Poprzedni temat «» Następny temat
[W I] Wady i zalety Wiedźmina
Autor Wiadomość
Aiglon von Lupus 
Zasłużona


Wiek: 40
Posty: 455
Skąd: Miami, FL
Wysłany: 2007-12-02, 21:42   

Przykadowo w BG przesadnie nie roznilo sie pracowanie dla Bodhi od rpacowania dla zlodzei - nie roznilo przynajmniej samym expem, jedynie itemami, w dodatku bardzo ladnie to ze spoba pozniej gralo. Tutaj watek sie.. urywa wlasnie...
_________________
"Gdybym chciała wysłuchać twojej opini kundlu, pociągnęłabym za smycz lub głośno zagwizdała"
Podziękuj autorce tego posta
 
 
 
Tom_Infernus 
Zasłużony


Wiek: 37
Posty: 299
Podziękowano 2 razy
Skąd: Stavanger
Wysłany: 2007-12-24, 21:07   

Oress napisał/a:
chociaż i tak do P:T no i...BG mu daleko

A tu się nie zgodzę - jak dla mnie, to jest gra genialnie zrobiona. Z pomysłem, z dowcipem i niesamowitym klimatem.
Fakt - może to wynikać z uwielbienia twórczości Sapkowskiego i sagi o wiedźminie, ale jednak :)
Aiglon von Lupus napisał/a:
Dlugi czas ladowania lokacji

Oooooj tak! dało się we znaki, dało :/
Aiglon von Lupus napisał/a:
Bezsesnowne gromadzenie sie autosejvow

To akurat jak dla mnie to plus. Nadmiar można skasować jak nie pasuje komuś, a przynajmniej nie ma problemu jak trzeba gdzieś wrucic, bo coś się zrobiło nie tak jak się chciało, a save już nadpisany i nie ma możliwości.
Inna sprawa, to brak możliwości nazwania save'u - to faktycznie błąd.

EDIT:
Jeszcze sprawa wyboru słusznego i nie słusznego.
Wiesz Ai - ludzie lubią bohaterów. Ocaliłaś Kapitana, uratowałaś miłość to i masz przychylność ludzi.
Zabiłaś potwora zgodnie z wiedźmińską filozofia, to musisz sie liczyć z tym, że masz tylko to co sama sobie z bestii wyciągniesz, bo niby kto miałby być wdzięczny? Carmen, że zabiłaś jej ukochanego? Straż, że zabiłaś im kapitana? Ludzie za to, że zlikwidowałaś tajemniczego mściciela zabijającego oprychów z Salamandry terroryzującej całe miasto?
Wybór jest Twój i trzeba się liczyć z konsekwencjami :P
_________________
"Gdy nie dajesz rady, a walczysz dalej... - wtedy zaczyna się Kyokushin!"

www.fireangels.org
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Remi 

Wiek: 44
Posty: 78
Podziękowania: 3/104
Skąd: znad Bałtyku
Wysłany: 2007-12-24, 21:46   

Tom_Infernus napisał/a:

Carmen, że zabiłaś jej ukochanego? Straż, że zabiłaś im kapitana? Ludzie za to, że zlikwidowałaś tajemniczego mściciela zabijającego oprychów z Salamandry terroryzującej całe miasto?
Wybór jest Twój i trzeba się liczyć z konsekwencjami :P


Nie wszyscy przeszli już grę, nie spoiluj :)
_________________
Pozdrawiam

Remi
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Tom_Infernus 
Zasłużony


Wiek: 37
Posty: 299
Podziękowano 2 razy
Skąd: Stavanger
Wysłany: 2007-12-24, 23:41   

Uuuuu - przepraszam bardzo :) Nie pomyślałem w tym aspekcie :P
Ale w sumie nic nie zdradziłem nazbyt istotnego :)
_________________
"Gdy nie dajesz rady, a walczysz dalej... - wtedy zaczyna się Kyokushin!"

