Poprzedni temat «» Następny temat
ToEE - opinie, uwagi
Autor Wiadomość
Philoos 
Zasłużony


Wiek: 34
Posty: 866
Podziękowania: 24/11
Skąd: Poznań
Wysłany: 2010-02-05, 23:46   

Luinel napisał/a:
Niezbyt pasuje mi turowa walka, pewnie bym w końcu do niej przywykła, ale jakoś nie potrafiłam się wciągnąć w ten świat.

A mnie właśnie turowa walka bardziej spodobała niż aktywna pauza z BG. Choć na początku też nie byłem przekonany, głównie ze względu na nieznajomość zasad 3.5 ed.

Cytat:
Przynajmniej twórcy Modpacka częściowo z tego systemu skorzystali, co się chwali - ogólnie, granie bez tego modu, to mordęga na którą bym się już chyba nie poważył - starczy, że "czyste" ToEE skończyłem raz, ze cztery lata temu, więcej mi nie trzeba.

Mordęga ze względu na dialogi czy coś jeszcze? :curious:
Gram w wolnej chwili (których mam niewiele) i z doskoku, ale już planuję zagrać przynajmniej jeden raz (evil team), a później może wieloklasowcami z Co8...
_________________
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Vinci
Zasłużony


Posty: 2512
Podziękowania: 250/53
Wysłany: 2010-02-06, 00:00   

Hmm, a ja znowu nabrałem ochoty, żeby w to pograć. Głównie właśnie ze względu na walkę turową, która daje cholernie dużo taktycznych możliwości. W Baldurze tego brakuje, możemy sobie co najwyżej formacje ustawić :P No, ale nie pogram, za mało czasu wolnego :/

A nad walką turową w ToEE trzeba trochę posiedzieć żeby odkryć parę smaczków jak 5 foot step ;)
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Philoos 
Zasłużony


Wiek: 34
Posty: 866
Podziękowania: 24/11
Skąd: Poznań
Wysłany: 2010-02-06, 00:10   

Vinci napisał/a:
A nad walką turową w ToEE trzeba trochę posiedzieć żeby odkryć parę smaczków jak 5 foot step ;)

Cytat:
walkę turową, która daje cholernie dużo taktycznych możliwości

W rzeczy samej. Jako ciekawostkę podam krótką listę z archiwalnego forum Atari, który mimo to jest skarbnica wiedzy o ToEE: ->>>Link<<<
_________________
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Sorrow


Wiek: 34
Posty: 177
Wysłany: 2010-08-05, 06:47   

Muszę powiedzieć, że po bardzo obiecującym demie demonstrującym największy atut ToEE - najdokładniejsze odzwierciedlenie stołowej rozgrywki D&D 3rd ed. na komputerze, na pełnej wersji bardzo się zawiodłem.
Rzecz w tym, że początek gry w ogóle nie wykorzystuje najsilniejszej strony gry. Po prostu brakuje tam haka, który mógłby zaczepić gracza, co wielu zniechęca.
Podczas gdy pudełko obiecuje "heroiczne walki z przerażającymi bestiami, intrygi i odwieczny konflikt pomiędzy Dobrem a Złem", gra się zaczyna od kuriozalnego grindowania questów we mdłym miasteczku.

O ile samo miasteczko mogłoby być dość ciekawe w grze gdzie byłaby jedna główna postać, któraby się znalazła w społeczności i musiałaby poznać przyjaciół i ułożyć sobie życie - głównie ze względu na dialogi, które "ożywiają" mieszkańców wioski, to w przypadku gry drużyną zbrojnych poszukiwaczy przygód jest to nienaturalne i nie na miejscu.
Jako gra drużynowa, byłoby o wiele lepiej gdyby można było zacząć od początku doświadczać najmocniejszej strony gry - walki turowej na poziomie potyczki oraz ewentualnie owych intryg.

To tak jakby gracz musiał sobie "zapracować" na to by móc zagrać we właściwą grę. Oczywiście w sytuacji gdy rynek od dawna jest nasycony grami w których od początku jest dostęp do właściwej rozgrywki, interesującymi filmami, książkami, itd. tworzenie gier w tym stylu jest samobójstwem.

Nigdy nie ukończyłem ToEE ani nie wyszedłem poza Hommlet - w twierdzy bandytów moją drużynę zabijają gigantyczne żaby/gigantyczne szczury/random encounter po drodze a w Hommlet zniechęca mnie nuda.

(po godzinie grania)

No, ale tym razem zdecydowałem się dać grze jeszcze jedną szansę i zagrać troszkę inaczej - zamiast tworzyć drużynę, stworzyłem pojedyńczą postać - półelfią bardkę, która była moją postacią główną tak jak w Arcanum i Falloucie.
Dość szybko udało mi się zwerbować 3ech użytecznych cNPCów i jakoś zaznajamianie się z Homlet tak nie raziło.
Zresztą bardzo szybko wyruszyłem do twierdzy bandytów, bez bawienia się w wiejskie questy. Jako, że dwoje cNPCów było na wyższych poziomach, moja drużyna miała rozsądne szanse. Tak więc po odrobinie kombinowania dostałem to co ToEE robi najlepiej, czyli wygrzew.
Walka jest dużo przyjemniejsza niż w grach IE gdyż nie ma tu nienaturalnego przeniesienia gry turowej w czas pseudorzeczywisty.
Jedna rzecz, która mi się nie podoba to wynikający z D&D wzrost ilości HP na poziom - przy takiej szczegółowości (obrona, rzuty na uszkodzenia, rzuty obronne, użycie zdolności, itd.) duże ilości HP niezbyt pasują. Jako koncept, HP reprezentują nie rany postaci, ale zdolność unikania poważnych ran oraz ogólną przewagę taktyczną postaci bądź jej brak - kiedy gra się robi bardziej dosłowna i szczegółowa i kiedy na możliwość zadania uszkodzeń wpływa wiele parametrów, zaczynają dublować już istniejącą mechanikę i zmieniają się w dosłowne rąbanie postaci na kawałki by ją zabić, co jest dość śmieszne. No, ale to jest problem D&D jako takiego.

