Poprzedni temat «» Następny temat
Dragon Age Inquisition
Autor Wiadomość
Karanith 
Przyjaciel Klanu


Wiek: 28
Posty: 1177
Podziękowania: 38/15
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-07-27, 08:45   

Właśnie, zapomniałem spytać o walkę. Sprawia przyjemność w porównaniu z poprzedniczkami? Walkę w jedynce oczywiście bardzo lubiłem. W dwójce w sumie też, przy odpowiednim podejściu.

torian napisał/a:
Świetnym pomysłem był za to wątek Herolda Andrasty, jak gracz ustosunkuje się do tego tytułu.


Jedno pytanie: czy można odgrywać cwaniaka wykorzystującego nowo zdobytą władzę i wpływy dla własnych (plus ewentualnie klanu, rodu) korzyści?

Vinci napisał/a:
Widzę że gra mocno potaniała, ale jak znam EA, to DLC tylko przez Origin za jakieś punkty albo chore pieniądze.


Taniej niż 120 złotych nigdzie nie widzę (taka też jest cena na Originie), a to wciąż tyle, co nowy Wiedźmin. Ale chyba nie ma co kręcić nosem, po prostu wciąż pamiętam czasy, gdy popularne nówki nie kosztowały więcej niż stówę. Odnośnie DLC masz rację. Jedyny fabularny dodatek (Jaws of Hakkon) kosztuje 45 zeta, a przejść można podobno w 6 godzin.

Swoją drogą, można zarejestrować wersję pudełkową na Originie (tak jak Wieśka na GOGu)?
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Nobanion 
Avatar Sehanine
kotołak, zajebójca czata ^^


Posty: 1051
Podziękowania: 100/223
Skąd: Nowy Londyn
Wysłany: 2015-07-27, 09:35   

Mi walka odpowiadała, mimo pewnych zastrzeżeń, a przecież nie ma gier idealnych, podtrzymuję moją opinię z początków rozgrywki w nią.- coś w sobie ma, ze jak człowiek rozpocznie w nią grać, to chce poznać całą historię.
_________________
Zapomniane Krainy, to nie świat, to stan umysłu :cwan:
Ostatnio zmieniony przez Nobanion 2015-07-27, 12:18, w całości zmieniany 1 raz  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Vinci
Zasłużony


Posty: 2512
Podziękowania: 250/53
Wysłany: 2015-07-27, 10:08   

Karanith napisał/a:
Taniej niż 120 złotych nigdzie nie widzę (taka też jest cena na Originie), a to wciąż tyle, co nowy Wiedźmin. Ale chyba nie ma co kręcić nosem, po prostu wciąż pamiętam czasy, gdy popularne nówki nie kosztowały więcej niż stówę. Odnośnie DLC masz rację. Jedyny fabularny dodatek (Jaws of Hakkon) kosztuje 45 zeta, a przejść można podobno w 6 godzin.

Swoją drogą, można zarejestrować wersję pudełkową na Originie (tak jak Wieśka na GOGu)?


http://allegro.pl/dragon-...5548511523.html a coś takiego? Można zarejestrować wersję pudełkową, nawet trzeba. Zaletą oryginału jest na pewno Dragon Age Keep, gdzie w bardzo fajny sposób możemy sobie wybrać wydarzenia z poprzednich części i zaimportować do gry.

Karanith napisał/a:
Jedno pytanie: czy można odgrywać cwaniaka wykorzystującego nowo zdobytą władzę i wpływy dla własnych (plus ewentualnie klanu, rodu) korzyści?


Jakiego klanu? Jakiego rodu? :P Grałem człowiekiem i elfką, nic takiego się nie działo. Dla własnych korzyści też nie za bardzo, wszystko w zasadzie idzie na Inkwizycję. W tej grze można odgrywać zły charakter, ale w miej istotnych wyborach.

Karanith napisał/a:
Właśnie, zapomniałem spytać o walkę. Sprawia przyjemność w porównaniu z poprzedniczkami? Walkę w jedynce oczywiście bardzo lubiłem. W dwójce w sumie też, przy odpowiednim podejściu.


