Poprzedni temat «» Następny temat
Fallout 3 - opinie, uwagi
Autor Wiadomość
Hashuir 


Wiek: 27
Posty: 10
Wysłany: 2008-11-04, 08:32   

Już po premierze najnowszego Fallouta 3, więc...?
ktoś już zakupił czy... zdobył innymi metodami? jak wrażenia? jak wygląda przejście w 3d, czy gra straciła na klimacie itp. prosimy o podzielenie się odczuciami 8-)
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
boro 


Wiek: 33
Posty: 541
Podziękowania: 27/24
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2008-11-05, 18:01   

Cóż, od dziś mam fallouta 3. początek bardzo mi sie podoba. wygląda to mniej więcej tak.
masz wielka mape do oblecenia która wydaje się nei kończyć. na dzień dobry, o ile sie zrobi jakies zadanie (pisze jakieś żeby nie psuć) i otrzymujemynawet swój wlasny lokal, gdzie mozemy wstawic automat z nuka-col'a czy dajmy na to małe laboratorium, ale do tego długa droga, bo drogie to jest.
Sama gra jest po prostu genialnie jak na ten czas gry zrobiona. normlanie gramy tak jakbby w farcry, halflife czy crysis, z tym ze wciskając odpowiedni przycisk zwalniamy czas i posiadając punkty akcji wybieramy miejsca w które strzelamy :P
nie zawiodłem się ani trochę, choć jak sie tak zaczyna gre 2 czy trzeci to irytujace jest to co trzeba robić na pocxzątku.

A byłbym zapomniał otwieranie zamków wytrychem przypomina Thief 3
_________________
Behold the flesh and the power It holds

( °Д°) <You've got to be kidding me...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
LoCo 
Specyficzny Mag


Wiek: 30
Posty: 82
Podziękował 1 razy
Skąd: Kuldahar
Wysłany: 2008-11-11, 12:34   

Ja od 2 dni pociskam w Fallouta. Bardzo przyjemny. Chociaz lokacji trzeba sie nauczyc i masakrycznie szanowac amunicje. Ja idąc do rodziny Lucy West z Megatony mialem tylko 35 nabojów.
_________________

Podziękuj autorowi tego posta
 
 
boro 


Wiek: 33
Posty: 541
Podziękowania: 27/24
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2008-11-11, 23:50   

szanowanie amunicji owszem jak najbardziej, później ma się jej aż nadto :P ja musze zaczac gre od nowa, bo po pierwsze wczesniej grałem na piracie i teraz nie bardzo sejwy mi działaja, a doszedłem cąłkiem daleko 17 poziom. Po drugie, musze to wszystko usłyszec po pooslku :P.
Towar z odzysku - nie jestem pewny czy to tak sie zwłao - jest doskonały, amunicji znajdujesz więcej, na całe szczeście nic nie waży ^.^
a skoro już jestem przy talentach, próbował już ktoś wampira, albo płatnego zabójce?
_________________
Behold the flesh and the power It holds

( °Д°) <You've got to be kidding me...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Vorador 

Wiek: 34
Posty: 38
Wysłany: 2009-03-08, 23:55   

Ja mam to upośledzenie, że lubie cRPG w widoku izometrycznym. Grałem w to u kolegi i nie mogłem się do tego przekonać, no właśnie przez to że gra próbuje naśladować gry akcji a nie cRPG które z grami akcji nigdy nic wspólnego nie miało. Dla mnie cRPG muszą mieć elementy taktyczne tutaj poprostu jest ich brak. Pozatym niestety to samo co w Oblivionie przerażająca nuda. nuda która opanowuje powoli umysł i wysysa resztki chęci do naciśnięcia myszki. To co wkurzyło mnie na początku to brak talentów a potem dochodziły kolejne rzeczy.

