Poprzedni temat «» Następny temat
Planescape Torment - opinie, uwagi
Autor Wiadomość
Leoncoeur 
Bibliotekarz


Wiek: 38
Posty: 783
Podziękowania: 37/29
Skąd: Praga
Wysłany: 2010-08-04, 10:55   

Nie wypowiadałem sie na temat PT, to to zrobie :)


Na pierwszy rzut fabula.
Wprost genialnie zrobiona i dopracowana, pomysl chyba niepowtarzalny, aczkolwiek bezsensownie liniowa.
Drobne Questy pt. "przynies, wynies, pozamiataj" - w roznych czesciach Sigil, nie daja pola manewru. wszystko kreci sie wokol poszukiman bezimiennego.
Sama intryga bije na glowe ta z Fallouta, i zdecydowanie zostawia za soba z tylu Baldursowską.
Jednak ta liniowosc zabija to wszystko sprawiajac, imho, ze cierpi na tym...

...klimat gry.
Questy niezwiazane z fabula glowna, sa blade do bolu i wcale ich nie tak duzo. Nie da sie zasmakowac Sigil, tak jak Wastlands, czy Amn.
Przez to swiat wyglada sztucznie i plytko, jak sliczna papierowa atrapa na planie Hollywood :)
Wg mnie ciezko byloby jakiejkolwiek grze zblizyc sie do zrobienia takiego klimatu jak w Falloucie, ale na tym polu, Torment przegrywa wyraznie nawet z Baldurs Gate.
Zmarnowany niewyobrazalny potencjal...

Sytuacje ratuja troche interakcje.
Na tym polu, Torment zostawia porownywane gry z tylu. Mozliwosc pogadania z towarzyszem z druzyny w kazdej chwili, obłednie rozbudowane i wciagajace rozmowy, oraz wprowadzenie na wieksza niz w porownywanych grach 'dzialan' w oknie dialogowym - dodaja grze smaku :)
ale tylko pozornie :(
Procz kilku watkow z towarzyszami podrozy, ich rozmowy sa poblokowane.
W sensie - pogadam z npc'em na poczatku (zbadam all opcje dialogowe) i tyle...
Fakt, po posuwaniu sie w fabule coraz glebiej, dochodza nowe watki, o ktore mozna przyjaciol pytac, jednak nie jest tego wiele.
Jedynym wyjatkowym aspektem, jest tu Morte, ktory wszedzie cos wcisnie, zagada, etc. Gdyby wszyscy NPC byli zrobieni w ten sposob, to byloby juz swietnie.
Jednak nie jest, i mimo, ze w porownaniu z Fallem, czy BG to wyrazna roznica, to pozostaje niedosyt, ktory ja ciut zaciera.
Zreszta w Baldursie bylo wiecej interakcji niezaleznych od Bohatera.
Ok, nie moglem nawiazac rozmowy z towarzyszem, ale co jakis czas sami zagadywali, byla swego rodzaju niespodzianka, jak Korgan wcina sie w jakims miejscu z dyskusja, Aerie oswiadcza ze jest w ciazy przy wejsciu do jaskini licza, lub Jansen wylatuje z tekstami ktore rozkladaja na lopatki.
W Tormencie tez sa takie wyskakujace interakcje w druzynie, ale w tak mizernej ilosci, ze zal tylek sciska...
Nieporownywalne sa tez romanse w grze.
W planescape sa zaznaczone w subtelny i ciekawy sposob, jednak sa niczym, przy baldursowskich.
Nie zauwazylem tez np. 'misji towarzyszy' jak juz sie do druzyny dolaczy, to nie ciagnie Cie na jakas misje, tylko potulnie idzie dalej.
Jedyne questy zwiazane z NPCem to miniqueścik 'o przylaczenie' dla Ignacego, czy rozmowami w przybytku Nie-Slawy.
Marnie...
Same rozmowy w grze, mimo, ze rozbudowane do bolu i przez to ciekawe, wyrozniaja sie po glebszym zastanowieniu sie nad nimi tylko obietoscia i 'dzialaniem w oknie dialogowym'.
Choc tu Torment wygrywa, bo wiele opcji rozmowy jest tak swietnie ukrytych w glebi , ze mozna do nich po prostu nie dotrzec. To jest fajne np w Falloucie, gdzie niektóre easter eggi wyłapuje się dopiero za któryms razem, jednak w stosunku do takich ukrytych dialogów w PT jest padaka, bo to naprawde zalezy tylko od fartu

