Poprzedni temat «» Następny temat
Zlot forum COB - Wrocław, 9-11.09.2005
Autor Wiadomość
Lorelai

Wiek: 37
Posty: 27
Skąd: skała nad Renem
Wysłany: 2005-09-13, 22:32   Zlot forum COB - Wrocław, 9-11.09.2005

własnie skończylam wrzucać zdjecia ze zlotu ;)

miłęgo oglądania :)
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Dead 
Bibliotekarz
Follower of Satan


Wiek: 28
Posty: 670
Podziękowania: 27/63
Wysłany: 2005-09-13, 22:59   

Lori, był na tym zlocie ktoś oprócz Ciebie i Coina? :P
A tak.. jest Revan na jednym zdjęciu :D
_________________
Tawerna Bibliotekarzy
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Lorelai

Wiek: 37
Posty: 27
Skąd: skała nad Renem
Wysłany: 2005-09-13, 23:00   

nie ma Revana :P Bofur jest :P a Ai robiła za fotografa ;)
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Solar
Zasłużony


Wiek: 18
Posty: 416
Podziękowano 2 razy
Wysłany: 2005-09-13, 23:03   

Ja sie przewinąłem przez pol jednego wieczoru... niestety nie ma mnie na zdjęciach bo tego dnia nie bylo aparatu... :) no ale czesc klanowiczow i forumowiczow zobaczyla facjate Solara.. :)
_________________
Cos sie zmieni...starsi muszą odejsc zeby zrobic miejsce młodym...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Lorelai

Wiek: 37
Posty: 27
Skąd: skała nad Renem
Wysłany: 2005-09-13, 23:05   

niestety, na zdjeciach nie została tez uwieczniona Chise... Motywacja do nastepnego spotkania :)
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Bofur Clawhammer


Wiek: 31
Posty: 111
Skąd: Racibórz
Wysłany: 2005-09-13, 23:10   

Taa... :]
może lepiej, że was nie uwieczniono jescze byście wyszli jak ja :D
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Solar
Zasłużony


Wiek: 18
Posty: 416
Podziękowano 2 razy
Wysłany: 2005-09-13, 23:10   

Ja jestem za... :) postaram sie znalezc wiecej czasu... :)
_________________
Cos sie zmieni...starsi muszą odejsc zeby zrobic miejsce młodym...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Lorelai

Wiek: 37
Posty: 27
Skąd: skała nad Renem
Wysłany: 2005-09-13, 23:10   

ej no, wyszedłeś super:) szczególnie przy szukaniu topora :P
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Bofur Clawhammer


Wiek: 31
Posty: 111
Skąd: Racibórz
Wysłany: 2005-09-13, 23:13   

Hehe super mrocznie chyba ;)
Nie no spoko... zlocik całkiem całkiem udany chociaż wygląda tak jakbym cały wieczór polewał z coina ;) (wcale tak nie było ;) )
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
chisette 
Legenda
tyhmä tyttö


Wiek: 31
Posty: 671
Podziękowania: 27/2
Skąd: pimeästä
Wysłany: 2005-09-13, 23:32   

Bueh, ja tam się w sumie cieszę, że nie było aparatu:P Tzn, uściślając, przydałby się żeby uwiecznić mroczne zakończenie pod kościołem:> A także niesamowity, porusząjący i ogólnie debeściarski most, który robił za Podmrok (bo, heh, jednak odbyło się spontan i ultrakrótkie real-BG2 :P). Most był podświetlony w taki sposób, że pajęczyny, zaczepione chyba na każdym jego centymetrze, robiły zupełnie nierealne wrażenie**
Ten most to jest w zasadzie moje najbardziej wyraźne i dobitne wspomnienie. Jakoś streszcza w sobie wszystko- tym bardziej, że był sceną dla niecodziennego wykonania hymnu o mrocznej kozie ;)
_________________
can't believe how strange it is to be anything - at all
Podziękuj autorce tego posta
 
 
Lorelai

Wiek: 37
Posty: 27
Skąd: skała nad Renem
Wysłany: 2005-09-13, 23:34   

chise napisał/a:
Tzn, uściślając, przydałby się żeby uwiecznić mroczne zakończenie pod kościołem:>


znaczy próbę jaskólki? znaczy przepeaszam, zręczności :lol:
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
chisette 
Legenda
tyhmä tyttö


Wiek: 31
Posty: 671
Podziękowania: 27/2
Skąd: pimeästä
Wysłany: 2005-09-14, 00:27   

