Poprzedni temat «» Następny temat
[BG II] Zagadki Tronu Bhaala
Autor Wiadomość
picollo 

Posty: 575
Podziękowania: 63/97
Wysłany: 2010-02-25, 17:22   [BG II] Zagadki Tronu Bhaala

Pozwoliłem sobie temat na bardziej ogólny, w przekonaniu, że nasi wnikliwi Forumowicze coś tam jeszcze wynajdą, może nie dziś i nie jutro ale coś pewnie jeszcze tu się pojawi, czuję. Bardziej pasowałby jako nazwa Tajemnice Tronu ale Tajemnice w naszych realiach już są i nie chciałbym podwieszać ten temat (bo niejako tak by mógł zostac odebrany) pod sławne TWM... Inna nazwa, nad którą myślałem to (Niedokończone) Opowieści Tronu B., ale bez nawiasu brzmi to dziwnie, a z - pachnie Tolkienem - m

Kiedyś gdzieś spotkałem się z informacją, ze według pierwotnych planów BioWare dziewoją, którą możemy uwolnić w Świątyni Ognistych Gigantów miała być Shar-Teel. Podobno też miała byc postacią przyłączalną. I tak właśnie się zastanawiam, czy ktoś może to potwierdzić? Czy zachowały się jakieś ślady na to wskazujące?
Ostatnio zmieniony przez L`f 2014-07-13, 14:31, w całości zmieniany 2 razy  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
L`f, Dead
L`f 
Uczeń Gonda


Wiek: 26
Posty: 1389
Podziękowania: 290/154
Wysłany: 2010-02-25, 18:14   

Całkiem to możliwym. A jest kilka powodów, dla których jestem prawie pewny, że tak miało być. Albo bazą dla onej 'Niewolnicy', jak brzmi jej .cre'owe imię, był ten babochłop z jedynki.


Pierwszym: Usposobienie. Niewolnica nie okazuje niemal żadnej wdzięczności swoim wybawicielom, poza tym ma równie niewyparzony jęzor jak jej (prawdopodobny) pierwowzór. No i wspomina coś o swej ogromnej żądzy walki.

Drugim: Pochodzenie. Dziewczę mówi o sobie 'wojowniczka z Północy'. Trochę to ogólnym, ale w świetle pozostałych nawiązań staje się dość... oczywistym. ;>

Po trzecie: Możemy zadać zakutej pytanie o przyłączenie się. A takie pytania rzadko padają z ust Czarnejma do nieprzyłączalnych enpeców. Może to wskazywać na zaczątek czegoś większego, co zostało porzucone. Baba oczywiście odmawia.

Czwarte: Poza tym, dziewczyna ma częściowo rozbudowany plik .cre, chociaż nie ma możliwości walki z nią jako takiej (jest bezbronna) - poustalane zostały niektóre cechy, klasa berserkera i punkty biegłości: 5 w toporach i 2 w stylu walki dwoma brońmi - co prawda Shar-Teel w jedynce wolała miecze, ale i tak mało który nieprzyłączalny enpec posiada jakiekolwiek punkty biegłości (tylko część ważniejszych w Tronie - a żaden z pomniejszych wojowników nie ma 5 gwiazdek w czymkolwiek, a już na pewno nie taki niewalczący i bez broni ;>). Bardzo możliwe, że Twórcy wiązali z nią jakieś plany.

Jedynie charakter się nie zgadza, bo Praworządny Neutralny i Kondycja (aż 19, kiedy to wojująca mizoandryczka miała w jedynce 9).

A piąte i najbardziej mnie przekonujące: Niewolnica przedstawia się jako Ehlastra. W polskiej wersji. Nie wiem, jak jest w angielskim, bo nie mam - a podmieniać dialogów.tlk mi się nie chce - ale całkiem prawdopodobne że Ehlastre. To głupie imię, trudne do wymówienia, ale wyjaśnienie wydaje się być cholernie wręcz proste...

S H A R T E E L => E H L A S T R E

No nie?

W sumie gdyby nie post Picolla, w życiu bym na to nie wpadł. Dziękować.

EDIT: Cóż, samo A lekko psuje koncepcję, jednak pomimo tego uważam, że nawet i 'Ehlastra' to zbyt wiele jak na niewinny zbieg okoliczności, jeśli aż 7/8 się zgadza. ;> Zwłaszcza w połączeniu z powyższymi. Twórców ewidentnie goniły terminy, albo zabrakło im pomysłu. ;)
_________________
AshfncaeicaliuheangfkacgakfgegcalgfcalhfcamhlhKi~.!
Ostatnio zmieniony przez L`f 2010-02-25, 19:05, w całości zmieniany 2 razy  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
morgan 
The Exiled Bard


Posty: 5259
Podziękowania: 345/225
Skąd: The Island of Misfit Toys
Wysłany: 2010-02-25, 18:45   

L`f napisał/a:
Nie wiem, jak jest w angielskim, bo nie mam - a podmieniać dialogów.tlk mi się nie chce - ale całkiem prawdopodobne że Ehlastre.

Niestety:
yagcon.dlg napisał/a:
My name is Ehlastra, a warrior from the Northern lands. I had heard legends of Yaga Shura, a Child of Bhaal born unto a giantess. I came to this place to see if the legends were true.


Teoria ogólnie ciekawa bardzo, a zwłaszcza jej uzasadnienie... (Banał, ale nic do dodania nie mam, a gdybym napisał tylko tę kontrę wyglądałoby, że się nie zgadzam, a tego o sobie powiedzieć w tym przypadku nie mogę)
_________________
Pozdrawiam
\m/organu\m/
\m/agnu\m/

Kontakt ze mną - via mail (morgan19[at]interia.pl) lub GG (9928331)