Grafika niczego sobie, jest wiele drobnych szczegolow w ktorych jest lepsza, oraz gorsza niz np w Falloucie czy bG.
Jednak wszystko niszczy interface, ktory jest... hm... nazwac go obrzydliwym, to obrazic to okreslenie :P
Odstrecza mnie strasznie :(
Z jednej strony wiecej ruchu postaci, zarowno w oknie gry jak i avatarach, wiele ladnych grafik i sylwetek, ale z drugiej to co pod oknem gry jest koszmarnie brzydkie :(

No i w koncu trudnosc.
Sorry...
Jak siegam po gre, to mam nadzieje, ze mnie wciagnie - Torment wciagnal...
Jednak mam tez nadzieje, ze bedzie dla mnie stanowic jakies wyzwanie (chociaz przy pierwszym przechodzeniu gry).

Z jednej strony, to gra dla osob wyczulonych i inteligentnych, a z drugiej dla debili...
Wiekszosc smaczkow mozna poznac na zasadzie bezmyslnego klikania w dialog, stosowania sie do wyraznych jak diabli wskazowek, etc., pozostałe w wyniku szczęścia i zbiegu okoliczności. Z punktu widzenia intelektualnego, wystarczy miec 22 - 23 madrosci i intelektu (dosc wczesnie do uzyskania jak sie w to pakuje) i wiekszosc tajemnic podanych na talezu...
Mamy takie cechy i rozlozenie jakiegos silnego przeciwnika = klikniecie kilku tekstow w oknie dialogu, heeeellloooou... :roll:
Zeby to chociaz bylo zrownowazone i w zamian za to, ze wielu przeciwnikow wprost masakruje sie sila woli i intelektem za pomocą nudnego klik klik, byli przeciwnicy z ktorymi trzeba sie wysilic fizycznie - nic z tego!

Przechodzilem sobie gre 2 zlodziejami i wojem, goraco bylo tylko w kostce Modronow, (ale tam sam sobie zafundowalem problem debilnie robiąc save). Zreszta wystarczylo, ze wzbogacilem sie o 1 wojownika (Nordom) i zostawilem gre na jakis czas by sie zycie podladowalo i konstrukty fruwaly...
do konca gralem gosciem z S, Wt - 10 i Zr 12 - 14 i solo moglem z demonami startowac :(
tragedia po prostu :(
to strasznie odstrecza od gry.


dlatego polecam, bo są plusy tej gry, no i w sumie tor pzecież klasyka.
Jednak nie nastawiajcie się na wybitne fajerwerki
_________________
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
morgan 
Dziecię Bhaala
Exiled Bard


Posty: 5576
Podziękowania: 434/317
Skąd: Island of Misfit Toys
Wysłany: 2010-08-04, 11:11   

Valsharess napisał/a:
fabuła, postaci, muzyka - Cudo!

Do czasu;> W sumie pod koniec to jedynie muzyka daje radę (za to jak!) Piszę, żebyś nie czuła się tak cholernie rozczarowana jak ja. Kiedy grałem po raz pierwszy wyjazd za granicę powstrzymał mnie przed skończeniem, jak się potem okazało przerwałem tuż przed wyruszeniem do Raveli. Więc tliło się gdzieś tam we mnie przekonanie, że to przezacna gra, choć bardzo raził mnie "slang" Anny, po prostu działa mi na nerwy. Okoliczności pozwoliły przysiąść do Tormenta dopiero po dobrych kilku latach (w zeszłym roku). Grając doszedłem do wniosku, że wcześniej i tak poznałem najlepszą część - Sigil (choć w niej problemem jest brak właściwie porządnych questów pobocznych), reszta to szajs (poza motywem z poprzednimi wcieleniami i Deionarrą w Fortecy Żalu i może słupem z czaszkami oraz Ravelą (cóż może zmienić naturę człowieka) - te części mają w sobie ten Tormentowy "kieł" fabularny, reszta to zapchajdziury i nawet motyw z Klątwą pozostawia wrażenie niedosytu, bo zakrawa na niedopracowany. Niby ok, są rzeczy fajne, ale całokształt wydarzeń od opuszczenia Sigil rozczarowuje - nie trzyma tak wysokiego poziomu jak samo miasto, a szkoda.
Jedynym dużym minusem Tormenta jest koszmarna liniowość - nawet w Sigil, gdzie teoretycznie robimy co nam się żywie podoba, przy drugiej grze uświadamiamy sobie, że chodzimy jak po sznurku, po opuszczeniu miasta sfer jest jeszcze gorzej - tam czuje się tę smycz już za pierwszym razem.
Prezentowany w Tormencie świat jest jednak bardzo integralny i nawet najmniejsza zmiana grozi bezpowrotnym zniszczeniem tego kruchego balansu. Ma to swój wydźwięk w ilości modów, które można policzyć na palcach obu rąk - przynajmniej nie cierpi na charakterystyczny dla Baldura zalew szajsu.
_________________
Pozdrawiam
\m/organu\m/
\m/agnu\m/

