Poprzedni temat «» Następny temat
[Opowiadanie] Co by było gdybym urodziła się w...Faerunie?
Autor Wiadomość
Aiglon von Lupus 
Zasłużona


Wiek: 38
Posty: 458
Skąd: Miami, FL
Wysłany: 2005-07-21, 14:13   [Opowiadanie] Co by było gdybym urodziła się w...Faerunie?

Co by było gdybym urodził/urodziła się w...Faerunie?

Mowie do was znad mgły, mówię do was znad lasów i dolin. Oto ja, dziecię ziemi Faerunu. Możesz zwać mnie jakkolwiek. Imię nadane mi przez rodziców nie ma dla mnie znaczenia. Nie zdążyło mieć.

Świat powitał mnie różanymi barwami poranku w podłej, portowej dzielnicy Athkatli. Mój pierwszy krzyk utonął wśród pisku szczurów, nawoływania mew i przekleństw marynarzy. Moja matka, przerażona szesnastolatka, próbowała mnie chronić w swych ramionach przez kilka pierwszych chwil przed całym światem; próbowała być moją ostoją i bezpiecznym portem. Nie wytrzymała długo. Najpierw szloch, później panika, później rozpaczliwe szukanie dla mnie dobrego domu, następnie jakiegokolwiek. Nie mam do niej o to żalu. Nie potrafiła znaleźć w sobie dość sił. Sama ledwo wiedziała, jak przeżyć. Balansowała na cienkiej linie i niedługo po moim urodzeniu straciła równowagę. To jednak inna opowieść. Zupełnie inna.

Znaleziono mnie pod wejściem do siedziby Złodziei Cienia. Mieszkańcy twierdzy nie byli zachwyceni kwilącym tobołkiem. Na moje szczęście bądź nieszczęście rezydowało tam dość sporo dziwek, które zachwyciły się małą ludzką zabawką. Jakoś odkarmiły, ubrały, umyły. Domyślały się zapewne, że moja matka uprawiała ta samą profesję. Może była to dla nich forma odkupienia, takie małe krzyczące katharsis.

Zajęły się mną. Gdy tylko mój krzyk w nocy przestał być tak nagminny, męska część warowni zaczęła z sympatią podchodzić do mojej obecności. Uczyli mnie zabijać, skradać się i kraść tak samo, jak uczyli mnie chodzić i mówić. Czego innego mogli mnie nauczyć?

Minęło 9 lat. Rudny Thorvar zabrał mnie ze sobą na mały zwiad do dzielnicy slumsów. Jego towarzystwo było dla mnie nieprzyjemne, ale dawało się znieść. Obmyślił sobie, że podziemnym wąskim kanałem dojść można do domu bogatego kupca na promenadzie Waukeen. A kanał ten najlepiej mogło zbadać dziecko – niewielkie, zwinne, chude i w miarę niegłupie. Dotarliśmy na miejsce, obwiązał mnie liną i niemal zrzucił w czarna, śmierdzącą przepaść. Chwilę później zaczął się koszmar na jawie. Kanał był bardzo wąski, zawalony stosami trupów, poskręcanych nieznaną mi potworną chorobą. Im dalej, tym było gorzej. W końcu odór sprawił, że ziemia usnęła mi się spod nóg. Omdlenie, ból, znowu ból. Ocucił mnie Thorvar wściekły i niezadowolony. Zabrał mnie do kwatery i rzucił w kąt zdzielając parę razy po głowie i nerkach.

Ten kat pozostał moim miejscem do końca moich dni. Następnego dnia wystąpiła gorączka, kaszel, drgawki. Ktoś podał mi wodę, ktoś inny rzucił ochłap mięsa, którego nie dawało się zjeść. Puchnące czarne wrzody pojawiły się po dwóch dniach. Wtedy komnatę, w której leżałem, zamknięto na cztery spusty. Pozwolono mi zdechnąć w spokoju. Nie było więcej wody i jedzenia, zresztą w tym stanie nie było mi to potrzebne. Nikt nie wezwał medyka. Któż by się przejmował 9-letnią sierotą?
Zaraza ze mną.
Zaraza dosłownie.

Moje życie skończyło się piątego dnia. Podobno i tak długo dane mi było wytrzymać. Tuliła mnie zimna, wilgotna ściana. Pocieszeniem były sny o bohaterach i zdrajcach. W końcu zabrała mnie biała mgła; zamknęła w sobie i wykradła. Lot nad lasami, dolinami. Lot. Jak ptak. Zanik bólu, świadomości porażki. Lot.
Komnaty nie otworzono po dziś dzień.

