: 2005-01-06, 17:26   

Co noc do dziadka przychodzi inna seksowna panienka. A że dziadek w podeszlym wieku - 80 lat Jasiu sie go pyta:
-Dziadku, skad ty masz takie powodzenie u kobiet?
-A bo ja wiem? - i w zamysleniu oblizal brwi...
_________________
"Są dwie rzeczy neiskończone: wszechświat i ludzka głupota.
Co do tego pierwszego nie jestem pewien"

A. Einstein
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Thishen
Honorowy Klanowicz


Wiek: 26
Posty: 429
Podziękowania: 1/5
Skąd: Piernikowo
Wysłany: 2005-01-11, 16:36   

Zblizaja sie 80 urodziny dziadka. Ma byc impreza, podchodzi syn do niego na przeddzien:
- Tato, mam dla ciebie dwie informacje, dobra i zla.
- Mow dobra!
- Zaprosilem na jutro panienke z agencji.
- Super, ale nie mow nic matce. A ta zla wiadomosc?
- Beda w twoim wieku...

Rozmawiają dwie koleżanki.
- Zawsze byłaś taka wybredna. Szukałaś gościa na poziomie, a wyszłaś za zwykłego robola, który łopatą zarabia na życie. Co on takiego ma?
-Ma swój styl.

Mężczyzna z problemami jelitowymi udał się po pomoc do lekarza. Doktor stwierdził, że dolegliwość jest poważna, ale można ją leczyć poprzez założenie dwóch specjalnych suspensorów, głęboko w odbycie. Mężczyzna zgodził się. Lekarz ostrzegł go przed bólem, kazał mu się odwrócić i wepchnął przedmiot w tyłek pacjenta. Następnie podał mu drugi i zalecił, by mężczyzna zaaplikował sobie drugą dawkę za jakieś sześć godzin, używając gumowych rękawiczek i jakiegoś żelu lub wazeliny.
Mężczyzna udał się do domu i po sześciu godzinach spróbował sam sobie zaaplikować suspensor, ale nie dał rady sięgnąć na konieczną odległość. Poprosił o pomoc małżonkę, ta niechętnie, ale zgodziła się. Kobieta położyła jedną dłoń na ramieniu męża, a drugą umiejscawia odpowiednio medykament.
Nagle mężczyzna wrzasnął z obrzydzeniem przeraźliwie.
- Co się stało ? - pyta żona - Zraniłam Cię ? Zabolało ?
- Nie kochanie - odpowiada mężczyzna - tylko właśnie uświadomiłem sobie, że lekarz miał obie ręce na moich ramionach....

Pewien mężczyzna wrócił do domu ze swoją małą córeczką, która była tego dnia z nim w pracy... Już w domu mała spytała:
- Tatusiu, a dlaczego nazywasz swoją sekretarkę laleczką
Mężczyzna czując na sobie wzrok żony odpowiedział:
- Widzisz kochanie - moja sekretarka jest bardzo pracowitą dziewczyną, na maszynie pisze jak automat, doskonale zna się na komputerze - jest jak lalka-robot - nigdy nie jest zmęczona...
- Aha - mówi dziewczynka - a ja myślałam, że to dlatego, że zamyka oczy jak ją kładziesz na kanapie...

W szkole nauczycielka zadaje dzieciom pytanie:
- Drogie dzieci, powiedzcie mi proszę, kim chciałybyście być w przyszłości?
- Ja chcę być handlowcem - odpowiada Michał
- A co robi handlowiec? - pyta się nauczycielka.
- Sprzedaje towary.
- No dobrze, a inne dzieci..
- Ja chcę być pielęgniarką, bo ona opiekuje się chorymi ludźmi - odpowiada Marysia.
- Ja chcę być stewardessą, bo ona lata po całym świecie - mówi Ania.
- Ja chcę być kucharzem, bo on gotuje pyszne jedzenie - mówi Andrzejek.
- A ty Jasiu, kim chcesz być? - pyta się nauczycielka.
- Ja chcę być seksuologiem - odpowiada Jaś.
- O, to bardzo interesujące. A czy wiesz co on robi?
- Rozwiązuje problemy seksualne.
- Czy możesz to nam wyjaśnić? Chyba nie rozumiesz, co to znaczy.
- Oczywiście, że mogę. Po prostu proszę odpowiedzieć na moje pytanie. Idą trzy kobiety ulicą i mają lody. Jedna z nich liże, druga gryzie, a trzecia ssie. Która jest mężatką?
- Myślę... może... ta, która ssie - odpowiada nauczycielka.
- Źle! Ta, która ma obrączkę. A to, co pani odpowiedziała to jest właśnie seksualny problem.

Alejką parkową zbliżają się do siebie dwie młode matki z wózkami.
Podczas mijania jak to zwykle bywa zaglądają jedna drugiej do wózka.
O...jaki śliczny...ile już ma ?
Dziesięć miesięcy.
Mój też...właśnie dzisiaj powiedział pierwsze słowo !
Głos z drugiego wózka...a co powiedział ?

Na amerykańskim pustkowiu przy drodze międzystanowej stała małą restauracja. Rzadko była odwiedzana przez turystów, więc zbawieństwem okazało się dla właściciela gdy, pewnego lata w pobliżu rozpoczęto jakąś budowę, z której robotnicy codziennie przychodzili na obiady do tej restauracji. Ich ulubioną potrawą była zupa na wołowinie. Jednak pewnego dnia kucharzowi (i właścicielowi w jednej osobie) skończyło się mięso i nie miał na czym zrobić zupy. Wybiegł spanikowany żeby udać się po mięso do najbliższej miejscowości (dość odległej), a czasu nie miał za dużo do ory obiadowej. Przeszedł na tył domu po samochód gdy nagle dojrzał pasącą się w pobliżu budowy samotną owcę. Ucieszył się bardzo, że może zaoszczędzić czasu złapał ją, zabił i ugotował na jej mięsie zupę.
W porze obiadu robotnicy zjawili się w restauracji i zamówili zupę. Gdy spróbowali stwierdzili, że dzisiaj smakuje jakoś inaczej i chcieli wiedzieć dlaczego. Kucharz chcąc być w porządku wobec najlepszych klientów więc powiedział im prawdę. W tym momencie wszyscy robotnicy zamilkli...
Kucharz zdziwiony spytał:
- Co się stało, chłopcy... czyżbym spieprzył jedzonko
- Nie - odparł kierownik budowy - Zjedliśmy pieprzonko...

Głęboko w lasach, w publicznej, zwierzęcej toalecie siedzą sobie niedźwiedź i wiewiórka.
- Hmm - zagaduje niedźwiedź - zauważyłaś, że gówno bardzo się klei do Twojego futerka ?
- No jasne i to bardzo ! - odpowiada wiewiórka.
- Świetnie ! - odpowiada miś, chwyta wiewiórkę i podciera nią tyłek.

Pewien facet miał goryla, wychowywał go od małego i nigdy nie zostawiał go samego. Jednak pewnego dnia musiał wyjechać na tydzień na delegację i zostawił goryla od opieką sąsiada. Wyjaśnił mu, że wystarczy żeby trzy razy dziennie - o trzeciej, szóstej i dziewiątej - nakarmił go kiścią bananów i będzie OK. Jednak pod żadnym pozorem nie wolno mu było dotknąć futra goryla.
Pierwszego dnia sąsiad przyszedł, nakarmił goryla, spojrzał na niego i zaczął się zastanawiać "czemu nie mogę go dotknąć ", codziennie przychodził i myśl ta go dręczyła coraz bardziej - goryl wyglądał całkowicie niegroźnie...
W końcu nie wytrzymał i podczas kolejnego karmienia delikatnie pogłaskał goryla po plecach...
Goryl w tym momencie zesztywniał i zaczął podskakiwać.... po chwili odwrócił się i zaczął zbliżać się w kierunku przerażonego mężczyzny, który zaczął uciekać - wybiegł przez drzwi, przebiegł przez trawnik, wsiadł do samochodu i odjechał... jednak w lusterku zobaczył, że goryl cały czas biegnie za nim, nagle wjechał w ślepą uliczkę, wyskoczył z samochodu, przeszedł przez mur do czyjegoś ogrodu - goryl cały czas był kilka metrów z tyłu - w ogrodzie wspiął się na jakieś drzewo, jednak goryl podążał tuż za nim. Przerażony mężczyzna zeskoczył i wybiegł na ulicę krzycząc z przerażenia, wbiegł w kolejną przecznicę, ale cały czas słyszał za sobą kroki prześladowcy...
Dobiegł do końca uliczki, która okazała się również ślepa, jednak tym razem nie było dokąd uciec...
Mężczyzna postanowił spojrzeć śmierci w oczy... odwrócił się i zobaczył bestię, która była już dwa metry od niego... widział przekrwione oczy goryla... poczuł, że zaraz zemdleje...przewrócił się... ostatnimi siłami spojrzał jak olbrzym nachyla się nad nim, unosi swoje wielkie łapska, po czym...
... klepie go w ramie i mówi: - Teraz ty gonisz...

Nieopodal zapadłej wioski gdzieś daleko na Syberii mieszkał potężny drwal. Raz w tygodniu odwiedzał on wiejski sklepik, jedyny w promieniu 100 km. Zawsze kupował dwa produkty- chleb oraz... kilka flaszek wódki o smaku czarnej porzeczki. Sprzedawca nigdy nie mógł pojąć, dlaczego takie wielkie chłopisko pije takie dziwactwo, bądź co bądź to syberia... Po kilku latach takiego stanu nie wytrzymał, i zapytał się małomównego olbrzyma, dlaczego nie kupi porządnej wódzi, tudzież spirytusu zacnego. Na to drwal sznapsbarytonem - Panie, spirytus to ja sam sobię pędzę, to jest na zapojkę!

Mężczyzna i kobieta siedzą obok siebie na przystanku autobusowym.
- Cześć - mówi kobieta - ja jestem nauczycielką a pan co robi?
- Nic nie robię.
- A ma pan jakieś zainteresowania?
- Jasne że mam, jestem pszczelarzem.
- Więc pan nie z miasta?
- Właśnie że z miasta.
- To musi pan miec wielki dom
- Nie, apartament
- Naprawdę? To gdzie pan je trzyma?
- W pudełku po butach, ktore chowam w szafie
- W pudełku po butach! To ile ma pan tych pszczół?
- Kilka tysiecy, czy coś koło tego, przecież nie liczę.
- Ale to niemożliwe, nie można trzymac tysięcy pszczół w pudełku po butach, one poumierają
- Pier***e to, nienawidzę pszczół.

Porwano córkę bogacza. Dwa dni później porywacze dzwonią żądając okupu:
- Dwa miliony dolarów? To mi zajmie kilka dni - odpowiada bogacz - ale najpierw dajcie mi porozmawiać z córką.
Kiedy córka dostała słuchawkę zdążyła tylko spokojnie powiedzieć : "Tato wszystko jest ok". - Dwa miliony dolarów - mówią porywacze - w gotówce... niskie nominały... używane banknoty... nie informuj policji... masz trzy dni - i odłożyli słuchawkę.
Bogacz zabrał więc całą gotówkę jaką miał w sejfie, poleciał do banku, by wyciągnąć pieniądze z rezerwowego konta. Niestety większość pieniędzy zainwestowane było w papiery wartościowe i aby je spieniężyć potrzeba by było więcej czasu. Pomyślał o znajomych bogaczach, ale większość z nich była nieosiągalna. W sumie uzbierał 500 tysięcy dolarów i przez dwa dni zastanawiał się co zrobić.
Nadszedł wielki dzień. Telefon zadzwonił i przy telefonie był kidnaper:
- Dajcie mi najpierw pogadać z córką - mówi bogacz.
- Halo Tato? - w słuchawce głos córki.
- Tak moja księżniczko. Czy wszystko dobrze z Tobą?
- Tato jestem cała i zdrowa.
- Słuchaj córeczko, mam złe wieści. Nie zdołałem zebrać całej sumy, mam nadzieję, że uda mi się ich przekonać do 500.000, bo tyle tylko mam i nie skrzywdzą Cię z tego powodu.
- Tato nie martw się. Wypracowałam umowę z nimi. Za każdym razem, gdy spełnię ich seksualna fantazję odejmą od żądań 1000$ - mówi córka.
- O mój Boże! Nie mój skarbie! - krzyknął ojciec.
- Tato nie martw się , są nam winni 15 tysięcy...

Przychodzi Jasiu do apteki:
- Mama kazała mi kupić lekarstwo, ale zapomniałem jak się nazywa, pamiętam tylko, że ma być w nim medhytinmolaminatomethylphenodrupotal...

Jak juz dawalem na starym forum to sorx :PPPP
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Thishen
Honorowy Klanowicz


Wiek: 26
Posty: 429
Podziękowania: 1/5
Skąd: Piernikowo
Wysłany: 2005-01-29, 12:22   

Przychodzi facet do baru i pyta barmana :
- Hej przyjacielu ! Czy postawisz mi drinka jeśli pokażę Ci niesamowity numer?
Barman zgodził się. Facet sięgnął do kieszeni, wyjął stamtąd małego, chudego szczura i małe pianinko. Postawił pianinko na barze i posadził przed nim szczura. Potem pstryknął w palce .. i nagle szczur zaczął grać na pianinku melodyjnego bluesa. Barman zbaraniał i podał facetowi drinka ....
Po wypiciu drinka facet się pyta barmana :
- A jak bym Ci pokazał lepszy numer to pozwolisz mi pić dzisiaj na Twój koszt do końca wieczora ?
Barman nadal zszokowany pierwszym pokazem od razu się zgodził .. Facet ponownie sięgnął do kieszenie i tym razem wyjął małą, zieloną żabkę. Posadził ją na ladzie obok grającego szczura .... a ta po chwili zaczęła pięknie śpiewać do melodii granej przez szczura .... Barman zbaraniał jeszcze bardziej, jak z resztą reszta klientów baru.
Po chwili do faceta podszedł jakiś gość i zaproponował mu 10.000 $ za żabę. Ten nie chciał się zgodzić. Targowali się aż stanęło na 100.000 $. Facet się zgodził i oddał żabę. Dopił drinka, schował szczura i pianinko i zabierał się do wyjścia.
Barman złapał go za rękaw i mówi :
- Facet .. oszalałeś? Sprzedałeś żabę za 100 tysięcy ? Mogłeś na niej zarobić miliony !
Facet pochylił się w stronę barmana i wyszeptał :
- Eee… tam. Żaba nic nie jest warta. To szczur... on jest brzuchomówcą...
---
Na łożu śmierci leży znany wszystkim zgrywus i żartowniś, zebrała się cała rodzina
- Żono pamiętasz to futro z norek za 1000$, które ci spłonęło? To ja je podpaliłem, a ty braciszku pamiętasz wybuch samochodu? To też ja, a ty ciociu, pamiętasz pożar w willi? to też moja sprawka - proszę wybaczcie mi to, i mam jeszcze ostatnią prośbę, jak umrę połóżcie mnie na brzuchu, wsadźcie mi w tyłek świeczkę i ją zapalcie.
Zmarł.
Rodzina postanowiła spełnić ostatnią prośbę, stoją w kaplicy żałobnej nad nieboszczykiem, a po 5 minutach wpada oddział policji
- Stać, podobno ktoś tu znęca się nad zwłokami!
---
Spotyka się dwóch kumpli:
- Ty, czemu pomalowałeś tak idiotycznie swoje auto? z przodu zielony, z lewej czerwony, z prawej niebieski a z tyłu żółty
- Ehehe jest kupa śmiechu jak mam wypadek i świadkowie zaczynają się sprzeczać...
---
Różnica między seksem a śmiercią jest taka, że jak umierasz w samotności to nikt się z ciebie nie śmieje...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Solar
Honorowy Klanowicz


Wiek: 14
Posty: 441
Podziękowano 2 razy
Wysłany: 2005-02-02, 10:44   

A ja bede kozak i walne czesc kawałów z poprzedniego forum :)

1)"Kto był pierwszym królem Izraela?"
(podpowiedź: S..."
"Sa..."
"Sau..."
Ktoś z klasy: "Sauron?"

2)Jechał facet samochodem, a że samochód dobry, szybki to sobie nie żałował. Mimo, że mokro, ślisko to na liczniku 150 km/h... 180 km/h... 220brkm/h...250 km/h..., aż tu nagle zakręt, za zakrętem furmanka. Nic się nie dało zrobić, jedno wielkie rozpierdziu, z furmanki drzazgi, konie latają w powietrzu, woźnicy urwało nogi. Zatrzymał się facet po tych kilkuset metrach, i patrzy, o kur** ,ale jatka. Nic to myśli, jatka nie jatka, może ktoś przeżył i trzeba mu pomoc. Podchodzi bliżej, a tam konie z bebechami na wierzchu, ledwo dychają. Jakoś trzeba by je dobić, co się ma gadzina męczyć. Złapał za siekierę, która wypadła z furmanki i do jednego konia, do drugiego... pozarąbywał na śmierć. Stoi i rozgląda się, co dalej, zauważył woźnice. Woźnica na to, podciągając koc i przykrywając urwane nogi:
- Panie! Nawet mnie ku*wa nie drasnęło!

3)Czasy starożytnego Rzymu. Bogaty lud rzymski znudzony jest· wszystkim, co do tej pory już widział.· Cezar postanawia urządzić walkę z dzikim zwierzęciem, walkę·, jakiej do tej pory jeszcze nie było.· Wybrał wiec sobie Cezar wielkiego lwa, lwa, jakiego świat nie· widział.· Zwierze było głodzone długie tygodnie. Nadchodzi dzień.· pojedynku.· Lew jest tak głodny i chudy, że zaczyna się oblizywać na wszystko·, co się rusza.· Cezar do walki z owym lwem wybiera ogromnego silnego Numidia· (Murzyna), umięśnionego i wielkiego.· Ale też myśli: "Taki duży Murzyn, a lew taki chudy; zakopie· Murzyna w ziemi po pas żeby wyrównać szanse" Po chwili jednak Cezar myśli dalej: "Murzyn ma takie umięśnione· ręce, to może się i odkopać i zabić lwa; lepiej będzie jak będzie on zakopany w ziemi po sama głowę" Jak pomyślał, tak tez zrobił.·... Arena, mnóstwo ludu rzymskiego na trybunach, Murzyn zakopany do samej szyi, puszczają lwa... Ten biegnie jak oszalały, ślinka mu cieknie na widok głowy Murzyna, już ma go dopaść i złapać w żelazny uścisk swoich szczęk, gdy Murzyn robi głową unik, lew go mija, uderza z całym impetem o bandę i zdycha. Na to lud rzymski: "Walcz uczciwie Czarnuchu je*any!"

4)Wchodzi Jasio na lekcje, rzuca tornister, kladzie nogi na lawke i
krzyczy: "sieeeeema!".
Widzac to, zszokowana nauczycielka mowi do Jasia:
* Jasiu natychmiast podnies ten tornister wyjdz z klasy i wejdz
jeszcze raz - tym razem tak grzecznie jak Twoj ojciec kiedy wraca z pracy!
Jasio ze spuszczona glowa podnosi tornister i wychodzi z klasy. Po
chwili drzwi, pod wplywem mocnego kopniecia, otwieraja sie z hukiem,
do sali wskakuje Jasio i krzyczy:
* Haaaaa! Ku*wa, nie spodziewalas sie mnie tak wczesnie?!

5)Odbyły się zawody, kto wymyśli najzwinniejsze kłamstwo i do ścislego finału
zakwalifikowali się : Amerykanin, Anglik i Rosjanin.
Zaczyna Amerykanin:
- U nas na Alasce raz byl taki mróz że pewien dżentelmen wystawił wrzącą
herbatę za okno i ona od razu zamieniła się w lód.
Na to Anglik:
- A u nas pewien dżentelmen z Londynu miał takie wilgotne mieszkanie że w
piwnicy pływały rybki.
Na to Rosjanin:
- A u nas to pewien dżentelmen z Moskwy.......
Komisja:
-Dziękujemy Panu, wygrał Pan !
(to nie aluzja do Igora )

6)Grupa rosyjskich turystow przyjezdza do Angli. Gdy maja wyruszyc
zwiedzac miasto, przewodnik ich uprzedza:
- Badzcie ostrozni, w żadnym wypadku nie oddzielajcie sie od
grupy.
Tutaj wszedzie sutenerzy stoja. No, a jesli sie zgubicie, szukajcie
rosyjskiego konsulatu. No ale jak to zwykle na wycieczkach zawsze ktos
musi sie zgubic... Do takiego wlasnie zgubionego podchodzi jakis
mezczyzna:
- Do you want a white woman?
- No, no! - krzyczy mezczyzna.
- Do you want a black woman?
- No!
- Do you want a man?!
- No!
- Do you want an animal?
- NO! I WANT RUSSIAN CONSUL!
- Possible, but very expensive...

7)W Rosji powstał projekt, żeby flagę zmienić z niebiesko - biało-czerwonej na czerwoną, jak za starych, dobrych czasów. Informacje rozchodzą się szybko... Do Putina dzwoni telefon:
- Tu prezes Coca-Cola Co. W związku z waszymi planami, mamy dla państwa propozycję. Jeżeli na waszej fladze umieścicie w rogu nasze logo, całemu waszemu rządowi fundujemy dwuletnie pensje.
Putin odpowiada:
- Ciekawa propozycja, przemyślimy to i skontaktujemy się.
Odkłada słuchawkę, wykręca numer i mówi:
- Sasza, słuchaj, kiedy dokładnie kończy się nam umowa z Aquafresh?

8)Pod sosną siedzi wilk. Przewiązał rękę opaską uciskową i już już ma sobie wstrzyknąć działkę, a tu podbiega zajączek.
-Wilku! Czyś ty zgłupiał?! Przecież to śmierć. Popatrz na mnie. Widzisz
jaki jestem wysportowany. Tyle razy mnie goniłeś i dogoniłeś kiedyś?
Nie dogoniłeś! A widzisz! A to wszystko dlatego, że dużo biegam. Rzuć to świństwo i pobiegaj ze mną!
Wilk pomyślał, że zajączek ma rację. Rzucił to świństwo i pobiegli.
Za czas jakiś spotkali lisa, który na jakimś pieńku usypał sobie
kreskę i już-już miał wciągnąć nosem. A zajączek:
-Lisie! No co ty?! Przecież to biała śmierć jest! Popatrz na mnie.
Widzisz jaki jestem wysportowany. Tyle razy mnie goniłeś i dogoniłeś
kiedyś? Nie dogoniłeś! A widzisz! Wilk też nigdy nie dogonił! A to wszystko dlatego, że dużo biegam. Rzuć to świństwo i pobiegaj ze mną!
Lis rzucił to świństwo i pobiegli we trójkę. Na polance nieopodal strumyka niedźwiedź właśnie sobie rolował jointa. Zobaczył to zajączek i krzyczy:
Niedźwiedź! Czyś ty zgłupiał?! Przecież to śmierć. Popa...
Tu dostał od niedźwiedzia w łeb, że aż się nakrył nogami.
Na to wilk i lis:
-No co ty, niedźwiedź. Przecież on tylko chciał Ci pomóc!
-Pomóc!? Ostatnio jak się gnojek naspeedował, to z nim trzy dni non-
stop biegałem!

9)Dziecko wychodzi ze szkoły.
Koło niego podjeżdża samochód w którym siedzi tylko jeden samotny facet. Krzyczy do dziecka:
- Wsiadasz?
- Nie!
- No chodź...mam cukierki....
- Nie!
- Hej, mam cukierki i czekoladę! Wsiadaj!
- Nie, nie wsiądę!
- Jeżeli wsiądziesz będę dla ciebie bardzo miły!
- Nie!
- Ok, jeżeli wsiądziesz dostaniesz bilet do kina...
- Nie!
- Do cholery! To czego w końcu chcesz!
- Tato, mówiłem ci setki razy żebyś po mnie do szkoły nie przyjeżdżał Ładą!

10)Pani kazała na lekcję przygotować dzieciom historyjki z morałem. Historyjki mieli dzieciom rodzice opowiedzieć. Następnego dnia dzieci po kolei opowiadają:
Pierwsza jest Małgosia.
-Moja mamusia i tatuś hodują kury - na mięso. Kiedyś kupiliśmy dużo piskląt, rodzice już liczyli ile zarobią, ale większość umarła.
- Dobrze Małgosiu a jaki z tego morał?
- Nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną. - tak powiedzieli rodzice
- Bardzo ładnie.
Następny Mareczek:
-Moi rodzice mają wylęgarnie kurcząt. Kiedyś kury zniosły dużo jaj, rodzice już liczyli ile zarobią, ale z większości wykluły się koguty.
- Dobrze Mareczku a jaki z tego morał?
- Nie z każdego jajka wylęga się kura - tak powiedzieli rodzice.
- Bardzo ładnie.
No i wreszcie grande finale czyli prymas Jasio (pani łyka valium
- Łociec to mnie tak pedział: Kiedyś dziadek Staszek w czasie wojny był cicho ciemnym. No i zrzucali go na spadochronie nad Polską. Miał przy sobie tylko mundur, sten?a, sto naboi, nóż i butelkę szkockiej whisky. 50 metrów nad ziemią zauważył że leci w środek niemieckiego garnizonu. Niemcy już go wypatrzyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky na raz, żeby się nie stłukła, odpiął spadochron i spadł z 20. metrów w sam środek niemieckiego garnizonu. I tu dawaja ! Pandemonium ! Dziadek Staszek pruje ze sten?a ! Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie domk! Juchy więcej niż na filnach z gubernatorem Arnoldem. Z 80. ubił i jak skończyły mu się pestki wyjął nóż i kosi niemrów jak Boryna zborze. Na 30. klinga poszłaaaa, pozostałych dziadek zarąbał z buta i uciekł.
W klasie konsternacja. Pani ,mimo valium w spazmach ,pyta się :
- Śliczna historyjka dziecko ale jaki morał ?
- Też się taty pytałem a on na to: "Nie wk*rwiaj dziadka Staszka jak se popije"

11)Młody hippis wsiada do autobusu i zauwaza mloda i bardzo ladna zakonnice.
Siada wiec kolo niej i pyta czy nie chciala by z nim uprawiac seksu
-Nie - odpowiada zakonnica - Jestem poslubiona Bogu. Wstaje i zmieszana wysiada na nastepnym przystanku.
Kierowca autobusu, który slyszal cale zajscie odwraca sie i mówi:
- Jesli naprawde chcesz sie z nia przespac to moge ci powiedziec jak.
- Nawijaj - odpowiada hippis.
- Ona codziennie chodzi o pólnocy na cmentarz na nocne modlitwy. Wystarczy, ze ubierzesz sie w biala szate z kapturem,
obsypiesz brode fluorescencyjnym proszkiem, wyskoczysz znienacka i powiesz
ze jestes Bogiem.
Tak tez hippis zrobil. Przebral sie, wyskoczyl zza
nagrobka i powiedzial, ze jest Bogiem i chce sie przespac z zakonnica.
Zakonnica zgodzila sie bez gadania, ale poprosila, zeby byl to stosunek analny, bo musi ona pozostac dziewica. Hippis zgodzil sie, a gdy skonczyl, zrzucil kaptur i krzyknął:
- Ha, ha, jestem hippisem !
- Ha ha - krzyknęła zakonnica - jestem kierowcą autobusu !

12)Mąż z żoną jadą gdzieś sobie samochodem... facet kieruje laska siedzi koło niego.
W pewnym momencie żona mówi:
- słuchaj, ja już Cię nie kocham! Chcę rozwodu!
Mąż nic nie mówi, zapina pasy i przyspiesza do 80 km/h
Ż: Mieszkanie i całe wyposażenie oczywiście zostaje dla mnie!
M: nadal nic tylko dalej przyspiesza do 100 km/h
Ż: Dzieci zostają ze mną, będziesz mógł widzieć je raz w tygodniu!
M: milczy, zęby zaciśnięte coraz bardziej przyspiesza - 120 km/h
Ż: Konto wspólne zostaje wraz z całymi srodkami przypisane dla mnie!
M: dalej nic, pedał gazu prawie opór - 150 km/h
Ż: Domek na mazurach też na moją wyłączność!
M: cisza, widać max wku@#$% pedał opór samochód leci 180 km/h
Ż: Słuchaj a co Ty tak nic nie mówisz? Co Ty chcesz?
M: Ja? Ja mam już wszystko czego mi potrzeba... (200 km/h na liczniku)
Ż: Tak? -pyta zaciekawiona żona - A co Ty takiego masz?
M: Mam zapięte pasy i poduszkę powietrzną Ty k@#$%! - odpowiada skręcając na przeciwległy pas ruchu wprost na nadjeżdżające samochody

13)Synek prosi tatusia:
Tato, tato zrób zeby słoniki biegały.
T: Synku słoniki są zmęczone.
S: Tato, ale zrób żeby biegały
T: Kochanie słoniki biegały od rana i są już bardzo zmęczone.
S: Tatusiu proszę
T: No dobrze, ale ostatni raz, bo nam słoniki padną z wyczerpania
S: Synek zadowolony usmiecha sie.
Tatuś odwraca się i krzyczy:
Kompania maski włóż! Biegiem do okoła obiektu!