Kontakt ze mną - via mail (morgan19[at]interia.pl) lub GG (9928331)

Szukał długo...długo, tajemnie, nie zwierzając się ludziom.
Oczy jego były rozświecone wewnętrznym odbłyskiem jasnej idei.
Szukał....
- i to, na co patrzał, nie zadowalało go.
Gdzie?
(...)
Trwożnie, pytająco usiłował wszystko poznać, zobaczyć...
Nie ma....
badał, wgłębiał się, szukał...
Nie ma, w ludziach nie ma, w ich myślach, tworach...
Wszystko szare, przeciętne, monotonne....
(...)
wszystko obszedł... w społeczeństwie, w ludziach, nigdzie.
a może źle szukał?
nie - ależ nie. Obszedł wszystko, wszystko widział, wszędy pytał....
a może jest za brutalny? może jego dusza - ta harfa Eola - ma za grube struny, by na nich mogły zadrgać i zafalować subtelne tajemnice?
nie.
przecież ten błysk, przecież czuł, dlatego szukał......."
I jeśli kiedykolwiek umrę – a wiem, że umrę w bardzo krótkim czasie – umrę, zgłębiwszy ten świat z bliska i z daleka, z góry i z dołu, ale z nim nie pogodzony. Umrę i On zapyta mnie wówczas: «Czy było ci tam dobrze, czy źle?» Ja zaś będę milczeć, opuszczę wzrok i będę milczeć. Niemota taka znana jest wszystkim, którzy zebrali żniwo wielodniowego i zapamiętałego pijaństwa. Czyż bowiem życie ludzkie nie jest chwilowym otępieniem duszy, a także jej zaćmieniem? Wszyscy jesteśmy jakby pijani, każdy na swój sposób; jeden wypił mniej, inny więcej. I na różnych różnie to działa: jeden śmieje się światu w twarz, a inny skłania głowę na piersi tego świata i płacze. Jeden już się wyrzygał i jest mu dobrze, a innego dopiero zaczęło mdlić. A cóż ja? Wiele zaznałem, ale nic nie zdziałałem. Nigdy się nawet tak naprawdę nie roześmiałem i ani razu mnie nie zemdliło. Ja, który doznałem w tym świecie tyle, że tracę rachunek i zapominam kolejności – ja jestem najtrzeźwiejszy z całego świata; na mnie to wszystko marnie działa... «Dlaczego milczysz?» – spyta Pan, spowity w błękitne błyskawice. A co ja mu powiem? Nic, tylko będę milczeć i milczeć... Ta łza nie jest wyrazem żalu, ta łza nie jest smutkiem,
to łza ...
nieporadności,
bolesne piękno,
bezsilność bezkresu piękności
i minimalistycznych możliwości.
Ta łza, to łza niewolnika.
Chcę czuć, móc czuć piękno
zamknięty w szklanej łzie ...
Ja umieram na zawsze
szczelnie zamknięty w podświadomości,
zatruty, zawstydzony,
zaszczuty ...
Ja umieram na zawsze.
To bezkres palety odczuć zamknięty
w zubożałości możliwości ...
Ja umieram
na zawsze.

Lost Illusions Tavern
Impressiones (Ænigmællæ) || Antiimpressiones (sanguine scriptæ) | Antiimpressiones (ira scriptæ) || Impressiones (Divinæ)
Corpus Tuum (18+) | Impressiones (Rosellæ) || Impressiones (epicæ) || Impressiones (musicæ) | Anti- et postimpr. (musicæ)

Hiperestezja | Witold Zimmer | (N)e(u)rotica



Jvegi napisał/a:
Nie, nie można się cieszyć, że mamy nową formę sponsorowania developmentu, szansę na spełnienie tych marzeń o prawdziwej ewolucji crpegów, gier lepszych niż baldury czy arcanum.
Ostatnio zmieniony przez morgan 2010-08-04, 11:14, w całości zmieniany 2 razy  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Leoncoeur 
Bibliotekarz


Wiek: 38
Posty: 783
Podziękowania: 37/29
Skąd: Praga
Wysłany: 2010-08-04, 11:13   

No i końcówka, jakaś taka IMHO marna, naprawde gorszej nie widziałem w żadnym RPGu :(
_________________
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
morgan 
Dziecię Bhaala
Exiled Bard


