Poprzedni temat «» Następny temat
Pillars of Eternity
Autor Wiadomość
Cahir 
Pan Świtu


Wiek: 36
Posty: 893
Podziękowania: 144/36
Wysłany: 2017-09-10, 18:25   

Dobra, za namową (zachętą? :razz: ) Meisarchy skrobnę parę słów o Pillarsach.

Otóż, w najkrótszych słowach... kicha...

Znaczy, gra jest poprawna, ale w porównaniu do serii BG, biedna strasznie. Kilka rzeczy, które mi się nie podobają:
- strasznie płaskie i mało wyraziste postacie. Na razie w drużynie mam Edera, Alotha, Niezłomnego, Kanę i Sagani i... żadna z tych postaci mnie nie porwała. Normalnie żadna. To nie jest ta liga, co postacie z BG2 (serio, nawet większe uczucie tliło się we mnie do NPCów z BG1), a co dopiero tych z PST.
- jakoś strasznie mało zadań w tej grze, a już sama Zatoka Buntu to jakiś żart - puste ulice, zero gwaru, na rynku dwie osoby na krzyż, no dramat. Zwiedziłem na razie jedną dzielnicę i napotkałem chyba 4 (!) postacie, z którymi można porozmawiać i chyba z tuzin NPC oznaczonych na żółto, którym można zajrzeć w duszę...
- ... no właśnie, ci NPC to jest chyba coś, co mnie najbardziej w tej grze denerwuje. Jest ich kilkukrotnie więcej niż zwykłych postaci i nie mają żadnego wpływu na grę. Ja rozumiem, że twórcy chcieli jakoś uhonorować osoby, które zrzuciły się dla nich na Kickstarterze (sam należę do tego grona), ale żeby co druga postać w grze była alter ego jakiegoś gracza, to już gruba przesada.
- przedmioty, czyli coś co było fantastycznie opracowane w BG(2), tu jest po prostu nudne. Nie dość, że historie jakoś mnie nie wciągają (to akurat kwestia umowna), to cały system opisu zdolności jest tak zagmatwany, że nie jestem w stanie rozpoznać, czy dany przedmiot jest potężny czy nie. Nie czuje się tej wyjątkowości w przedmiotach. To samo zresztą z czarami.
- mechanika jest dla mnie zbyt skomplikowana, ale ja nigdy nie byłem jakimś specem od mechanik i entuzjastą nadmiernej taktyki, więc to akurat może dla innych stanowić zaletę tej gry.

Pewnie skończę PoE, zwłaszcza że podobno oba dodatki są lepsze od "podstawki", ale jestem szczerze zawiedziony. Już naprawdę, odpalając początek Shadowrun Returns, wciągnąłem się bardziej, mimo iż gra z kolei wydaje się zbyt mało skomplikowana (ale może to pozory tylko).

Jak dla mnie - średnie 5/10.

Mam nadzieję, że Tides of Numenera obroni się w stosunku do PST bardziej, niż PoE w stosunku do BG(2).

What a waste(land) : :-x
_________________
Then they summoned me over to join in with them
To the dance of the death.
Into the circle of fire I followed them
Into the middle I was led
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Kliwer 


Wiek: 29
Posty: 1385
Podziękowania: 139/201
Wysłany: 2017-09-11, 13:15   

Ja tam mimo wszystko PoE lubię. Jest znacznie gorsze od BG, zwłaszcza od dwójeczki, ale mimo wszystko to jedna z najlepszych gier, jakie wyszły od jakichś 10 lat. Wiem, że konkurencja nie jest duża, ale mimo wszystko. Mi się podoba, że PoE ma taki posmaczek stolikowego RPGa, głównie dzięki tym przygodom tekstowym. Dodatki Białej Marchii w ogóle są bardzo dobre, moim zdaniem, mają niezły klimat, ciekawe walki i ciekawą konstrukcję zadań. Biała Marchia naprawdę jest znacznie lepsza od podstawki- pokazuje to, że twórcy jednak czegoś się uczą, co pozwala mieć nadzieję, że PoE 2 będzie grą naprawdę na poziomie. W WM podobał mi się zarówno wątek główny jak i ta cała przygoda poboczna dotycząca arcymagów. Jedna z najlepszych walk, jaką widziałem od czasów Baldura- dwa smoki + arcymag to ekipa będąca naprawdę przyjemnym wyzwaniem. W nielicznych miejscach PoE jest nawet lepsze od Baldura, np. takie zadania jak Twierdza Redricka- bardzo dobre tło zadania, duża swoboda w przechodzeniu misji.

Cytat:
- strasznie płaskie i mało wyraziste postacie. Na razie w drużynie mam Edera, Alotha, Niezłomnego, Kanę i Sagani i... żadna z tych postaci mnie nie porwała. Normalnie żadna. To nie jest ta liga, co postacie z BG2 (serio, nawet większe uczucie tliło się we mnie do NPCów z BG1), a co dopiero tych z PST.


Te postacie są przede wszystkim za mało rozbudowane. Ich główna wada bierze się z tego, że mają niewiele odzywek i prawie żadnych banterów między sobą, za to jest masa dialogów o ich historii i przeszłości, co jest nudne. Z nimi się nie rozmawia, ich się przesłuchuje. Co do samych osobowości to Niezłomnego i Kanę oceniam bardzo wysoko, nawet na tle postaci z BG. Pozostali są przeciętni i faktycznie nudnawi.


Cytat:
- przedmioty, czyli coś co było fantastycznie opracowane w BG(2), tu jest po prostu nudne. Nie dość, że historie jakoś mnie nie wciągają (to akurat kwestia umowna), to cały system opisu zdolności jest tak zagmatwany, że nie jestem w stanie rozpoznać, czy dany przedmiot jest potężny czy nie. Nie czuje się tej wyjątkowości w przedmiotach. To samo zresztą z czarami.


Przedmiotom brakuje unikatowości, bo mają specjalne właściwości z rozdzielnika. System rozwoju postaci i idemy skopane są przez przesadne próby zbalansowania wszystkiego oraz przez naczelną zasadę, że żadna profesja nie może być niezbędna. Do tego twórcy wyraźnie opowiedzieli się przeciw naprawdę potężnym efektom, tak złym jak i dobrym. Bardzo rzadko da się zapewnić na coś sobie całkowitą niewrażliwość, można tylko podnosić rzuty obronne. I w drugą stronę- mało który efekt jest na tyle groźny, by się nim przejmować, wszystko można przeczekać.

