Poprzedni temat «» Następny temat
[Recenzja] Haydon Elizabeth - Rapsodia
Autor Wiadomość
Bofur Clawhammer


Wiek: 32
Posty: 111
Skąd: Racibórz
Wysłany: 2005-07-31, 14:14   [Recenzja] Haydon Elizabeth - Rapsodia

„Rapsodia”, Elizabeth Haydon

Wziąłem do ręki książkę, którą, jak można wyczytać z okładki, poleca mi Andrzej Sapkowski. Elizabeth Haydon... Kim ona jest ? Nigdy wcześniej nie słyszałem o tej pisarce... No cóż, czas najwyższy, aby ją poznać. Zagłębiłem się w świat wyimaginowany przez autorkę...

Proroctwo o Trojgu
Zjawi się Troje, odejdą wcześnie, przybędą późno;
Dziecko Krwi, Dziecko Ziemi, Dziecko Nieba.
Każdy człowiek, zrodzony z krwi,
Chodzi po ziemi i z niej żyje,
Sięga nieba i znajduje pod nim schronienie,
Dopiero umarły staje się częścią gwiazd.
Krew daje początek życia, ziemia – strawę,
Niebo daje marzenia w życiu i wieczność po śmierci.
Tym będzie dla siebie Troje, jedno dla drugiego.



Złotowłosa Bajarka Rapsodia, posiadająca magiczny dar kształtowania rzeczywistości... Tajemniczy assasyn Achmed, ostatni z rasy Draków, nieprzejednanych zabójców demonów... Rubaszny olbrzym Grunthor, niepokonany wojownik...
Dziecko Krwi, Dziecko Ziemi i Dziecko Nieba, o których wspomina pradawne cymriańskie proroctwo. Wybrańcy, mający stawić czoło przerażającemu F`dorowi – ognistemu demonowi, dążącemu do zagłady świata.
W dniu, kiedy ich drogi się krzyżują, rozpoczyna się barwna historia, pełna magii, humoru i przygód.