14)Mąż wraca do domu i zastaje żonę w niedwuznacznej sytuacji z przyjacielem. Zaczął awanturę, poleciały wyzwiska, a żona na to:
- Sam sobie jesteś winny!!!
- Jak to?
- Kawę wypiłeś, cały alkohol wypiłeś, no to co ja mu miałam zaproponować?!

15)Jedzie dziadek maluchem zgarbiony, ręce mu sie trzęsą na kierownicy. Nagle wyprzedził go Mercedes, dziadek sie wystraszył... Mercedes zatrzymał sie na światłach, a dziadek ze strachu nie dał rady zachamować i przywalił w tył tego pierwszego.

Z Mercedesa wysiada dwóch byków:
- I co dziadek przyj***łeś?
- Tak... (cieńkim wystraszonym głosem)
- Masz kasę?
- Nie...
- A ubezpieczenie?
- Nie...
- A syna?
- Mam...
- To masz tu komóreczkę, dzwoń po syna, odrobi u mnie, bo ty sie do roboty nie nadajesz.
Dziadek zadzonił i...
...podjeżdżają 3 Mercedesy klasy S, wysiada z nich kilku byków i jeden mówi:
- I co tatus??? Przyp*****lił w ciebie, jak cofał?!?

16)Pewnego pięknego dnia własciciel fabryki mięsnej, człowiek w podeszłym wieku postanowił przekazać schedę jedynemu synowi i odejśc na zasłużoną emeryturę.
Przyprowadził syna do fabryki i mówi:
-Widzisz tę dużą maszynę synu? Wkładasz do niej barana, a wychodzi parówka. Rozumiesz?
- Nie. Odpowiada syn.
Ojciec tłumaczy jeszcze raz:
- Maszyna, baran, parówka...rozumiesz?
- Nie.
Ojca pomału zaczyna szlak trafiać, ale cierpliwie tłumaczy raz jeszcze:
W maszynę wkładasz całego barana, a wychodzi parówka. Rozumiesz?
- Nie tato. Ale powiedz mi czy jest taka maszyna, do której wkładasz parówkę, a wychodzi baran?
- Tak, twoja matka!

17)Stuletni staruszek przychodzi do lekarza na badania kontrolne. Lekarz pyta się o samopoczucie:
- O panie doktorze chyba nigdy nie czułem się lepiej. Mam osiemnastoletnią narzeczoną, jest w ciązy. Będziemy mieli syna.
Doktor zamyślił sie na moment pochwili mówi:
Pozwoli pan, że opowiem panu pewną historię:
Pewien zapalony myśliwy, nigdy nie zapominający o sezonie łowieckim Pewnego dnia wyszedł w takim pośpiechu, że zamiast strzelby wziął ze sobą parasol.
W lesie zza krzaków ruszył na niego wielki niedźwiedź. Myśliwy wyciągnął parasol i wypalił. Iwie pan co się stało?
- Nie- Staruszek na to.
- Niedźwiedź padł martwy.
- Niemożliwe! Ktoś inny musiał wystrzelić! - wykrzyknął staruszek
- I do tego punktu właśnie zmierzałem.

18)Przechadza się Bóg po Edenie i spotyka Adama. Wiedząc że mężczyzna jest smutny, zagaduje go:
-Czemu jesteś taki zmartwiony, Adam?
-Nudno mi tu samemu.
-No dobra, Adam, posłuchaj: stworzę ci towarzyszkę która będzie ci prać, gotować, wychowywać dzieci i spełniała wszystkie twoje zachcianki, beż mrugnięcia okiem.
-Dzięki ci Boże!
-Ale, ale. Nie ma nic za darmo. W zamian dasz mi 7 żeber, lewy bark, strzy palce lewej stopy i jedno ucho.
-Hmm... trochę drogo... A co dostanę za jedno żebro?

I tak powstała kobieta.

19)Policjant do policjanta:
- Ty, czy lotnia to ptak drapiezny?
- Nie wiem. A co?
- No bo wczoraj caly magazynek wystrzelalem, zanim puscil czlowieka.

20)Przyjechał zapaśnik do znajomego na wieś i jak to znajomi poszli sobie do baru na kielicha. Gdy już wracali po paru w drodze zaatakował ich byk. Jak przystało na silnego faceta (a zapaśnik był mistrzem) nie ulekl się. Złapał byka za rogi i zaczął z nim walczyć. W końcu byk zrezygnował i udało mu się uciec..
Zapaśnik na to:
- Kurcze, gdyby nie ten ostatni drink to bym go zciagnal z tego roweru.

21)Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe bot
Szarpią się, męczą, ciągną... Jest! Weszły!
Spoceni siedzą na podłodze a dziecko mówi:
- Ale założyliśmy buciki odwrotnie.. .
Pani się patrzy: faktycznie , le wy na prawy. No to je ściągają, mordują
się sapią. Uuuf, zeszły .
Wciągają je znowu, sapią, ciąganą, nie chcą wejść... Uuuf. Weszły .
Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi:
- Ale to nie moje buciki.. .
Pani ugryzła się w język, znów się szarpią z butami... Zeszły. Na to
dziecko:
- To buciki mojego brata, i mama kazała mi je nosić.. .
Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała aż się przestana trząść,
przełknęła ślinę i znów pomaga wciągać buty . Tarmoszą się, wciągają, silą
się... Weszły .
- No dobrze - mówi pani - a gdzie są twoje rękawiczki?
- Mam je schowane w bucikach

22)Pani kazała na lekcję przygotować dzieciom historyjki z morałem. Historyjki mieli opowiedzieć dzieciom ich rodzice. Następnego dnia dzieci po kolei opowiadają. Pierwsza jest Małgosia:
- Moja mamusia i tatuś hodują kury - na mięso. Kiedyś kupiliśmy dużo piskląt, rodzice już liczyli ile zarobią, ale większość zdechła.
- Dobrze Małgosiu, a jaki z tego morał?
- Nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną - tak powiedzieli rodzice.
- Bardzo ładnie.
Następny Mareczek:
- Moi rodzice mają wylęgarnie kurcząt. Kiedyś kury zniosły dużo jaj, rodzice już liczyli ile zarobią, ale z większości wykluły się koguty.
- Dobrze Mareczku, a jaki z tego morał?
- Nie z każdego jajka wylęga się kura - tak powiedzieli rodzice.
- Bardzo ładnie.
No i wreszcie opowiada Jasio:
- Łociec to mnie tak pedział: Kiedyś dziadek Staszek w czasie wojny był cichociemnym. No i zrzucali go na spadochronie nad Polską. Miał przy sobie tylko mundur, sten'a, sto nabojow, nóż i butelkę szkockiej whisky. 50 metrów nad ziemią zauważył, że leci w środek niemieckiego garnizonu. Niemcy już go wypatrzyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky na raz, żeby się nie stłukła, odpiął spadochron i spadł z 20 metrów w sam środek niemieckiego garnizonu. I tu dawaj! Pandemonium! Dziadek Staszek pruje ze sten'a! Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filmach z gubernatorem Arnoldem. Z 80-ciu ubił i jak skończyły mu się pestki, wyjął nóż i kosi Niemrów jak Boryna zboże. Na 30-tym klinga poszłaaaa, pozostałych dziadek zarąbał z buta i uciekł.
W klasie konsternacja. Pani ostrożnie pyta się:
- Śliczna historyjka dziecko, ale jaki z tego morał?
- Też się taty pytałem, a on na to: "Nie wkur**aj dziadka Staszka jak se popije".

23)Na lekcji Jasio podnosi rękę do góry. Pani pyta:
- Jasiu, co chcesz powiedzieć?
- ... Bo prosze Pani... ten chłopak, co siedzi obok w ławce zjebał się i strasznie śmierdzi!
Pani załamała ręce i mówi:
- Jasiu, tak brzydko się nie mówi! Można powiedzieć, że kolega puścił bąka. Zapamiętaj to sobie!
- Dobrze....
Po kilku minutach Jasio podnosi rękę.
- Jasiu, co znowu chciałeś?
- Prosze pani, ten kolega co przedtem puścił bąka, znowu się zjebał!!!


24)Podczas kolędy ksiądz wręczył małemu chłopczykowi obrazek z wizerunkiem Świetego. Mały obejrzał obrazek i pyta:
- Masz więcej?
Ksiądz dał mu jeszcze cztery. Mały pooglądał wszystkie i pyta:
- A z dinozaurami masz?


25)Wchodzi kościelny do kościoła na godzinę przed sumą i widzi jakąś kobiecinę klęczacą przed figurką i modlącą się. Ale nic tam, przygotował kościół do mszy i poszedł do zachrystii. Po mszy pogasił świece i wychodzi, ale widzi tę samą babkę, jak dalej się modli. Podszedł i pyta:
- A co wy tu starowinko tak długo się modlicie?
- A bo mi ksiądz kazał 50 zdrowasiek do św. Piotra zmówić.
- Ale to jest św. Antoni...
Na to babka pod nosem:
- Ku... mac, 47 zdrowasiek psu o dupę!


26)W dowód przyjaźni Bush z Putinem zamienili się sekretarkami. Po jakimś czasie sekretarka Busha telefonuje do niego z Rosji.
- Szefie, ja tutaj nie wytrzymam. Kazano mi związać włosy, założyć stanik i podłużyć spódnicę.
Wkrótce do Putina telefonuje ze Stanów jego sekretarka.
- Szefie, ja tutaj nie wytrzymam! Kazano mi rozpuścić włosy, zdjąć stanik i tak skrócić spódnicę, że lada moment będzie mi widać kaburę i jaja.


27)- Sąsiedzie! Dokupiłem sobie 10 ha pola!
- Wiem. Pański koń powiesił się za stodołą.


28)Hipisowi się zmarło i idzie przed oblicze św. Piotra, a ten na to:
- I co ja mam z tobą zrobić? Do piekła cię nie dam, bo taki zły to nie byłeś. Do nieba też jeszcze się nie nadajesz. A do czyśćca też nieszczególnie.
Pozwolił więc mu wybrać. Idą najpierw do czyśćca. A tam wielkie pola marychy, wszędzie jak okiem sięgnąć pola marychy. Hipis na to:
- Ja tu zostaję, tu mi się podoba.
- Zastanów się, zobacz jak jest gdzie indziej.
- Nie, ja tu zostaję!
Kiedy wrota za św. Piotrem się zamknęły Hipis cieszy się, skacze, biega po polu. Nagle ktoś go zaczepia:
- Masz zapałki?!! Masz zapałki?!!

29)W pewnym ogrodzie zoologicznym żyła młoda małpa bardzo rzadkiego i cennego gatunku. Któregoś dnia podczas rutynowego badania weterynarz stwierdził, że małpa jest w stanie silnej depresji, która nieleczona doprowadzi ją do niechybnej śmierci. Powodem depresji jest brak partnera. Niestety, ani w krajowych, ani zagranicznych ogrodach zoologicznych nie było samca tego gatunku. W końcu dyrektor zoo przypomniał sobie o panu Mieciu, który karmił małpę i czyścił jej klatkę.
- Może on, w końcu z małpą zżyty...
- pomyślał i postanowił zaproponować panu Mieciowi trzysta złotych za stosunek z małpą. Wezwał go na dywanik i tłumaczy, że małpa musi mieć seks, inaczej zdechnie.
- Czy zgadza się pan to zrobić za trzysta złotych?
Pan Miecio na to, że i owszem, ale ma trzy warunki.
- Po pierwsze, może przy tym być tylko jeden świadek, bo wstydliwy jestem. Po drugie, będę ją brał od tyłu.
- OK, panie Mieciu, one lubią tylko od tyłu, sprawę świadka też załatwimy. A jaki jest trzeci warunek? - pyta lekko zaniepokojony dyrektor.
- Chodzi o pieniądze... Te trzy stówy dam wam dopiero po wypłacie...


30)Międzynarodowy kongres feministek. Na podium wchodzi jedna z delegatek i rzuca hasło.
— Siostry, dość wyzysku. Nie będziemy im prać i gotować.
Uchwałę przyjęto jednogłośnie. Na kolejnym spotkaniu wojowniczych pań, delegatki dzielą się swymi spostrzeżeniami. Zaczyna Angielka.
— Wróciłam do domu i mówię: John, od dzisiaj nie piorę i nie gotuję. Pierwszego dnia — nic nie widzę, drugiego dnia — nic nie widzę, trzeciego dnia — widzę — gotuje jajko.
Sala zatrzęsła się od oklasków. Na mównicę wchodzi Francuzka.
— Wróciłam do domu i mówię: Pierre, od dzisiaj nie piorę i nie gotuję. Pierwszego dnia — nic nie widzę, drugiego dnia — nic nie widzę, trzeciego dnia widzę — pierze majtki.
Owacje na stojąco. Na podium wchodzi Rosjanka.
— Wróciłam do domu i mówię: Iwan, od dzisiaj nie piorę i nie gotuję. Pierwszego dnia — nic nie widzę, drugiego dnia — nic nie widzę, trzeciego dnia nadal nic nie widzę. Czwartego dnia – zaczynam widzieć na prawe oko.


31)Przy barze siedzi pijany staruszek i zachowuje się bardzo agresywnie. Upatrzył sobie stół, przy którym siedzą trzej potężnie zbudowani młodzi mężczyˇni. Patrząc wyzywająco na jednego z nich, krzyczy na cały głos.
— Twoja matka robiła mi laskę!
Mężczyzna przez chwilę popatrzył na starca, ale nie zareagował. Krzepki dziadek nie daje za wygraną i pokazuje ręką drugiego faceta.
— Z twoją matką robiłem to, kiedy tylko chciałem!
Drugi facet również popatrzył przez chwilę na staruszka i wrócił do rozmowy z towarzyszami. Starzec, pijany już w sztok, kieruje się w stronę trzeciego z siedzących przy stole.
— A z twoją matką to…
Mężczyzni podnoszą się nagle, dwóch z nich bierze intruza pod ramiona, a trzeci cichym głosem mówi:
— Chodz tato, na dzisiaj ci już wystarczy...


32)Chłopak zaciągnął się do komandosów. Po przeszkoleniu, razem z innymi rekrutami zabrany został na pierwszy skok ze spadochronem. Następnego dnia dostał przepustkę do domu. Wita się z ojcem, a ten pyta - jak było. - Gdy samolot osiągnął odpowiednią wysokość, sierżant otworzył drzwi i spytał, kto skoczy na ochotnika. Skoczyła połowa z nas. - I ty synu? - Jeszcze nie. Wtedy sierżant zaczął nas po kolei wyrzucać. - I skoczyłeś, synu? - Jeszcze nie. Zostałem sam. Sierżant próbował mnie wyrzucić, ale ja uczepiłem się drzwi i nie puszczałem. Wtedy on, a facet ma 2 metry wzrostu i waży 120 kilogramów, wyjął kij bejsbolowy i wrzasnął: "Albo skoczysz, albo wsadzę ci to w tyłek!". - I wtedy skoczyłeś? - No, troszkę? Na początku...

33)Przychodzi koles do wazywniaka, patrzy na pomidory i pyta
- co to jest?
- to sa pomidory prosze pana
- to prosze 2 kilo
sprzedawca pakuje, a gosc:
- ale kazdy w osobne torebki prosze
nastepnie podchodzi do ogorkow
- a to, co to jest?
- to sa ogorki
- to prosze 3 kilo, tylko w osobnych torebkach
sprzedawca trocze podkurwiony, ale zapakowal, a gosc podchodzi do pomaranczy
- a co to jest?
- pomarancze, oczywoscie
- to prosze 2 kilo, w osobnych torebkach oczywiscie
sprzedawca juz kipi, ale zapakowal wszystko, a koles pokazuje na kasze
- a to, co to jest?
- to jest kasza, ale k..wa nie na sprzedaz!!!

34)Facet przy okienku w banku:
- Chce zalożyć konto w tym jebnym banku.
- Co proszę??
- Powiedzialem, że chcę założyć pieprzone konto w tym jebanym banku!
- Jak pan śmie!
- Normalnie! Nie dosłyszysz szmato? Dawaj mi tu kierownika!
Kierownik, cały nabuzowany, bo już wie czego i jak żąda ten klient:
- No więc, o co panu chodzi!
- Powtarzam, ze chce założyć ochujałe konto w tym jebanym banku!
- A ile pan chce wpłacić?
- 2 miliardy.
- I ta k**wa robiła jakieś problemy???

35)Nad rzeczką siedzi sobie krowa i pali trawkę. Podpływa do niej bóbr, wychodzi na brzeg i pyta:
- Krowa, co robisz?
- Jaram sobie "trawkę" i jest cool!
- Daj trochę, jeszcze nigdy nie jarałem.
- Masz! Pociągnij bucha i też poczuj sie cool.
Bóbr wciągnął dym do pyska i od razu wypuścił. Krowa:
- Eeeee bracie, nie tak! Popatrz: wciągnij bucha i trzymaj dymka w płucach przez dluższą chwilę. I wiesz co? Najlepiej w tym czasie przepłyń kawałek w dół rzeki, wróć tu i dopiero wtedy wypuść powietrze.
Jak krowa poradziła, tak bóbr zrobił: zaciągnął się głęboko i płynie pod wodą. Ponieważ już po paru chwilach zrobilo mu sie happy, wyszedł na brzeg i orbituję sobie na trawie. Podchodzi do niego hipopotam i pyta:
- Bóbr, co robisz?
- Jaram sobie i jest cool.
- Daj trochę, ja też chcę!
- Popłyń w górę rzeki do krowy, ona ci da.
Hipopotam podpłynał w gorę rzeki do krowy i wychodzi na brzeg. Krowa wybałusza gały i krzyczy:
- Bóbr, k...a! Wypuść wreszcie to powietrze!!!

36)idą trzej wariaci przez tory:
-Coś mało strome te schody - mowi pierwszy
-No, a jaka niska porecz - odpowiada drugi
-Nie martwcie sie, winda juz jedzie - mowi ucieszony trzeci

37)Pewna żona miała męża ktory byl rybakiem. No i akurat wyjechal na noc na morze i rano mial wrocic. Wziela kochanka do siebie i kochali sie w nocy kiedy wszedl do domu maz:
-Kochanie jestem!
-Ale przeciez miales byc rano!-mówi żona
-Boże, prosze żeby moj kochanek stal sie niewidzialny, zrobie wszystko!-prosi żona
-Dobrze, ale przez cale zycie bedziesz musiala trzymac sie z dala od wody bo umrzesz - odpowiada Bóg
-Dobrze.
Mija 6 lat. Żona z koleżanka wygraly wycieczke luksusowym promem po Oceanie Atlantyckim. Żona bardzo sie martwila bo pamietala co powiedzial Bóg. Jednak w koncu kolezanka namowila ja i byly na statku w niedlugim czasie. Na srodku atlantyku statek uderza w skale i tonie.Zona krzyczy:
-Boże, czemu akurat teraz? Czemu za mnie musi zginac wiele kobiet i mezczyzn?
-Przez 6 lat was ku*wy zbieralem!

38)Do nieba przychodzą 3 faceci.
Bóg mówi do nich:
"Czym będziecie jeździć po niebie zalezy od tego czy byliście wierni swoim zonom."
Jeden pada na kolana mi mów:
"Bądz łaskaw Boże, wiele razy zdradzalem swoją zonę, ale bardzo ja kochałem"
Bóg na to:
"Wstydz sie grzeszniku, dostajesz Fiata 126P"
Drugi pada na kolana i oznajmia:
"Badz łaskaw Boze, ja zdradziłem żonę tylko raz, nigdy wiecej sie to nie powtórzyło"
Bóg odpowiada:
" Wstydz się, dostajesz Mercedesa"
Trzeci mezczyzna z duma mowi:
"Boze, nie zdradziłem mojej żony ani razu"
Bóg zadowolony mówi:
"Gratulacje, dostajesz Najnowsze Ferrari"
Po tygodniu trzej mezczyzni spotykają się na skrzyzowaniu w niebie. Ten co dostał Ferrari płacze. Na to tamci dwaj zdziwieni pytają:
"Co się stało?? Przeciez dostałes bomba samochód"
A trzeci im odpowiada:
"To nie chodzi o samochód..."
Tamci na to:
"A o co??"
Tamten zapłakany odpowaida:
"Własnie widziałem moją żonę na rolkach..."

39)Przełożony zakonników oprowadza nowego adepta po klasztorze:
-tu jest kaplica, możesz się tutaj modlić w każdy dzień o każdej porze z wyjątkiem czwartku od godz. 15 do 17
-tu jest sypialnia, możesz tu wypoczywać w każdy dzień o każdej porze z wyjątkiem czwartków od godz. 15 do 17
-tu jest kuchnia z jadalnią, możesz się tu pożywić w każdy dzień o każdej porze z wyjątkiem czwartków od godz. 15 do 17
-tu jest ogród, możesz tu pracować w każdy dzień o każdej porze z wyjątkeim czwartków od godz.15 do 17
w pewnym momencie przełożony wprowadza adepta do małego pokoju gdzie stoi tylko szafa, otwiera ją, w tylnej ściance jest wycięta dziura z której wystaje nagi męski tyłek
-tutaj możesz ulżyć swojej żądzy każdego dnia i o każdej porze z wyjątkiem czwartków od godz. 15 do 17
adept nie wytrzymuje:
-a co będę robić w te czwartki od 15 do 17?
-jak to co? Masz dyżur w szafie!

40)Mama pyta Jasia:
- Jasiu, dlaczego nie bawisz się już z Grzesiem?
- A czy ty byś chciała bawić się z kimś kto bije, pluje i przeklina?
- Nie!
- No właśnie, Grzesiu też nie chce...

41)Wczesny poranek, wieś, dom, obok chlew. Z domu wychodzi rolnik Zenek ( 2 dniowy zarost , podkrążone oczy, ręce jak bochny, kufajka, gumofilce, berecik z antenką ) powolnym krokiem idzie przez błotniste podwórko do chlewu. Z chlewu dochodzą pierwsze niepewne pokwikiwania. Zenek podnosi wiadro z pomyjami i wchodzi do środka, wszystke świnie kwiczą i tłoczą jak najbliżej. Nalewa pomyje do koryta - świnie w spazmach , pełen entuzjazm , kwik nie do wytrzymania. Zenek przez chwilę stoi i patrzy się na nie z lekko zażenowanym uśmiechem. Powoli odwraca się i wraca do domu. W domu zdejmuje kufajkę i podchodzi do szczerniałego kawałka lustra wiszącego nad miską , przygładza tłuste włosy i patrzy na swoje odbicie... w końcu mruczy do siebie:
- Kurna, co one takiego we mnie widzą???

42)Bolek i Lolek w namiocie:
-Lolek, walisz konia?
-No walę.
-To wal swojego!

43)Zima. Legowisko niedźwiedzi. Mały niedźwiadek budzi starego siwego misia:
- Dziadku! Dziadku, opowiedz mi bajkę!
- Śpij... - mruczy dziadek - ...nie czas na bajki...
- Ale dziadku! No to pokaż teatrzyk! Ja chcę teatrzyk! - krzyczy mały.
- No dooobrze... - sapie dziadek gramoląc się pod łóżko i wyjmując stamtąd dwie ludzkie czaszki. Wkłada w nie łapy i wyciągając je przed siebie mówi:
- Docencie Nowak, co tak halasuje w zaroślach?
- To na pewno świstaki, panie profesorze...

44)Dzwoni telefon. Facet odbiera i slyszy:
- Mamy twoja tesciowa. Zaplacisz 100 000 $, albo ja sklonujemy!

45)Wsiadł facet do autobusu, ludzi sporo. Przy kasowniku stoi mężczyzna. Facet ma dylemat w jaki sposób poprosić gościa przy kasowniku o skasowanie biletu: proszę pana, kolego, ty... Przyglądając się facetowi mysli. Hmm... nie wysiadł na tym przystanku, jedzie na moje osiedle... młody elegancko ubrany, jedzie do kobiety... Jest przystojny ma ze sobą kwiaty. Napewno jedzie do pięknej kobiety... Na moim osiedlu mieszkają tylko dwie piękne kobiety, moja żona i moja kochanka. Do kochanki nie jedzie, bo jadę do niej ja... Moja żona ma dwóch kochanków, Roberta nie ma, bo wyjechał...
Puka mężczyznę w ramię:
- Panie Jacku skasuje mi pan bilet?

46)Amerykańskie sondy potwierdziły istnienie prymitywnej cywilizacji na planecie Mars. Butni amerykanie wysłali od razu rakietę załogową wypełnioną paciorkami, gumami do żucia, czekoladą i "nowoczesną" odremontowaną bronią palną z demobilu. Gdy rakieta wylądowała pośród tłumu nieufnie spoglądających, zielonych tubylców, z megafonu popłynęły słowa prezydenta USA skierowane do bratniej ludności Czerwonej Planety obiecujące, przyjaźń, współpracę, profity i sojusz wojskowy. Po skończonym przemówieniu i odpaleniu wielkiego pojemnika wypełnionego balonikami w kolorach białym, czerwonym, niebieskim i zielonym, załoga stanęła przed drzwiami, gotowa otworzyć je i wpaść w ramiona Marsjan. Jakie było ich zdziwienie, gdy okazało się, że w tym samym czasie delegacja "zielonych" zespawała im właz z resztą korpusu rakiety, skutecznie uniemożliwiając im wyjście na zewnątrz. Kiedy Marsjanie skończyli dywersję, cały tłum rozpierzchł się pozostawiając samotną zaspawaną amerykańską rakietę. Bezsilni Amerykanie popadli w taką apatię, iż zapomnieli skontaktować się z bazą, a przez 2 kolejne dni siedzieli i nie odzywali się do siebie. Na 3 dzień zastukał w korpus przechodzący opodal Marsjanin-dziadek.
- Jest tam kto? Żyjecie?
- Taaaaak! - zakrzyknęli gromko kosmonauci do których serc i umysłów powróciła nadzieja.
- Czemu tam siedzicie i nie wychodzicie?
- Przecież nas zaspawaliście a my mamy dla was prezenty, każdy z was coś dostanie, wypuść nas - błagał dziadka kapitan wyprawy.
- Heh, te spawanie to taki nasz zwyczaj. Ale jak byli tu Polacy, to poradzili sobie z włazem w 15 minut.
- Co? Polacy już tu byli?
- Tak, i tak jak wy mieli dla nas prezenty.
- Co takiego mogli oni wam dać?!?!?
- Nie wiem dokładnie co to było, bo akurat mnie nie było, ale to coś nazywało się "wpier***" i dostał to każdy, kto tu wtedy był.

47)Egzamin na agenta specjalnego. Pierwszy kandydat:
- W pokoju obok siedzi pana dziewczyna. Ma pan tu pistolet. W 30 sekund ma pan ją zabić.
Facet wychodzi, ale po chwili wraca z dziewczyną.
- Niestety nie moglem tego zrobić. Chyba nie nadaję sie do tej pracy.
Drugi kandydat:
- W pokoju okok siedzi pana narzeczona. Ma pan tu pistolet. W 30 sekund ma pan ją zabić.
Facet wychodzi, ale po chwili wraca ze swoja narzeczoną.
- Niestety nie mogłem tego zrobić. Chyba nie nadaję się do tej pracy.
Trzeci kandydat.
- W pokoju obok siedzi pana żona. Ma pan tu pistolet. W 30 sekund ma pan ją zabić.
Facet wychodzi. Po chwili słychać strzaly, a następnie jakieś walenie. 20 sekund pózniej wraca trzeci kandydat:
- Jakiś idiota załadował mi pistolet ślepakami, więc musiałem zatłuc ją krzesłem...

48)Córka noworosyjskiego bogacza przychodzi do ojca i oświadcza, że wychodzi za mąż.
- za kogo?!
- za popa
- no co ty, zwariowałaś?!
- miłość, tato... serce, nie sługa
- hm... no dobrze, przyprowadź go
Córka przyprowadza młodego diakona. Jedzą, piją Ojciec mówi:
- wiesz, że moja córka co miesiąc musi mieć inną kreację za 10 000 zielonych? Jak wy będziecie życ? Jak ty ją utrzymasz?
- Bóg pomoże...
- ona jest przyzwyczajona co tydzień latać do fryzjera do Paryża. I co?
- Bóg pomoże...
- a jeździ tylko Ferrari i Porshe, i musi mieć zawsze najnowszy model. Jak ty sobie wyobrażasz życie z nią?
- Bóg pomoże...
Posiedzieli, narzeczony w końcu poszedł. Córka pyta:
- no i jak, tato, spodobał ci się?
- burak, to prawda, ale podobało mi się, jak mnie nazywał Bogiem...

49)Przeprowadzono ankietę wśród młodzieży, która wykazała, ze 42% młodych ludzi patrzy optymistycznie w przyszłość.
Pozostałe 58% nie ma pieniędzy na narkotyki...

50)Sobota wieczór. Facet siedzi przed telewizorem z kuponem lotto w ręku. Ogląda losowanie. Pierwsza liczba zgadza się..., podobnie druga..., trzecia..., czwarta też się zgadza, piąta też..., przed szóstą facet zaciska zęby patrzy i... jest trafił szóstkę! Szczęśliwy krzyczy do żony:
- Zośka pakuj się!!!
Żona ucieszona pyta:
- Jezus! Józek, gdzie jedziemy Hawaje, Paryż?!
Józek:
- Nie gadaj tylko się pakuj!!
Zośka:
- Rany! Józek jaka jestem szczęśliwa ale powiedz gdzie jedziemy??!!
Józek:
- Pakuj się!!! i wypier.....!!!

