Poprzedni temat «» Następny temat
Gitarzyści
Autor Wiadomość
Aeremar 
Szalony Berserker


Wiek: 27
Posty: 401
Podziękowania: 3/14
Wysłany: 2008-09-15, 21:30   Gitarzyści

Dawno tematu tu nie było, to zakładam. Mam powody sądzić, iż zainteresowanie będzie.
Tematyka dowolna: gitara basowa, elektryczna, akustyczna, 6-strunowa, 1-strunowa itd. itp. Zachęcam do dyskusji. Może na początek: Jakich gitarzystów najbardziej lubicie i za co lubicie właśnie tych artystów.

GO! GO! GO!
_________________
Chuck Norris nie zmienia się w zabójce - to by go tylko osłabiło.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Thishen
Zasłużony


Wiek: 30
Posty: 426
Podziękowania: 1/5
Skąd: Piernikowo
Wysłany: 2008-09-15, 23:11   

David Gilmour.
Za to, ze nie wspoltworzyl Pink Floyd, za "Comfortably Numb", za te solowki w stylu "one sound people get orgasm" :)...
I do tego ma swietny wokal.

Ja niestety nie gram na zadnym instrumencie, czego zaluje. Gdyby mnie kiedys rodzice wyslali do jakiejs szkoly muzycznej... ;/
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Gawith 
Przyjaciel Klanu


Wiek: 30
Posty: 865
Podziękowania: 26/28
Wysłany: 2008-09-15, 23:15   

Gitare se kup albo flet i graj a nie płacz...
_________________
Szarotki alpejskie som tuczące :D
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Torn 
Zasłużony


Wiek: 36
Posty: 391
Podziękowania: 59/60
Wysłany: 2008-09-15, 23:59   

git. klasyczna: John Williams, za to, że jest technicznym wymiataczem na poziomie Segovii, a jednocześnie ma feeling niczym technicznie denna Filomena Moretti... No i za genialne wykonanie Suite española No. 1, Op. 47, B 7: Asturias (Leyenda), Albéniza.
To tyle, bo klasyki generalnie nie słucham, więc więcej nie znam.
Z gitary klasycznej, ale poza muzyką klasyczną, to generalnie też u mnie słabo, więc może kiedyś...
Gitara jazzowa - hym, tu to mógłbym z rok wymieniać, a nawet bym się nie zbliżył do wyczerpania tematu. Może na razie niech będzie Scott Henderson, za feeling + nienaganna technika(o, tego będzie dużo w tym poście ;) technika *jest* ważna, ale to feel "robi" geniuszy gitary, takie moje zdanie) i powiedzmy, że jeszcze Pat Metheny(zgadnijcie za co? Tak, technika+feel :P).
Z rockowych wymiataczy(Shredderów, tzw.), to oczywiście Satriani(tak, tak, feel+technika ;) ) a z polskich, Krzysztof Misiak(muszę coś pisać? ;) ) i Sygitowicz(hym... ;) ).
Z rockowych gitarzystów, to będzie Steve Lukather(Toto, milion innych), za genialne riffy, idealną technikę, wiedzę kiedy w solówach "przyłożyć" a kiedy dwa, trzy dobrze dobrane dźwięki wystarczą(czyli feel, more or less) i wypasionego musicmana Luke(;) ), Slash za solówki genialne, Brian May za czysty geniusz i brzmienie( no ale jego unikalne brzmienie, jest wynikiem pracy jego i jego ojca nad Red Special, więc w sumie to patrz punkt pierwszy ;) ) i chyba w sumie tyle, może jeszcze Page czasem daje radę...
Z bluesa i bluesowo-rockowych okolic, to B.B.King, Eric Clapton oczywiście, Mark Knopfler z Dire Straits i solo, Santana za Europe(śmieszne może, ale dla mnie poza tym kawałkiem gościa nie ma zupełnie, ale bez Europy... No to byłby jednak inny trochę świat), Hendrix, mimo że przynudza czasem i Paul Kossoff(Free).
Z metalu, to cóż, prawa jest taka, że w metalu jest spore nagromadzenie tzw. wymiataczy - wyjdzie taki, zagra 300 dzwięków na minutę w solo, zanudzi publikę na śmierć i... tyle. Przykładów można by mnożyć na potęgę, ale po co, skoro i tak wszyscy wiedzą o co chodzi?
Tak czy siak, jest kilku ciekawych gitarzystów w okolicach metalu też, ale nie chce mi się teraz myśleć i przypominać sobie, więc powiedzmy, że tak - gitarzyści Ozziego, wszyscy, mniej lub bardziej, ale dają radę i może jeszcze Dave Murray z Iron Maiden i Dimebag z Pantery, tyle, bo jakoś nikt inny mi się nie rzucił na mózg w tym momencie.
Z basistów, to w jazzie/fusion Krzysztof Ścierański i Marcus Miller, obydwaj za to samo, czyli niesamowity feel ale również niesamowitą technikę. Z metalu, to Steve Harris(Iron Maiden), za klang, granie z palców w metalu i generalnie za bycie Stevem po prostu. ;)
Z blusowych i rockowych okolic, to nie kojarzę w tym momencie żadnego ciekawego basisty, może po za Sheehanem, ale on ostatnio mocno w jazzik/fusion skręcił, więc też nie bardzo... Heh, no cóż, z basistami, to generalnie jest taki problem, że jak się ich zauważa, tzn. że coś jest nie tak ;> - taka już rola tego instrumentu w zespole.
A co do reszty, to jeśli temat nie umrze śmiercią naturalną, to będę jeszcze uzupełniał, jak sobie przypomnę/znajdę jakiś nowych ciekawych instrumentalistów.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Vinci
Zasłużony