Szukał długo...długo, tajemnie, nie zwierzając się ludziom.
Oczy jego były rozświecone wewnętrznym odbłyskiem jasnej idei.
Szukał....
- i to, na co patrzał, nie zadowalało go.
Gdzie?
(...)
Trwożnie, pytająco usiłował wszystko poznać, zobaczyć...
Nie ma....
badał, wgłębiał się, szukał...
Nie ma, w ludziach nie ma, w ich myślach, tworach...
Wszystko szare, przeciętne, monotonne....
(...)
wszystko obszedł... w społeczeństwie, w ludziach, nigdzie.
a może źle szukał?
nie - ależ nie. Obszedł wszystko, wszystko widział, wszędy pytał....
a może jest za brutalny? może jego dusza - ta harfa Eola - ma za grube struny, by na nich mogły zadrgać i zafalować subtelne tajemnice?
nie.
przecież ten błysk, przecież czuł, dlatego szukał......."
I jeśli kiedykolwiek umrę – a wiem, że umrę w bardzo krótkim czasie – umrę, zgłębiwszy ten świat z bliska i z daleka, z góry i z dołu, ale z nim nie pogodzony. Umrę i On zapyta mnie wówczas: «Czy było ci tam dobrze, czy źle?» Ja zaś będę milczeć, opuszczę wzrok i będę milczeć. Niemota taka znana jest wszystkim, którzy zebrali żniwo wielodniowego i zapamiętałego pijaństwa. Czyż bowiem życie ludzkie nie jest chwilowym otępieniem duszy, a także jej zaćmieniem? Wszyscy jesteśmy jakby pijani, każdy na swój sposób; jeden wypił mniej, inny więcej. I na różnych różnie to działa: jeden śmieje się światu w twarz, a inny skłania głowę na piersi tego świata i płacze. Jeden już się wyrzygał i jest mu dobrze, a innego dopiero zaczęło mdlić. A cóż ja? Wiele zaznałem, ale nic nie zdziałałem. Nigdy się nawet tak naprawdę nie roześmiałem i ani razu mnie nie zemdliło. Ja, który doznałem w tym świecie tyle, że tracę rachunek i zapominam kolejności – ja jestem najtrzeźwiejszy z całego świata; na mnie to wszystko marnie działa... «Dlaczego milczysz?» – spyta Pan, spowity w błękitne błyskawice. A co ja mu powiem? Nic, tylko będę milczeć i milczeć... Ta łza nie jest wyrazem żalu, ta łza nie jest smutkiem,
to łza ...
nieporadności,
bolesne piękno,
bezsilność bezkresu piękności
i minimalistycznych możliwości.
Ta łza, to łza niewolnika.
Chcę czuć, móc czuć piękno
zamknięty w szklanej łzie ...
Ja umieram na zawsze
szczelnie zamknięty w podświadomości,
zatruty, zawstydzony,
zaszczuty ...
Ja umieram na zawsze.
To bezkres palety odczuć zamknięty
w zubożałości możliwości ...
Ja umieram
na zawsze.
I przyszli, jak co dzień o świcie i powiedzieli:
- morganie wszechmogący, znów zmartwychwstałeś - pobłogosław i pozwól nam skosztować Twojej duszy...
To mówiąc wyciągnęli dobrze nabitą lufkę...
- Bierzcie i palcie z tego wszyscy - to jest bowiem dusza moja, która za was i za wielu będzie spalona
Lost Illusions Tavern
Impressiones (Ænigmællæ) || Antiimpressiones (sanguine scriptæ) | Antiimpressiones (ira scriptæ) || Impressiones (Divinæ)
Corpus Tuum (18+) | Impressiones (Rosellæ) || Impressiones (epicæ) || Impressiones (musicæ) | Anti- et postimpr. (musicæ)

Para bellum (contra moscoviam) | Carentis spe caupona | Iter ad Obscurum castrum (contra catholandum)


Hiperestezja | Witold Zimmer | (N)e(u)rotica



Jvegi napisał/a:
Nie, nie można się cieszyć, że mamy nową formę sponsorowania developmentu, szansę na spełnienie tych marzeń o prawdziwej ewolucji crpegów, gier lepszych niż baldury czy arcanum.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
picollo 

Posty: 575
Podziękowania: 63/97
Wysłany: 2010-02-25, 21:18   

L`f napisał/a:
Twórców ewidentnie goniły terminy, albo zabrakło im pomysłu. ;)


Albo właśnie wymyślili, że zamiast wrzucać One-Day-NPC, woleli wogóle z niego zrezygnować.
_________________
był szalony jak stado zajęcy na wiosnę, kiedyś kazał nam ściąć cały zagajnik dębów, bo uroiło mu się, że go szpiegują... a potem doszedł do wniosku, że były jednak w porządku i rozkazał nam je pochować.
- czy wy wiecie ile czasu zajmuje zakopanie dębowego lasu?
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Zireael 


Wiek: 25
Posty: 724
Podziękowania: 13/42
Skąd: Ched Nasad
Wysłany: 2010-02-26, 17:27   

Ciekawe. Może ktoś kiedyś zrobi z niej moda?
_________________
SiNafay Vrinn z 13tego domu Ched Nasad, prawdziwa córka Lloth!
Podziękuj autorce tego posta
 
 
picollo 

Posty: 575
Podziękowania: 63/97
Wysłany: 2010-03-01, 16:13   

To może jeszcze warto byłoby nadmienić o kilku rzeczach, które można znaleźć na forum moda Unfinished Business, a nie zostały jeszcze przywrócone.

1)Sprawa Korgana i Mazzy.
Korgan podobno miał być kolejną (Po Viconii i Sarevoku) postacią, która w trakcie ToB-u miała możliwość przejścia na jasną stronę Mocy. Tym razem to nie CHARNAME, ale mazzy miała odgrywać główną rolę w nawróceniu Korgana. Sam pomysł wydaje się dość ciekawy, bantery pomiędzy nimi w SoA mogą wskazywać na taki rozwój wydarzeń, ale jak widać niedużo z tego wyszło.
ja osobiście wolałbym przeciąganie na złą stronę dobrych NPC-ów, a kilka osób (Aerie, Nalia, może Keldorn) wydaje się do tego stworzonych... Ale cóż, musimy pozostać przy upadłym Anomenie.

2)Powrót Yoshimo. Na forum UB pojawia się z zastrzeżeniem not likely, co i mi się zdaje dość zasadne. Ciężko mi sobie wyobrazić miejsce, w którym miałby sie pojawić (Tak, parę miejsc by się znalazło, jak np. przywołanie go na modłę Sarevoka, i w taki sam sposób przywrócenie go do życia, ale... byłoby to troche naciągane), no chyba, że uznamy, że nie byłby przyłączalnym NPC-em, ale duchem, który pojawiałby się jak palladyn z Fading Promisses. Może mogłoby się to wiązać z innym (już nie) unfinished business- wspomnienia Sarevoka o Yoshimo i Tamoko. Wszstko ładnie zaczęłoby sie wiązać w spójną całość. Sarevok wspominający Yoshiego, i próbujący się rozprawić z nawiedzającym drużynę duchem tegoż.
W każdym razie Keeping Yoshimo, czy TS, który zdaje się (Nie skończyłem TS, więc nie wiem, zdaje mi sie, że gdzieś o tym czytałem) pozwala mieć Yoshiego przynajmniej przez część ToB-u wydają mi sie niezbyt zgodne z zamierzeniami twórców.