51)Drogi Mikołaju,

Musisz być zaskoczony, że piszę do Ciebie dziś, 26 grudnia. No cóż,
bardzo pragnąłbym wyjaśnić pewne sprawy, które miały miejsce na początku
miesiąca, kiedy, pełen złudzeń, napisałem do Ciebie list.
Prosiłem o rower, kolejkę elektryczną, parę rolek oraz strój do piłki nożnej.
Zniszczyłem sobie umysł ucząc się przez cały rok.
Nie tylko byłem pierwszy w klasie, ale miałem też najlepsze oceny w całej szkole.
I nie skłamię, jak powiem, że nie było nikogo w całej okolicy, kto zachowywałby się
lepiej ode mnie wobec rodziców, braci, przyjaciół i sąsiadów.
Byłem posłuszny i nawet pomagałem starszym przechodzić przez ulicę.
Faktycznie nie było niczego możliwego dla mnie do zrobienia, czego bym nie zrobił
dla ludzkości.
I gdzie Ty kur** masz jaja, żeby dać mi jakieś pierdolone jo-jo,
hujowy gwizdek i parę wstrętnych skarpetek? Co Ty sobie, kur** ,
wyobrażasz ty stary, tlusty kutasie, że robisz ze mnie frajera przez cały
rok, żeby na koniec pod choinkę puścić mi takie gówno?
I na dodatek, jakbyś jeszcze mnie za mało wydymał, to Kwiatkowskiemu z naprzeciwka
dałeś tyle zabawek, że ledwo do domu wszedł.
Żebym Cię kur** nie widział, jak próbujesz zmieścić to swoje wielkie, tłuste dupsko w moim kominie w przyszłym roku. Wypierdolę Cię i obrzucę kamieniami te Twoje jebane renifery ! Wypłoszę je, i będziesz musiał zapierdalac na ten swój biegun północny na piechotę,
tak jak ja muszę zapierdalac, skoro nie przywiozłeś mi tego zasranego roweru.

PIERDOL SIĘ !
W przyszłym roku się przekonasz, jaki mogę być wstrętny !
TY GRUBY OBCIĄGACZU !

Bez powazania,
Jasio
Klasa 4 B

52)Do sklepu zoologicznego wchodzi mała dziewczynka:
- Poproszę tego małego, białego króliczka.
- A nie mógłby być ten czarny albo brązowy ? Też są bardzo ładne.
- Może być proszę pana. Mojego pytona to pierdoli, jakiego on będzie koloru...
_________________
Cos sie zmieni...starsi muszą odejsc zeby zrobic miejsce młodym...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Thishen
Honorowy Klanowicz


Wiek: 26
Posty: 429
Podziękowania: 1/5
Skąd: Piernikowo
Wysłany: 2005-02-02, 17:00   

Usz ty, a prawa autorskie masz? :P


W barze przy bufecie młody chłopak zagaduje dziewczynę :
- Jak się nazywasz ?
- Carmen.
- O super imię, po kim to ?
- To nie imię tylko ksywka - odpowiada wyniośle dziewczyna - sama ją wybrałam, żeby pokazać co lubię najbardziej. Samochody i mężczyzn. A ty jakoś się nazywasz ?
Chłopak pociąga duży łyk piwa ze szklanki i odpowiada wyciągając do niej rękę :
- Beerfuck
---
Prezes Kompanii Węglowej przyjechał z niespodziewanym nalotem do jednej z kopalń Rybnickiego Okręgu Węglowego, która zawsze wlokła się w ogonie i co do której centrala wiecznie miała zastrzeżenia.
Wpada do sekretariatu, łapie za klamkę gabinetu dyrektora, z łoskotem otwiera drzwi – i staje jak słup soli: w gabinecie stoi fortepian, na którym gra kompletnie naga i wyzywająco umalowana panienka.
-Co ty gościu za jaja se robisz?! – Ryczy rozsierdzony prezes na dyrektora kopalni.
-Ależ nic podobnego, panie prezesie, zrobiłem to, co pan kazał!
-Ja kazałem?!
-No tak… Ile razy pan wcześniej przyjeżdżał, to stawiał mnie pan na baczność i było: „Na Jankowicach zawsze k**wa gra… na Chwałowicach też zawsze k**wa gra… Na Rymerze też zawsze k**wa gra… Tylku u ciebie k**wa nigdy nie gra!
---
Właściciel knajpki na Śląsku wyjechał na parodniowy urlop i zostawił lokal pod zarządem żony. Wrócił i robi gospodarski obchód. Wszystko w porządku tylko na jednym ze stołów znajduje trzy równoległe do krawędzi kreski wymalowane długopisem w odległości 13,5 cm, 15 cm i 16 cm. Pyta więc żony co to jest.
- A wiesz, wczoraj było tu trzech górników i kłócili się który ma dłuższego fiuta, więc ktoś ufundował 1000 zł nagrody dla zwycięzcy i to są właśnie zaznaczone "wyniki"
- Szkoda, że mnie tu nie było - mówi właściciel wyjmując penisa i kładąc go na stole - wygrałbym "w cuglach"
- Stary - wtrąca żona - ale oni mierzyli od drugiej strony stołu.
---
Do domu Sherlocka Holmes'a przy Baker Street zapukał biednie wyglądający człowiek w średnim wieku i poprosił o pomoc w rozwiązaniu pewnego problemu. Sherlock Holmes wysłuchał jego opowieści i odmówił przyjęcia sprawy. Gdy gość wyszedł dr. Watson z wyrzutem powiedział do detektywa :
- Wstyd mi za ciebie Sherlock'u. Nigdy dotychczas nie odmawiałeś biednym pomocy.
- On wcalę nie był taki biedny - odpowiedział Holmes - Miał przy sobie 146 funtów i 11 pensów.
- Jak to odgadłeś ? - z niedowierzaniem wykrzyknął Watson
- A chodź przeliczymy jeszcze raz obydwaj.
---
Przychodzi facet do baru i pyta barmana :
- Hej przyjacielu ! Czy postawisz mi drinka jeśli pokażę Ci niesamowity numer?
Barman zgodził się. Facet sięgnął do kieszeni, wyjął stamtąd małego, chudego szczura i małe pianinko. Postawił pianinko na barze i posadził przed nim szczura. Potem pstryknął w palce .. i nagle szczur zaczął grać na pianinku melodyjnego bluesa. Barman zbaraniał i podał facetowi drinka ....
Po wypiciu drinka facet się pyta barmana :
- A jak bym Ci pokazał lepszy numer to pozwolisz mi pić dzisiaj na Twój koszt do końca wieczora ?
Barman nadal zszokowany pierwszym pokazem od razu się zgodził .. Facet ponownie sięgnął do kieszenie i tym razem wyjął małą, zieloną żabkę. Posadził ją na ladzie obok grającego szczura .... a ta po chwili zaczęła pięknie śpiewać do melodii granej przez szczura .... Barman zbaraniał jeszcze bardziej, jak z resztą reszta klientów baru.
Po chwili do faceta podszedł jakiś gość i zaproponował mu 10.000 $ za żabę. Ten nie chciał się zgodzić. Targowali się aż stanęło na 100.000 $. Facet się zgodził i oddał żabę. Dopił drinka, schował szczura i pianinko i zabierał się do wyjścia.
Barman złapał go za rękaw i mówi :
- Facet .. oszalałeś Sprzedałeś żabę za 100 tysięcy ? Mogłeś na niej zarobić miliony
Facet pochylił się w stronę barmana i wyszeptał :
- Eee… tam. Żaba nic nie jest warta. To szczur... on jest brzuchomówcą...
---
Na łożu śmierci leży znany wszystkim zgrywus i żartowniś, zebrała się cała rodzina
- Żono pamiętasz to futro z norek za 1000$, które ci spłonęło? To ja je podpaliłem, a ty braciszku pamiętasz wybuch samochodu? To też ja, a ty ciociu, pamiętasz pożar w willi? to też moja sprawka - proszę wybaczcie mi to, i mam jeszcze ostatnią prośbę, jak umrę połóżcie mnie na brzuchu, wsadźcie mi w tyłek świeczkę i ją zapalcie.
Zmarł.
Rodzina postanowiła spełnić ostatnią prośbę, stoją w kaplicy żałobnej nad nieboszczykiem, a po 5 minutach wpada oddział policji
- Stać, podobno ktoś tu znęca się nad zwłokami
---
Spotyka się dwóch kumpli:
- Ty, czemu pomalowałeś tak idiotycznie swoje auto? z przodu zielony, z lewej czerwony, z prawej niebieski a z tyłu żółty
- Ehehe jest kupa śmiechu jak mam wypadek i świadkowie zaczynają się sprzeczać...
---
Różnica między seksem a śmiercią jest taka, że jak umierasz w samotności to nikt się z ciebie nie śmieje...
---
Tato masz dzisiaj takie małe zebranie rodziców w szkole
-A co masz na myśli mówiąc małe?
-Ja ,ty ,wychowawczyni i dyrektor
---
Jak poinformowała TVP, jest niemal na 100% pewne, że polska reprezentacja piłkarska pojedzie do Niemiec na Mistrzostwa Świata w 2006 roku...Trener Janas oznajmił, że każdy z naszych zawodników zebrał już po 20 kodów kreskowych ze Snikersów...
---
Einstein umarł i poszedł do nieba, pofatygował się sam Bóg
- jestes najmądrzejszym człowiekiem jaki ti trafił, spełnie twoje jedno życzenie
- Boże, proszę rozpisz mi formułę, wedle której stworzyłes świat/
- nie ma sprawy - i Bóg zaczął rozpisywać, mozoli się mozoli, w pewnym momencie Albert:
- Boże, ale tu masz błąd.
- taa.. wiem... - z ciężkim głosem odpowiedział stwórca
---
Polska wypósciła nową wersję Tamagochi. Różnica w porównaniu z oryginałem jest zasadnicza, jak go nie karmisz , to nie umiera a klnie na czym świat stoi, i grozi że będzie strajkować...
---
Jak mężczyzna kupuje kobiecie kwiatki, to jest impuls, a jak mężczyzna słyszy w słuchawce westchnienia kobiety? to jakies 12 impulsów za minutę...
---
Jeden żołnierz mówi do drugiego :
- Chodź porobimy sobie jaja z dowódcy jednostki.
Na to drugi :
- Wiesz co ? Ja pier**lę, już porobiliśmy sobie jaja z dziekana.
---
Facet siedzi w kanjpie i chleje od południa, a juz ciemno jak cholera, kompletnie nawalony stwierdza, że wraca do domu, usiłuje wstać ale nogi odmawiaja mu posłuszeństwa
- barman, kawy! barman przyniósł kawę, facet wypił, bez efektu,
- jeszcze dwie, panie starszy
wypił potem jeszcze jedną i z wielkim trudem zawlókł się do domu, walnął na wyrko i zasnął. Rano telefon
- halo?
- dzwonie z tej knajpy, w której wczoraj pan pił
- tak?
- nie wiem co z pana wózkiem inwalidzkim zrobic....
---
Stopnie pijaństwa
pierwszy - pijesz z ojcem wódke w knajpie a ty mu mówisz
- ja cie chyba skąds znam...
drugi - pijesz wóde z żoną a po pewnym czasie mówisz
- chodźmy na dziwki
trzeci - dzwonisz do żony o 22,00 i mówisz
- konferencja się przedłużyła i muszę u niej zanocować
czwarty - wsiadasz do taksówki i na pytanie " dokąd" odpowiadasz
- nie twój za**/*ny interes
piąty - wsiadasz do taksówki i na pytanie "dokąd" odpowiadasz
- do sypialni, na wyro
szósty - wracasz na piechotę i zastanawiasz sie dlaczego asfalt podskakuje i wali cie w czoło co jakiś czas
siódmy - pijesz w knajpie i po jakims czasie wołasz kelnera
- panie przynies pan drzwi, chcewyjsc juz do domu
---
"Samolotem lecą: Ksiądz Ojciec Dyrektor Rydzyk i Prałat Jankowski.Płynący czas umilają sobie konwersacją:
O.R. - Wyrzućmy przez okienko święty obrazek. Ktoś na dole znajdzie i
ucieszy się.
K.J. - Świetna myśl! Ale mam lepszą. Wyrzućmy dwa obrazki, to dwie osoby na dole się ucieszą.
Przez kilka minut obaj ojczulkowie zawzięcie przelicytowują się liczbą
wyrzuconych świętych obrazków. Gdy doszli do steki głos zabrał coraz
bardziej zdekoncetrowany i zdenerwowany pilot. Rozwścieczony wrzasnął do upierdliwych pasażerów:
- Jak się nie zamknięcie, to ja osobiście wyrzucę was obu, a wtedy
pół polski się ucieszy!"
Ostatnio zmieniony przez Thishen 2005-02-11, 02:43, w całości zmieniany 1 raz  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Kinski 
Dziecię Bhaala
Zajebójca

Wiek: 33
Posty: 1340
Podziękowano 68 razy
Skąd: Białoruś
Wysłany: 2005-02-10, 18:02   

Rozmawia dwóch kumpli:
- Wiesz, miałem ostatnio freudowskie przejęzyczenie.
- Jak to?
- No, przyjechali teściowie do żony i jedliśmy wspólny obiad. No i jak chciałem powiedzieć KOCHANIE, DAJ MI ZUPY to jakoś tak mi się pomyliło i powiedziałem KOCHANIE, DAJ MI DUPY. I to przy teściach, głupio tak nie?
- Eee tam, nie przejmuj się, w końcu to żona, ja to dopiero miałem freudowskie przejęzyczenie.
- Jakie?
- Sytuacja jak u Ciebie, teściowie, obiadek itede. No i chciałem powiedzieć KOCHANIE, PODAJ MI SOLI, a powiedziałem TY JEBANA RURO, CAŁE ŻYCIE MI ZMARNOWAŁAŚ!

Jasio z Małgosią jadą pociągiem. Dziewczyna jest zmęczona podróżą i postanowiła się przespać. Chłopak ma ją zbudzić, jak będzie się działo coś ciekawego. Przejeżdżają przez miejscowość Dupka i idzie pogrzeb. Jasio mówi:
- Pogrzeb w Dupce.
Na to Małgosia:
- Sam sobie pogrzeb!

Jasio przychodzi do domu z płaczem.
Zaniepokojona mama pyta syna:
- Kochanie co się stało?
- Koledzy się ze mnie śmieją żę dużo jem...
Mama go pociesza:
- Kochanie ty wcale nie jesz dużo. A teraz idź do łazienki, w wannie masz ogórkową...

Na lekcji pani pyta dzieci:
- Jak robi krowa?
- Krowa robi muuuu - odpowiada Agatka.
- A jak robi kotek?
- Kotek robi miaaaał - mówi Pawełek.
- A kto wie jak robi pies?
Zgłasza sie Jasiu:
- Ja wiem!
- No słuchamy Jasiu!
- Pies robi tak: "Na ziemię kurwa, ręce szeroko!"

Pani mówi do Jasia:
- Jasiu do tablicy!
- Spierdalaj!
- Co powiedziałeś?
- Spierdalaj!
- Do dyrektora!
- Nie pójdę do niego bo mu śmierdzą nogi.
- Ach ty gówniarzu!
Wzięła go za fraki i prowadzi do gabinetu dyrektora.
- Panie dyrektorze ten gówniarz mówi do mnie żebym spierdalała a o panu, że śmierdzą panu nogi!
- Ach ty szczeniaku! - krzyczy dyrektor mocno wkurzony - Dawaj numer do ojca! - Nie dam.
- Dawaj!
Wreszcie udało się dyrektorowi wyszarpać numer do ojca i dzwoni...
Odzywa się automatyczna sekretarka:
- "Tu gabinet pana ministra. Prosimy zostawić wiadomość".
Nauczycielka przestraszona patrzy na dyrektora, on na nią, wreszcie nauczycielka pyta:
- No i co robimy panie dyrektorze?
- Ja idę umyć nogi a pani niech spierdala...

Mały Jasio siedzi na brzegu basenu i pyta przechodzącego obok ratownika:
- Panie latowniku, mogę popływać?
- Nie Jasiu, jeszcze się utopisz.
- Ale panie latowniku ja umiem pływać!
- Dobra Jasiu, ale popływasz dopiero jak wszyscy wyjdą z wody.
Gdy wszyscy opuścili basen, Jasio wskakuje do wody i ... pływa jak mistrz: skacze, nurkuje, robi salta w powietrzu. Ratownik nie dowierza oczom.
- Jasiu, gdzie się nauczyłeś tak pływać?
- Tatuś mnie parę razy zawoził na środek jeziora i wrzucał do wody.
- To musiało być bardzo trudne!
- Eeee tam, najtrudniejsze było wydostać się z worka!

W pewnej szkole pani od polskiego próbuje nauczyć Jasia poprawnej wymowy rozmaitych, pięknych słów polskich:
- Powiedz Jasiu "kura"? - prosi na lekcji.
- No, kura - mówi Jasiu.
- Nie mówi się "no, kura", tylko kura.
- No, "kura", przecież mówię - irytuje się Jasiu
- Ale powiedz Jasiu "kura" bez tego "no" - nalega pani - Wtedy będzie poprawnie.
- "Kura"... - wzdycha Jasiu.
- No! - polonistka wpisuje piątkę do dziennika.

Co zrobić żeby kobieta krzyczała jeszcze godzinę po stosunku?
Wytrzeć małego o firankę!

Mała amerykańska dziewczynka przychodzi rano do kuchni i widzi półnagiego mężczyznę, który grzebie się w lodówce.
Dziewczynka: Czy pan jest naszym nowym babysitter?
Mężczyzna: Nie. Ja jestem nowym motherfucker.

Nauczycielka pyta się dzieci jakie zwierzęta maja w domu. Uczniowie kolejno odpowiadają:
- Ja mam psa...
- Ja kota...
- U nas są rybki w akwarium...
Wreszcie zgłasza się Jasio:
- A my mamy kurczaka w zamrażarce...

Jasiu u spowiedzi mówi do księdza:
- Pszę księdza zgwałciłem kurę.
- Tak ? A jak to zrobiłeś?
- No złapałem za skrzydła i łapy i dalej to już wiadomo.
- Hmmm sprytnie to zrobiłeś bo ja tylko za skrzydła i mnie pazurami podrapała.


Rodzice leża w łóżku a Jaś podsłuchuje co mówią:
- Kochany - chciałabym aby to była dziewczynka...
- Tak kochanie - dostaniesz dziewczynkę...
Jaś wbiega do pokoju rodziców:
- A ja chce żołnierzyki klocki i rower!

W pewnej rodzince:
- Mamusiu, mam już 16 lat, czy mogę zacząć nosić stanik?
- Nie zawracaj mi teraz głowy Andrzejku.

Mama pyta Jasia:
- Jasiu gdzie jest twoja złota rybka?
- W kieszeni, wziąłem ją na spacerek.

Murzyn, Hindus i Żyd podróżowali samochodem po Ameryce. W środku nocy i prerii mieli awarię. Po ciemku ciężko coś nareperować postanowili więc, poszukać miejsca na nocleg. Szczęściem tuż obok znajdowała się farma, z bardzo życzliwym gospodarzem, który powiedział do niespodziewanych gości:
- Mam w pokoju gościnnym tylko dwa łóżka, tak wiec jeden z was będzie musiał się przespać w chlewiku.
Żyd na to:
- Ja pół życia spędziłem w kibucu. Taki czysty chlewik to dla mnie nic nowego. Ja się tam prześpię.
Żyd poszedł do chlewa, Murzyn z Hindusem zajęli obydwa łóżka w pokoju. Po 15 minutach, pukanie do drzwi pokoju. Za drzwiami stoi Żyd i mówi:
- Niestety w chlewie jest świnia. Nie mogę tam spać, religia mi zabrania.
Na to Hindus:
- Ja żyłem w slumsach Bombaju. Mnie tam świnia nie przeszkadza. Ja będę spał w chlewie.
I tak zrobił. Ale po 15 minutach stał przed drzwiami i mówił do Żyda:
- Nic nie mówiłeś, że tam stoi także krowa. Ja nie mogę tam spać. Religia mi na to nie pozwala.
Tym razem zaoferował się Murzyn:
- Przecież ja jestem z Harlemu. Jak dla mnie spać ze świnią i krową to i tak luksus.
Murzyn poszedł więc do chlewa. Po 15 minutach znowu pukanie do drzwi. Żyd z Hindusem biegną aby je otworzyć. Za drzwiami stoją świnia z krową.

Nowy Jork, Central Park. Małą dziewczynkę atakuje pitbul. Podbiega młody meżczyzna i unieszkodliwia psa. Obserwujący całe zajście policjant podchodzi i mówi:
- Jest pan bohaterem. W jutrzejszych gazetach napiszą: Nowojorczyk uratował życie dziecku!
- Ale ja nie jestem z Nowego Jorku...
- Nie szkodzi, będzie: Bohaterski Amerykanin uratował dziecko!
- Ale ja nie jestem z Ameryki...
- To skąd pan jest?!
- Z Palestyny.
Nazajutrz w gazetach napisano: Islamski terrorysta zamordował amerykanskiego psa.

Spotykają się dwie znajome, z których jedna to jeszcze panna, a druga niedawno wyszła za mąż.
- Co slychać? - pyta panna.
- Nie narzekam.
- Maż pieniążki daje?
- Nie narzekam.
- Czuły jest w lóżku?
- Nie narzekam.
- A skąd ten siniaczek?
- Raz... narzekałam.


Mąż wraca z pracy wcześniej niż zwykle i zastaje żonę leżącą w pościeli.
- Co się stało, kochanie?
- Źle się czuję, więc położyłam się do łóżka.
- To dlaczego leżysz naga? Poczekaj, zaraz wyjmę z szafy twoją koszulę nocną.
- Tylko nie z szafy, tam straszy !
Mąż otwiera szafę i widzi gołego sąsiada.
- No wiesz, Stefan? nigdy bym się po tobie tego nie spodziewał. Żona chora, a ty ją jeszcze straszysz!

Po kilku dniach ciężkich bojów wierny rycerz powrócił do królewskiego zamku. Klęknął przed majestatem, złożył u stóp króla zakrwawiony i wyszczerbiony miecz i powiedział:
- Wasza Wysokość, przez ostatnie pięć dni wyrzynałem w pień wsie, puszczałem z dymem miasta, gwałciłem kobiety, topiłem dzieci - wszystko, by pognębić twoich wrogów na zachodzie...
- Zaraz, zaraz... - przerwał niepewnie król. - Przecież ja nie mam żadnych wrogów na zachodzie.
- Teraz już masz..


Rozmawia dwóch architektów, jeden z dzieckiem, drugi bez.
I ten bez dziecka mówi do tego drugiego:
- To twoje?
- Moje
Przygląda się chwilę z uwagą po czym dodaje:
- No fajne, ale ja bym je zrobił inaczej...

Nagły huragan zatopił okręt. Jeden z pasażerów obudził się na plaży sam, bez jedzenia, picia i narzędzi. Dookoła wszelako było mnóstwo owoców tropikalnych. Jako że był to prawdziwy mężczyzna, przywykły do pięciogwiazdkowych hoteli, nie wiedział co robić. Przez następnych kilka miesięcy jadł więc banany i popijał mlekiem kokosowym, rozmyślając nad urokami życia jakie prowadził do tej pory. Często chodził na plaże i godzinami wypatrywał w bezkresie oceanu jakiegoś statku. Pewnego dnia zobaczył zwykłą łódź wiosłową, a niej najpiękniejszą kobietę jaką zdarzyło mu się spotkać w całym jego życiu.
- Facet: Skąd się tu wzięłaś?
- Dziewczyna: Z drugiej strony wyspy. Znalazłam się tam gdy zatonął mój statek.
- Facet: Wspaniale! Nie wiedziałem, ze ktoś jeszcze przeżył. Ilu was tam jest? Miałaś szczęście że zmyło cię z łodzi!
- Dziewczyna: Nie ma nikogo poza mną. I nie zmyło mnie z łodzi.
- Facet (stropiony): To skąd masz łódź?
- Dziewczyna: Z materiałów, które są na wyspie.
- Facet: To niemożliwe! Jak ci się to udało? Nie masz przecież narzędzi!
- Dziewczyna: To było łatwe. Z mojej strony wyspy jest nietypowa skała. Odkryłam, że można wytapiać z niej żelazo, z żelaza robię narzędzia,których używam do robienia innych rzeczy. Ale dość tego. Gdzie mieszkasz?
- Facet (zawstydzony): Ciągle na plaży.
- Dziewczyna: To płyńmy do mnie.
Po kilku minutach wiosłowania dziewczyna przycumowała łódkę facet zaś rozejrzał się wokół i mało nie wpadł do wody. Przed nim biegła kamienna droga prowadząca do eleganckiego domku pomalowanego na biało-niebiesko. Gdy szli, dziewczyna, krępując się lekko, powiedziała: "To może nie jest wielkie, ale nazywam to domem".
Facet, ciężko oszołomiony, nic nie odpowiedział.
Dziewczyna: - Usiądź. Drinka? - powiedziała, podając mu cos do picia.
- Facet: Mam dosyć mleka kokosowego.
Dziewczyna: To nie mleko kokosowe. Co powiesz na Pina Colada?
Facet bez wahania wziął drinka i łyknął. Na jego twarzy pojawił się wyraz zadowolenia. Usiadł na kanapie, opowiedział dziewczynie swoją historię, wysłuchała jej. Po jakims czasie dziewczyna poszła się przebrać w coś wygodniejszego. Odchodząc zapytała, czy nie chciałby wziąść prysznica i się ogolić. Powiedziała też, że na górze, w łazience jest brzytwa. Facet, nic nie mówiąc i nie dając po sobie poznać jak bardzo jest zaskoczony, posłusznie poszedł na górę, umył się i ogolił. Kiedy zszedł na dół zobaczył dziewczynę ubraną w strategicznie rozmieszczone liście i cudownie pachnącą.
Dziewczyna: - Czy, będąc tu tak długo - mówiła, zbliżając się do niego - nie czułeś się samotny? Jestem pewna, że chciałbyś teraz zrobić coś, na co czekałeś od bardzo dawna, od miesięcy. No wiesz... Dłuższą chwilę patrzyła mu głęboko w oczy. Facet przez chwilę nie wierzył swym uszom, po czym zapytał:
- Nieprawdopodobne! Niesamowite! Naprawdę mogę tutaj sprawdzić swojego e-maila ?!

Egzamin na agenta specjalnego. Pierwszy kandydat:
- W pokoju obok siedzi pana dziewczyna. Ma pan tu pistolet. W 30 sekund ma pan ją zabić.
Facet wychodzi, ale po chwili wraca z dziewczyną.
- Niestety nie moglem tego zrobić. Chyba nie nadaję sie do tej pracy.
Drugi kandydat:
- W pokoju okok siedzi pana narzeczona. Ma pan tu pistolet. W 30 sekund ma pan ją zabić.
Facet wychodzi, ale po chwili wraca ze swoja narzeczoną.
- Niestety nie mogłem tego zrobić. Chyba nie nadaję się do tej pracy.
Trzeci kandydat.
- W pokoju obok siedzi pana żona. Ma pan tu pistolet. W 30 sekund ma pan ją zabić.
Facet wychodzi. Po chwili słychać strzaly, a następnie jakieś walenie. 20 sekund pózniej wraca trzeci kandydat:
- Jakiś idiota załadował mi pistolet ślepakami, więc musiałem zatłuc ją krzesłem...Egzamin na agenta specjalnego. Pierwszy kandydat:
- W pokoju obok siedzi pana dziewczyna. Ma pan tu pistolet. W 30 sekund ma pan ją zabić.
Facet wychodzi, ale po chwili wraca z dziewczyną.
- Niestety nie moglem tego zrobić. Chyba nie nadaję sie do tej pracy.
Drugi kandydat:
- W pokoju okok siedzi pana narzeczona. Ma pan tu pistolet. W 30 sekund ma pan ją zabić.
Facet wychodzi, ale po chwili wraca ze swoja narzeczoną.
- Niestety nie mogłem tego zrobić. Chyba nie nadaję się do tej pracy.
Trzeci kandydat.
- W pokoju obok siedzi pana żona. Ma pan tu pistolet. W 30 sekund ma pan ją zabić.
Facet wychodzi. Po chwili słychać strzaly, a następnie jakieś walenie. 20 sekund pózniej wraca trzeci kandydat:
- Jakiś idiota załadował mi pistolet ślepakami, więc musiałem zatłuc ją krzesłem...

Czy ktoś z Was wie jaka jest różnica między białą a czarną krową ?

Biała robi muuuuuuuuuuuu
Natomiast czarna - muuuuuuuuuuuu men

Pielęgniarka do lekarza:
- Panie doktorze, jak udała się operacja?
- O Matko, a to nie miała być sekcja!?

Mayday...
- Halo, wieża? Tu lot 453. Jesteśmy nad Atlantykiem, mamy awarię obu silników!!!
- Lot 453, tu wieża. Zrozumiałem, skreślam was.