Jak bym chciał pograć sobie w FPP to bym sięgnął po dobre gry jak Prey czy Fear. Ale ta gra nie być taka!, to jest jako FPP niezjadliwe a jako cRPG niesmaczne. Nie wiem co to jest i dla kogo to jest. Dla mnie szkoda kasy na Fallout 3.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Soul Reaver
[Usunięty]

Wysłany: 2009-04-19, 23:52   

Z Voradorem nie mogę się zgodzić. Jakkolwiek Fallout 3 nie dorównuje poprzednim częściom sagi pod względem grywalności czy klimatu, to jednak ma to "coś" czego Oblivionowi wyraźnie brakowało. Fallouta 3 przechodziłem ze trzy razy i jestem pewien że wszystkich sekretów nie odkryłem (no i jakoś nie mogłem się przemóc żeby detonować tą atomicę w Megatonie) Dla mnie walka nie była za łatwa, bo zawsze grałem typem bardziej naukowca niż woja i słabo rozwijałem zdolności bojowe. Największym atutem Falloutów jest ich klimat a F3 wcale pod tym względem nie odstaje. Porównywanie Fallouta 3 do shooterów jest krzywdzące dla tej gry, jakby nie było to statystyki a nie zręczność czy celne oko gracza decydują o skuteczności postaci w walce.
 
 
Dark 
Akolita Tempusa


Wiek: 29
Posty: 992
Podziękowania: 28/58
Wysłany: 2009-10-16, 19:06   

Fallout 3 ma swoje wady i zalety. Prócz tej najbardziej oczywistej wady nietrafienia w gusta fanów poprzednich części, razi beznadziejna wręcz SI wrogów. 50% humanoidalnych przeciwników nie jest wyposażona w broń palną, tylko do walki w zwarciu. I tu objawia się największy absurd, bo często adwersarz wyposażony jedynie w gazrurkę czy zwykłą drewnianą deskę rzuca się w zaślepieniu na bohatera wyposażonego w broń palną. I kontynuuje natarcie nieszczęsną gazrurką, pomimo że obrywa serią z kałasznikowa w głowę ! A myślałam, że to Rambo był przegięty i nierealistyczny :razz: . Ale podam też wielką zaletę zmian w systemie rozwoju postaci. W porównaniu z poprzednimi częściami Fallouta, świetnie rozwiązano problem z umiejętnościami naprawy i nauk ścisłych, które dotychczas nie były szczególnie przydatne i nie bardzo opłacało się je rozwijać. W końcu niewiele było sytuacji, kiedy okazywały się nieodzowne a i bez nich można było skończyć grę. Teraz jest inaczej i każda umiejętność znajduje swoje zastosowanie. Minusem jest oczywiście brak hazardu, jako łatwego sposobu zarabiania gotówki. W zamian dostajemy zadania polegające na szabrowaniu ruin i odnajdywaniu przedwojennego złomu, za który czekała nas nagroda.
Podziękuj autorce tego posta
 
 
 
boro 


Wiek: 33
Posty: 541
Podziękowania: 27/24
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2009-10-16, 19:34   

Zgodzę się ,że to trochę idiotyczne z tymi broniami zwartymi. Gra jest dość łatwa bez żadnych dodatków. Najbardziej przydatne umiejętności nauka i otwieranie zamków, to kiedyś stawiałem na pierwszym miejscu wraz z naprawą. teraz już tak wesoło nie jest.
Otóż gre można sobie bardzo fajnie utrudnić modyfikacją mod collection 2.07 (niestety nie gdy mamy 1.5 patch zainstalowany).

Sam mod wprowadza bardziej utrudnienia niż ułatwienia, bo przeciwnicy już są bardziej sprytni Obrywanie po rekach (bez medX) jest wręcz rzeczą nagminną. Samo zadawanie ran jest na wyższych poziomach trudności rzeczą prawie niemożliwe do wykonania, i nawet posiadając takiego AK-47 nie potrafimy zabić człowieka (niestety tu kolejna nierealność, kto po połknięciu 10 kul byłby wstanie przeżyć). Na poziomie bardzo łatwym (aż wstyd sie przyznać) Nie potrafie porządnie zabić Supermutanta ;P
Ogólnie lista rzeczy jakie wprowadza mod jest długa.


Wracając do podstawowej wersji F3. Można te grę przejść w 2 godziny na łatwiejszych poziomach nie wykonując żadnych misji pobocznych. Natomiast jeśli chcemy odkrywać świat, to nie jesteśmy wstanie sie zmieścić w 20 poziomach. Dlatego warto sobie znaleźć w internecie kod na limit punktów doświadczenia (taki sam jak w Oblivionie), niestety trzeba go wpisywać za każdym razem gdy pierwszy raz wczytujemy gre po jej uruchomieniu.
Największa chyba wadą jest praktyczny brak zabawy dialogami. Fakt kobieciarz jak i ulubieniec dzieci (nie pamiętam jak to było z płcią piękną) dodaje opcje dialogowe, ale nie tak specjalnie.
Za to, fajną rzeczą jest, że praktycznie każdy nas STAT może wpłynąć na rozmowę (głównie wyciągnięcie jakiejś dodatkowej informacji, czy zwiększenia wartości wynagrodzenia) i nawet posiadając dużą ilość retoryki, nie zawsze uda nam się kogoś przekona do swojej racji.