No, ale tak czy siak wygrzew i eksploracja podziemii jest dużo przyjemniejszy niż łażenie po domach jakichś wieśniaków - opóźnianie dostępu do tej części gry jest bardzo złym pomysłem.
Myślę, że dużo lepiej by było, gdyby PC startowali na 2-4 poziomie - wtedy drużyna mogłaby się od razu wziąć do rzeczy.
Niestety moja gra została dość brutalnie przerwana, kiedy popełniłem błąd i odpoczęłem w twierdzy myśląć, że szaty pozwolą mi uniknąć kłopotów. Moja drugopoziomowa postać została zabita przez gnolla.

Jeszcze jedną pozytywną rzeczą, którą zauważyłem, to to, że w przeciwieństwie do większości gier IE nie napotkałem jeszcze pułapek umieszczonych w absurdalnych miejscach (np korytarzach uczęszczanych przez wrogów).

Muszę powiedzieć, że gra z cNPCami jest dużo ciekawsza i że tak właściwie, to cNPCe pomagają w symulacji tabletopu jako że w pewien sposób zastępują innych graczy. Szczególnie, że w przeciwieństwie do Baldur's Gate, nie ma tu sztucznego dopasowywania ich poziomu do poziomu PC. Pierwszy cNPC, którego wynająłem okazał się 4-poziomowym wojownikiem z magiczną zbroją i bronią.
No, ale gra w pewien sposób kieruje graczy na niewłaściwy trop sugerując stworzenie pełnej drużyny.

Aha, jedna rzecz, która była dość przykra w Homlet, to to, że z gry wycięto dzieci. Dziwnie jest jak ludzie się chwalą swoim potomstwem, którego nie ma w grze.
_________________
DeviantArt
Swords of the Gas Wasteland

"Let the houses burn
Let the forests burn
Let the faces and the books
Let the streets burn
Let the minds burn
Let the world
Let the world burn"
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Philoos 
Zasłużony


Wiek: 34
Posty: 866
Podziękowania: 24/11
Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-02-03, 23:29   

Grę ukończyłem parę dni temu, więc mogę poszerzyć opinię o nowe spostrzeżenia.

Początek gry rokował nadzieje na kawał niezłej przygody - rozbudowane Hommlet na początek z wieloma zadaniami, tak, by dobrze je poznać, liznąć taktycznej rozgrywki w walce. O ile umiejętności bitewne można było rozwinąć w samej Świątyni nie było na to zbyt wiele czasu. Po prostu przygoda skończyła się nadzwyczaj szybko, a do tego rozczarowująco główna kapłanka okazała się leszczem w porównaniu do strażników świątyni wody i ognia - choć muszę zaznaczyć, że przy zniszczeniu Kuli Najkrócej mówiąc: zmarnowany potencjał świetnej, ale zbyt krótkiej taktycznej rozgrywki.
_________________
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Vinci
Zasłużony


Posty: 2512
Podziękowania: 250/53
Wysłany: 2011-02-04, 07:27   

Philoos napisał/a:
Po prostu przygoda skończyła się nadzwyczaj szybko, a do tego rozczarowująco


Mody i jeszcze raz mody, a właściwie, to jeden: Co8, dodaje naprawdę sporo. Takie TDD w wersji dla ToEE. Tylko jakościowo wydaje mi się fajniejsze.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Torn 
Zasłużony


Wiek: 36
Posty: 391
Podziękowania: 59/60
Wysłany: 2011-02-26, 12:39   

Philoos napisał/a:
Najkrócej mówiąc: zmarnowany potencjał świetnej, ale zbyt krótkiej taktycznej rozgrywki.

Czy zmarnowany... To w sumie zależy czego oczekujesz - w/g założeń twórców, to miał być typowy "staroszkolny" cRPG, czyli jego krótkość była założeniem designu... Tak naprawdę, problem leży gdzie indziej - na późniejszym etapie rozgrywki brak urozmaicenia, już od Nulb mniej-więcej robi się strasznie jednotorowo, a sama Świątynia to już katastrofa pod tym względem, mimo to, dałbym ToEE solidne 7/7,5 z 10, choć moja opinia jest może skrzywiona tym, że skończyłem ToEE na dłuuugie lata przed wyjściem gry i mam sentyment, bo byłem jedynym z naszej drużyny, który nie zginął... Cóż, AD&D było jednak dużo śmiertelniejszą mechaniką niż D&D, nawet w wersjach z lat 80/90, nie mówiąc już o 3E. :razz:
Anyhow, jak pisze Vinci, Co8 to podstawa - w nowych wersjach mocno rozbudowuje świat, jest parę np. ciekawych motywów i ogólnie gra się ożywia... No i czyni przeciwników trudniejszymi, co daje sporo funu, jak już opanowałeś taktykę.
Dlatego, ja już od dawna bez Co8 Modpack nie gram w ToEE - nie warto. :razz:
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group