Pewien student umarł i poszedł do piekła. Diabeł przywitał go i spytał jakie piekło wybiera: normalne czy studenckie? Ten wybrał normalne.
Gdy się tam znalazł okazało się, że trwają tam imprezy do rana, są panienki i leje się alkohol, ale rano przybywa diabeł i wbija każdemu gwóźdź w tyłek - i tak codziennie.
Wobec tego student zdecydował się wkrótce na przeniesienie do piekła studenckiego. Tam również imprezy itd., ale rano nie pojawia się już diabeł.
Po kilku miesięcach, przychodzi diabeł z koszem gwoździ i mówi: "Sesja"!

Powiem wam teraz zagadkę i kto odpowie na nią prawidłowo będzie miał jutro wolny dzień - powiedziała pani do dzieci w klasie.
- Zagadka brzmi następująco: Kto powiedział, "Jeżeli chcecie aby Ameryka zrobiła coś dla was, musicie zrobić coś dla Ameryki"?
- John F. Kennedy - odpowiedział jeden z chłopców.
- Bardzo dobrze - pochwaliła nauczycielka - Możesz jutro nie przyjść do szkoły.
- Ale proszę pani ja jestem Żydem i moi rodzice na pewno nie pochwaliliby tego pomysłu.
- W takim razie dam szansę innemu dziecku i zadam jesze jedną zagadkę - powiedziała pani - kto powiedział: " I had a dream..."?
- To był Martin Luther King - odpowiedział drugi chlopiec
- Brawo! Masz jutro wolny dzień.
- Ale proszę pani ja również jestem Żydem i moi rodzice także nie pochwalą tego.
Jasiu siedząc w ostatniej ławce nie mógł juz dłużej wytrzymać i krzyknął:
- Pieprzeni Żydzi!
- Kto to powiedzial?! - zawołała oburzona pani
- Adolf Hitler, do zobaczenia pojutrze! - odkrzyknął Jasiu.

Facet u bram niebios. Św. Piotr mówi do niego:
- Zanim wejdziesz opowiedz mi jakiś swój dobry uczynek.
- Wiec to było tak. Jechałem do domu i przy drodze zauważyłem bandę motocyklistów znęcających się nad dziewczyną. Ona była przerażona, krzyczała o pomoc. Nie mogłem tego ignorować, zresztą nienawidzę takich brudnych typków, więc wziąłem łyżkę do opon i ruszyłem w ich stronę. Stanęli wokół mnie i jeden z nich krzyknął "Zmiataj stąd, albo będziesz następny. Ja nie bojąc się przywaliłem z całej siły w twarz największemu z nich i krzyknąłem:
"Zostawcie tą biedną dziewczynę w spokoju! Albo pokażę wam, co to jest prawdziwy BÓL, wy chorzy degeneraci!"
- No, no, no! Twoja odwaga jest imponujące. A kiedy się tak popisałeś?
- Jakieś trzy minuty temu...

Dlaczego chłopaki z południa nie lubią dziewczyn z Warszawy?
Bo z jednej strony Wola i Ochota, a z drugiej Włochy i Brudno.

akiś facet biegnie za jakąś babą i wali ją dechą po głowie. Inny gość, który to widział mówi do niego:
- Co ty robisz?
On odpowiada:
- To moja teściowa!
Tamten krzyczy:
- No to kantem ją, kantem!!!

Czym się różni Syrenka od krowy ?
- Jak Syrenka nawali to stoi, a jak krowa nawali to pójdzie.

Diabeł złapał Polaka, Ruskiego, Niemca i mówi:
- Każdy z was musi przepłynąć przez Nil. Wypuszczę tego, któremu krokodyl nie odgryzie jąder!
Pierwszy przez Nil przepłynął Niemiec. Gdy wyszedł z wody, diabeł pyta:
- Jak było?
- Normalnie - odpowiada cienkim głosikiem Niemiec.
Drugi był Ruski. Gdy wyszedł z wody, diabeł pyta:
- Jak było?
- Normalnie - odpowiada cienkim głosikiem Ruski.
Jako trzeci, Nil przepłynął Polak. Gdy wyszedł z wody, diabeł pyta:
- Jak było?
- Normalnie - odpowiada Polak.
Nagle z Nilu wyłazi krokodyl i pyta cienkim głosikiem:
- Który płynął ostatni?

Przychodzi Jasio ze szkoły i mówi do taty:
- Tato, tato dzieci w szkole ciągle się ze mnie śmieją że mam same jedynki.
- Pij, nie pierdol!

Nocą idzie dziewczynka ok. 8 lat przez park. Chce zapalić papierosa,
napotyka na grupę mężczyzn i pyta: - macie fajkę?
- Mamy, ale musisz nam wszystkim obciągnąć laske.
Obciągnęła laskę więc dostaje papierosa. Ale nie ma zapalniczki.
- A macie ogień?
- Mamy, ogień dostaniesz za darmo.
Mężczyzna odpala zapałkę i oświetla twarz dziewczyny.
- Ola!!!
- Tata!!!
- Ty palisz!!!!

Mówi blondynka do koleżanki:
- Wczoraj wchodzę do kuchni a mój mąż siedzi na taborecie i wali sobie konia!
- I co?! Zrobiłaś mu awanturę?
- Nie - zrobiłam mu laskę - lepiej umyć zęby niż podłogę...

Spotykaja sie dwaj dresiarze. Jeden opowiada drugiemu:
- Wiesz kurwa Ziętek, mam nawa laskę.
- No i co, opowiadaj do chuja.
- Zrobiłem jej to co umiem najlepiej.
- No co, co?
- Zajebałem jej z bani.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Jvegi 
Przyjaciel Klanu


Wiek: 23
Posty: 1414
Podziękowania: 39/37
Skąd: Z chomikowa
Wysłany: 2005-02-10, 18:32   

Kobieta idzie do wróżki. Tam dowiaduje się że przez nią zginą miliony ludzi i że nie da sie tego powstrzymać. Wychodzi zalamana. Nagle zauwarza że samochód zaraz przejedxia małego chłopca. Ach. Skoro tylu ludzi prz zemnie zgninie to nie ch hcociaz to dziecko uratuję. Odrzuca dziecko od samochodu w ostatniej chwili sam jednak ginie. Ludzie krzycza do dziecka.
-Chlopcze. Masz wielkie szczęscie. Jak się nazywasz?
-Adolf Hitler
_________________
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Thishen
Honorowy Klanowicz


Wiek: 26
Posty: 429
Podziękowania: 1/5
Skąd: Piernikowo
Wysłany: 2005-02-11, 02:41   

Polowe znalem:P

Mlody nauczyciel i stary ida razem na lekcje. Mlody - stosy kserówek, teka wypchana ksiazkami, dziennik w zebach. Stary idzie na luzaka, niesie tylko klucz od sali. Mlody mówi z podziwem:
- No no, po tylu latach pracy, to pan ma to wszystko w glowie?
- Nie synu, w dupie...

Klasyfikacja szefów (to dla pracującej braci )
Istnieją 4 rodzaje szefów: szef pedał ,szef antypedał, szef super pedał i szef pedał magik.
Szef pedał mówi: Kowalski ja cię wypierdole
Szef antypedał mówi: Kowalski ja się z tobą pierdolić nie będe!
Szef super pedał mówi: Ja was wszystkich wypierdole!
a szef pedał magik mówi: Ja was wszystkich wypierdole, a wy nie będziecie nawet wiedzieć kiedy

Idzie puchatek z prosiaczkiem lasem, ida, ida i po pewnym czasie prosiaczek sie pyta:
- Kubusiu, a gdzie my tak pedzimy?
- Na świniobicie
- Acha.. a co bedzie jak swinka ucieknie?
- Ja ci KurVVa uciekne!

Na polance w srodku Stumilowego Lasu siedzi Puchatek przy ognisku i
piecze kiełbaski. Przychodzi Klapouchy, wiec Puchatek go grzecznie
zaprasza, zeby sie przylaczyl. Klapouchy siada wiec przy ognisku, razem
sobie pieka te kielbaski, ale cos gadka sie nie klei. Wiec Klapouchy, zeby
rozluznic atmosfere, zaczyna sie Kubusiowi zwierzac, i mowi:
- Wiesz Puchatku, ja to własciwie nie lubie Prosiaczka...
Na co Puchatek:
-To nie jedz.

Lekarz bada pacjenta
- dobrze , dobrze, dobrze,
- co dobrze panie doktorze?
- dobrze , że ja na to nie choruję

Z listu żołnierza do dziewczyny :
" W jednej ręce trzymam Twoją fotografię a drugą myślę o Tobie "

Do Międzyuczelnianej Przychodni Zdrowia Psychicznego w Lublinie ( czytasz to :lansky, w Lublinie ) przychodzi studentka * drugiego roku polonistyki przy UMCS, wchodzi do gabinetu psychoanalityka i mówi :
- Panie doktorze mam straszny problem. Nie umiem powiedzieć chłopakowi "nie". W rezultacie każde spotkanie, czy to w akademiku, czy na dyskotece kończy się ostrym seksem a ja zostaję potem z kacem moralnym.
Lekarz z usmiechem odpowiada :
- Proszę pani to żaden problem przy dzisiejszej wiedzy medycznej. Zaraz wprowadzę panią w stan hipnozy a po przebudzeniu będzie pani na tyle silna, że każdemu powie pani w oczy "nie"
- Och*jał pan ? - woła oburzona studentka - Po co mi to ? Ja chcę, aby pan spowodował jedynie, żebym nie czuła się każdego ranka jak kurwa.

Kilka dni przed ślubem narzeczony przychodzi do księdza, wręcza mu 200
złotych i mówi:
- Proszę księdza, mam prośbę. Proszę podczas dyktowania mi przysięgi
małżeńskiej opuścić słowa: Ślubuję ci wierność, miłość i uczciwość
małżeńska oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Dziękuję z góry...
Przyszedł dzień ślubu. Pan młody pewny siebie staniał przed ołtarzem i
wszystko szło dobrze do momentu składania przysięgi małżeńskiej. Ksiądz
zapytał bowiem:
- Czy ślubujesz bezgraniczne oddanie swojej żonie, posłuszeństwo wobec
każdego jej rozkazu, przynoszenie jej śniadania do łóżka do końca życia?
Czy klniesz się na Boga, że nigdy nie spojrzysz na inna kobietę i nawet
nie przyjdzie ci do głowy, że inne kobiety żyją na świecie?
Pan młody, ciężko przestraszony i zaszokowany, wybąkał:
- Ta... ta... tak...
Po ceremonii wściekły przybiegł do księdza i pyta, co to miało znaczyć.
Ksiądz oddaje mu 200 złotych i odpowiada spokojnie:
- Po prostu przebiła twoja ofertę.

- Pamiętasz Władziu co jest jutro za dzień ? - pyta wieczorem żona
- Oczywiście kochanie, że pamiętam - odpowiada mąż
Z samego rana facet wymknął się z domu po uprzednim przygotowaniu smakowitego śniadania dla żonki. Koło południa do drzwi zapukał goniec przynosząc piękny bukiet róż i wspaniały kosz delikatesowy. Ucieszona żona zakrzątnęła się po domu, przygotowała pyszną kolację i z niecierpliwością oczekiwała na małżonka. Nie zawiodła się gdyż ten wrócił do domu z niewielkim pudełeczkiem, w którym znajdował się złoty pierścionek z diamentem. Kolacja minęła w świetnej atmosferze. Gdy już kładli się spać żona powiedziała :
- Wiesz kochanie to był najpiękniejszy Dzień Wojsk Powietrzno-Desantowych w moim życiu.

Meksykański bandyta specjalizował się w przekraczaniu Rio Grande od czasu do czasu i rabowaniu banków w Teksasie. W końcu za jego głowę została wyznaczona nagroda i przedsiębiorczy Texas Ranger (Chuck N.?) zdecydował się go wytropić.
Po długich poszukiwaniach znalazł bandytę w jego ulubionej knajpie, podkradł się do niego od tyłu, przyłożył wiernego sześciostrzałowca do jego głowy i rzecze "Jesteś aresztowany. Gadaj. gdzie ukryłeś łupy albo rozwalę ci łeb."
Niestety bandyta nie znał angielskiego, a Ranger hiszpańskiego.
Na szczęście w saloonie siedział dwujęzyczny prawnik, który przetłumaczył słowa Rangera. Przerażony bandyta wybełkotał po hiszpańsku, że łupy ukrył pod dębem za knajpą.
"Co on powiedział?" spytał Ranger prawnika.
"Odwal się fiucie. Nie odważysz się mnie zastrzelić."

Matka przyprowadza syna do lekarza:
-Panie doktorze, mógłby pan zobaczyć, co się dzieje z jego pisiorkiem?

-No, pokaż tego ptaszka.
-T-a-a-k, od tej pory pisiorka zaczynamy nazywać członkiem i bierzemy się za leczenie syfilisu.

Przychodzi facet do seksuologa. Ten go pyta:
- Kiedy miał pan ostatnio stosunek ?
- Oj panie doktorze tak dawno, że nie pamiętam. Zadzwonię do żony, może ona wie.
Wykręca numer i mówi:
- Zosia, kiedy ostatni raz uprawialiśmy seks?
- A kto mówi?

Na medycynie odbywaly sie cwiczenia z mikroskopem. Studenci mieli obserwowac probki wlasnej sliny. Dowcipnisie podmienili jakiejs dziewczynie sline na probke spermy. Panienka gdy spojrzala przez mikroskop zglupiala i zawolala profesora. Profesor przylozyl oko do mikroskopu i zapytal:
- Czy myla pani dzisiaj zeby?

- Gdybysmy przed baranem postawili wiadra: z woda i z alkoholem, to czego sie napije baran? - pyta prelegent usilujacy roznymi przykladami przekonac sluchaczy, ze picie alkoholu jest szkodliwe.
- Wody! - odkrzykuja sluchacze.
- Tak! A dlaczego?!
- Bo baran!

Profesor uwielbiajacy zagadki pyta sie studentki w czasie egzaminu:
- Prosze powiedziec, jaka jest roznica pomiedzy studentem uniwersytetu, studentem politechniki, a tramwajem?
- Pomiedzy studentami, to nie ma zadnej roznicy, a pod tramwajem, to jeszcze nie lezalam.

- Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazujac na klatke, ktora jest przykryta tak, ze widac tylko nogi ptaka.
- Nie wiem - mowi student.
- Jak sie pan nazywa? - pyta profesor.
Student podciaga nogawki.
- Niech pan profesor sam zgadnie.

Gosc poszedl na egzamin, niewiele powiedzial, dostal 2.
Wychodzi z kumplem do ubikacji i tam zaczyna wyzywac:
- A ten ku*** pie****, a ten popie***** jak on mnie mogl tak upier**lic... Nagle otwieraja sie drzwi kabiny, wychodzi z nich profesor:
- A bo zes chu** nic nie umial!

Obchodzona byla wlasnie Setna Rocznica Urodzin Lenina ( SRUL ). Znalezli
tedy i bace starego z Poronina, co to Lenina pamietal, i poprosili go, co by
opowiedzial im cos o spotkaniu z Leninem, jaki to Lenin byl mily, i dobroduszny.
Siad tedy Baca na rogu chalupy, i powiada:
Pamietam byla wiosna, topnialy sniegi, swiecilo slicznie sloneczko. Towarzysz
Lenin postanowil sie ogolic. Wyszedl tedy na ganek z miednica, mydlem pedzlem.
Ledwo sobie namydlil pysk podbiegl do niego maly chlopczyk. Popatrzyl na towarzysza Lenina i zawolal : " Towarzyszu Lenin, lysiejecie ! ". Towarzysz Lenin usmiechnal sie, ... a mogl przypierdolic !

Do Chruszczowa przyjechala w odwiedziny matka ze wsi. Zobaczyla
jak syn mieszka, zyje i pyta:
- Synu, ta willa to twoja?
- Tak mamo.
- A te samochody tez sa twoje?
- tak, moje.
- I te meble, futra, klejnoty? To wszystko twoje?
- Tak, mamo. Wszystko co widzisz, nalezy do mnie.
- Moj Boze, synku, przeciez jak przyjda bolszewicy, to ci to wszystko
zabiora !

Siedzi maz w WC i probuje zrobic kupe. Ciezko mu idzie bo ma zatwardzenie,
postekuje cicho jak to w takich przypadkach.
Obok drzwi przechodzi zona i widzac, ze w WC swieci sie swiatlo gasi je bez
zastanowienia. I wtedy nagle ze srodka dobiega glosne wycie:
- AAAAaaaaaaa... OjOjOj.....oooooooOOOoooo AjAjaaaajAAAA ...
Na to wystraszona zona zapala swiatlo i zaglada dosrodka przestraszona. Maz
siedzi z wytrzeszczonymi oczami ale juz nie drze sie. Popatrzyl na swoja stara i
powiedzial:
- A to ty, a juz myslalem, ze mi oczy pekly !

W niedzielne popoludnie przed telewizorem zona rozwiazuje krzyzowke,
natomiast maz pograzyl sie w lekturze swojej ulubionej "Gazety Wyborczej".
- Kochanie, co oznacza wyraz 'konsternacja'? - pyta zona.
- Wytlumacze ci to kochanie na przykladzie. Wyobraz sobie, ze powracasz
niespodziewanie do domu i zastajesz mnie w lozku z obca kobieta. To bylaby
wlasnie 'konsternacja'.
- Zaczekaj... Chyba rozumiem, ale sprawdzmy to lepiej na moim przykladzie.
Wyobrazmy sobie taka sytuacje, ze to ty powracasz niespodziewanie z delegacji
i zastajesz mnie w naszej sypialni z jakims obcym mezczyzna. Czy wlasnie wtedy
nastepuje 'konsternacja'?
- Alez kochanie! - oburza sie malzonek i wali w podloge gazeta - Ty
zupelnie konsternacji od zwyklego kurestwa nie potrafisz odroznic!

Bóg stworzył jasność - diabeł dla przeciwieństwa ciemność, Bóg stworzył słońce - diabeł deszcz, Bóg stworzył adwokata - diabeł się zamyślił ... i stworzył jeszcze jednego.

A na koniec cos pieknego:
---
Poszedł mały Jasio do cyrku i tak sie złożyło, że musiał usiąść w pierwszym rzędzie.
Rozpoczął się występ i na arenę wychodzi Klaun Szyderca. Podchodzi do Jasia i pyta:
- Jak masz na imię?
- Jasiu.
- A więc Jasiu, czy ty jesteś głową krowy?
- Nie.
- A czy ty jesteś tułowiem krowy
- Nie..
- A więc Jasiu, ty jesteś dupa wołowa ! (zaśmiał się szyderczo Klaun Szyderca).
Smutny Jasio wrócił do domu, opowiedział wszystko tacie, na co ten mu mówi:
- Jasiu, jutro też pójdziesz do cyrku.
- Ale jak to? Do cyrku? A Klaun Szyderca? Znowu będzie się śmiał...
- Nie martw sie Jasiu, tym razem pójdzie z toba Wujek Staszek, Mistrz Ciętej Riposty!
No i tak się stało. Następnego dnia poszli - Jaś i Wujek Staszek, Mistrz Ciętej Riposty - do cyrku, usiedli w pierwszym rzędzie i czekają na występ Klauna Szydercy.
Wychodzi więc Klaun Szyderca na arenę i zaczyna swój znany występ.
Podchodzi do Jasia pyta:
- Jasiu, czy ty jesteś glową krowy?
Na co Wujek Staszek, Mistrz Ciętej Riposty:
- Spierd.alaj! (chyba tu dziala cenzura... sorx, ale spadaj nie pasuje za bardzo do dowcipu :P)
---
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Kinski 
Dziecię Bhaala
Zajebójca

Wiek: 33
Posty: 1340
Podziękowano 68 razy
Skąd: Białoruś
Wysłany: 2005-02-11, 11:25   

Cytat:
chyba tu dziala cenzura... sorx, ale spadaj nie pasuje za bardzo do dowcipu Razz

Ja to znałem w bardziej "wyrafinowanej" wersji ("Spierdalaj, bo ci wpierdolę chuju zajebany"). Cenzura powiadasz, zobaczymy...

Znalazłem niezłą stronkę z hardkorowymi kawałkami (niektóre pominąłem, hehe)...

Jasio dzisiaj spał u babci, gdy się obudził babcia zapytała się go:
- Jasiu a może usmaże ci jaja?
Jasiu na to:
- A cycyki se usmaż!

Początkujący ksiądz ma pierwsza spowiedź. Spowiada się młoda dziewczyna:
- Proszę księdza, ciągnełam druta. Ksiądz trochę zmieszany, nie wie jaką dać jej pokutę więc biegnie do ministrantów i pyta się:
- Co ksiądz proboszcz daje za ciągnięcie druta? Na to ministranci:
- Nam po Snickersie.

- Kiedy Pinokio się dowiedział, że jest drewniany?
- Jak się zapalił waląc konia.

- Czym różni się blondynka od dubeltówki?
- Niczym, obie zginasz w pół i ładujesz od tyłu...


Pewna kobieta miała manię chowania do szafy zużytych podpasek. Kiedyś leżała w łóżku z kochankiem i było im dobrze. Nagle słyszy, że mąż wraca z tygodniowej delegacji. Więc kazała kochankowi wleźć do szafy. Mąż spragniony miłości nie wychodził z łóżka dzień, dwa, trzy, pięć... Po pięciu dniach ruszył się do łazienki, a żona korzystając z chwili otworzyła szafę i ujrzała swego kochanka. Zdumiona radośnie zakrzyknęłą:
- Ty żyjesz! Na co kochanek:
- No... gdyby nie te kanapki z dżemem...

Przychodzi facet do wychodzącego z gabinetu lekarza z nożem w plecach i mówi:
- Panie doktorze! Czy mógłby mi pan wyciągnąć ten nóż!?
- Nie widzi pan, że już wychodzę?
- Ale ja bardzo pana proszę!
- No dobrze. - Wyciągnął nóż i wbił mu w oko. - Okulista piętro wyżej! Jeszcze godzinę przyjmuje.

Przychodzi 80-letni dziadek do burdelu i zamawia sobie panienkę do seksu oralnego.
- Dziadku nie dacie rady - mówi burdel mama.
- Ja płacę, ja wymagam. - mówi dziadek.
Burdel mama przydzieliła mu panienkę, dała pokój. Panienka zajęła się tym co do niej należało. Minęło 5 minut i nic, 10 minut i nic, 15 minut i nic. Panienka się zdenerwowała i mówi:
- Dziadku on Ci już nie stanie.
Na to dziadek:
- On nie miał stać, on miał być czysty.

Był sobie gospodarz, który miał żonę, 3 synów i krówkę, która żywiła całą rodzinę. Pewnego dnia idzie do obory, patrzy - a tu krówka rozpęknięta. Załamał się biedaczyna bo nie miał z czego rodziny utrzymać - powiesił się.
Po pewnym czasie do obory przychodzi żona, patrzy - krówka rozpeknięta, a maż wisi u powały. Też się powiesiła, bo co to za życie bez męża. Przychodzi najstarszy syn do obory, patrzy - krówka rozpęknięta, ojciec wisi, matka wisi, postanowił iść w świat. Zatrzymał się przy jeziorze i płacze nad swoim losem. Pojawia się złota rybka i się pyta:
- Co ci się stało?
No to ten opowiedział jej swoja historię. Na to rybka:
- Jeśli przelecisz mnie 10 razy wszystko wróci do normy.
Więc ten zaczął, ale przy 5 razie nie wytrzymał, serce mu pekło z wysiłku.
Przychodzi średni syn do obory, patrzy - krówka rozpęknięta, rodzice martwi, postanowił iść w świat. Również spotkał złotą rybkę, która ponowiła swoją propozycję. Jednakże i on nie podołał.
Przychodzi najmłodszy syn do obory, patrzy krówka rozpęknięta, rodzice martwi... poszedł w świat. Dochodzi nad jezioro, a tam złota rybka proponuje mu taki sam układ. Najmłodszy na to:
- A 20 razy mogę?
- Możesz.
- A 40?
- No jasne!!
- A 50??!
- Pewnie, nie ma sprawy! (rybka już cała w skowronkach).
Najmłodszy na to:
- A nie pękniesz się jak krówka??

Przychodzi facet do lekarza i mówi:
- Panie doktorze mam 40 lat i nie mogę już uprawiać seksu, a chciałbym mieć drugie dziecko niech mi pan pomoże, lekarz przepisał lekarstwo. Facet wrócił do domu i wysłał syna - Jasia do apteki, aptekarka podając lekarstwo mówi:
- Powiedz tatusiowi żeby brał po jednej tabletce przez tydzień. Jasio zanim przyszedł do domu to jeszcze pokopał w piłke z kolegami i zapomniał o dawkowaniu, daje lekarstwo tacie i mówi:
- Pani aptekarka powiedziała żebyś zażył 7 tabletek w jeden dzień. Po 2 godzinach Jasiu jest u lekarza blady, zmizerowany. Lekarz pyta:
- Co się stało?
A Jasiu na to:
- Panie doktorze ratuj, matka w ciąży, babka w ciąży, mnie już dupa boli, a stary na dachu koty pier...

Przychodzi 90 letnia babcia do ginekologa i mówi:
- Panie doktorze mam okres. Lekarz patrzy na babcie i mówi:
- To nie możliwe.
Babcia się upiera, że ma. Lekarz do babci:
- Niech pani się rozbierze i wejdzie na kozetkę. Lekarz ją bada, bada i mówi:
- Babciu to nie okres.
- Jak to?
- To rdza ze spirali.

Wybór miss. Wchodzi jury po naradzie:
- Ty, ty i ty - wskazując palcami.
- I jeszcze ja, i jeszcze ja - wcina się jedna z kandydatek na miss.
- No, i jeszcze ty. Wypierdalać!

Szły dzieci przez pole minowe i wesoło machały rączkami na 3 kilometry.

- Halo czy to pralnia??
- Sralnia a nie pralnia.Tu Ministerstwo Kultury frajerze jeb...

Biegnie zajączek przez las i krzyczy:
- Wyruchałem lwice, wyruchałem lwice! Spotyka żyrafę, oj zajączku nie krzycz tak głośno bo jak lew to usłyszy to zobaczysz...
- Eeee tam, ja go pier.... i dalej biegnie i krzyczy: wyruchałem lwice, wyruchałem lwice! Spotyka zebre:
- Oj zajączku nie krzycz tak głośno bo jak lew to usłyszy to ci wpier.... Eeeeee tam , a ja go pier..... i dalej biegnie i krzyczy: wyruchałem lwice... Nagle z krzaków wybiega wielki lew i usłyszawszy to zaczyna gonić małego zająca. Biegną przez gęsty las, nagle lew wpada pomiędzy dwa drzewa i i nie może się wydostać. Zajączek podchodzi od tyłu, rozpina rozporek i mówi:
- No Kurwa! W to, to mi chyba nikt nie uwierzy!

Dwóch wariatów postanowiło sprawić sobie małych, futrzanych przyjaciół. Poszli do sklepu zoologicznego i kupili dwa małe kotki. Wrócili do domu i zaczęli się z nimi bawić. Po pewnym czasie doszli jednak do wniosku, że nie będą potrafili ich rozróżnić. Pierwszy wariat postanowił, że obetną jednemu ogonek. W ten sposób poradzili sobie z problemem. Po chwili zabawy drugi z wariatów doszedł do wniosku, że bardziej podoba mu się kotek bez ogonka. Problem pojawił się znowu. Musieli coś wymyśleć. Pierwszy z waiatów postanowił obciąć swojemu kotkowi jedną przednią nóżkę. Wrócili do zabawy. Drugiemu wariatowi bardziej podoba się jednak kotek bez jednej nogi.(ciach...) Wrócili do zabawy. Po chwili doszli do wniosku, że nie znów nie potrafią odróżnić swoich pupili. Pierwszy z wariatów obciął drugą przednią nóżkę swojemu kotkowi. Drugi zrobił to samo. Znów byli w punkcie wyjścia. Pierwszy wariat wykazał się jednak inteligencją i obcią swojemu kotkowi ... 2 tylnie nóżki. Wrócili do zabawy. Drugiemu wariatowi było smutno, bo widział jak kotek jego przyjaciela fajnie pełza po ziemi. On też takiego chciał... Znowu staneli w punkcie wyjścia...
- Wiesz co - powiedział pierwszy wariat.
- Nie - odparł drugi.
- Ty weź czarnego a ja wezmę białego.

Ilu jest potrzebnych członków boysbandów, aby pomalować pokój na czerwono?
- To zależy, jak mocno się ich będzie rzucało o ścianę.

Dwaj rybacy zasnęli na łodce. Nagle jeden się budzi, bo złapał rybke i to w dodatku złotą. Rybka mówi:
- Spełnie twoje trzy życzenia tylko prosze wypuśc mnie!
Rybak myśli, myśli i mówi: - Chce żebyśmy znaleźli się w Afryce!
No to już za chwile byli w Afryce, safari, żyrafy nosorożce biegają. Rybak się rozkręcił:
- Chce żeby tutaj płyneła rzeczka. Nie mineła minuta i już płynie sobie rzeczka. Rybak mówi:
- Nie będe taki, zostawię trzecie życzenie dla kolegi. Nagle kolega się budzi i mówi:
- Niech mnie nosorożec wyrucha, jeżeli jestem w Afryce!