Hmm, na pewno wkurza to, że można mieć tylko 8 skilli przypisanych do postaci (pieprzone konsole). Sama walka mi osobiście sprawiała przyjemność, na pewno bardziej polubiłem łotrzyka niż wojownika, gra się po prostu przyjemniej, ze względu na głupie sterowanie. Łotrzyk sam doskakuje do przeciwnika, wojownikiem jeżeli się nie podeszło, to walił mieczem w powietrze (pieprzone konsole). Tak samo jak zbieranie surowców, nieważne że klikasz na niego, postać nie podejdzie i nie podniesie, trzeba być w zasięgu i kliknąć (pieprzone konsole). No ale za 90zł to bym chyba kupił, może to nie wybitne RPG, ale całkiem porządny kawał gry.
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
torian 


Wiek: 28
Posty: 730
Podziękowania: 20/8
Wysłany: 2015-07-27, 11:04   

Karanith napisał/a:
Jedno pytanie: czy można odgrywać cwaniaka wykorzystującego nowo zdobytą władzę i wpływy dla własnych (plus ewentualnie klanu, rodu) korzyści?


Nie bardzo. Generalnie są trzy drogi, możesz uznać siebie za wybrańca Andrasty, stwierdzić że nie wierzysz w te bzdury albo mówić jak jest czyli że tak naprawdę nie wiesz.

Ciekawiej robi się kiedy dowiesz się jak to było naprawdę i musisz podjąć decyzję co powiedzieć ludziom.

Był jeden mały quest w którym musisz załatwić sprawę własnej rodziny, która zbyt często powołuje się na twoje imię.

Vinci napisał/a:
W tej grze można odgrywać zły charakter, ale w miej istotnych wyborach.


Cóż w cRPGach zwykle nie ma miejsca dla złych postaci a jeśli już jest to ta ścieżka jest wyraźnie uboższa. W grach Bioware'u masz do wyboru być bohaterem, który zbawi świat postępując szlachetnie i honorowo albo być bohaterem, który zbawi świat będąc przy tym aroganckim dupkiem. Ostatnio jednak pojawiła się trzecia droga - błazen, który niczego nie traktuje poważnie i sypie sucharami na prawo i lewo.

105h na liczniku i koniec, gra prawie wymaksowana. Odpuściłem jedynie niektóre misje kolekcjonerskie (mozaiki, nasiona itp.)

Podsumowując, wątek główny jest liniowy do bólu a jednocześnie niesamowicie wciągający, scenarzyści postarali się i w niektórych questach pojawiły się oryginalne pomysły (a przynajmniej ja nie przypominam sobie czegoś podobnego w innych grach). Na uwagę zasługują zwłaszcza "Szeptem" i "Oczy i serca przebiegłe" (brawa dla animatorów za dialog w trakcie tańca).

Niestety miniquesty rodem z MMO to katastrofa. Wykonywanie ich (a część wykonać trzeba) to nieprzyjemny obowiązek.

Walki. Lepiej niż w DA2, gorzej niż DAO. Są zdecydowanie trudniejsze niż w poprzednich częściach ale nie dlatego że wrogowie stali się sprytniejszy. Twórcy po prostu rzucili graczowi parę kłód pod nogi. Ograniczona liczba mikstur, brak zaklęć leczących (no dobra jedno jest ale to wysokopoziomowa zdolność specjalna, której nie można używać zbyt często), okrojone drzewka umiejętności i rozwój postaci. Gracz ma też większą swobodę w ustawianiu kamery co moim zdaniem było błędem gdyż ta często głupieje.

Zawodzi również jednowymiarowy "główny zły", już lepiej wypadła Meredith z DA2.

Towarzysze. Paru ciekawych (Solas, Żelazny Byk, Varrik, Dorian, Sera) i paru drewnianych (Vivienne, Blackwall, Cole, Kasandra). Przy okazji jak to zwykle bywa w grach Bioware'u panuje tu pełna tolerancja w kwestii orientacji seksualnej, mamy więc jednego geja, jedną lesbijkę, dwie postacie biseksualne i cztery heteroseksualne. Jest nawet jedna kobieta, która nie czuję się dobrze w swoim ciele więc udaję mężczyznę.

