Poprzedni temat «» Następny temat
[W I] Wady i zalety Wiedźmina
Autor Wiadomość
Karanith 
Przyjaciel Klanu


Wiek: 30
Posty: 1177
Podziękowania: 38/15
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-07-20, 23:01   

kol napisał/a:
Grałeś na najwyższym poziomie trudności?


Nie do mnie pytanie, ale najwyższy poziom trudności niewiele zmienia. Nie jest może tak bezstresowo, jak na niższych, ale większość walk nadal nie wymaga eliksirów i nie sprawia większych trudności. I Leon słusznie zauważa, że w Wiedźminie brak jakiegoś opcjonalnego Demogorgona czy innego Kangaxxa. A szkoda.

Odnosnie edytora: w końcu to Aurora. Miał on więc pełnić taką samą rolę, co w NWN.

EDIT:
Leon - wina cytowania selektywnego
Ostatnio zmieniony przez Karanith 2010-07-20, 23:06, w całości zmieniany 1 raz  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Leoncoeur 
Bibliotekarz


Wiek: 40
Posty: 785
Podziękowania: 36/32
Skąd: Praga
Wysłany: 2010-07-20, 23:05   

kol napisał/a:
Grałeś na najwyższym poziomie trudności?
mhm.
ot wiecej życia Ci zabieraja i wiecej mew?/jaskólek? (nie pamietam ktore bylo od leczenia) trzeba łykac, zasadniczo mala roznica, wyzwan zero-koma-zero..

@ Karan: cytat jest kola :P
_________________
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Ichibanboshi 
BigN ftw


Wiek: 29
Posty: 14
Skąd: K - Koźle
Wysłany: 2010-07-27, 21:32   

(Jaskółek)Walka nie jest jakoś wymagająca, ale ile radochy daje :) Dwójka zapowiada się bardziej interesująco pod tym względem, więc warto poczekać
_________________
Kikuzono ya aruki nagara no ko sakazuki
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Karanith 
Przyjaciel Klanu


Wiek: 30
Posty: 1177
Podziękowania: 38/15
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-08-09, 11:48   

Dobra, przeszedłem Wiedźmina 3 razy, dokonując wszystkich możliwych wyborów (z jednym wyjątkiem: Wina mieszkańców Podgrodzia jest dla mnie tak oczywista, że nie potrafiłem skazać Abigail nawet jako najbardziej bezwzględna wersja Geralta).
Gra nie ma już właściwie nic do zaoferowania, więc pora się rozpisać. Daruję sobie podział na plusy i minusy, po prostu opiszę najważniejsze lub najbardziej rzucające się w oczy elementy Wiedźmina.