Wygląda to, ostatecznie, mniej więcej tak: w BG na konkretne rzeczy reagujemy konkretną zagrywką (np. przełamanie strachu na wrogów posługujących się grozą), dalej zabawa idzie w stronę rzucania kolejnych kontr (np. rozproszenie magii na postacie chronione przełamaniem strachu). W PoE czary są mniej potężne, ustala się tylko pewną tendencję. Np. u mnie kapłan w czasie walk po prostu rzucał kolejne buffy, jeden po drugim, nawet nie parzyłem co one dokładnie robią, ważne, że coś tam podnoszą. Bardzo mało to taktyczne. Do tego ogólnie aktywowalnych zdolności jest po prostu za dużo, co prowadzi do tępej klikaniny. Wolałbym mniej czarów/umiejętności, ale generalnie potężniejszych. Np. zdolności dostępne x razy na spotkanie (a nie na dzień) to teoretycznie niezły pomysł, ale w praktyce powoduje właśnie nadmierną klikankę. Z kolei system odpoczynków oparty na zapasach to krok w dobrą stronę.

Cytat:
- mechanika jest dla mnie zbyt skomplikowana, ale ja nigdy nie byłem jakimś specem od mechanik i entuzjastą nadmiernej taktyki, więc to akurat może dla innych stanowić zaletę tej gry.


Ciekawe. Ja bym raczej powiedział, że mechanika jest przesadnie prymitywna. W czasie większości walk starczy rzucać "coś", nieważne za bardzo co, aktywować zdolności i czary jedna po drugiej i jakoś się przejdzie. W zasadzie na jednym schemacie działania można przejść każde starcie, poza niektórymi bossami.

Rozwój postaci też jest w sumie prostacki. W BG też nie był skomplikowany, ale duża ilość klas, podklas, dwu i wieloklasów, w połączeniu z systemem czarów i ciekawymi przedmiotami robił swoje. Tutaj nie ma nic takiego.

W BG walka z magiem różni się od walki ze smokiem. Walka z demonem jest inna od walki z dżinami etc. Naprawdę ta różnorodność jest wspaniała. W PoE mialem wrażenie, że każda postać jest po prostu tankiem/DPS-em/dystansowcem/bufferem i tyle, wszystko jedno czy to człowiek, czy to wampir, czy inny potwór. Dokładnie nie potrafię zdefiniować tego problemu, ale tej różnorodności nie czuję. Co gorsza, nie bardzo też widzę różnicę między zdolnościami magicznymi a niemagicznymi.


Do tych wszystkich zarzutów dodałbym jeszcze to, że klimat gry jest strasznie nijaki. Ni to standardowe fantasy, ni to coś ciekawego. Nie podoba mi się to, że kultury łączą różne rasy- przez to rasa nie ma praktycznie żadnego znaczenia. Równie dobrze wszyscy mogliby by być po prostu ludźmi.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Phaelin 
Planewalker


Posty: 82
Podziękowania: 15/6
Skąd: Melbourne, VIC
Wysłany: 2017-09-12, 08:06   

Jako wieloletni fan Obsidianu oraz backer chcę się odnieść do kilku zarzutów. Do pochwał nie będę, bo po co ;)

---

Cahir napisał/a:
strasznie płaskie i mało wyraziste postacie. Na razie w drużynie mam Edera, Alotha, Niezłomnego, Kanę i Sagani i... żadna z tych postaci mnie nie porwała. Normalnie żadna. To nie jest ta liga, co postacie z BG2 (serio, nawet większe uczucie tliło się we mnie do NPCów z BG1), a co dopiero tych z PST.


To prawda że postacie nie są rozbudowane przez co wyraźnie widać, że gra jest z Kickstartera. Sagani została okrzyknięta najnudniejszą postacią przez forumowiczów Obsidian Entertainent. Na obronę wysuwają się niektóre z zadań naszych kompanów, które pomimo swojej prostoty mi osobiście bardzo zaszły w pamięć.

Cahir napisał/a:
jakoś strasznie mało zadań w tej grze, a już sama Zatoka Buntu to jakiś żart - puste ulice, zero gwaru, na rynku dwie osoby na krzyż, no dramat. Zwiedziłem na razie jedną dzielnicę i napotkałem chyba 4 (!) postacie, z którymi można porozmawiać i chyba z tuzin NPC oznaczonych na żółto, którym można zajrzeć w duszę...


Śmiem wątpić co do ilości zadań (vide https://pillarsofeternity.gamepedia.com/Quests ). Zgodzę się do pustek w Defiance Bay, gdzie znowu wykonanie trąci Kickstarterem. Najbardziej zasmuciła mnie ta cisza, która jest czymś niespotykanym w wielkich metropoliach. Athkatla jest tu doskonałym przykładem jak powinno brzmieć miasto. Co do złotych NPCów to większość ich historii jest nudna, więc przestaje się je czytać bardzo szybko. Zapełniają oni nieco ulice, ale więcej żalu mam do stukniętych backerów, którzy masowo poupierali się iż ich postacie będą godlike'ami (wg lore rasa godlike jest rzadko spotykana, a tu masz ich jak grzybów po deszczu).

Cahir napisał/a:
przedmioty, czyli coś co było fantastycznie opracowane w BG(2), tu jest po prostu nudne. Nie dość, że historie jakoś mnie nie wciągają (to akurat kwestia umowna), to cały system opisu zdolności jest tak zagmatwany, że nie jestem w stanie rozpoznać, czy dany przedmiot jest potężny czy nie. Nie czuje się tej wyjątkowości w przedmiotach. To samo zresztą z czarami.


Zagraj z dodatkiem i znajdź soulbound weapons. Właściwie to nie tylko weapons a items, bo jest też tarcza i napierśnik. Wszystkich ogółem nie ma dużo i niekoniecznie są "potężne", ale to jest to czego tej grze brakowało od wersji 1.0 - ja uwielbiam. To samo tyczy się czarów, gdyż w dodatku masz możliwość zdobyć kilka nieosiągalnych innymi metodami (zakopany grimuar Ninagauth's Black Pages, lisz Concelhaut, oraz Llengrath).

Cahir napisał/a:
mechanika jest dla mnie zbyt skomplikowana, ale ja nigdy nie byłem jakimś specem od mechanik i entuzjastą nadmiernej taktyki, więc to akurat może dla innych stanowić zaletę tej gry.


Dla mnie też, ale zamiast przejmować się mechaniką skupiłem się na rozgrywce.

Cahir napisał/a:
Mam nadzieję, że Tides of Numenera obroni się w stosunku do PST bardziej, niż PoE w stosunku do BG(2).