Brak Games for Windows w Polsce boli, tu kolejna wada. ale prędzej czy później dodatki zostaną przetłumaczone i udostępnionej naszej społeczności. Do tego lubi sie sypać i jakoś łatki niespecjalnie temu potrafią zaradzić (ale jednak coś to daje bo bez łatek to sie sypał jak stara świnia).

Jesli chodzi o sam sposób rozrywki to mnie sie podoba. Fakt fajnie byłoby mieć rzut izometryczny, ale trzeba iśc do przodu. Niektórzy mogliby powiedzieć że to bardziej bardziej shooter niż rpg, fakt, że widok pierwszej osoby sie tak kojarzy, ale sama rozgrywka powiedziałbym że wciąga i jest to gra w którą można grac kilka razy. ilośc lokacji i losowych zdarzeń mi sie podoba, zwłaszcza na najwyższych poziomach. (mam aktualnie 2gi poziom, broni całą mase (z amunicją gorzej) a i tak padam jak mucha od byle czego. Choćby głupi superdupermarket. Ide soie tam, a tam nie dość że grupka bantytów to jeszcze 3 osobników kompanii szpona, tłuką się miedzy sobą, jeszcze latające radyjka enklawy sie dołączą aja sobie myślę. "Hmmm mam pistolet 10mm i 120 pocisków..."

Do tego znaleźć Alien blaster na samym początku jest rzeczą wspaniałą (raz w życiu mi sie trafił pod samym dupermarkem :P)
_________________
Behold the flesh and the power It holds

( °Д°) <You've got to be kidding me...
Ostatnio zmieniony przez Nun 2009-10-16, 22:39, w całości zmieniany 1 raz  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Dark 
Akolita Tempusa


Wiek: 29
Posty: 992
Podziękowania: 28/58
Wysłany: 2009-10-16, 20:17   

Kolejną z wad Fallouta 3 jest niewielka interakcja z towarzyszami, których napotykamy w trakcie gry i którzy wspierają nas w walce. Z tym jest znacznie gorzej niż w Falloucie 2, w którym dla większości z nich trzeba było wykonać jakiegoś questa. Przyjaciele naszej postaci mają niewiele do powiedzenia a i my możemy jedynie wydawać im proste polecenia.
Podziękuj autorce tego posta
 
 
 
Cuttooth
Gwiazda Mystry

Wiek: 35
Posty: 537
Podziękowania: 119/44
Wysłany: 2009-11-27, 22:38   

boro napisał/a:
Gra jest dość łatwa bez żadnych dodatków.


Oj, to straszny chyba ze mnie lamer, bo na początku trochę się męczyłem. Podstawową trudnością przy starcie jest to ciągły brak amunicji, doszło do tego, że np. w Kryjówce Hamiltona musiałem radoskorpiony zabijać minami bo zostałem bez naboju :/ Trochę źle sobie zaplanowałem tę wycieczkę. Kasy też nie zbywało, większość kapsli pozbywałem się na naprawę ekwipunku i stimpaki.

Ogólnie gra bardzo mi się spodobała, co jest rzadkością wśród crpegów 3D. Pobiła nawet Gothica 2, który do tej pory królował w moim prywatnym rankingu. Zaletą przede wszystkim jest dość duży, ciekawy świat, po którym oczywiście możemy swobodnie podróżować, w miarę ciekawe questy poboczne, których na szczęście nie jest za dużo, dzięki czemu rzadko mamy uczucie deja vu. Fajnym dodatkiem byłaby możliwość podróżowania jakimś wypasionym motorem po pustkowiach; do wielu miejsc co prawda byśmy nie dojechali, ale byłoby to całkiem klimatyczne. Pod warunkiem że udałoby się stworzyć bardziej dynamiczną symulację jazdy, niż nieszczęsna jazda konno w Oblivionie.
Najsłabszym elementem gry jest bodaj quest główny, który jakoś zupełnie mnie nie wciągnął. Taki jakiś nijaki jest. Na szczęście nie jest jakoś przesadnie rozbudowany i jeśli dobrze się zaplanuje kolejne kroki, to ta jego bylejakość niknie w morzu całkiem ciekawych subquestów.

