Poprzedni temat «» Następny temat
[BG II] O córeczki Bhaala charakterze i przemianach kilku...
Autor Wiadomość
Tuldor88 
Uczeń Gonda
Dziki kurczak zagłady


Wiek: 31
Posty: 1707
Podziękowania: 130/135
Wysłany: 2015-03-10, 20:51   [BG II] O córeczki Bhaala charakterze i przemianach kilku...

Chyba wszyscy tutaj grali w oba Baldurki i grę na pamięć znają więc i bez problemu mogą ocenić postać drogiej 'siostrzyczki' Imoen.

W części pierwszej żadne znaki na niebie i ziemi nie wskazują na jej pokrewieństwo z Charname, Sarevokiem i Bhaalem. Ot typowa młódka jaka nie wyróżnia sie ani zbytnimi zdolnościami, nijak nie nawiedzana (w przeciwieństwie do ww dwójki) przez "sny i wizje" (podczas gdy Charname sen zalicza co rozdział a i Sarevok o kilku napomyka w rozmowach/dzienniku).
Zawsze wesoła, radosna i zabawna, momentami uroczo złośliwa czy kokieteryjna - żywy obraz wesołości i niefrasobliwości z jakim chyba tylko Alora mogłaby pod tym względem rywalizować... Innymi słowy nie wyróżnia się niczym spośród "Dzieci Bhaala" jakie żyja sobie i nic o dziedzictwie nie wiedzą będąc np pospolitymi kupcami jacy potem marnie w Saradush kończą.

W BG2 sytuacja nieco sie zmienia, gdy nasza niefrasobliwa i wesoła siostrzyczka, wcielenie uroku osobistego zmienia się w Dziecko Emo powtarzające co i rusz "jestem taka pusta"... aż żal du*sko ściska, ale co poradzić - przez kilka dni Irenicus "pokazywał jej co miał najlepszego" by obudzić w dziecięciu "Skazę Bhaala". Byćmoże dałaby radę zwalczyć traumę gdyby nie to, że niemal od razu zabrano ją do Przytułku w jakim była wieziona i ponownie z Irkiem "bawiła się w doktora"...
W tej części jej zachowanie ulega całkowitej odmianie, tym większej iż stało sie z nią coś czego sam Charname w BG1 nie doświadczył - duszę straciła, choć na w miarę krótki okres czasu. Po uwolnieniu ej z Czarowięzów okazuje się że naszą siostrunię zaczynają nawiedzać myśli i wizje nieco podobne do tych jakie głowny bohater spotykał podczas poszukiwań Sarevoka... Najwidoczniej świadomosć istnienia Skazy znacząco powiększyła wpływ jaki ww miała na Imoen, tym bardziej gdy porównamy to do cz1.

Kulminacja zmian ma miejsce w Tronie Bhaala gdzie wizje i sny Imoen nasilają się, a ona sama zaczyna zdobywać zdolności specjalne podobne do tych jakie sami mieliśmy (w niezmodowanym dodatku są to tylko zaklęcia takie jak choćby leczenie ran i im pochodne, ale np Ascension posuwa się nawet do udostępnienia jej 'przemiany w zabójcę' acz dopiero podczas walki z Melisaną). Wygląda to tak, jakby krew Bhaala wreszcie zaczęła oddziaływać na nią z pełną mocą, zapewniając tym samym realne profity - co juz aż tak pospolite wśród "pospolitych" Dzieciaczków nie jest...
Co ciekawe zachowanie siostrzyczki nieco się poprawiło, zapewne z uwagi na odzyskanie duszy i jakiś czas 'kurowania się' pod Elfią opieką... wciąż jednak daleko mu do tego co urzekało nas przed przybyciem do Athkatli...

---

Tyle słowem wstępu a teraz pytań kilka dla zapoczątkowania dyskusji i luźnych rozważań "a co by było gdyby...":
Jak widać Skaza Bhaala odzywa się w Imoen coraz silniej i ma na nia wpływ nie tylko gdy idzie o zachowanie ale też i o niezwykłe umiejętności. Siostrunia podczas 'snów i wizji' jest "kuszona" podobnie jak i Charname do którego skaza wręcz woła by sięgnął po moc jaka mu się należy. O ile w cz1 wpływ był hamowany przez teperament różowowłosej o tyle w BG2 (by nie mówić o TB) nabiera to rozpędu... A jak wiemy w grze już sporo przemian charakterów postaci występuje - starczy spojrzeć na choćby test Anomena, możliwosć nawrócenia Sarevoka (sic!) i Viconii (sic x2!!), czy picollowego Korgana (sic!)...
Jak sądzicie, czy cos takiego byłoby odpowiednią 'bazą' do tego by zmienił się charakter owego 'wielkiego dziecka'?
Cięzko o to gdy znajduje się wśród towarzystwa takiego jak Keledorn czy dobry braciszek... co jednak jeśli towarzyszem jest drugi z braci - Sarevok a Charname stwierdził iz faktycznie należy mu się moc ojca i zszedł na 'złą drogę'?
Czy sama Skaza i 'zły przykład' starczyłyby do odmiany Imoen? A jeśli nie one to co musiałaby przeżyć by dokonało się coś takiego?
Z radością czekam na opinie ^^
_________________
Heinrich Heine napisał/a:
Sen jest dobrą rzeczą, śmierć jeszcze lepszą, ale najlepiej byłoby wcale się nie narodzić.
Alvarez o modowaniu napisał/a:
Może przytoczę twierdzenie Liberty'ego, które jakoś tak idzie: planujesz jakiś projekt, wyznacz sobie termin, pomnóż potrzebny czas przez 2 a i tak nie zdążysz.