Moim zdaniem twórcy podeszli do tematu zbyt nadgorliwie, a wiemy jaka jest nadgorliwość. Zbyt wiele razy chcą być unikatowi na siłę, zbyt wiele razy usiłują nawiązać do Planescape'a, zbyt wiele jest w grze treści która oprócz tego że jest, to nie pełni żadnej innej roli (zapychacze). No i ta nieustanna czytanina - tak, grałem w PST i jest świetny, ale Numenera wygląda następująco: idziesz 5 metrów, wall of text, idziesz 10 metrów, wall of text, kończysz mega długą konwersację i chcesz przejść kilka kroków, wall of text. Porzuciłem po kilku dniach.

Kliwer napisał/a:
w BG na konkretne rzeczy reagujemy konkretną zagrywką (np. przełamanie strachu na wrogów posługujących się grozą), dalej zabawa idzie w stronę rzucania kolejnych kontr (np. rozproszenie magii na postacie chronione przełamaniem strachu). W PoE czary są mniej potężne, ustala się tylko pewną tendencję.


Kamień-papier-nożyce. W pewnym momencie to również staje się nudne i przewidywalne ;)

Kliwer napisał/a:
W BG walka z magiem różni się od walki ze smokiem. Walka z demonem jest inna od walki z dżinami etc. Naprawdę ta różnorodność jest wspaniała. W PoE mialem wrażenie, że każda postać jest po prostu tankiem/DPS-em/dystansowcem/bufferem i tyle, wszystko jedno czy to człowiek, czy to wampir, czy inny potwór. Dokładnie nie potrafię zdefiniować tego problemu, ale tej różnorodności nie czuję. Co gorsza, nie bardzo też widzę różnicę między zdolnościami magicznymi a niemagicznymi.


Obsidian Entertainment chciało w imię politycznej (tfu!) poprawności zapewnić wszystkim klasom jednakową grywalność. Jak wyszło każdy sam oceni, ale podoba mi się to że tworząc drużynę dajmy na to 6 orlan chanterów nie jestem skazany na porażkę. Gram kim chcę, jak chcę.

Kliwer napisał/a:
Do tych wszystkich zarzutów dodałbym jeszcze to, że klimat gry jest strasznie nijaki. Ni to standardowe fantasy, ni to coś ciekawego. Nie podoba mi się to, że kultury łączą różne rasy- przez to rasa nie ma praktycznie żadnego znaczenia. Równie dobrze wszyscy mogliby by być po prostu ludźmi.


I tak i nie.

LUDZIE - Jak zwykle są dominującą rasą na całym świecie. Ale to już chyba standard, że ludzie pełnią przede wszystkim rolę everymana w niemal każdym settingu fantasy. W dedekach mogli awansować w każdej klasie, ale przecież w późniejszych edycjach również rozluźniono tę kwestię.

ELFY - Ich odmienność jest głównie przedstawiona u pale elves (nie wiem jak w polskim tłumaczeniu, blade elfy?), ale z racji settingu mającego być podobnym do Dalelands z Forgotten Realms nie spotykamy ich zbyt wiele - najwięcej bodaj w świątyni w mieście Twin Elms. Połączenie kultur lesnych elfów i ludzi z Aedyru ma historyczne uzasadnienie - odsyłam do lore, nie trzeba głęboko szukać w internecie, wszystko opisane jest w księgach porozrzucanych po grze.

KRASNOLUDY - Boreal dwarves nie mieszają się z innymi kulturami, gdyż głównie to mężczyźni zajmują się domem/dziećmi a kobiety polują i tułają się po świecie za przygodami (quest Sagani). Mountain dwarves wtapiają sie nieco w kulturę vailiańską, ale od ludzi odróżnia ich chęć ciągłego dążenia za horyzont, to oni zawsze są pierwsi na nowych ziemiach, stawiają pierwsze osadnictwa (a jedno przerodziło się w znane z dodatku Durgan's Battery).

ORLANIE - Najbardziej pokrzywdzona rasa, niedoceniana, poniżana, pogardzana i wykorzystywana w niewolnictwie. O ile hearth orlanie swoim samozaparciem przeciwstawiają się rasizmowi, o tyle dzicy orlanie postrzegani są jako... dzicy. Łączenie kultury orlan z elfami w Eir Glanfath ma może mniej sensu od wspólnej kultury elfio-ludzkiej, ale kimś trzeba bronić ruin przed kolonizatorami. Może sama elfia społeczność nie była w stanie się postawić.

AUMAUA - Górujący nad innymi i panujący na północnych wodach. Najmniej zrozumiana przeze mnie rasa, która miała być odpowiedzią na pół-orków. Ponieważ setting nie przewiduje ani orków ani mieszanego potomstwa między rasami (fakt, rasy nie krzyżują się genetycznie) uraczeni zostaliśmy nimi. Osobiście ani mnie ziębią ani parzą, ale z lore wynika że ich królestwo w Rauatai jest dosyć homogeniczne kulturowo.

GODLIKE - Odrzutkowie, "pobłogosławieni" przez jedno z bóstw w chwili narodzin. Panteon liczy 11 postaci, więc teoretycznie może być 11 rodzajów godlike'ów. Odpowiedź na sferotknięych tieflingów i aasimarów, budzą przerażenie, czasem podziw, ale pozbawieni są możliwości posiadania potomstwa. Rzadko spotykani (nie licząc złotych NPCów od durnych darczyńców), jako tacy nie mają swojej kultury.

---

Obsidian uczy się na błędach. Dodatek do podstawki pierwszej części jest tego najlepszym przykładem. Śledzenie procesu powstawania Pillars of Eternity II: Deadfire napawa optymizmem, gdyż widać już ile rzeczy zostało poprawione. Główni NPC (companions) będą bardzo rozbudowani w relacjach (kilku pobocznych NPC - sidekicks - będzie na poziomie tych z jedynki). Wprowadzona zostanie nowa formuła multiclassingu (imho zbędny feature, ale co tam). Nudna twierdza z jedynki zastąpiona będzie naszym własnym okrętem do żeglowania po archipelagu. To i wiele, wiele więcej, dlatego wsparłem kampanię na Figu. Ja już nie mogę się doczekać skutków moich wyborów, a będzie ich trochę.
_________________
It would be of small avail to talk of magic in the air...
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Kliwer 


Wiek: 29
Posty: 1385
Podziękowania: 139/201
Wysłany: 2017-09-12, 09:59   

Cytat:
Sagani została okrzyknięta najnudniejszą postacią przez forumowiczów Obsidian Entertainent.


Nie wiem, jak to ująć, mi się Sagani podobała. Była mało rozbudowana, nawet na tle innych postaci, to jej niewątpliwa wada. Ale sam charakter mi się podobał. Eskimos, kochająca matka, żona... to się rzadko w grach zdarza, a jednocześnie nie jest jakieś przekombinowane i dziwaczne. Szkoda, że nie można z nią więcej pogadać. Heh, no i ta kultura krasnoludów borealnych mnie trochę rozbawiła- z chłopami u garów i kobietami-łowcami. W dzisiejszych czasach twórcy nie mogą się od takich kwiatków powstrzymać.