- Grafika: Wiedźmak to najładniejsza gra, z jaką miałem do czynienia. Każda lokacja, od pięknie oświetlonych wnętrz Kaer Morhen, poprzez wszystkie lasy, pola i jeziora, a kończąc na doskonałej Wyzimie, to majstersztyk, dopracowany w najmniejszych szczegółach. Jasne, modele postaci nie robią wielkiego wrażenia, a mimika prawie nie istnieje, ale to wszystko drobiazgi w porównaniu z widokami, jakie oferuje ta gra.
- Muzyka: krótko i na temat - Wiedźmin ma najlepszą ścieżkę dźwiękową w historii gier komputerowych. Jest ona absolutnie doskonała, a oto jej najdoskonalszy fragment; najpiękniejszy, obok motywu Deionarry z Tormenta, utwór muzyczny w historii elektronicznej rozrywki.
- Walka: dla mnie to kwestia drugorzędna, dlatego nie przeszkadzał mi tak naprawdę brak wyzwań czy niewysoki poziom trudności (choć wolałbym, żeby był wyższy) oraz pewna prostota. Grunt, że nie jest to totalnie bezmyślna łupanina, nawet jeśli większość walk sprowadzała się do tego samego (wybór miecza, a potem styl grupowy lub silny lub szybki z przejściem do silnego, czasem Aard lub Igni). Podsumowując, jest nieźle.
- Fabuła: czyli danie główne. Z jednej strony podoba mi się, jak fabuła się rozwija (zwłaszcza śledztwo w rozdziale II) oraz kilka patentów, jak np. chwila oddechu w Odmętach, z drugiej...
Plan Wielkiego Mistrza - za pierwszym razem byłem zażenowany. Serio? Wiedźmin zrzynający gównianą fabułę Fallouta? Za trzecim razem jednak, przestałem myśleć o detalach, tj. planach stworzenia armii nadludzi, ale o samej wizji. Kto czytał Sagę, ten wie, że Białe Zimno nie nadejdzie ani zbyt szybko ani nagle. Ludzkość nie zostanie zniszczona z dnia na dzień, a gdy zrobi się zbyt zimno na północy, ludzie sami odejdą na południe. Plan Alvina jest więc zwyczajnie durny... i to jest w nim piękne! Od razu przypomina mi się Sarevok, który podobnie jak Jakub zdobył władzę poprzez intrygi i gry polityczne, a następnie zaprzepaścił cały ten kapitał, próbując zostać bogiem, czyli coś równie nierealnego, jak ratowanie ludzkości przed nagłym zlodowaceniem. Jak już kiedyś pisałem, uwielbiam gdy za pozornie sensownymi działaniami i celami, kryje się chora motywacja. Poza tym, jest jeszcze wisienka na torcie w postaci Jakuba de Aldelsberg. W przeciwieństwie do Mistrza z Fallouta oraz Sarevoka, jesteśmy z nim naprawdę blisko związani (nawet jeśli wątek rodziny Geralta mógłby być nieco bardziej rozbudowany). Szczególnie podoba mi się, jak Alvin, mimo że jako dorosły wyśmiewa życiowe mądrości Geralta, do samego końca pragnie aprobaty człowieka, którego traktował niegdyś jak ojca.
Podsumowując, fabuła Wiedźmina jest bardzo dobra, mimo że potrzebowałem trochę czasu, by ją w pełni docenić. Może to i nie jakieś arcydzieło, ale zdecydowany plus.
- Wybory: czyli to, z czego Wiedźmak słynie. W większości mi się podobały, było jednak parę, gdzie niestety (o czym wspominała Aiglon) mamy dość oczywisty dobry i zły wybór. Przykładowo:
Sprawa wilkołaka i Strzygi. Serio, mutageny pozyskiwane z ich zwłok nie są na tyle dobre, by zrekompensować utratę punktów doświadczenia (w pierwszym wypadku), opieprz niektórych postaci i ogólny kac moralny. Gdyby np. okazywało się później, że mimo zdjęcia klątwy zmiany w psychice były zbyt poważne i Vincentowi w końcu odwaliło, to byłoby ciekawiej i dramatyczniej. Moglibyśmy nawet pożałować okazanego wcześniej miłosierdzia i nie ryzykować z królewną.
Mam nadzieję, że w dwójce bardziej się postarają.
- Dialogi: kolejna rzecz, z której słynie Wiedźmin i słusznie, bo są one naprawdę wiarygodne i sprawnie prowadzone. Znaczy się, w większości, bo gra niestety stara się czasem na siłę stworzyć momenty, które gracze mają zapamiętać jako te najlepsze i to niestety nie wychodzi. Mam tu przede wszystkim na myśli imprezę u Shani oraz wieczór kawalerski z Nowym Narakorcie. Strasznie wymuszone mi się to wydaje. Twórcy zdecydowanie przedobrzyli. Stokroć wolę zwyczajne dialogi z krasnoludzkimi kowalami niż cool pogaduchy z Jaskrem i Zoltanem na temat kobiet. Ale to drobne minusy, które nie powinna nam przesłonić ogromnego plusa, jakim jest ten element gry.
- Postaci: ponownie REDzi spisali się na medal. Może nie złoty, ale jednak. Na wyróżnienie zasługują Shani (mocno rozbudowana względem pierwowzoru), Kalkstein (mój ulubieniec), klawisz Siemko, Foltest, Zoltan, Talar (szkoda, że po rozdziale III już go nie spotkamy) i inni, a także część szwarccharakterów, jak np. Wielebny i Kubuś. Nie do końca za to przypadła mi do gustu przemiana, jakiej poddano Triss. Rozumiem, że minęło pięć lat, Yennefer miała na nią duży wpływ, a do tego twórcy chcieli w grze nieco bardziej typowej czarodziejki niż trochę smarkata Merigold, ale i tak doszło od lekkiego przegięcia. Do tego niezbyt podoba mi się mały Alvin. Nie jest może tragiczny, ale w gruncie rzeczy nic sobą nie reprezentuje. Ciri lepsze i ciekawsza.
- Nawiązania: w większości przypadków fajna sprawa. Teksty o prawie i sprawiedliwości brzmią naturalnie, spisuje się też duża część książkowych cytatów. Jednak w niektórych przypadkach twórcy przedobrzyli. Talar gadający jak Vilgefortz, Javed z gruchy ni z pietruchy zaczynający nawijać o sikaniu pod wiatr, Triss bez sensu wspominająca o możliwości wyczarowania iluzji orgazmu - żenada i lenistwo. Swoją drogą, zaskoczyło mnie, że nie wykorzystano jednego z fajniejszych tekstów z Sagi ("Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu") - cóż, może w dwójce ;)
- Świat: co tu dużo gadać. REDzi się postarali i wiernie oddali ducha oryginału. Zwłaszcza Podgrodzie pozwala się nam poczuć, jak w czasie lektury, choć i inne miejsca nie zawodzą (np. Odmęty są równie sielskie, jak Dolina Kwiatów, a Wyzima to faktycznie miast rodem z Sagi).