3)Powrót Illasery. Tak, ponoć pierwsza ToB-owa walka z naszą siostrą, nie miała się rozstrzygać w Gaju. Jak to uzasadniano? Pomysł, który znalazłem na forum, a mianowicie, że w gaju mierzymy się z Simulacrum, a prawdziwa Illasera przebywa w innym miejscu. podobno gdzieś w okolicach Sardush.
Dla mnie pomysł bardzo fajny, zawsze odnosiłem wrażenie, że różnica pomiędzy siłą Sendai, czy Abizgala a Illasery była zbyt duża, (po co właściwie sprzymierzać się z kimś wyraźnie słabszym od siebie?) a dołożenie jeszcze jednej walki (lokacji? Oaza Illasery brzmi fajnie. pamiętam, że w plikach, które Aurelinus zamieścił kiedyś na Tawernie, była lokacja z Desperados, przedstawiająca miasto na pustyni, w cieniu sporej skały, z wejściem do jaskini, z której dobiegało intrygujące światło. jak dla mnie idealne dla tej Oazy) na pewno by Tronowi nie zaszkodziło.

4)Saemon przemycający drużynę do klasztoru w przebraniu mnichów. Intrygujące, obiecujące i w zasadzie nie wiadomo wiele więcej. Nie wiadomo kiedy mielibyśmy sie tą drogą dostać do klasztoru, więc nie wiadomo w jakim celu. Tyle, że większość mnichów powinna znać się na wzajem. Gdy do tego dodamy, że jednym z nowych mnichów okazuje się CHARNAME, uzyskujemy pewność, że mistyfikacja szybko sie wyda. Ale i tak fajnie by było móc spróbować. kolejna przygoda z Saemonem kończąca się nie tak, jak byśmy chcieli? Jestem na tak.

5)Melisana nastawiająca twoich przyjaciół przeciwko tobie. pamiętam, jak kończyłem drugi dodatek do NWN, gdzie zastosowano bardzo podobny motyw, i jaki byłem szczęśliwy, że Dekkin nie zdradził, i myślę, że takie coś byłoby bardzo fajne w ToB. Te kilka razy, kiedy rozmawiamy z Melisaną, mogłoby zostać trochę rozbudowane, o dialogi z naszymi przyjaciółmi, a na koniec podczas finalnej rozmowy wcześniej podjęte przez nas decyzje decydowałyby, czy NPC zostanie z nami, czy pomoże Melisanie.
Ew. wersja prostsza, czyli to, co zdaje się w szczątkowej formie istnieje w związku z Sarevokiem- czyli same rozmowy z NPC-ami już na końcu. To też mogłoby fajnie wyglądać, ale... Przy wersji de lux wygląda blado.

To są te najciekawsze rzeczy, całą resztę tylko wspomnę za stronką UB:
-Mroźna(chłodna) Pani w Sardush
nie mam pojęcia o co w tym chodzi
-bardziej oczywiste wskazówki w Twierdzy Strażnika
po co? Ostatnimi czasy na scenie modderskiej chyba raczej utrudnia się grę, niż ułatwia
-łowcy nagród
Tia... rozwalamy całą armię z palcem w... nosie, a będziemy się lękać łowców nagród? Musieliby prezentować równie boski poziom, co my
-żółty smok i jego (jej) jaja
Raz już chyba ratowaliśmy smokowi jaja, ile mozna ;) (A tak poważnie, to zależy od tego, jak zostałoby to rozwinięte)
-rozszerzone opisy przedmiotów
- butla Cespenara
chyba chodziło o to, żeby możnabyło chochlika przywołać w dowolne miejsce. Raczej niepotrzebne.
_________________
był szalony jak stado zajęcy na wiosnę, kiedyś kazał nam ściąć cały zagajnik dębów, bo uroiło mu się, że go szpiegują... a potem doszedł do wniosku, że były jednak w porządku i rozkazał nam je pochować.
- czy wy wiecie ile czasu zajmuje zakopanie dębowego lasu?
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
morgan
morgan 
The Exiled Bard


Posty: 5259
Podziękowania: 345/225
Skąd: The Island of Misfit Toys
Wysłany: 2010-03-05, 01:04   

Niestety nie jestem tak teoriogenny jak L'f, więc raczej tylko po komentuję...
1.
picollo napisał/a:
Sprawa Korgana i Mazzy.

Przyznam, że to o tyle ciekawa teoria, co dla mnie przykra - lubię grać z obojgiem (jesli w ogóle lubię grać z NPCami;) przede wszystkim dla tekstów Korgiego i naturalnym jest dla mnie, że w Tobie (w końcu to często 100+ dni wspólnego łazikowania, epickich zmagań, cierpienia, bólu a czasem i łez i nie wierzę, że w końcu nie zblizyłoby to ich do siebie, a mi uprzyjemniło szlifowanie bruków Saradush czy wdychanie kurzu Amkethran... Przemiana Korgana nie byłaby tak drastyczna jak Sarevoka, chaotycznemu złemu na pewno bliżej do ch. dobrego niż do praworzadnego złego a może i neutralnego z. A myślę ,że neutralny byłby już wystarczająco odpowiedni dla tej o-mało-co-paladynki...
2.
picollo napisał/a:
Powrót Yoshimo

picollo napisał/a:
TS, który zdaje się (Nie skończyłem TS, więc nie wiem, zdaje mi sie, że gdzieś o tym czytałem) pozwala mieć Yoshiego przynajmniej przez część ToB-u

Praktycznie cały (od Saradush)...
Inna sprawa (pomyślmy teraz w kategorii logiki, nie możliwości) - kto przyzwałby z Krainy Umarłych kogoś, kto go zdradził? No chyba, żeby (parafrazując Sao Fenga) osobiście wysłać go tam z powrotem (co wydaje się być godziwą zapłatą dla Seamona Havariana - ciekawe czy na starość wygrzewać będzie nogi przy kominku i mówić - wiesz wnusiu, że dziadek trzy razy oszwabił boga śmierci?;>)...
picollo napisał/a:
Yoshimo i Tamoko

Był miedzy nimi jakiś związek poza tym, że pochodzili z Kozakury?
3.
picollo napisał/a:
Powrót Illasery.

Świetny pomysł, nie wiem czy gra fabularnie wytrzymałaby trzecią siedzibę, nie widziałbym jednak przeciwskazań by się o tym przekonać - z tym że o ile u Abazigala wszystko (poza trójką od Brązowych pantalonów, ale to taki easter eggs;) rasowo itd. grało, o tyle u Sendai chwilami miałem wrażenie, że wrzucono co mocniejszych gości, żeby wyklepka była trudniejsza... Nawiązuję do tego, że kogo miałaby mieć w tej swojej enklawie? długouchych-zabójców non stop atakujących z cienia (była taka lokacja w IwD2 o ile dobrze pamietam)? Łuczników/magów na filarach (a'la koboldy w jednej z salek w Labiryncie pod Czarowięzami), bądź jak na WWW - boczne galerie... Stada adamantytowych golemów, matek ula itd.? Jakoś nie widzę wśród długouchej hałastry godnych nas przeciwników...
4.
picollo napisał/a:
Saemon przemycający drużynę do klasztoru w przebraniu mnichów.

