Poprzedni temat «» Następny temat
Szachy
Autor Wiadomość
Remik 
Asporny, apolityczny i awyznaniowy użytkownik


Wiek: 24
Posty: 589
Podziękowania: 14/30
Wysłany: 2010-11-26, 17:19   Szachy

Witam!

Przedstawiać zasad, jak i tematu nie trzeba ;), ta gra jest wg mnie jedną z najstarszych, największych, skomplikowanych, itd. gier jakie kiedykolwiek powstały. Pomimo to kojarzy się laikom z powolnymi ruchami graczy (co jest oczywiście fikcją- wystarczy popatrzeć na grę w tzw. blitzkriega, kiedy to gracze mają po 5 min na zegarze), lub ogólnie nudną.

Grywa ktoś? Hobbystycznie, lub nieco bardziej poważnie? Sam mam IV kategorię, grywam w turniejach w Tczewie :).
Chętnie bym zagrał z jakimś znajomym nickiem z forum :).
_________________
You will die!
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Leoncoeur 
Bibliotekarz


Wiek: 38
Posty: 783
Podziękowania: 37/29
Skąd: Praga
Wysłany: 2010-11-26, 17:53   

Ja uwielbiam, ale jakos nie ma z kim, a na necie nie lubie, bo sie usiadzie do gry i w wiekszosci przypadkow przeciwnik sie wylogowuje w trakcie rozgrywki :P
_________________
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Gawith 
Przyjaciel Klanu


Wiek: 30
Posty: 865
Podziękowania: 26/28
Wysłany: 2010-11-26, 20:22   

Cytat:
Pomimo to kojarzy się laikom z powolnymi ruchami graczy

Cywiński, zwolennik omawianej gry pisał w swojej książce że miał układ z pewnym profesjonalnym szachistą - jeden wspin za dwie partie ;-) Na 30 czy 40 wygrał jedną a rozgrywka wyglądała tak że myslał nad ruchem po 5-10 minut a szachista - kilka sekund ;-)

Oczywiście uwielbiam, chociaż nie umiem grać - no ale o przyjemność się rozchodzi!
_________________
Szarotki alpejskie som tuczące :D
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Jvegi 
Przyjaciel Klanu


Wiek: 28
Posty: 1432
Podziękowania: 40/38
Skąd: Z chomikowa
Wysłany: 2010-11-26, 20:35   

Szacunek dla gry mam wielki, przyjemność z każdej partii ogromną, ale ani nie są te partie częste, ani moje umiejętności zbyt wybitne.
_________________
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Alvarez 
Dziecię Bhaala

Posty: 1949
Podziękowania: 253/73
Wysłany: 2010-11-26, 22:31   

Kiedyś grywałem całkiem sporo, startowałem w turniejach, nawet parę pucharów szkole 'współzałatwiłem', ale to było w podstawówce, później jakoś przeszedł mi zapał. Wraz z brakiem ogrania gra z mojej strony stała się schematyczna i mało widowiskowa, a piękno szachów docenia się naprawdę wtedy gdy w grę wchodzą wirtuozerskie zagrania...

A w ogóle to z szachami jest związanych sporo ciekawych historii, zawsze lubiłem ich słuchać;)
_________________
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Leoncoeur 
Bibliotekarz


Wiek: 38
Posty: 783
Podziękowania: 37/29
Skąd: Praga
Wysłany: 2010-11-27, 08:06   

Cytat:
A w ogóle to z szachami jest związanych sporo ciekawych historii, zawsze lubiłem ich słuchać;)




Cytat:
Pić konia, chlapnąć damę

Jaki jest najprostszy sposób na wygranie partii szachów? Dama bije konia i mat. Pestka. W partyjce "ruskich szachów" wygrywa ten, kto ma mocniejszy łeb.

Bierki prawie nie różnią się od zwykłych. Są tylko nieco większych rozmiarów i mają wydrążony środek. Przed rozpoczęciem rozgrywki gracze nalewają do figur i pionków wódkę. Do hetmana (znanego też jako dama), jako do figury o największej sile ognia, zgodnie z elementarną logiką wchodzi najwięcej: trzy setki. W wieżach mieści się po 150 gramów, natomiast w każdej figurze lekkiej (skoczki zwane końmi oraz gońce zwane lauframi) umieszczona zostaje seta. W nikczemnych pionkach zgodnie z ich naturą - zaledwie po 30 gramów. Każdy z graczy zobowiązany jest do zakupu takiej ilości alkoholu, żeby można było zalać wszystkie jego figury.

Balet bez zegara
Nie jest to więc sport tani. Osiem pionów to prawie ćwiartka. Dama z dwoma wieżami - sześć setek. Do tego cztery setki łącznie do lekkich figur (do króla nie lejemy; dlaczego? - wyjaśnimy później). Razem: litr i kwaterka. Nawet stosując tanią wódeczkę - np. "Urban vodkę NIE" - musimy wydać około 40 zł na partię. Grę należy prowadzić przy użyciu zegara szachowego. Partie rozgrywane bez czasomierza stanowczo zbyt długo trwają i zazwyczaj pozostają nierozstrzygnięte. Nie poddani rygorowi czasu zawodnicy wdają się bowiem w dyskusje, alkohol z bierek spożywają bez pośpiechu i rozgrywka staje się mało atrakcyjna. Jednym słowem, zamiast gry jest zwykły balet, a tego chcielibyśmy przecież uniknąć.