To właściwie tyle, jeśli chodzi o najważniejsze sprawy. A, odwołuję to, co napisałem wcześniej - Wiedźmin nie jest gorszy od Dragon Age: Origins. Jest inny i niekoniecznie lepszy, ale na pewno nie gorszy.
Ostatnio zmieniony przez Karanith 2011-05-31, 07:07, w całości zmieniany 13 razy  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
nowyU
Leoncoeur 
Bibliotekarz


Wiek: 40
Posty: 785
Podziękowania: 36/32
Skąd: Praga
Wysłany: 2010-08-09, 12:28   

Karanith napisał/a:
- Nawiązania: w większości przypadków fajna sprawa. Teksty o prawie i sprawiedliwości brzmią naturalnie, spisuje się też duża część książkowych cytatów. Jednak w niektórych przypadkach twórcy przedobrzyli. Talar gadający jak Vilgefortz, Javed z gruchy ni z pietruchy zaczynający nawijać o sikaniu pod wiatr, Triss bez sensu wspominająca o możliwości wyczarowania iluzji orgazmu - żenada i lenistwo. Swoją drogą, zaskoczyło mnie, że nie wykorzystano jednego z fajniejszych tekstów z Sagi ("Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu") - cóż, może w dwójce ;)
- Świat: co tu dużo gadać. REDzi się postarali i wiernie oddali ducha orygina
Wiesz KAran, w większosci się całkowicie zgadzam z Twoją, oceną, ale tego nie rozumiem po prostu...
Z jednej strony przyznajesz, że teksty puszczane przez Vildzia w sadze, w ustach Talara brzmia jak na sile wbijane w grę, a z drugiej żałujesz, że nie wykorzystano w dialogu jakims tekstu, króry jest znakiem rozpoznawczym Vilgefortza.
Nie łapię. :)

Zauważyłeś ważną sprawę. Triss, zapomnialem napisac o niej w minusach.
Faktycznie przegieli pałę trochę twórcy... ale imho tylko trochę.
Zwróć uwagę na to, że Merigold w samej sadze zmienia się z czasem i pod koniec Pani Jeziora, to juz nie jest ta żywiiołowa i roztrzepana Triss co w Kaer Morhen czy na bankiecie na Thanedd, kiedy to starczyło kilka słów ze strony Yennefer aby ją speszyć i przegonić. Triss zmienia się przez piętno Sodden, które w niej do pewnego momentu zachowuje się jak rak i działa coraz gorzej. Kulminacją jest Rivia, gdzie Triss ulega pewnej przemianie.
Dalej nie ma nic. Wizja twórców a propos Triss jest troche przesadzona, ale wewnetrzna przemiana czarodziejki i jej pewnosc siebie, etc, nie musza stac w sprzecznosci z sagą.
_________________
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Karanith 
Przyjaciel Klanu