Lori napisał/a:
znaczy próbę jaskólki? znaczy przepeaszam, zręczności

Si, ale zwłaszcza finalne wykonanie mrocznej kozy by Coin (tyłem po schodach do krypty, omg XD) i pacyfikację Irka :P
Chociaż w sumie może bardziej swoją rolę spełniłaby kamera :>
_________________
can't believe how strange it is to be anything - at all
Podziękuj autorce tego posta
 
 
Lorelai

Wiek: 37
Posty: 27
Skąd: skała nad Renem
Wysłany: 2005-09-14, 01:34   

Dla potomności wypadałoby napisać małe sprawozdanie – przynajmniej z części Baldur’s Gate – Shadows of Breslau :P


Było już dobrze po północy jak wylądowaliśmy w knajpie na Więziennej. Grzecznie siedzieliśmy przy coli i patrzyliśmy w niebo ( a właściwie w piękne drzewo Bloebheris, które zakrywało całe niebo;)) gdy ktoś rzucił pomysł, co by jednak rozegrać naszego obiecanego larpa :) Jako, że knajpa na Więziennej i talk miała być pierwszym przystankiem naszej drogi krzyżowej – czyli La Chateau Irenicus, mieliśmy ułatwione zadanie :) Po błyskawicznym wybraniu profesji (Chise – łowczyni, Coin – łowca/bard i ja mistrzyni zauroczeń łamana na fechmistrzynię) i równie błyskawicznym ucharakteryzowaniu (Chise przywdziała mroczny kapelusik, włosy Coina zostały zaplecione w precle a’la boska Leya, no i ja z warkoczem a’la Lara Croft) ruszyliśmy w poszukiwaniu następnej lokacji – jednej z dzielnic Atlhakli. Po kilku podpowiedziach naszej uroczej, niepowtarzalnej i nieomylnej Mistrzyni Gry (czyli ofkoz boskiej Aiglon :)) trafiliśmy na Jatki. Nie wiem, co to miało być – Slumsy czy może Cyrk (chyba jednak Cyrk patrząc na to co wyprawialiśmy :P).
Questem tutaj było dosiądnięcie przynajmniej trzech metalowych zwierzaczków. Po uprzednim rozejrzeniu się, czy nikt aby nas nie obserwuje, wszyscy hurtem rzucili się do dosiadania metalowej kozy ;P (jakże by inaczej:P)
http://miasta.gazeta.pl/w...500918.html?x=3
Na zdjęciu widać zwierzaczki, które dosiadalismy. Chise próbowała dosiąść również gęś, co było trochę trudniejsze;P
Następnym zadaniem, z którym przyszło nam się mierzyć, było odgadnięcie, gdzie mamy szukać Krypty Bodhi. Po kilku podpowiedziach, po których odpadły jednak wszelkie cmentarze, padło, że mamy się wybrać do Galerii Dominikańskiej.
Rodowici Wrocławianie doskonale wiedzą, ze rzeczona Galeria została wybudowana na jakimś strasznie prastarym cmentarzu, ale nam przyjezdnym trochę zajęło odgadnięcie lokalizacji Krypty. Jednakowoż, w nagrodę dostałam umiejętności specjalne – Zdolność kupowania piwa i nowy czar do księgi czarów – Zauroczenie dresa :P
Questem w tej lokacji miało być odgadnięcie nazwy ulicy, na jakiej się znaleźliśmy. Byłoby nieco trudniej gdyby nasza nieomylna MG zauważyła, że stoimy przed tabliczką z nazwą :P Jak się okazało, tabliczka byłą pierwszej świeżości i gdyby nie to, musielibyśmy się nieźle nabiegać za znalezieniem nazwy. Z wielką ulgą przyjął to Coin, który zaczął już powoli utykać i narzekać na boląca nogi (łowca, hehe:P)
Następnym przystaniem naszej wyprawy było Brynlaw, czyli most na Odrze przy ulicy Grodzkiej. Tutaj przyszło nam wziąć udział w mrożącej krew w żyłach zabawie w Misie Patysie. Pałeczkę, a przepraszam, patysia przejęła Chise. Rozpoczęły się poszukiwania odpowiedniego do wodowania patysia. Koniec końcem, jak najgorsi wandale urwaliśmy z pobliskiego drzewa rozsądnej grubości konar i Chise z narażeniem życia przebiegła przez ulice i wrzuciła patysia do Odry. Następnie z tym samym narażeniem przebiegła znów przez ulicę, by szukać czujnymi oczami łowcy zwodowanego patysia po drugiej stronie mostu. Albo Odra była leniwa, albo coś było nie tak z naszą infrawizją, bo trochę nam zajęło odnalezienie czegokolwiek przynajmniej podobnego do patysia. Ale zadanie zaliczone, pedeki przyznane :)
Przytułkiem okazał się sklep monopolowy całodobowy na ulicy Bema, gdzie odnowiliśmy zapasy lembasów i coli (uczestnicy zeszłorocznego zlotu wrocławskiego powinni doskonale pamiętać ten sklep – pozdro dla kumatych, jak mawiał Maciejko). Po wędrówce pomiędzy najeżonymi pułapkami promocji pólkami sklepowymi przyszło nam szukać wejścia do Podmroku. A jak wiadomo, Wrocław słynie z wielkiej ilości mostów, to i wejście do Podmroku okazało się urokliwym i jak przystoi na Podmrok, pełnym pajęczyn i pająków Mostem Piaskowym. I tu dotkliwie odczuliśmy brak kamery, gdyż tym razem to Coinowi przyszło na wypełnianie questa podmrokowego., czyli Mroczna Koza Tyłem Coina :P
Nasz dzielny, choć nieco kulawy już, łowca/bard musiał odśpiewać hymn do mrocznej kozy idąc tyłem przez cały most. Jak przystało na barda spisał się znakomicie, co jak sama Chise mi skrycie powiedziała, na zawsze skrzywiło jej psychikę, a mnie dostarczyło bólu mięsni żeber dzień po :P.
