Poprzedni temat «» Następny temat
Smoki w grach komputerowych - Nasze wspomnienia:)
Autor Wiadomość
Pavlus
Przyjaciel Klanu
Exiled Drow


Wiek: 37
Posty: 883
Podziękowania: 14/33
Skąd: Kaszuby

Wysłany: 2018-05-07, 21:46   Smoki w grach komputerowych - Nasze wspomnienia:)

Proponuję małą zabawę i sentymentalną podróż. Przypomnijmy sobie nasze spotkania ze smokami w grach. Takie, które w jakiś sposób zapały nam w w pamięć czy to ze względu na samą walkę, czy na okoliczności napotkania takiego smoka. Mam nadzieję, że dział dobrze dobrałem:D

U mnie daleko wstecz patrzeć nie trzeba, nie zapomnę jak rok temu grałem sobie w Dragon Age Inkwizycję, spaceruję sobie po Zaziemiu eksplorując każdy zakamarek.
Patrzę - O jakaś dolinka, może coś fajnego znajdziemy. Przeciskam się pzrez tunel i podziwiam całkiem zacny widoczek gdy nagle jak mi nad głową z szumem coś nie przeleci. Poważnie, serducho podskoczyło do góry, rozglądam się i zastanawiam czy wiać bo mi smokiem zajechało a tu jak kule ognia w nas nie polecą.(Dopiero ją zobaczyłem jak zaczęła w nas prażyć fireballami a co tam^^). Jednym słowem zwinęliśmy się stamtąd w mgnieniu oka z podpalonymi tyłkami i długo nie wracałem w tamto miejsce, efekt pierwszego wrażenia zacny. W ogóle w Inkwizycji nieraz natrafiałem na smoczydło znienacka i to słuch najczęściej ostrzegał o jego obecności:). Tak się kończy podziwianie widoczków.

No. Mam nadzieję, że temat doczeka się choć kilkunastu wpisów:)
_________________
MiXB napisał/a:
Skoro Mag może być wielkim wojownikiem to taki Mnich powinien móc strzelać Kamehameha z łapy (zaocznie zwaną kulką ognia).

Heh, masz piwo:)
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
morgan 
Dziecię Bhaala
Exiled Bard


Posty: 5576
Podziękowania: 433/317
Skąd: Island of Misfit Toys
Wysłany: 2018-05-07, 23:20   

Mój pierwszy był tekstowy - w grze Hobbit. Oczywiście kazałem go Thorinowi zabić i oczywiście zginął;) (Thorin, nie Smaug)
Kolejny to chyba Pharaoh w M&M V ("Aaa, smok! Do ataku!" nie było optymalnym rozwiązaniem;P)
Potem tu i ówdzie się przewinęły, ale czas wspomnienia zatarł.
I oczywiście Baldurki i te wszystkie smoczyska i smoczyce.
W międzyczasie pojawili sie też Heroesi, gdzie smoki można było mieć po swojej stronie.
No i kolejna rzecz, która strasznie rozczarowała mnie w IwD II - wyklepałem jakiegoś, a dali mi za niego niecałe 1000 XP (974 bodaj) - porażka.
A potem z uwagi na fascynację nimi niegdysiejszej kumpeli (która je także świetnie rysowała, jednego miałem nawet latami na tapecie) straciłem serce do bezwzględnej (powiedzmy, Adalon zabiłem tylko raz - dla sprawdzenia - podobnie było z tym z próby z Piekła) z nimi walki. Choć cieni(a)stego (na poziomie < 10) czy Firkraaga zawsze wyklepać miło. No i te modowe z Pontifexem na czele.
_________________
Pozdrawiam
\m/organu\m/
\m/agnu\m/

Kontakt ze mną - via mail (morgan19[at]interia.pl) lub GG (9928331)