www.fireangels.org
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Cannabis 


Wiek: 30
Posty: 157
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2007-12-31, 20:38   

Minusy:
- długi czas wczytywania
- wyjścia do windy
- bak możliwości nazwania save'ów
- trochę za łatwa (właściwie problem mi sprawiła tylko Bestia - ale zobaczymyu jak mi pójdzie na najwyższym poziomie trudności, na początku grałem na średnim)
- brak broni dystansowej (wystarczyłaby możliwośc rzucenia sztyletem/toporkiem :-P )


Plusy:
- grafika
- grywalność
- muzyka miła dla ucha
- kilka ścieżek Geralta
- fabuła
- rozbudowany świat
- zrobione z jajem ;)
- podboje miłosne :-D
- dialogi (naet te okropnie długie są wciągające, no i dodanie tu wulgaryzmów, które IMO wnoszą bardzo dużo do dialogów i klimatu )
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
L`f 
Uczeń Gonda


Wiek: 29
Posty: 1373
Podziękowania: 288/150
Wysłany: 2008-08-10, 16:50   

Wczoraj skończyłem Wiedźmina. W odróżnieniu od bezmyślnych nawalanek, które producenci zaliczają do cRPG, jest wybitny.

Wad stosunkowo niewiele. Gra nie jest najstabilniejsza, przez jedno wysypanie na pulpit straciłem godzinę przedzierania się przez bagna, wkurzyłem się wtedy. ;] Poza tym...

- Mało przydatna broń typu sztylety/toporki. Szybciej załatwi się sprawę mieczem. W ogóle mało jest różnych sztyletów i toporków.
- Trochę bugów, ominęło by mnie na przykład (przed)ostatnie spotkanie z Berengarem, gdybym nie czytał poradnika. Na szczęście się odnalazł. ;)
- Walka. Po wypiciu Gromu (najlepiej jeszcze Gromu nigredo), naszlifowaniu miecza stalowego miałem diamentowym nie jest nam straszne praktycznie NIC pod koniec gry. ;>
SPOILER:Javed padł w dziesięć sekund.
- Miejsce w ekwipunku. Dobrze, że ograniczone, ale za nic nie mogłem zmieścić tylu eliksirów i składników alchemicznych, ile chciałem.
- Za dużo bagna, a na bagnie masa wkurzających Topielców i Utopców. Słabe toto jak kawa z automatu, a przeszkadza, kiedy nagle wyskakuje, a chcesz sobie zebrać parę liści blekotu.
- Niepotrzebne Yrden i Axii... (Quena w sumie też rzadko używałem)
- Mimo wszystko gra jest za krótka. ;P

Poza tym w ogóle nie przydawały mi się petardy, chociaż grałem na średnim poziomie i mogłem sobie radzić bez nich. ;] Więc nie zapisuję tego jako wadę.

A co do pozytywów...

