Poprzedni temat «» Następny temat
[BG II] Zabawne sytuacje
Autor Wiadomość
LoCo 
Specyficzny Mag


Wiek: 31
Posty: 82
Podziękował 1 razy
Skąd: Kuldahar
Wysłany: 2008-07-21, 10:26   [BG II] Zabawne sytuacje

Czyli jak w Temacie. Mieliscie jakies sytuacje, które podczas grania powodowaly wybuch smiechu albo zdziwienie z kategorii "co do cholery?!"

(nie widzialem takiego tematu, a przynajmniej nie bedzie to odgrzewaną kluską :) )

Ja sie natknełem na takie zdziwienie w Krzywym Żurawiu. Chciałem Yoshim podrzucic na dzien dobry liszowi zadać cios w plecy zanim zacznie sie dialog. Oczywiście wchodze ukryty w cieniu, gdy juz podchodzilem Yoshi opuścił cień i lipa.. dialog. Szybko wyszedlem z tej piwniczki z pomyslem ze rzuce jeszcze przyspieszenie i wbije druzynka do niego na male piwnica party. Lisz jednak byl tak miły ze wpadl do knajpy za Yoshim. Co prawda Zabiłem go dość szybko ale Karczmarz uciekł gdzie pieprz rośnie i zeby udać sie na odpoczynek musialem udac sie do innej dzielnicy:) W trakcie walki rozbrajał mnie jęk przestraszonej klienteli i wczesniej wspomnianego karczmarza. Ten dzwiek chyba na siłe był zrobiony bo srednio strach przypominał, a po mimo jęków Klienci siedzieli sobie przy stolikach albo spacerowali dokoła walki. Może myśleli ze właściciel sprowadził trupe aktorską, która przedstawia Harrego Pottera?;]
_________________

Ostatnio zmieniony przez L`f 2014-04-25, 19:02, w całości zmieniany 1 raz  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
takiataki
Reprezentacja Polski w internetowych napinkach


Wiek: 33
Posty: 122
Podziękowania: 1/1
Skąd: Konurbacja Śląska
Wysłany: 2008-07-21, 18:32   

Chciałbym zobaczyć kiedyś jak w baldurze ucieka "siedząca" postać...

Swoją drogą wychodzacy na zewnątrz lisz to nic nowego. Mnie ten Karczmarz zwiał na ulicę i tam się zatrzymał, co w zasadzie mnie ucieszyło, bo teraz żeby odpocząć fatygowałem się do niego jedno okienko ładowania mniej i spałem de facto na ulicy, chociaż za złocisze;( A często tam odpoczywam, bo w bramach nie pojawiają się od razu city encounters z tacticsa.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Aeremar 
Szalony Berserker


Wiek: 28
Posty: 400
Podziękowania: 3/14
Wysłany: 2008-07-21, 19:21   

Hmm... Na pewno śmieszne mogą być efekty grania dzikim magiem.

Niezły był też płaszcz kanałów. Uwielbiałem biegać szczurem po kanałach. Niestety wrogowie i tak mnie atakowali. sad
_________________
Chuck Norris nie zmienia się w zabójce - to by go tylko osłabiło.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
LoCo 
Specyficzny Mag


Wiek: 31
Posty: 82
Podziękował 1 razy
Skąd: Kuldahar
Wysłany: 2008-07-21, 21:53   

Aeremar ja gram wlasnie dzikim magiem:) walcząc z obserwatorem udalo mi sie rzucajac 3 czary pokolei wyczarowac sobie dobre jagody, zmiane płci i na koncu oberwałem krową
_________________

Podziękuj autorowi tego posta
 
 
morgan 
Dziecię Bhaala
Exiled Bard


Posty: 5556
Podziękowania: 441/319
Skąd: Island of Misfit Toys
Wysłany: 2008-07-22, 01:55   

