Poprzedni temat «» Następny temat
[BG I] Niespójności fabularne
Autor Wiadomość
memory 
Gwiazda Mystry


Wiek: 44
Posty: 478
Podziękowania: 113/139
Skąd: Garwolin
Wysłany: 2016-12-05, 19:37   

Cytat:
Zastanawiam się.. to on ma amnezję czy to Charname tak się zmienił od prologu ze rozpoznanie go wywołało u Firerka wielkie zdziwienie :P

Może po prostu jest zaskoczony wizytą Charname?
Może wiedział już o śmierci Goriona, i był przekonany, że Charname też nie żyje?
_________________
Slainte mhath!
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Tuldor88 
Uczeń Gonda
Dziki kurczak zagłady


Wiek: 30
Posty: 1740
Podziękowania: 129/135
Wysłany: 2016-12-05, 20:15   

Hmm, zawsze wyglądało mi to na sytuację w jakiej Firek widzi Charname po raz pierwszy i jakby go tylko z opisu rozpoznawał... moze masz racje Memory.
_________________
Heinrich Heine napisał/a:
Sen jest dobrą rzeczą, śmierć jeszcze lepszą, ale najlepiej byłoby wcale się nie narodzić.
Alvarez o modowaniu napisał/a:
Może przytoczę twierdzenie Liberty'ego, które jakoś tak idzie: planujesz jakiś projekt, wyznacz sobie termin, pomnóż potrzebny czas przez 2 a i tak nie zdążysz.

Wybrane fragmenty banterów:
Edwin napisał/a:
-Phi! Porównywać mnie do jakiegoś podrzędnego nekromanty! (Stanowczo na zbyt wiele sobie pozwala, muszę pokazać mu gdzie jego miejsce.) Prawdopodobnie przemawia przez ciebie zwykła zazdrość. Wy, maluczcy macie tendencje do zawiści wobec tych, którzy was przerastają. Ja zaś czynię to nie tylko talentem ale i wzrostem, karzełku.
-*Posłał Edwinowi szeroki uśmiech przemawiając serdecznym tonem* Jeszcze raz nazwiesz mnie „karzełkiem” a utnę ci na dole coś niezwykle małego, co może jednak mimo wszystko być ci drogie. Gdy zaś chodzi o te dyrdymały o talencie... znów przypominasz mojego żałosnego, byłego towarzysza...
Minsc napisał/a:
-Niebywałe, że ten chomik jeszcze oddycha. Znajdując się nieco bliżej ciebie wielkoludzie na pewno zaniechałbym tej czynności, powiedz, uważasz że pranie onuc urąga twej męskości, czy po prostu lubisz informować wrogów zapaszkiem o tym, iż się do nich zbliżasz?
-Boo być może jest niewielki Montaronie, ale jest też o wiele silniejszy niż się zdaje. A to, co czujesz to zapach prawdziwego mężczyzny, który przykryje każdy odór zła, na jaki trafi, co nie, Boo?.
Viconia napisał/a:
-Mmm... wciąż robisz wrażenie Viconio, moja ty hebanoskóra kusicielko. Zdajesz sobie sprawę jak działasz na otoczenie, prawda?
-Oczywiście samcze, dzięki temu jalukul, mężczyźni tacy jak ty – myślący kroczem zamiast głową – stają się łatwiejsi w kontrolowaniu

-cała prawda o Imoen :P
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Semaj 


Wiek: 25
Posty: 69
Podziękowania: 2/3
Skąd: BGiF i TH
Wysłany: 2016-12-05, 20:18   

Mi to wyglądało na coś w stylu "Ha, to ty! Pamiętam cię Charname". Po prostu nie lubisz starych ludzi i chciałeś go obrazić, Tuldorze. Przyznaj, że mam rację.
_________________
Jeżeli masz nadzieję, to znaczy, że nie uczysz się na błędach.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Tuldor88 
Uczeń Gonda
Dziki kurczak zagłady


Wiek: 30
Posty: 1740
Podziękowania: 129/135
Wysłany: 2016-12-06, 16:29   

*mruczy pod nosem "Firek śmierdzi potem i starymi ludźmi" po czym odchodzi* Widać jestem osamotniony w tym wrażeniu ;)
_________________
Heinrich Heine napisał/a:
Sen jest dobrą rzeczą, śmierć jeszcze lepszą, ale najlepiej byłoby wcale się nie narodzić.
Alvarez o modowaniu napisał/a:
Może przytoczę twierdzenie Liberty'ego, które jakoś tak idzie: planujesz jakiś projekt, wyznacz sobie termin, pomnóż potrzebny czas przez 2 a i tak nie zdążysz.

