Poprzedni temat «» Następny temat
Film NIEGODNY polecenia
Autor Wiadomość
picollo 

Posty: 577
Podziękowania: 63/97
Wysłany: 2012-02-25, 20:53   

Zamiast zaznaczać to znacznikiem, info tu. Są spoilery. Ale tyle samo dowiecie się w zapowiedziach, więc mało powiedzą.

Poszedłem wczoraj na "Wstyd". Po wielkim hype w mediach na ten film, spodziewałem się czegoś naprawdę dobrego. Niestety strasznie się zawiodłem. Do połowy film sprawia wrażenie zupełnie niepoukładanego. Sceny wydają się być wrzucone zupełnie przypadkiem. Koleś zaprasza dziwkę do siebie. Jedzie metrem. Zabierają mu komputer w pracy. Ogląda pornosa, ktoś dzwoni. Nie wiadomo kto dzwoni. Dopiero chwilę po połowie filmu dowiemy się, że to siostra. I od tego momentu coś się ruszy. Zaczną się pojawiać dialogi. Nie, nie wyjaśnią nam prawie nic. Nadal 3/4 stanowić będą sceny które zdają się być przypadkowe.
Nawet główna tragedia filmu jest zarysowana bardzo niewyraźnie. Bez pogłębiania postaci, i bez szerszego rozrysowania racji. Jest, bo jest. nadal przede wszystkim obserwujemy jak główny bohater zalicza, albo próbuje zaliczyć wszystko co się rusza.

A końcówka to jedno wielkie WTF. Urywa się wszystko nagle, gdzie właściwie mógłby się zacząć sensowny wątek, sensowna fabuła.

Totalnie nie rozumiem zachwytów krytyków.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Almateria 

Wiek: 98
Posty: 265
Podziękowania: 36/2
Wysłany: 2012-07-20, 21:33   

Prometeusz

Skrypt jest głupi i leniwie napisany, są setki niewyjaśnionych rzeczy i w ogóle nic nie ma sensu w tym filmie, nawet od sceny do sceny! I wszystkie postacie są nie do polubienia, jest za dużo pokazanych kosmitów i no nie był straszny.

Ale Fassbender jest po prostu <3
Ostatnio zmieniony przez Vinci 2014-05-05, 13:55, w całości zmieniany 2 razy  
Podziękuj autorce tego posta
 
 
Naorden 
Guardian of the last burning candle


Wiek: 23
Posty: 223
Podziękowania: 17/13
Skąd: stąd
Wysłany: 2012-07-25, 11:08   

Kilka dni temu zobaczyłam nowego Conana... Porażka absolutna - film nakręcony w sposób zakładający, że wszyscy jego odbiorcy to matoły, którzy nie zauważą kompletnego braku logiki i niekonsekwencji w fabule O_o No i z oryginałem nie ma nic wspólnego, oprócz tego że główny bohater pochodzi z Cimerii i ma na imię Conan. Przyznam, że jak byłam trochę młodsza i widziałam wersje ze Schwarzenegger'em wydawało mi się, że to tak trochę rąbanka (no bo w sumie jest), ale mimo wszystko nie ma porównania... Oglądałam z kumplami - wynudziliśmy się straszliwie i zdecydowanie bardziej pochłaniało nas bawienie się z kotem.
_________________
Valhalla - Deliverance
Why've you ever forgotten me
Podziękuj autorce tego posta
 
 
Karanith 
Przyjaciel Klanu


Wiek: 28
Posty: 1177
Podziękowania: 38/15
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-09-19, 20:21   

Almateria o Prometeuszu napisał/a:
Skrypt jest głupi i leniwie napisany, są setki niewyjaśnionych rzeczy i w ogóle nic nie ma sensu w tym filmie, nawet od sceny do sceny!


Podpisuję się. Nie chce mi się wymieniać wszystkich debilizmów, pozwolę by ten filmik mnie wyręczył. Poza tym...

Jakim cudem Shaw była w stanie biegać po cesarce i czemu nikt zwrócił uwagi, że jest pocięta i cała zakrwawiona? Dlaczego nikomu nie wspomniała o kalmarze w medpodzie? Dlaczego kapitan i piloci zdecydowali się popełnić samobójstwo nie mając żadnej motywacji? Jak można nazwać odkrycie pozaziemskiej inteligencji "stratą czasu"? Dlaczego filmowi "naukowcy" zachowują się jak debile i nie dbają o bezcenne znaleziska? Jeszcze kilka nonsensów mógłbym wskazać.