Pozostaje czekać na Dragon Age 4. Zarówno epilog jak i fakt że kasa musi się zgadzać wskazują że powstanie.
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
Kliwer
Nobanion 
Avatar Sehanine
kotołak, zajebójca czata ^^


Posty: 1051
Podziękowania: 100/223
Skąd: Nowy Londyn
Wysłany: 2015-08-28, 22:12   

Polecam dla wahających się odnośnie DAI, szczególni multi, bardzo ciekawe spostrzeżenia, podpisuję się pod większością opinii przedstawionych. :smile: Ale wiadomo, jestem nieobiektywny :mrgreen:

http://wellnothingspecial.blogspot.com/

Cytat:
Na początku mieliśmy do wyboru dwanaście postaci (po cztery z każdej klasy), a do dziś doszły kolejne trzy choć miejmy nadzieję, że na tym się przygoda nie skończy. Gdy zaczynałam rozgrywkę wybrałam do odblokowania Zaklinacza, ale dziś już przekonałam się, że najlepiej gra mi się Nekromantką jeśli chodzi o maga, Katari jako wojownikiem qunari z dwuręcznym mieczem i Alchemiczką, czyli łotrzykiem z dwoma sztyletami pokrytymi trucizną i obsługującą wybuchowe pułapki. Czasem zastanawiam się dlaczego od początku nie próbowałam bawić się multiplayerem, gdyż od czasu coweekendowych sesji na eventach przygotowanych przez Bioware wyszkoliłam się w każdej klasie i teraz rozgrywka jednoosobowa jest dla mnie prosta jak budowa cepa, a i czasem mam wrażenie, że mogę grać z zamkniętymi oczami.
Nie żartuję!
_________________
Zapomniane Krainy, to nie świat, to stan umysłu :cwan:
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Karanith 
Przyjaciel Klanu


Wiek: 28
Posty: 1177
Podziękowania: 38/15
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-09-04, 20:06   

Będzie krótko, bo w gruncie rzeczy zgadzam się z opinią Vinciego i od siebie dodam niewiele.

Rozczarowujące jest, że Inkwizycja, w przeciwieństwie do dwójki, nie próbuje nowych rzeczy. Mam głównie na myśli odejście od zajeżdżonej formuły Bioware, mniejszą skalę, system przyjaźni/rywalizacji, towarzyszy z własnym życiem. Zamiast tego dostajemy to samo, co w Początku i Przebudzeniu, tylko z jeszcze większym rozmachem. Nie jesteśmy już szeregowym członkiem podupadłych Szarych Strażnikówi, ale przywódcą niedorzecznie potężnej organizacji religijnej. Gdy zdobywamy ufortyfikowaną siedzibę, to nie jest malutki zameczek-stolica powiatu, ale ogromna górska twierdza, skąd nasze wpływy będą się rozciągać na cały kontynent. Miejsce akcji przenosi się z Fereldenu, największego zadupia Thedas do potężnego cesarstwa Orlais. I tak dalej. Niby nie ma nic złego w powtarzaniu tego, co już raz się udało, ale boli mnie jednak ten brak odwagi i dreptanie w miejscu.

Trzeci Dragon Age ma ten sam problem, co poprzednie dwie części - jest niepotrzebnie rozciągnięty. Origins miał tony śmieciowej walki, Dragon Age 2 recykling lokacji oraz te nieszczęsne fale, a Inquisition - wielkie puste lokacje oraz questy-zapychacze. Ta gra momentami wygląda jak badanie terenu przed jakimś szykowanym w tajemnicy Daragon Age Online. Nie pojmuję, czy Bioware naprawdę myśli, że ta seria popularność zawdzięcza godzinom nudnego grindowania?

Na szczęście to, co się liczy, czyli fabuła (mam tu na myśli raczej wykonanie głównych questów, a nie ogólny zarys) i postacie stoją na standardowym, przyzwoitym poziomie. Jest dobrze, choć żaden z naszych towarzyszy (choć kilku jest naprawdę sympatycznych) raczej nie trafi do czołówki najlepiej napisanych bohaterów. Kiepsko prezentuje się natomiast nasz główny antagonista. Jest to być może najgorszy szwarccharakter Bioware od czasów podstawki NWN i Moragi (pamięta ją ktoś w ogóle?). Koryfeuszowi zupełnie brakuje charakteru, cechuje go jedynie bezwzględność i ambicja. Meredith była dużo ciekawsza, nie wspominając już o Loghainie.