Wybrane fragmenty banterów:
Edwin napisał/a:
-Phi! Porównywać mnie do jakiegoś podrzędnego nekromanty! (Stanowczo na zbyt wiele sobie pozwala, muszę pokazać mu gdzie jego miejsce.) Prawdopodobnie przemawia przez ciebie zwykła zazdrość. Wy, maluczcy macie tendencje do zawiści wobec tych, którzy was przerastają. Ja zaś czynię to nie tylko talentem ale i wzrostem, karzełku.
-*Posłał Edwinowi szeroki uśmiech przemawiając serdecznym tonem* Jeszcze raz nazwiesz mnie „karzełkiem” a utnę ci na dole coś niezwykle małego, co może jednak mimo wszystko być ci drogie. Gdy zaś chodzi o te dyrdymały o talencie... znów przypominasz mojego żałosnego, byłego towarzysza...
Minsc napisał/a:
-Niebywałe, że ten chomik jeszcze oddycha. Znajdując się nieco bliżej ciebie wielkoludzie na pewno zaniechałbym tej czynności, powiedz, uważasz że pranie onuc urąga twej męskości, czy po prostu lubisz informować wrogów zapaszkiem o tym, iż się do nich zbliżasz?
-Boo być może jest niewielki Montaronie, ale jest też o wiele silniejszy niż się zdaje. A to, co czujesz to zapach prawdziwego mężczyzny, który przykryje każdy odór zła, na jaki trafi, co nie, Boo?.
Viconia napisał/a:
-Mmm... wciąż robisz wrażenie Viconio, moja ty hebanoskóra kusicielko. Zdajesz sobie sprawę jak działasz na otoczenie, prawda?
-Oczywiście samcze, dzięki temu jalukul, mężczyźni tacy jak ty – myślący kroczem zamiast głową – stają się łatwiejsi w kontrolowaniu

-cała prawda o Imoen :P
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
SedesVonBakelit 

Posty: 10
Podziękowano 4 razy
Wysłany: 2018-01-13, 16:46   

Kilka imho absurdów fabularnych w BG1 :
1. Kopalnia w Nashkel i koboldy w roli demonów. :shock: Czy naprawdę górnicy i żołnierze którzy pracują w tej kopalni nigdy w życiu nie widzieli kobolda ? Bo tak sie zachowują...Koboldów wokół Nashkel są całe stada, i można się założyć że żołnierze nie raz się z nimi spotykali. Ale nie, wszyscy ci ludzie (i nieludzie) co tam od xx lat żyją na widok koboldów uciekają z krzykiem 'Demony! Demony !!!' ... i do tego nikt nie potrafi rozkazać tymże żołnierzom żeby sprawdzili tę kopalnię aż do dna po pierwszym ataku ? :roll: Zamiast tego lepiej zlecić to jakims obdartusom (tak, to o naszej drużynie) :razz:
2. Dalej kopalnia w Nashkel: Wygląda że przybysz Mulahey zna kopalnię lepiej niż pracujący w niej od wielu lat górnicy- bo jakoś nikt nie znalazł jego gniazdka... ciekawe :hmm:
3. 'Przemysł turystyczny' związany z Wieżą Durlaga. Zlokalizowany w Brodzie Ulgotha :roll: ... Zgodnie z wszelką logiką ten 'przemysł turystyczny' byłby najsilniejszy w Nashkel (bo najbliżej), mógłby też działać w Gullykin czy Beregoście, ale nie- w Nashkel nikt o wieży nawet nie słyszał, za to w najdalszej (na dostępnej mapie) wsi co drugi kmiot próbuje żyć ze sprzedaży pamiątek z Wieży... :roll:
4. Tajna kopalnia ZT w Kniei Otulisko: Naprawdę ktoś myśli że dałoby się ukryć przed światem istnienie całej kopalni ? Przecież po jej urobek musiałyby wozy jakieś kursować, albo przynajmniej pielgrzymki tragarzy z magicznymi torbami... A w drugą stronę jakieś zaopatrzenie... Do tego przecież o jej istnieniu wiedzą druidzi z sąsiedztwa, ale po co niby mieli by komukolwiek o tym mówić ? Przecież tych z ZT i ich kopalni serdecznie nienawidzą, więc to oczywiste że wiedzę o niej zachowają dla siebie , żeby przypadkiem sąsiadom nie zaszkodzić :roll:
5. Znowu wątek główny: Naprawdę Wrota Baldura są tak małym i słabym miastem, że muszą zamykać bramy z obawy przed bandytami, zamiast wysłać wojsko i tychże bandytów powywieszać na drzewach wzdłuż głównych dróg ku przestrodze innych chętnych do zbójowania ? Przecież z tymi bandytami radzi sobie max 6-osobowa ekipa obdartusów z charname w roli głównej, więc ilu żołnierzy by trzeba do tej roboty :hmm: ?
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
nowyU
Nunslaughter

Posty: 3
Podziękowano 2 razy
Wysłany: 2018-01-17, 00:45   

Może ja spróbuję:

Ad.1 Być może panujące w kopalni ciemności i fakt uwypukliły w oczach górników koboldy. Ponadto istoty nie atakowały otwarcie tylko dopuszczały się raczej ataków bardziej skrytych, prawdopodobnie też unikali strażników i atakowali samych górników. Obrastających przy tym w groźniejsze niż w rzeczywistości piórka.