Heh, trochę tego było;)
ale opowiem o przygodzie, którą miałem za pierwszym przejściem SoA+ToB:
Podczas walki z Pustoszycielem zdecydowałem sie odpalić Podręcznik do budowy wówczas juz olbrzymiego golema (to jeden z powodów, dla których preferuję wysoką inteligencję)... Wielce szczęsliwy posłałem go w bój, a Pustoszyciel co zrobił? Ano, tak mu przyożył, że mój obrońca znalazł się na kolanach z głową przy glebie i w stanie nieprzytomności;) - pomyślałem sobie, cóż - Bądź, a klęknę...
_________________
Pozdrawiam
\m/organu\m/
\m/agnu\m/

Kontakt ze mną - via mail (morgan19[at]interia.pl) lub GG (9928331)

Szukał długo...długo, tajemnie, nie zwierzając się ludziom.
Oczy jego były rozświecone wewnętrznym odbłyskiem jasnej idei.
Szukał....
- i to, na co patrzał, nie zadowalało go.
Gdzie?
(...)
Trwożnie, pytająco usiłował wszystko poznać, zobaczyć...
Nie ma....
badał, wgłębiał się, szukał...
Nie ma, w ludziach nie ma, w ich myślach, tworach...
Wszystko szare, przeciętne, monotonne....
(...)
wszystko obszedł... w społeczeństwie, w ludziach, nigdzie.
a może źle szukał?
nie - ależ nie. Obszedł wszystko, wszystko widział, wszędy pytał....
a może jest za brutalny? może jego dusza - ta harfa Eola - ma za grube struny, by na nich mogły zadrgać i zafalować subtelne tajemnice?
nie.
przecież ten błysk, przecież czuł, dlatego szukał......."
I jeśli kiedykolwiek umrę – a wiem, że umrę w bardzo krótkim czasie – umrę, zgłębiwszy ten świat z bliska i z daleka, z góry i z dołu, ale z nim nie pogodzony. Umrę i On zapyta mnie wówczas: «Czy było ci tam dobrze, czy źle?» Ja zaś będę milczeć, opuszczę wzrok i będę milczeć. Niemota taka znana jest wszystkim, którzy zebrali żniwo wielodniowego i zapamiętałego pijaństwa. Czyż bowiem życie ludzkie nie jest chwilowym otępieniem duszy, a także jej zaćmieniem? Wszyscy jesteśmy jakby pijani, każdy na swój sposób; jeden wypił mniej, inny więcej. I na różnych różnie to działa: jeden śmieje się światu w twarz, a inny skłania głowę na piersi tego świata i płacze. Jeden już się wyrzygał i jest mu dobrze, a innego dopiero zaczęło mdlić. A cóż ja? Wiele zaznałem, ale nic nie zdziałałem. Nigdy się nawet tak naprawdę nie roześmiałem i ani razu mnie nie zemdliło. Ja, który doznałem w tym świecie tyle, że tracę rachunek i zapominam kolejności – ja jestem najtrzeźwiejszy z całego świata; na mnie to wszystko marnie działa... «Dlaczego milczysz?» – spyta Pan, spowity w błękitne błyskawice. A co ja mu powiem? Nic, tylko będę milczeć i milczeć... Ta łza nie jest wyrazem żalu, ta łza nie jest smutkiem,
to łza ...
nieporadności,
bolesne piękno,
bezsilność bezkresu piękności
i minimalistycznych możliwości.
Ta łza, to łza niewolnika.
Chcę czuć, móc czuć piękno
zamknięty w szklanej łzie ...
Ja umieram na zawsze
szczelnie zamknięty w podświadomości,
zatruty, zawstydzony,
zaszczuty ...
Ja umieram na zawsze.
To bezkres palety odczuć zamknięty
w zubożałości możliwości ...
Ja umieram
na zawsze.

Lost Illusions Tavern
Impressiones (Ænigmællæ) || Antiimpressiones (sanguine scriptæ) | Antiimpressiones (ira scriptæ) || Impressiones (Divinæ)
Corpus Tuum (18+) | Impressiones (Rosellæ) || Impressiones (epicæ) || Impressiones (musicæ) | Anti- et postimpr. (musicæ)

Hiperestezja | Witold Zimmer | (N)e(u)rotica



Jvegi napisał/a:
Nie, nie można się cieszyć, że mamy nową formę sponsorowania developmentu, szansę na spełnienie tych marzeń o prawdziwej ewolucji crpegów, gier lepszych niż baldury czy arcanum.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Magnus

Posty: 30
Wysłany: 2008-07-24, 02:37   

Sytuacja z dnia dzisiejszego. Najpierw małe wprowadzonko [nudne ględzenie], by wzmocnić efekt końcowy.