Posty: 5576
Podziękowania: 434/317
Skąd: Island of Misfit Toys
Wysłany: 2010-08-04, 11:17   

Nom, zgodzę się - nie wiedziałem WTF po spotkaniu z ostatnim bossem - tragedia - w dodatku żadne z rozwiazań nie daje jakiejkolwiek satysfakcji.
_________________
Pozdrawiam
\m/organu\m/
\m/agnu\m/

Kontakt ze mną - via mail (morgan19[at]interia.pl) lub GG (9928331)

Szukał długo...długo, tajemnie, nie zwierzając się ludziom.
Oczy jego były rozświecone wewnętrznym odbłyskiem jasnej idei.
Szukał....
- i to, na co patrzał, nie zadowalało go.
Gdzie?
(...)
Trwożnie, pytająco usiłował wszystko poznać, zobaczyć...
Nie ma....
badał, wgłębiał się, szukał...
Nie ma, w ludziach nie ma, w ich myślach, tworach...
Wszystko szare, przeciętne, monotonne....
(...)
wszystko obszedł... w społeczeństwie, w ludziach, nigdzie.
a może źle szukał?
nie - ależ nie. Obszedł wszystko, wszystko widział, wszędy pytał....
a może jest za brutalny? może jego dusza - ta harfa Eola - ma za grube struny, by na nich mogły zadrgać i zafalować subtelne tajemnice?
nie.
przecież ten błysk, przecież czuł, dlatego szukał......."
I jeśli kiedykolwiek umrę – a wiem, że umrę w bardzo krótkim czasie – umrę, zgłębiwszy ten świat z bliska i z daleka, z góry i z dołu, ale z nim nie pogodzony. Umrę i On zapyta mnie wówczas: «Czy było ci tam dobrze, czy źle?» Ja zaś będę milczeć, opuszczę wzrok i będę milczeć. Niemota taka znana jest wszystkim, którzy zebrali żniwo wielodniowego i zapamiętałego pijaństwa. Czyż bowiem życie ludzkie nie jest chwilowym otępieniem duszy, a także jej zaćmieniem? Wszyscy jesteśmy jakby pijani, każdy na swój sposób; jeden wypił mniej, inny więcej. I na różnych różnie to działa: jeden śmieje się światu w twarz, a inny skłania głowę na piersi tego świata i płacze. Jeden już się wyrzygał i jest mu dobrze, a innego dopiero zaczęło mdlić. A cóż ja? Wiele zaznałem, ale nic nie zdziałałem. Nigdy się nawet tak naprawdę nie roześmiałem i ani razu mnie nie zemdliło. Ja, który doznałem w tym świecie tyle, że tracę rachunek i zapominam kolejności – ja jestem najtrzeźwiejszy z całego świata; na mnie to wszystko marnie działa... «Dlaczego milczysz?» – spyta Pan, spowity w błękitne błyskawice. A co ja mu powiem? Nic, tylko będę milczeć i milczeć... Ta łza nie jest wyrazem żalu, ta łza nie jest smutkiem,
to łza ...
nieporadności,
bolesne piękno,
bezsilność bezkresu piękności
i minimalistycznych możliwości.
Ta łza, to łza niewolnika.
Chcę czuć, móc czuć piękno
zamknięty w szklanej łzie ...
Ja umieram na zawsze
szczelnie zamknięty w podświadomości,
zatruty, zawstydzony,
zaszczuty ...
Ja umieram na zawsze.
To bezkres palety odczuć zamknięty
w zubożałości możliwości ...
Ja umieram
na zawsze.

Lost Illusions Tavern
Impressiones (Ænigmællæ) || Antiimpressiones (sanguine scriptæ) | Antiimpressiones (ira scriptæ) || Impressiones (Divinæ)
Corpus Tuum (18+) | Impressiones (Rosellæ) || Impressiones (epicæ) || Impressiones (musicæ) | Anti- et postimpr. (musicæ)

Hiperestezja | Witold Zimmer | (N)e(u)rotica



Jvegi napisał/a:
Nie, nie można się cieszyć, że mamy nową formę sponsorowania developmentu, szansę na spełnienie tych marzeń o prawdziwej ewolucji crpegów, gier lepszych niż baldury czy arcanum.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
kol 
Przyjaciel Klanu
Fantazmaty i miazmaty


Wiek: 29
Posty: 2380
Podziękowania: 60/46
Skąd: Preußen
Wysłany: 2010-08-04, 11:43   

Leon, chyba pomyliłeś Tormenta z hipersupermegaRPG marzeń. Oczywiście, istnieje wzór co sposobu gadania i ułożenia dialogów no i prostym podbiciem MDR i INT można mieć wszystko jak na tacy. Ale to już sprawa gracza, co z tym zrobi - przeklika wg wzoru czy będzie czytał (choć mnie czasami odstręczały dialogi quasifilozoficzne) - mówię o pierwszym przejściu Tormenta.