Film jest ładny i ma dobrą obsadę, ale nie można czerpać żadnej (chyba, że perwersyjnej) przyjemności z seansu, jeśli ani jeden z bohaterów nie zachowuje się jak zdrowy na umyśle dorosły człowiek.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
AL|EN 


Wiek: 36
Posty: 371
Podziękowania: 21/90
Wysłany: 2012-09-19, 21:12   

To ja tu przeniosę moją wcześniejszą wypowiedź:
AL|EN napisał/a:

P.S. Prometeusz ma sporo wpadek bo scenariusz robił koleś od "Lost" - odrazu można by się było spodziewać że będzie coś nie tak. Mi ten film dostarczył sporo wrażeń mimo że czasami poczułem "ej ale przecież ..." jak potem czytałem teksty typu:

"Wadą filmu jest to, że kapitan + załoga zgodzili się zniszczyć statek obcych tylko na słowo pani biolog a przecież po 11 września są procedury i to jest nielogiczne !"
albo

"Kałamarnica nie mogła tak urosnąć bo musiałaby coś jeść"
czy też coś na wzór

"Jestem specjalistą od technologii przyszłości, napędów statków kosmicznych, medycyny przyszłości, kabin leczniczych przyszłości, środków przeciwbólowych przyszłości i przede wszystkim strzykawek dawkujących środki przeciwbólowe (o których ofc wiem wszystko: to morfina z II Wojny Światowej) więc wszystko w tym filmie jest niedorzeczne i nielogiczne!"

to stwierdziłem, że ludzie są jednak po*ebani i skupiają się tylko na samych wadach zamiast uruchomić wyobraźnię i cieszyć się seansem.


I teraz czytając w cytacie powyższe czepialstwo dokładnie widzimy jacy to "specjaliści" zanalizowali każdą sekundę filmu pytając "po co, dlaczego, to bez sensu, przecież cośtam cośtam". Zawsze coś takiego olewam ciepłym moczem bo póki samemu nie obejrzy się filmu (w tm akurat efekty 3D są za*ebiście zgrane z filmem) to można psy wieszać bez końca.

napisałeś tego posta przed moją pw z ostrzeżeniem, więc jeszcze poczekam, ale każde kolejne bluzgi i spamy skończą się warnem, albo dwoma -jv
Ostatnio zmieniony przez Jvegi 2012-09-19, 21:48, w całości zmieniany 1 raz  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
morgan 
Dziecię Bhaala
Exiled Bard


Posty: 5569
Podziękowania: 431/314
Skąd: Island of Misfit Toys
Wysłany: 2013-07-31, 16:52   

World War Z
Przyznam bardzo na niego czekałem, ale też bardzo się zawiodłem. Sądziłem ,że będzie to dobry thriller z pewną głębią, a zamiast tego dostalismy płaski horror z kulturowym mishmashem. W dodatku z rażącymi błędami konstrukcyjnymi.
gdyby nie to, że byłem w doskonałym towarzystwie, co ubarwiło nam oglądanie okraszane zabawnymi komentarzami, to wyszedłbym po jakimś kwadransie.

Ciekawostka - w pewnej chwili poczuliśmy się dość baldurkowo, bo była mowa o rakshasach;)
_________________
Pozdrawiam
\m/organu\m/
\m/agnu\m/

Kontakt ze mną - via mail (morgan19[at]interia.pl) lub GG (9928331)