+ Dialogi! Wciągające, naprawdę dobre pod względem językowym, świetnie oddające charakter rozmówcy.
+ Jak dialogi, to i lektorzy. Do kelnerki z Odmętów perfekcyjnie pasuje głos aktorki, w głosie szlachcica czuć wyższość, Wielebny zwraca się do nas jak do robala, a w głosie Triss po pewnym wyborze czujemy wściekłość i obrazę. Na pięć z plusem. (Btw., czy aktor podkładający głos Azarowi to ten sam, który w Gothicu czytał kwestie głównego bohatera?)
+ Rozbudowana fabuła, możliwość przejścia gry na teoretycznie trzy, a praktycznie na wiele więcej sposobów.
+ Drobne wybory i dylematy Geralta, które idealnie uzupełniają fabułę.
+ Kształtowanie tożsamości wiedźmaka.
+ Fabuła, oparta na prostym motywie, a mimo to niesamowicie wciągająca.
+ Postać Alvina i jego nie do końca rozwiązana tajemnica.
+ Broń, mnogość eliksirów, olejów, pyły diamentowe, kamienie runiczne i jeszcze więcej. ;)
+ Toksyczność eliksirów, nie można bezkarnie łyknąć Gromu, Pełni i Filtru Petriego, a w walce wspomóc się jeszcze Jaskółką. ;> Raz zrobiłem taką kombinację, przeczuwając trudną walkę i musiałem wczytywać grę. ;D
+ Składniki alchemiczne! Cała masa z potworów i różnorodność wszelakich kwiatków i ziółek.
+ Muzyka. Świetnie pasuje do miejsc i do walki. Doskonała robota.
+ Pierwszy akt i Podgrodzie! I Bestia. Majstersztyk.
+ Rozwój umiejętności i system talentów. Na początku nie mogłem doczekać się srebrnych. ;>
+ Grafika. Efekty specjalne powalają, a Geralt w ogniu bitwy to widok, którego się nie zapomina. Mnóstwo dodatkowych elementów i takie cieszące oko szczególiki jak posąg Pani Jeziora widoczny z Wyspy Rybitw. Miód, panie, miód.
+ Ogniście lodowaty Epilog. W całości.
+ I Shani. Również w całości. ^^

Zagram jeszcze i to niejeden raz. ;)
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Thishen
Zasłużony


Wiek: 33
Posty: 424
Podziękowania: 1/5
Skąd: Piernikowo
Wysłany: 2008-08-10, 18:41   

L`f napisał/a:
- Za dużo bagna, a na bagnie masa wkurzających Topielców i Utopców. Słabe toto jak kawa z automatu, a przeszkadza, kiedy nagle wyskakuje, a chcesz sobie zebrać parę liści blekotu.
Znak Igni i koniec z nimi ;) Ale taka prawda, za duzo bylo tego scierwa. Meczace to bylo. Chyba tworcy wiedzieli co robili tworzac wstazke przeciw utopcom, ktorej w sumie i tak nie uzywalem :)
L`f napisał/a:
- Miejsce w ekwipunku. Dobrze, że ograniczone, ale za nic nie mogłem zmieścić tylu eliksirów i składników alchemicznych, ile chciałem.
Z tym bedzie chyba poprawka - kuferek na te sprawy czy cus, klik!.
L`f napisał/a:
- Niepotrzebne Yrden i Axii... (Quena w sumie też rzadko używałem)
A co one robily? :) Quen czasem sie uzywalo, ale rzadko. Igni rzadzil ;]
L`f napisał/a:
+ Ogniście lodowaty Epilog. W całości.
Edyta: zmienilem na maly rozmiar, mimo wszystko lekki spoiler ;)
Eee? Akurat tam byla tylko nudna rzeznia, niemal bez konca... Przedzieranie sie przez hordy potworow do bossa jest nudne...
Ostatnio zmieniony przez Thishen 2008-08-11, 00:46, w całości zmieniany 1 raz  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
L`f 
Uczeń Gonda


Wiek: 29
Posty: 1373
Podziękowania: 288/150
Wysłany: 2008-08-11, 00:28   

Thish napisał/a:
Znak Igni i koniec z nimi ;) Ale taka prawda, za duzo bylo tego scierwa. Meczace to bylo. Chyba tworcy wiedzieli co robili tworzac wstazke przeciw utopcom, ktorej w sumie i tak nie uzywalem :)

Jak ja nosiłem wstążkę, to zabrakło utopców (w I akcie nie chciało mi się jej kupować u Abigail, 'aż' 400 orenów kosztowała), a później zmieniłem na woreczek odstraszający upiory. Upiory musiałem ganiać, bo dawały sporo doświadczenia, a woreczka nie ściągałem w myśl 'a nuż się przyda'. ;) Grając drugi raz oleję amulety, chyba że trudny poziom gry mnie zmusi do ich stosowania.