Posty: 2496
Podziękowania: 245/53
Wysłany: 2008-09-16, 00:01   

No cóż, nie powiem, podoba mi się temat, bo sam jestem gitarzystą, jeśli mogę się nazwać tym mianem wspaniałym. Bo to we wrześniu 2 rok mi dopiero mija, czyli tyle co nic :|

Thishen napisał/a:
Ja niestety nie gram na zadnym instrumencie, czego zaluje. Gdyby mnie kiedys rodzice wyslali do jakiejs szkoly muzycznej... ;/


A tam, Gaw ma racje, nie płacz, tylko kup gitarę za 300zł i jedź ile możesz :) Ja tak zaczynałem, wcale nie byłem w muzycznej szkole, a już trochę człowiek potrafi :)

Nagrałem ostatnio, akurat dla Gawa - http://www.speedyshare.com/984390671.html, skromnie i z marszu, parę riffów, jakieś solo, jakaś melodia, ale jest :) Chaotycznie i nie zawsze dokładnie, szczególnie pewien moment Stairway to heaven zrąbałem, no, ale z marszu to z marszu :)
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
boro 


Wiek: 33
Posty: 541
Podziękowania: 27/24
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2008-09-16, 00:02   

Chuck Schuldiner.
Założyciel grupy Death (na początku Mantas - wokal gitara) potem Control Denied (tylko gitara) oraz członek Voodoocult(gitara) wspaniale szarpał druty.
Moi znajomi nie lubia go ze względu na wokal, ale mi sie podoba.
Wirtuoz gitary elektryczne, tak niektórzy go nazywają.
_________________
Behold the flesh and the power It holds

( °Д°) <You've got to be kidding me...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Thishen
Zasłużony


Wiek: 30
Posty: 426
Podziękowania: 1/5
Skąd: Piernikowo
Wysłany: 2008-09-16, 00:04   

Vinci napisał/a:
A tam, Gaw ma racje, nie płacz, tylko kup gitarę za 300zł i jedź ile możesz :) Ja tak zaczynałem, wcale nie byłem w muzycznej szkole, a już trochę człowiek potrafi :)
Prawda taka, ze kupie gitare, a porzadnie zlapac jej nie bede umial ;) A raczej nie mam nikogo w okolicy, zeby mnie mogl czegos nauczyc ;]
Zobaczymy w pazdzierniku jak czas pozwoli i fundusze.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Vinci
Zasłużony