Wiek: 30
Posty: 1177
Podziękowania: 38/15
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-08-09, 12:37   

Leoncoeur napisał/a:
Z jednej strony przyznajesz, że teksty puszczane przez Vildzia w sadze, w ustach Talara brzmia jak na sile wbijane w grę, a z drugiej żałujesz, że nie wykorzystano w dialogu jakims tekstu, króry jest znakiem rozpoznawczym Vilgefortza.


Nie żałuję, dziwię się. Tekst jest fajny i jestem zaskoczony, że go nie wykorzystano (przy pierwszym podejściu zastanawiałem kto i w jakiej sytuacji to powie), choć wcale nie twierdzę, to byłby to dobry pomysł. Tylko tyle.

Odnośnie Triss, to zgadzam się z tobą w 100%, dlatego pisałem o "lekkim" przegięciu ;)
Choć dalej nie rozumiem, czemu zrobili z niej rudzielca ;)
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Jolan 
Dziecię Bhaala
Bendem go zjadł

Wiek: 25
Posty: 699
Podziękowania: 58/107
Wysłany: 2011-05-30, 20:00   

Dobra zacznijmy od minusów
-Niezbalansowany poziom trudności
Najtrudniejszym przeciwnikiem(jak dla mnie) był ...
Archespor i Savola(do przerazy mamy pomocników)
Magister,Azar,Berengar,kościej,Jakub czy też król Gonu są niesamowicie łatwi.To trochę dziwne i wkurzające zarazem.
-Całkowicie niezbilansowanie Igni
Połączenie puszczyk+las mariborski+filtr Petriego+natężenie mocy i większość potworów za pomocą Igni idzie w piach.
-Małe wkurzające błędy
Jak do *** można podpalić Ifryta?
-Nieprzemyślana toksyczność
To głupota jest,że w godzinę medytacji usuniemy cała toksyczność, a biegając 24H to nic się nie stanie.Z drugiej strony możemy ciekawe dekokty robić.
-Dobra niech te teksty z książek zostaną ,ale oprócz tego jak Foltest pyta o odczarowanie Addy.Przecież chyba miał dobrą pamięć i wiedział ze ta nie będzie jadła wiadra mięsa na śniadanie.
-Wkurzający trudny poziom trudności
On jest wkurzający,ale uwaga nie trudny.
Kto wpadł na pomysł ,żeby w najtrudniejszym poziomie tak mocno skrócić czasy działania mikstur?
-Niepotrzebne 3 znaki(tak,Quen również)
Aksji-wogóle to najsłabszy znak i dostajemy go na koniec.Kwintesencja tego jak osłabić najsłabsze.
Yrden-Jakoś wrogowie się nie chcą łapać.Lepsza Igna.
Quen-Prościej walnąć Arda i wypić tą miksturę.

Gdzie jest heliotrop?

Plusy
Nie będę się rozwijał bo i tak było to wszystko powiedziane
-Wybory
Nasze wybory mają znaczenie, a później rozwinięcie .
-Uniknięcie zasadzcki
To co mnie denerwuje w BG2.Za każdym razem wpadam w sprytną pułapkę Irencusa.
A w wiedźmiaku robimy kuku i możemy sami zrobić pułapkę na Azara. Miodzio
-Fabuła
Wiadomo.
-Stworki
Cała kwintesencja słowiańskich stworzonek.Od południc do utopców.Tylko gdzie jest smok?
_________________
[Dzisiaj 22:47] Jolan: Hmm, w sumie w komentarz twórców było wiele o rozbudowie twierdzy. Co jeśli można dobudować zamtuz?
[Dzisiaj 22:49] Tuldor88: Wtedy będzie to już "ku***sko dobra twierdza" :P
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
L`f 
Uczeń Gonda