Przychodzi dyrektor dużego przedsiębiorstwa do lekarza:
- Panie doktorze posiniało mi podbrzusze.
- Pokazać... Hmmm... Niech pan powie sekretarce, żeby przestała się podcierać kalką.


Spotykają się dwie prostytutki i jedna mówi do drugiej:
- Wiesz, kupiłam ostatnio skunksa.
- Ale po co ci skunks? - pyta druga.
- Zajebiście robi minetkę!
- A co ze smrodem?
- Dwa dni żygał, a póżniej się przyzwyczaił!

Bawią się 2 blondynki klockami, nagle przyszła trzecia i spuściła wodę.

W samolocie lecą dwaj geje. Nagle jednemu z nich zachciało się teges...
- No dawaj Wacek nikt nie zauważy..
- Ale no co ty.. Tu jest pełno ludzi!!
- Nikt nie zauważy, zobaczysz.. Udowodnie Ci.. Wstał i głośno zapytał: - Przepraszam, czy ma ktoś długopis?
Nikt nawet nie drgnął. Totalna olewa. Tym przekonał partnera i dawaj! Jazda na całego. Samolot wylądował. Wychodzą geje i reszta pasażerów. Na końcu powoli wysuwa się starszy, obrzygany facet. Pochodzi do niego stewardessa:
- Co się panu stało? Zrobiło się panu niedobrze?
- Tak - przytaknął słabym głosikiem.
- Nie mógł pan pójść do toalety?
- Zaajęta była...
- A nie mógł pan poprosić o torbę..?
- Taa. Jeden poprosił o długopis to go wyruchali.

Rozmawia dwóch filozofów:
- Słuchaj masz taką piękną żonę ale wszyscy wokół ją mieli, nie lepiej jakbyś miał taką brzydką ale tylko dla siebie?
- Wiesz, tak sobie myśle. A co byś wolał, jeść gówno sam czy tort ze wszystkimi?

Na polu niedaleko ośrodka dla upośledzonych pracował rolnik - posypując gnojem truskawki! Pewnego dnia odwiedził go pewien upośledzony chłopczyk!
- Dzień dobry, a co pan robi?
- Wyp... i nie przeszkadzaj!!!
Po 10 minutach chłopczyk wrócił z pytaniem:
- A co pan robi???
- Spier.... stąd, raz!!!
Zaciekawiony chory chłopak powrócił raz jeszcze:
- Prosze pana co pan robi???
- ...qrwa posypuje gównem truskawki!!!
Zdziwiony chłopczyk drapiąc się po głowie stwierdził:
- Hmm, gównem truskawki, u nas w domu to zazwyczaj truskawki posypywało się cukrem... ALE MY JESTEŚMY POPIERDOLENI!

Przychodzi pedał do baru i gejowskim głosikiem prosi barmana:
- Prosze piwko.
- Na to barman NIE! Pedałom nie sprzedajemy!!!
Lekko poddenerwowany gej ruszył do innego baru:
- Poprosze piwo!
- NIE! Gejom nie sprzedajemy. Wkurzony pedał wchodzi do trzeciego baru i męskim donośnym głosem mówi:
- Piwo prosze!!!
Na to przestraszony barman (pedalskim glosikiem):
-Ty brutaluuu.

Jasio mówi do mamy:
- Mamo, mamo, mamy małże, chodź zobacz!!
- Ależ Jasiu, my nie mamy żadnej małży - odpowiada mama.
- A właśnie że mamy małże! - kontynuuje Jasiek.
- Jasiu, my na prawde nie mamy żadnej małży...
- Mamo mamy małże, chodź pokaże ci gdzie ona jest. No i poszli na górę do sypialni babci. Babcia spała sobie rozkraczona.
Jasio mówi:
- Mamo, zoczacz.. O tam!! Tam jest małża!!
- Jasiu, mylisz się, to jest łono twojej babci - odpowiada mama.
Jasio na to:
- Tak?? A smakowało jak małża...

Przychodzi facet do burdelu i prosi burdelmame o najbardziej śmierdzącą panienkę w lokalu. Na to burdel mama mówi:
- Nie ma, przyjdź pan jutro może będzie. Na następny dzień zjawia się klient i pyta:
- Jest mój towar?
Na to burdel mama: - Po zapachu pan trafisz!
Wchodzi po schodach, śmierdzi strasznie wszedł na piętro wchodzi pod numer 8, patrzy leży śmierdząca kobita na łóżku! Rzucił się na nią, muchy latają, kobieta w stanie extazy złapała nogami klienta za głowe, ścisnęła mocno, a ten na to:
- Puść, pu...ść, puść bąka.

Wraca syn do domu i od progu woła do mamy:
- Mamo, mamo, dostalem dziś szóstkę z matematyki!
- I co się cieszysz i tak masz raka.

Facet nabył dojarke, podłaczyl swój interes do niej i zaczeła się rozkosz!!! Kiedy po dwóch godzinach mu się znudziło chciał to wyłaczyć lecz w instrukcji było napisane że dojarka wyłacza się automatycznie po uciągnieciu 25 litrów...

Pani do dzieci w klasie:
- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę.
Na to Jasiu:
- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdole to zobaczysz.
Pani z płaczem poleciała do dyrektora.
- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówke a Jasiek powiedział że mnie pobije.
- Taki mały, rudy?
- No, tak.
- Ooo! Ten to potrafi przyjebać..

Idzie sobie czerwony Kapturek. Wyskakuje wilk za krzaków i mówi:
- Stój, głupia cipo!!!
- Dlaczego tak do mnie mówisz Wilku? Jestem Czerwony Kapturek. Niose do mojej Babci jedzenie w koszyczku.
- A gdzie masz koszyczek?
- O ja głupia cipa, koszyczka zapomniałam!

W sądzie toczy się sprawa przeciwko homoseksualiście oskarżonemu o gwałt dokonany na zakonnicy.
- Dlaczego oskarżony zgwałcił tę biedną kobietę?
- Myślałem, że to jest Zorro...

Kobieta w podeszłym wieku idzie przez las. Naraz zza krzaków wypada dwóch zbirów, gwałci kobietę i ucieka. Kobieta podnosi się, klęka i mówi:
- Dziękuję ci Boże, chociaż raz do woli i bez grzechu.

Tato! Już nigdy nie pójde z Tobą na sanki!!!
- Nie pierdol tylko ciągnij gówniarzu...

Lekarz do pacjenta:
- Bardzo mi przykro, jest pan nosicielem wirusa HIV...
Facet totalnie załamany mówi:
- Co za czasy, własnemu dziecku nie można zaufać.

Jasiu na lekcji strzelił z torebki po cukrze w wyniku czego nauczycielka wystraszyła sie i zemdlała. Wezwano dyrektora i po ocuceniu nauczycielki Jasiu usłyszał:
- Jutro do szkoły przyjdziesz z ojcem. Nazajutrz Jasiu i jego ojciec rozmawiają z nauczycielką.
- Syn pana zachował się wczoraj skandalicznie, strzelił z torebki po cukrze, tak się wystraszyłam, że zemdlałam.
- Pani to jeszcze nic! Kiedyś posuwam sobie spokojnie kózkę za obórką, a ten szczeniak, jak nie wystrzeli z worka po cemencie, to mi w rękach tylko rogi zostały.

Wraca facio do domu po pracy i myśli sobie:
Miałem żonę na dwadzieścia sposobów musze wymyśleć coś nowego. Wpada do mieszkania łapie żonę i mówi:
- Choć stara będę cię jebał w oko.
- Jezu przecież oślepnę.
- Spoko, nie ogłuchłaś to i nie oślepniesz.

Ksiądz proboszcz wyjechał do biskupa w odwiedziny. Wraca po dwóch dniach do plebani a tam bajzel nie z tej ziemi, wszystko porozwalane, dym papierosowy, chawciny pod stołem, odgłosy imprezy. Wpada do pokoju skąd dochodziły najwieksze hałasy. A tam dwóch klerykow popija wódeczke i bawi się w najlepsze.
Wstrząśniety proboszcz pyta sie:
- Chłopcy co tu się dzieje?!
- Nic - siadaj i też pij - odpowiadają.
- No co tu się dzieje?
- Jak to co - Jolka okres dostała!
- Taaaaaaaaaaaak - to i mnie polejcie!

Na bezludną wyspe trafia Rusek, Niemiec i Francuz. Po kilku dniach jak zjedli wszystkie listki na kilku rosnących tam drzewach postanowili, że każdego dnia każdy po kolei będzie obcinał kawałek ciała i będą to jeść.
Dzień 1 : Francuz uciął ręke - podpiekli i zjedli.
Dzień 2 : Niemiec uciął noge - podpiekli i zjedli.
Dzień 3 : Rusek wstaje - zdejmuje spodnie, a Niemiec:
- O ruskaja kałbasa na obiad?
Rusek mu na to:
- Jaka tam ruskaja kałbasa, po jogurcie i spać...

Mąż wyjechał na wakacje do Afryki. Po powrocie do domu nic nie mówi. Żona się martwi, ale czeka. Mija tydzień, mąż cały czas milczy . Mija miesiąc - cisza, dwa miesiące - nic.
Żona pyta się:
- Kochanie odkąd wróciłeś nic nie mówisz. Powiedz co się stało.
- Wiesz skarbie zgwałcił mnie goryl.
- Nie martw się nikomu nie powiem, goryl też nie mówi.
- No właśnie.Nie mówi, nie pisze, nie dzwoni...

Świstak do Bogusława Lindy:
- Co ty kurwa wiesz o zawijaniu!

Zaraz po narodzinach lekarz wychodzi z zawiniętym bobasem w rękach do szcześliwego ojca. Już ma mu przekazac bobaska, gdy nagle puszcza niemowlakana na podłoge. Podnosząc zawadza jego główką o parapet, a następnie miażdży nóżki miedzy dzwiami. Ojciec dostaje szoku i mdleje. Cucąc go lekarz woła:
- Prosze Pana ja żartowałem. Dziecko zmarło przy porodzie!

Trafia gościu do piekła. Diabeł wzywa go do siebie i pyta:
D: Witam drogiego kolegę, czy koledze zdażyło sie kiedykolwiek pić?
G: No kilka razy.
D: No to kochany w poniedziłek chlejemy od samego rana .. do bólu .. whisky, wóda co tylko chcesz.
Gościu myśli super ..
D: Czy kiedykolwiek palileś?
G: Ano paliłem.
D: Ślicznie we wtorek palimy fajki, papierochy, cygara ... co tylko chcesz .. ćmimy na maxa.
D: A czy jakieś prochy ... może?
G: Ze dwa razy próbowałem.
D: To w środe dajemy sobie w żyłe ... marychya, kompocik heroinka .. odlot ze cho cho.
D: A z chłopcami próbowałeś może? ... no wiesz ...
G: Co to to nie!!!
D: Uuuuuuuuu , to czwartek może być nieprzyjemny.

Przez pustynię jedzie na wielbłądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę.
- Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany.
- Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala.

Idzie sobie zakonnica po ulicy. Dopada ją skin i zaczyna kopać i okładać pięściami. Gdy już ta ledwie zipie i leży na ziemi przestaje i mówi z pogardą:
- Eee Batman, myślałem że jesteś lepszy.

Podczas strajku kolejarzy do dwóch siedzących przy piwku maszynistów podchodzi trzeci i pyta co nowego słychać:
- A wiesz stary - jedziemy jak zwykle z Henkiem na trasie do Szczecina, nagle patrzymy - a przy torach leży rozebrana laska, mówie ci - tak ze dwadzieścia latek, pięknie opalona ... no to ja po hamucach, zatrzymaliśmy cały skład i wzieliśmy ją do lokomotywy.
- I co???
- No jak to co? Całą droge do Szczecina i z powrotem -najpierw ja, potem Heniek. Znowu ja, potem on dwa razy, no a potem obaj... jakie ciałko... stary !!! ale była jazda...
- No tego chłopaki, a .... do buzi brała???
- E no co ty stary!!! Głowy to myśmy nie znaleźli.

W pociągu jedzie Polak, Czech, zakonnica i modelka. Nagle wjeżdzają do tunelu i słychać jak ktoś dostał liścia w twarz.
- Myśli modelka... ale świnia dobierał się do zakonnicy dostał w ryja ciekawe który to...
- Myśli zakonnica... ale świnia dobierał się do modelki dostał w ryja ciekawe to który...
- Myśli Czech.. ale ten Polak to świnia, dobierał się do zakonnicy albo modelki a ja w ryja dostałem.
- Myśli sobie Polak - ale z tego Czecha to frajer, wjedziemy do tunelu to jeszcze raz mu w ryj przypierdole.

Przychodzi mocno wcięty mąż do domu, wali do dzwi i krzyczy:
- Żono szybko przynieś miske, bo będe żygał...
Żona po chwili biegnie z miska do męża, a on już spokojnie.
- Zmiana planów... zesrałem się.

- Mamusiu, ja chce ciasteczko!
- Są na stole, weź sobie...
- Mamusiu, ale ja nie mam rączek!
- Nie ma rączek, nie ma ciasteczka.

Obóz koncentracyjny, żydzi idą do komory gazowej, dziecko niesie na rączkach małego kotka. Podchodzi do niego z uśmiechem Niemiec:
- A di di, ty malutki morderco!

Wchodzi Polak do sauny a tam siedzi Murzyn i pali hasz.
- Daj działkę - mówi Polak.
Czarny sprzedaje Polakowi działeczkę, a Polak błyskawicznie ją wypala.
- Oj, Murzyn... Coś nie działa ten twój stuff. Wyjaralem i nic.
Murzyn sprzedaje następny gram. Polak spala i znowu jest niezadowolony.
- Murzyn, ja cię utłukę! Tyle zjaralem i nic! Dawaj więcej.
Po następnej działce Polak jest jeszcze bardziej wkurzony.
- Murzyn, masz u mnie przerąbane! Jak cię złapię, to...
Zaczyna się gonitwa po saunie, Murzyn ucieka z sauny, biegnie po schodach, Polak za nim, do taksówki, Polak do drugiej, wysiadają na lotnisku, Murzyn bierze śmigłowiec, Polak awionetkę i goni za nim. Lądują gdzieś nad morzem, Murzyn wskakuje do motorówki i ucieka na wyspę. Polak kradnie łódź i za nim! Polak wyskakuje z łodzi i szuka Murzyna po całej wyspie, a po Murzynie ani śladu!
Tymczasem Polakowi zachciało się srać. Kucnął, zaczyna, nagle słyszy głos zza pleców:
- Panie, w saunie się nie sra!


Mała dziewczynka spaceruje sobie z psem po parku... Podchodzi do niej ksiądz i pyta:
- Jak się nazywasz, dziewczynko?
- Mam na imię Płatek.
Ksiądz zrobił wielkie oczy i pyta:
- Ooo, a skąd się wzięło tak egzotyczne imię?
- Widzi ksiądz to drzewo? Sześć lat temu moi rodzice wyznali sobie pod nim miłość... Potem pod tym drzewem gorąco się kochali... Kochali się tak mocno, ze z drzewa zaczęły się sypać płatki kwiatów, okrywając ich nagie ciała...
Ksiądz zrobił jeszcze większe oczy, pogładził małą po główce mówiąc:
- Piękna historia z tym twoim imieniem. A jak się wabi twój piesek?
Dziewczyka:
- Pigi.
Ksiądz jest zdziwiony, gdyż czekał na równie zadziwiającą historię jak poprzednia, więc pyta:
- A dlaczego ma tak na imię?
- Bo rucha świnie!

Jezus zapragnął zobaczyć jak to jest teraz na świecie i zszedł na ziemie. Wylądował na pustyni, gdzie ujrzał starego człowieka, klęczącego na piasku i wznoszacego ręce do góry. Jezus zapytał, co mogę zrobić dla ciebie?Stary człowiek mówi:
- Szukam syna.
Jezus:
- Opisz go, to ci pomoge!
Stary opisuje:
- Mój syn ma na dłoniach i stopach ślady po gwoździach...
Jezus wykrzykuje:
- OJCZE!!!
Stary na to:
- PINOKIO???!!!

Wleciała mucha do cipki. Latała we wszystkich kierunkach nie mogąc znaleść wyjścia. Po piętnastu minutach zupełnie wycieńczona siadła i rzecze:
- Teraz to albo mnie chuj strzeli, albo krew zaleje!

Pedał do Pedała:
- Wsadź mi ręke w dupe!
Gościu wsadza, na to drugi:
- Głębiej!! ten wsadza głębiej.
- Jeszcze głębiej!!
Gościu zdziwiony ale pcha dalej! nagle poczuł coś twardego, patrzy a to nowiutki Rolex.
Na to drugi:
- STO LAT, STO LAT!!

- Wolisz śmierć czy buruburu? - pytają Murzyni schwytanego w dżungli białego.
- Wolę buruburu - odpowiada mężczyzna, bo wcale mu się nie chce umierać.
Murzyni po kolei zgwałcili białego i znów pytają:
- Wolisz śmierć czy buruburu?
- Teraz wolę śmierć! - odpowiada przerażony i wymęczony biały.
- Zarządzam śmierć przez buruburu - oznajmia wódz.

Idą trzy dziewczyny przez podwórko, 14, 15 i 16-latka. 14-latka pokazuje na białą plamę na ziemi i mówi:
- Zobaczcie, ktoś rozlał mleko!
15-latka powąchała i mówi:
- To nie mleko, to sperma!
16-latka polizała i mówi:
- Na dodatek nie z naszego podwórka...

Ulubione danie blondynki?
- danie dupy!

Przychodzi baba do lekarza, ten ja zbadał i mówi:
- Ma pani raka!
- O Boże! To co mam robić? Co mi pan zaleca?
- Niech pani robi okłady z błota!
- A to pomoże?
- Nie, ale może przyzwyczai się pani do ziemi....

Babcia do Jasia:
- Jasiu, jak nazywa się wasz kotek? - Kotek
- Ale chodzi mi o to jak on się wabi?
- Kotek
- A powiedz jak na niego wołasz
- Kotek
- No dobra to powiedz jak tatuś na niego woła
- Sierściuch jebany.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Thishen
Honorowy Klanowicz


Wiek: 26
Posty: 429
Podziękowania: 1/5
Skąd: Piernikowo
Wysłany: 2005-03-15, 21:17   

Haha, dlugo zbieralem te dowcipy i wstawie na raz :)
Ale ostrzegam - czesc z nich jest niesmaczna, czesc bardzo niesmaczna, ale reszta chyba tak w miare :P


Prezes jednego z wielkich europejskich banków aby udowodnić swoim klientom, że w jego firmie ich pieniądze są najbezpieczniejsze,zorganizował międzynarodowe zawody dla włamywaczy. Konkurencja polegała na tym, że w sejfie w jednej z komnat skarbca umieszczono pięć milionów dolarów. "Zawodnicy" mieli w całkowitych ciemnościach otworzyć w ciągu jednej minuty drzwi sejfu. Po tym czasie zapalało się światło co było równoznaczne z włączeniem się alarmu i aresztowaniem przez policję w ciągu kolejnej minuty.
Żaden z kasiarzy nie był jednak w stanie sprostać zadaniu i gdy zapalało się światło sejf pozostawał zamknięty. Przyszła kolej na "reprezentantów" Polski.
Jasiek Kicha z Pruszkowa i Lucek Mańkut z Wołomina weszli do skarbca i w tym momencie zgasło światło i zaczęto odliczać czas. Po minucie przewodniczący komisji sędziowskiej naciska włącznik światła .................... i nic. Dalej jest ciemno. Znowu pstryka ............... ciemno. Nagle w ciemności rozlega się szept :
- Ku**a Jasiek, ukradliśmy pięć milionów dolców więc po jaki ch*j ci ta żarówka.
---
Co to jest: różowe i rozpływa się w ustach?
łechtaczka trędowatej
---
Jasiu mówi do taty:
- Tatoo czy ty mnie kochasz?
- taaa - odpowiada tatuś,
- a możesz przestać? - kontynuuje Jaś,
- nieee - sapnął tata,
- a czemu?
- bo dochodzę.
---
Wnuk ma dostać po babci ogromny spadek, ale żeby go otrzymać, musi się przespać z babcia, nie miał już wiele czasu, bo była ona już w szpitalu, ale się zgodził. Po wszystkim wnuk się spytał, dlaczego najpierw było twardo i sucho, a potem mokro. Na to babcia odpowiedziała: bo najpierw były strupy, a potem ropa.
---
Wigilia. Piękny dom, w środku miła, kulturalna rodzinka, grzeczne dzieci otwierają prezenty pod choinką... Nagle pukanie do drzwi. Ojciec rodziny otwiera, a tam cyganka z niemowlakiem i mówi:
- Panie, mam 10 dzieci w rodzinie, a nie mam, czym je nakarmić. Weźcie ode mnie to dziecko.
Żal się zrobiło ojcu Cyganki, więc wziął dziecko. Na drugi rok sytuacja się powtarza. Znów puka cyganka z dzieckiem i mówi:
- Panie, mam 10 dzieci w rodzinie, a nie mam, czym je nakarmić. Weźcie ode mnie to dziecko.
No i znów rodzinka bierze od niej dziecko. W kolejnym roku znów do drzwi puka cyganka:
- Panie, mam 10 dzieci w rodzinie, a nie mam, czym je nakarmić. Weźcie ode mnie to dziecko.
Ojciec rodziny tym razem jednak się zastanawia, po czym mówi.
- Nie, przykro mi, ale nie. W tym roku w końcu chcielibyśmy zjeść karpia...
---
Czerwony kapturek idzie przez las. Nagle z krzaków wyskakuje wilk i mówi Czerwony kapturku chodź tu szybko w krzaki. Czerwony kapturek posłusznie wchodzi w krzaki i nie zadawając głupich pytań podnosi spódnicę, opuszcza majty, wypina dupę.......a wilk na to CO TY MI TU KURWA SRAĆ BĘDZIESZ? DAWAJ TEN KOSZYK I SPIERDALAJ....
---
Synek przychodzi do domu i od progu woła: tatusiu ...Już jestem po pierwszym stosunku...
Tatuś: gratuluje jestem z ciebie dumny a powiedz chłopcze, kiedy następny raz???
Synek: jak mi się dupa zagoi...............
---
Jaka jest różnica między ukraińską prostytutką a pizzą?

Tę drugą można zamówić bez grzybów!
---
- Panie doktorze, cierpię na ostre bóle głowy...
- Pije pan zbyt dużo alkoholu.
- Ja wogóle nie piję alkoholu.
- A więc z pewnością zbyt dużo pan pali.
- Nigdy w życiu nie zapaliłem papierosa.
- Za późno chodzi pan spać...
- O godzinie dziesiątej zawsze jestem jużw łóżku.
- W takim razie pańska aureola jest zbyt ciasna i uwiera.
---
Administratora systemu powołano do wojska. Stoi głuchą nocą na warcie i nagle widzi majacząca w ciemnościach sylwetkę.
- Hasło! - woła admin
Odpowiada mu cisza.
- Hasło! - woła ponownie admin.
Znowu cisza.
- Hasło! - woła raz jeszcze.
Po trzykrotnym wezwaniu bez odpowiedzi admin ściąga z ramienia kałasznikowa. Krótka seria, sylwetka upada.
- User unknown. Access denied... - mruczy do siebie zadowolony administrator...
---
Pewien kaznodzieja miał zwyczaj uderzać silnie dłonią o ambonę. Chłopcy kościelni chcąc mu spłatać figla, wsadzili kilka szpilek w poręcz. Ksiądz wyszedłszy na ambonę zwrócił się ku wielkiemu ołtarzowi i wzywając pomocy świętych w te przemówił słowa:
- Do was się zwracam święty Józefie z Kopertynu i święty Franciszku, i wołam... (tu uderzył ręką w ambonę) bodaj was wszyscy diabli wzięli, a toście mnie łajdaki wystrychnęli na kpa!
---
- Cześć stary, co słychać ?
- Cześć, wydaję właśnie córkę za mąż.
- K**wa, gratuluję........
- Nie, nie ............ tą młodszą.
---
Wyłowił wędkarz starą butelkę. Widzi w środku siedzi Dżin. Zaczyna więc pocierać szkło. Trze, trze i nic. Nagle słyszy przytłumiony głos :
- Korek wyciągnij głupi ch*ju.
---
W szalecie miejskim facet którego złapała "uliczna kupa" właśnie skończył zabieg i rozgląda się za papierem toaletowym. Niestety nigdzie nie ma. Przetrząsa kieszenie. Nic co by się nadawało. Stanął drapie się po głowie i nagle widzi napis " Uprasza się o niepodcieranie się zasłonkami"
- To jest myśl - mruczy pod nosem
---
Na przejście graniczne w Hrebennem zajeżdża czarny Mercedes 600. Wysiada młody facet w czarnym garniturze i otwiera bagażnik.Podchodzi do niego celnik i zaczyna klasyczne pytania :
- Narkotyki ?, broń ?, dewizy ?
- Oczywiście - odpowiada kierowca i otwiera walizki.
Celnik z niedowierzaniem patrzy na zawartość waliz. Pierwsza wypełniona po wierzch foliowymi torebeczkami z białym proszkiem, druga pełna kałachów, w trzeciej równo poukładane paczki 100 dolarowych banknotów.
- To wszystko pana ? - pyta gościa
- Nie - odpowiada młody człowiek - to jest pana, moje jest w tamtym TIRze
---
Do policjanta stojącego obok radiowozu podbiega dziewczyna :
- Ratunku, w parku chcieli mnie zgwałcić.
- Kto ? - pyta policjant
- Jakiś zboczeniec.
- Ślepy ?................
---
Lekcja wf. Nauczyciel pyta uczniów.
-Którzy z was palą papierosy?
Po chwili zgłasza się kilku.
- No, dobra to wy tu zostaniecie i popalimy sobie. A reszta - pięć okrążeń stadionu....
---
- Masz kartę telefoniczną?
- oczywiście
- do mnie się mówi "panie kierowniku". A więc masz kartę?
- nie, panie kierowniku.
---
Baca leży z gaździna w łóżku. Baca wierci się, aż w pewnym momencie zwraca się do żony:
- Hanka! Albo się znów nie domyłaś, albo obory nie zamknęłaś!
---
-Kiedy pies w Rumunii widział ostatni raz kość?
- Kiedy miał otwarte złamanie!!!
---
Umarł banknot 200 złotowy. Przychodzi do nieba i Bóg, w swej wielkiej dobroci mówi mu: Do piekła! Zasmucony banknot udaje się do kotła piekielnego, z którego widzi, jakby było wspaniale w niebie... Umarł banknot 100 zlotowy. Pan Bóg znów go do piekła wysyła. Umarł banknot 50 zlotowy. I znów do piekła. Podobnie z dwudziestozłotowym i dziesięciozłotowym. Umarła pięciozłotówka, ale i ona trafiła do piekła, tak jak i dwuzłotówka, i złotówka. Gdy przed Panem Bogiem stanęłam pięćdziesięciogroszówka, ten uradowany wziął ją do siebie i po prawicy posadził. Inne nominały zaczęły krzyczeć:
- Dlaczego on jest z tobą Panie, a my nie?
A Pan Bóg popatrzył na nich i zapytał:
- A kiedy ja was ostatni raz w kościele widziałem?
---
-Baco, a to gówno, to zwierzęce czy ludzkie?
-Ludzkie.
-A skąd to wiecie?
-Bo to moje.
---
Do Warszawy przyjechał japoński dziennikarz. Po tygodniu faksuje do redakcji:
"Ta Polska to cywilizowany kraj. Mieszka tu dużo ludzi różnych narodowości. Są nawet Indianie, którzy biją się kijami bejsbolowymi z łysymi buddyjskimi mnichami w młodzieżowych strojach".
---
-Panie pan chyba oszalał? W taką wichurę skakać na spadochronie?
-Spadochronie ?! Namiot rozbiłem na campingu po drugiej stronie jeziora..
---
Zdarzył się wypadek, ranny leży na poboczu, ktoś wzywa pogotowie przez komórkę, nad rannym pochyla się jakiś człowiek, żeby mu pomóc.
Przez tłum gapiów przedziera się energicznie jakaś kobieta, klepie go w ramię i mówi:
- Pan pozwoli, że się tym zajmę, znam procedury, skończyłam kurs pierwszej pomocy!
Facet przygląda jej się przez chwilę i mówi:
- Proszę bardzo, a jak pani dojdzie do punktu "Wezwać lekarza" to ja już jestem na miejscu.
---
Lekcja w dwujęzycznej szkole w Estonii.
- Kochane dzieci - nauczymy się dzisiaj, jakie znaczenie mają kolory na naszej fladze narodowej (niebieski, czarny i biały - dopisek mój ).
- Anno! Co oznacza kolor niebieski?
- To bezkresne, niebieskie, czyste morze Estonii, które zapaskudziły Ruskie...
- Swen! A co oznacza kolor czarny?
- To czarna, żyzna ziemia Estonii, którą zapaskudzili Ruskie...
- Wania! A co oznacza kolor biały?
- To śnieg proszę Pani. To niezmierzone przestrzenie Syberii gdzie niedługo pojadą Anna ze Swenem.
---
Na uniwersytecie zaczyna się wykład z psychologii. Profesor siada wygodnie za katedrą i mówi:
- Dzisiaj studenci będziemy zgłębiać trzy stadia psychiki człowieka: zdziwienie, rozdrażnienie i gniew. Rozpatrzymy zagadnienie na konkretnym, praktycznym przykładzie.
Wyciąga z kieszeni telefon, wykręca pierwszy z brzegu numer i mówi:
- Dzień dobry. Można z Matim?
- Niestety, tu taki nie mieszka.
Profesor z usmiechem mówi: To typowy przykład lekkiego zdziwienia. Popatrzcie dalej. Wykręca ponownie ten sam numer:
- Czy jest Mati?
- Już powiedziałem, że tu nie ma takiego!
Profesor zaciera ręce z zadowolenia - to typowy przykład rozdrażnienia. No, zobaczymy teraz - i wykręca trzeci raz ten sam numer.
- Nie ma Matiego?
- Paszoł w pi**u Ty.....
Mam nadzieję studenci, że ten przykład pozwolił Wam zrozumieć to zagadnienie. Przechodzimy teraz do części teoretycznej..
- Przepraszam profesorze! - przerywa student z ostatniego rzędu. Zapomnieliście dodać o czwartym stadium psychiki człowieka.
- ?
Podchodzi do katedry, bierze telefon, wykręca po raz czwarty numer i mówi:
- Dzień dobry. Tu Mati. Dzwonił ktoś do mnie?
---
Rzecz dzieje się na posiedzeniu Akademii Nauk ZSRR. Iwan Iwanowicz, główny ideolog "nowej komunistycznej genetyki" wygłasza referat o dziedziczeniu cech nabytych. Igor Kuligow, wybitny fizyk pyta:
- Twierdzi Pan, że gdybyśmy obcięli krowie uszy, a potem obcięli jej potomstwu i tak przez wiele pokoleń, to wcześniej czy później zaczęłyby przychodzić na świat krowy bez uszu?
- Z całą pewnością - odpowiada Iwanow.
- To jak wyjaśni Pan fakt, że mimo działań setek pokoleń wciąż przychodzą na świat dziewice?
---
Drzwi z trzaskiem się otwierają i do domu informatyka wbiega jakiś to młodzieniec.
- Dzień dobry..jak sie masz tato!
Ojciec- informatyk z zawodu nie odrywając wzroku od komputera pyta:
- Gdzies byłeś?
- W wojsku tato..
---
Leci w dół człowiek w kasku. Na przeciw niemu (z dołu do góry) leci drugi.
- Pozdrowienia! Kim jesteś?
- Pozdrowienia. jestem speleologiem. A ty?
- Jestem alpinistą.
- Co się stało?
- Nam haki wbijały kobiety...
- A u nas kobiety kuchenkę gazową w jaskini rozpaliły...
---
W pewnej poradni pracował bardzo znany w mieście facet, który pomagał parom małżeńskim w których pożyciu doszło do załamania pożycia seksualnego. Miał taką zasadę że po przeprowadzeniu odpowiednich testów od razu informował daną parę czy da co się zrobić coś w ich sprawie czy też nie. Pewnego dnia do jego gabinetu zawitali państwo Kowalscy, którzy zgodnie twierdzili że ich pożycie seksualne zamarło i nie potrafią się już tak cieszyć z seksu jak kiedyś. Facet wykonał z nimi testy, przebadał dokładnie i orzekł :
- OK. Widzę dla Was szansę ale musicie zrobić dokładnie to co mówię. Wracając do domu kupcie kilogram mandarynek i tuzin pączków (takich z dziurką w środku). Jak już będziecie w domu to zabierzcie to ze sobą do sypialni. Rozbierzcie się i niech każde z Was usiądzie pod ścianą po obu stronach pokoju. Potem pan Panie Kowalski obiera mandarynkę i stara się wturlać ją dokładnie pomiędzy nogi pana żony. Tak jakby Pan grał w kręgle. Jeżeli pan trafi to skrada się pan do niej na czworakach jak jaguar i może pan w nagrodę zjeść mandarynkę. Ale proszę nie używać rąk.
Potem pani Pani Kowalska stara się zarzucić pączka na penisa pani męża. Jeżeli się uda to podchodzi Pani do męża na czworakach jak jaguar i zjada Pani pączka bez użycia rąk. I tak na zmianę.. gwarantuje Wam że ta zabawa wkrótce przerodzi się w coś ostrzejszego i powróci Wam stary wigor.
Kowalscy zrobili tak jak poradził terapeuta i już tego samego dnia cieszyli się wspaniałym udanym seksem.
Po kilku dniach do poradni zgłosiła się para Państwa Nowaków, którzy mieli podobny problem jak poprzednicy. Terapeuta wykonał standardowe testy, przebadał ich i bezradnie rozłożył ręce :
- Niestety mili Państwo. W państwa sprawie nic sie nie da zrobić.
- Ale proszę pana pan pomógł naszym znajomym ... Kowalskim! Nic na prawdę się nie da zrobić? A może ich metodą?
- Hm... no mogą Państwo spróbować ale nie ręczę za skutki. Wobec tego wracając do domu proszę kupić kilka arbuzów i pudełko Cherrios ...
---
Wykoleił się pociąg wiozący naszych ukochanych przedstawicieli narodu, nasz Sejm umiłowany. Na miejsce pędzą ekipy ratownicze, karetki, śmigłowce i inne takie.
Przyjeżdżają na miejsce, znajdują rozpieprzony pociąg i ani żywego ani martwego ducha.
Szef ratowników pyta okolicznych włościan:
- Gdzie się podziali wszyscy z tego pociągu?
- Pochowalim.
-To wszyscy zginęli, co do jednego?!
- No niektórzy mówili, że jeszcze żyją, ale kto by tam panie politykom wierzył...
---
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Kinski 
Dziecię Bhaala
Zajebójca