A z liczebnością topielców to była paranoja, idę zebrać kapryfolium, bach - w połowie drogi wyskakuje topielec. Jeden cios srebrnym silnym i pada (miałem ulepszenia ataku i 9/10 ciosów silnych je trafiało). Czekasz, aż zejdzie czerwony kolorek z menu, już podchodzę do kwiatka, drugie bach - tym razem trzy utopce. Jeden srebrny grupowy i padły. Znowu czekam dobre 5-6 sekund na zakończenie trybu walki. Geralt dostaje w sumie CZTERY punkty doświadczenia. W ten sposób zebranie jednego listka kapryfolium, które miałem już pod nosem zajmuje jakieś pół minuty. Paranoja. ;/

Na szczęście takie ekscesy zdarzały się tylko na cmentarzu na bagnach, na bagnach z II i III aktu stwory raczej czegoś takiego nie odstawiały. ;)

Cytat:
A co one robily? :) Quen czasem sie uzywalo, ale rzadko. Igni rzadzil ;]

Taa, zadawał najlepsze obrażenia, choć rzadko korzystałem ze znaków, w sytuacjach kryzysowych po prostu Geralt ciachał grupowym, po zwiększeniu szansy na krytyczne obrażenia ten styl jest morderczy. Albo wykańczał pojedynczo.

Quen może się przyda na trudnym. A Axii i Yrden - sam nie wiem, co robiły, nigdy ich nie użyłem. ;)

Cytat:
Eee? Akurat tam byla tylko nudna rzeznia, niemal bez konca... Przedzieranie sie przez hordy potworow do bossa jest nudne...

SPOILER:
Hord potworów to tam nie było, chodziło mi raczej o takie drobne spotkanka, jak Shani, Abigail dająca nam Jaskółki, uwolniona Celina czy Adda. Tajemniczy Król Gonu, który przedstawia nas, jako najgorszego z żyjących. Alvin, który nic nie mówi, tylko na nas patrzy, po chwili odchodzi. W końcu rozmowy z (...) na temat elfów, wiedźminów i przeznaczenia. I nierozwiązana kwestia pewnego amuletu.

A walki tam były rzeczywiście banalne. Nieszachowy Król nie wytrzymał 10 sekund w starciu ze srebrnym mieczem z Argentią.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Thishen
Zasłużony


Wiek: 33
Posty: 424
Podziękowania: 1/5
Skąd: Piernikowo
Wysłany: 2008-08-11, 00:45   

Spoiler:
no fakt, moze hord nie bylo, ale i tak przebijanie bylo nudne :P

Na poczatku gry zbieralem doslownie wszystko, kazdy kwiat, a potem w przechowalni mialem tego mnostwo ;) Ale i tak nie bawilem sie w mikstury rubedo i albedo, nie bylem przez 3/4 gry swiadom ich wlasciwosci :) I wszystko kisilem "na pozniej", zawsze tak przechowuje i mam mnostwo niepotrzebnych rzeczy (po kilka kamieni szlifierskich, mialow diamentowych)... Nawet jak mialem pierwzsy Srebrny Talent (z mikstury), to trzymalem dlugo zanim zuzylem, bo "jednego nie warto" :)
A powiedz mi, zabiles Dzikiego Gona kolo goscia co opowiadal o Brazowym Danie? Wg instrukcji sie daje (aczkolwiek b. trudne), ale ja nie moglem nic mu zrobic...