Że niby mielibyśmy sie znaleźć na terenie klasztoru dzieki niemu? To ja jednak wolę, że nas po raz kolejny wystawia przed bramą... Proponowane zdarzenie jakoś by mi doń nie pasowało i tyle... A i nie wiem jak by to miało wyglądać skoro klasztor jest mały, przed odwiedzinami półsmoka i półczarniawej możemy (a nawet musimy) doń wejść, po i tak po chwili jesteśmy a chwilę później walczymy... To nie Candlekeep czy Warownia D'Arnise, że sie można w chowanego/zwiedzanego pobawić... Odpada moim zdaniem...
5.
picollo napisał/a:
Melisana nastawiająca twoich przyjaciół przeciwko tobie

W części jest w Ascensionie, aczkolwiek na innych zasadach... Uważam, że to znakomity pomysł (ogólnie jestem zdania, że powinien byc wpółczynnik lojalności, bo samo odchodzenie z uwagi na reputację jest dosć głupie/nierealne) - wtedy mogłoby się okazać na ile dobrymi przywódcami byliśmy, oraz jacy jesteśmy - konieczne byłoby obwarowanie dialogów warunkami zależnymi od cech...
picollo napisał/a:
Mroźna(chłodna) Pani w Sardush

dziwne - Tethyr jest raczej dość tropikalnym miejscem;P
picollo napisał/a:
-bardziej oczywiste wskazówki w Twierdzy Strażnika

picollo napisał/a:
- butla Cespenara

cheaty...
picollo napisał/a:
-rozszerzone opisy przedmiotów

Przede wszystkim nie rozszerzone, a poprawione! Do cholery jak mozna było dac taki szajs jak w ToBie jesli chodzi o opisy przedmiotów - dwie części z sagi mają (i to mimo braku eksportu) niemal identyczne opisy (zmieniły się jedynie biegłości, ale to juz nie wina samych itemów) a dodatek do części drugiej (gdzie wszystkie przedmioty z SoA można i zazwyczaj sie ma ze sobą) całkowicie zmienia zapis - specjalne przed obrażenia itd. ktoś musiał chyba dość mocno się rozchorowac, że odwalił taką chałturę...
Inna sprawa, że te opisy - rzecz zapewne w historiach przedmiotów po zabiegach tego czegoś od Świecuszek - nie tyle pozostawiają wiele do życzenia: Płynna rtęć uwolniła prawdziwą moc ognistego miecza Frithiora. (klasyk;), co są tragiczne, wiec do napisania od nowa również...
picollo napisał/a:
-żółty smok i jego (jej) jaja

Bez jaj, za dużo grał w chińczyka?;>
picollo napisał/a:
-łowcy nagród

Lepiej by dali questa czy dwa i to nie pierdoły w stylu znajdź czaszkę czy traszkę;> a jakąś epicką przygodę z prawdziwego zdarzenia... Może być z jajami;)
_________________
Pozdrawiam
\m/organu\m/
\m/agnu\m/

Kontakt ze mną - via mail (morgan19[at]interia.pl) lub GG (9928331)

Szukał długo...długo, tajemnie, nie zwierzając się ludziom.
Oczy jego były rozświecone wewnętrznym odbłyskiem jasnej idei.
Szukał....
- i to, na co patrzał, nie zadowalało go.
Gdzie?
(...)
Trwożnie, pytająco usiłował wszystko poznać, zobaczyć...
Nie ma....
badał, wgłębiał się, szukał...
Nie ma, w ludziach nie ma, w ich myślach, tworach...
Wszystko szare, przeciętne, monotonne....
(...)
wszystko obszedł... w społeczeństwie, w ludziach, nigdzie.
a może źle szukał?
nie - ależ nie. Obszedł wszystko, wszystko widział, wszędy pytał....
a może jest za brutalny? może jego dusza - ta harfa Eola - ma za grube struny, by na nich mogły zadrgać i zafalować subtelne tajemnice?
nie.
przecież ten błysk, przecież czuł, dlatego szukał......."
I jeśli kiedykolwiek umrę – a wiem, że umrę w bardzo krótkim czasie – umrę, zgłębiwszy ten świat z bliska i z daleka, z góry i z dołu, ale z nim nie pogodzony. Umrę i On zapyta mnie wówczas: «Czy było ci tam dobrze, czy źle?» Ja zaś będę milczeć, opuszczę wzrok i będę milczeć. Niemota taka znana jest wszystkim, którzy zebrali żniwo wielodniowego i zapamiętałego pijaństwa. Czyż bowiem życie ludzkie nie jest chwilowym otępieniem duszy, a także jej zaćmieniem? Wszyscy jesteśmy jakby pijani, każdy na swój sposób; jeden wypił mniej, inny więcej. I na różnych różnie to działa: jeden śmieje się światu w twarz, a inny skłania głowę na piersi tego świata i płacze. Jeden już się wyrzygał i jest mu dobrze, a innego dopiero zaczęło mdlić. A cóż ja? Wiele zaznałem, ale nic nie zdziałałem. Nigdy się nawet tak naprawdę nie roześmiałem i ani razu mnie nie zemdliło. Ja, który doznałem w tym świecie tyle, że tracę rachunek i zapominam kolejności – ja jestem najtrzeźwiejszy z całego świata; na mnie to wszystko marnie działa... «Dlaczego milczysz?» – spyta Pan, spowity w błękitne błyskawice. A co ja mu powiem? Nic, tylko będę milczeć i milczeć... Ta łza nie jest wyrazem żalu, ta łza nie jest smutkiem,
to łza ...
nieporadności,
bolesne piękno,
bezsilność bezkresu piękności
i minimalistycznych możliwości.
Ta łza, to łza niewolnika.
Chcę czuć, móc czuć piękno
zamknięty w szklanej łzie ...
Ja umieram na zawsze
szczelnie zamknięty w podświadomości,
zatruty, zawstydzony,
zaszczuty ...
Ja umieram na zawsze.
To bezkres palety odczuć zamknięty
w zubożałości możliwości ...
Ja umieram
na zawsze.
I przyszli, jak co dzień o świcie i powiedzieli:
- morganie wszechmogący, znów zmartwychwstałeś - pobłogosław i pozwól nam skosztować Twojej duszy...
To mówiąc wyciągnęli dobrze nabitą lufkę...
- Bierzcie i palcie z tego wszyscy - to jest bowiem dusza moja, która za was i za wielu będzie spalona
Lost Illusions Tavern
Impressiones (Ænigmællæ) || Antiimpressiones (sanguine scriptæ) | Antiimpressiones (ira scriptæ) || Impressiones (Divinæ)
Corpus Tuum (18+) | Impressiones (Rosellæ) || Impressiones (epicæ) || Impressiones (musicæ) | Anti- et postimpr. (musicæ)

Para bellum (contra moscoviam) | Carentis spe caupona | Iter ad Obscurum castrum (contra catholandum)


Hiperestezja | Witold Zimmer | (N)e(u)rotica



Jvegi napisał/a:
Nie, nie można się cieszyć, że mamy nową formę sponsorowania developmentu, szansę na spełnienie tych marzeń o prawdziwej ewolucji crpegów, gier lepszych niż baldury czy arcanum.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
picollo 

Posty: 575
Podziękowania: 63/97
Wysłany: 2010-03-05, 08:59   

morgan napisał/a:
kto przyzwałby z Krainy Umarłych kogoś, kto go zdradził? No chyba, żeby (parafrazując Sao Fenga) osobiście wysłać go tam z powrotem (co wydaja się być godziwą zapłatą dla Seamona Havariana - ciekawe czy na starość wygrzewać będzie nogi przy kominku i mówić - wiesz wnusiu, że dziadek trzy razy oszwabił boga śmierci?;>)...