Posty: 2496
Podziękowania: 245/53
Wysłany: 2008-09-16, 00:12   

Thishen napisał/a:
Prawda taka, ze kupie gitare, a porzadnie zlapac jej nie bede umial ;)


Thish, panikujesz zanim cokolwiek zrobisz :P Proszę bardzo: http://www.ultimate-guita...sons/index.html 500 lekcji gry na gitarze, niektóre naprawdę dobre. Ja zabieram na studia 2 gitarki, jak nie trzy i będę szkolił najwięcej ludzi jak się da :>

Z moich ulubionych gitarzystów, hmm, szczerze mówiąc to nie mam takich zbytnio, chyba tylko Randy Roads od Ozziego, za Crazy Train ;)

Tak mi się przypomniał basista jeden, no i muszę powiedzieć: szalony gość wymiata - http://www.ultimate-guita...is_johnson.html
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Gawith 
Przyjaciel Klanu


Wiek: 30
Posty: 865
Podziękowania: 26/28
Wysłany: 2008-09-16, 00:42   

Cytat:
Nagrałem ostatnio, akurat dla Gawa

:oops:
_________________
Szarotki alpejskie som tuczące :D
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
morgan 
Dziecię Bhaala
Exiled Bard


Posty: 5575
Podziękowania: 433/317
Skąd: Island of Misfit Toys
Wysłany: 2008-09-16, 01:04   

Jak zwykle - Ritchie Blackmore
a także Jimmi Page i Tony Iommi...
To tak na pierwszy strzał...
W PL najlepsze wrażenie (kiedys oczywiście - Kombi, Skawalker i wczesne o.n.a.) zrobił na mnie Grzegorz Skawiński
no i Wojciech Hoffmann (Kawaleria Szatana, oraz ewentualnie Ostatni wojownik)
Co od basistów - w PL zdecydowanie Waldemar Tkaczyk
_________________
Pozdrawiam
\m/organu\m/
\m/agnu\m/

Kontakt ze mną - via mail (morgan19[at]interia.pl) lub GG (9928331)

Szukał długo...długo, tajemnie, nie zwierzając się ludziom.
Oczy jego były rozświecone wewnętrznym odbłyskiem jasnej idei.
Szukał....
- i to, na co patrzał, nie zadowalało go.
Gdzie?
(...)
Trwożnie, pytająco usiłował wszystko poznać, zobaczyć...
Nie ma....
badał, wgłębiał się, szukał...
Nie ma, w ludziach nie ma, w ich myślach, tworach...
Wszystko szare, przeciętne, monotonne....
(...)
wszystko obszedł... w społeczeństwie, w ludziach, nigdzie.
a może źle szukał?
nie - ależ nie. Obszedł wszystko, wszystko widział, wszędy pytał....
a może jest za brutalny? może jego dusza - ta harfa Eola - ma za grube struny, by na nich mogły zadrgać i zafalować subtelne tajemnice?
nie.
przecież ten błysk, przecież czuł, dlatego szukał......."
I jeśli kiedykolwiek umrę – a wiem, że umrę w bardzo krótkim czasie – umrę, zgłębiwszy ten świat z bliska i z daleka, z góry i z dołu, ale z nim nie pogodzony. Umrę i On zapyta mnie wówczas: «Czy było ci tam dobrze, czy źle?» Ja zaś będę milczeć, opuszczę wzrok i będę milczeć. Niemota taka znana jest wszystkim, którzy zebrali żniwo wielodniowego i zapamiętałego pijaństwa. Czyż bowiem życie ludzkie nie jest chwilowym otępieniem duszy, a także jej zaćmieniem? Wszyscy jesteśmy jakby pijani, każdy na swój sposób; jeden wypił mniej, inny więcej. I na różnych różnie to działa: jeden śmieje się światu w twarz, a inny skłania głowę na piersi tego świata i płacze. Jeden już się wyrzygał i jest mu dobrze, a innego dopiero zaczęło mdlić. A cóż ja? Wiele zaznałem, ale nic nie zdziałałem. Nigdy się nawet tak naprawdę nie roześmiałem i ani razu mnie nie zemdliło. Ja, który doznałem w tym świecie tyle, że tracę rachunek i zapominam kolejności – ja jestem najtrzeźwiejszy z całego świata; na mnie to wszystko marnie działa... «Dlaczego milczysz?» – spyta Pan, spowity w błękitne błyskawice. A co ja mu powiem? Nic, tylko będę milczeć i milczeć... Ta łza nie jest wyrazem żalu, ta łza nie jest smutkiem,
to łza ...
nieporadności,
bolesne piękno,
bezsilność bezkresu piękności
i minimalistycznych możliwości.
Ta łza, to łza niewolnika.
Chcę czuć, móc czuć piękno
zamknięty w szklanej łzie ...
Ja umieram na zawsze
szczelnie zamknięty w podświadomości,
zatruty, zawstydzony,
zaszczuty ...
Ja umieram na zawsze.
To bezkres palety odczuć zamknięty
w zubożałości możliwości ...
Ja umieram
na zawsze.