I jeszcze co do broni - korzystalem tylko z mieczy, siekierki/sztylety/reszte badziewia zbieralem na przehandlowanie. Szczegolnie oplacalo sie pochodnie sprzedawac :)
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
L`f 
Uczeń Gonda


Wiek: 29
Posty: 1373
Podziękowania: 288/150
Wysłany: 2008-08-11, 00:54   

Tak, na początku też zbierałem, co się dało. Później ustawiłem się tak, że miałem po 10-20 sztuk każdego składnika i to była bezpieczna ilość. ;) Szczególnie zimejki sobie upodobałem, bo wszędzie sporo ich rosło i miałem Aether pod ręką. ;]

Króla Gonu z kręgu mi się nie udało, zwłaszcza, że mnie wtedy upiory uszkodziły i nie chciałem ryzykować. Zadałem mu parę obrażeń, ale w ogóle go to nie ruszyło. Dałem sobie spokój i podpaliłem mandragorę. Następnym razem spróbuję go zatłuc, chociaż będę grał na trudnym i może się to okazać całkiem awykonalne. ;)

Sztylety do czego się przydają, to nie wiem. Lipa jakaś, zadają małe obrażenia, może ich siłą miały być specjalne efekty, ale zamiast się w to bawić, łatwiej mieczem. ;)
_________________
AshfncaeicaliuheangfkacgakfgegcalgfcalhfcamhlhKi~.!
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Philoos 
Zasłużony


Wiek: 37
Posty: 865
Podziękowania: 24/11
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-08-11, 17:26   

Jeszcze co do wad (bo zalety są raczej wszem i wobec dobrze znane):
Wspomniana trudność walk - że zacytuję Poradnik:
Cytat:
Finałowa walka. Jest trudna. Jest bardzo trudna. Trzeba użyć wszsytkich umiejętności, wypić niezbędne eliksiry i modlić się o przeżycie.

Akurat J.d.A poległ w parę sekund- dosłownie po 2-3 kombosach, więc chyba on nawet nie miał czasu się pomodlić. Zresztą, większość walk jest prosta, szczególnie w późniejszym etapie gry. Jedyny większy problem sprawiłły wiwerny, które w liczbie 3 i więcej naraz mogą dać się we znaki ;/

I jeszcze pewne zastrzeżenia co do h'n's - rzeczywiście końcówka to już się rzeźnia robi- twórcom jakby brakowało pomysłu na zamknięcie fabuły. Na szczęście końcowy filmik nieco to zrekompensował...
_________________
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Hélegorn 
Beholder


Posty: 149
Podziękowania: 1/1
Skąd: z BGiF-u (RIP)
Wysłany: 2008-11-10, 16:04   

Skończyłem Wiedźmina i mam dość mieszane uczucia...

Po pierwsze - gra jest (na normalnym poziomie trudności) za łatwa! Żeby główny boss padł za pierwszym podejściem? Inne gry przyzwyczajały mnie raczej do częstych loadów po finałowych potyczkach. razz

Inne walki też były za łatwe - np. z Dagonem (w najładniejszym - moim zdaniem - miejscu w grze). Z mini-bossów chyba najtrudniejszy był zeugl (w zasadzie nie tyle trudnym, co upierdliwym) i... Bestia (ale to początek gry, więc nie ma się co dziwić).

Owszem - było w grze kilka trudnych momentów (np. w banku - mnóstwo przeciwników, a styl grupowy się nie sprawdzał...), ale generalnie spodziewałam się większego poziomu trudności.

Po drugie - dialogi. Strasznie nie podobało mi się wkładanie cytatów z książek AS-a w usta innych postaci. A to Triss gada jak Yennefer, a to Javed grozi jak Vilgefortz... Przykłady można by mnożyć. A jeśli chodzi o wulgaryzmy, to przy konfrontacji Geralta z Magistrem (swoją drogą - kalką Profesora; zero oryginalności...) teksty wiedźmina brzmiały, jakby wypowiadał je Bogusław Linda z Psów... :?

Po trzecie - jak na cRPG w tej grze za mało gracz ma do powiedzenia. Klasa postaci - narzucona. Osobowość bohatera - narzucona. Dialogi - bliżej im do filmu niż do rozmowy, na którą gracz ma wpływ. Wybór umiejętności postaci - pozorny (brązowych talentów starcza niemal na wszystko; srebrnych - na dużą część umiejętności).

