Poprzedni temat «» Następny temat
Przebudzenie Mocy
Autor Wiadomość
sajok 
Przyjaciel Klanu

Wiek: 45
Posty: 269
Podziękowania: 30/51
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2016-01-31, 12:11   

Był swego czasu taki film W Potrzasku z Lambertem, gdzie wspomniany Lambert, zwykły biznesmen, po krótkim kursie u współczesnego samuraja machania kataną staje naprzeciwko wyszkolonej legendzie ninjitsu. Zastanawiałem się wtedy jak to reżyser rozwiąże. Otóż, rzeczony ninja wpierw stoczył wczerpujący pojedynek z owym samurajem, został ciężko ranny w prawą rękę (i chyba nogę) i tak walcząc lewą ręką z wkurzonym początkującym pseudo samurajem z ameryki dostał baty. To rozwiązanie zachowało pozory jakiegoś realizmu. Ale tutaj nikt mnie nie przekona, że wyszkolony mistrz, jak to zauważył Tuldor, zatrzymujący bez problemu strzał z blastera (!!) w locie wpierw się męczy z jakimś renegatem szturmowcem, który powinien raczej sam się pociąć świetlnym mieczem a potem dostaje wciry od rzekomo obdarzonej genetycznie Mocą pustynnej włóczęgi?? Dajcie spokój, to był najsłabszy, wręcz głupi, motyw nowych GW. Gdyby rannego i zmęczonego, walczącego słabszą ręką Solo juniora zaatakowali we dwójkę naraz i zmusili do odwrotu, to jeszcze by jakoś wyglądało, ale nie taki bezsens. Jeżeli on w takim tempie będzie "tracił" swoją Moc - bo to tak wygląda - to w trzeciej części nawet miecza sobie nie będzie w stanie przyciągnąć z odległości dwóch metrów.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
Tuldor88
picollo 

Posty: 578
Podziękowania: 63/98
Wysłany: 2016-02-02, 11:36   

sajok napisał/a:
Był swego czasu taki film W Potrzasku z Lambertem, gdzie wspomniany Lambert, zwykły biznesmen, po krótkim kursie u współczesnego samuraja machania kataną staje naprzeciwko wyszkolonej legendzie ninjitsu. Zastanawiałem się wtedy jak to reżyser rozwiąże. Otóż, rzeczony ninja wpierw stoczył wczerpujący pojedynek z owym samurajem, został ciężko ranny w prawą rękę (i chyba nogę) i tak walcząc lewą ręką z wkurzonym początkującym pseudo samurajem z ameryki dostał baty. To rozwiązanie zachowało pozory jakiegoś realizmu. Ale tutaj nikt mnie nie przekona, że wyszkolony mistrz, jak to zauważył Tuldor, zatrzymujący bez problemu strzał z blastera (!!) w locie wpierw się męczy z jakimś renegatem szturmowcem, który powinien raczej sam się pociąć świetlnym mieczem a potem dostaje wciry od rzekomo obdarzonej genetycznie Mocą pustynnej włóczęgi?? Dajcie spokój, to był najsłabszy, wręcz głupi, motyw nowych GW. Gdyby rannego i zmęczonego, walczącego słabszą ręką Solo juniora zaatakowali we dwójkę naraz i zmusili do odwrotu, to jeszcze by jakoś wyglądało, ale nie taki bezsens. Jeżeli on w takim tempie będzie "tracił" swoją Moc - bo to tak wygląda - to w trzeciej części nawet miecza sobie nie będzie w stanie przyciągnąć z odległości dwóch metrów.


Dwie rzeczy. Kyolo Ren nie jest mistrzem. Ba, wszystko wskazuje, że on nie jest nawet w pełni wyszkolonym Sithem. Jak już dobrzy go pokonali, jest scena jak Snooke każe ocalić Kyolo, żeby ten mógł dokończyć szkolenie. To raz. Więc okazuje się, że nie mieliśmy do czynienia z mistrzem, tylko z nie w pełni wyszkolonym uczniem.