Ciągnąc ten wątek- ta maniera jest dosyć drażniąca. Męskie prostytutki w burdelu, lesbijska "latarniczka" i jej kochanka-marynarz, manieryczne wynajdywanie żeńskich odpowiedników każdego słowa ("barbarzynka", lol. Albo "mniszka" na określenie kobiety-mnicha; dla mnie mniszka to taka szarytka w habicie raczej :p). Nie ma tego aż tyle, co w nieszczęsnych Dragon Aga, ale jednak sporo jest. Dobrze, że w tej grze nie ma romansów.

Cytat:
Śmiem wątpić co do ilości zadań


Zadań nie ma dużo, zważywszy na ilość lokacji. Ale przede wszystkim są to drobniutkie zadanka w stylu BG1. Brakuje dużych wątków pobocznych, takich jak w BG2, z własnymi lokacjami, kilkupoziomowymi lochami i tak dalej. Przypominam, że np. w BG2 całe takie Targowo, osobne miasteczko z wątkiem głównym i kilkoma zadaniami pobocznymi, to jest wątek całkowicie opcjonalny. Zadania w PoE to niestety cofnięcie się w rozwoju. Chociaż fajnie, że wiele z nich ma alternatywne drogi przechodzenia i jakieś drobne konsekwencje.

Cytat:
Zgodzę się do pustek w Defiance Bay, gdzie znowu wykonanie trąci Kickstarterem.


No to miasto to niestety spory niewypał. Cahir ma rację- chodzisz po sporej dzielni i trafiasz na raptem kilka postaci, z którymi można o czymś pogadać. Sama Promendada z BG2 ma więcej contentu.

Oprócz tego mocno uwiera prawie całkowity brak gadających postaci nie-questowych. Tych wszystkich znanych z serii BG aroganckich szlachciców, przekupek które można wypytać o okoliczne stosunki, nawiedzonych łowców mew i tak dalej. W BG2 zawsze miałem wrażenie, że informacje o świecie zdobywa się jakoś tak naturalnie, rozmawiając z przypadkowymi ludźmi. Wielu z nich udzielało nam tych samych informacji, ale w innych słowach, zwykle na drodze ciekawego dialogu. W PoE postać informująca o okolicy jest zwykle jedna i rozmowa sprowadza się do: -zadaj pytanie -przeczytaj ścianę encyklopedycznego tekstu.

Cytat:
Co do złotych NPCów to większość ich historii jest nudna, więc przestaje się je czytać bardzo szybko. Zapełniają oni nieco ulice, ale więcej żalu mam do stukniętych backerów, którzy masowo poupierali się iż ich postacie będą godlike'ami (wg lore rasa godlike jest rzadko spotykana, a tu masz ich jak grzybów po deszczu).


Oni niestety strasznie rażą (dobrze, że w Białej Marchii ich nie ma). Naprawdę grze wyszło by na dobre, gdyby stały tam "napotkane osoby" ze swoimi losowymi tekstami, w jakiś sposób reagujący na nasze poczynania ("to wy jesteście tymi bohaterami z Nashkel?", "słyszałem o twojej robocie w cyrku- dobra robota!" etc.). Jedną z piękniejszych cech BG było poczucie, że naprawdę stajemy się sławnymi bohaterami (nawet przecież mogą nam pomnik wystawić :smile: ). W PoE tego nie ma.

W ogóle jakość pisarstwa w PoE jest znacznie gorsza, niż w BG. W BG było i zabawnie, i ciekawie i treściwie. W PoE wszystko jest przegadane i przesadnie nadęte. Najgorsze są te didaskalia w dialogach, które absolutnie nic nie wnoszą, tylko poszerzają ściany nudnego tekstu, już pomijam to, że często krzyżują się z głosami lektorów, co wywołuje straszny bałagan w odbiorze. Taka no licha próba naśladowania Tormenta. W Tormencie tekst był zajmujący a opisy dotyczyły naprawdę dziwnych rzeczy. W PoE czytamy, że ktoś wylicza coś na palcach, ha, ha.

Cytat:
Zagraj z dodatkiem i znajdź soulbound weapons. Właściwie to nie tylko weapons a items, bo jest też tarcza i napierśnik. Wszystkich ogółem nie ma dużo i niekoniecznie są "potężne", ale to jest to czego tej grze brakowało od wersji 1.0 - ja uwielbiam.


Pomysł zrobienia levelujących się broni mi się spodobał. Ale wykonanie jest już takie sobie. W większości wypadków lepiej korzystać ze zwykłych broni, autorsko wzmocnionych efektami. Soulbound weapons całkowicie detronizuje fakt, iż nie można ich ulepszyć durgańską stalą. Korzystałem z nich raczej dla różnorodności niż z potrzeby. Czary goryczy dopełnia fakt, na który zwrócił uwagę Cahir- historie przedmiotów są nudne jak nieszczęście. Te w BG do dzisiaj sobie czytuję w czasie gry. Tych z PoE i za pierwszym razem nie chciało mi się doczytywać.

Cytat:
To samo tyczy się czarów, gdyż w dodatku masz możliwość zdobyć kilka nieosiągalnych innymi metodami (zakopany grimuar Ninagauth's Black Pages, lisz Concelhaut, oraz Llengrath).


Znowu- pomysł jest dobry, ale same zaklęcia za słabe, by były satysfakcjonujące- mi się bardziej opłacało korzystać z tych standardowych. O samym systemie czarów już pisałem- efekty są za słabe, kontry na efekty są za słabe, co przekłada się na mocno żmudną rozgrywkę, znacznie bardziej losową niż w BG.

Cytat:
Cahir napisał/a:
mechanika jest dla mnie zbyt skomplikowana, ale ja nigdy nie byłem jakimś specem od mechanik i entuzjastą nadmiernej taktyki, więc to akurat może dla innych stanowić zaletę tej gry.


Dla mnie też, ale zamiast przejmować się mechaniką skupiłem się na rozgrywce.


Moglibyście wyjaśnić, co jest tu dla was skomplikowane? Kilka klas na krzyż, brak duali, atuty (talenty) bardzo standardowe i oczywiste, nie ma tu nad czym specjalnie dumać. System trafień oparty na zwykłym rzucie k100. W zasadzie brak różnicy między efektami magicznymi a niemagicznymi. Cała rozgrywka sprowadza się do wyboru rodzaju ataku, na który przeciwnik ma najniższą obronę (odbicie, refleks, wola, wytrwałość), ewentualnego obniżania wrogom wybranych obron i podnoszenia własnych przeciw najgroźniejszym efektom występującym w danej walce. To jest wręcz prostackie.