Szukał długo...długo, tajemnie, nie zwierzając się ludziom.
Oczy jego były rozświecone wewnętrznym odbłyskiem jasnej idei.
Szukał....
- i to, na co patrzał, nie zadowalało go.
Gdzie?
(...)
Trwożnie, pytająco usiłował wszystko poznać, zobaczyć...
Nie ma....
badał, wgłębiał się, szukał...
Nie ma, w ludziach nie ma, w ich myślach, tworach...
Wszystko szare, przeciętne, monotonne....
(...)
wszystko obszedł... w społeczeństwie, w ludziach, nigdzie.
a może źle szukał?
nie - ależ nie. Obszedł wszystko, wszystko widział, wszędy pytał....
a może jest za brutalny? może jego dusza - ta harfa Eola - ma za grube struny, by na nich mogły zadrgać i zafalować subtelne tajemnice?
nie.
przecież ten błysk, przecież czuł, dlatego szukał......."
I jeśli kiedykolwiek umrę – a wiem, że umrę w bardzo krótkim czasie – umrę, zgłębiwszy ten świat z bliska i z daleka, z góry i z dołu, ale z nim nie pogodzony. Umrę i On zapyta mnie wówczas: «Czy było ci tam dobrze, czy źle?» Ja zaś będę milczeć, opuszczę wzrok i będę milczeć. Niemota taka znana jest wszystkim, którzy zebrali żniwo wielodniowego i zapamiętałego pijaństwa. Czyż bowiem życie ludzkie nie jest chwilowym otępieniem duszy, a także jej zaćmieniem? Wszyscy jesteśmy jakby pijani, każdy na swój sposób; jeden wypił mniej, inny więcej. I na różnych różnie to działa: jeden śmieje się światu w twarz, a inny skłania głowę na piersi tego świata i płacze. Jeden już się wyrzygał i jest mu dobrze, a innego dopiero zaczęło mdlić. A cóż ja? Wiele zaznałem, ale nic nie zdziałałem. Nigdy się nawet tak naprawdę nie roześmiałem i ani razu mnie nie zemdliło. Ja, który doznałem w tym świecie tyle, że tracę rachunek i zapominam kolejności – ja jestem najtrzeźwiejszy z całego świata; na mnie to wszystko marnie działa... «Dlaczego milczysz?» – spyta Pan, spowity w błękitne błyskawice. A co ja mu powiem? Nic, tylko będę milczeć i milczeć... Ta łza nie jest wyrazem żalu, ta łza nie jest smutkiem,
to łza ...
nieporadności,
bolesne piękno,
bezsilność bezkresu piękności
i minimalistycznych możliwości.
Ta łza, to łza niewolnika.
Chcę czuć, móc czuć piękno
zamknięty w szklanej łzie ...
Ja umieram na zawsze
szczelnie zamknięty w podświadomości,
zatruty, zawstydzony,
zaszczuty ...
Ja umieram na zawsze.
To bezkres palety odczuć zamknięty
w zubożałości możliwości ...
Ja umieram
na zawsze.

Lost Illusions Tavern
Impressiones (Ænigmællæ) || Antiimpressiones (sanguine scriptæ) | Antiimpressiones (ira scriptæ) || Impressiones (Divinæ)
Corpus Tuum (18+) | Impressiones (Rosellæ) || Impressiones (epicæ) || Impressiones (musicæ) | Anti- et postimpr. (musicæ)

Hiperestezja | Witold Zimmer | (N)e(u)rotica



Jvegi napisał/a:
Nie, nie można się cieszyć, że mamy nową formę sponsorowania developmentu, szansę na spełnienie tych marzeń o prawdziwej ewolucji crpegów, gier lepszych niż baldury czy arcanum.
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
memory 
Gwiazda Mystry


Wiek: 44
Posty: 467
Podziękowania: 113/138
Skąd: Garwolin
Wysłany: 2018-05-08, 05:17   

U mnie oczywiście Smok Cienia z BG2. Bałem się skurczybyka jak nie wiem co. Jestem prawie pewien, że w pierwszej grze nawet nie próbowałem go atakować. A jeśli nawet spróbowałem, to chyba uznałem wachlarz jego umiejętności bojowych za zbyt przytłaczający. Mam wrażenie, że dopiero potyczka z tym gadem w Suldanesselar przekonała mnie, że smoki są jednak w moim zasięgu.
Aha, i po obejrzeniu w BG1, na tej lokacji z wywernami zwłok jednego smoka (chyba smoka) i szkieletu w Wieży Durlaga, rozmiar smoków w BG2 trochę mnie jednak rozczarował.
_________________
Slainte mhath!
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
torian 