Co do końcówki - co kto lubi, no i w tym przypadku jest większa nieliniowość niż w zakończeniu Trąbala, to sobie zakonotujcie.

Val, masz szczęście ;)
_________________
xui̯-ø
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
morgan 
Dziecię Bhaala
Exiled Bard


Posty: 5576
Podziękowania: 434/317
Skąd: Island of Misfit Toys
Wysłany: 2010-08-04, 12:18   

kol napisał/a:
no i w tym przypadku jest większa nieliniowość niż w zakończeniu Trąbala, to sobie zakonotujcie.

Tak, tyle że Trąbal stanowi samo zakończenie Sagi, porównując je w tym aspekcie - zakończenie Tormenta stanowi żenadę po maksie. Za to w stosunku do Athkatli Sigil odpada w przedbiegach.
_________________
Pozdrawiam
\m/organu\m/
\m/agnu\m/

Kontakt ze mną - via mail (morgan19[at]interia.pl) lub GG (9928331)

Szukał długo...długo, tajemnie, nie zwierzając się ludziom.
Oczy jego były rozświecone wewnętrznym odbłyskiem jasnej idei.
Szukał....
- i to, na co patrzał, nie zadowalało go.
Gdzie?
(...)
Trwożnie, pytająco usiłował wszystko poznać, zobaczyć...
Nie ma....
badał, wgłębiał się, szukał...
Nie ma, w ludziach nie ma, w ich myślach, tworach...
Wszystko szare, przeciętne, monotonne....
(...)
wszystko obszedł... w społeczeństwie, w ludziach, nigdzie.
a może źle szukał?
nie - ależ nie. Obszedł wszystko, wszystko widział, wszędy pytał....
a może jest za brutalny? może jego dusza - ta harfa Eola - ma za grube struny, by na nich mogły zadrgać i zafalować subtelne tajemnice?
nie.
przecież ten błysk, przecież czuł, dlatego szukał......."
I jeśli kiedykolwiek umrę – a wiem, że umrę w bardzo krótkim czasie – umrę, zgłębiwszy ten świat z bliska i z daleka, z góry i z dołu, ale z nim nie pogodzony. Umrę i On zapyta mnie wówczas: «Czy było ci tam dobrze, czy źle?» Ja zaś będę milczeć, opuszczę wzrok i będę milczeć. Niemota taka znana jest wszystkim, którzy zebrali żniwo wielodniowego i zapamiętałego pijaństwa. Czyż bowiem życie ludzkie nie jest chwilowym otępieniem duszy, a także jej zaćmieniem? Wszyscy jesteśmy jakby pijani, każdy na swój sposób; jeden wypił mniej, inny więcej. I na różnych różnie to działa: jeden śmieje się światu w twarz, a inny skłania głowę na piersi tego świata i płacze. Jeden już się wyrzygał i jest mu dobrze, a innego dopiero zaczęło mdlić. A cóż ja? Wiele zaznałem, ale nic nie zdziałałem. Nigdy się nawet tak naprawdę nie roześmiałem i ani razu mnie nie zemdliło. Ja, który doznałem w tym świecie tyle, że tracę rachunek i zapominam kolejności – ja jestem najtrzeźwiejszy z całego świata; na mnie to wszystko marnie działa... «Dlaczego milczysz?» – spyta Pan, spowity w błękitne błyskawice. A co ja mu powiem? Nic, tylko będę milczeć i milczeć... Ta łza nie jest wyrazem żalu, ta łza nie jest smutkiem,
to łza ...
nieporadności,
bolesne piękno,
bezsilność bezkresu piękności
i minimalistycznych możliwości.
Ta łza, to łza niewolnika.
Chcę czuć, móc czuć piękno
zamknięty w szklanej łzie ...
Ja umieram na zawsze
szczelnie zamknięty w podświadomości,
zatruty, zawstydzony,
zaszczuty ...
Ja umieram na zawsze.
To bezkres palety odczuć zamknięty
w zubożałości możliwości ...
Ja umieram
na zawsze.

