Poprzedni temat «» Następny temat
Co teraz czytasz?
Autor Wiadomość
Katorg 
Wolny scriptor, ponury bard


Wiek: 25
Posty: 442
Podziękowania: 8/23
Skąd: Piasek
Wysłany: 2018-03-14, 16:56   

Stanisław Mackiewicz "Londyniszcze"

Jedna z najciekawszych książek polityczno-historycznych jakie napisano w Polsce. Autor niestety niesłusznie zapomniany a szkoda bo o sprawach trudnych piszę wyjątkowo ciekawie i kontrowersyjnie (dla pewnych środowisk ofkors).
_________________
Jedną z najbardziej bolesnych form zdrady jest skazanie człowieka pracy na pracę bez sensu. - Ks. Józef Tischner

Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
torian 


Wiek: 29
Posty: 750
Podziękowania: 21/8
Wysłany: 2018-04-09, 17:17   

Peter Watts - "Echopraksja"

Jestem już na finiszu. Dzisiaj chyba dobrnę do końca. "Ślepowidzenie" było znakomite a kontynuacja w niczym mu moim zdaniem, nie ustępuje. Chociaż nie mogę nie zauważyć że to generalnie taka specyficzna powieść gdzie fabuła ma drugorzędne znaczenie i w zasadzie stanowi tylko tło dla rozmaitych przemyśleń autora, głównie na temat świadomości i rzeczywistości, czym są i dlaczego nie istnieją :razz: ?

Nie jest to w żadnym wypadku zarzut. Powtarzając za memorym, polecam każdemu.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Nobanion 

Posty: 1048
Podziękowania: 100/226
Wysłany: 2018-04-10, 06:50   

Joan D. Vinge ze swoim cyklem Psychotronik
Ostatnio wzięło mnie na czytanie rzeczy, które kiedyś poznałem. Najpierw seriale, teraz Vinge Joan ze swoim cyklem Psychotronik. Myślałem że się nie obroni, że sentyment itd, ale to kawał porządnej literatury s-f z bardzo mocnymi wnioskami na temat kondycji nas ludzi i nie tylko...
1. Co najciekawsze - czyta się jakby była napisana teraz i ma nawiązanie pewne do zdarzeń z obecnych czasów.
2. Jednak nie to stanowi o sile tego cyklu, ale język pisarki - i sama fabuła, że nawet nie doszukując się jakiś nawiązań do współczesności naszej - daje radę...
3. Takie wiki daje opis https://pl.wikipedia.org/wiki/Cykl_o_Kocie

Powtarzając za poprzednikiem, polecam każdemu.
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
torian 


Wiek: 29
Posty: 750
Podziękowania: 21/8
Wysłany: 2018-04-15, 14:27   

Ostatnio zapoznaję się ze zbiorami opowiadań trzech tzw "mistrzów grozy": H.P. Lovecrafta, E. A. Poe'go i A. Blackwooda. Opowiadania swoje lata mają i różnie zniosły próbę czasu. Gdybym miał porównać poszczególnych autorów, wyglądałoby to tak:

Lovecraft>Blackwood>długo, długo nic>Poe

Wybacz Edgarze ale twoja twórczość być może straszyła 200 lat temu, ja niestety ziewałem czytając. Znacznie lepiej jest w przypadku Lovecrafta, który w swych opowiadaniach nie ukrywa że jest wielkim fanem Poe'go. Moim zdaniem wielbiciel przerósł idola. Jego twórczość mimo setki na karku wciąż buduje niezły nastrój. Co ciekawe, mimo iż autor pisze o "niewypowiedzianej grozie" dość ogólnikowo to jednak na tyle sugestywnie że wyobraźnia sama dopowiada resztę.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
memory 
Gwiazda Mystry


Wiek: 44
Posty: 563
Podziękowania: 123/148
Skąd: Garwolin
Wysłany: 2018-06-23, 03:59   

Peter V. Brett "Otchłań"
Postanowiłem odsapnąć trochę od powieści (i zbiorów opowiadań) z serii Uczta wyobraźni i wziąć się za coś lekkiego. Jak zapowiadałem przy okazji zmagań z poprzednią częścią sagi Bretta, miałem powrócić do tej opowieści nawet mimo tego, że jej jakość pozostawia sporo do życzenia. Jak już pisałem: Bretta czyta się wartko. I tego też oczekiwałem po "Otchłani", ale okazuje się, że przerwa od poprzedniego tomu była zbyt długa. Miało być łatwo, a jak na razie żyłka mi pulsuje na skroni z wysiłku; kompletnie nie pamiętam, co się kryje za imionami i nazwami, które pojawiają się na kartach powieści.