Wybrane fragmenty banterów:
Edwin napisał/a:
-Phi! Porównywać mnie do jakiegoś podrzędnego nekromanty! (Stanowczo na zbyt wiele sobie pozwala, muszę pokazać mu gdzie jego miejsce.) Prawdopodobnie przemawia przez ciebie zwykła zazdrość. Wy, maluczcy macie tendencje do zawiści wobec tych, którzy was przerastają. Ja zaś czynię to nie tylko talentem ale i wzrostem, karzełku.
-*Posłał Edwinowi szeroki uśmiech przemawiając serdecznym tonem* Jeszcze raz nazwiesz mnie „karzełkiem” a utnę ci na dole coś niezwykle małego, co może jednak mimo wszystko być ci drogie. Gdy zaś chodzi o te dyrdymały o talencie... znów przypominasz mojego żałosnego, byłego towarzysza...
Minsc napisał/a:
-Niebywałe, że ten chomik jeszcze oddycha. Znajdując się nieco bliżej ciebie wielkoludzie na pewno zaniechałbym tej czynności, powiedz, uważasz że pranie onuc urąga twej męskości, czy po prostu lubisz informować wrogów zapaszkiem o tym, iż się do nich zbliżasz?
-Boo być może jest niewielki Montaronie, ale jest też o wiele silniejszy niż się zdaje. A to, co czujesz to zapach prawdziwego mężczyzny, który przykryje każdy odór zła, na jaki trafi, co nie, Boo?.
Viconia napisał/a:
-Mmm... wciąż robisz wrażenie Viconio, moja ty hebanoskóra kusicielko. Zdajesz sobie sprawę jak działasz na otoczenie, prawda?
-Oczywiście samcze, dzięki temu jalukul, mężczyźni tacy jak ty – myślący kroczem zamiast głową – stają się łatwiejsi w kontrolowaniu

-cała prawda o Imoen :P
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Kliwer 


Wiek: 30
Posty: 1355
Podziękowania: 139/201
Wysłany: 2015-03-10, 21:47   

W zasadzie chciałem tylko powiedzieć, że trochę bez sensu jest analiza porównawcza Imoen z BG1 i z BG2. To są dwie różne postacie z dwóch różnych gier. Głowę dam, że w momencie pisania BG1 nikt tam nawet nie myślał, że będzie ona miała dalej jakąś ważniejszą rolę- był to ot taki sobie, pierwszy towarzysz. Zresztą, gry i filmy, a czasem także, niestety, książki, potrafią w kontynuacjach i prequelach wyczyniać niestworzone rzeczy. Np. oglądając Nową Nadzieję z sagi Gwiezdnych Wojen (która pierwotnie nawet tego podtytułu nie miała) gołym okiem widać, że Leia miała być dziewczyną dla Lucka, Han to wesoła postać epizodyczna (sam Lucas to potwierdził), a Darth Vader naprawdę zabił ojca naszego młodego junaka. Dopiero potem, jak pomysł chwycił, zaczęto kombinować. Han się spodobał, trzeba było go zostawić, trzeba mu było znaleźć dziewczynę i jakoś inaczej rozplątać motyw Lucka i Lei. Duch Obi-Wana tak żałośnie się tłumaczy na bagnach, że "Darth Vader w pewien sposób zabił Anakina" że cała głębia tej reżyserskiej intrygi aż wali po gałach. O tym co wyczyniano w nowej trylogii, jak na siłę wepchnięto tam i Boba Feta i dwa roboty, jak wykuto genialny w swym idiotyzmie projekt ze szturmowcami-klonami (gołym okiem w starej sadze widać, że to nie są żadne klony a normalne wojsko) to nawet szkoda gadać.