Ad.2 Wydaję mi się, że na ostatnie kondygnacje kopalni, to już w zasadzie nie kopalnia, tylko naturalna jaskinia. Bardzo możliwe, że Mulahey sam zlecił koboldom wytworzenie połączenia między jaskinią, a kopalną. Wydaję mi się, że żaden górnik nie postawił nogi w tamtym miejscu.

Ad.3 No tego nie da się wybronić. Dodatkowa treść jest po prostu niespójna ze światem.

Ad.4 Myślę, że knieja była na tyle ogromna że dało się zatuszować ślady transportów. Tym bardziej, że okolica była terroryzowana przez bandytów i w zasadzie mało kto opuszczał cywilizowane rejony Wybrzeża Mieczy. Sam krąg druidów nie postąpił zbyt rozsądnie, ale to byli druidzi cienia. Banda dzikusów, którzy chcieli sprawę załatwić koniecznie sami, aby więcej "przyjezdnych" nie niszczyło ich lasu.

Ad.5 Bardzo możliwe, że kryzys z żelazem i knowania Żelaznego Tronu ich osłabiły na tyle, że bali się tracić kolejne fundusze na walkę z wiatrakami. Obozy bandytów były raczej dość mobilne i gdyby większe wojska weszłyby do lasu, to prawdopodobnie zaszyłyby się głębiej. Podzieliły się na mniejsze komórki i tyle by ich widziano.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
Nobanion
SedesVonBakelit 

Posty: 10
Podziękowano 4 razy
Wysłany: 2018-01-18, 22:37   

@ Nunslaugher:
ad. 1- To by od biedy mogło wytłumaczyć jeden atak, ale nie tłumaczy kompletnego braku reakcji władz kopalni (w postaci natychmiastowego wysłania żołnierzy) i nie tłumaczy tego, że sytuacja taka trwa tygodniami :razz: ... Przecież za takie coś zarządca kopalni straciłby głowę- i to zapewne dosłownie :razz:
ad. 2- być może, ale ciekawe czy on miał w takim razie jakiś radar geologiczny, żeby wiedzieć że z 'jakiejś tam jaskini' jest możliwość przebicia się do kopalni ? I jak to się stało że pracujący na dole górnicy go nie nakryli ? Jego koboldy kopały tunel tylko w nocy ? A może on sam jest eks-górnikiem z Nashkel ? :lol: Whatever, ten punkt jestem ostatecznie gotów odpuścić :razz:
ad. 4- nie zgodzę się z tym. Żeby tam to zaopatrzenie dostarczać to by trzeba drogę. Albo co najmniej ścieżkę, o ile wszystko byłoby noszone na plecach... Jak by nie było, mówimy o zaopatrzeniu dla co najmniej kilkudziesięciu niewolników i pewnie kilkudziesięciu strażników...Bo przecież urobek tej kopalni to też nie może być 2 kg żelaza /dzień, bo to by nie miało sensu. W dodatku nikt nie będzie tych karawan robić codziennie, raczej co tydzień albo wręcz co miesiąc (czyli większy tonaż od razu).
Jeszcze trochę:
5. Kopalnia w Nashkel (znowu... :lol: ) - jest co najmniej 4 razy za daleko od miasta. 8 godzin drogi ? To by tam musieli mieć niewolników zamiast górników, bo jaki sens ma iść 1/3 doby do roboty ? :lol:
6. Prism : chyba wszyscy w Nashkel wiedzą gdzie on jest :razz: , ale jakoś nie wiedzieć czemu go nie złapali. Chociaż siedzi w jednym miejscu i kuje swoje dzieło...
P.S. Wiem że się czepiam :curious:
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Nunslaughter

Posty: 3
Podziękowano 2 razy
Wysłany: 2018-01-21, 02:50   

Cytat:
ad. 1- To by od biedy mogło wytłumaczyć jeden atak, ale nie tłumaczy kompletnego braku reakcji władz kopalni (w postaci natychmiastowego wysłania żołnierzy) i nie tłumaczy tego, że sytuacja taka trwa tygodniami :razz: ... Przecież za takie coś zarządca kopalni straciłby głowę- i to zapewne dosłownie :razz:


Nie wiadomo, czy nie wysyłali jakiś patroli w głąb kopalń. Ja sobie je wyobrażałem zawsze jako bardzo rozległy kompleks, który ułatwia urządzenie zasadzki, dzięki czemu łatwo można było zaskoczyć zbrojnych, albo być może zarządca kopalni miał tak mało strażników, że bał ryzykować się życia górników? W końcu pozostawiłby ich bez ochrony.