Aż strach pomyśleć, co będzie jak Martin wyda wreszcie (bo wyda, prawda?) kolejny tom Pieśni lodu i ognia. Tam to się już kompletnie pogubię :lol:
_________________
Slainte mhath!
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Katorg 
Wolny scriptor, ponury bard


Wiek: 25
Posty: 442
Podziękowania: 8/23
Skąd: Piasek
Wysłany: 2018-06-28, 16:24   

Maurice Druon "Królowie przeklęci"

Gra o Tron była tym inspirowana. Ale wyszła marnie w porównaniu do pierwowzoru jakimi były losy Kapetyngów i Plantaganetów. Krwiste, pełne namiętności postacie, świetny stylistycznie język, sensowne i oparte na faktach intrygi. Siedem tomów przedniej rozrywki. W kategorii powieści historycznych nie ma tutaj konkurencji, może poza twórczością Zofii Kossak-Szczuckiej. Ale to tylko moja opinia.
_________________
Jedną z najbardziej bolesnych form zdrady jest skazanie człowieka pracy na pracę bez sensu. - Ks. Józef Tischner

Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Ruffle_truffle 


Wiek: 30
Posty: 775
Podziękowania: 29/80
Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 2018-06-30, 13:59   

Dzikowska "Czarownicy". Wygląda na to, że erpegowym magikom nie tak daleko do tych z realu.
_________________
Yakman gadał, gadał, cały czas gadał...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
memory 
Gwiazda Mystry


Wiek: 44
Posty: 563
Podziękowania: 123/148
Skąd: Garwolin
Wysłany: 2018-08-06, 00:15   

Chris Beckett - Ciemny Eden
Na pozbawionej własnego słońca planecie, w otoczonej wysokim górami dolinie pięciuset osobowa Rodzina czeka aż przybędzie po nich "Ziemia". Wszyscy oni są potomkami pary (a jakże, w końcu to Eden) kosmicznych rozbitków, których trzej towarzysze sto sześćdziesiąt lat temu podjęli ryzyko powrotu na Ziemię swoim uszkodzonym statkiem. Trapiona przypadłościami wywołanymi mocno ograniczoną pulą genów społeczność rozpaczliwie trzyma się miejsca, w którym dawno temu osiadł "Lon Downik" ich protoplastów. Tymczasem w okolicy zaczyna brakować pożywienia dla rozrastającej się grupy ludzi. John Czerwoniuch zaczyna powoli dostrzegać, że dalsze kurczowe trzymanie się tradycji nie ma już sensu...
Książka napisana łatwym i przystępnym językiem, czyta się z przyjemnością. Podobieństwo do pomysłów Aldissa (Non stop, Cieplarnia) jest oczywiste, ale to wcale nie jest minus. Jak na razie jakimś zgrzytem są dla mnie tylko przemyślenia głównych bohaterów; wnioskują raczej jak mieszkańcy Ziemi, a nie Edenu.

Oczywiście "Uczta wyobraźni".
_________________
Slainte mhath!
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
torian 


Wiek: 29
Posty: 750
Podziękowania: 21/8
Wysłany: 2018-09-15, 14:33   

Dallas 63

Do Kinga podchodzę ostatnio bardzo ostrożnie bo wśród jego powieści można trafić na dzieła wybitne, średniaki jak i na totalne kaszany. Dallas jednak spokojnie położyłbym na jednej półce obok powieści takich jak "Lśnienie", "Cmętarz zwieżąt" i "Ręka Mistrza". Cierpiących na polityczną alergię pragnę uspokoić, wątek polityczny jest tu tylko tłem i w żadnym wypadku nie wysuwa się na pierwszy plan.

Nie jesteście ciekawi czy King jest zwolennikiem teorii spiskowych?
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Nobanion 

Posty: 1048
Podziękowania: 100/226
Wysłany: 2018-11-10, 10:26   

Po raz enty raz czytam Książki z cyklu "Przygody Bahzella Bahnaksona" - Davida Webera.
Wpadła mi wiele lat temu przypadkowo z wykreowanym światem fantasy z nową rasą nazywaną hradani, tutaj napisane przez twórcę znanego z serii space opera.
Oczywiście, że to nie dla wszystkich jest, ale autor robi ukłon w stronę sympatyków...ale to byłby spoiler, jakbym napisał.