Piszę to po to, by stwierdzić, że motyw Imoen nie jest wcale taki zły :smile: Tzn. postać bez charakteru nagle go nabiera. Nie było to trudne, zważywszy jak pobieżnie zaznaczone są charaktery postaci w BG1; ich osobowość w zasadzie ogranicza się do tych paru linijek tekstu w biografii i czasem jakiegoś mini-pseudo-questu. No i ich odpowiedzi na komendy gracza.

Cytat:
Zawsze wesoła, radosna i zabawna, momentami uroczo złośliwa czy kokieteryjna - żywy obraz wesołości i niefrasobliwości z jakim chyba tylko Alora mogłaby pod tym względem rywalizować...


To jest typowe dośpiewanie sobie :razz: Owszem, coś tam o czymś takim jest w biografii, ale zważywszy że nie mamy nigdy okazji zaznać żadnej kokieterii czy złośliwości z jej strony to...

Cytat:
wciąż jednak daleko mu do tego co urzekało nas przed przybyciem do Athkatli...


Zginął bezpowrotnie wschodniosłowiański akcent... chlip... :cry:


Cytat:
A jak wiemy w grze już sporo przemian charakterów postaci występuje - starczy spojrzeć na choćby test Anomena, możliwosć nawrócenia Sarevoka (sic!) i Viconii (sic x2!!), czy picollowego Korgana (sic!)...


Jeżeli mówimy o psychologii to twierdzę, że wszystkie te zmiany charakterów są naciągane i niewiarygodne, podległe stylowi typowej hollywoodzkiej narracji. Na Kroma, toż to nawet nie jest tak jak u Kmicica- że się chłopak ustatkował i spoważniał (do tego ta "wielka romantyczna przemiana" się sprowadza w gruncie rzeczy, co by smutne panie z polonistyki nie twierdziły). To są jakieś przekręty o 180 stopni, zupełnie niewiarygodne. Zachowanie Anomena przypomina 14-stolatka przechodzącego przez trądzik i okres burzy i naporu. Sarevok, dojrzały i twardy mężczyzna, nagle neguje całą swoją dotychczasową filozofię życiową. Od biedy broni się zmiana Viconi, ale to tylko w przypadku dobrotliwego Charname- kobiety rzeczywiście wykazują pewną mimikrę względem swoich mężczyzn.

Lepiej te przemiany wyszły w DA:O. Tam przesunięcie charakteru było wyraźne, ale nie radykalne. Leliana mogła nabrać pewności siebie i nieco stracić na łagodności, Alistar też mógł po prostu trochę zmężnieć, ot i tyle.

Uważam, że zasadniczym błędem wszelkich growych i filmowych przemian jest dogłębne przeświadczenie twórców, że charakter zmienia się pod wpływem gwałtownych przeżyć. Owszem, wyjątkowo słabe osobowości, bywa, łamią się pod wpływem traumy, niemniej większość dojrzałych osób, które w coś wierzą i które wytworzyły sobie pewien ogląd świata, pozostaje mniej więcej taka sama. Jeżeli coś wpływa na zmiany naprawdę, to po prostu czas, dojrzewanie i starcze kapcanienie.

Próbując jednak w tym paradygmacie spojrzeć na Imoen to myślę, że nic by jej nie zmieniło. W czasie SoA pokazała dużą odporność psychiczną. Zresztą, ona nigdy jakoś swojego światopoglądu nie werbalizuje; to raczej taka radosna bezrefleksyjna koza. Jej empatii do ludzi i przywiązanie do charname jako do brata raczej trudno byłoby zburzyć. To, czy charname jest dobry czy zły, nie ma znaczenia- pokazują to studia nad osobowością kobiet gangsterów- często ujmujących i poczciwych kobiet.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Tuldor88 
Uczeń Gonda
Dziki kurczak zagłady