Wąchać czy przegryźć?
Mamy już zegar, wódka jest w figurach... Możemy grać? Pod żadnym pozorem - przed wykonaniem pierwszego ruchu należy ustalić zasady dodatkowe. Czy po wypiciu można zakąsić? Czy tylko powąchać? A co z popiciem? Czy womit kończy partię? To są kwestie fundamentalne. Wszystko musi być jasne, bo w przeciwnym wypadku podczas zmagań niechybnie dojdzie do rękoczynów. Najczęściej gracze godzą się na przegryzanie i popijanie, choć nie brakuje ekstremistów zadowalających się wyłącznie wąchaniem przekąsek. Z womitowaniem bywa rozmaicie: niektórzy uznają, iż nieprzystojne rzucenie pawia podczas rozgrywki jest równoznaczne z matem i oznacza przegraną. Nie bez racji. Inni, mimo pojawienia się na 64 polach treści żołądkowych, grają dalej. Uzgodnienia dotyczące pawiowania są istotne, gdyż zjawisko to występuje nierzadko, a niektórzy znawcy przedmiotu twierdzą, że jest ono immanent-ną cechą tej ekskluzywnej odmiany królewskiej gry.

Wypić konia
Po wynegocjowaniu warunków siadamy przy szachownicy. Czarne uruchamiają zegar i białe wykonują pierwszy ruch. Figury poruszają się według tradycyjnych zasad: goniec po skosie, wieża po prostych, skoczek w kształcie litery "L" itd. Cel także jest tradycyjny - chodzi o zamalowanie króla przeciwnika. Wszystko jak w szkółce szachowej. Ale jest novum - kto zbije bierkę przeciwnika, musi wypić jej zawartość. Wszystkie tradycyjne debiuty, systemy obrony i ataku, teorie gry środkowej i końcówek oraz detaliczne opracowania strategiczne i taktyczne są w tej sytuacji zupełnie nieprzydatne. Idzie o to, żeby zmusić przeciwnika do zbicia naszej figury (teraz jest już jasne, dlaczego króla nie napełniamy wódką - figury tej się nie bije). Przy wymianach bierek jednakowej wartości wypija tylko ten, kto jest inicjatorem, choć można się umówić, że łupią obaj gracze. Zmagania polegają na tym, żeby rywal wypił jak najpojemniejszą bierkę.

Chlapnąć czy sączyć?
Jeśli stworzymy groźbę matową i przeciwnik nie będzie miał innego wyjścia, jak tylko zbić naszego hetmana, to gościu jest nasz! Zaraz po wzięciu damy musi on bowiem wychlać jej zawartość. Zegar tyka, a on może go wyłączyć dopiero po spożyciu. Ma do walnięcia trzy sety i dylemat: wypić damę wolno czy też pieprznąć naraz? Pierwsze rozwiązanie spowoduje znaczącą stratę czasu. Za to zapewni względną trzeźwość. Drugie wiąże się z ryzykiem. Pospieszne wypicie trzech stów może zakończyć się poważną nietrzeźwością, a nawet śpiączką całkowicie nie pozwalającą na kontynuowanie gry. Lecz jeśli po błyskawicznym łyknięciu uda mu się zachować pewną jasność umysłu, może liczyć na realizację uzyskanej przez wzięcie damy przewagi. Wariant ten jest niezwykle emocjonujący i widowiskowy, ale trzeba mieć prawdziwie ruski łeb, żeby po wypitych duszkiem trzystu gramach odróżniać szachownicę od popielniczki. Wszelkie zaś nieprawidłowe ruchy, np. użycie króla w charakterze pionka, zgodnie z kodeksem szachowym oznaczają game "over". Dlatego mniej wprawionym szachistom zalecamy umiarkowane spożywanie dam.

Drąż i pij W "ruskie szachy" chętnie grywał Emanuel Lasker - wielokrotny szachowy mistrz świata. Jego partnerem bywał Węgier Maróczy. Wyniki padały różne. Bywało, że partię kończył zaoczny remis, gdyż obaj gracze w trakcie tracili przytomność. Nie było lekko, ale to właśnie oni - wykorzystując swe bogate doświadczenie - stworzyli podwaliny teorii wódczanych szachów. Ta piękna i wszechstronnie rozwijająca dyscyplina sportu może stać się polską specjalnością. Zamiast marnować czas na tak beznamiętne gry jak golf, piłka nożna czy siatkówka - wydrąż damę, nalej, zbij, a potem wypij.
artykuł z NIE, 5.06.2003
Maciej Mikołajczyk

w akademiku probowalismy (ze zmniejszonymi dawkami niz powyzej, z zasada zapicia, bez poddania partii womitem i bez czasomierza), partia zakonczyla sie "zaocznym remisem"
_________________
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Katorg 
Wolny scriptor, ponury bard


Wiek: 25
Posty: 440
Podziękowania: 8/23
Skąd: Piasek
Wysłany: 2010-11-27, 13:53   

Kiedyś grałem nawet niezle w szachy bo było z kim. A teraz nie ma z kim to umiejętności mocno podupadły.

A przez neta to nie to samo bo nader często zdarza się rage-quit
_________________
Jedną z najbardziej bolesnych form zdrady jest skazanie człowieka pracy na pracę bez sensu. - Ks. Józef Tischner

Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Philoos 
Zasłużony


Wiek: 34
Posty: 866
Podziękowania: 24/11
Skąd: Poznań
Wysłany: 2010-11-28, 00:05   

Jak wynika z zapisów na turniej szachowy- gram, a raczej grałem (hobbystycznie) i to dość dawno temu ze śp. wujem, obecnie trudno znaleźć towarzysza do gry. Na kurniku grałem, ale raczej w tysiąca niż w szachy.
_________________
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group