Wiek: 28
Posty: 730
Podziękowania: 20/8
Wysłany: 2018-05-08, 07:19   

Jakoś najbardziej zapadł mi w pamięć Firkraag a konkretnie walka z nim podczas jednego z pierwszych podejść do BG2. Byłem zawzięty i podjąłem co najmniej kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt prób i finalnie udało mi się dziada zdezintegrować. O tym że skasowałem go razem z łuskami i Karsomirem dowiedziałem się dużo, dużo później.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
greegarak 

Wiek: 34
Posty: 386
Podziękowania: 33/47
Wysłany: 2018-05-08, 08:13   

Fabularnie tylko jeden growy smok jest w moich zasobach pamięci - ten z dodatku Serce Zimy. Plot tego dodatku jest jednym z lepiej skonstruowanych. Wroga poznajemy powoli(tzn. dobrze się ukrywa), a żeby go zidentyfikować i pozbyć się zajmuje to jeszcze więcej czasu. Najlepiej jest pokazana moc tego smoka, czyli manipulacje i zasianie kłamstwa w społeczeństwie barbarzyńców (intryga Firkraaga to mielizny intelektualne przy Icarsacht).
Ogólnie to na IE w tej tematyce jest bogato i jakoś inne gry nie zapisały się w głowie. Może walka wygląda podobnie względem każdego smoka ale nie jest to wada. Jest nastawienie na fabułę, każdy smok ma tam jakąś historię.
Ostatnio zmieniony przez greegarak 2018-05-11, 20:28, w całości zmieniany 1 raz  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
michau 

Wiek: 27
Posty: 45
Podziękowania: 1/12
Wysłany: 2018-05-08, 13:34   

Taaaak. Smoki z drugiego Baldura przy pierwszym podejściu wydały mi się nie do pokonania. Zresztą ani Firkraaga, ani cienistego z dziwnym mianem nie zdjąłem wtedy. Dopiero drugie przejście, już z pewną znajomością mechaniki (i z większym zacięciem do przemyślenia swoich ruchów) wyprostowało sytuację :). Dobrze że istnienie pułapek i ich skuteczność odkryłem znacznie później. Jako leniwy, cwany dzieciak prawdopodobnie przeszedłbym całą grę korzystając niemal wyłącznie z nich :lol: .
Sporo krwi napsuły mi także smoki z Gothica 2 (po zainstalowaniu dodatku ofc), które dla postaci walczącej w zwarciu były twardym orzechem do zgryzienia. Zwłaszcza wtedy kiedy gracz uprze się że załatwi te przerośniętą jaszczurkę mieczem, a nie jakimiś lamerskimi zwojami ;).
Z kolei smoki ze Skyrima to było rozczarowanie. Pierwsze z licznego zastępu w tej grze :). Fajna, klimatyczna muzyka, krzyki ludzi, wycie potwora, atmosfera zagrożenia, człowiek się wczuwa i... ostatecznie niedźwiedzia było trudniej zabić. Dejm. Sposób w jaki Bethesda od czasów Obliviona buduje swoje piaskownice wybitnie mi nie leży.

Poza wszelkiej maści erpegami smoki pamiętam głównie ze strategii. Heroes zna każdy, ale w okolicach przełomu wieków pełno ich było także w ereesach (w takim Warlords Battlecry były chyba we wszystkich kolorach tęczy :)). Być może wielki jaszczur jako najsilniejszy bos/najsilniejsza jednostka to nie jest szczyt kreatywności, ale komu to przeszkadzało? :mrgreen:
Ostatnio zmieniony przez michau 2018-05-08, 15:56, w całości zmieniany 1 raz  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Dark 
Akolita Tempusa


Wiek: 29
Posty: 992
Podziękowania: 28/58
Wysłany: 2018-05-08, 13:38   

Moja pierwsza styczność ze smokiem była, kiedy oglądałam jak mój brat grał w Drakan: Order of the Flame. Smok zwał się Arokh i był towarzyszem oraz środkiem transportu dla wojowniczki Rynn. Brat grał w niemieckojęzyczne demo gry więc żadne z nas nie rozumiało o czym ze sobą rozmawiali ale pomysł był super a i gra fajnie wyglądała.
_________________
http://baldur.cob-bg.pl/grafika/bg1/BG1.jpg
Podziękuj autorce tego posta
 