Longer Road się kłania ;) Ja tam widzę całkiem spory potencjał. Jeśli ktoś zrobił questa ze zdjęciem geasu z Yoshimo, to raczej był dobrze nastawiony do Yoshiego. Zresztą wydaje mi się, że ludzie prędzej przyłączyliby Yoshiego, niż Sarevoka, czy Irenikusa (wspomniany Longer Road)- oczywiście, jeśli grają rpg-owo.
morgan napisał/a:
picollo napisał/a:
Yoshimo i Tamoko

Był miedzy nimi jakiś związek poza tym, że pochodzili z Kozakury?

Byli rodzeństwem.

Powrót Illasery.

A dlaczego zakładamy, że to musiałaby być kolejna sieka? Może coś bardziej na gadanie? Typu Illasera jako arcymagini w wieży magów (jakaś akademia, czy coś?). Zamiast wybijać wszystko, co się da, możnaby założyć, że Illasera jest jedną z członków jakiejś wielkiej rady akademii, i spróbować przekonać radę, że ona jest zła? I już widzę bitwę na dużą skalę, z obecnością kilku arcymagów sprzymierzonych z nami, a po drugiej stronie Illsaera, która otwarła bramy do otchłani, z której wylewają się hordy demonów.
morgan napisał/a:
To nie Candlekeep czy Warownia D'Arnise, że sie można w chowanego/zwiedzanego pobawić... Odpada moim zdaniem...

Zdaje się właśnie, że miały się przebieranki wydać tuż po wejściu do klasztoru. Nie wiem, czy Saemon miał nas wystawić, czy mnisi rozpoznać. W każdym razie o żadnym dłuższym zwiedzaniu (chyba) nie miało być mowy.
morgan napisał/a:
picollo napisał/a:
- butla Cespenara

cheaty...


W zasadzie i tak prawie non stop masz do niego dostęp. Więc byłoby to tylko uniknięcjem skakania do strefy kieszeniowej, i spowrotem.
Ostatnio zmieniony przez morgan 2010-03-05, 09:05, w całości zmieniany 1 raz  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
morgan 
The Exiled Bard


Posty: 5259
Podziękowania: 345/225
Skąd: The Island of Misfit Toys
Wysłany: 2010-03-05, 10:35   

picollo napisał/a:
Longer Road się kłania

to tylko modyfikacja... nie sądzę by ktoś był skłonny przyłączyć Irenicusa... Co do Sarevoka - może to być naciągane co najwyżej w minimalnym stopniu, bowiem sposoby rozwiązania/argumentacja są w stanie mnie przekonać (co nei oznacza, że osobiście bym przyłączył)...
picollo napisał/a:
Jeśli ktoś zrobił questa ze zdjęciem geasu z Yoshimo,

mówisz o TS? to - po raz kolejny zaznaczę - tylko modyfikacja, nic więcej...
picollo napisał/a:
Byli rodzeństwem.

Hmm, picollo, mógłbyś mi powiedzieć, gdzie (bo przypuszczam, że to sprawka Yoshiego) jest o tym mowa/napisane?
picollo napisał/a:
z członków jakiejś wielkiej rady akademii

wybacz, i nie odbieraj tego jako krytyki, raczej jako przepełnioną smutkiem konstatację... Widze, że cierpisz na to samo, co dolega niestety niemal wszystkim modderom - nieznajomość uniwersum D'n'D, czy niewiedza o związanych z nim rzeczach a niewystępujących w BG/IwD itd. W całym Tethyrze nie ma i nigdy nie było potężnej szkoły magii, by w takowej się kształcić wędruje się na południe do Almraivenu w Calimshamie... Bo w tej szkółce w Darromarze to nie wiem czy mają jakiegoś mistrza 10 poziomu;> Poza tym jest totalna bryndza, bo nawet w Riatavinie (wbrew temu, co jest w TDD) nie ma zorganizowanej szkoły a magowie dopiero w 1370 r. KD wyszli z ukrycia (po przyłączeniu się R. do Tethyru)... Ale nawet fakt istnienia takowych niewiele znaczy skoro wśród słynnych postaci z tego regionu (a i to wyłącznie z racji narodzin w Memnon, bo już młodość spędził w Calimporcie) wymienia się jedynie Artemisa Entreriego, który mimo robienia z niego nie wiadomo kogo, w rzeczywistości aż takim herosem nie jest (ot. 12-poziomowy wojownik)... Więc ten pomysł raczej nie wypali...
picollo napisał/a:
Więc byłoby to tylko uniknięcjem skakania do strefy kieszeniowej,

I zniszczeniem kolejnej "niezmiennej globalnej";>? Cespenar istnieje tylko w Sferze Kieszeniowej i nie jest to kwestia mojego przekonania czy przyzwyczajenia, tak po prostu jest, bo jako taki stał się "elementem wystroju" tej sfery... A mi skakanie do Sfery nie przeszkadza - w końcu kto może sobie pozwolić na taką chatkę?;) A i przespać przy okazji się można...

EDIT: Tak sobie pomyślałem:
picollo napisał/a:
Jeśli ktoś zrobił questa ze zdjęciem geasu z Yoshimo, to raczej był dobrze nastawiony do Yoshiego.