Lost Illusions Tavern
Impressiones (Ænigmællæ) || Antiimpressiones (sanguine scriptæ) | Antiimpressiones (ira scriptæ) || Impressiones (Divinæ)
Corpus Tuum (18+) | Impressiones (Rosellæ) || Impressiones (epicæ) || Impressiones (musicæ) | Anti- et postimpr. (musicæ)

Hiperestezja | Witold Zimmer | (N)e(u)rotica



Jvegi napisał/a:
Nie, nie można się cieszyć, że mamy nową formę sponsorowania developmentu, szansę na spełnienie tych marzeń o prawdziwej ewolucji crpegów, gier lepszych niż baldury czy arcanum.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Yarpen 
Bibliotekarz
Podrywacz znudzonych literatek


Wiek: 28
Posty: 346
Podziękowania: 21/15
Wysłany: 2010-08-04, 13:33   

Cytat:
W Tormencie tez sa takie wyskakujace interakcje w druzynie, ale w tak mizernej ilosci, ze zal tylek sciska...

Dodam od siebie, że o ironio dialogów jest sporo. Około 80. I wszystkie są udźwiękowione. Jednak przez nieco skopane skrypty + masakrycznie wysokie timingi zobaczysz może 3-4 w przeciągu pojedyńczej gry. Poprawka znajduje się w którymś z modów Qwinna. Fixpacku chyba, który jest dostępny w polskiej wersji językowej.
_________________
"Yarpen przedstawiony jest jako kawał sukinsyna i prostaka, ale w gruncie rzeczy porządnego. Cechuje go rubaszny humor, potrafi jednak być poważny i szczery."
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Rob 

Wiek: 32
Posty: 190
Podziękowania: 6/11
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-03-01, 01:14   

Pamiętam, że kiedy grałem pierwszy raz, a było to już wiele lat temu (zaraz po ukazaniu się gry), to miałem spore problemy z jej ukończeniem. Głównie dlatego, że grałem wojownikiem z niską inteligencją i mądrością, a że nie miałem wówczas Internetu, to w momencie jakiejś zagwozdki zacinałem się na długie miesiące. Pamiętam, że nie mogłem znaleźć wejścia do Fortecy Żalu i grę odstawiłem na trzy (sic!) lata, dopiero po ich upływie odświeżyłem stare save i ukończyłem, a następnie przeszedłem jeszcze dwa razy - wpierw magiem, a następnie znów wojownikiem, ale za to z wysoką int. i mądrością. Ta ostatnia opcja jest moim zdaniem najlepsza - w walce i tak wymiatamy przy pomocy odpowiednich przedmiotów, a na koniec XP leje się strumieniami, więc i cechy rosną. Co do drużyny, to nie ma co odzierać się z przyjemności grania pełnym składem. Postacie są bardzo barwne i diametralnie różne od tych znanych z BG, wyjąwszy może Annę. Latająca czaszka, ożywiona zbroja, człowiek-pochodnia. Dopiero przy trzecim przechodzeniu okroiłem skład do 4 postaci.
Grafika b. ładna, efekty czarów niszczą, muzyka rewelacyjna, do interfejsu zaś trzeba się przyzwyczaić - ja wpierw nań kląłem, ale potem nie sprawiał mi trudności. Świat przedstawiony w grze wbija w fotel. Brudne i odrapane Sigil to chyba najbardziej niszczące miejsce w grze, duszna atmosfera, dziwaczne budynki itd. Nigdy nie grałem w papierowe Planescape, ale sama koncepcja wydaje mi się ciekawa. Wreszcie dostajemy grę fantasy bez elfów, krasnali, hobbitów, goblinów i reszty sierot po Tolkienie, bezmyślnie i do bólu nudnie reprodukowanych w coraz to kolejnych RPG. Prawie zupełna rezygnacja z mieczy też przypadła mi do gustu.
Fabuła moim zdaniem mistrz. Chyba nigdy mnie tak żadna gra nie wciągnęła. Cień gęstnieje i podąża za nami, czasu coraz mniej, a w głowie pustka. Świetny zamysł. Postać Bezimiennego bez dwóch zdań genialna, to chyba najlepszy protagonista z jakim miałem do czynienia w cRPG.
Masa dialogów, opisów, duży wpływ Inteligencji i Mądrości na opcje dialogowe. I co ważne - cała masa doświadczenia za bezkrwawe rozwiązywanie zadań (czyli to, czego brak mnie wkurzał w BG). Co ciekawe, da się przejść P:T prawie całkiem bezkrwawo, bo zabić trzeba tylko jedną istotę.
Zakończenie - również mistrzowskie. Zależy też, o którym mówimy, bo gra oferuje ich kilka, co samo w sobie było chyba ewenementem Możemy pozwolić się wchłonąć jednemu z poprzednich wcieleń, możemy się zabić przy pomocy specjalnego sztyletu, możemy wreszcie stanąć oko w oko z naszą śmiertelnością i tu też postąpić dwojako.A filmik końcowy to już czysta poezja, Bezimienny w ramach odkupienia trafia na Wojnę Krwi, łapie za topór i rzuca się w wir straszliwej bitwy. MOC!
A teraz wady - sygnalizowana wyżej liniowość, mała liczba pobocznych questów oraz stosunkowo niewielki wpływ gracza na postać Bezimiennego powodują niestety, że gra jest właściwie na raz. A że mało modów? Trudno.
Niemniej jednak uważam, że jest to jedna z najlepszych gier cRPG, o ile nie najlepsza. U mnie zajmuje miejsce w ścisłej czołówce koło sagi BG i pierwszego Fallouta. Dziwi mnie tak ostra ocena P:T na Waszym forum, ale co kto lubi.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Nero 
Vanguard