Wiek: 33
Posty: 1340
Podziękowano 68 razy
Skąd: Białoruś
Wysłany: 2005-05-01, 21:26   

Idzie Jan Paweł 2 do nieba no i puka do bram niebios...otwiera mu świety Piotr i pyta
- Czym mogę służyć?
- No ja do nieba.
- A pańska godność?
- Jan Paweł II
- Hmm, pod "J" nie ma pana na liście...
- No to może pod "P" jak Paweł?
- Hmm, też nie ma.
- No to pod "K" jak Karol?
- Też nie.
- No to pod "W" jak Wojtyła!
- Też nie ma. Nie ma pana na liście, proszę wracać na Ziemię...
No to Jan Paweł II zrozpaczony nie wie już co robić, a tu Majewski zza rogu wychodzi i krzyczy:
- Mamy cię!!!

Tata z 6-letnim synkiem robi zakupy w supermarkecie. Kiedy przechodzą obok półki z prezerwatywami, synek pyta: - Tato, a co to jest?
- To są prezerwatywy, synu -odrzekł ojciec.
- A po co one są? - kontynuuje malec.
-Prezerwatywy są po to,żeby mężczyzna miał bezpieczny seks z kobietą-odpowiada ojciec.
- Tato, tato, a dlaczego w tym opakowaniu są 3 sztuki? - nie daje za wygraną chłopczyk.
- Widzisz synu, bo to jest zestaw dla młodzieży uczącej się: raz w piątek,
raz w sobotę, raz w niedzielę.
- Tato, tato, a dlaczego w tym opakowaniu jest 6? - pyta synek
- Widzisz synu, to jest zestaw dla studentów: dwa razy w piątek, dwa razy w sobotę, dwa razy w niedzielę - odpowiedział ojciec.
- Tata, tato, a dlaczego w tym opakowaniu jest 12? - kontynuuje malec
- Hmmm... widzisz synu, bo to jest zestaw dla dojrzałych, żonatych mężczyzn: - Raz w ...styczniu, raz w lutym, raz w marcu.....

Na plaży w Kalifornii spotykają się dwie pchły. Jedna z nich trzęsie się i jest strasznie przemarznięta.
- A czemu się tak trzęsiesz?
- A bo przyjechałam tu w wąsach motocyklisty i strasznie mnie przewiało.
- To na drugi raz zrób tak jak ja: Skaczę sobie na lotnisko, upatruję jakąś stewardessę, wskakuję jej pod spódniczkę, wchodzę pod majteczki i całą podróż śpię w przytulnym i ciepłym "lasku".
- OK tak zrobię następnym razem.
Spotykają się na drugi rok i sytuacja się powtarza, tamtą pchłę trzepie znów z zimna.
- I co nie skorzystałaś z moich rad?
- Zrobiłam dokładnie tak jak mówiłaś, poskakałam na lotnisko, upatrzyłam stewardessę, wskoczyłam jej pod spódniczkę pod majteczki znalazłam ciepły przytulny lasek i zasnęłam. A jak się obudziłam byłam w wąsach motocyklisty.

- Mamusiu, dzieci w szkole mówią mi ze mam duże okulary !!
- Jasiu, nie przejmuj się, zdejmij je w przedpokoju, umyj ręce i chodź na obiad.
Po jakimś czasie do domu wraca naprany ojciec i od progu wola :
- Cholera jasna, kto tu kolarzówke w przedpokoju postawił !!!

Pewna studentka nie dając sobie rady ze sprawami finansowymi, postanowiła przyrobić sobie w parku. A że była z niej niezła dupa, to miała powodzenia. Pewnego wieczoru spotkała swojego wykładowcę - starszego profesora.
- Dobry wieczór panie profesorze
- Dobry wieczór, chciałbym sie poczuć jak za dawnych lat mojej młodośći.
- Ależ oczywiście.
Poszli do domu profesora, studenta rozebrała się, polożyła sie obok profesora i tak przelezeli całą noc. Rano profesor wstaje, bierze do reki siekierę, penisa kładzie na stół i wali siekierą z całej siły, chcąc uciąć sobie członka. Niestety, ten mu uciekł. Na to profesor:
- O ty skubańcu! Siekierę to widzisz, a dupy to żeś całą noc nie widział...

Pojechała baba do Indii na wycieczkę. W Indiach różne rzeczy widziała, ale najbardziej przykuła jej uwagę jedna rzecz. Patrzy, gościu gra na fujarce, a tu mu z koszyka wąż wychodzi i stoi jak struna. Sobie myśli:
- Kupię taka fujarkę, jak zagram mojemu staremu, to mu na pewno wreszcie stanie.
Jak pomyślała tak też zrobiła. Wróciła do Polski. Jest noc. Śpią oboje w łóżku, wtem się baba przebudziła, wzięła zakupioną fujarkę i zaczęła cichutko grać. Gra i gra i gra i... nic! Sobie myśli:
- Może za cicho?
Zaczęła grać naprawdę głośno. Gra i gra i gra i.... kołdra zaczęła się podnosić. Pograła jeszcze dla pewności chwilę. Podnosi kołdrę, a tam... tasiemiec staremu z dupy wylazł!

Spotyka się dwóch kumpli i jeden ma strasznie podbite oko. Na pytanie co się stało odpowiedział, że żona przypierdzieliła mu mrożonym kurczakiem.
- Ale jak to kurczakiem?!
- No jak się schylała do lodówki, a, że była w mini, to jej się mini podwinęłą, zobaczyłem jej tyłeczek.... no i wziąłem ją od tyłu...
- No to w takim razie nie rozumię. Nie lubi od tyłu?
- No wiesz lubi, i to bardzo, ale nie w Biedronce!

Jak część ciała u kobiety jest najsilniejsza?
odp: Usta... takie małe a konia pociągną

TIR-owiec wraca do domu po długiej trasie i mówi do żony:
- No, Wieśka przywitaj starego ładnie w domu; na kolanka i laseczkę
proszę...
Ona na kolanka cyk i jedzie laseczkę....
Koleś dochodzi i mówi:
- Uffff, no wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej!

Przyjechała z Ameryki kobitka do Francji i postanowiła zabawić się na całego. Wsiada do taxi i pyta gocia, gdzie jest najbardziej rozrywkowy lokal. Faceta mówi, że chętnie ją do takiego zabierze. Kobitka pyta, czy na pewno lokal jest najlepszy. Taksiarz odpowiada że wszystkie paryżanki tam jeżdżą. W lokalu nic ciekawego bar, scena parę kolawych stolików, ale w cholerę kobiet. Wszystkie siedzą sączą drinki i na co czekają. Po paru godzinach kobitka znudzona jak diabli stwierdza że wychodzi; ale w tym momencie wychodzi na scenę prezenter i zapowiada numer który wykona Pepee. Wszystkie babki w klubie zrywają się na równe nogi i lecą pod scenę. Zaciekawiona kobitka też tam podchodzi; na scenę wychodzi facio chudy, z podkrążonymi oczami z krzesełkiem w ręku; rozlegają się oklaski i w ogóle jest głono. Kobitka patrzy ponuro. Facio stawia krzesełko, wyciąga z kieszeni orzech włoski i kładzie go na krzele, następnie wyciąga ze spodni fiuta; przymierza się nim do orzecha i wali w niego cisem karate. Orzech rozpryskuje się na drobne kawałki kobita jest zafascynowana. Wraca do domu i opowiada o tym wszystkim znajomym. Po 30 latach postanawia jeszcze raz ujrzeć tego typu numer. Jedzie do Francji, do klubu i czeka. Wychodzi prezenter i zapowiada Pepee. Kobitka zdziwiona, jak to, przecież to chyba nie ten sam facio, byłby już strasznie stary. Czeka i widzi tego samego gocia to samo krzesło, tylko w drugim ręku orzech kokosowy. Kobitka w szoku. Pepee robi ten sam numer z kokosem i idzie za kulisy. Kobitka nie wytrzymuje, kupuje kwiaty, flachę i leci za kulisy. Spotyka się z Pepee i pyta:
- Jak pan to zrobił, 30 lat temu byłam i pan rozbijał orzechy włoskie, a teraz kokos ??! Ile to lat pan trenował i jak pan to robi ?!?! Pytań nie było końca. Na to Pepee odpowiada:
- Kochana, to już nie te oczy...

W zakonie siostra przełożona zbiera wszystkie zakonnice i mówi:
- wczoraj stało sie coś strasznego...na naszym terenie znaleziono prezerwatywę!!!
Wszystkie: O mój Boże!
A jedna: Hihihi!
Ale to jeszcze nie wszystko - ta prezerwatywa była zużyta!!!
Wszystkie: O mój Boże!
A jedna: Hihihi
Ale teraz najgorsze - ta prezerwatywa była pęknięta!
Wszystkie: Hihihi !
A jedna: O mój Boże!

Pewna blondynka kochała jeść ślimaki... poszła więc do restauracji i zamówiła talerz pełan ślimaków. Bierze pierwszego, ciągnie (wws...), pyszne... kolejnego (wsss...) i kolejnego (wsss...) – ten coś nie idzie... ssie dalej, nagle zagląda do środka, a tam maleńki ślimaczek rozłożony: "Ciągnij, maleńka ciągnij!"

Wiesiek siedzi na kanapie i wspomina... Robiłem to na wszystkie możliwe sposoby z kobietami z całego świata...
Nagle doznaje olśnienia! Pędzi biegiem do najbliższego burdelu. Wchodzi, w środku burdelmama pokazuje mu cały asortyment
- Wiesiek jednak nie może się zdecydować i mówi: mam ochotę na kobietę, która przynajmniej przez trzy miesiące nie będzie się myła.
- Burdelmama na to: jak dobrze pan zapłaci, nie ma problemu przygotujemy dla pana odpowiednią panią.
Dochodzą do porozumienia, umawiają się za trzy miesiące. Mijają trzy miesiące, Wiesiek wchodzi do burdelu i mówi:
– Miałem tu specjalne zamówienie!
Burdelmama na to:
– A tak, tak – pierwsze piętro pokój 9.
Wiesiek napalony biegnie po schodach, wbiega na pierwsze piętro, a tam półmrok mnóstwo much i robactwa, z trudem znajduje pokój nr 9, otwiera drzwi, patrzy, a tam leży naga kobieta i mówi:
- Bierz mnie...
Wiesiek nie czekając długo, rzuca się na nią odganiając robadztwo, zaczyna lizać jej cipkę. Ona taka wyposzczona zaczyna wić się i jęczeć. On chlipie coraz szybciej. Ona coraz bardziej podniecona przyciska jego głowę ściskając ją udami, coraz mocniej i mocniej. Zenek coraz bardziej purpurowy, chlipie ile wlezie. Ona ściska z całych sił. Zenek tracąc oddech bełkocze pp.. pprr.. pprro.. pprrosz.. prosze ...........
- p.. p.. puść bąka !!

Idą sobie 3 buraki czerwony, cukrowy i lepper...

Siedzi Jasio w łazience i wali konia. Wbiega siostra i szybko wybiega poskarżyć się mamie:
- Mamusiu, Jasio konia wali w łazience!
- A jak go tam wepchnął?

Facet przychodzi do burdelu i zamawia specjalność dnia po korzystnej cenie. Idzie do pokoju, w którym ma się ruchać z dziwką, patrzy, a tu co po chwila z pokoju wywożą trupy na taczkach. Facet myśli: co jest grane, ale w końcu wszedł. Widzi, na sofie leży taka rozjechana dziwka, a nad nią szyld: KTO MNIE NIEZASPOKOI, TEN GINIE! Facet myśli:
- Kurde, co ja zrobie?
Nagle wpadł na pomysł, zerwał ze ściany gaśnicę i jedzie dziwke. Na to ona:
- O kochasiu, widzę, że od palcówki zaczynamy!

Mały chłopczyk jedzie rowerem po chodniku.
- Jedź plosto, lowelku.
Dojeżdża do przejścia dla pieszych.
- Lowelku, stój.
- Taki duży chłopiec, a nie umie wymawiac "r" - mówi idąca chodnikiem pani.
- Spierdalaj, stara kurwo! A ty lowelku jedź.

Młoda para całuje się na ławce. Nagle mężczyzna mówi do kobiety, żeby mu włożyła rękę do majtek. Na to dziewczyna wkłada i mówi:
- Ale wielki, jaki cieplutki i mięciutki, chcę go wziąć do buzi i zrobić z nim wszystko. Na to chłopak:
- Tak, masz rację, to największy klocek jakiego kiedykolwiek zrobiłem...

Przychodzi mąż do domu, a tam żona rozwalona na łóżku leży i mówi
- Wypierdol mnie jak świnię.
A mąż na to:
- Wypierdalaj świnio!

Ile potrzeba szowinistycznych męskich świń, żeby wkręcic żarówkę w kuchni?
Żadnej, niech gotuje po ciemku.

Przedstawienie w cyrku. Pod koniec spektaklu na środek sceny wychodzi spiker i mówi:
- Proszę państwa, a teraz absolutny gwóźdz naszego programu. Jest to bez wątpienia najlepsza cześć naszego spektaklu. Jednak ten numer jest bardzo trudny. Będzie wymagał absolutnej koncentracji z państwa strony. Otóż za chwilę światło na widowni zgaśnie, a zostanie podświetlona tylko scena. Państwa zadaniem jest zachowanie absolutnej ciszy, inaczej numer się nie uda.
Publiczność trochę zdziwiona, ale zgadza się. Za chwile światło na widowni gaśnie. Spiker na środku sceny zostawia gazetkę porno. Nagle zza kulis wychodzi jakiś koleś, podchodzi do gazetki bierze ja, siada po turecku i zaczyna walić konia. Publiczność zszokowana, nagle ktoś nie wytrzymuje i krzyczy:
- O kurwa!!!
- Co?! Ktoś tu jest?!

Facet – William Striker – ma fabrykę gwoździ, dobrze mu idzie, zarabia dużo kasy. Postanawia więc zrobić sobie reklame. Wynajmuje reżysera, ten przychodzi do niego i Striker mówi:
- Zrób mi w tydzień dobrą reklame.
Po tygodniu przychodzi reżyser. Pokazuje swoje dzieło: Jezus przybity do krzyża, a nad nim pojawia się napis: Gwoździe Williama Strikera, przybiją wszystko. Na to Striker się wkurza:
- Nie, no chłopie, nie chcę takiej reklamy! Nic związanego z Jezusem, zostaw ten temat. Masz tydzień na zrobienie nowej reklamy.
Po tygodniu przychodzi i pokazuje co zrobił: Znowu Jezus przybity do krzyża, a nad nim taki napis: Gwoździe Williama Strikera, utrzymają wszystko. Na to Striker znowu się wkurza:
- Człowieku nie chce niczego związanego z Jezusem. Masz tydzień, żeby przygotować nową reklamę.
Po tygodniu przychodzi i pokazuje co zrobił: Facet zbiega za wzgórza, wszędzie ma powbijanie gwoździe, a za nim biegną rzymscy rycerze i mówią: Szkoda, że nie mieliśmy gwoździ Williama Strikera...

Rozmawiają dwie koleżanki:
- Wiesz, kupiłam sobie skunksa. Nieźle liże cipkę.
- Taak!? A,co zrobiłaś ze smrodem?
- Nic! Dwa tygodnie rzygał,a potem się przyzwyczaił.

Pani do dzieci w klasie:
- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę.
Na to Jasiu:
- Ja ci dam stara kurwo klasówkę, jak ci przypierdolę to zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora:
- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę, a Jasio powiedział, że mnie pobije.
- Taki mały, rudy?
- No, tak
- Ooo! ten to potrafi przyjebać...

Mówi Hans do Żydów:
- Dzisiaj za dobre sprawowanie zagracie w piłkę.
Żydzi na to:
- Hurra!!!
Po chwili Hans mówi do strażnika:
- Proszę przygotować pole minowe numer 6.

Przychodzi sadysta do zoologicznego i pyta:
- Są papużki nierozłączki?
- Są
- To poproszę jedną

Pani pyta się w szkole:
- Gdzie pracują wasi rodzice?
Jaś sie zgłasza i mówi:
- Mój tata wykłada na Uniwersytecie
- A co wykłada?
- Kafelki!

Do niewidomego chłopczyka przychodzi wieczorem mama i mówi:
- Synku, jutro bedzie wielki dzień w twoim życiu, rano odzyskasz wzrok!
- O, mamusiu naprawdę?
- Tak, a teraz śpij już.
Synek jednak nie mogł zasnąć. Myślał, jakie wielkie szczęście go spotka jutro, modlił się, obiecywał, że nigdy nie bedzie robił niedozwolonych i brzydkich rzeczy, będzie zawsze dobry...
Rano matkę budzi krzyk i płacz chlopca. Wbiega do pokoju:
- Co sie stało?
- Już rano, a ja dalej nic nie widzę!
- Prima Aprilis!

Sobota,chatka rybacka. Wchodzi ksiadz i óowi do rybaka:
- Jutro przyjeżdża do mojej parafii biskup i on bardzo lubi ryby. O! Jaki ładny okaz!
Rybak na to:
- Sam tego skurwiela złowiłem.
Ksiadz:
- Jak to tak można. Sługa Boży, sutanna, a ty rybaku tak przeklinasz?!
Rybak myśli sobie "Zrobię ksiedzu kawał", po czym mówi:
- Nie, proszę ksiedza, to nie to co ksiądz myśli, "skurwiel" to nazwa ryby, wie ksiądz tak, jak szczupak, karp czy flądra.
- Aha, to przepraszam.
Bierze rybę i idzie do kościoła.
- Niech siostra zobaczy jakiego ładnego skurwiela kupiłem.
- Jak tak można?! Świątynia Boża, a ksiądz takie słownictwo!
- Nie, siostro, skurwiel to nazwa ryby,
- Aha, to przepraszam.
- Teraz niech siostra wypatroszy tego skurwiela i da kucharce do usmażenia.
Siostra wypatroszyła rybę, idzie do kucharki i mówi:
- Jadziu, usmaż tego skurwiela.
- Jak siostra tak może mówić?!
- Nie, ta ryba się tak po prostu nazywa.
- A, to przepraszam.
Niedziela
Przyjeżdża biskup, siedzi przy stole, a z nim ksiadz, siostra i kucharka.
Biskup:
- Ale smaczna ryba!
Ksiadz:
- Ja tego skurwiela kupiłem!
Siostra:
- Ja tego skurwiela wypatroszyłam!
Kucharka:
- Ja tego skurwiela usmażyłam!
Chwila ciszy... po czym biskup wyjmuje spod sutanny flaszkę wódki i mówi:
- No! To kurwa, widzę, że sami swoi!

Bośnia i Hercegowina. Zburzone miasto, same gruzy. Przy płonącym samochodzie stoi mała dziewczynka, która cały czas płacze. Podchodzi do niej żołnierz NATO:
- Dziewczynko, dlaczego płaczesz?
Dziewczynka odpowiada:
- Mojego ojca spalili, moją matkę spalili, braciszka mi spalili, siostrzyczkę spalili, babcie i dziadka też spalili, a ja zostałam na tym świecie sama.
Żołnierz rozpina w tym momencie rozporek i mówi:
- Odnoszę wrażenie, że to, kurwa, nie jest twój szczęśliwy dzień.

Pani na lekcji matematyki przepytuje uczniow :
- Zosiu podaj jakąś liczbę.
- 48
- A odwrotnie ?
- Nie wiem.
- Karolku podaj jakąś liczbę.
- 53
- A odwrotnie ?
- Nie wiem.
- Jasiu podaj jakąś liczbę.
- 33

W pierwszej klasie szkoły podstawowej, podczas lekcji biologii, pani pyta dzieci:
- Jakie dzwięki wydaje krowa?
Malgosia podnosi reke:
- Muuuu, proszę pani.
- Bardzo dobrze Gosiu. A jaki odgłos wydają koty?
Grześ podnosi rękę:
- Miauuu, proszę pani.
- Bardzo dobrze, Grzesiu bardzo dobrze. A jaki dzwięk wydają psy?
Jasio podnosi rękę.
- No, Jasiu powiedz - zachęca pani.
- Na ziemię skurwysynu, ręce za głowę i szeroko nogi!!!

Pewnego dnia Jasiu wraca z podwórka do domu. Jego mama usłyszała, że strasznie klnie. Pyta się go:
- Jasiu,a dlaczego ty tak klniesz?
- A no bo taka dziewczynka mnie nauczyła...
- Jaka dziewczynka?
- A no taka z czerwonym sweterkiem...
Nazajutrz mama wychodzi na podwórko, patrzy - jest dziewczynka z czerwonym sweterkiem. POdchodzi do niej i się pyta:
- To ty jesteś tą dziewczynką, która tak strasznie klnie?
- Ale... skąd pani wie?...
- A... ptaszki mi wyćwierkały
- No to, kurwa pięknie. A ja je dzisiaj chlebkiem karmiłam!

Idzie Jasio z ojcem na spacer. Nagle ojciec potyka się i mówi pod nosem:
- Dupa.
- Co powiedziałeś tatusiu? - pyta Jasio.
- Aaaa... powiedziałem... duduś
- tatusiu, a co to jest duduś?
- Aaa, wiesz synku, duduś to takie zwierzątko.
- Tato, a jak on wygląda?
- A, ma takie rączki i nóżki...
- Tatusiu, a co jedzą dudusie?
- Mmm. Jedzą warzywa owoce...
- A tato, a czy dudusie mają dzieci?
- Noo, tak.
- To znaczy, że dudusie się rozmnażają?
- Tak
- A jak się nazywają dzieci dudusia?
- Eee... dudusiątka.
- A jak wyglądają dudusiątka?
- Też mają rączki i nóżki... tak samo jak dorosłe
- A co jedzą dudusiątka?
- Eeee... mleczko piją...
- Tato, a gdzie mieszkają dudusie?
- Dupa, powiedziałem dupa!