Idąc tym tokiem myslenia, ktoś musiał mieć kazirodcze ciągoty, żeby zrobić Imoen bądź Sarevok Romance;)
_________________
Pozdrawiam
\m/organu\m/
\m/agnu\m/

Kontakt ze mną - via mail (morgan19[at]interia.pl) lub GG (9928331)

Szukał długo...długo, tajemnie, nie zwierzając się ludziom.
Oczy jego były rozświecone wewnętrznym odbłyskiem jasnej idei.
Szukał....
- i to, na co patrzał, nie zadowalało go.
Gdzie?
(...)
Trwożnie, pytająco usiłował wszystko poznać, zobaczyć...
Nie ma....
badał, wgłębiał się, szukał...
Nie ma, w ludziach nie ma, w ich myślach, tworach...
Wszystko szare, przeciętne, monotonne....
(...)
wszystko obszedł... w społeczeństwie, w ludziach, nigdzie.
a może źle szukał?
nie - ależ nie. Obszedł wszystko, wszystko widział, wszędy pytał....
a może jest za brutalny? może jego dusza - ta harfa Eola - ma za grube struny, by na nich mogły zadrgać i zafalować subtelne tajemnice?
nie.
przecież ten błysk, przecież czuł, dlatego szukał......."
I jeśli kiedykolwiek umrę – a wiem, że umrę w bardzo krótkim czasie – umrę, zgłębiwszy ten świat z bliska i z daleka, z góry i z dołu, ale z nim nie pogodzony. Umrę i On zapyta mnie wówczas: «Czy było ci tam dobrze, czy źle?» Ja zaś będę milczeć, opuszczę wzrok i będę milczeć. Niemota taka znana jest wszystkim, którzy zebrali żniwo wielodniowego i zapamiętałego pijaństwa. Czyż bowiem życie ludzkie nie jest chwilowym otępieniem duszy, a także jej zaćmieniem? Wszyscy jesteśmy jakby pijani, każdy na swój sposób; jeden wypił mniej, inny więcej. I na różnych różnie to działa: jeden śmieje się światu w twarz, a inny skłania głowę na piersi tego świata i płacze. Jeden już się wyrzygał i jest mu dobrze, a innego dopiero zaczęło mdlić. A cóż ja? Wiele zaznałem, ale nic nie zdziałałem. Nigdy się nawet tak naprawdę nie roześmiałem i ani razu mnie nie zemdliło. Ja, który doznałem w tym świecie tyle, że tracę rachunek i zapominam kolejności – ja jestem najtrzeźwiejszy z całego świata; na mnie to wszystko marnie działa... «Dlaczego milczysz?» – spyta Pan, spowity w błękitne błyskawice. A co ja mu powiem? Nic, tylko będę milczeć i milczeć... Ta łza nie jest wyrazem żalu, ta łza nie jest smutkiem,
to łza ...
nieporadności,
bolesne piękno,
bezsilność bezkresu piękności
i minimalistycznych możliwości.
Ta łza, to łza niewolnika.
Chcę czuć, móc czuć piękno
zamknięty w szklanej łzie ...
Ja umieram na zawsze
szczelnie zamknięty w podświadomości,
zatruty, zawstydzony,
zaszczuty ...
Ja umieram na zawsze.
To bezkres palety odczuć zamknięty
w zubożałości możliwości ...
Ja umieram
na zawsze.
I przyszli, jak co dzień o świcie i powiedzieli:
- morganie wszechmogący, znów zmartwychwstałeś - pobłogosław i pozwól nam skosztować Twojej duszy...
To mówiąc wyciągnęli dobrze nabitą lufkę...
- Bierzcie i palcie z tego wszyscy - to jest bowiem dusza moja, która za was i za wielu będzie spalona
Lost Illusions Tavern
Impressiones (Ænigmællæ) || Antiimpressiones (sanguine scriptæ) | Antiimpressiones (ira scriptæ) || Impressiones (Divinæ)
Corpus Tuum (18+) | Impressiones (Rosellæ) || Impressiones (epicæ) || Impressiones (musicæ) | Anti- et postimpr. (musicæ)

Para bellum (contra moscoviam) | Carentis spe caupona | Iter ad Obscurum castrum (contra catholandum)


Hiperestezja | Witold Zimmer | (N)e(u)rotica



Jvegi napisał/a:
Nie, nie można się cieszyć, że mamy nową formę sponsorowania developmentu, szansę na spełnienie tych marzeń o prawdziwej ewolucji crpegów, gier lepszych niż baldury czy arcanum.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
picollo 

Posty: 575
Podziękowania: 63/97
Wysłany: 2010-03-05, 20:53   

morgan napisał/a:
picollo napisał/a:
Jeśli ktoś zrobił questa ze zdjęciem geasu z Yoshimo,

mówisz o TS? to - po raz kolejny zaznaczę - tylko modyfikacja, nic więcej...


chodzi mi o odniesienie serca do kapłana Ilmatera
morgan napisał/a:
picollo napisał/a:
Longer Road się kłania

to tylko modyfikacja... nie sądzę by ktoś był skłonny przyłączyć Irenicusa... Co do Sarevoka - może to być naciągane co najwyżej w minimalnym stopniu, bowiem sposoby rozwiązania/argumentacja są w stanie mnie przekonać (co nei oznacza, że osobiście bym przyłączył)...


Ok, widzę, że tu faktycznie trochę się różnimy w spojrzeniu na te sprawy. Ja wszystko rozpatrywałem w kontekście ewentualnego powstania modu. Więc inne mody, zwłaszcza dobrze napisane(a za taki uważam LR) uznawałem za możliwy punkt odniesienia
morgan napisał/a:
picollo napisał/a:
Byli rodzeństwem.

Hmm, picollo, mógłbyś mi powiedzieć, gdzie (bo przypuszczam, że to sprawka Yoshiego) jest o tym mowa/napisane?


miejsca w grze ci nie wskażę, bo to nie w grze znalazłem. W temacie u Gibberlingów na temat Tamoko mod wszyscy uznawali to za rzecz oczywistą, więc uznałem to za pewnik.
http://forums.gibberlings...pic=12533&st=15
link do tematu.

odnośnie akademii... tak, nie mam pojęcia o FR, więc dość dowolnie rzuciłem pomysł. Ale równie dobrze mogłoby to być cokolwiek innego. I nie, nie odbieram tego jako krytykę.
morgan napisał/a:
picollo napisał/a:
Więc byłoby to tylko uniknięcjem skakania do strefy kieszeniowej,

I zniszczeniem kolejnej "niezmiennej globalnej";>? Cespenar istnieje tylko w Sferze Kieszeniowej i nie jest to kwestia mojego przekonania czy przyzwyczajenia, tak po prostu jest, bo jako taki stał się "elementem wystroju" tej sfery... A mi skakanie do Sfery nie przeszkadza - w końcu kto może sobie pozwolić na taką chatkę?;) A i przespać przy okazji się można...

Zabrzmiało jak narzekania, że za moich czasów, to tych wszystkich udogodnień nie było i też żyło się dobrze ;P
A gdyby ta butla była w grze, to byś pisał zupełnie inaczej.