Lost Illusions Tavern
Impressiones (Ænigmællæ) || Antiimpressiones (sanguine scriptæ) | Antiimpressiones (ira scriptæ) || Impressiones (Divinæ)
Corpus Tuum (18+) | Impressiones (Rosellæ) || Impressiones (epicæ) || Impressiones (musicæ) | Anti- et postimpr. (musicæ)

Hiperestezja | Witold Zimmer | (N)e(u)rotica



Jvegi napisał/a:
Nie, nie można się cieszyć, że mamy nową formę sponsorowania developmentu, szansę na spełnienie tych marzeń o prawdziwej ewolucji crpegów, gier lepszych niż baldury czy arcanum.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
kol 
Przyjaciel Klanu
Fantazmaty i miazmaty


Wiek: 29
Posty: 2380
Podziękowania: 60/46
Skąd: Preußen
Wysłany: 2008-09-16, 01:09   

Cytat:
Jak zwykle - Ritchie Blackmore
Ritchie's Blackmore Rainbow :)

Uli Jon Roth - mistrz.
_________________
xui̯-ø
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
EnSabahNur 
Pharoah


Wiek: 30
Posty: 25
Podziękował 2 razy
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2008-09-16, 01:20   

A moim wzorem jest Mike Dirnt. To obserwując jego uczyłem się grać na Gitarze Basowej. Bardzo też lubię linię basową Marco Hietala. W listopadzie minie 3 rok jak gram na basówce a w grudniu 5 jak na zwykłej :)
_________________

Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Aeremar 
Szalony Berserker


Wiek: 27
Posty: 401
Podziękowania: 3/14
Wysłany: 2008-09-16, 17:37   

Słowem wstępu:
1. Zgadzam się z Tornem, iż nie technika (tworzy geniusza, bo w końcu lata ciężkiej pracy mogą doprowadzić człowieka do perfekcji, ale to jeszcze nie wszystko).
2. Uwielbiam też zespoły gitarzystó, których wymienię, dlatego są Ci a nie inni.
3 Wszyscy są technicznie bez zarzutu, dlatego postaram się napisać co ich wyróżnia z tłumu pozostałych.
---------------------------------------------------------------------------------------------------

Buckethead - kubłogłowy tworzy muzykę niesamowicie emocjonalną. Potrafi tchnąć życie w gitarę, potrafi sprawić, by wyrażała treść piosenki lepiej niż słowa. Poza tym, np. w piosence Jordan, czy Gory Head Stump 2006... prezentuje ciekawe sztuczki.

Slash - kolejny gość o ciekawym image'u. Za co go lubię? Pewnie za to, że doskonale pasuje do doskonałego zespołu - Guns'N'Roses. Jego solówki powalają na kolana.

Eddy Van Halen - co tu dużo pisać? Po prostu legenda. Świetne piosenki, kosmiczne solówki (eruption) i inspiracja dla przyszłych pokoleń.