I tak trafiliśmy na Ostrów Tumski w poszukiwaniu Rhyn Lanthorn. A dokładnie przed Bramę Kluskową. Rzeczoną latarnią okazała się skamieniała kluska na szczycie bramy, którą bezpiecznie już mogliśmy zabrać, po tym jak ugodziłam Bodhi trzymaną w rękach Dzienną Gwiazdą, którą symbolizowała litrowa butelka pepsi ;P. Z radości ze zdobycia cennego artefaktu, odtańczyliśmy rytualny taniec dziękczynny :P. JA nie wiem jak to jest, ale zawsze jak robiliśmy cos totalnie durnego, to na wyludnionej poprzednio ulicy zaczynały się zbierać tłumy ludzi :P W każdym bądź razie złapaliśmy się grzecznie za rączki, poskakaliśmy trochę i gromnie zakrzyknęliśmy Hurra!!.
Pokrzepieni tańcem i porcją lembasów ruszyliśmy oświetloną przez zieloną poświatą Rhyn Lanthor dróżką do Suldanesselaru. Siedliskiem elfów okazał się osnuty mgłą urokliwy Ogród Botaniczny. Przezwyciężając pokusę, by przeskoczyć płot i połazić między drzewami elfów, ruszyliśmy w poszukiwaniu Koguta Który Pieje Wysoko :P. Może by poszło nam nieco ciężej, gdyby Aiglon nie zadarła głowy i nie zastanawiała się głośno „czy aby go widać” :P. Skutkiem tego jednocześnie wskazaliśmy na pięknego kogucika na pobliskiej wieży.
Nadszedł czas ostatecznej próby. Piekło. Do końca nie ustaliliśmy, kto kogo pociągnął do Piekła, aczkolwiek poszły plotki, że nawzajem zaciągnęliśmy się tam za swoje majtki ;P
Not true :P
Piekłem okazała się Kaplica Piastowa, niewiadomo czemu nazywana przeze mnie Mieszkiem. (A muszę nadmienić, że początkowo strzelałam Mieszkiem w każdą lokację :P). Mistrzyni usadziła nas grzecznie na kamieniach Mieszka i tajemniczym głosem oznajmiła, że czeka nas 6 prób. Przeszedł nas rozkoszny dreszcz oczekiwania, bo zrozumieliśmy, że przed nami niedaleki koniec. Pierwszą próbą była Próba Siły, z którą przyszło się zmierzyć waszej recenzentce. Sroga mistrzyni rozkazała mi obiec pobliski pomnik Papieża i na koniec się uśmiechnąc do niego. Do pomnika ofkoz.Udało się. Do następnej próby została wytypowana Chise. Próba mądrości polegała na rytualnym wskrzeszeniu towarzysza podroży. Rzut monetą wytypował mnie na osobę, która ma dostąpić tych nekromanckich obrządków. Najwspanialszą metodą na wskrzeszenie okazały się uniwersalne w takich przypadkach łaskotki. Proste, a jak skuteczne.
Gdy przyszło do próby charyzmy, Aiglon uparła się, że przystąpić ma do niej Coin. Wszystkie trzy zajęłyśmy miejsca w pierwszym rzędzie. Miałyśmy okazję obejrzeć, jak Coin zdejmuje koszulkę i macha nią w powietrzu. Wiadomo, bard musi mieć wielką charyzmę :>. Gdy już opadły emocje, a Coin przywdział znów swoją podróżną szatę, przyszedł czas na próbę inteligencji, której poddana zostałam ja. Aiglon postawiła mnie przed sobą i zaczęła opowiadać zagadkę o elfach, krasnoludach, ludziach i smokach przechodzących i znikających w portalach ;P Oczywiście, dzielnie liczyłam wszystkie rasy i gdy MG przygotowywała się, by zadać ostatecznie pytanie, ja spytałam inteligentnie:
„O kurwa, zapytasz mnie ile było portali, prawda?” :P
Oczywiście, że tak. Inaczej być nie mogło ;P
Inteligencją się nie popisałam, ale za to popisałam się charakterystycznym syrenkom jasnowidzeniem i wieszczeniem, więc jakoś się udało.
Następnie po raz kolejny przyszła pora, by przetestować przymioty naszej łowczyni Chise. Tym razem testowana była jej zręczność. Zadaniem Chise było zrobić jaskółkę stojąc na kawałku kamienia czy cegły. Whatever. Jako, że Chise przez cały wieczór piła jedynie wodę mineralną, byliśmy pewni, że pójdzie jej jak z płatka :P Surprise :P.We Wrocławiu ta mineralka jest chyba czym doprawiana, bo dopiero po kilku próbach Chise wygięła się w czym podobnym do jaskółki.
OK. Na sam koniec, przed komisję piekielna powołany został znów nasz dzielny łowca/bard, czyli Coin. Obok Mieszka widać było kręcone schody prowadzące do krypty. I znów naszemu charyzmatycznemu towarzyszowi przyszło rozdziać się z szat (spodni zdjąć nie chciał :P). Tym razem machając koszulką w górze, wchodząc tyłem po schodach musiał odśpiewać hymn do Mrocznej Kozy. I tu definitywnie zabrakło nam kamery ;P.
Wszystkie próby zdaliśmy. Teraz czekało nas już tylko definitywne rozprawienie się z Irenicusem. MG na moment znikła, obeszła Mieszka i tajemniczym tonem oznajmiła, że ukryła gdzieś Irka i kto pierwszy go odnajdzie, ten dostanie najwięcej pdków. Nie czekałam, aż MG skończy i pobiegłam. Chise również ruszyła, choć z pewnym opóźnieniem. Tylko Coin nie ruszył się z kamieni. W sumie to mówił, że go nogi bolą, ale pewnie chciał pozostawić nam kobietom całą brudną robotę. Długo nie szukałyśmy i naszym oczom ukazał się ... batonik mars :P. Przez chwilkę mocowałyśmy się z Chise, której z nas przypadnie zaszczyt odgryzienia Irkowi.. głowy, no ale traf chciał, że udało mi się przeciągnąć batonik na swoją stronę i wyrwać do z rąk łowczyni. Triumfalnie zdarłam z niego folijkę i pozbawiłam życia. Oczywiście, podzieliłam się z kompanami, żeby nie było. Coin dość zachłannie pochłonął resztkę batonika nie dzieląc się z MG. Na pewno dostał przez to mniej pdków ;P