I jako, że raz jeszcze odniosłeś się do "Jeśli ktoś zrobił questa..."
Może gdybym napisał wykonał questa, nie byłoby nieporozumienia.
_________________
był szalony jak stado zajęcy na wiosnę, kiedyś kazał nam ściąć cały zagajnik dębów, bo uroiło mu się, że go szpiegują... a potem doszedł do wniosku, że były jednak w porządku i rozkazał nam je pochować.
- czy wy wiecie ile czasu zajmuje zakopanie dębowego lasu?
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
morgan 
The Exiled Bard


Posty: 5259
Podziękowania: 345/225
Skąd: The Island of Misfit Toys
Wysłany: 2010-03-05, 21:47   

picollo napisał/a:
chodzi mi o odniesienie serca do kapłana Ilmatera

my bad, nie pomyślałem o tym... Inna sprawa, że każdy robi, bo jest z tego całe 200k PDków - dzięki temu mamy świadomość, że nie targaliśmy sierściucha całkiem na darmo przez pół gry... Dobra, żartuję - owszem, jeśli ktoś był dociekliwy w Czarowięzach dowiadywał się zalążka historii (a mądrej głowie... (+ TS =) ...dość dwie słowie;)...
picollo napisał/a:
Ok, widzę, że tu faktycznie trochę się różnimy w spojrzeniu na te sprawy.

Myślę, że nie bardzo, bo ja z kolei moze nie pisałem tego pod kątem moda, a pod kątem zapobieżenia temu, w jakim kierunku mogłyby zmierzać doń prace (ale jak Kinski wróci do Blasków, kto wie? moze cos z tego rozważy;)
Tylko, że dla mnie ważniejsza jest spójność fabularno-realiowa, a nie modzenie (jak to Kinski określa) dla samego modzenia i ani nie mam tu nikogo jakoś specjalnie na myśli, ani nikogo nie chcę urazic - jeśli ktoś sie poczuje dotknięty - przepraszam - to chyba raczej rodzaj manifestu;)... Bo przecież były już modyfikacje mające na celu pokazanie, że ich autorzy znają się na modowaniu (żeby wspomnieć z większych TDD, SoS i CtB, i 99% modzików dodających one-dayów, jeden-dwa itemy czy jeden spell)... Tylko jak coś robić, to robic naprawdę dobrze - bo poprawić błedy wynikające ze złego napisania skryptu jest łatwiej niż nieciągłości fabularne... Nie znam się na modowaniu, ale mam zaszczyt pracować (hmm, jak to zabrzmiało, raczej ta osoba ma pecha liczyć na moją współpracę, a ja ciągle mam do zrobienia 100 różnych rzeczy) z kimś, kto zwraca uwagę na każdy drobiazg, dzięki czemu coś co tworzy nie jest konglomeratem dziwnych rzeczy rzekomo układającą sie w całość, tylko starannie zbalansowanym w każdym aspekcie arcydziełem (abstrahując od faktu, że powoli staje się NPC-Packiem;/), więc mam przyjemność i możność podziwiania, do jakiego stopnia można dbać o szczegóły...
picollo napisał/a:
na temat Tamoko mod wszyscy uznawali to za rzecz oczywistą, więc uznałem to za pewnik.

może gdzieś w grze jest, nie zaprzeczę, bo Yoshi do moich ulubionych postaci (przede wszystkim z racji cheaterskiej podklasy) się nie zalicza... Aczkolwiek nawet w TSie nie przypominam sobie by coś o tym było...
picollo napisał/a:
Ale równie dobrze mogłoby to być cokolwiek innego.

Skoro SoA zaczynamy w 1369 r. to równie dobrze mozemy niszczyć sprzysiężenie mające na celu wspomniane odłączenie się R. od Amn i przyłączenie do Tethyru (albo na odwrót;>), włącznie z tym, że jak zwykle zresztą, możemy zostać wplątani w bieg wydarzeń, rpzez większosć czasu nie mając nawet pojęcia o stawce;> - ale to juz było przecież...
Nom, ale zgodze się w jednym - można zapewne to jakoś uwiarygodnic fabularnie, z tym, że mocni przeciwnicy sa z racji, że to ToB jednak nieodzowni - zauważ, jak wszyscy jadą po Illaserze właśnie, że słaba, a po góra drugiej grze sięga się po utrudniacze...
picollo napisał/a:
A gdyby ta butla była w grze, to byś pisał zupełnie inaczej.

zapewne, ale skoro jej nie ma - znaczy może byc nie powinno;>
picollo napisał/a:
Może gdybym napisał wykonał questa, nie byłoby nieporozumienia.

nom, myslałem o stworzeniu nie wykonaniu...
_________________
Pozdrawiam
\m/organu\m/
\m/agnu\m/

Kontakt ze mną - via mail (morgan19[at]interia.pl) lub GG (9928331)

Szukał długo...długo, tajemnie, nie zwierzając się ludziom.
Oczy jego były rozświecone wewnętrznym odbłyskiem jasnej idei.
Szukał....
- i to, na co patrzał, nie zadowalało go.
Gdzie?
(...)
Trwożnie, pytająco usiłował wszystko poznać, zobaczyć...
Nie ma....
badał, wgłębiał się, szukał...
Nie ma, w ludziach nie ma, w ich myślach, tworach...
Wszystko szare, przeciętne, monotonne....
(...)
wszystko obszedł... w społeczeństwie, w ludziach, nigdzie.
a może źle szukał?
nie - ależ nie. Obszedł wszystko, wszystko widział, wszędy pytał....
a może jest za brutalny? może jego dusza - ta harfa Eola - ma za grube struny, by na nich mogły zadrgać i zafalować subtelne tajemnice?
nie.
przecież ten błysk, przecież czuł, dlatego szukał......."
I jeśli kiedykolwiek umrę – a wiem, że umrę w bardzo krótkim czasie – umrę, zgłębiwszy ten świat z bliska i z daleka, z góry i z dołu, ale z nim nie pogodzony. Umrę i On zapyta mnie wówczas: «Czy było ci tam dobrze, czy źle?» Ja zaś będę milczeć, opuszczę wzrok i będę milczeć. Niemota taka znana jest wszystkim, którzy zebrali żniwo wielodniowego i zapamiętałego pijaństwa. Czyż bowiem życie ludzkie nie jest chwilowym otępieniem duszy, a także jej zaćmieniem? Wszyscy jesteśmy jakby pijani, każdy na swój sposób; jeden wypił mniej, inny więcej. I na różnych różnie to działa: jeden śmieje się światu w twarz, a inny skłania głowę na piersi tego świata i płacze. Jeden już się wyrzygał i jest mu dobrze, a innego dopiero zaczęło mdlić. A cóż ja? Wiele zaznałem, ale nic nie zdziałałem. Nigdy się nawet tak naprawdę nie roześmiałem i ani razu mnie nie zemdliło. Ja, który doznałem w tym świecie tyle, że tracę rachunek i zapominam kolejności – ja jestem najtrzeźwiejszy z całego świata; na mnie to wszystko marnie działa... «Dlaczego milczysz?» – spyta Pan, spowity w błękitne błyskawice. A co ja mu powiem? Nic, tylko będę milczeć i milczeć... Ta łza nie jest wyrazem żalu, ta łza nie jest smutkiem,
to łza ...
nieporadności,
bolesne piękno,
bezsilność bezkresu piękności
i minimalistycznych możliwości.
Ta łza, to łza niewolnika.
Chcę czuć, móc czuć piękno
zamknięty w szklanej łzie ...
Ja umieram na zawsze
szczelnie zamknięty w podświadomości,
zatruty, zawstydzony,
zaszczuty ...
Ja umieram na zawsze.
To bezkres palety odczuć zamknięty
w zubożałości możliwości ...
Ja umieram
na zawsze.
I przyszli, jak co dzień o świcie i powiedzieli:
- morganie wszechmogący, znów zmartwychwstałeś - pobłogosław i pozwól nam skosztować Twojej duszy...
To mówiąc wyciągnęli dobrze nabitą lufkę...
- Bierzcie i palcie z tego wszyscy - to jest bowiem dusza moja, która za was i za wielu będzie spalona
Lost Illusions Tavern
Impressiones (Ænigmællæ) || Antiimpressiones (sanguine scriptæ) | Antiimpressiones (ira scriptæ) || Impressiones (Divinæ)
Corpus Tuum (18+) | Impressiones (Rosellæ) || Impressiones (epicæ) || Impressiones (musicæ) | Anti- et postimpr. (musicæ)