Cytat:
Kliwer napisał/a:
w BG na konkretne rzeczy reagujemy konkretną zagrywką (np. przełamanie strachu na wrogów posługujących się grozą), dalej zabawa idzie w stronę rzucania kolejnych kontr (np. rozproszenie magii na postacie chronione przełamaniem strachu). W PoE czary są mniej potężne, ustala się tylko pewną tendencję.


Kamień-papier-nożyce. W pewnym momencie to również staje się nudne i przewidywalne ;)


Cały myk polega na tym, że nie! Po pierwsze- można zapobiegać albo leczyć. Po drugie- na każdy efekt jest więcej niż jedna kontra. Z osłonami magów można sobie radzić, rozwalając ich osłony własnym magiem. Można zablokować im czary zabójcą magów. Można użyć inkwizytora. Można użyć konkretnych itemów. Wampiry? Rzucamy Promień Słońca (z czaru lub przedmiotu). Albo zapewniamy sobie niewrażliwość na Negatywną Energię i uroki, po czym walczymy normalnie. Albo używamy Odpędzania Nieumarłych. I tak dalej. To nie jest papier-kamień-nożyce. Bardziej przypomina to grę w Magic: The Gathering, gdzie wykładamy na stół kolejne enchantmenty i instanty. W BG jest właśnie tak jak w Magicach- każdy "gracz" posiada trochę inną talię (bo smoki mają inne możliwości niż liche, demony jeszcze inne), my nasza talię też kolekcjonujemy i układamy (z przedmiotów, towarzyszy). A w PoE każdy ma talię mocno podobną- różnica jak między pierwszym Warcraftem (orkowie i ludzie różnili się tylko grafikami) a Starcraftem (każda z trzech ras miała zupełnie inne jednostki i budowle).

Tak jak pisałem- w PoE wszystko sprowadza się do zadawania obrażeń i podnoszenie/obniżania odpowiednich obron. W BG jest to bardziej złożone. Zamęt różni się od Strachu, trucizna to co innego niż krwawienie, Kamienna Skóra działa inaczej i w innych warunkach niż Odporność na Magiczne Bronie. W PoE bardzo rzadko się zdarza, żeby jakiś wróg był na któryś czar czy umiejętność całkowicie odporny. W BG jest to nagminne, zmusza nas do zmiany zestawu przedmiotów, zapamiętanych czarów. Zwłaszcza na SCS-ie i ze Spell Revision.

Cytat:

Obsidian Entertainment chciało w imię politycznej (tfu!) poprawności zapewnić wszystkim klasom jednakową grywalność. Jak wyszło każdy sam oceni, ale podoba mi się to że tworząc drużynę dajmy na to 6 orlan chanterów nie jestem skazany na porażkę. Gram kim chcę, jak chcę.


Co zbliża grę do simsa. W dobrych drużynowych cRPGach (takich jak Baldury albo, np. Wizardry czy Might and Magic) możemy sobie opracować bardzo różne składy. Jedne działają lepiej, inne gorzej, inne w ogóle nie działają. Ale w żadnej z tych gier nie ma jedynego słusznego składu. I o to chodzi. Dlatego to się nazywa grą. W Baldurach trzeba sobie poradzić z każdym zagrożeniem, ale jest na to wiele sposobów.


Co do tych ras: tak to wygląda, jak się czyta lore. W praktyce wszędzie są wszyscy, wymieszanie jest to w zupełnie nijaki amalgamat.

Nikt do rasy się praktycznie w dialogach nie odnosi. Tak, wiem, w BG nie było tego wiele- ale w Arcanum już sporo.

I to jest właśnie dla PoE najbardziej kompromitujące- że wciąż porównujemy tę grę do produkcji sprzed prawie dwóch dekad! I że te porównania, na ogół, wypadają na korzyść stareńkich gierek. PoE powinno być fundamentalnie lepsze od poprzedniczek, bardziej rozbudowane, bardziej złożone. Powinno rozwijać i rozbudowywać pomysły i koncepcje z BG. A ono nie jest w stanie nie tylko niczego rozwinąć (z małymi wyjątkami- przygody tekstowe na przykład), ale nawet powtórzyć wszystkich tych rzeczy, które w Baldurach były świetne.


Cytat:
Śledzenie procesu powstawania Pillars of Eternity II: Deadfire napawa optymizmem, gdyż widać już ile rzeczy zostało poprawione.


Ogólnie podzielam optymizm. Po dodatku Biała Marchia też uważam, że uczą się na błędach i może coś z tego być dobrego. Ale jednak widać, że pod wieloma względami to będzie krok wstecz (np. liczba przyłączalnych towarzyszy). Wiele rzeczy, za które się zabrali bardzo łatwo skopać (dwuklasowanie...).

Cytat:
). Nudna twierdza z jedynki zastąpiona będzie naszym własnym okrętem do żeglowania po archipelagu.


Z tą twierdzą to zresztą są zupełne jaja. Wprowadził to do powszechnej świadomości Baldur Drugi (wcześniej też się zdarzało, ale mniejsza). A potem twórcy jakby zgłupieli i nie potrafili zrozumieć, o co w tych baldurowych twierdzach chodziło.

W NWN2, w Pillarsach i podobnych produkcjach (np. Dragon Age) mamy zwykle jakąś żałosną twierdzę, mniej lub bardziej połączoną z wątkiem głównym, administrowanie którą przypomina lichą gierkę przeglądarkową. A w twierdzach baldurowych chodziło nie o jakieś pseudo-zarządzanie, ale o możliwość odegrania własnej profesji (jedyna twierdza, którą się w ogóle jakoś administrowało to była gildia złodzieja, pozostałe to serie questów i rolejplejowych decyzji). O to, byśmy przez chwilę chociaż poczuli, że nie jesteśmy standardowy "poszukiwaczem przygód" ale konkretnie- łowcą, paladynem czy magiem! Tego już praktycznie nikt potem nie powtórzył, o rozwinięciu nie wspominając. Jedyna gra, która przychodzi mi do głowy to fanowski moduł do NWN, bardzo dobry zresztą (https://neverwintervault.org/project/nwn1/module/swordflight-chapter-two). A to jest szalenie ważny wątek, dzięki któremu można by przybliżyć grę komputerową do stolikowych RPGów. Dobra sesja papierowego RPGa napisana jest pod konkretne postacie, pod ich historię, klasę, rasę, oczekiwania (no, chyba że mistrz gry jest leniwy i prowadzi płatne moduły...). Na tym właśnie ta zabawa polega- na odgrywaniu własnej, konkretnej postaci.