Szukał długo...długo, tajemnie, nie zwierzając się ludziom.
Oczy jego były rozświecone wewnętrznym odbłyskiem jasnej idei.
Szukał....
- i to, na co patrzał, nie zadowalało go.
Gdzie?
(...)
Trwożnie, pytająco usiłował wszystko poznać, zobaczyć...
Nie ma....
badał, wgłębiał się, szukał...
Nie ma, w ludziach nie ma, w ich myślach, tworach...
Wszystko szare, przeciętne, monotonne....
(...)
wszystko obszedł... w społeczeństwie, w ludziach, nigdzie.
a może źle szukał?
nie - ależ nie. Obszedł wszystko, wszystko widział, wszędy pytał....
a może jest za brutalny? może jego dusza - ta harfa Eola - ma za grube struny, by na nich mogły zadrgać i zafalować subtelne tajemnice?
nie.
przecież ten błysk, przecież czuł, dlatego szukał......."
I jeśli kiedykolwiek umrę – a wiem, że umrę w bardzo krótkim czasie – umrę, zgłębiwszy ten świat z bliska i z daleka, z góry i z dołu, ale z nim nie pogodzony. Umrę i On zapyta mnie wówczas: «Czy było ci tam dobrze, czy źle?» Ja zaś będę milczeć, opuszczę wzrok i będę milczeć. Niemota taka znana jest wszystkim, którzy zebrali żniwo wielodniowego i zapamiętałego pijaństwa. Czyż bowiem życie ludzkie nie jest chwilowym otępieniem duszy, a także jej zaćmieniem? Wszyscy jesteśmy jakby pijani, każdy na swój sposób; jeden wypił mniej, inny więcej. I na różnych różnie to działa: jeden śmieje się światu w twarz, a inny skłania głowę na piersi tego świata i płacze. Jeden już się wyrzygał i jest mu dobrze, a innego dopiero zaczęło mdlić. A cóż ja? Wiele zaznałem, ale nic nie zdziałałem. Nigdy się nawet tak naprawdę nie roześmiałem i ani razu mnie nie zemdliło. Ja, który doznałem w tym świecie tyle, że tracę rachunek i zapominam kolejności – ja jestem najtrzeźwiejszy z całego świata; na mnie to wszystko marnie działa... «Dlaczego milczysz?» – spyta Pan, spowity w błękitne błyskawice. A co ja mu powiem? Nic, tylko będę milczeć i milczeć... Ta łza nie jest wyrazem żalu, ta łza nie jest smutkiem,
to łza ...
nieporadności,
bolesne piękno,
bezsilność bezkresu piękności
i minimalistycznych możliwości.
Ta łza, to łza niewolnika.
Chcę czuć, móc czuć piękno
zamknięty w szklanej łzie ...
Ja umieram na zawsze
szczelnie zamknięty w podświadomości,
zatruty, zawstydzony,
zaszczuty ...
Ja umieram na zawsze.
To bezkres palety odczuć zamknięty
w zubożałości możliwości ...
Ja umieram
na zawsze.

Lost Illusions Tavern
Impressiones (Ænigmællæ) || Antiimpressiones (sanguine scriptæ) | Antiimpressiones (ira scriptæ) || Impressiones (Divinæ)
Corpus Tuum (18+) | Impressiones (Rosellæ) || Impressiones (epicæ) || Impressiones (musicæ) | Anti- et postimpr. (musicæ)

Hiperestezja | Witold Zimmer | (N)e(u)rotica



Jvegi napisał/a:
Nie, nie można się cieszyć, że mamy nową formę sponsorowania developmentu, szansę na spełnienie tych marzeń o prawdziwej ewolucji crpegów, gier lepszych niż baldury czy arcanum.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
torian 


Wiek: 28
Posty: 722
Podziękowania: 19/8
Wysłany: 2013-10-21, 13:11   

The Traveler

Obejrzyjcie jeśli chcecie zobaczyć jak jeden aktor ratuje film przed całkowitą klęską. Gdyby nie Val Kilmer byłby to jeden z najsłabszych horrorów jakie w życiu widziałem a tak jest tylko kiepski. Nie jest to co prawda życiowa rola Vala ale na tle reszty obsady robi wrażenie.