Taką znalazłem opinię o niej, pod którą się podpisuję, jeszcze przed wydaniem 4 części.
Czwarta część jest ciut dziwna dla mnie, jakby ją tłumacz opuścił^^, jakby inny autor ją napisał^^. Ale i tak daje radę.
Cytat:
David Weber to autor książek z gatunku sci-fi. Domyślam się, że "Przygody Bahzella Bahnaksona" to jego pierwsza wyprawa do świata fantasy, taki skok w bok od codziennej rutyny. Co myślę o tym jako czytelnik. Otóż Weber minął się z powołaniem :).
Znawcy "prawdziwej, dorosłej i poważnej" fantasy mogą się oburzyć, że dałem tak wysoką ocenę jakiejś "miernocie", ale nic na to nie poradzę. Książka, a właściwie cały cykl, jest po prostu ŚWIETNY.
Kupiłem to dawno temu, myślałem, że trzy tomy to zamknięta całość, i dopiero tutaj na stronie "lubimyczytać.pl" zobaczyłem kolejną część. Nie omieszkam kupić w ciągu najbliższych dni.

Głównego bohatera/antybohatera :) bardzo trafnie określił czytelnik "Wagabunda" kilka wpisów niżej. Cytuję: "Bahzell nie jest nadętym rycerzem w lśniącej zbroi, ma własne bushido i trzyma się go, niezależnie kto próbuje mu je nagiąć ... choćby i sam Bóg Wojny"

David Weber świetnie nakreślił osobowość i charaktery głównych postaci.
Widać też wyraźnie,że lubi swoich bohaterów i tych dobrych i tych złych. Myślę też, że świetnie się bawił pisząc coś innego niż zazwyczaj. Popisał się też wielką dawką zdrowego humoru. Rzadko która książka wzbudzała we mnie takie salwy śmiechu.
Jaka jest ogólna fabuła można przeczytać w opisie, nie chcę się powtarzać ani spojlerować. Lektura jest lekka, łatwa i przyjemna.
Ssie niesamowicie i żałowałem, że nie ma tego więcej. Teraz mam okazję, po kupnie tomu czwartego, zacznę czytać wszystko od początku.
Jak zwykle, nie jest to książka dla wszystkich, jeszcze taka nie powstała. Ja polecam. Kciuk w górę dla całego cyklu, wkrótce mam nadzieję, będę to samo mówił o części czwartej.
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Dragonian 

Wiek: 22
Posty: 6
Wysłany: 2018-11-13, 08:17   

Ja ze swojej strony polecam:
Kroniki Czarnej Kompanii Glena Cooka. Zacząłem sobie właśnie odświeżać ale z tego co pamiętam to zdecydowanie większe wrażenie zrobiły na mnie księgi północy (czyli 3 pierwsze tomy) niż późniejsze części ale seria jest godna polecenia ze względu na ciekawy rozwój postaci i zwroty akcji :) Jednocześnie nie jest to standardowy heroic fantasy bo opowiada o bandzie najemników, którzy idą do tego kto więcej zapłaci :)
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
torian 


Wiek: 29
Posty: 750
Podziękowania: 21/8
Wysłany: 2018-12-23, 00:54   

W końcu sięgnąłem po ostanie 2 tomy (i jeden poboczny) cyklu Demonicznego, Bretta. Co prawda seria po niezłym początku systematycznie staczała się na dno ale mój wewnętrzny naiwniak miał jednak resztki nadziei na jakieś błyskotliwe zakończenie. Niestety okazało się tak standardowe jak to tylko możliwe. Powrót do serii po dwuletniej przerwie okazał się bardziej problematyczny niż myślałem. Szczególną trudność sprawiało ponowne połapanie się kto jest kim. Briar? Co za Briar?

W pierwszym tomie mamy dużo politykowania i dialogów, niestety niewysokich lotów ale podobał mi się rozdział w którym Jardir beszta członków swojej rodziny za rozpiernicz jaki zrobili pod jego nieobecność. Nosi on tytuł "Ukochana" ale znacznie bardziej pasowałoby "Was k***a zostawić na chwilę samych".