Wiek: 29
Posty: 1373
Podziękowania: 288/150
Wysłany: 2011-05-30, 20:58   

Jolan napisał/a:
-Niezbalansowany poziom trudności
-Wkurzający trudny poziom trudności

Jest na to naprawdę niezłe remedium, a nazywa się FlashMod. Recenzję gry z tym modem machnąłem na trzeciej stronie tego tematu - dość, że świetnie balansuje on walkę przy jednoczesnym utrudnieniu rozgrywki (choć niektóre wymienione przez Ciebie niedoróbki niestety nadal pozostają, vide podpalenie ifryta i toksyczność). Znacząco polecam.

Weźmy na przykład taki niezbalansowany Igni - w dalszym ciągu pozostaje on potężną bronią, ale na gromadę silnych przeciwników nie wystarczy. Z potworami warto wtedy walczyć pojedynczo. ^ Przydają się też Quen i Yrden - ten pierwszy ze względu na to, że zapewnia naprawdę niezłą ochronę na wejście w grupkę wrogów, zwłaszcza na wyższych poziomach. Yrden pozwala za to wywołać ból ze sporym prawdopodobieństwem powodzenia - coś, na co w jedynce totalnie nie zwracało się uwagi. Ból znacząco zmniejsza szansę na parowanie i unik, zwiększa szansę na kolejne zadanie bólu, wywołanie krwawienia stylem silnym - same godne rzeczy. Na wiwerny jak znalazł. ;> Z Axii jakoś nie chciało mi się korzystać.

Przegięty nieco pozostaje tylko Aard - w dalszym ciągu łatwo nim kogoś ogłuszyć i zarąbać od razu, ale i nie każdy ogłuszyć się nim da. ;)

Poza tym opłacają się niekonwencjonalne rozwiązania. Jakiś czas temu przeszedłem sobie trochę pierwszego aktu i stwierdziłem, że w walce z echinopsami (które pod murami Wyzimy po utrudnieniu naprawdę nieźle psują krew - tak dosłownie, jak i w przenośni) bardziej opłaca się walczyć *pochodnią* niż wiedźmińskim mieczem. ;>

Jolan napisał/a:
Gdzie jest heliotrop?
(...)
Tylko gdzie jest smok?

Wszystkiego do jedynki upchać nie mogli. ;>

Jolan napisał/a:
-Uniknięcie zasadzcki

W sumie to cały motyw śledztwa w drugim akcie jest wręcz mistrzowski. Że o świetnym ukoronowaniu tego w postaci sekcji bandyty nie wspomnę. ;>
_________________
AshfncaeicaliuheangfkacgakfgegcalgfcalhfcamhlhKi~.!
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Jolan 
Dziecię Bhaala
Bendem go zjadł

Wiek: 25
Posty: 699
Podziękowania: 58/107
Wysłany: 2011-05-31, 05:53   

L`f napisał/a:
ten pierwszy(Quen przypomina redakcja) ze względu na to, że zapewnia naprawdę niezłą ochronę na wejście w grupkę wrogów

W mojej taktyce przewiduje się wejście Igną która wszystkich podpala i wtedy w nich wchodzę.Jestem taki bardziej mag aniżeli szermierz.Następnie moja taktyka przewiduje latanie po całej mapie aż się naładuje Igna a następnie użycie tego znaku i znów latanie.Gorzej jak się trafi echinops ,bo te skurczybyki walą na odległość.


Kolejne wady
-Głupie podchodzenia
Jak ja tego nienawidzę.Co chwilę tylko przycięty ekran i podchodzi do ciebie ,a to Jaskier ,a to Zoltan ,a to Alina.Strasznie mnie to denerwowało.
-Brakuje mi opisów olejów.Nie wiem nadal czy opłaca się bardziej miał diamentowy czy też olej kłaść.

A co do modzika spróbuje,wcześniej go nie próbowałem bo myślałem że działa tylko na poziom hard.Modzik rebalansuje też petardy?