Pomysł był całkiem niezły ale realizacja i zakończenie pozostawiają wiele do życzenia. Krwawe sceny, które w założeniu miały przerażać lub choćby wzbudzać obrzydzenie jedynie śmieszą.
Ostatnio zmieniony przez torian 2013-10-22, 11:37, w całości zmieniany 1 raz  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
elimerin


Posty: 24
Podziękował 2 razy
Wysłany: 2013-10-21, 20:43   

Honor Prizzich

Niby jest Jack Nicolson, niby jest Kathleen Turner, niby fabuła nie jest głupia, ale oglądać się tego po prostu nie da. Katastrofalne zdjęcia i montaż, niepasująca do sytuacji muzyka, żałosne, momentami wręcz groteskowo śmieszne, aktorstwo (prócz Nicolsona, który trzyma fason) to największe wady tego filmu. A niejaki William Hickey w roli Dona rodziny to istne nieporozumienie. Jakbyście przypadkiem gdzieś trafili na ten film koniecznie omijajcie go szerokim łukiem. Szkoda czasu.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
sajok 
Przyjaciel Klanu

Wiek: 44
Posty: 263
Podziękowania: 29/45
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2013-11-10, 21:30   

Anioły & Demony
Numer jeden jeśli chodzi o bzdurną fabułę, ciąg niekonsekwencji i nielogiczności w scenariuszu, sztuczne pseudo napięcie... aż warto to samemu zobaczyć :wink:
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
elimerin


Posty: 24
Podziękował 2 razy
Wysłany: 2013-11-10, 21:53   

Zgadzam się całkowicie z przedmówcą. Niestety miałem okazję być na tym w kinie (koledzy mnie namówili, nie muszę chyba dodawać, że nie tylko ja byłem niezadowolony z seansu) i żal mi tych marnych kilkunasty złotych wydanych na bilet, można było dużo lepiej spożytkować tą kasę. No ale cóż, można się chociaż było pośmiać z tej istnej lawiny niedorzeczności.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
torian 


Wiek: 28
Posty: 722
Podziękowania: 19/8
Wysłany: 2013-11-10, 22:27   

Siedem dusz (Seven Pounds)

Nie byłem pewien, do której kategorii go wpakować bo budzi skrajne emocje, jedni go uwielbiają inni nienawidzą, niemal nikt nie pozostaje obojętny.

Sam zaliczam się do tych drugich. Ledwo wytrwałem do końca. Jeśli ktoś ma ochotę na 2 godziny jęków, żali i samobiczowania, polecam.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Dead 
Bibliotekarz
Follower of Satan


Wiek: 28
Posty: 670
Podziękowania: 27/63
Wysłany: 2013-11-12, 01:59   

@torian
Jeśli dobrze pamiętam to coś to nie samobiczowanie tylko samomeduzowanie by wyrwać sobie oczy dla żydowskiego pianisty... Ale ten film był poruszająco głupi...
_________________
Tawerna Bibliotekarzy
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
beny 

Posty: 4
Wysłany: 2013-11-12, 13:06   

Mi osobisćie ten film Siedem Dusz sie nie podobał... znudził mnie i zmęczył
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
L`f 
Uczeń Gonda


Wiek: 27
Posty: 1381
Podziękowania: 290/154
Wysłany: 2015-03-14, 16:58   

Efekt motyla 2 (The Butterfly Effect 2)

Po seansie miałem właściwie jedno życzenie - posiąść (jednorazowo!) nadnaturalną zdolność głównego bohatera do alternacji rzeczywistości i nigdy tego filmu nie obejrzeć.

Obejrzawszy świetną część pierwszą (może napiszę coś więcej w filmie godnym polecenia), miałem ochotę na więcej. Zawiodłem się paskudnie - o ile oryginał był zrealizowany o wiele lepiej i w dużo mroczniejszej, miejscami przejmującej tonacji, o tyle dwójka jest kompletnie z tego wyprana i przez to strasznie mdła. Fabuła wyłożona widzowi bez żadnej zawiłości (choć pewnie dla niektórych to zaleta), w wątku głównym żadnej tajemnicy, żadnego zastanowienia, *dlaczego* coś się wydarzyło. Film jest raczej krótki (około 1,5 godziny), ale akcja i tak obrzydliwie się wlecze - w 2/3 filmu miałem wrażenie, że kompletnie nic jeszcze się nie wydarzyło.