Joe Satriani - kolejna wielka legenda. Może nie, aż tak nastrojowo, ale lubię go za to samo co Bucketheada.

Michael Romeo - zawsze budził mój podziw jako gitarzysta, ale gdy dowiedziałem się, że komponuje muzykę na wszystkie instrumenty i wokal, dodatkowo jest autorem wszystkich tekstów zacząłem go nazywać geniuszem.

Erik Ravn- to samo co Romeo. Uwielbiam jego teksty i muzykę, a wraz ze swym zespołem Wuthering Heights twoszy niekonwencjonalny metal progresywny. Jest to jeden z nielicznych zespołów, który ma wyłącznie zalety, a jest taki niewątpliwie za sprawą Ravna.

Jeśli chodzi o basistów, to zdecydowanie Geddy Lee z Rush.
_________________
Chuck Norris nie zmienia się w zabójce - to by go tylko osłabiło.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
kol 
Przyjaciel Klanu
Fantazmaty i miazmaty


Wiek: 29
Posty: 2380
Podziękowania: 60/46
Skąd: Preußen
Wysłany: 2008-09-16, 20:47   

Van Halen - mistrz, masz rację Aeremarze, któż nie zna motywu z piosenki "A'int talkin bout love" z 1978, ta sama płyta co i Eruption, zresztą.

Geddy Lee też jest świetny, płyty z 78 czy 82 r., ech...

Nie zapomiajmy może o Michaelu Schenkerze, genialnym gitarzyście najpierw Scorpionsów, a potem UFO. Plyta Phenomenon z 1974 r. - poezja.
_________________
xui̯-ø
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Vinci
Zasłużony


Posty: 2496
Podziękowania: 245/53
Wysłany: 2008-09-20, 17:31   

Aeremar napisał/a:
Buckethead - kubłogłowy tworzy muzykę niesamowicie emocjonalną. Potrafi tchnąć życie w gitarę, potrafi sprawić, by wyrażała treść piosenki lepiej niż słowa. Poza tym, np. w piosence Jordan, czy Gory Head Stump 2006... prezentuje ciekawe sztuczki.


Taaa, killswitch czy jak to się tam zwie odcinający momentalnie przystawki. Chociaż jego niektórego ballady są naprawdę ładne, to nie przepadam za nim. Kubek na głowie, hmm, chłyt małketingowy, ale się sprzedaje.

Aeremar napisał/a:
Eddy Van Halen - co tu dużo pisać? Po prostu legenda. Świetne piosenki, kosmiczne solówki (eruption) i inspiracja dla przyszłych pokoleń.

kol napisał/a:
Van Halen - mistrz, masz rację Aeremarze, któż nie zna motywu z piosenki "A'int talkin bout love" z 1978, ta sama płyta co i Eruption, zresztą.


No cóż, nie wiem dlaczego tak się niektórzy jarają tym Eruption, jakieś takie szybie i niemelodyczne jak dla mnie, na uwagę zasługuje jedynie część zagrana tapping-iem, a i tak nie cała. No, ale za to Ain't Talkin' Bout Love hmm, miodzio, ale przyznam się, że już nie słucham oryginału odkąd znalazłem ten cover: http://pl.youtube.com/wat...feature=related znaczy tylko gitara, reszta normalnie, ale coś wspaniałego co robi ten koleś. Polecam też inne jego filmy, szczególnie: Dire Straits - Money For Nothing, też wolę jego wykonanie niż oryginał, tylko wokalu brakuje trochę ;)

No, ale wracając do moich faworytów, czy ulubionych gitarzystów, to aż mi się wierzyć nie chce, że jeszcze nie padło pewne imię:

Andy Mckee - ImHO mistrz melodii, to się nazywa gitarzysta, to się nazywa emocjonalna muzyka achh, polecam WSZYSTKIE jego utwory :>

By jeszcze jeden gitarzysta w tych klimatach, starszy, grubszy, z pokaźną brodą i brzuchem, ale nie mogę sobie przypomnieć jego imienia :/
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group