Drugi tom to już jedno wielkie mordobicie, które szybko zaczyna nużyć bo kolejne starcia niemal niczym się od siebie nie różnią. Przy okazji warto zauważyć jak bardzo rozwinęła się technologia od pierwszego tomu. Powstały nawet magiczne telefony komórkowe, niestety Thessa Mobile ciągle ma problemy z zasięgiem. Czytając zastanawiałem się też kiedy to włócznie stały się broniami siecznymi, co można wywnioskować po zamiłowaniu bohaterów powieści do odrąbywania nimi kończyn wrogom.

Co do tomu pobocznego ("Dziedzictwo posłańca"), są to trzy opowiadania na wzór "Złota Brayana" czyli to co autorowi wywalili w trakcie redakcji. Jedno całkiem niezłe, pozostałe cienkie.

Podsumowując tom nadaje się do czytania w transporcie publicznym, kolejce do lekarza itp bo czas leci przy nim błyskawicznie ale to jego jedyna zaleta.

Zniesmaczony odłożyłem Wibreta na półkę i sięgnąłem po tytuł który na tejże samej półce leżał od zeszłych świąt i patrzył na mnie z wyrzutem. Były to "Opowieści z Meekhańskiego pogranicza". W stosunkowo niedługim czasie pochłonąłem dwa pierwsze tomy po czym stwierdzam. To najlepsze polskie fantasy jakie czytałem od czasów "Wiedźmina". Wróć, to najlepsze fantasy jakie czytałem od czasów "Wiedźmina. Seria ma nawet potencjał by Wieśka przyćmić, ale jak wspomniałem mam za sobą dopiero dwa pierwsze tomy (w sprzedaż są już kolejne trzy) a to za wcześnie by wyrokować w tej sprawie.

Autor wzorem utytułowanych autorów fantasy wykreował swój własny świat (no dobra na razie jest to kawałek świata) z własną historią i mitologią. Czym jest tytułowy Meekhan? To kraj który kojarzy mi się ze starożytnym Rzymem, tzn w stosunkowo krótkim czasie znacząco się rozrósł wchłaniając okoliczne ziemie wraz z zamieszkującymi je ludami po czym gwałtownie wyhamował swoją ekspansję i obecnie ma kłopoty z utrzymanie granic pod naporem mniej zaawansowanych technologiczne ale wojowniczych sąsiadów.

Wegner w odróżnieniu od Sapkowskie posługuje się dość prostym (a czasem nawet surowym) językiem ale to pasuje do powieści, której bohaterami są zwykle prości acz honorowi wojownicy a nie pełni rozterek moralnych wiedźmini.

Pierwsze dwa tomy to zbiory opowiadań (wzajemnie powiązanych i chronologicznie uporządkowanych) pozwalające czytelnikowi na niespieszne poznanie świata i bohaterów, a tych jest czterech (odpowiednio z północy, południa, wschodu i zachodu). Jak nietrudno się domyślić ich losy z czasem zaczną się krzyżować. Wątek główny rozwija się powoli gdzieś na marginesie powieści i póki co nie jestem w stanie go zaspoilerować nawet gdybym chciał.

Są dwie rzeczy które szczególnie mnie irytują w czytanych dotychczas powieściach i opowiadaniach fantasy. Po pierwsze wielostronicowe opisy wymiany ciosów w trakcie bitew (tak na ciebie patrzę Wibrecie). No cóż tutaj tego nie ma, w przypadku walk mało istotnych lub gdy jedna ze stron ma miażdżącą przewagę autor często ogranicza się do komentarza ze starcie zostało szybko rozstrzygnięte na korzyść jednej ze stron. Co jednak nie znaczy że czyni to zawsze, opowiadania "Wszyscy jesteśmy Meekhańczykami" i "Najlepsze jakie można kupić" to w zasadzie jeden wielki opis bitwy i czyta się to świetnie.

Po drugie, nadmiar seksu który zupełne nic nie wnosi do opowieści (ponownie piję do Wibreta ale ty Georgu Martinie również masz swoje za uszami). I ponownie tutaj tego nie ma (odrobina seksu jest w zaledwie jednym opowiadaniu).