Ale niestety mamy co mamy. Zamiast rozbudować pomysł z BG, rozwinąć osobne gildie poszczególnych klas, dostajemy kolejne "twierdze" czy "okręty"- te same w każdej rozgrywce dla każdej postaci. Żenada.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Phaelin 
Planewalker


Posty: 82
Podziękowania: 15/6
Skąd: Melbourne, VIC
Wysłany: 2017-09-12, 10:41   

Kliwer napisał/a:
Nie wiem, jak to ująć, mi się Sagani podobała. Była mało rozbudowana, nawet na tle innych postaci, to jej niewątpliwa wada. Ale sam charakter mi się podobał. Eskimos, kochająca matka, żona... to się rzadko w grach zdarza, a jednocześnie nie jest jakieś przekombinowane i dziwaczne. Szkoda, że nie można z nią więcej pogadać. Heh, no i ta kultura krasnoludów borealnych mnie trochę rozbawiła- z chłopami u garów i kobietami-łowcami. W dzisiejszych czasach twórcy nie mogą się od takich kwiatków powstrzymać.


Dyskusja na tamtym forum tyczyła się tez jej charyzmy, czy tez jej braku. Przede wszystkim Sagani jest postacią, którą sam określiłem jako wyróżniającą się innością na siłę. Zamiast krasnoluda do którego wszyscy są przyzwyczajeni, dostajemy jego całkowite przeciwieństwo. Niby fajnie że coś inaczej, ale Carrie Patel (autorka) przedobrzyła i to jak.

Kliwer napisał/a:
Ciągnąc ten wątek- ta maniera jest dosyć drażniąca. Męskie prostytutki w burdelu, lesbijska "latarniczka" i jej kochanka-marynarz, manieryczne wynajdywanie żeńskich odpowiedników każdego słowa ("barbarzynka", lol. Albo "mniszka" na określenie kobiety-mnicha; dla mnie mniszka to taka szarytka w habicie raczej :p).


Gram wyłącznie w wersje anglojęzyczne poza kilkoma wyjątkami (bg, icw, nwn, wiedźmin, pst), więc chyba dobrze wybrałem. Problem który opisujesz kłuje w oczy, ale odpowiadają za to tłumacze, gdyż specyfika języka angielskiego nie powoduje takich psikusów. Zresztą z polskich zapowiedzi już wynikało, że wersję polska ominę szerokim łukiem:

Dyrwood - Jelenioborze :blee:

---

Baldur i inne gry na silniku infinity są niedoścignionym wzorem (również pierwsze dwa fallouty) i żadne pillarsy czy inne numenery tego nie zmienią. Mogą tylko być lepiej albo mniej udane, z nadzieją poprawy na przyszłość. Przyrównywanie tytułów po tylu latach będzie miało coraz mniej sensu, ale biorąc pod uwagę wady i zalety to jestem pewny że wrócę jeszcze do PoE w przyszłości jak czas pozwoli. A na horyzoncie już jest Divinity Original Sin 2, PoE2 Deadfire czy Pathfinder Kingmaker. Jak żyć?
_________________
It would be of small avail to talk of magic in the air...
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Kliwer 


Wiek: 29
Posty: 1385
Podziękowania: 139/201
Wysłany: 2017-09-12, 11:45   

Cytat:
Zamiast krasnoluda do którego wszyscy są przyzwyczajeni, dostajemy jego całkowite przeciwieństwo.


Jako krasnolud- to ona jest beznadziejna zupełnie :razz: Ja ją od razu potraktowałem jak Eskimosa, stąd też moja sympatia do niej.

Cytat:
Dyrwood - Jelenioborze :blee:


Hm... moim zdaniem trafne tłumaczenie. Ja lubię takie spolszczenia.

Cytat:
PoE2 Deadfire czy Pathfinder Kingmaker.


Tych dwóch gier oczekuję. Aczkolwiek, zgodnie z koją polityką, to jeszcze sobie poczekam (na wszystkie dodatki i patche, wcześniej szkoda sobie zawracać głowę).
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Cahir 
Pan Świtu


Wiek: 36
Posty: 893
Podziękowania: 144/36
Wysłany: 2017-09-15, 17:50   

Kliwer napisał/a:
Cytat:
Cahir napisał/a:
mechanika jest dla mnie zbyt skomplikowana, ale ja nigdy nie byłem jakimś specem od mechanik i entuzjastą nadmiernej taktyki, więc to akurat może dla innych stanowić zaletę tej gry.


Dla mnie też, ale zamiast przejmować się mechaniką skupiłem się na rozgrywce.


Moglibyście wyjaśnić, co jest tu dla was skomplikowane? Kilka klas na krzyż, brak duali, atuty (talenty) bardzo standardowe i oczywiste, nie ma tu nad czym specjalnie dumać. System trafień oparty na zwykłym rzucie k100. W zasadzie brak różnicy między efektami magicznymi a niemagicznymi. Cała rozgrywka sprowadza się do wyboru rodzaju ataku, na który przeciwnik ma najniższą obronę (odbicie, refleks, wola, wytrwałość), ewentualnego obniżania wrogom wybranych obron i podnoszenia własnych przeciw najgroźniejszym op efektom występującym w danej walce. To jest wręcz prostackie.


Miałem na myśli skomplikowany sposób przedstawienia zasad. Cały ten system redukcji obrażeń przeciw różnym typom obrażeń mnie odrzuca. Nie mam cierpliwości do wczytywania się, który czar działa dobrze przeciw jakim typom obrony. W efekcie naparzam czym popadnie, a i tak w końcu coś przeciwnika trafi. W Baldurach jest to jakoś prosto i przejrzyściej opisane. Widzisz np. żywiołaka ognia, to wiesz, że ładowanie w niego ognistą kulą jest średnim pomysłem, w PoE widzisz jakiegoś potworka i najpierw ciskasz w nim czym popadnie, a jak już kilku rozwalisz, to czytasz w dzienniku, na jakie obrony ma silne. Jakoś mało to ekscytujące.

Kliwer napisał/a:
Co do złotych NPCów to większość ich historii jest nudna, więc przestaje się je czytać bardzo szybko. Zapełniają oni nieco ulice, ale więcej żalu mam do stukniętych backerów, którzy masowo poupierali się iż ich postacie będą godlike'ami (wg lore rasa godlike jest rzadko spotykana, a tu masz ich jak grzybów po deszczu).