Tytułowa bohaterka, Rapsodia, nie jest jedną z typowych kobiecych bohaterek, jakie zwykli kreować pisarze, nie jest, więc prawą księżniczką, nie jest zawziętą feministką, ani nawet nieznośną i arogancką przedstawicielką pięknej płci. Rapsodia w młodości była... jak to się zwykło określać – przedstawicielką najstarszego zawodu świata. Zmieniła jednak profesję, została Pieśniarką (a właściwie Bajarką). Kim jest Bajarka? Już tłumaczę: jest to tak jakby połączenie minstrelki z czarodziejką. Świat, na którym żyje Rapsodia, powstał z pięciu elementów (ognia, powietrza, wody, ziemi i eteru), które nadal wibrują pierwotną mocą stworzenia. Niektórzy ludzie, w tym nasza bohaterka, potrafią te wibracje odczuwać, i odbierać jako muzykę; wykorzystywać moc tej muzyki. Takimi ludźmi są właśnie Pieśniarze. Bajarz zaś jest to tak jakby wyższy poziom Pieśniarza – Bajarz jest świetnie zgrany z tą muzyką, wywoływaną przez wibracje i może dzięki temu kreować rzeczywistość wg własnego „widzi mi się”.
Pewnego dnia Rapsodia musiała jednak uciekać, gdyż jej stary „klient” chciałby ją, jak to kiedyś zwykł robić, „wynająć”. Rapsodia, jak już wspomniałem, nie ma innego wyjścia jak ucieczka, bo „klient” jest człowiekiem wpływowym, ustosunkowanym i cholernie mściwym. Niespodziewanie z pomocą bohaterce przychodzi dwóch tajemniczych osobników i razem opuszczają miasto. Tymi osobnikami okazali się zabójca Achmed, potrafiący wyczuwać na odległość bicie serca innych i doskonale widzący w ciemnościach oraz potężny olbrzym z rasy Firbolgów - Grunthor – wielki wojownik, zaopatrzony w cały arsenał noszony na plecach, z dwoma kłami wystającymi niczym u odyńca. Rapsodia jednak wpadła w jeszcze większe tarapaty, niż te wiążące się ze spragnionym uciech cielesnych byłym kochankiem, gdyż dowiaduje się, że Achmed wraz z Grunthorem uciekają przed potężnym demonem F`dorem – Tsoltanem. Przez to są zmuszeni uchodzić poza kontynent (dodatkowo pojawia się pościg w osobie byłego kochanka Bajarki, wraz z kilkoma oddziałami najemników); w końcu dochodzą do drzewa zwanego Sagią – najstarszego drzewa na świecie, którego korzenie rosną niemal na każdym zakątku świata. Wchodzą pod Sagię i miesiącami wędrują między korzeniami wielkiego drzewa. Gdy wreszcie udaje im się znaleźć wyjście na powierzchnię, okazuje się, że ich kontynent – wyspa Serendair, została zniszczona przez ogromny wybuch., a podczas ich wędrówki minęło ponad XIV wieków. Sama trójka zdążyła już się zaprzyjaźnić i zgrać świetnie ze sobą. Na nowym lądzie okazało się, że przed wybuchem Serendair król Gwylliam zebrał niemal większość ludności i odpłynęli statkami dotarłszy właśnie na kontynent, gdzie pojawili się Achmed, Rapsodia i Grunthor. Trójka przyjaciół przeżyła razem w nowym miejscu wiele przygód. A na koniec udaje im się nawet podbić krainę barbarzyńskich, nieokrzesanych Firbolgów, i stworzyć regularne państwo, z Achmedem jako królem na czele i potężną armią Bolgów dowodzoną przez Grunthora („Najwyższy Autorytet, Którego Zawsze Trzeba Słuchać”).W międzyczasie bohaterowie usłyszeli opowieść, z której wynikało, że demon Tsoltan nie żyje, jednak Achmed domyśla się, że potężny F`dor nie mógł zginąć i na pewno nie dał za wygraną.
Ciekawe, czy nasi bohaterowie domyślają się już, że to oni są tym Trojgiem z pradawnego proroctwa …
„Rapsodia” jest to pierwszy tom trylogii o trójce przyjaciół (tomy następne to kolejno „Proroctwo” i „Przeznaczenie”), a zarazem debiut pisarski Elizabeth Haydon. Autorka potrafi pisać bardzo ciekawie, bezgranicznie wciąga czytelnika. Zagłębiwszy się w świat książki, nie będziesz mógł się odeń oderwać. W tym świecie humor kontrastuje z patosem, z pozoru zimny, oschły i zasadniczy Achmed daje się odkryć również jako człowiek, któremu nie zależy wyłącznie na sobie, człowiek, któremu nie obce są pojęcia „humor” czy „żarty”. Olbrzym Grunthor, który ciągle żartuje, często z podtekstem erotycznym, ale gdy tylko trzeba, potrafi być srogi i poważny; no i sama Rapsodia - bardzo dynamiczna postać, która przechodzi szereg metamorfoz – z naiwnej kurtyzany, poprzez słabą Pieśniarkę, aż do silnej i mądrej Bajarki, która posługuje się świetnie zarówno harfą, jak i mieczem (Grunthor znakomicie ją wyszkolił). Pisarka potrafi pisać ekspresyjnie, dobrze używa słów unikając zbędnych frazesów czy zanadto wyniosłych słów.
Ogółem debiut autorki jest świetnym początkiem kariery pisarskiej. Książka jest naprawdę bardzo dobra, czyta się ją jednym tchem, bardzo lekko i przyjemnie. Polecam „Rapsodię” każdemu miłośnikowi literatury fantasy, jak również ludziom lubującym się w dobrych lekturach. Książka na pewno jest warta swej ceny i pani Haydon już na samym starcie ma u mnie dużego plusa. No cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak zbierać pieniądze na pozostałe tomy trylogii...
W systemie oceniania od 1 do 10, bez żadnego zastanowienia jestem gotów dać pełną 8+, a może nawet 9. „Dziesiątki” nie wystawiam z tej prostej przyczyny, że nie jest to jakaś wybitna i genialna powieść, jednak bardzo, bardzo dobra książka.

Wydawca: Wydawnictwo MAG
Przekład: Anna Reszka
Tytuł oryginału: Rapsody



Geba
Ostatnio zmieniony przez chisette 2008-06-19, 23:03, w całości zmieniany 4 razy  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group