Dwa. Kyolo był ranny już przed walką z Finnem. Zamiast się rozpisywać, artykuł.
http://bgr.com/2016/01/11...bacca-kylo-ren/

Czy teraz naprawdę wygląda to tak bardzo nieprawdopodobnie? Zwłaszcza, że walka Kyolo- Finn wygląda jakby ten pierwszy się bawił z Finnem. Chwilę poodbijać ciosów, trochę poczekać, a jak przyszło co do czego trzy ciosy i po walce.
_________________
był szalony jak stado zajęcy na wiosnę, kiedyś kazał nam ściąć cały zagajnik dębów, bo uroiło mu się, że go szpiegują... a potem doszedł do wniosku, że były jednak w porządku i rozkazał nam je pochować.
- czy wy wiecie ile czasu zajmuje zakopanie dębowego lasu?
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
sajok 
Przyjaciel Klanu

Wiek: 45
Posty: 269
Podziękowania: 30/51
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2016-02-02, 13:29   

Jakkolwiek by go nie nazwać - mistrzem, leszczem czy uczniem - koleś zatrzymywał w locie strzały z blastera co dla mnie, co prawda laikowi w dziedzinie posługiwania się Mocą, wydaje się nie lada wyczynem. Dlatego wszelkie tłumaczenia w mojej subiektywnej ocenie są grubymi nićmi szyte i naciągane. Sam fakt, iż tyle ludzi ma co do tej walki zastrzeżenia powoduje, iż coś tu było nie halo. Na marginesie chciałbym tylko zaznaczyć, iż w ogólności film mi się podobał poza kilkoma kwestiami, w tym właśnie rozwiązaniem tej końcowej walki.
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
picollo 

Posty: 578
Podziękowania: 63/98
Wysłany: 2016-02-02, 20:40   

Nie jestem specem w kwestii tego co Jedi na jakim poziomie potrafi, więc nie będę się za bardzo mądrzył. Ale przypomina mi się scena z Nowej Nadzieii. Obi Wan szkolił Luke'a w posługiwaniu się mieczem świetlnym jak lecieli Sokołem Milenium. To był sam początek treningu, ale jednak Luke odbijał pociski tej kulki która w niego strzelała. Więc może to nie jest wcale taka umiejętność wymagająca ogromnego szkolenia.

Mi się walka podobała- Kyolo był nawet w walce pokazany jako koleś który macha mieczem jak cepem (w sensie bez takich akrobatycznych tańców jak w epizodach I-III. Walczył ciężko ranny z Finnem, a jednak dość łatwo go pokonał. Z Rey przegrał. Czy było to uzasadnione czy nie, trzeba poczekać. Jeśli Rey zaczęła kiedyś szkolenie Jedi (a sporo osób to podejrzewa), to kupię tą jej wygraną. Jeśli nie, to będziezgrzyt jakich całkiem sporo było w obydwu trylogiach.
_________________
był szalony jak stado zajęcy na wiosnę, kiedyś kazał nam ściąć cały zagajnik dębów, bo uroiło mu się, że go szpiegują... a potem doszedł do wniosku, że były jednak w porządku i rozkazał nam je pochować.
- czy wy wiecie ile czasu zajmuje zakopanie dębowego lasu?
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
sajok 
Przyjaciel Klanu

Wiek: 45
Posty: 269
Podziękowania: 30/51
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2016-02-02, 22:39   

picollo napisał/a:
Z Rey przegrał. Czy było to uzasadnione czy nie, trzeba poczekać. Jeśli Rey zaczęła kiedyś szkolenie Jedi (a sporo osób to podejrzewa), to kupię tą jej wygraną. Jeśli nie, to będziezgrzyt jakich całkiem sporo było w obydwu trylogiach.