Wiek: 29
Posty: 487
Podziękowania: 16/16
Skąd: Trzciel/Poznań
Wysłany: 2011-03-01, 07:17   

Rob napisał/a:
gra jest właściwie na raz


Śmiem się nie zgodzić. Dopiero za którymś razem odkryłem różnorakie smaczki w grze. Na przykład jeden z mieszkańców Ula nas rozpoznaje i daje sztylet, ktoś pamięta jedno z wcieleń. Ponadto można przejść grę innym składem ekipy, inną klasą itp.
_________________
Turian Councilor: Ah yes, Reapers. We have dissmised that claim.

Some time later

TC: Shepard! The Reapers are attacking!
Shepard: <trollface> Ah yes, Reapers...

Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Karanith 
Przyjaciel Klanu


Wiek: 28
Posty: 1177
Podziękowania: 38/15
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-03-01, 07:36   

Rob napisał/a:
odświeżyłem stare save i ukończyłem, a następnie przeszedłem jeszcze dwa razy


Rob napisał/a:
gra jest właściwie na raz.


Trochę się sobą kłócą te dwa zdania.

Jeśli chodzi o Tormenta, to swoje już wielokrotnie pisałem, więc skrótowo: PT to najwspanialsza gra w historii, z doskonałą fabułą, niepowtarzalnym klimatem i niesamowitą oprawą audiowizualną. A ci, którym się nie podoba, zwyczajnie się nie znają, o!
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Rob 

Wiek: 32
Posty: 190
Podziękowania: 6/11
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-03-01, 10:15   

No może trochę nieprecyzyjnie się wyraziłem; po prostu jeśli zrobić postać z wysoką inteligencją i mądrością, i nastawić się na rozmowy i zgłębienie świata, to nie ma co odkrywać smaczków i pobocznych dróg. Niemniej jednak sam zapewne jeszcze do tej gry wrócę - mnie ona jakoś nie nudzi :mrgreen:
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Li 
Przyjaciel Klanu
Lisior


Wiek: 30
Posty: 422
Podziękowania: 37/11
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-03-01, 10:35   

Rob napisał/a:
po prostu jeśli zrobić postać z wysoką inteligencją i mądrością, i nastawić się na rozmowy i zgłębienie świata, to nie ma co odkrywać smaczków i pobocznych dróg

Nie bardzo rozumiem to zdanie, przecież właśnie te dwie cechy ustawione wysoko dają dopiero możliwość odkrywania wszelkich smaczków?
Ja przeszłam Tormenta w całości drugi raz w ostatnie wakacje, sprawiło mi to naprawdę dużą frajdę, ta gra ma w sobie *coś*, chociaż prawda, że generalnie jest bardzo liniowa. Ale mnogość różnych opcji i rozwiązań w ramach tej głównej linii fabularnej jak dla mnie wszystko rekompensuje. Wielka szkoda, że tak rozbudowana interakcja z otoczeniem nie została uwzględniona w Baldurach... ale całe szczęście, że istnieją do tych ostatnich mody, które ratują sytuację. ^^ A że nie ma modów do Tormenta? W moim odczuciu broni się sam.
_________________
https://www.facebook.com/...54437278982807/
Podziękuj autorce tego posta
 
 
 
Vinci
Zasłużony


Posty: 2505
Podziękowania: 246/53
Wysłany: 2011-03-01, 10:43   

Li napisał/a:
Nie bardzo rozumiem to zdanie, przecież właśnie te dwie cechy ustawione wysoko dają dopiero możliwość odkrywania wszelkich smaczków?