Nie sposób nie wspomnieć o kreacji głównego bohatera. Właściwie w całym filmie daje się odczuć, że to egocentryczny dupek, a podczas oglądania kolejnych scen czułem do niego coraz większą antypatię. Znowu nie sposób uniknąć porównań z częścią pierwszą, gdzie protagonista działał z altruistycznych pobudek, próbując naprawić błędne decyzje ze swojej przeszłości. W dwójce mamy gościa, który podbiera współpracownikowi zlecenie, żeby osiągnąć awans i pieniądze - i rujnuje w ten sposób firmę, do tego zdradza dziewczynę z córką szefa (mimo że wcześniej w alternatywnej rzeczywistości przeżył rok żałoby po śmierci swojej partnerki), wreszcie ucieka od odpowiedzialności i zrywa ze swoją dziewczyną, choć z logicznego punktu widzenia nie ma ku temu powodu. W ogóle z logicznym działaniem u typa jest całkiem na bakier, choć wydaje się być w pełni władz umysłowych - jest po prostu głupi. Po obejrzeniu finału przyszło mi do głowy przynajmniej z dziesięć rozwiązań, w jakie mógłby sobie poradzić z sytuacją, pozostając w związku i utrzymując kontakt z parką najlepszych przyjaciół. Facet wybiera najgłupsze i najgorsze. Ueeech.

Pierwszy "Efekt motyla" był filmem na swój sposób zamkniętym - jedyne, co sequel ma z nim wspólnego to właśnie zdolność głównego bohatera na odmienianie teraźniejszości poprzez wprowadzanie zmian w przeszłości. Najgorsze w moim odbiorze dwójki było to, że obejrzałem ją świeżo po jedynce - i kompletnie rozmyłem sobie świetne wrażenie, jakie pozostawiła po sobie część pierwsza. Reasumując - jeśli zechcecie oglądać "Efekt motyla", zakończcie swoją przygodę z tym filmem na części pierwszej.

Jest jeszcze trójka, ale jej nie tykam. Jeszcze potrafię uczyć się na błędach.
_________________
AshfncaeicaliuheangfkacgakfgegcalgfcalhfcamhlhKi~.!
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
torian 


Wiek: 28
Posty: 722
Podziękowania: 19/8
Wysłany: 2015-11-09, 08:43   

Ender's Game (Gra Endera), 2013.

Nie liczyłem na zbyt wiele bo powieść Carda nie jest zbyt dobrym materiałem na film. Jak już pisałem w dziale literackim autor większość uwagi poświęcił nie działaniom bohaterów a ich intencjom a te trudno pokazać za pomocą obrazów. Filmowy Ender dużo mówi o swoich przemyśleniach ale wygląda to sztucznie. Zdaję sobie sprawę że metafora z górą lodową jest dość oklepana ale akurat tutaj świetnie pasuje. Oglądając miałem wrażenie że film został nakręcony na podstawie zaledwie streszczenia choć książka wcale nie jest długa (ok. 300 stron). Scenarzysta przeleciał po najważniejszych wydarzenia pomijając całą głębię. Rozumiem oczywiście że pewne skróty są konieczne ale czemu miały służyć liczne przeinaczenia? Szczególnie kłuły mnie w oczy 2 z nich:

1. Mazer Rackham - W filmie został przedstawiony jako wybitny dowódca, który zniszczył ogromny statek bazę z królową roju na pokładzie, w powieści z kolei ów statek nie różnił się niczym od pozostałych ale Mazer zauważył że zawsze pozostaje w centrum skomplikowanych formacji tworzonych przez flotę wroga. Nie był on więc żadnym niezwykłym strategiem, po prostu dostrzegł coś czego nie zauważył nikt inny.
2. Bonzo Madrid - W powieści był on starszym od Endera kadetem, typowym osiłkiem, który lubił dręczyć innych, zwłaszcza głównego bohatera. No właśnie, kto przy zdrowych zmysłach obsadziłby w takiej roli chudego gościa o wzroście 1,55m. W jego wykonaniu pomiatanie o 2 głowy wyższym Enderem wyglądało doprawdy komicznie.

Generalnie obsada wypadła kiepsko. Najlepiej zaprezentowali się Hyrum Graff (Harrison Ford) i Sierżant Dap (Nonso Anozie). Zawodzi zwłaszcza sam Ender (Asa Butterfield). Z początku radził sobie nieźle ale wiarygodne przedstawienie wypalonego na skutek długotrwałej presji Wiggina już mu nie wyszło.

Podsumowując dostałem dokładnie to czego się obawiałem, niemniej jednak komuś kto nie zna książkowego pierwowzoru film może się podobać. Finalny twist nadal robi wrażenie.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group