I tak o to uratowaliśmy świat J Zmęczeni bojami legliśmy wszyscy na kamieniach Mieszka i dłuuuugo patrzyliśmy w gwiazdy poszukując w nich gwiazdozbiorów syrenich, wichrowych wzgórz i mrocznych kapelusików :)
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Komcio 
Zasłużony


Wiek: 108
Posty: 658
Wysłany: 2005-09-14, 07:14   

Hueh, ja miałem pecha do tego zlotu.
Na czas jego trwania wywieźli mnie w okolice warszawy (cóż za ironia...)
Ale sobie myślę Ai cały czas krzyczała, że zjazd trwa do 11, no to przynajmniej wpadne na ostatni dzień.

Wieczorem 10. zaraz po moim powrocie Solar mnie łapie na gg i mówi, że wszyscy już do domu jadą.

Liiipa :P.

Może następnym razem :roll:
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Coincidence 
Bibliotekarz


Wiek: 31
Posty: 353
Wysłany: 2005-09-14, 09:43   

Bofur Clawhammer napisał/a:
Nie no spoko... zlocik całkiem całkiem udany chociaż wygląda tak jakbym cały wieczór polewał z coina (wcale tak nie było )


Nie nie. Wcale :P

Lorelai napisał/a:
Coin, który zaczął już powoli utykać i narzekać na boląca nogi (łowca, hehe:P)


Nie nie nie nie nie - napadły nas po drodze pająki, nieprawdaz? Od walki zaczeło siękulec, nieprawdaz?

Lorelai napisał/a:
co jak sama Chise mi skrycie powiedziała, na zawsze skrzywiło jej psychikę


:o :? :cry: Ała.
Podziękuj autorce tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group