Para bellum (contra moscoviam) | Carentis spe caupona | Iter ad Obscurum castrum (contra catholandum)


Hiperestezja | Witold Zimmer | (N)e(u)rotica



Jvegi napisał/a:
Nie, nie można się cieszyć, że mamy nową formę sponsorowania developmentu, szansę na spełnienie tych marzeń o prawdziwej ewolucji crpegów, gier lepszych niż baldury czy arcanum.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Arthanis 
Mroczny lord dżemu truskawkowego

Wiek: 30
Posty: 32
Podziękowania: 2/8
Wysłany: 2010-04-06, 20:53   

Osobiście uważam że ToB miało początkowo aspiracje do bycia pełnoprawnym sequelem BG (stąd tyle niedokończonych pomysłów) ale w natłoku pracy wyszedł z tego taki hack'n'slash...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
picollo 

Posty: 575
Podziękowania: 63/97
Wysłany: 2010-04-07, 10:36   

I mi się tak wydaje. Zastanawiające jak dla mnie jest numerowanie głównych lokacji w ToB-ie.
4000, 4500, 5000, 5200 itd.

Myślę, że można założyć że nie zmienia się systemu, który sprawdzał się w jedynce i SoA, tzn każda kolejna (większa) lokacja ma numer większy od poprzedniej o 100, zamiast o zróżnicowaną ilość jak w ToBie. Zapewne jest to pozostałość po planach na pierwotny, duży ToB.

Można np znaleźć w plikach gry ikonkę zniszczonego Saradush. Zapewne pozostałość po planowanej przez twórców możliwości odwiedzenia zniszczonego Saradush.
Jest też wolna ikonka drugiego lasu. Ale tych lokacji nie ma. Sądząc po ilości brakujących lokacji z pełną setką, ToB to w najlepszym wypadku koło 30% tego, co planowano. Strasznie mało. Ale modderzy wolą zajmować się mega napakowanym i jeszcze bardziej zmodowanym SoA ;)

Fajnie byłoby np. odwiedzić ogarniętą zamieszkami Myratmę. Fajnie byłoby, żeby podróż do Enklaw wymagała przejścia przez kilka lokacji (coś jak wędrówka do maszerujących gór, tylko dłuższa), fajnie by było... dużo innych rzeczy zobaczyć. Rozmarzyłem się trochę. No nic. Instaluję maksymalnie zmodowanego ToBa właśnie, i pomyślę nad jeszcze innymi rzeczami, które mogły zostać wycięte.
_________________
był szalony jak stado zajęcy na wiosnę, kiedyś kazał nam ściąć cały zagajnik dębów, bo uroiło mu się, że go szpiegują... a potem doszedł do wniosku, że były jednak w porządku i rozkazał nam je pochować.
- czy wy wiecie ile czasu zajmuje zakopanie dębowego lasu?
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Arthanis 
Mroczny lord dżemu truskawkowego

Wiek: 30
Posty: 32
Podziękowania: 2/8
Wysłany: 2010-04-07, 18:34   

Przede wszystkim fajnie by było gdyby kolejne części gry zamiast ograniczać się do serwowania nam nowych map, rozbudowały też stare. Miłoby było po powrocie z saraduch zaliczyć parę questów we wrotach baldura, podskoczyć na wybrzerze mieczy i jeszcze wykonać kilka opuszczonych i nowych questów w Ankhaltii...

Kolejne części gry są dla nie zbyt "hermetyczne". Wolałbym bardziej otwarty świat.

Co do samego trąbala - szacunek że gra ta stanowi jedynie 30% tego czym miała być uważam za dość precyzyjny. Nie mam nic do siekaniny, to w BG też jest przyjemne, ale pod warunkiem że nie odbywa się to kosztem całkowitego spłycenia fabuły. A tu niestety miało to miejsce, w efekcie przez większość czasu przedzieramy się przez tabuny mniej lub bardziej przypadkowych przeciwników... A wystarczyło przywrócić lokacje z SoA i dodać tam masę questów (w końcu mapy i 80% reszty były już podane na tacy...).
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
picollo 

Posty: 575
Podziękowania: 63/97
Wysłany: 2010-04-08, 19:43   

A ja bardzo się cieszę z takiej, a nie innej konstrukcji sagi.
W zasadzie bardzo mało momentów w trakcie całej sagi uzasadnia takie fabularne łażenie w losowym kierunku, i szukanie przygód dla samego szukania przygód.

Zresztą zrobienie tego bardziej otwartego świata siłą rzeczy musiałoby pchnąć BG w kierunku Morrowinda, czy innych TES-ów, a symulatory świata fantasy owszem, ale nie w BG.

Szacunek z 30% był rzuceniem przypadkowej liczby. No nic, na pewno brakuje dużo. Ale powrotowi do terenów z SoA mówię stanowcze NIE.
W Tethyrze wspomina się tyle ciekawych wątków (nie piszę, że pojawiają się znacząco, ale o kilku są drobne napomknięcia), że Amn wydaje się niepotrzebne. Poza tym gdyby takie coś zrobiono (recykling tych map), gracze powiedzieliby, że twórcy idą na łatwiznę.

BTW mapy, to wcale nie taka duża część moda, jak się wydaje. Cała rewszta jest dużo bardziej uciążliwa, i pracochłonna. No, bo o co Ci chodziło z 80% reszty, nie wiem. Przedmioty, guesty, i większość skryptów i tak trzeba by robić od nowa.
_________________
był szalony jak stado zajęcy na wiosnę, kiedyś kazał nam ściąć cały zagajnik dębów, bo uroiło mu się, że go szpiegują... a potem doszedł do wniosku, że były jednak w porządku i rozkazał nam je pochować.
- czy wy wiecie ile czasu zajmuje zakopanie dębowego lasu?
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group