Oni niestety strasznie rażą (dobrze, że w Białej Marchii ich nie ma). Naprawdę grze wyszło by na dobre, gdyby stały tam "napotkane osoby" ze swoimi losowymi tekstami, w jakiś sposób reagujący na nasze poczynania ("to wy jesteście tymi bohaterami z Nashkel?", "słyszałem o twojej robocie w cyrku- dobra robota!" etc.). Jedną z piękniejszych cech BG było poczucie, że naprawdę stajemy się sławnymi bohaterami (nawet przecież mogą nam pomnik wystawić ). W PoE tego nie ma.

W ogóle jakość pisarstwa w PoE jest znacznie gorsza, niż w BG. W BG było i zabawnie, i ciekawie i treściwie. W PoE wszystko jest przegadane i przesadnie nadęte. Najgorsze są te didaskalia w dialogach, które absolutnie nic nie wnoszą, tylko poszerzają ściany nudnego tekstu, już pomijam to, że często krzyżują się z głosami lektorów, co wywołuje straszny bałagan w odbiorze. Taka no licha próba naśladowania Tormenta. W Tormencie tekst był zajmujący a opisy dotyczyły naprawdę dziwnych rzeczy. W PoE czytamy, że ktoś wylicza coś na palcach, ha, ha.


Hmm, całkiem zapomniałem, że do tej gry jest IE Mod, no ale już trudno, nie będę doinstalowywał w trakcie gry. Brak rozbudowanego edytora i ogólna trudność modyfikacji tej gry to jeden z głównych zarzutów graczy i według mnie spowoduje to, że o PoE gracze szybko zapomną.

Kliwer napisał/a:
Cytat:
Zgodzę się do pustek w Defiance Bay, gdzie znowu wykonanie trąci Kickstarterem.


No to miasto to niestety spory niewypał. Cahir ma rację- chodzisz po sporej dzielni i trafiasz na raptem kilka postaci, z którymi można o czymś pogadać. Sama Promendada z BG2 ma więcej contentu.

Oprócz tego mocno uwiera prawie całkowity brak gadających postaci nie-questowych. Tych wszystkich znanych z serii BG aroganckich szlachciców, przekupek które można wypytać o okoliczne stosunki, nawiedzonych łowców mew i tak dalej. W BG2 zawsze miałem wrażenie, że informacje o świecie zdobywa się jakoś tak naturalnie, rozmawiając z przypadkowymi ludźmi. Wielu z nich udzielało nam tych samych informacji, ale w innych słowach, zwykle na drodze ciekawego dialogu. W PoE postać informująca o okolicy jest zwykle jedna i rozmowa sprowadza się do: -zadaj pytanie -przeczytaj ścianę encyklopedycznego tekstu.


True, ja się do tej pory jaram chodząc po Wrotach czy Athkatli, gdzie każda postać ma coś do powiedzenia. Obsidian najwyraźniej nie uczył się do końca od najlepszych.

Phaelin napisał/a:
Kliwer napisał/a:
Ciągnąc ten wątek- ta maniera jest dosyć drażniąca. Męskie prostytutki w burdelu, lesbijska "latarniczka" i jej kochanka-marynarz, manieryczne wynajdywanie żeńskich odpowiedników każdego słowa ("barbarzynka", lol. Albo "mniszka" na określenie kobiety-mnicha; dla mnie mniszka to taka szarytka w habicie raczej :p).


Gram wyłącznie w wersje anglojęzyczne poza kilkoma wyjątkami (bg, icw, nwn, wiedźmin, pst), więc chyba dobrze wybrałem. Problem który opisujesz kłuje w oczy, ale odpowiadają za to tłumacze, gdyż specyfika języka angielskiego nie powoduje takich psikusów. Zresztą z polskich zapowiedzi już wynikało, że wersję polska ominę szerokim łukiem:

Dyrwood - Jelenioborze


Szczerze mówiąc, akurat z tłumaczenia PoE jestem zadowolony. QLOC wykonał naprawdę porządną robotę. Jelenioborze mi się od początku podbało :smile:

Kliwer napisał/a:
W ogóle jakość pisarstwa w PoE jest znacznie gorsza, niż w BG. W BG było i zabawnie, i ciekawie i treściwie. W PoE wszystko jest przegadane i przesadnie nadęte. Najgorsze są te didaskalia w dialogach, które absolutnie nic nie wnoszą, tylko poszerzają ściany nudnego tekstu, już pomijam to, że często krzyżują się z głosami lektorów, co wywołuje straszny bałagan w odbiorze. Taka no licha próba naśladowania Tormenta. W Tormencie tekst był zajmujący a opisy dotyczyły naprawdę dziwnych rzeczy. W PoE czytamy, że ktoś wylicza coś na palcach, ha, ha.


Zgadza się, bym powiedzial, że wszystko opisane jest wręcz encyklopedycznie, co sprawia, że świat wydaje mi się po prostu nudny. Wszystko jest dokładnie opisane i brakuje mi tej nutki tajemniczości z serii BG. Niby świat FR jest dokładnie opisany w papierowych podręcznikach, ale w grze niekoniecznie, co jak dla mnie jest akurat zaletą. Na przykład w takim PST są ściany tekstu, ale akurat o samym Wielościwiecie dowiadujesz się dokładnie tyle, by wywołało to w tobie tylko jeszcze większą ciekawość.

Nie zrozumcie mnie źle, nie uważam PoE za słabą grę, miałem po prostu w stosunku do niej bardzo wysokie wymagania, a okazała się po prostu przeciętna. Mam nadzieję, że oba dodatki zainteresują mnie bardziej. A póki co muszę przebrnąć przez "podstawkę". I sam fakt, że muszę używać słowa "przebrnąć" świadczy, jak bardzo jestem zły na Obsidian za to, czym są Pillarsy.
_________________
Then they summoned me over to join in with them
To the dance of the death.
Into the circle of fire I followed them
Into the middle I was led
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Kliwer 


Wiek: 29
Posty: 1385
Podziękowania: 139/201
Wysłany: 2017-09-15, 18:35   

W dodatek gra się w trakcie, nie po podstawce. Ja obie części przeszedłem jeszcze przed miastem barbarzyńców z głównego wątku. Najlepiej to sobie dawkować, raz tu, raz tu. Wtedy jest ciekawiej i bardziej różnorodnie.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Phaelin 
Planewalker


Posty: 82
Podziękowania: 15/6
Skąd: Melbourne, VIC
Wysłany: 2017-09-18, 06:48   

Nie zwlekaj z dodatkiem do końca gry!