 
 
sajok 
Przyjaciel Klanu

Wiek: 44
Posty: 264
Podziękowania: 29/49
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2018-05-08, 18:07   

Pierwszy smok, którego spotkałem to Ishar 2 (od Isharów zacząłem swoją przygodę z crpg). Bestia była strasznie trudna do ubicia, ale udało się.
Potem kojarzę jeszcze smoki w Arkaniach tj. w Blade of Destiny, gdzie trzeba było tylko wykonać jego misję, bo walczyć się nie dało oraz w Shadow over Riva gdzie była całkiem fajna walka z bodajże wodnym smokiem.
Might&Magic VIII - kolejny smok, który zapadł mi w pamięć, bo to jedyny towarzysz smok jakiego miałem w crpg. Co prawda niem pamiętam jego imienia, ale skubaniec jak ział ogniem to dawał nieźle popalić w początkowej fazie gry oponentom. Potem jego skuteczność nie była już tak spektakularna.
Największe rozczarowanie smokami - podobnie jak michau - przeżyłem w Skyrimie. W Oblivionie nie było ani jednego a tu Beth "uraczyła" nas tak męczącym smoczym dziedzictwem i przesadną ilością smoków, że mówiąc wprost "rzygać się chciało od tych smoków" po jakimś czasie gry. Już lepiej nie zaczynać wątku głównego lub wyłączyć modami choć te randomowe.
No i najlepsze smoki na koniec - oczywiście BG2. Tak heroicznych walk jak z Firkragiem i smokiem cienia nie pamiętam chyba z żadnej innej gry. W zasadzie najczęściej brałem się za nich dopiero po powrocie z Podmroku, ale już wcześniej jak w trakcie misji się ich spotykało to dreszczyk przyszłych walk się czuło. No, a po utłuczeniu gadów satysfakcja niesamowita, i te łupy...
Konkluzja moja jest taka, że jak w fantasy crpg nie ma ani jednej walki ze smokiem to gra jest jakoś taka... niepełna ;)
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
morgan 
Dziecię Bhaala
Exiled Bard


Posty: 5576
Podziękowania: 433/317
Skąd: Island of Misfit Toys
Wysłany: 2018-05-08, 18:30   

memory napisał/a:
U mnie oczywiście Smok Cienia z BG2. Bałem się skurczybyka jak nie wiem co. Jestem prawie pewien, że w pierwszej grze nawet nie próbowałem go atakować.

W sumie to aż głupio się mi zrobiło i uznałem, że uzupełnię swoją wypowiedź. Bo teraz piszę o nim z lekceważeniem (ale i od lat nie sprawia mi większego problemu - zwłaszcza jak się zapomnę i polezę tam mając wyższy poziom), ale pamiętam pierwszą grę, jak zacieszałem, że mam Kamień strażniczy.* A i potem, gdy zmasakrował mi drużynę zionięciami - miałem go za trudnego. Ale z biegiem czasu stawał się coraz mniejszym wyzwaniem.
* Gra także w tym jest majstersztykiem, że umiejętnie buduje nastrój napięcia (za pierwszym razem, gdy szedłem wyklepać Bodhi, zebrałem wszystkich, których się dało (a potem więcej czasu poświęciłem temu, by zadać jej ostatni cios, bo zawsze finiszował Drizzt, albo żeby ten ostatni nie rzucił się z jakiegoś względu na mnie;P) - bo wydawało się mi, że będzie jakimś wielkim wyzwaniem).
Za to najcięższym przeciwnikiem (smokiem) w SoA była Adalon, którą - jak pisałem wcześniej - raz pozbawiłem żywota. Nie próbowałem jej potem, gdy trochę się podszkoliłem i pograłem z modami, bo jakoś nie mogłem się przemóc.
_________________
Pozdrawiam
\m/organu\m/
\m/agnu\m/

Kontakt ze mną - via mail (morgan19[at]interia.pl) lub GG (9928331)