Masz rację. W gruncie rzeczy najważniejsze jest to, że zasadniczo film mi się podobał, więc sama krytyka walki końcowej to takie trochę czepialstwo ;) Największym plusem filmu dla mnie to Han Solo (świetna rola jak zwykle Forda), minusem - poza walką to postać Finna (jego bym najchętniej wyciął). Muszę przyznać, że całkiem nieźle - na tyle na ile można to na razie ocenić - zaanonsował się Mark Hamill.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
picollo 

Posty: 578
Podziękowania: 63/98
Wysłany: 2016-02-03, 00:09   

Ja szczerze mówiąc chyba najbardziej jestem zadowolony z postaci Kyolo Rena. PIerwsze moje skojarzenie było z Daenerys z GoTa.

Obydwie te postacie to dzieciaki, które mają ogromną moc i próbują sobie na swój niedojrzały sposób z nią poradzić. Daenerys gubi się w tym co chce zrobić, czy się mścić czy wyzwalać niewolników, czy stracić głowę dla Ekscentrycznego najemnika. Kyolo próbuje dorównać wyobrażeniu jakie ma o dziadku. I wbrew wcześniejszym rozważaniom Tuldora, myślę że nie ma znaczenia czy Kyolo wiedział, że Anakin na koniec ocalił syna. Kyolo jest w okresie buntowniczym i opowiadanie o powrocie Vadera na jasną stronę mógł odebrać jako umoralniającą bajeczkę. A dziadek przecież trząsł całym imperium i był wielki. Wujek Luke jest strasznie nudny. I ja kupuję tego Kyolo z całym kompleksem Vadera. Może koleś nie jest jakiś super przystojny, ale przynajmniej sceny gdzie był bez maski pokazywały jego emocje. I chyba z trójki głównych bohaterów Kyolo wypada najbardziej przekonująco (może poza Finnem w scenie zmęczony murzyn biegnie po pustyni, którą widzieliśmy w trailerach).

Mi się podobało, niektórzy marudzą, że film powinien być zamknietą całością i nie pozostawiać niektórych rzeczy na następne części. Ale na tym najprostszym poziomie to była zamknięta całość. A mam przeczucie, że jak trylogia będzie zamknięta, to zupełnie inaczej będzie się patrzeć na tą pierwszą (VII) część. Jako fajny element całej trylogii.
_________________
był szalony jak stado zajęcy na wiosnę, kiedyś kazał nam ściąć cały zagajnik dębów, bo uroiło mu się, że go szpiegują... a potem doszedł do wniosku, że były jednak w porządku i rozkazał nam je pochować.
- czy wy wiecie ile czasu zajmuje zakopanie dębowego lasu?
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
marektrans 

Posty: 4
Wysłany: 2016-11-28, 17:23   

Ja również jestem zawiedziony tą częścią serii. Bardziej to bajka w stylu Kroniki Narnii , niż stare dobre Gwiezdne Wojny.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Damianus_NT 
beamdog hater


Wiek: 28
Posty: 310
Podziękowania: 92/21
Wysłany: 2016-12-05, 19:33   

Przebudzenie Mocy zdołało mnie zmęczyć już połowie seansu. Ogólnie byłem bardzo rozczarowany, choć nie uważam nowych Gwiezdnych Wojen za film zły. Jest okej.

Krótko po premierze zjadano każdego krytyka VII części nazywając go bardzo ciekawymi epitetami. Sprowadzało się to głównie do tego, że J.J.Abrams uratował Gwiezdne Wojny, a ci którzy twierdzą inaczej są debilami. Przynajmniej takie wrażenie odniosłem szperając w sieci.
Minęło trochę czasu i miesiąc po miesiącu, coraz więcej ludzi zaczęło jednak myśleć "kurczę, w sumie to ten nowy film nie był w cale tak fantastyczny jak wcześniej sądziłem".

Ciekawe jak wypadnie "Łotr Jeden Star Wars Historie".
_________________
Dni V - zwiastun (CoB)
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group