Po czwarte - niedoróbki w questach. Np. w wiosce kobieta prosi o zdobycie czegoś-tam w celu pozbycia się sukkuba, z którym zadaje się jej mąż. Przyjmuję zlecenie. W dzienniku pojawia się stosowna informacja. Gra sprawdza, czy mam w ekwipunku przedmioty, które miałem zdobyć - mam. Zatem natychmiast w dzienniku pojawia się informacja, że mogę wrócić do zleceniodawczyni, ale mógłbym się też zastanowić nad propozycją jej męża? Jaką znowu propozycją? Przecież nawet z nim nie rozmawiałem! Dopiero gdy go spotkałem, zaproponował mi, by sukkuba się nie pozbywać... Grr...

Czasami miałem wrażenie, że twórcy nie przewiedzieli pewnych wydarzeń, np. spoiler jeśli Berengarowi uda się przeżyć walkę z Javedem (a nie jest to takie oczywiste - zazwyczaj ginie po kilku sekundach jeśli pozwolimy magowi zająć się Berengarem), to aż prosi się o jakiś dialog na zakończenie, np. Geralt mógłby podziękować za pomoc. Tymczasem nic takiego nie ma miejsca...

Po piąte - międzymordzie, zwłaszcza ekwipunek. Ponoć ER przyniosła dużą poprawę pod tym względem, ale i tak nie jest różowo. Liczba przedmiotów, jakie możemy nieść, jest mocno ograniczona. Może ma to i jakieś logiczne uzasadnienie, ale denerwujące jest, że po zakupie nowej kurtki stara ląduje na ziemi, bo mieć można tylko jedną... Jeszcze gorzej jest z mieczami - w V akcie postacie niemal prześcigają się w ofiarowywaniu nam broni, a stalowych mieczy możemy mieć tylko dwie sztuki. Zatem często na ziemi lądują drogocenne "brzytwy". Inną sprawą jest to, że na tym etapie gry i tak nie ma po co sprzedawać zbędnego ekwipunku, bo forsy i tak nam nie brakuje, a i kupować nie ma czego.

Proces sporządzania mikstur również przydałoby się poprawić - po kliknięciu na przepis gra przyrządzała eliksir z przypadkowych komponentów, a ja wolałbym mieć wybór, czy chcę stworzyć np. eliksir albedo itp.

Nie wiem, czemu miała służyć możliwość zmiany trybu pracy medalionu - nie skorzystałem z niej ani razu. Zresztą w ogóle lekceważyłem medalion - a szkoda (powinienem na niego zwracać uwagę spoiler podczas wizyt u detektywa... wink).

Nie podobało mi się też, że nie można było nazywać save'ów po swojemu.

Po szóste - zgodność z literackim pierwowzorem. Triss z dekoltem po pępek, krasnoludy w komandach wiewiórek, za stary Radowid, wiedźmin ślepy w ciemnościach jak kret...

Oczywiście nie jest tak, że gra jest kiepska - po prostu łatwiej było mi wyliczyć jej wady (i tak o wszystkich nie napisałem), niż zalety. Na pewno warto wydać te ~80 zł.

Cóż - przejdę sobie jeszcze te dodatkowe przygody, a później spróbuję zmierzyć się z najwyższym poziomem trudności (i zrezygnować z neutralności). smile
_________________
...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
L`f 
Uczeń Gonda


Wiek: 29
Posty: 1373
Podziękowania: 288/150
Wysłany: 2008-11-10, 19:21   

Zagrałem na trudnym i czuję się trochę rozczarowany...

Tak naprawdę wyzwaniem był dla mnie ten niezwykły archespor z bagien - udało mi się go stłuc za czwartym, piątym podejściem. Może jeszcze trudno było z kilkoma wiwernami lub kikimorami-wojownikami naraz. I Kościejem. Tego pokonałem niemal cudem za drugim razem, zostały mi dwa punkty życia. ;)

A, no i raz Geralta zabiły mi topielce, które uważałem za uosobienie słabości. ;P

Bestia była trudna, bo zdecydowałem się z nią walczyć. Jednak można ją pokonać kombinacją Aard+byle cios. Walka trwa wtedy pięć sekund. Szkoda.