Gdyby wywalić z Inkwizycji zbędne elementy (przerośnięte lokacje, śmieciowe questy) i poprawić inne (walka, sterowanie, interfejs - wystarczyłoby wrócić do rozwiązań z jedynki), to byłaby z niej naprawdę dobra, choć wtórna gra. A tak pozostawia wiele do życzenia. Nie zabiła we mnie jednak sympatii do tej serii i nie zdziwię się, jeśli do niej powrócę - olewając oczywiście większość zdań pobocznych i nie bawiąc się w eksplorację.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Nobanion 
Avatar Sehanine
kotołak, zajebójca czata ^^


Posty: 1051
Podziękowania: 100/223
Skąd: Nowy Londyn
Wysłany: 2015-09-10, 18:07   

Kupić, nie kupić, kupić nie kupić, kupić...... ?DRAGON AGE: INQUISITION Trespasser DLC
_________________
Zapomniane Krainy, to nie świat, to stan umysłu :cwan:
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
torian 


Wiek: 28
Posty: 730
Podziękowania: 20/8
Wysłany: 2015-09-10, 18:13   

5 ostatnich słów mnie zaintrygowało.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Nobanion 
Avatar Sehanine
kotołak, zajebójca czata ^^


Posty: 1051
Podziękowania: 100/223
Skąd: Nowy Londyn
Wysłany: 2015-10-06, 19:17   

Kompletna wersja Dragon Age: Inkwizycja

Edycja Gry Roku

Jesteś Inkwizytorem, a twoje zadanie to wyrwanie mieszkańców Thedas z objęć chaosu i ocalenie ich przed budzącym grozę wrogiem. Edycja Gry Roku zawiera wszystkie wymienione niżej elementy.

Główne cechy:

Gra Dragon Age: Inkwizycja. Zostań Inkwizytorem. Podejmuj brzemienne w skutki decyzje, zawiązuj sojusze i eksploruj niesamowite światy, wcielając się w stworzoną przez siebie postać.

Szczęki Hakkona. Poznaj losy poprzedniego Inkwizytora oraz smoka, którego ścigał. Zbadaj rozległą dziką gęstwinę i poznaj jej ceniących sobie niezależność mieszkańców, łowców zwanych Awarami.

Zstąpienie. Zapuść się na Głębokie Ścieżki i w podziemnym świecie staw czoła przerażającym, śmiertelnie groźnym pomiotom. Ujawnij źródło trzęsień zagrażających istnieniu Thedas.

Intruz. To nie koniec przygody. Pokonaj potężne zło dążące do zniszczenia Thedas. Inkwizytorze, to twoja ostatnia misja. Musisz ją wykonać. Za wszelką cenę.

Ulepszenia z Edycji Specjalnej, Awarskie Łupy i Łupy Qunari. Ekwipuj i dostosowuj wyposażenie, broń, wierzchowce i wiele więcej. Odciśnij swe piętno na Inkwizycji.

[b]Data premiery: 6 października 2015
_________________
Zapomniane Krainy, to nie świat, to stan umysłu :cwan:
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
torian 


Wiek: 28
Posty: 730
Podziękowania: 20/8
Wysłany: 2015-10-10, 13:19   

Ostatnio przemierzając Zaziemie natrafiłem na coś zastanawiającego.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Geralt Riv 
Wieśmin


Wiek: 19
Posty: 146
Podziękowania: 5/10
Wysłany: 2015-10-10, 16:38   

Hehehe :)
Zobacz jak ładnie sobie kopczyk z kamiuszczków usypali :D
_________________
"Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza... jednym jesteś ty"
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Dark 
Akolita Tempusa


Wiek: 29
Posty: 992
Podziękowania: 28/58
Wysłany: 2015-10-10, 17:11   

Nie wszyscy lubią mieć sucho. ^^
_________________
http://baldur.cob-bg.pl/grafika/bg1/BG1.jpg
Podziękuj autorce tego posta
 
 
 
Cecylio 


Wiek: 27
Posty: 205
Podziękowania: 8/35
Wysłany: 2015-10-10, 21:44   

Nadal nie wiem co myśleć o tej grze. Zrobili to samo co w Mass Effect 3 - przygotowali grę pod graczy nie znających poprzednich części, denna tendencja - ale w ME historia była chociaż spójna, dotyczyła losów jednego bohatera. Wybory z poprzednich części mają znaczenie w Inkwizycji, owszem, ale są to zazwyczaj jakieś pojedyncze spotkania, notatki czy zadania ze stołu narad. Zawiodłem się i mam wrażenie, że nie ja jedyny.

Poza tym, eksploracja bardzo szybko staje się żmudna i zwyczajnie wieje nudą. Chociaż nie, może nie sama eksploracja, ale eksploracja w formie zaliczania fetch questów i legiony irytujących przeciwników.