Co do dodatków, grałem w takiej kolejności:

"Operation Anchorage" - za pomocą symulatora przenosimy się w czasie by wziąć udział w bitwie o Anchorage. Ogólnie syf, kiła i mogiła. Nieciekawe, nudne, proste, nieciekawe i jeszcze raz nudne. Zero fabuły, idziemy przed siebie i zabijamy kolejnych chińczyków. Do tego mamy praktycznie nieograniczone życia i amunicję (co chwilę znajdujemy punkty odnowy). Nikłą pociechą jest to, że na koniec dostajemy fajną zbroję oraz Gauss riffle, z którego osobiście nie korzystałem bo co strzał trzeba przeładowywać, co w walce z wieloma wrogami nie zdaje egzaminu.

"Mothership Zeta" - zostajemy... uprowadzeni przez kosmitów. Myślę, że dalszy komentarz zbędny. Dodatek zasługuje na ocenę ujemną, bo nie dość że nic ciekawego nie wnosi, to jeszcze psuje klimat całej gry. No, chyba że ktoś lubi takie klimaty, jak dla mnie badziew do kwadratu silnia. W dodatku chodzi oczywiście oto, że musimy uciec ze statku, przebijając się przez hordy kosmitów. Możemy znaleźć całkiem przyzwoite bronie, ale amunicja do nich występuje tylko na statku. Ogólnie nie polecam.

"The Pitt" - trafiamy do obozu pracy w Pittsburgu, gdzie musimy znaleźć lekarstwo na pewna zarazę. Dodatek dość krótki i całkiem przyjemny. Dość, ciekawe nowe kolacje (szczególnie fajnie zrobiona odlewnia) dużo strzelania, ale przynajmniej jest to usprawiedliwione jakąś namiastką fabuły.

"Point Lookout" - udajemy się na jakąś bagienna wyspę, aby pomóc jakiemuś ghulowi obronić jego dom przed atakiem członków pewnej sekty. Imo najlepszy z dodatków, klimatyczne, ponure nowe lokacje, fabuła ujdzie (szczególnie fajny motyw jest jak zatruwamy się oparami z drzewa Punga, szkoda że trwa tak krótko). Jedynie przeszkadzają dość przepakowani przeciwnicy, tzn. atakuje nas jakiś wieśmak nożem zadającym powiedzmy, 20 pkt obrażeń i zabiera nam 20% życia, mimo że jesteśmy w pancerzu wspomaganym. Ale i tak polecam

"Broken Steel" - kontynuujemy główny wątek, mamy pozbyć się niedobitków Enklawy. Parę zalet: maksymalny level zwiększony do 30, możemy grać dalej po zakończeniu głównej misji. Poza tym to typowa rąbanina, (nie tak bezmyślna jak O:A), ale dość ładnie się wkomponowuje w quest główny. Aha, i nie działa z wersją PL (przynajmniej u mnie :/ )

Aha, zapomniałem: jeszcze jedną rzecz bym zmienił: za szybko postać awansuje na kolejne levele, przez co dość szybko gra robi się za łatwa. Po za tym kiedy nabijamy max poziom to (przynajmniej u mnie tak było), wciąż większość lokacji na mapie miałem nie odsłoniętych. Może i ma to zachęcać do powtórnego przejścia gry, ale imo lepiej by było, gdyby trochę jednak wolniej nabijało się kolejne levele.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
boro 


Wiek: 33
Posty: 541
Podziękowania: 27/24
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2009-11-28, 18:52   

Cuttooth napisał/a:
trudnością przy starcie jest to ciągły brak amunicji
Cóż na starcie zawsze jest problem i z kasa i z pestkami... Na początku sie oszczędza amunicje, później ma sie jej na tyle dużo że spokojnie można wyruszać na podbój pustkowi. Z reguły to ja każdą przeszkodę pokonywałem właśnie bronią białą, każdego pieska, radskorpiona, kretoszczura czy nawet bandytów i mutantówch (wystarczy biegać w około ich, blokować się i ładował, ładował, ładować! ^^ Z radskorpionami trzeba ostrożniej, dlatego dobrze jest biec do tyłu machając pałką czy nożem, dać sie podejść. Czesto trafimy ich krytycznie, dzięki czemu chwilową się zatrzymują, ale bieganie w kółko w obie strony jest jak najbardziej przydatne.
Cuttooth napisał/a:
za szybko postać awansuje na kolejne levele
True. To tez mi sie nie podoba, ale jest jakaś modyfikacja, dzięki której levelujemy jak w F2, mod można znaleźć tutaj (jeszcze nie miałem okazji go sprawdzić).