1. Ostatni dungeon całej kampanii to jest tak zwany point of no return, nie możesz się z niego wrócić.
2. Gra może się okazać bardzo łatwa, ale zaczynając dodatek masz możliwość uruchomić skalowanie poziomu trudności (gra pyta o to zarówno zaczynając część 1 jak i część 2 dodatku).
3. Prawdopodobnie i tak osiągniesz level cap przed końcem...
_________________
It would be of small avail to talk of magic in the air...
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Kliwer 


Wiek: 29
Posty: 1385
Podziękowania: 139/201
Wysłany: 2017-09-18, 12:04   

Cytat:
Prawdopodobnie i tak osiągniesz level cap przed końcem...


Wścieka mnie to niesamowicie. Nie wiem, co jest takiego trudnego w zaprojektowaniu gry tak, by level cap osiągało się tylko przy wymaksowaniu wszystkiego. Maksymalny level to powinna być taka nagroda za przejście każdego wątku i każdego questa. W takim np. Gothicu nawet nie wiem, czy jest jakiś level cap, awansuje się do samego końca. Baldury, Arcanum, właśnie te Pillarsy- wszystkie te gry mają wyraźny problem z kontrolowaniem doświadczenia. Beznadziejne to. Jeszcze jak się gra pierwszy raz to się wszystko przejdzie z ciekawości. Ale przy kolejnych rozgrywkach brak zdobywania doświadczenia przez ostatnią 1/3 gry jest strasznie demotywujący.

Poziomem trudności tego wyjaśnić się nie da. Jeżeli gracz w pewnym etapie nie radzi sobie bo jego ekipa jest za słaba to albo powinien popracować nad taktyką albo wrócić się do wcześniejszych obszarów i wylewelować się (ew. doekwipować). To był standard w takich np. grach z serii Might and Magic. I sprawdzało się to świetnie. Cyklopy w jaskini nas koszą? Idziemy gdzie indziej i awansujemy, potem wracamy. Na tym, między innymi, polegają cRPGi. Mało jest rzeczy tak satysfakcjonujących, jak rozwalenie uprzednio niemożliwych do pokonania wrogów.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Phaelin 
Planewalker


Posty: 82
Podziękowania: 15/6
Skąd: Melbourne, VIC
Wysłany: 2017-11-17, 08:01   

Wyszła nowa wersja 3.07 a wraz z nią Deadfire Pack DLC za darmo do pobrania dla każdego posiadacza gry.

Darmowy mini-dodatek dodaje do gry kilka nowych portretów dla naszych postaci (m.in. brodaty pale elf), oraz kilka nowych przedmiotów nawiązujących do mającej mieć w przyszłym roku premiery PoE 2.

Większość z nowych przedmiotów (w tym 4 nowe soulbound items) można zakupić u nowego merchanta, którego morze wyrzuciło na brzeg w lokacji Angslog's Compass. Reszta rzekomo rozsiana jest po świecie - nie sprawdzałem.
_________________
It would be of small avail to talk of magic in the air...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
Kliwer
Kliwer 


Wiek: 29
Posty: 1385
Podziękowania: 139/201
Wysłany: 2017-11-17, 09:26   

Fajnie. Jak wrócę do domu to sobie pobiorę. Coś jak Edycja Kolekcjonerska to BG2 :smile: Ciekawe czy przedmioty są równie charakterystyczne. I równie przegięte.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Pavlus
Przyjaciel Klanu
Erpegozjad


Wiek: 38
Posty: 979
Podziękowania: 16/43
Skąd: Kaszuby
Wysłany: 2017-11-17, 15:03   

No:D Aktualka w same urodzinki^^
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Melicamp 

Posty: 3
Podziękował 2 razy
Wysłany: 2018-09-07, 22:21   Gra dobra, ale jednak rozczarowanie

Pillars of Eternity (jedynka) to całkiem przyzwoita gra, ale ma jedną zasadniczą wadę - nie jest Baldurem, tj. nie opiera się na mechanice i nie jest osadzona w świecie D&D. Nie rozumiem, po co wymyślać kolejny system RPG, skoro istnieje już system doskonały D&D. Można tworzyć nowy system czarów, tylko po co, skoro nie da się wymyślić lepszego niż ten, który znamy z BG2. To samo dotyczy świata przedstawionego - owszem, można zastąpić wampiry fampyrami, tylko po co ? Tak samo nie rozumiem, po co skupiać się na ulepszaniu grafiki i dodawaniu jakichś bajerów graficznych, skoro grafika Baldura była w zupełności wystarczająca. Dla mnie, aby kiedykolwiek powstała gra na miarę Baldura, musi ona opierać się na mechanice D&D, być osadzona w świecie D&D i opierać się na silniku Infinity. Wystarczyło jedynie stworzyć nową fabułę, a cała reszta mogła i powinna pozostać po staremu - i byłaby kolejna gra doskonała. Niestety przykład Pillars-ów uświadomił mi, że już nigdy gra na miarę Baldura nie powstanie (bo twórcy albo muszą wymyślać nową mechanikę albo idą w 3d jak w przypadku Neverwintera).
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Markhet 

Posty: 21
Podziękowania: 1/2
Wysłany: 2018-09-08, 18:01   

Nowy silnik wynika z braku praw do D&D.
Jak dla mnie Pillarsy są lepsze od Baldursa. Fabuła może nie porywa, jest dość standardowa, natomiast nadrabia ona zadaniami pobocznymi i dodatkami. Często stoimy przed nieoczywistymi wyborami gdzie na pierwszy rzut oka robimy dobrze, ale prawie każde zadanie ma drugie dno. W przeciwieństwie do BG, gdzie w 90% jesteśmy herosami ratującymi martwe kotki :).
Grafika dużo lepsza, wystarczająca do grania w gry RPG, jednocześnie potrafiąca zaskoczyć i nadać klimat przygodom. Momentami może nieco zbyt cukierkowa.
Silnik jest solidnie pomyślany, bardziej uniwersalny, nie narzucający nam jak mamy grać.
A teraz będę musiał zaprzeczyć samemu sobie. Niestety wolę grać w BG, ponieważ przedmioty i klasy są tak mdłe i nijakie, że nie mogę się przekonać do zagrania w tą grę drugi raz. Klasy niby różne, niby ciekawie pomyślane, ale jakoś tak lubię to że jestem wojownikiem, albo magiem, jak mam ochotę mogę mieszać klasy, ale z pewnymi restrykcjami. To samo z przedmiotami, niby mają jakąś historię, niby niektóre można przypisać, ale takiego klimatu jak cep bojowy wieków czy karsomir już nie mają. Myślę że jest temu winny system craftingu pozwalający ze zwykłego miecza zrobienie przedmiotu o podobnej sile do tego który znajdujemy w jaskini smoka.
W drugą część nie grałem, ale jak usłyszałem o możliwości mieszania klas, gdzie wszystko staje się jeszcze bardziej rozmyte i mdłe... to podziękuję
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group