Postanowiłem sobie przejść Baldura 2 [TDD] tym razem solo Mnichem. Niestety początek [niektóre walki] jest dla mnie wyjątkowo ciężki przez co muszę bardzo kombinować, co trochę psuje mi klimat, ale dzisiaj przeszedłem samego siebie.

Więc po wyjściu z Lochów myślałem nad tym, którym questom będę w stanie sprostać na początku. Na pierwszy ogień poszedł cyrk, po nim oczyszczenie slumsów z łowców niewolników, a po tym postanowiłem podjąć pracę u Renala, który daje 10 tys, za co zrobię dobre zakupy.

Przyszła kolej na zabicie zakapturowanego czarodzieja dla Edwina. Mam nadzieję, że pamiętacie jak ulokowany jest ten budynek - jest ogrodzony bramą, którą można zamykać i otwierać. Wchodzę do domu. Parter Mefity, jakoś poszło. 1. piętro dwa golemy kamienne. Ruszyłem odważnie do boju i tak samo zdecydowanie do odwrotu na parter [nie zadawałem obrażeń :P]. Pognały za mną więc wyszedłem całkiem na zewnątrz - wybiegłem za ogrodzenie, wróciłem przed ogrodzenie i zamknąłem bramę - golemy póki co z głowy, latały sobie po dokach. Poszedłem więc do zakapturzonego na 2. piętro pozbawionego obstawy... Po kilku walkach :D obacziłem dokładnie jakie czary rzuca i w jakiej kolejności. Było to mniej więcej coś takiego:

1. Ochrona przed magicznymi broniami, kamienna skóra, jakieś magiczne osłonki itp, czy coś w tym stylu. Po piewszym odpoczynku przed Jego domem została sama kamienna :P więc tylko to ważne, no i prawdziwe widzenie.
2. Pakiecik strach -> ogłuszenie -> palec śmierci
3. Przywołania potworków
4. Ofensywa w tym taka kula ognista odchodząca od czarującego do okoła [ogień słońca ? czy jakoś tak] i ten czar jest kluczowy w mojej przygodzie :P

Osłonki skasowałem mu odpoczynkiem. Później niestety odsejwowywałem, aż zastałem sytuację, gdy a) wybroniłem się przed strachem [golem ganiał mnie po całych dokach, ale zostawiałem go z tyłu], b) przeżyłem ogłuszenie i palec śmierci. Sejw, odpoczynek, wracamy do walki. Myślałem, że już mam mocno z górki - wystarczyło wytracić Mu kamienną skórę i gościa nie ma [no i Jego potworki]. Jednak kamienna skóra i stwory powstrzymywały mnie na tyle długo, że zabijał mnie ofensywnymi czarami. Już traciłem wiarę, że zdołam Go zabić i ... tu następuje MEGA ZWROT AKCJI :D Walka jakoś przeniosła się za ogrodzenie [golemy były gdzieś indziej na szczęście] i co widzę ? Widzę, że obok mnie jeden wampir [Del] zarzyna złodzieja cienia [gdy spytała, czy zamierzam się mieszać, odpowiedziałem, że to nie moja sprawa], a dwa [wampiry zwykłe] próbują do niego podbiec, ale przejście blokuje im ... mój mnich oraz zakapturzony i Jego sługusy [laliśmy się w bramie :P, Wampiry wyszły jakby z Jego domu], a ja już zaczynam się śmiać, bo po tylu próbach wiem doskonale, jaki czar szykuje nam zakapturzeniec. Oczywiście tą niby-kulę ognia !!! :D. Wiadomo jaki Wampiry mają stosunek do ognia, więc delikatnie mówiąc nie spodobało im się to no i ... zarżnęliśmy go wspólnie :D. Gra nabrała klimatu !, to zdarzenie w pełni usprawiedliwi moją przyszłą pracę dla Bodhi - jestem dłużnikiem Wampirów i jako mnich muszę ten dług spłacić [wiecie - kodeks, honor i te sprawy] :D ! A jak ! To jest wręcz mój obowiązek :)