Najbardziej ciekawym dodatkiem jest Operation Anchorage oraz The pitt. Został mi jeszcze broken steel, i point lookout, w każdym razie mothership of Zeta niespecjalnie mnie zaskoczył, choć niektórych zielonych ludzików trudno było zabić (te prawie jak na stealth boyu, to chyba jakieś pole ochronne przeciw energii, ostra amunicja jest wtedy wskazana).
Za to broken steel rozszerza poziom do 30 wraz z perkami wiec jest jak najbardziej przydatny ^^

Cuttooth napisał/a:
Gauss riffle
Oj polecam, polecam ^^, przydaje sie, gdy mamy spora przestrzeń do wroga oraz miejsca za którymi możemy sie schować. Niestety to broń energetyczna jest :/ A i ten mieczyk chińskiego oficera jest wypaśny.
_________________
Behold the flesh and the power It holds

( °Д°) <You've got to be kidding me...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
kol 
Przyjaciel Klanu
Fantazmaty i miazmaty


Wiek: 29
Posty: 2380
Podziękowania: 60/46
Skąd: Preußen
Wysłany: 2010-03-02, 21:49   

Jedno mnie uderzyło w czasie gry w F3.

Ten przeskok z symbolicznego 2D do szczegółowego 3D - bardzo dziwne uczucie! Wszystkie dialogi mówione oraz wrażenie przestrzeni zderzone z konwencją falloutową (m.in. wybór - gadamy, bijemy, okradamy) - ten przeskok był strasznie gwałtowny.
3D prowokowało efekt inskrpycji kierujący na klimaty filmów postaspo. A tu nagle konwencja falloutowa, jeszcze z 2D!
Niesamowite wrażenie...
_________________
xui̯-ø
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Zu


Posty: 9
Podziękował 4 razy
Wysłany: 2010-03-02, 23:37   

Fallout: Washington to przyjemny action-RPG (z naciskiem na ''action''), z dobrym klimatem i miłym procesem łażenia dookoła i expienia, o ile oczywiście ktoś to lubi - ogólnie całkiem dobry spin-off. Co prawda zawiera idiotyczne questy, czasami wręcz nie mające nic wspólnego z klimatem Falloutów, a do tego wszyscy - włącznie z twórcami! - bezustannie popełniają epic fail, nieprawidłowo nazywając grę, ale kto by się tam przejmował...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Almateria
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-02, 23:52   

A dwójka powinna się nazywać Fallout: West Coast, tak? ^^ Ale to nie jest spinoff, nieważne, co fanboje dwójki mówią. ^^
 
 
Zu


Posty: 9
Podziękował 4 razy
Wysłany: 2010-03-03, 00:09   

To jest spin-off. To, że został buńczucznie określony mianem części trzeciej to nic innego, jak "chłyt matetindodi", cytując Ani Mru Mru. Gdyby było inaczej, to twórcy nie dokonaliby absurdalnych zagrań fabularnych jak chociażby obecność Enklawy po jej unicestwieniu (co mogłoby mieć sens, gdyby to była alternatywna linia fabularna, a więc inna od tej przedstawionej w poprzednich częściach). Nie dokonaliby również gwałtownego przeskoku rzut izometryczny -> FPP, bo to oznacza zasadnicze zmiany w przyjętej konwencji serii (a zrobili to wyłącznie dlatego, lż mieli na podorędziu wyłącznie swój FPP-owaty silnik z Obliviona i nie chciało im się bawić w izometrykę; powody jak zawsze ludzkie - kasa, na którą Bethesda się najarała jak mało kto). Odginasz się zbytnio od zasad -> spin-off.

I na tym poprzestanę, bo na prowadzenie dysputy z kimkolwiek nie mam ani ochoty, ani motywacji.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group