Co takiego było w falloucie,ze Wiedźminie wam się nie podoba?
_________________
[Dzisiaj 22:47] Jolan: Hmm, w sumie w komentarz twórców było wiele o rozbudowie twierdzy. Co jeśli można dobudować zamtuz?
[Dzisiaj 22:49] Tuldor88: Wtedy będzie to już "ku***sko dobra twierdza" :P
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Lercher 
Nein, Mann!


Posty: 407
Podziękowania: 18/10
Skąd: Rotterdam
Wysłany: 2012-05-01, 17:04   

Tak z ciekawości, warto grać dodatkowe przygody w EE? Przeszedłem Cenę Neutralności i niespecjalnie mi podeszła i zastanawiam się czy poświęcić czas na pozostałe miniquesty czy od razu zassać W2.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Aeraldo 
Nadworny grajek


Wiek: 28
Posty: 501
Podziękowania: 10/22
Skąd: Lublin
Wysłany: 2012-05-01, 18:27   

Fajerwerków nie będzie. Mody są lekkie, krótkie (3-4h) i niespecjalnie skomplikowane - cenę neutralności akurat wymieniłbym jako jeden z lepszych. Spróbuj WII, jeżeli najdzie cię później na powrót do klimatów i mechaniki jedynki, odpalisz miniquesty.
_________________
Life is too important to be taken seriously. - Oscar Wilde
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
szur.k 

Posty: 13
Podziękowano 2 razy
Wysłany: 2012-05-01, 18:53   

Dzwonsson napisał/a:
Tak z ciekawości, warto grać dodatkowe przygody w EE? (...)

nieco 'w ciemno' (ponieważ nie grałem, ale wyglądają interesująco) poleciłbym dwie - 'rozdroża' oraz 'i klątwa, i miłość'.
natomiast wszystkim narzekającym na niski poziom trudności w1 polecam modyfikacje ją zwiększające, np. mody orkisza lub genialny, moim zdaniem, 'full combat rebalance'.
_________________
tak, wiem - nie używam wersalików.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Lercher 
Nein, Mann!


Posty: 407
Podziękowania: 18/10
Skąd: Rotterdam
Wysłany: 2012-05-02, 00:08   

Właśnie nie wypowiedziałem się jeszcze obszerniej w tym wątku, więc może teraz coś nabazgram.

Kwestie techniczne: nie bardzo rozumiem lamenty nad sposobem zapisywania gry, osobiście zawszę zapisuję lokacjami, więc nie mam powodu do narzekań, poza tym mnogość quicków czasami pozwala nieco cofnąć się w grzę jeżeli coś spartaczymy. Inną kwestią są wysadzki do Windy, tutaj twócy się nie popisali, mimo patchów grę jak wysadzało tak wysadza, czasami rodzi to frustrację, nie ma czasu na zapisanie gry (walka, walka, dialog, walka, walka, dialog) i w najmniej odpowiednim momencie gra odmawia posłuszeństwa. Wielkość ekwipunku jest w porządku, wiedźmin nie obwoźny kramarz by hałdami klamoty targać, część ekwipunku można też zostawić u karczmarzy, choć wiem, że tutaj też zdarzały się bugi, no i przydałoby się by Jaskier dał nam na początku piątego aktu do zrozumienia, że to ostatnia szansa by swój szajs odebrać. IMO największym problemem były wpadki z poruszaniem się, brak możliwości skakania czy blokowanie się wieśka przy różnych przeszkodach. Drażniło też zawieszanie się Geralta po wykończeniu przeciwnika, reszta przeciwników cię okłada a wieśka nijak nie idzie ruszyć przez chwilę.

Kwestie audio-wizualne: ogółem jest dobrze, jednak twórcy nie postarali się by zabudowę/uzbrojenie/łachy dopasować w taki sposób by tworzyły spójną całość, całkowity miszmasz historyczny. Rozumiem, że Wiedźmin jest grą fantasy i nie jest osadzony w realiach historycznych, jednak jeżeli opieramy ww. czynniki na okresie średniowiecza to warto by miało to przysłowiowe ręcę i nogi. Na szczęście w dwójce jest już lepiej, przynajmniej pod względem uzbrojenia przeciwników. Muzyka ogółem niezła, choć podkład w Odmętach czy Handlowej powodował u mnie odruchy wymiotne. Nie oszukujmy się, Kai Rosenkranz to to nie jest, choć podkład na Brzegu czy w niektórych gospodach gospodach był blisko (właśnie odpaliłem sobie soundtrack z G3 i podkład choćby dla Geldern jest mistrzowski).