Chyba chodziło mu o to, że po przejściu postacią z wysoką mądrością, charyzmą i inteligencją nie ma sensu grać znowu, bo już wszytko odkryte. Warto przejść najpierw postacią przygłupawą, a potem mądrzejszą itp. żeby zobaczyć ogromne różnice, ale nie zgodzę się z tym, że później już nie ma nic do odkrycia, zawsze można zmienić drużynę, zajść w jakieś nowe miejsce, znaleźć jakieś nowe opowieści od trupów za pomocą Gadaj-Kości-Opowieści. Pewnie jakbym zagrał teraz znowu, to odkryłbym coś nowego.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Li 
Przyjaciel Klanu
Lisior


Wiek: 30
Posty: 422
Podziękowania: 37/11
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-03-01, 10:53   

Chyba że tak, dziękuję pokornie za objaśnienie głupiej babie. ^^ Ale i tak bym się nie zgodziła, bo wysoka mądrość+inteligencja nie oznaczają tylko *jednego* rozwiązania, a odkrywają wiele możliwych ścieżek. Nie ma szans tego wszystkiego zbadać w ciągu jednej, dwóch czy trzech rozgrywek. A już szczególnie jeśli gra się bez solucji... ^^
_________________
https://www.facebook.com/...54437278982807/
Podziękuj autorce tego posta
 
 
 
Archerito 

Wiek: 33
Posty: 195
Podziękowania: 1/11
Wysłany: 2011-05-29, 14:16   

Dlaczego zagrać? Bo jest to klimatycznie najlepszy cRPG w jaki grałem. Owszem BG jest świetny i zachęca do grania kilka razy, Fallout jest rozbudowany, ma świetny system walki i mnóstwo zadań pobocznych ale P:T ma w sobie coś tak niesamowitego że nawet nie wiem jak to nazwać. Jeżeli uważasz że postacie w BG/BG2 są bardzo dobrze zarysowane charakterologicznie to te z P:T po prostu pokochasz...tak niesamowitej gromadki nie spotkamy już chyba w żadnej grze. Gadająca czaszka, płonący żywym ogniem mag, sukub który bardziej niż rozkosze cielesne ceni sobie rozkosze umysłu, wojownik którego utrzymuje przy życie tylko własna prawość i wiara...po prostu perły. Kolejną sprawą jest historia...owszem na drugiej szalce mamy zapylanie po wodę gdyż w naszym schronie jej zabrakło oraz mszczenie się na mordercy naszego ojca by na końcu w obu przypadkach zbawić świat. Wyświechtany temat... A tutaj? Poszukiwanie własnej historii, odpowiedź na pytanie dlaczego jesteśmy nieśmiertelni. Mamy gdzieś ratowanie świata, nie interesuje nas walka z Bogami czy szalonymi magami...próbujemy po prostu zrozumieć to kim jesteśmy. Czy jest postać z którą można się bardziej utożsamić? Przecież przez całe nasze życie każdy z nas robi dokładnie to samo...szuka prawdy o tym kim naprawdę jest. Grafika jak na tamte czasy była naprawdę świetna a efekty czarów powalały na kolana. Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim że przy rzuceniu czaru jest wyświetlany filmik!!! Tak rzucasz czar walka zostaje przerwana...oglądasz niesamowity filmik i wracasz dalej tłuc bad boyów. Troszkę to przypomina przyzywanie summonów z FF VII. Muzyka nie będę się rozpisywał jest naprawdę piękna. Głosy dobrane niesamowicie...po prostu idealnie. I na koniec powiem tylko tyle...kiedy zamordowano Goriona, Khalida i Dynaheir no cóż mówi się trudno...takie życie. Kiedy zostajemy "zdradzeni" tu czy tam...no bywa. Chodzi mi o to, że nie wywołało to we mnie większych uczuć. Kiedy w FF VII zginęła Aerie poczułem smutek i żal...naprawdę lubiłem tę postać. Ale kiedy Morte przy słupie czaszek opowiada nam jak to trwał przy nas ciągle, jakim gnojem byliśmy wcześniej i generalnie w jaki sposób jesteśmy z nim powiązani najnormalniej w świecie myślałem, że się rozpłaczę. Zawiesiłem się i próbowałem ogarnąć rozumem to czego się właśnie dowiedziałem a w moim sercu pojawił się tak ogromny ból i współczucie dla tego bohatera, że to aż chore żeby troszkę kilka linijek kodu wywołało w człowieku takie odczucia. Aczkolwiek tak właśnie było...więc jeżeli naprawdę uważasz się za fana gier cRPG a w grze szukasz klimatu oraz historii, która wgniecie Cię w fotel a Twój stan emocjonalny zostanie przyrównany do kobiety w 8 miesiącu ciąży to musisz w to zagrać...bo jeżeli Ty nie pójdziesz po tą grę to PANI przyjdzie po Ciebie...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group