Poprzedni temat «» Następny temat
Towarzysze podróży
Autor Wiadomość
Miya 
Koszmar jawny


Wiek: 36
Posty: 5
Skąd: z międzysfery
Wysłany: 2011-06-18, 00:01   

To ja pędzę :D

Anders - kiedy go poznałam, zaczęłam się poważnie zastanawiać, ilu tak naprawdę dzieci dorobił się nieboszczyk Maric na boku. Na szczęście nie jest tak rozmemłany jak Aluś (ani, skoro już o tym mowa, tak oderwany od rzeczywistości jak ten głupek Cailan ;) ); fakt, trochę wtórny, ale przynajmniej sympatycznie wtórny. Podobało mi się, jak bawił się w kotka i myszkę z templariuszami - tak, właśnie się BAWIŁ i sądząc po ilości ucieczek miał to we krwi. Szkoda go.

Nate - o jasny pierun, dlaczego nie ma romansów!? Gdybym miała swój typ faceta, on by w nim był. Po prostu. Nie potrafię być wobec niego obiektywna. Uroczo się focha na początku znajomości i staje się naprawdę miłym towarzyszem, gdy mu te fochy przechodzą. Świetnie sobie radzi z łukiem i w zasadzie to mieszkamy w JEGO twierdzy, więc dobrze mieć w nim sprzymierzeńca ;) I nie mogę się doczekać, by poznać z nim mojego szlachcica, będzie wesoło (znowu).

Sigrun - coś mam w tym rozszerzeniu szczęście do łotrzyków, bo ta pani to mój drugi numer jeden :D Jak na osobę "martwą symbolicznie" bardzo pozytywnie nastawiona do życia, tu i tam strzeli żarcikiem, a do tego lubi książki, za co ma u mnie duży plus. Oraz za: "Hello, I'm a darkspawn, would you like some tea?"

Oghren - jaki jest, każdy widzi. Nadal mam ochotę nim potrząsnąć i nadal za to samo (biedna Felsi). Ma plusa za całkiem sporo rozmów przy beczce piwa (gadatliwy jak się upije, czyli prawie zawsze) i za konika ;)

Velanna - tak nieziemsko stereotypowej wrednej elfiej gatunkistki dawno nie widziałam. Trudniejsza do rozgryzienia niż Morri, acz głównie dlatego, że nie za bardzo mi się chciało. Ciągałam ją ze sobą ze względu na całkiem ciekawą specjalizację i na Seranni, którą miałam nadzieję spotkać i dłużej pogadać (nawet mi się to na koniec udało). Podobno świetnie się dogaduje z innymi wrednymi elfimi gatunkistami, ale to dopiero do sprawdzenia w przyszłości.

Justice - przygarnęłam go dość późno, więc mało miałam okazji do przyjrzenia mu się bliżej. Interesujący jako pomysł, trochę zbyt nieludzko odległy, ale nawet dało się z nim ciekawie pogadać. Tylko nie mogę mu darować, że tak zepsuł Andersa w DA2 :(

Bywało lepiej i gorzej, owszem, ale dragonage'owe postacie są na tyle dobrze poprowadzone, że dość łatwo się z nimi zżyć. Z przydatnością już oszywiście bywa różnie, ale o to dbam mniej, bo i tak gram dla fabuły. Chyyyba że trafię na jakiegoś przepakowanego bossa, wtedy zaczynam dbać, ale to tak na marginesie. Po Amarancie szwendałam się głównie z magami i łotrzykami, wymiennie. Wcześniej, po całej reszcie Fereldenu, zresztą też :)
Podziękuj autorce tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group