Fabuła: zdecydowanie jeden z największych plusów Wiedźmina, mimo iż czasami można się pogubić. Fabuła główna jest spójna, pełna niespodzianek a zadania poboczne tylko dodają smaczku. Przyznam szczerze, że akt pierwszy miał znamiona świetnej przygody w papierowym RPG, przypomniały mi się aż czasy pocinania ze znajomymi w WFRP (świetne czasy swoją drogą). Oczywiście, niektóre zadania było mocno naciągane, choćby ponowny urok na Addzie czy ganianie za pierdołami na zdjęcie uroku z Vincenta. Niestety, przegięto też z romansami, wiadomo iż Geralt miał pociąg do kobiet, jednak w grzę można dupczyć wszystko co ma dwie nogi i odpowiednią ilość otworów, wieśniaczki, mieszczanki, elfki, półelfki, wampirzyce, driady, zakonnice. IMO jedynie Shani/Triss, Vesna, Celina oraz pielęgniarki dodawały smaczku, reszta do kosza.

Walka: obok fabuły główna zaleta gry, zero pasywnej łupaniny, świetne rozwinięcia, genialne efekty, cieszy możliwość bezproblemowego wplątywania magii do ataków. Choć z fikołkami w szybkim nieco przesadzono. Dobija również bezużyteczność aż trzech z pięciu znaków oraz petard (ktoś z nich w ogóle korzystał?), również większość eliksirów jest zbędna (niezbędne są max. cztery). Cieszy za to przydatność wszelkich smarowideł/ostrzałek/podobnych.

Dialogi: są w porządku, mają trochę książkowego charakteru, jednak zdecydowanie spieprzono głosy, brakuje mi Żebrowskiego oraz Zamachowskiego, jednak twórci mogli zaprosić do współpracy ekipę znaną z filmu/serialu.

Poziom trudności: szalenie niski, przy szczęściu nawet Bestia jest banalnie łatwa, osobiście za pierwszym razem narychtowałem się jak na wojnę tymczasem aard, monstrum ogłuszone i wystarczyło dobić potwora. Późniejsze walki również łatwiutkie, wszelkie potworcy, bossowie, żaden kłopot. Chyba największe kłopoty miałem z Ozzrelem, brak mieczna srebrnego, brak oleju przeciw trupojadom i na dodatek walcząc silnym ciągle mnie alghul trafiał i powalał/ssał krew. :D
Ostatnio zmieniony przez kol 2012-05-02, 00:56, w całości zmieniany 1 raz  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
nowyU

Posty: 311
Podziękowania: 19/209
Wysłany: 2012-05-02, 00:55   

A czy szanowny Pan gral w najnowsza spaczowana wersje? :) Pierwszy raz jak przechodzilem W1 na najtrudniejszym byl szalenie latwy ale wersja EE z najnowszym patchem znacznie zmienila poziom.

A z tym ardem na Bestie to miales farta, fakt istnieje szansa na ogluszenie Bestii ale jest ona znikomo mala, przynajmniej na EE.
Ostatnio zmieniony przez nowyU 2012-05-02, 01:41, w całości zmieniany 1 raz  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Lercher 
Nein, Mann!


Posty: 407
Podziękowania: 18/10
Skąd: Rotterdam
Wysłany: 2012-05-02, 01:02   

O ile przez ostatnie dwa tygodnie nie wyszła jakaś nowsza wersja to owszem, grałem w najnowszą. W ostatnim czasie przelazłem Wiedźmaka dwa razy, raz na normalnym i raz na trudnym, dalej jest łatwo. Właśnie zasysam ze Steama dwójkę, zobaczymy jak tam będzie.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group