Wiek: 31
Posty: 1707
Podziękowania: 130/135
Wysłany: 2015-03-10, 22:19   

Kliwer napisał/a:
Cytat:
Zawsze wesoła, radosna i zabawna, momentami uroczo złośliwa czy kokieteryjna - żywy obraz wesołości i niefrasobliwości z jakim chyba tylko Alora mogłaby pod tym względem rywalizować...
To jest typowe dośpiewanie sobie :razz: Owszem, coś tam o czymś takim jest w biografii, ale zważywszy że nie mamy nigdy okazji zaznać żadnej kokieterii czy złośliwości z jej strony to...
W BG1 mało jest misji związanych z NPCami a o wtrąceniach do dialogów można niemal całkiem zapomnieć, dlatego trzeba bazować na tym co mamy, a wiec głównie:
1) biografii Imoen tak z BG1 jak i BG2:
BG1 napisał/a:
Zapytana o przeszłość IMOEN żartobliwie klepie cię po ramieniu. Stwierdza, że kto, jak kto, ale ty dobrze ją znasz - w końcu razem dorastaliście. I rzeczywiście odkrywasz w pamięci miłe wspomnienie spotkania z tą młodą dziewczyną. Ona, tak jak i ty, przybyła do Candlekeep, choć 10 lat później i spędzała czas raczej z szorstkim Winthropem niż Gorionem. Przezywała go "Brzuchacz", co niezbyt się staremu szynkarzowi podobało. Wiecznie zachowywała się niczym dziecko i lubiła grać rolę młodszej siostry, choć byliście w podobnym wieku. Jej radosny uśmiech mówi ci, że zawsze chciała z tobą wędrować - bez względu na to, jakimi ścieżkami podążasz.
BG2(Lochy Irka) napisał/a:
Gdy pytasz IMOEN o jej przeszłość - chichocze, bo sądzi, że chcesz powspominać stare, dobre czasy. Spełnia twoją zachciankę i poprawia ci nastrój, gdy zaczniecie wspominać, jak spędziliście razem waszą młodość w Candlekeep. Przybyła tam, podobnie jak ty, w towarzystwie twojego przybranego ojca, Goriona, ale wychowywała się bardziej beztrosko niż ty. W istocie jej niefrasobliwe spojrzenie na życie przez długi okres czasu czyniło ją odporną na trudy tego świata, choć groza i ograniczenia waszego niedawnego miejsca pobytu zdecydowanie zebrały swe żniwo.

2) tonowi i sposobowi 'odzywek' jaki jest do niej przypisany:
"Błagam wielmożnych panów, przykro mi, żem to uczyniła, ale dziewczyna musi jeść!",
"Chromolenie w bambus",
"Moje ostrze przytnie cię do właściwych rozmiarów",
"Oj biedny gnojek"

Z biografii jasno jej charakter i sposób bycia przebija, a i owe odzywki wskazują na to, że jest raz wesoła, raz lekko złośliwa acz zwykle 'pocieszna'. Poza tym
Kliwer napisał/a:
Zginął bezpowrotnie wschodniosłowiański akcent... chlip... :cry:
Wiem że wielu ten głos w BG1 wkurzał ale ja sam należę do tych kilku jacy go zawsze lubili. Mimo (a moze właśnie dlatego) iż był definitywnie 'specyficzny' wyróżniał postać, w przeciwieństwie do 'wypłaszczenia' w cz2...
_________________
Heinrich Heine napisał/a:
Sen jest dobrą rzeczą, śmierć jeszcze lepszą, ale najlepiej byłoby wcale się nie narodzić.
Alvarez o modowaniu napisał/a:
Może przytoczę twierdzenie Liberty'ego, które jakoś tak idzie: planujesz jakiś projekt, wyznacz sobie termin, pomnóż potrzebny czas przez 2 a i tak nie zdążysz.

Wybrane fragmenty banterów:
Edwin napisał/a:
-Phi! Porównywać mnie do jakiegoś podrzędnego nekromanty! (Stanowczo na zbyt wiele sobie pozwala, muszę pokazać mu gdzie jego miejsce.) Prawdopodobnie przemawia przez ciebie zwykła zazdrość. Wy, maluczcy macie tendencje do zawiści wobec tych, którzy was przerastają. Ja zaś czynię to nie tylko talentem ale i wzrostem, karzełku.
-*Posłał Edwinowi szeroki uśmiech przemawiając serdecznym tonem* Jeszcze raz nazwiesz mnie „karzełkiem” a utnę ci na dole coś niezwykle małego, co może jednak mimo wszystko być ci drogie. Gdy zaś chodzi o te dyrdymały o talencie... znów przypominasz mojego żałosnego, byłego towarzysza...
Minsc napisał/a:
-Niebywałe, że ten chomik jeszcze oddycha. Znajdując się nieco bliżej ciebie wielkoludzie na pewno zaniechałbym tej czynności, powiedz, uważasz że pranie onuc urąga twej męskości, czy po prostu lubisz informować wrogów zapaszkiem o tym, iż się do nich zbliżasz?
-Boo być może jest niewielki Montaronie, ale jest też o wiele silniejszy niż się zdaje. A to, co czujesz to zapach prawdziwego mężczyzny, który przykryje każdy odór zła, na jaki trafi, co nie, Boo?.
Viconia napisał/a:
-Mmm... wciąż robisz wrażenie Viconio, moja ty hebanoskóra kusicielko. Zdajesz sobie sprawę jak działasz na otoczenie, prawda?
-Oczywiście samcze, dzięki temu jalukul, mężczyźni tacy jak ty – myślący kroczem zamiast głową – stają się łatwiejsi w kontrolowaniu

-cała prawda o Imoen :P
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group