Aiglon
_________________
"Gdybym chciała wysłuchać twojej opini kundlu, pociągnęłabym za smycz lub głośno zagwizdała"
Ostatnio zmieniony przez chisette 2008-06-20, 00:31, w całości zmieniany 2 razy  
Podziękuj autorce tego posta
 
 
 
Maximilius 
Zasłużony


Wiek: 28
Posty: 245
Skąd: Graudenz
Wysłany: 2005-08-31, 22:31   [Opowiadanie] Co by było, gdybym... urodził się w Faerunie?

Historia elfa Maximiliusa

1395 RD
wersja (odrobinę) poprawiona 15.01.2006

Pewno ciekawi Cię, drogi Czytelniku, dlaczego zdecydowałem się napisać biografię. Prawdopodobnie nigdy wcześniej o mnie nie słyszałeś. Po co osoba zupełnie nieznana, bez rodziny spisuje swoje dzieje? Cóż, jeśli chcesz się tego dowiedzieć, musisz poznać w całości mą historię…
Jestem księżycowym elfem. Urodziłem się w… ech, nie wiem. Zresztą to nieistotne, bo w bardzo młodym (nawet według ludzkiej rachuby) wieku moja rodzina opuściła Faerun, by udać się do Evermeet. Tak, wzrok Cię nie myli. Ta wyspa istnieje naprawdę i pięknem przewyższa wszystko, co zapewne widziałeś w ciągu całego życia. Ale nie o tym traktuje ten rękopis.
Na Wyspie Elfów spędziłem ponad dwieście lat. Opuściłem ją, gdy znudziły mi się te wszystkie wspaniałości, otaczające mnie nieskazitelne piękno - nie zdarza się to często przedstawicielom mojej rasy - oraz ciągłe kłótnie i intrygi pomiędzy złotymi i srebrnymi elfami. Postanowiłem wyruszyć do Faerunu.
Co tam spotkałem? Za dużo tego, by wszystko spisać (a może po prostu jestem leniwy? Może dlatego jestem uważany za marnego bajarza?). Generalnie opowiadałem po tawernach i zajazdach o wspaniałościach Evermeet – niestety, większość słuchaczy uznawała mnie za osobnika ze zbyt bujną wyobraźnią, tak ciężko było im uwierzyć w me słowa. Podróżowałem też wszędzie tam, gdzie działo się coś ciekawego, by potem sławić te wydarzenia pieśniami i opowieściami. Jedną z moich bardziej interesujących przygód była wizyta w Atkathli, w gospodzie o nazwie „Pod Miedzianym Diademem”. Byłem tam świadkiem, jak grupa bohaterów rozprawia się z organizatorami tajnych i nielegalnych walk ludzkich niewolników z dzikimi i wściekłymi zwierzętami. Ponoć rozbili oni potem całą siatkę łowców niewolników działających w slumsach Atkathli. Nie uwierzysz, Czytelniku – bo i mnie ciężko było dać wiarę – że jeden z tej drużyny miał ponoć boskie pochodzenie?! Był jakoby dziecięciem samego Baala, a jednak wyparł się mrocznych korzeni i szerzył w świecie dobro… Niestety, nie wiem, co się działo z nim potem.
Co zaś się mnie tyczy… zwiedziłem Faerun wzdłuż i wszerz, aż w końcu… tak, znudził mi się. Zatęskniłem za Evermeet i wróciłem do niego, postanowiłem tu dożyć końca swoich dni. Wreszcie doceniłem piękno tej wyspy, jednak zacząłem także odczuwać wezwanie Arvandoru. Tak więc niedługo odejdę z tego świata… niczego wielkiego w życiu nie dokonałem, ale nie żałuję niczego. A to chyba najważniejsze…?
Pozostaje mi jedynie wierzyć, że bogowie docenią mój talent. Mym marzeniem jest choć raz opowiedzieć któremuś z Seldarine jakąś z mych historii…
Tak więc – żegnaj, Czytelniku. Żegnaj, Faerunie, Evermeet, cały Aber-Torilu. Życzę temu światu jak najlepiej, szkoda mi jedynie, że nikt tu mnie nie zauważył, nie docenił… Ale przecież nie można mieć wszystkiego.
_________________
I did my part
Now it's your turn
And remember
What you've promised...
Ostatnio zmieniony przez chisette 2008-06-20, 00:30, w całości zmieniany 2 razy  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group