W szkole uczniowie rozrabiają.
Nagle Jasio wkłada rękę pod sukienkę nauczycielki i mówi:
- Bzyknę panią!
Nauczycielka uciekła do dyrektora i mówi.
- Jassio powiedział, że mnie bzyknie!
A na to dyrektor:
- Prosze się nie martwić, Jasio nigdy nie kłamie...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Thishen
Honorowy Klanowicz


Wiek: 26
Posty: 429
Podziękowania: 1/5
Skąd: Piernikowo
Wysłany: 2005-05-02, 00:00   

Rozmowa kwalifikacyjna na kierunek: nauki polityczne. Profesor rozmawia z kandydatką.
- Co pani wiadomo na temat programu ekonomicznego dla Polski, realizowanego przez ministra Hausnera?
Dziewczyna milczy.
- No to co pani wie o polityce społecznej rządu Leszka Millera?
- Dziewczyna milczy.
- A wie pani chociaż, kto to jest Leszek Miller? A nazwisko Kwaśniewski z jakim urzędem w Polsce się pani kojarzy?
Dziewczyna milczy.
- A skąd pani pochodzi?
- Z Bieszczad, panie profesorze.
Profesor podszedl do okna, wyglada na ulicę, chwilę sie zastanawia i mowi do siebie:
- Kurwa, moze by tak wszystko pierdolnąć i wyjechać w Bieszczady...?
---
Rozmowa dwóch Anglików.
- Cześć John, gdzie idziesz ?
- Do domu.
- To znaczy w stronę morza ?
- Dlaczego w stronę morza ?
- Bo tu wszędzie jest w stronę morza.- odpowiada kolega i dodaje pod nosem - Pier***na wyspa.
---
W rzece kąpali się ksiądz, pop i rabin.
Kąpali się na golasa, no tacy byli postępowi.
Kiedy przyszło wyjść z wody, okazało się, że na brzegu zebrało się sporo okolicznych wieśniaków.
Co robić, ksiądz zakrywszy rękami słabiznę pocwałował do do swojego ubrania i pośpiesznie się ubrał.
To samo powtórzył pop.
W końcu z wody wyskoczył rabin i zakrywając rękami TWARZ dopadł ubrania i odział się równie pośpiesznie. W odpowiedzi na zdziwione spojrzenia kolegów wyjaśnił:
- Nie wiem, jak was, ale mnie moi parafianie poznają po twarzy.
---
Zorganizowano międzynarodowe zawody w "rzucaniu mięsem". Trzech finalistów - Amerykańca, Ruskiego i Polaka - usadzono w kabiny, szczelnie zamknięto i zasłonięto, co by nie podsłuchiowalii podpatrywali rywali.
Wystartował Amerykanin:
- Fak, mada faka, fak ju self ... itp., itd... - tak ok. 5 minut nadawał.
Drugi nadaje Rusek:
- Job twoju mat’, bladź, choj wam w żopu... itp. itd.. - 10 minut ostrego ’mięcha’.
Przyszła kolej na Polaka. Lekki rumor w kabince i leci wiązanka:
- O żesz ty w ch*j pierdolona mać, w du*pę ruch..na kozdupko, pier.. cię i twoją siostę owcę... - Polaczek nadaje z godzinę i nagle wystawia głowę z kabinki.
- Dobra, mogę zaczynać.
- Zaczynać?! A co to było przez ostatnią godzinę?!
- Sznurówka mi się rozwiązała i nie mogłem k...rwy zawiązać.
---
- Poruczniku, jakie jest wasze największe marzenie?
- No cóż, nie została mi ani jedna pamiątka rodowa...
- Chcielibyście je odzyskać?
- Nie, znów przepić.
---
Wystąpienie prezydenta do Narodu:
- Powiem krótko... ku*rwa mać!
---
Zamówił sobie Romcio prostytutkę. Przychodzi taka nawet, nawet... Zaczyna się rozbierać. Zdejmuje spodnie. Później drugie spodnie. Romcio z lekka wku*rwion. Lala zdejmuje leginsy... Spod leginsów ściąga szorty... Dalej zdejmuje rajstopy. Barchanowe. Romcio skończył fajkę, a ona ściąga kolejne rajstopy. Potem ponczoch dwie pary i w końcu staje przed nim na swych chudziutkich nóżkach. Cieniutkich jak patyczki.
- A chodzisz ty umiesz? - pyta Romcio.
- Tak.
- To spierda*laj.
---
Wielkomiejski prawnik, reprezentował koleje w sprawie przeciwko farmerowi, który pozwał ich o zabicie jego byka. Sprawa wyglądała tak, że farmer domagał się uczciwej rekompensaty za zabicie, jak twierdził, jego byka przez pociąg. Argumentował to tym, że koleje przebiegały przez jego pastwiska, a byk nie znalazł się od kilku dni. W przedzień sprawy prawnik zaproponował rancherowi ugodę. "Zapłacimy Ci połowę wartości byka jeśli wycofasz pozew." Staruszek się zgodził, a po podpisaniu ugody mówi do staruszka.
"Cholera, ale Cię nabrałem, wiesz nie mieliśmy ani jednego świadka, który mógłby zaprzeczyć że nie przejechaliśmy Twojego byka. Nieźle Cię nabraliśmy. Nie mogliśmy w żaden sposób wygrać tej sprawy. Wiesz bardzo się o to martwiłem".
"Też synku martwiłem się że przegram tą sprawę, ten cholerny byk wrócił dzisiaj rano."
---
Idzie Putin przez więzienie i ułaskawia. Przedstawiają mu kolejnych skazanych:
- Sorokin, rok za chuligaństwo.
- Skrócić o połowę.
- Skokariew, cztery lata za kradzież.
- Skrócić o połowę.
- Iwanow, dziesięć lat za gwałt.
- Skrócić o połowę
- Gałubin, dożywocie za morderstwo.
- Skrócić o połowę.
- ???
- Prezydenckie słowo się rzekło a wasza w tym głowa, jak to wykonacie.
Za miesiąc Putin dzwoni do więzienia.
- I jak z ułaskawieniami?
- Dokładnie jak pan kazał, panie prezydencie.
- A ten Gałubin?
- No, dzień w celi, dzień na wolności, dzień w celi, dzień na wolności...
---
Rabbi w synagodze pyta:
- Czy ktoś wie dlaczego ci Rosjanie tak nas nie lubią?
Mosiek, domyślnie:
- Może dlatego, że nie pijemy z nimi wódki?
- Niewykluczone - mówi rabbi - Niech każdy z was przyniesie jutro pół litra
wódki, poćwiczymy między sobą jak się powinno pić po rusku, żeby nas
Rosjanie polubili.
Mosiek wychodzi z domu z pólitrówką,a Salcia pyta:
- Gdzie niesiesz tą wódkę?
- Do synagogi, wlejemy wszystkie butelki do jednej beczki i będziemy pić jak
Rosjanie - odpowiada Mosiek.
- W takim razie szkoda wódki - mówi Salcia.
Przelała wódkę do dzbanka i nalała wody do butelki.
Mosiek, razem z innymi Żydami, wlał swoją wódkę do beczki. Rabbi zaczerpnął
stakana, wypił i mówi:
- Już wiem czemu nas Rosjanie nie lubią.
---
Do Jeruzalem przyjechała dziennikarka CNN, szukając ciekawego materiału na reportaż natknęła się na informacje o facecie, który codziennie modli się przy ścianie płaczu. Nie mogąc znaleźć nic lepszego poszła tam z samego rana, i rzeczywiście natknęła się na modlącego się staruszka. Po 45 minutach facet skończył się modlić przy ścianie, a reporterka skorzystała z okazji żeby przeprowadzić wywiad:
- Proszę pana jak długo przychodzi pan tu codziennie by się modlić?
- No już 60 lat proszę pani.
- 60 lat? To zdumiewające. A o co prosi pan Boga?
- O pokój między wyznawcami różnych religi, o pokój na świecie, o dobrobyt dla dzieci.
- I jak się pan czuje po tylu latach modlenia sie?
- Jakbym gadał do pieprzonej ściany
---
Mąż do żony:
- Na wieczór zaprosiłem kolegę do nas
-Co ty z księżyca spadłeś .W domu Sajgon ,w lodówce echo ,ja nie uczesana.....
-No i dobrze ,on ostatnio coraz częściej zaczyna myśleć o małżeństwie
---
Na obiedzie, kilkoro osób wszczęło dyskusję na temat tego kto jest bardziej godzien zaufania: mężczyźni czy kobiety:
- Żadna kobieta nie potrafi dochować dajemnicy. - z przekąsem burknął jakiś facet.
- Nie zgadzam się z panem - odpowiada blondynka - odkad skończyłem 21 lat nikt tak naprawdę nie wie ile mi ich przybyło!
- No cóż, prędzej czy później na pewno pani zdradzi ten sekret
- Nie sądze, kiedy kobieta trzyma sekret w tajemnicy już przez 27 lat to nigdy go nie zdradzi!
---
Odprowadza chłopak swoją nową dziewczynę do domu po randce. Przed blokiem dziewczyna patrzy w ciemne okna swojego mieszkania i mówi :
- Starych chyba nie ma w domu, może wejdziesz na chwilę ?
- Nie - odpowiada chłopak - jeszcze chyba za mało się znamy.
" No, w końcu poznałam porządnego gościa " - pomyślała dziewczyna
" Ku**a, czego ja dzisiaj nóg nie umyłem " - pomyślał chłopak
---
Płyną sobie plemniki nagle któryś z tyłu krzyczy: "Panowie zdrada! Jesteśmy w dupie, zawracajmy!" Wszyscy zawrócili tylko ten co to krzyknął płynie dalej i mruczy pod nosem: "I w ten o to sposób rodzą się geniusze!"
---
Konferencja prasowa w Białym Domu: "Panie Prezydencie, czy mamy dowody na istnienie broni masowego rażenia w Iraku?"
"Oczywiście, zachowaliśmy przecież wszystkie faktury..."
---
Doktor Watson postanowił oduczyć Sherlocka palenia.
Kiedy Sherlock wyszedł z salonu, Watson wziął jego ulubioną fajkę i wsadził ją sobie, no, tam właśnie, po czym odłożył na miejsce nad kominkiem.
Sherlock po powrocie jak zwykle nabił fajkę i z lubością wypalił.
Następnego dnia Watson powtórzył procedurę, ku swemu rozczarowaniu z tym samym wynikiem.
Minął rok... Sherlock Holmes nie rzucił palenia, ale Watson nie mógł już żyć bez fajki...
---
Nałogowcowi komputerowemu spadła na ulicy na głowę cegła.
- Tetris - pomyślał nałogowiec komputerowy
---
Nie płacz Olek, bo tu miejsca brak
Na fałszywe łzy
Po sejmowych salach hula wiatr
Dmie w rozpite łby
Patrz posłowie śliczny prawdy sens
Roztrwonili w grach
W półlitrówkach pustych S.O.S
Wysyłają w świat

Ref.: Żegnam was, już wiem
Nie załatwię wszystkich swoich spraw
Idę sam, właśnie tam
Gdzie czekają mnie
Towariszczów kilku mam, od lat
Dla nich zawsze śpiewam, dla nich gram
Jeszcze raz żegnam was
Tam spotkamy się

Proza życia to przydomek Kat
I z tym można żyć
PZU, osocze, ropy smak
Aby Preziem być
Towarzysze moi z dawnych lat
Obrastacie w tłuszcz
Już was w swoje szpony dopadł szmal
Zdrada płynie z ust

Ref.: Żegnam was...
---
Gość w knajpie:
- W ubikacji nie ma papieru toaletowego. Poproszę wobec tego książkę skarg i wniosków!
---
Kronika kryminalna: W Puławach policja odkryła nielegalną fabrykę viagry. Wytwórnię udało się namierzyć dzięki grupie specjalnie szkolonych impotentów.
---
- Co się tak cieszysz, stara?
- Leszek od wojska się wywinął.
- Super. Zapłaciliście lekarzowi?
- Nie, do więzienia idzie.
---
Właściciel apteki do praktykanta:
- A z tej bańki nalewamy tylko wtedy, gdy recepta jest całkiem nieczytelna.
---
- Wiesz stary, wczoraj spędziłem noc z Magdą.
- A mówiłeś, że nie pijesz...
---
Dawno temu żył sobie Indianin, któremu przy urodzeniu nadano imię "Samotny Kamień". Nazwano go tak z tej przyczyny, że przyszedł na świat z jednym jajeczkiem tylko. Już jako dzieciak nie przepadał za tym imieniem, dlatego prosił wszystkich, by go tak nie nazywali. Kiedy wyrósł na wojownika, coś w nim pękło.
Któregoś dnia oświadczył przed całym szczepem:
- Ktokolwiek od tej chwili nazwie mnie "Samotnym Kamieniem" - zginie! Tak powiedziałem!
Wieść szybko się rozeszła i od tej pory nikt nie ośmielił się więcej go tak nazywać.
Któregoś dnia pewna kobieta, nazywana w szczepie "Błękitny Ptak" zapomniała się i powiedziała:
- Dzień dobry "Samotny Kamieniu".
Indianin rzucił się na kobietę jak ryś, złapał ją za włosy i zawlókł do pobliskiego lasu. Tam ją gwałcił cały dzień, i całą noc. I potem ją jeszcze gwałcił przez cały dzień, aż ona wyzionęła ducha z wyczerpania.
Znowu wieść się rozeszła, że jak "Samotny Kamień" coś obieca, to słowa dotrzyma!
Lata płynęły, ludzie ze szczepu wspominali czasami "Błękitnego Ptaka" ale nikt nie odważył się na popełnienie tej samej pomyłki.
Ale do czasu!
Zdarzyło się, że po kilku latach nieobecności z sąsiedniej doliny wróciła z wizytą do wioski kuzynka
"Błękitnego Ptaka", młoda i piękna dziewczyna o imieniu "Zielony Ptak".
Ostatnio widziała "Samotnego Kamienia" jeszcze jako chłopca, więc ucieszyła się ogromnie na jego widok.
- Tak się cieszę że cię znów widzę "Samotny Kamieniu"!
Indianin, jak się słusznie domyślacie, złapał ją za warkocze, zawlókł do pobliskiego lasu i gwałcił cały dzień, całą noc, i potem następny dzień i całą noc, i jeszcze... i jeszcze. Aż marnie padł.
A "Zielony Ptak" był ciągle żywy, a nawet taki jakiś bardziej radosny!

Jaki jest morał tej historii?

Nie poluj na dwa ptaki jak masz tylko jeden nabój w torbie!
---
Spotykają się dwa rekiny.
- Kochanie, co się tak roztyłaś?
- Ruskich turystów zjadam!
- To niebezpieczne! Mogą zabić!
- Nie, pełny komfort. Jak Amerykanina lub Niemca chwycisz to zaraz rwetes, gonią, na pomoc wszyscy lecą, a jak ruskiego złapiesz to inni tylko krzyczą: "Patrzcie k**wa jaka egzotyka!" I na wideo filmują...
---
Wsadzili dziadka do więzienia. Dziadzio wchodzi do celi pełnej strasznych zakapiorów:
- Za co cię posadzili dziadygo?
- Za figle.
- Za jakie k*rwa figle?! Co ty będziesz kit wciskał, gadaj zgredzie za co, bo po tobie!
- To ja to mogę pokazać - mówi dziadzio.
- Ta? No to pokaż! - mówi zaintrygowany herszt celi.
Dziadzio przeżegnawszy się bierze wiadro służące w celi za ubikację i puka w drzwi. Kiedy uchylił się judasz, dziadzio chlust zawartością wiadra przez judasz, odstawił wiadro na miejsce i stanął obok drzwi na baczność.
Po chwili drzwi się otwierają, staje w nich gromada wku**ionych klawiszy, w tym jeden wysmarowany gównem, i mówią:
- Dziadek, ty się odsuń na bok, żeby ci się przypadkiem nie oberwało.
---
Do szefa firmy przychodzi trzech angielskich biznesmenów, nienagannie ubranych w eleganckie garnitury.
- Pani Madziu, poproszę kawę dla mnie i tych trzech pedałów! - zadysponował dyrektor.
- DWÓCH, ja jestem tłumaczem - wtrącił jeden z gogusiów.
---
Jedzie sobie rajd po świecie, składa się z kilkunastu samochodów.
Naturalnie zatrzymują się co jakiś czas na stacjach benzynowych aby
zatankować. Jeden tylko polonez, którym jadą studenci, nigdy nie tankuje.
W końcu szef całego rajdu pyta się studentów:
- Jak to jest, że przejechaliśmy już 5000 km, a wy ani razu nie uzupełnialiście paliwa
- A my kasy nie mamy...
---
Przyjechała kobitka do warsztatu samochodowego. Mechanik po wysłuchaniu opisu usterek powiedział:
- Z tym "paf, paf" to nie problem, ale to "dryńdyńdyńdyń!" to panią będzie sporo kosztować!
---
Narąbany facet zdrzemnął się na cmentarzu. Budzi się, noc, księżyc świeci.
Zbiera się do wyjścia z cmentarza, patrzy, a tu stróż cmentarny kopie grób.
- O, ho, ho - pomyślał sobie - przestraszymy gościa...
Podkradł się cichcem, a kiedy był już tylko kilka kroków od delikwenta jak nie ryknie:
- BUUUUUUUUUUUU
Żadnej reakcji. Stróż jak kopał tak kopie nawet się nie obejrzawszy.
Więc facet znowu:
-BUHAHAHAHIHIHIHIHIBUUUU
Znowu nic. Zniechęcony pijaczek odwrócił się na pięcie i idzie do wyjścia.
Kiedy już sięgał ręką do furtki nagle z tyłu ktoś go łups w łeb łopatą!
- A nie, nie! Chciałeś pospacerować, to spaceruj, ale poza teren nie wy-cho-dzi-my! - powiedział stróż.
---
Obóz harcerski. Noc. Słychać płacz. Wpada do sali drużynowy.
- Co się dzieje?
- Harcerz-Roman płacze i płacze.
- Czemu?
- Mówi, że zawsze przed snem ananasy zjada...
- Ch*uj mu du*pę, a nie ananasy!
- Próbowaliśmy, ale ciągle płacze...
---
Dwie dziewczynki pluły z okna na przechodniów. Jedna dziewczynka była dobra, druga zła. Zła trafiła trzy razy, dobra osiem. Dobro zawsze zwycięży zło.
---
Natasza kończy 19 lat. Wchodzi do kantyny, gdzie siedzą oficerowie. Z tortem, na którym jest tylko 18 świeczek.
- Mości oficerowie - chichocze Rostowa. - Nie zmieściła się jedna świeczka. Co z nią zrobić?
- Panowie - słychać teatralny szept Rżewskiego - Ani słowa o pi*dzie.
---
W zakładzie psychiatrycznym prowadzona jest kampania wyborcza, polityk stoi opowiada, wszyscy klaszczą i się radują, tylko jeden człowiek stoi na końcu i nie klaszcze, podchodzi ktoś tak z politbiura występowacza:
- A pan czemu nie klaszcze?
- Ja jestem sanitariuszem...
---
Starszy ale dobrze zbudowany facet siedział sobie w przydrożnym barku i jadł obiadek. Do knajpy weszło trzech motocyklistów... skóry... długie pióra... mordy kaprawe... jednym słowem Hells Angels... widać było, że szukają zaczepki...
Pierwszy z nich przechodząc koło stolika staruszka zgasił cygaro w jego szarlotce... drugi napluł mu do kawy... a trzeci wywalił talerz z jego obiadem do góry nogami...
Facet nie zareagował na zaczepkę... podszedł do barmanki... szybko zapłacił i równie szybko ulotnił się z baru ....
Harleyowcy rozsiedli się i zamówili browary. Po chwili barmanka przyniosła kufle i postawiła na stole... wtedy jeden z nich zagadnął :
- Hej laska... widziałaś tego frajera? Zmył się momentalnie... ciota nie facet!
Barmanka na to :
- Noo... kierowca też z niego kiepski...
- Czemu ?
- Widziałam przed chwilą przez okno jak swoim trackiem rozjechał trzy motory...
---
Mały Jasio ogląda z ojcem telewizję. Nagle pojawia się plansza "Film tylko dla dorosłych"
- Tatusiu - pyta Jasio - dlaczego tego filmu nie mogą oglądać dzieci?
- Cicho bądź! Zaraz zobaczysz.
---
Pierwsza randka. Romantyczny spacer po parku z trzymaniem się za rączki, kino, kawiarnia, w końcu chłopak odprowadza dziewczynę do domu.
Nieśmiałe cmoknięcia w policzek, dziewczynie w duszy gra, a tu nagle chłopak tknięty przemożnym impulsem bierze jej rękę, wkłada sobie w spodnie i kładzie... no juz wszyscy wiemy na czym!
Nastrój prysnął, dziewczyna zrobiła oczy jak spodki, w końcu wydusiła z siebie:
- Wiesz, wiesz, co ci powiem!?
- Co?
- Nie chcę cię więcej widzieć! Idź do diabła! - odwróciła się i pobiegła przez bramę, przez podwórko, schodami na piąte piętro...
Kiedy dotarła pod swoje drzwi i sięgnęła po klucz, poczuła, że ktoś za nią stoi, ogląda się, a tam chłopak, buraczkowy na twarzy:
- A wiesz, co ja ci powiem?
- Co?!
- PUŚĆ MOJEGO PTAKA!
---
Do Putina przychodzi minister spraw wewnętrznych:
- Panie prezydencie, w dniu dzisiejszym nieznani sprawcy dokonali nieudanej próby zamachu na prezesa Czubajsa.
- Nieznanych sprawców wypier**lić, próbę powtórzyć.
---
Facet wszedł do kibelka u siebie w domu, wziął telefon komórkowy i dzwoni na domowy swój, odbiera żona:
- Moja droga kocham cię! - i się rozłączył, szybko wychodzi z klopa i do małżonki:
- Kochanie kto dzwonił?
- Eeee... przyjaciółka... mmm... chciała o coś zapytać...
---
Rozmawiają dwie babcie. W pewnym momencie jedna pyta:
- Jak ja się nazywam?
Druga przez chwilę milczy, w końcu odpowiada:
- Kogo sprawdzasz? Siebie czy mnie?
---
Giełda samochodowa. Do siedzącego w samochodzie faceta podchodzi potencjalny kupiec :
- Ile za to badziewie ?
- Jakie badziewie ? - oburza się właściciel - Nowy lakier, nowy silnik, nowe hamulce, nowa skrzynia biegów, nowy układ wydechowy....
- To czemu go sprzedajesz ?
- Bo chcę kupić nowy.
---
Działo się to w czasach, kiedy władza radziecka zaciekle zwalczała religię jako opium dla ludu i zabobon.
Nauczycielka na lekcji oznajmiła dzieciom, że Bóg nie istnieje, więc nie muszą sobie nim zawracać głowy. Jako praktyczny dowód zaproponowała:
- Wszystkie dzieci robią figę i unoszą rączki do góry. Zobaczycie, że się nic nie stanie, bo nie ma Boga!
Wszystkie dzieci z wyjątkiem jednego posłusznie podniosły rączki.
- A ty czemu, Abramku, nie zrobiłeś figi?
- Bo to jest tak, proszę pani. Jeśli Boga nie ma, to komu ja tę figę pokazuję? A jeśli jest - to po co sobie psuć stosunki?
---
Jeśli drogę przebiegnie ci czarna babcia, czarna wnuczka, czarny Mruczek, czarna Kicia, czarna kurka, czarna gąska, czarny bociek, czarna żabka, a na ostatku kawka, też czarna, to znaczy, że dziadek zamiast rzepki wyciągnął kabel wysokiego napięcia.
---
Lokomotywa (a'la XIII księga P.Tadeusza)

Słuchaj dziewczynko! - Ona nie słucha.
Przesunął więc rękę od piersi do brzucha. . .
Buch! Jak gorąco!
Uff! Jak gorąco!
Ty żeś to w nocy? Ty żeś Jasieńku?
Jam ci najdroższa! Więc wchodź pomaleńku!. . .
I wszedł w nią powoli, jak żółw ociężale
Ruszył - dwa razy - wolniutko, ospale.
Szarpnęła się trochę, przyciągnął z mozołem,
Nogami się zaparł o krzesło za stołem,
I teraz przyśpieszył, i gna coraz prędzej,
I dudni i stuka, łomoce i pędzi.
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
(klęczała wygięta w pozycji na most)
A on w tę szparę, w ten tunel, w ten las,
I spieszy się, spieszy by zdążyć na czas.
Aż łóżko turkocze, i krzesło też puka,
A Jasiu ją puka i puka i puka.
Tak gładko, tak lekko, tak calem za cal,
Wyjmował i wkładał ten narząd jak stal.
A ona spocona, zziajana, zdyszana,
Legła na plecach, uniosła kolana,
Zdziwiona tym wszystkim, co się z nią dzieje
Pyta się Jaśka, pyta i śmieje;
A skądże, a jakże, a czemu tak gnasz!?
A co to, a co to tak szybko mi pchasz!?
Że wali, że pędzi, ze bucha buch buch
Ach jakże, ach jakże ja lubię ten ruch!
I gna ją, i pcha ją i akcję swą toczy,
I tłoczy ją Jasiu uroczy i tłoczy.
Nagle - świst!
Nagle - gwizd!
Buchnęło - Buch!
I stanął już ruch.
Oj gdzie mi zniknąłeś!
Chce jeszcze Jasieńku!
Próbuje go znaleźć ręką po ciemku.
A on już bez ducha, mały, skulony,
Śpi nieboraczek, choć akt nie skończony.
Więc strzela biedna wokoło oczyma,
Dziwi się temu, co w ręce trzyma.
I płacze, narzeka na los swój niewieści,
I w końcu się sama ze sobą pieści.
A Jasiu? Znał prawdy nieznane dla ludu.
Przeczytał Wisłocką, chciał teraz cudu.
Sądził, ze starczy ta szybkość, ten ruch,
Technika, pozycja i owo buch buch.
By żonę rozpalić do ognia białości.
A ona pragnęła też innej miłości.
Miłości zawartej w spojrzenia iskierce,
Więc Jasiu - prócz kuśki - miej także serce
---
Spotykaja się trzy koleżanki i jedna mówi:
-Mam troje rodzeństwa i każde z nas ma swoje własne łożko!
Mówi druga:
-A ja mam piecioro rodzeństwa i każdy ma swoj własny pokój!
-Ach, to jeszcze nic-mówi trzecia...ja mam osmioro rodzeństwa i każde z nas ma własnego ojca!
---
"Obowiązkiem Boga jest wybaczyć Husajnowi. Naszym obowiązkiem jest zaaranżowac ich spotkanie (US Marines)."
---
Pokład samolotu, noc, ich dwoje.
- Wygląda na to, że wszyscy śpią.
Kroki...
- Ta toaleta jest wolna, nikt nie patrzy, wchodź pierwszy.
- Trochę tu ciasno. Pozwól, że usiądę. Załóż kochanie prezerwatywę.
Głośne sapanie...
- Aaaaaach, taaak, to jest to!
- Ooooch, cudownie... - przeciągły wdech.
Chrobot w głośniku:
- Tu kapitan samolotu! Zwracam się do pary w tylnej toalecie! Wiemy, co robicie, przepisy pokładowe tego surowo zabraniają! Proszę natychmiast zgasić papierosy i ściągnąć prezerwatywę z wykrywacza dymu!
---
"Ojciec rydzyk stał się tak popularny, że poczta polska wypuściła limitowany znaczek ze zdjęciem dupy ojca T. Niestety, zostały wycofane z obiegu, gdyż cżłonkowie LPR lizali nie po tej stronie co trzeba"
---
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Aiglon von Lupus 
Honorowy Klanowicz
Master of the fucking Universe


Wiek: 33
Posty: 496
Skąd: LA, Cali
Wysłany: 2005-07-27, 01:49   

Wraca informatyk z pracy późnym wieczorem widzi na ulicy jakiś gość zamalowuje napisy na płocie... postał... popatrzył... zamyślił się i mówi pod nosem:
- Ani chybi moderator jakiś...


----------------------

Pani w szkole podstawowej pyta małego Kulczyka:
- Jasiu, kim chcesz zostać jak dorośniesz?
- Biznesmenem!
- Jasiu, u nas nie ma biznesmenów. A Ty, Olku? - pyta pani Kwaśniewskiego.
- Prezydentem!
- Ależ Olku, u nas nie ma prezydentów! A Ty Wołodia? - pyta pani Ałganowa.
- A ja to wszystko kolegom załatwię!



--------------------------


Na parkingu stoi beemka. W pewnym momencie podbiega do niej kolo w dresie, wywala szybę, ładuje się do środka, rwie kable, odpala "na krótko" i z piskiem odjeżdża ! Tak jedzie ale rozgląda się po wnętrzu auta, wali się w łysy łeb i mówi:
- O żesz k**wa, to mój!



-----------------------



Pewien facet cierpiał na zaniki pamięci. Pewnego dnia, gdy przyszli do niego goście, zaczął opowiadać, że teraz leczy się u bardzo dobrego lekarza. Przyjaciele zapytali więc, jak ów medyk się nazywa.
- No właśnie, miałem na końcu języka... Pamiętacie może, był taki grecki poeta, w starożytności, taki ślepy...
- No był, Homer. Ten lekarz ma na nazwisko Homer?
- Nie, nie! On napisał taką epopeję, o tym jak Grecy się tłukli pod takim miastem, które próbowali zdobyć...
- No tak, zdobywali Troje. To co, ten lekarz się jakoś podobnie nazywa? Albo mieszka na takiej ulicy?
- Nie, nie, nie! Tam był taki wódz tych, no, Greków, taki główny...
- Agamemnon?
- O! No i on miał brata...
- Menelaosa. Ale co to ma wspólnego z lekarzem?
- Zaraz mówię. I tam był taki wódz trojański, który temu Mene... jak mu tam, uprowadził żonę.
- Aaaa, Parys! Ten lekarz nazywa się Parys?
- Nieeeee! Ta żona, co on ja uprowadził, to jak miała na imię?
- Helena.
- Właśnie. Helena! Helenkaaaaaaaaa - woła do żony myjącej w kuchni naczynia - Jak się nazywa ten mój lekarz?