W końcu nauczyłem się korzystać ze znaków (choć i tak tylko z dwóch - Quen, Axii i Yrden W OGÓLE się nie przydają...). Aard po czym kończący cios, albo 3x Igni - tak wyglądało sporo walk. Za łatwo.

Petardy się nie przydają, w ogóle można olać tą umiejętność. Podobnie broń typu sztylety/toporki. Fajnie wyglądają u boku Geralta. I to tyle.

Aha, jeszcze doceniłem Wyspę Rybitw i Świątynię Dagona. Ta scena wręczenie srebrnego ostrza przez Panią Jeziora... I genialna muzyka, według mnie najlepszy utwór gry - 'Silver Sword' Pawła Błaszczaka. Aż sobie to wczytałem drugi raz. ;)

I pomogłem elfom. Teraz przyszedł czas na stanięcie po stronie prawa. I zła, bo tym razem zrobię z Geralta bestię. ;)
_________________
AshfncaeicaliuheangfkacgakfgegcalgfcalhfcamhlhKi~.!
Ostatnio zmieniony przez L`f 2008-11-10, 20:53, w całości zmieniany 1 raz  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Hélegorn 
Beholder


Posty: 149
Podziękowania: 1/1
Skąd: z BGiF-u (RIP)
Wysłany: 2008-11-10, 20:29   

L`f napisał/a:
Zagrałem na trudnym
I co, na tym poziomie przydają się eliksiry? Bo na normalnym to korzystałem z Kota, Jaskółki, czasem z Zamieci, bardzo rzadko z Wierzby i Dekoktu Raffarda Białego...
L`f napisał/a:
zrobię z Geralta bestię. ;)
Buu, gdzie tu zgodność z literackim pierwowzorem? Sądzisz, że Geralt pozwoliłby spalić Abigail, zabiłby Vincenta i Addę?
_________________
...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
L`f 
Uczeń Gonda


Wiek: 29
Posty: 1373
Podziękowania: 288/150
Wysłany: 2008-11-10, 20:47   

Hélegorn napisał/a:
I co, na tym poziomie przydają się eliksiry? Bo na normalnym to korzystałem z Kota, Jaskółki, czasem z Zamieci, bardzo rzadko z Wierzby i Dekoktu Raffarda Białego...

Przydają się, często korzystałem z Gromu, Puszczyka, czasem z Filtru Petriego, który w nocy i po ulepszeniach z kręgów pozwalał znakowi Igni zadawać ok 250-300 obrażeń... w czwartym rozdziale, bez złotych talentów! Na skolopendromorfy jak znalazł. ;)

Reszta eliksirów to raczej udogodnienie (poza takimi podstawowymi jak Kot czy Jaskółka, której nosiłem ze sobą z 7-8 sztuk - nigredo), da się ukończyć grę bez nich. Warto wykorzystywać rubedo i nigredo - dają niezłe efekty za darmo. Albedo jest niezłe przy piciu serii eliksirów. Przydają się też oleje i runy na srebrny miecz. ;)

Choć w sumie, na trudnym i tak jest łatwo...

Hélegorn napisał/a:
Buu, gdzie tu zgodność z literackim pierwowzorem? Sądzisz, że Geralt pozwoliłby spalić Abigail, zabiłby Vincenta i Addę?

Jasne, że nie. Grałem dwa razy tą 'dobrą' ścieżką. Jednak ciekawy jestem, jak przedstawili alternatywną drogę autorzy gry. ;]
_________________
AshfncaeicaliuheangfkacgakfgegcalgfcalhfcamhlhKi~.!
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group