Mam nadzieję, że obrazowo przedstawiłem sytuację i choć w połowie wczujecie się w nią, tak jak ja. Męczarnie, głowienie się i taki finisz... Musiałem przerwać grę, bo padłem ze śmiechu :)
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Trista 

Wiek: 27
Posty: 138
Podziękowania: 12/7
Wysłany: 2008-12-20, 16:27   

Na pierwszym poziomie labiryntu w Czarowięzach jest taka denerwująca pułapka, co zabija na miejscu i nie da się jej rozbroić nie uruchamiając jej. Wpadłam na pomysł by przyzwać potwora i wykorzystać go do rozbrojenia pułapki. Edwin rzucił przyzwanie potwora, potem podeszłam stworem do pułapki i potwór zginął, ale umarł również Edwin, mimo że stał o wiele dalej.
Podziękuj autorce tego posta
 
 
 
Pily 


Wiek: 28
Posty: 180
Podziękowania: 1/6
Skąd: Lublin
Wysłany: 2009-01-03, 09:36   

Kiedyś miałem Anomena i Keldorna w drużynie i Anomen nie wytrzymał, że nie został paladynem i zaczął się bić z Keldornem, za którymś razem udało mi się obu przyłączyć gdy byli odłączeni od drużyny i od tamtej pory 0 kłótni było ;D
więcej nie mogę sobie przypomnieć, może teraz podczas gry coś mnie spotka ciekawego ;p
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Vigdis_of_Bhaal 
chwilowo offlajn


Wiek: 31
Posty: 64
Podziękowano 1 razy
Skąd: Candlekeep
Wysłany: 2009-06-12, 10:24   

Najzabawniejsze rzeczy zdarzały się, kiedy miałam zainstalowanych kilka modów. Na gibberlings3.net nazywają to 'messed up strings' - nie wiem, jak mówi się na to u nas, ale chodzi o to, że do postaci przypisane są złe dialogi. :smile: Ribald poinformował Charname, że "to nie ze mną powinieneś podróżować, Haer'Dalisie", Minsc przemawiał tekstami Jaheiry, a Aerie zaczęła opowiadać głównej bohaterce o tym, jak straszna była strata skrzydeł... :shock:
Druga 'historia' jest prawie jak ze slashera. Wiadomo, kiedy uda się odpowiednio mocny cios, przeciwnicy nie padają, a rozwalają się na kawałki. W Podmroku jeden z takich kawałków zapętlił się i ciągle latał w kółko, nie znikając. Blood and gore galore! :lol:
Podziękuj autorce tego posta
 
 
 
Archerito 

Wiek: 34
Posty: 195
Podziękowania: 1/11
Wysłany: 2011-05-28, 23:30   

Daruję sobie opowiadania z serii teksty i bohaterowie bo to każdy z Was ma pewnie obcykane aczkolwiek wspomnę o mojej super przygodzie z modami po raz pierwszy. Zainstalowałem wszelkie utrudniacze jakie są znane ludzkości, włączyłem poziom na szalony i postanowiłem przejść grę osławionym W/M/Z. Idę zadowolony jaki to ze mnie kozak...pokonuję mefity i...zonk. Ogrzy-mag okazuje się koksem nad koksami. Ugryźć go nie mogę w żaden sposób...wszelkie próby nieudane. Po dłuższej walce dałem dyla a on za mną. Uciekłem do tego pokoiku z golemem na początku i chciałem zamknąć mu drzwi przed nosem...niestety ale on już stał w tych drzwiach i rzucił we mnie błyskawicą. Jednak na jego nieszczęście błyskawica zaczęła odbijać od jednej framugi drzwi do drugiej a ja stojąc z przodu miałem takiego mega fuksa że zadałem mu ostateczny cios. Zabiła go własna błyskawica w 99% a ja dostałem PD i nielichą frajdę :D
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group