-----------



Warszawiak, Ślązak i Kaszub na wakacjach w Egipcie płynąc łódką wyłowili z wody gliniany dzban z dziwną pieczęcią. Złamali pieczęć no i oczywiście z dzbana wyleciał dżinn. "Dobra, uwolniliście mnie, to macie wasze trzy życzenia. Po jednym na każdego starczy."
Kaszub: "Ja tak kocham Kaszuby... niech zawsze woda w jeziorach będzie czysta, ryb pod dostatkiem a turyści porządni i bogaci."
Dżinn: "Nudnawe życzenie, ale jak chcesz. Zrobione."
Warszawiak: "Wybuduj dookoła Warszawy ogromny mur żeby odgrodzić moje miasto od reszty tego zacofanego kraju i żeby żadni wsiowi mi tu nie
przyjeżdżali."
Dżinn: "OK. Zrobione."
Ślązak: "Powiedz mi coś więcej o tym murze."
Dżinn: "No, otacza całe miasto, jest betonowy, wysoki na kilometr i
szeroki na trzy kilometry u podstawy. Mysz się nie prześliźnie."
Ślązak: "Dobra. Nalej wody do pełna."



-------------------------

Dwie koleżanki w sklepie rozglądają sią za ciuchami.
Podchodzi ekspedientka:
- W czym mogę pomóc
- Szukam ciekawej sukienki na lato.
- Jakie ma pani wymiary?
- 170 cm, 50 kg, 90/60/90...
Na to koleżanka:
- No co ty Kaśka??? Nie jesteś na Gadu-Gadu!!!




-----------------------------



Rozmawiaja dwaj koledzy z pracy:
- Franek, dlaczego szef jest na ciebie zly od tygodnia?
- Tydzien temu byla impreza zakladowa i szef wzniósl toast "Niech
zyja pracownicy!", a ja zapytalem "Tak? A z czego?"
_________________
"Gdybym chciała wysłuchać twojej opini kundlu, pociągnęłabym za smycz lub głośno zagwizdała"
Podziękuj autorce tego posta
 
 
 
Thishen
Honorowy Klanowicz


Wiek: 26
Posty: 429
Podziękowania: 1/5
Skąd: Piernikowo
Wysłany: 2005-07-27, 14:02   

Milego czytania, hehe :>

Programiście urodziły się trojaczki: untitled1, untitled2 i untitled3.
---
Trenerem estońskiej reprezentacji piłkarskiej został gruziński homoseksualista.
Przynajmniej piłkarze nauczyli się biegać.
---
Siedzi dwóch narkomanów:
- Stary, usmiechnij się, policjanci idą - mówi jeden.
Po dwudziestu minutach: Możesz się przestać usmiechać, jesteśmy już na komendzie.
---
- Panie Marianie, pana żona jest na porodówce.
- Tak, a co jej się stało?!
---
- Jak brzmi najmilszy zwrot w języku polskim?
- Zwrot podatku!
---
Zbuduj dom, spłodź syna i posadź drzewo w 35 lat... lub zagraj w The Sim's dziś wieczorem.
---
Czajkowski, Freddie Mercury, George Michael, Elton John...
Czy naprawdę jesteście pewni, że chcecie posłać swojego syna do szkoły muzycznej?!
---
Po tym Jak Endrju Lepper ogłosił, że startuje w wyborach prezydenckich został zaproszony przez jedną ze stacji telewizyjnych

do programu cyklicznie przedstawiającego wszystkich kandydatów. Program trwa, dziennikarz zadaje kolejne pytanie.
- Ile zna pan języków ?
- Dwa. - odpowiada Endrju - polski i angielski
- A mógłby pan powiedzieć nam coś po angielsku ?
- Pewno - " Hande hoch"
- Ale to przecież po niemiecku.
- No to trzy.
---
Pewien gospodarz miał bardzo starą krowe, chciał ją sprzedać, ale wiedział, że to nie bedzie łatwe. Poszedł z krową na targ i

zachwala jej walory!
-Ludzie,ludzie ta krowa robi cuda!
A jakie?-pytali inni gospodarze.
-Zaraz wam pokażę!
Podał krowie wiadro wody do picia potem pokręcił krowim ogonem i wydoił.
-Widzicie? zamienia wodę w mleko!
-No tak...szeptali inni prawdziwe cuda...
Udało się sprzedać krowę za dobrą cenę. Kupili ją dwaj bracia Jasiu i Maniek. Wracają z krową zadowoleni do domu. Przechodzą

koło jeziora.
-Maniek-mówi Jasiu..wiesz co? patrz ile wody! Zamienimy tę wodę w mleko i będziemy bogaci.
-Masz świetny pomysł-ucieszył się Maniek. Wsadzę krowie łeb w jezioro a ty kręć ogonem!
Jasiu kręci w prawo potem w lewo, aż tu naraz krowa sruuuuuuuuuu wykichała się Jasiowi na buty!
-Maniek-krzyczy Jasiek, nie wkładaj jej tego pyska tak głęboko, bo ona zamiast wodę to muł wciąga i cegły robi!
---
Nowa akcja Microsoftu: donieś na 10 użytkowników pirackich kopii, dostaniesz licencję gratis. Zrób to, zanim zrobi to twój

sąsiad...
---
W pewnym klubie zaistniało zapotrzebowanie na pianistę. Zgłasza się chętny facet do managera, a ten prosi go o próbkę swoich

możliwości. Facet siadł do fortepianu i zaczął naparzać na klawiszach jakieś żwawe rytmy. Managerowi bardzo się spodobało i

mówi do pianisty:
- Kurczę no bardzo dobre! A jaki to był tytuł?
- "Daj się cykać w pupę aż zakrwawią Ci hemoroidy"
- O kurde a to niefortunny tytuł, a może zagraj coś innego?
- Jasne - i zaczął grać tym razem jakiś rzewny kawałek.
- Nie no super, jeszcze lepiej, a jaki to tytuł?
- "Otwórz buzię głęboko i połknij wszystko kiedy skończę"
- Eee...ok., słuchaj zatrudnię Cię, ale nie wspominaj tytułu swoich piosenek.
No i zatrudnił gościa, facet naparzał na pianinie przez pół nocy, tłumy szalały, a on poszedł do WC. Wyszedłszy z niej siada

do fortepianu gdzie zaczepia go facet:
- "Masz rozpięty rozporek i dynda Ci penis"
- O ku**a, moja pierwsza piosenka na życzenie!
---
Na gałęzi w starym lesie siedzi wrona i trzyma w dziobie kawał sera. Jest bardzo podniecona bo taki delikates już dawno jej

się nie trafił i cały czas myśli tylko o tym jak najlepiej go skonsumować. W tym czasie z blokady paśnika dla jeleni wraca

lis. Nawalony w trzy dupy, pod szyją pomięty, biało czerwony krawat, morda zadowolona. Zobaczył wronę trzymającą w dziobie

taki rarytas i od razu zaczął kombinować.
- Ej ty wrona - krzyknął - będziesz w najbliższych wyborach głosować na "samoobronę" ?
Wrona nic nie odpowiedziała.
- Ty czarna ździro - wrzeszczy znowu lis - będziesz głosować na "samoobronę" czy mam ci "ryja" obić.
- Będę ty rudy ch**u - dla świętego spokoju powiedziała wystraszona trochę wrona i w tym momencie ser wyleciał jej na ziemię

gdzie stał się od razu łupem lisa -cwaniaczka. Gdy ten go zeżarł pokazał tylko wronie "palec" i poszedł dalej.
- Hmm - mruknęła pod nosem wrona - Jakbym powiedziała, że nie będę na tą bandę głosować to i tak gówno by to zmieniło.
---
Stoję rano na przystanku, czekam na autobus. Ulicą przejeżdża sąsiad w nowym Fiacie Panda. "I tak mam większą brykę" - myślę

z satysfakcją.
W południe idę do Geanta spojrzeć na promocje. Patrzę, a tu sąsiad wychodzi z delikatesów. "I tak robię zakupy w większym

sklepie" - myślę z satysfakcją.
Po południu idę do baru na schabowszczaka. Patrzę, a tu sąsiad w restauracji męczy pożal-się-Boże owoce morza. "I tak stać

mnie na większy obiad" - myślę z satysfakcją.
Wieczorem słucham sobie radia, a tu na klatce straszny łomot. Wyglądam przez wizjer, a to sąsiad taszczy po schodach nowy

telewizor. Wielkie, szpanerskie pudło, półmetrowy napis Sony. Plazma. 29 cali. Wychodzę na korytarz "Jakieś kompleksy,

k*tasie?" - pytam z satysfakcją.
---
Rozmowa męża i zony w łózku.
- Czy ten kran musi tak kapać?
- Nie martw się kochana. Mamy specjalny licznik, który nie liczy kapiącej wody.
- Co mnie to obchodzi?! Ja tu nie mogę spać przez to kapanie!
- Ale za to jutro rano będziemy mieli garnek darmowej wody
---
Sensacja! Mongolscy uczeni skrzyżowali królika z kotem. Zwierzę ugania się za myszami, ale... w zupełnie innym celu.
---
- Stary, nie jestem już impotentem!
- Jak się wyleczyłeś?
- Piję wodę bogatą w żelazo i wieszam na szyi magnes.
---
Baśń
Po pracowitej nocy zmęczona Komarzyca wracała do domu.
Marzyła tylko o jednym: Przysiąść w spokoju i przetrawić krwistą kolację
za którą musiała się tyle nalatać.
Pracowity Kornik rył kolejne tunele i drążył przez cały dzień.
Zleceń napływało mnóstwo, nie miał nawet chwili wytchnienia.
Postanowił zrobić sobie przerwę na papierosa i wyszedł na
zewnątrz.
I wtedy się spotkali.
Kornik patrzył na ponętne ciało Komarzycy, a ta, obrzucała
zaciekawionym spojrzeniem jego muskularne ciało.
- Bzzz bzzz... - Szepnęła Komarzyca
- Bezy bezy - odparł Kornik
To była miłość od pierwszego bzyknięcia. Kochali się jak szaleni,
nie przejmując się niczym.
Plotka z szybkością błyskawicy rozeszła się po łące.
I wtedy zaczęły się trudności.
Świat stanął im naprzeciw. Postanowili zalegalizować związek.
Rodziny odwróciły się od nich a znajomi nie chcieli już ich znać.
Zostali wyklęci odrzuceni od reszty społeczeństwa.
Niedługo później urodziło się dziecko.... Potwór zrodzony z
krwiopijcy Komarzycy i niestrudzonego drążyciela Kornika. Poczwara
przed którą wszyscy będą uciekać.. - Dziecko, które tylko rodzice
będą kochać.... Z kołyski swymi złośliwymi oczkami spoglądał na
rodziców..... tak narodził się
*KOMORNIK*
---
Na "czarnej" robocie przy budowie domu gdzieś pod Londynem "załapało" się czterech Polaków : lekarz, student, urzędnik i

rolnik z lubelskiego.
Gdzieś tak w środku tygodnia spotykają się rankiem w pracy i widzą, że urzędnik ma straszliwie pokancerowany ryj.
- Co ci się stało ? - pytają
- Aaaa, wychodziłem wczoraj z kąpieli, pośliznąłem się na mokrych kafelkach i rąbnąłem twarzą o posadzkę.
- Mam nadzieję, że udzielono ci pierwszej pomocy? - zmartwił się lekarz
- Nie było koło ciebie jakiejś dupeczki, żeby cię podtrzymała ? - zapytał z niedowierzaniem student.
- A co cię k*rwa zaniosło do wanny we wtorek? - zdziwił się rolnik.
---
Jaki jest idealny zestaw?
1) Dobre żarcie
2) Stare wino
3) Zepsuta dziewczyna
---
W biurze :
- Czemu spóźniasz się pan do pracy ?
- Wysyłałem żonę za granicę...
- To miło, ale dlaczego tak długo?
- Stawiała się przy pakowaniu w karton...
---
Dobry przyjaciel zapłaci kaucję by wyciągnąć Cię z więzienia.
Wspaniały przyjaciel będzie siedział obok i mówił: "O cholera ale był czad"
---
W amerykańskiej szkole pani pyta dzieci na czym polega demokracja.
Mały John odpowiada:
- Demokracja to możliwość wyboru kraju, który chcemy okupować.
---
- Mamo - pyta Jasio wróciwszy ze szkoły - wiesz gdzie umarł Napoleon?
- No gdzie? - zapytała mama odrywając się od słuchania radyja.
- Na Świętej Helenie!
- Jakich jeszcze świństw was nauczą te bezbożniki?!
---
- Niedługo gospodarz się żeni, ależ będzie jedzonka - cieszy się piesek.
- Tak, tak - ciężko westchnęły kury.
---
- Proszę pani, jak się mówi "ananizm" czy "ononizm"?
- Skąd ty, Romuś znasz takie słowa?
- A co mam nie znać, cała klasa to robi.
- Ty też?
- Nie, ja mam lalę do dymania.
---
- Jakie jest podobieństwo między wigwamem, a linuksem?
- No windows, no gates, Apache inside.
---
Wigilia. Stół zastawiony "jadłem wszelakiem", rodzice śpiewają kolędy, choinka pięknie świeci lampeczkami a dziecko jak to

dziecko czeka na prezenty. W końcu dzwonek do drzwi.
- To Święty Mikołaj - radośnie krzyczy mały chłopczyk - Prezenty przyniósł.
Rzuca się do drzwi, otwiera i......
Do mieszkania rzeczywiście wtoczył się Św. Mikołaj, tylko tak napier***ny, że ledwo mógł na nogach ustać. Walnął się na

kanapę i powiódł mętnym wzrokiem po biesiadnikach. Chłopczyk jednak nie zrażony tą sytuacją podbiegł do niego, szarpną go za

rękę i powiedział :
- Ja chcę taki duży, czerwony samochód strażacki z syreną.
- Proszszę cieebie kuuur**a barcco - odparł Św. Mikołaj , i podpalił mieszkanie.
---
Zmarło się chłopowi małorolnemu. A że kawał sku***la z niego był to trafił do piekła. Aż się diabeł ucieszył że takie

indywiduum do niego trafiło i uznał że pokaże chłopkowi co to znaczy piekło.
Podkręcił temperaturę do 70 stopni Celcjusza:
- I co? My tak zawsze mamy.
- E tam, nic nowego. Czuję się jak latem na polu.
Diabłowi żyłka drgnęła i podkręcił do 90:
- A teraz?
- Jak w elewatorze latem. Super.
Diabeł się nieco wkurzył. Myślał, myślał i wymyślił. Obniżył temperaturę do -25 stopni i śnieg dorzucił.
- Ha! I co teraz?!
- Hurrrrra! Piekło zamarzło! Znaczy nasi Mundial wygrali
---
Po czym poznać męska gwiazdę porno?
Po tym, że po zatankowaniu na stacji wyjmuje wąż, i obryzguje benzyną cały samochód
---
Rozmawia dwóch znajomych:
- Spałem wczoraj z Miriam
- I co?
- I chuj....
---
Z początku został sobie umieszczony na murze napis: "j3b4ć ŁKS!".
Po pewnym czasie ktoś nic nie skreślił, tylko dopisał: "Niech żyje ŁKS".
Twórca oryginału nie uniósł się gniewem na taką bezczelność,
(jak można by tego oczekiwać) i również nic nie skreślił,
a jedynie z filozoficznym spokojem dopisał: "Niech żyje, będzie co j3b4ć".
---
Dokończenie księgo Genesis:
I powiedział Pan : - Niech się stanie ziemia. I stała się ziemia.
I powiedział Pan : - Niech się staną wody. I stały się wody.
I powiedział Pan : - Niech się staną ryby. I stały sie ryby.

Itd.Itd. aż do soboty..

W niedzielę wyszedł na ganek, przeciągnął się i powiedział : - No to już wszystko odp***lone.
I wszystkiemu odp**iło
---
Sasza skarży się koledze:
- Ludzie niczego nie uszanują....wczoraj w cerkwi taka małolata ni z tego ni z owego wyciąga papierosa i zapala...
- Nie gadaj ? Serio ?
- No mówię ci, sam widziałem... aż mi piwo z ręki wypadło z wrażenia...
---
Uczeni odkryli tajemnicę długowieczności jeży. Okazuje się, że żadnej tajemnicy nie ma - jeże krótko żyją!
---
A teraz na podium wejdzie najpiękniejsza modelka prezentując najlepszy kostium kąpielowy z kolekcji "Bikini 2005"!...
- Brawo!
- Cudo! To jest to!
- Ale gdzie kostium? Gdzie kostium?!
---
Spotyka się dwóch dawnych szkolnych kolegów. Jeden nosi drogi garnitur, na nadgarstku lśni złoty sikor, buty się świecą, a na

palcu dyndają kluczyki od Jaguara. Drugi, ot po prostu, odbiorca średniej krajowej i adresat monitów o spłatę kredytu.
- No, widzę, kolego, że się koledze powodzi, że hoho... A ja niestety, ledwo koniec z końcem wiążę
- Ano widzisz. Po skończeniu szkoły też tak egzystowałem, ale odbiłem się od dna.
- A w jakiż to sposób, kolego?
- No cóż. Wziąłem sprawy w swoje ręce i wymyśliłem taki jeden produkt, sprzedałem patent teraz mam udział w zyskach, a kupa

ludzi ten produkt kupuje...
- A cóż to takiego?
- Hmmm... możesz się śmiać. Ale wynalazłem taką maść o smaku banana do smarowania członka. Hit ogólnoświatowy... kobiety,

mężczyźni, wszyscy to biorą...

Po paru miesiącach owi koledzy po raz kolejny krzyżują drogi. Ów biedniejszy aż błyszczy od metek na firmowych ciuchach, w

ręku kubańskie cygaro, wokół gromada bodygardów, specjalistów od mejkapu [] , w tle błyszczy najnowszy model Maybacha...
- Fiu, fiu... No, widzę, że i teraz kolega na prostą wychodzi...
- A to przez kolegę...
- Jak to?
- Ano zgodnie z radą wziąłem sprawy we własne ręce i też wynalazłem produkt - hit. Zamówienia mam na 10 lat do przodu.
- A jakiż to produkt?
- Ano zainspirowany twoim odkryciem, też wymyśliłem maść. Do smarowania banana o smaku członka.
---
Mały zajączek ryćka w sobotni wieczór najpiękniejszą królicę w lesie.
Grzmoci aż się wróble w
zagajniku płoszą.
Królica rozmarzona odwraca łepek do króliczka i mówi:
- Jeśli jutro będziesz równie fantastyczny jak dzisiaj, to na zawsze będę
twoja...
A królik myśli sobie: "K***wa gdzie ja w niedzielę w środku lasu baterie
kupię?"
---
Mały króliczek do ojca:
- Jesteś ze mnie dumny tato?
- Oczywiście mój synu!
- A który ja się urodziłem, pierwszy..? drugi..?
- No, jakoś tak w pierwszej setce... albo drugiej... A jak masz na imię,
bo zapomniałem...?
- 3194sław
- Nie, nie byłeś pierwszy.
---
Powiedzieli Wani, że przed przeleceniem panienki należy pokonwersować.
Przygruchał sobie Wania
panienkęi pyta:
- Puszkina znajesz?
- Znaju
- Zwiezdy widzieła?
- Widzieła.
- Nu i chwacit. Pagawarili. Snimaj trusy, budziom jobat'sia.
---
Mały Waniuszka pyta ojca, "szto eta chuj?"
- Chuj to chuj
- A kakoj on?
- Kak samaliot
- Kak samaliot? Nie możet byt'
- Nu da. Wyprigiwajet z hangara, wzwyżajetsia, wzwyżajetsia i ...paszoł w
pizdu.
---
Facet wszedł do nowo otwartego baru i zamówił szklankę mleka. Barmanka
zapytała :
- Chce Pan zwykłe mleko z kartonu czy mleko "specjał" ... polecam to
drugie ... na pewno się Panu
spodoba....
- W takim razie poproszę "specjał" ...
- OK
Barmanka wzięła do ręki szklankę i podeszła do tancerki, która w tym
czasie wiła się przy rurze
... tancerka chwyciła szklankę, przycisnęła do piersi i po chwili szklanka
był już pełna mleka ...
Barmanka odebrała od niej pełną szklankę i wróciła do klienta :
- Proszę Bardzo! Pańskie mleko ...
Facet przerażony wziął szklankę do ręki i powiedział :
- O Boże ! Dobrze, że nie zamówiłem krwawej mary "specjał" ....
---
Nauczycielka kazała przynieść dzieciom jakieś przedmioty związane z
zawodem ich rodziców.
Dziatwa naznosiła najróżniejszych sprzętów,w tym Jasio -maskę spawacza.
Po lekcjach Jasio trzymając maskę w rękach czeka aż ktoś odbierze go
zeszkoły.Podchodzi
nieznajomy facet i pyta:
- Jak ci na imię?
- Jaś
- Widzisz Jasiu zostałem przysłany przez twoją mamę, aby odprowadzić cię
do domu
Jasio przytaknął. Idą sobie kiedy nagle facet pyta:
- Jasiu a wiesz co to stosunek oralny?
- Nie wiem
Idą dalej, facet znowu
- Jasiu a wiesz co to masturbacja?
- Nie wiem
Znowu po paru minutach ciszy:
- Jasiu a wiesz co to stosunek analny?
Jasio odsuwa się od faceta
- Proszę pana zaszła pomyłka, ja tak na prawdę nie jestem spawaczem!
---
W parku na ławce z napisem "Świeżo malowane" siedzi sobie paniusia.
Przechodzi druga kuma i
rzecze:
- Pani kochana, czytać pani nie umiesz? Nie widzi pani co tam napisane?
Cały kostium sobie pani
zniszczysz?
- Pani, jak tu wierzyć w takie napisy?!. Bodaj wczoraj widziałam ławkę z
napisem "Ch*j ci w
dupę". Trzy godziny siedziałam. I nic.
---
A bus stops and two Italian men get on. They sit down and engage in an animated conversation. The lady sitting behind them

ignores them at first, but her attention is galvanized when she hears one of the men say the following:
"Emma come first. Den I come. Den two asses come together. I come once-a-more. Two asses, they come together again. I come

again and pee twice. Then I come one lasta time."
"You foul-mouthed sex obsessed swine," retorted the lady indignantly.
"In this Country, we don't speak aloud in public places about our sex lives...... "
"Hey, coola down lady," said the man. "Who talkin' abouta sexa? I'm a justa tellin' my frienda how to spella 'Mississippi'
---
W knajpie spotyka sie dwoch kumpli:
- Slyszales, ponoc Staszek nie zyje!
- Tak, wiem o tym doskonale... Wyobraz sobie, ze Staszek jechal samochodem obok mojego domu i nagle wyskoczyl mu pod kola

kot.Staszek nie chcial przejechac zwierzaka, wiec szarpnal kierownica w bok,wjechal na kraweznik, auto wylecialo w powietrze,

przeturlalo sie po moimogrodzie, Staszek wylecial z samochodu i przez szybe wpadl do mojejsypialni...
- Daj spokoj, przeciez to straszne tak zginac!
- Alez nie, on wciaz jeszcze zyl. Lezal tak caly we krwi w tym rozbitym szkle i nagle zauwazyl taka stara, zabytkowa szafe.

Wyciagnal reke i chwycil sie szafy, zeby wstac. Niestety szafa z calym impetem przewrocila sie na niego i pogruchotala mu

kosci...
- Rany, jaka okropna smierc!
- Nie, nie, utrzymal sie przy zyciu. Jakos wypelznal spod szafy i doczolgal sie do schodow. Tam chwycil sie poreczy i

probowal podniesc, ale porecz nie wytrzymala ciezaru jego ciala i urwala sie pod nim. Staszek spadl z pierwszego pietra na

stol w korytarzu, a polamane kawalki poreczy powbijaly mu sie w cialo...
- Psiakrew, strasznie zginal!
- No co ty, to go nie zabilo. Spadl tuz obok drzwi do kuchni, czolga sie do srodka i probuje podciagnac na kuchence, ale

zahaczyl o duzy garnek z gotujaca sie woda i chlust! Czlowieku, caly wrzatek wyladowal na nim i poparzyl mu cialo...
- Cholera, przerazajaca taka smierc!
- Alez nie, wciaz jeszcze oddychal. Malo tego, w pewnym momencie zauwazyl telefon. Probowal dosiegnac sluchawki, zeby wezwac

pomoc, ale zamiast tego wetknal palce do gniazdka elektrycznego. Zebys ty to widzial, woda w polaczeniu z pradem wywolala

istny zywiol i Staszkiem szarpnal prad rzucajac jego cialem o sciane...
- O rany, okropnie tak umrzec!
- Daj spokoj, on wtedy jeszcze nie umarl...
- To wlasciwie jak on zginal?
- Zastrzelilem go!
- Zastrzeliles go?
- Kurde, czlowieku, przeciez on by mi rozpieprzyl cala chalupe!
---
Maniuś wspomina wakacje nad Morzem Śródziemnym:
- No przepięknie było - morze, słońce, wino, dziewczyny, ogniska na plaży.
Mają tam takie drzewko, które wrzucone do ogniska przepięknie pachnie. Jak to się ono nazywało, jakoś na "ch"...- tu Maniuś

zmarczył czoło w głębokim namyśle - O! Mam! Tuja!
---
-No to po małym - powiedział chłop wyjmując jajka z młockarni
---
Trwają badania nad nowym lekarstwem. Pacjenci podzieleni na dwie grupy: ci co biorą i ci co są oszukiwani. Pełna dyskrecja -

nikt nic nie wie.
Nagle do lekarza przychodzi jeden z pacjentów:
- Doktorze, zamieniliście mi lekarstwo!
Doktor pyta bardzo ostrożnie:
- A co Pana skłania do takiego twierdzenia?
- Prosta sprawa. Wcześniej jak wyrzucałem te pastylki do klopa to pływały. A teraz nagle zaczęły tonąć....
---
Plaża naturystów ,chłopak do dziewczyny:
-Wiesz co teraz bym chciał?
-Widzę ,ślepa nie jestem!
---
Po kilku dniach od stworzenia Bóg wzywa Adma i mówi:
- Najwyższy czas żebyście ty i Ewa dali początek populacji na ziemi, idź i pocałuj Ewę.
- Panie, ale co to znaczy pocałuj? - spytał Adam
Bóg wyjaśnił Adamowi, który wziął Ewę za rękę i poprowadził w pobliskie zarośla.
Po kilku chwilach Adam wyszedł z krzaków i mówi:
- Dzięki Panie, to było bardzo miłe.
- Tak Adamie, wierzę, że Ci sie to podobało, a teraz idź i popieść Ewę.
- Panie a co to znaczy popieść?
Bóg udzielił krótkiego wyjaśnienia i Adam zniknął w zaroślach
Po jakimś czasie wyszedł z uśmiechem na twarzy mówiąc:
- Panie, to było lepsze niż całowanie
- Dobrze się spisałeś Adamie - pochwalił Bóg - a teraz idź i kochaj się z Ewą
- Ale co to znaczy kochaj się?
Bóg ponownie udzielił krótkich wyjaśnień i Adam pobiegł do Ewy. Pojawił się ponownie po kilku sekundach i pyta Boga:
- Panie, co to znaczy migrena?
---
Przyjęcie weselne skończyło się jakiś czas temu, ale panna młoda jakoś do sypialni się nie śpieszy. Razem z teściową udała

się do drugiego pokoju. Pan młody prosi ojca, by ten podsłuchał o czym będą rozmawiać.
Ojciec patrzy przez dziurkę od klucza i słucha:
- Mamo! Co mam robić? Nie jestem dziewicą!
- No i czego się martwisz? Myślisz, że ja byłam dziewicą jak za tego jołopa wychodziłam? Zaraz coś wymyślimy...
Syn się niecierpliwi:
- Ojcze! O czym one rozmawiają?
- A o czym mogą rozmawiać dwie dziwki, synu?
---
Rżewski stoi na balu. I pali papierosa, bacznie patrząc na kobiety. Wtem podchodzi do niego urocza niewiasta.
- Tańczy pan poruczniku?
- Kobieto, ja nienawidzę tańczyć. Stoję to sobie i patrzę na tych wyginających się kretynów...
- A czytał pan może "Wojnę i pokój"?
- Ja?! "Wojnę i pokój"?! Ja nienawidzę czytać! Kiedyś wziąłem w ręce to opasłe g*wno, to myślałem, że sam się zesram, jak

przewróciłem pierwszą kartkę, a później...
- A czy podoba się panu Paryż?
- Paryż-sraryż... K*rwa, przecież to popierdzielone miasto! Jak ja nienawidzę Paryża... Bulwary-srary, uliczki-sryczki...

Żmierinka to dopiero miasto. I na fortepian n*srać można i k*rewki poobmacywać...
- Poruczniku, a czy...?
- Nie!
- Poruczniku, a...
- Nie!
Dziewczyna odwraca się na pięcie i odchodzi.
- Ot, suka, poszła sobie... - mruczy Rżewski. - I znów nie udało się zawrzeć znajomości.
---
Przychodzi zając do nowego sklepu misia i pyta:
- Misiu poprosze pół kilo soli
- Wiesz zajączku nie mam jeszcze wagi to nasypie ci na oko
- Do dupy se nasyp skurwielu!
---
Przychodzi mały Romuś z przedszkola. Buzia cała podrapana. Aż przykro
patrzeć.
- Co się stało, Romanie? - pyta mama.
- Aaaaaa... Tańczyliśmy wokół choinki. Dzieci było mało, a jodełka spora...
---
- Nie uwazasz ze ta sukienka mnie odmladza?
- Tak, o jakies 15 minut
---
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group