Przynajmniej fabuła w miarę daje radę.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Dark 
Akolita Tempusa


Wiek: 29
Posty: 992
Podziękowania: 28/58
Wysłany: 2015-10-11, 11:02   

Cecylio napisał/a:
Nadal nie wiem co myśleć o tej grze. Zrobili to samo co w Mass Effect 3 - przygotowali grę pod graczy nie znających poprzednich części, denna tendencja - ale w ME historia była chociaż spójna, dotyczyła losów jednego bohatera. Wybory z poprzednich części mają znaczenie w Inkwizycji, owszem, ale są to zazwyczaj jakieś pojedyncze spotkania, notatki czy zadania ze stołu narad. Zawiodłem się i mam wrażenie, że nie ja jedyny.

Poza tym, eksploracja bardzo szybko staje się żmudna i zwyczajnie wieje nudą. Chociaż nie, może nie sama eksploracja, ale eksploracja w formie zaliczania fetch questów i legiony irytujących przeciwników.

Przynajmniej fabuła w miarę daje radę.

Dziwne porównanie. ME, szczególnie trójeczka, jest taktyczną grą akcji z paroma elementami CRPG a DA:I jest od stóp do głów cerpegiem. ^^ Troszkę jakby porównywać grę wyścigową z GTA. ^^
Wiele osób powtarza w wadach: za duży obszar, za mało czegoś do zrobienia, hordy irytujących przeciwników, denne subquesty a przecież Baldurek pierwszy też cierpiał na te wszystkie przypadłości. Bez większości obszarów można się było spokojnie obyć i poza losową hordą gibberlingów czy hobgoblinów nie było nic do zrobienia. Ewentualnie jakaś grupka bandytów/awanturników z jednym, maksymalnie dwoma specjalnymi przedmiotami do złupienia. Zadania też najczęściej sprowadzały się do: zdobądź to, zanieś tamto, zabij tego. Wspomniane wady irytowały nas mniej kiedy każde z nas miało te kilka lub kilkanaście lat a gra naprawdę wyglądała fajnie i z zapartym tchem spędzało się nad nią całe wieczory.
Moim zarzutem wobec DA:I jest niski poziom trudności. Zginąć jak najbardziej się da, ale nie licząc walk ze smokami (które są chyba najlepiej zrealizowanymi walkami z wielkimi jaszczurami w historii CRPG) praktycznie nie zdarzają się dramatyczne momenty, jak większość drużyny padająca na ziemię. Walka z ostatnim bossem powinna być bardziej emocjonująca a została potraktowana po macoszemu. Więcej grzechów nie pamiętam.
_________________
http://baldur.cob-bg.pl/grafika/bg1/BG1.jpg
Podziękuj autorce tego posta
 
 
 
torian 


Wiek: 28
Posty: 730
Podziękowania: 20/8
Wysłany: 2015-10-11, 12:17   

Moim zdaniem porównanie Cecylia było jak najbardziej trafne. DAI i ME3 pod względem mechaniki różni tylko system walki i parę drobiazgów. Fabularnie to ta sama odgrzana po raz n-ty papka (ale efektownie podana). Jednak w ME3 udało się stworzyć wiarygodną iluzję tego że decyzje z poprzednich części mają znaczenie. W DAI to się nie udało, niby mamy Keepa i imponującą liczbę decyzji ale z tego co zaobserwowałem lekko licząc 50% wyborów z niego nie ma żadnego wpływu na grę (a przynajmniej ja go nie zauważyłem).

Dark napisał/a:
Wiele osób powtarza w wadach: za duży obszar


To raczej wina masowego narzekania na małe klaustrofobiczne lokacje z poprzednich części. Z jednej strony chwali się BioWare'owi że postanowili coś z tym zrobić ale wygląda na to że zapomnieli że rozmiar to nie wszystko.

Dark napisał/a:
Baldurek pierwszy też cierpiał na te wszystkie przypadłości


Racja ale ta gra ma już prawie 17 lat i przez to wiele można jej wybaczyć a część jej błędów wciąż jest powielana.

Dark napisał/a:
Moim zarzutem wobec DA:I jest niski poziom trudności.


Na jakim poziomie trudności grałaś? Ja bym raczej powiedział że trudność kryje się nie tam gdzie powinna, nie ma tu za bardzo pola do kombinowania z taktyką. Jeśli mimo kilku prób nie radzę sobie z przeciwnikiem to znaczy że trzeba nabić parę leveli.
Ostatnio zmieniony przez torian 2015-10-11, 16:11, w całości zmieniany 1 raz  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group