Szukał długo...długo, tajemnie, nie zwierzając się ludziom.
Oczy jego były rozświecone wewnętrznym odbłyskiem jasnej idei.
Szukał....
- i to, na co patrzał, nie zadowalało go.
Gdzie?
(...)
Trwożnie, pytająco usiłował wszystko poznać, zobaczyć...
Nie ma....
badał, wgłębiał się, szukał...
Nie ma, w ludziach nie ma, w ich myślach, tworach...
Wszystko szare, przeciętne, monotonne....
(...)
wszystko obszedł... w społeczeństwie, w ludziach, nigdzie.
a może źle szukał?
nie - ależ nie. Obszedł wszystko, wszystko widział, wszędy pytał....
a może jest za brutalny? może jego dusza - ta harfa Eola - ma za grube struny, by na nich mogły zadrgać i zafalować subtelne tajemnice?
nie.
przecież ten błysk, przecież czuł, dlatego szukał......."
I jeśli kiedykolwiek umrę – a wiem, że umrę w bardzo krótkim czasie – umrę, zgłębiwszy ten świat z bliska i z daleka, z góry i z dołu, ale z nim nie pogodzony. Umrę i On zapyta mnie wówczas: «Czy było ci tam dobrze, czy źle?» Ja zaś będę milczeć, opuszczę wzrok i będę milczeć. Niemota taka znana jest wszystkim, którzy zebrali żniwo wielodniowego i zapamiętałego pijaństwa. Czyż bowiem życie ludzkie nie jest chwilowym otępieniem duszy, a także jej zaćmieniem? Wszyscy jesteśmy jakby pijani, każdy na swój sposób; jeden wypił mniej, inny więcej. I na różnych różnie to działa: jeden śmieje się światu w twarz, a inny skłania głowę na piersi tego świata i płacze. Jeden już się wyrzygał i jest mu dobrze, a innego dopiero zaczęło mdlić. A cóż ja? Wiele zaznałem, ale nic nie zdziałałem. Nigdy się nawet tak naprawdę nie roześmiałem i ani razu mnie nie zemdliło. Ja, który doznałem w tym świecie tyle, że tracę rachunek i zapominam kolejności – ja jestem najtrzeźwiejszy z całego świata; na mnie to wszystko marnie działa... «Dlaczego milczysz?» – spyta Pan, spowity w błękitne błyskawice. A co ja mu powiem? Nic, tylko będę milczeć i milczeć... Ta łza nie jest wyrazem żalu, ta łza nie jest smutkiem,
to łza ...
nieporadności,
bolesne piękno,
bezsilność bezkresu piękności
i minimalistycznych możliwości.
Ta łza, to łza niewolnika.
Chcę czuć, móc czuć piękno
zamknięty w szklanej łzie ...
Ja umieram na zawsze
szczelnie zamknięty w podświadomości,
zatruty, zawstydzony,
zaszczuty ...
Ja umieram na zawsze.
To bezkres palety odczuć zamknięty
w zubożałości możliwości ...
Ja umieram
na zawsze.

Lost Illusions Tavern
Impressiones (Ænigmællæ) || Antiimpressiones (sanguine scriptæ) | Antiimpressiones (ira scriptæ) || Impressiones (Divinæ)
Corpus Tuum (18+) | Impressiones (Rosellæ) || Impressiones (epicæ) || Impressiones (musicæ) | Anti- et postimpr. (musicæ)

Hiperestezja | Witold Zimmer | (N)e(u)rotica



Jvegi napisał/a:
Nie, nie można się cieszyć, że mamy nową formę sponsorowania developmentu, szansę na spełnienie tych marzeń o prawdziwej ewolucji crpegów, gier lepszych niż baldury czy arcanum.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Dark 
Akolita Tempusa


Wiek: 29
Posty: 992
Podziękowania: 28/58
Wysłany: 2018-06-03, 10:34   

Smok Cienia mnie też przerażał i największym (moim zdaniem) utrudnieniem w walce z nim była jego zdolność do wysysania poziomów. To oraz fakt że ochrona przed kwasem jest rzadziej w grze spotykana niż ochrona przed ogniem/zimnem.
W BG2 bohaterowie mieli o tyle lepiej że starcia ze smokami miały miejsce w zamkniętych pomieszczeniach. Oczywiście przyczyną były ograniczenia techniczne. Wyobrażacie sobie co taka bestia zrobiłaby drużynie, gdyby potrafiła wzbić się w powietrze? Jesień średniowiecza, całkiem dosłownie.
_________________
http://baldur.cob-bg.pl/grafika/bg1/BG1.jpg
Podziękuj autorce tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group