A zatem zaprawdę powiadam wam, bierzcie i czytajcie z tego wszyscy albowiem jest to dobra lektura. Rzekłem.
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
memory 
Gwiazda Mystry


Wiek: 44
Posty: 563
Podziękowania: 123/148
Skąd: Garwolin
Wysłany: 2019-01-27, 22:14   

Cytat:
torian: Jak tam piąty tom me? Ja jestem na trzecim, trochę słabszy od poprzednich ale czytałem wcześniej opinie że w trzecim poziom trochę spada za to od czwartego znowu rusza z kopyta.

Moje ogólne wrażenie na temat pierwszych czterech tomów Opowieści z meekhańskiego pogranicza jest bardzo dobre. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że Wegner przez cały czas trzyma jeden wysoki i dość równy poziom. Pamiętam, że rzeczywiście przy trzecim tomie odczułem jakieś drobne rozczarowanie, ale teraz już nawet nie wiem,czego konkretnie dotyczyło. I jest całkiem możliwe, że takie odczucia pojawiły się tylko na początku lektury i rozwiały jeszcze przed końcem powieści. I tu właśnie może być źródło tych "złych" wspomnień. Trzeci tom to zmiana formy u Wegnera; ze zbiorów opowiadań przerzucił się na (tyczącą czterech osobnych wątków) powieść. Być może to on nie do końca radził sobie z tą zmianą, a może to tylko ja potrzebowałem czasu, żeby się przestawić. W trzecim i czwartym tomie intryga wskakuje już na "wyższy" poziom. Nie wiem, jak to napisać bez zdradzania fabuły, ale opowieść wkracza momentami na (mimo tego, że mówimy tu o fantasy) bardziej mitologiczne niż realistyczne obszary. Jest to szczególnie widoczne w wątkach Altsina i Yateha. Na pewno trochę mnie to uwierało już w trzecim tomie, a kiedy przed tomem piątym przeczytałem udostępniane przez Powergraph streszczenia, uświadomiłem sobie, że ten "wyższy poziom" zajmuje już sporą część całej historii.
A teraz wreszcie o "Każdym martwym marzeniu". Dla mnie to wciąż świetna lektura. Na pewno nie zmuszam się do zapoznania z dalszym ciągiem z obowiązku, jak to było w przypadku vibreta. Chwile, w których bohaterowie opowieści nie robią akurat niczego bardzo spektakularnego wcale nie wydają mi się nudne ani przydługie. Wegner pisze moim zdaniem bardzo przyjemnie. I wciągająco. Po 30% książki nie jestem jeszcze pewien, czy słowem kluczem dla "Każdego martwego marzenia" będzie rozmach, czy infantylność, ale nawet jeśli to drugie, to i tak jest to cykl, który polecam każdemu.

*Do tej naiwności wrócę, jak skończysz czwarty tom, torianie.
_________________
Slainte mhath!
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
torian 


Wiek: 29
Posty: 750
Podziękowania: 21/8
Wysłany: 2019-01-28, 08:11   

Zbliżam się do połowy trzeciego tomu, Górska Straż doprowadziła Cyganów na miejsce, dziewczyny szpiegują. Altsin i Yatech jak dotąd się nie pojawili ale za bardzo mi to nie przeszkadza bo od samego początku wątek Straży najbardziej przypadł mi do gustu.

Początek trzeciej części jest trochę nużący bo pierwsze 200 stron to zasadniczo wycieczka przez góry. Ale akcja właśnie zaczęła się rozkręcać, zapewne wiesz o czym piszę.

Czy po przeczytaniu 30% przypuszczasz że będzie to ostatni tom serii?
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
memory 
Gwiazda Mystry


Wiek: 44
Posty: 563
Podziękowania: 123/148
Skąd: Garwolin
Wysłany: 2019-01-29, 01:23   

Cytat:
Czy po przeczytaniu 30% przypuszczasz że będzie to ostatni tom serii?

Kurcze, w ogóle tego nie brałem pod uwagę! Mam nadzieję, że nie, chociaż skoro już zapytałeś, to muszę Ci powiedzieć, że nie da się tego definitywnie wykluczyć. Póki co wątki raczej się rozrastają i mnożą i wierzę, że nie po to tylko, by za chwilę miało z tego wyniknąć jakieś ostateczne rozwiązanie.

Cytat:
od samego początku wątek Straży najbardziej przypadł mi do gustu

Heh, myślę, że zdecydowanej większości czytelników :grin:
_________________
Slainte mhath!
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group