Cytat:
ad. 2- być może, ale ciekawe czy on miał w takim razie jakiś radar geologiczny, żeby wiedzieć że z 'jakiejś tam jaskini' jest możliwość przebicia się do kopalni ? I jak to się stało że pracujący na dole górnicy go nie nakryli ? Jego koboldy kopały tunel tylko w nocy ? A może on sam jest eks-górnikiem z Nashkel ? :lol: Whatever, ten punkt jestem ostatecznie gotów odpuścić :razz:


Opierając się na źródłach książkowych z Zapomnianych Krain można wywnioskować, że siła kapłanów w tym świecie jest dość duża (choć płacą zwykle dużo większą cenę). Mulahey mógł poprosić swojego boga o pomoc w takiej sprawie.

Cytat:
ad. 4- nie zgodzę się z tym. Żeby tam to zaopatrzenie dostarczać to by trzeba drogę. Albo co najmniej ścieżkę, o ile wszystko byłoby noszone na plecach... Jak by nie było, mówimy o zaopatrzeniu dla co najmniej kilkudziesięciu niewolników i pewnie kilkudziesięciu strażników...Bo przecież urobek tej kopalni to też nie może być 2 kg żelaza /dzień, bo to by nie miało sensu. W dodatku nikt nie będzie tych karawan robić codziennie, raczej co tydzień albo wręcz co miesiąc (czyli większy tonaż od razu).


Wciąż sądzę, ze dało się to zatuszować. Karawany można było rozdzielać na mniejsze jednostki, ponadto Żelazny Tron był faktorią handlową, więc jakiekolwiek karawany wyjeżdżające i wjeżdżające do Wrót nie były niczym podejrzanym. Ewentualni szpiedzy, którzy szli za karawaną poza miasto kończyli zapewne zabici przez bandytów na drogach, albo jak ten nieszczęśnik w namiocie Tazoka.

Cytat:
5. Kopalnia w Nashkel (znowu... :lol: ) - jest co najmniej 4 razy za daleko od miasta. 8 godzin drogi ? To by tam musieli mieć niewolników zamiast górników, bo jaki sens ma iść 1/3 doby do roboty ? :lol:


Być może w okolicach kopalni były kwatery mieszkalne.

Cytat:
6. Prism : chyba wszyscy w Nashkel wiedzą gdzie on jest :razz: , ale jakoś nie wiedzieć czemu go nie złapali. Chociaż siedzi w jednym miejscu i kuje swoje dzieło...


No, wszyscy wiedzieli, że jest niedaleko kopalni dlatego Greywolf nie miał żadnego problemu, aby znaleźć biednego rzeźbiarza.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
Nobanion
Jolan 
Dziecię Bhaala
Bendem go zjadł

Wiek: 23
Posty: 699
Podziękowania: 59/107
Wysłany: 2018-01-21, 12:45   

Cytat:
1. Kopalnia w Nashkel i koboldy w roli demonów. :shock: Czy naprawdę górnicy i żołnierze którzy pracują w tej kopalni nigdy w życiu nie widzieli kobolda ? Bo tak sie zachowują...Koboldów wokół Nashkel są całe stada, i można się założyć że żołnierze nie raz się z nimi spotykali. Ale nie, wszyscy ci ludzie (i nieludzie) co tam od xx lat żyją na widok koboldów uciekają z krzykiem 'Demony! Demony !!!'

Ja bym dodał, że górnicy wdychali cały czas żelazową-truciznę, co mogłoby powodować omamy etc. Taka moja teoria.
_________________
[Dzisiaj 22:47] Jolan: Hmm, w sumie w komentarz twórców było wiele o rozbudowie twierdzy. Co jeśli można dobudować zamtuz?
[Dzisiaj 22:49] Tuldor88: Wtedy będzie to już "ku***sko dobra twierdza" :P
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
porfirion 
Czciciel Azutha
osiełek


Posty: 703
Podziękowania: 127/87
Skąd: Zielona Gęś
Wysłany: 2018-01-21, 13:45   

Popatrzyłem sobie na trochę dialogów w grze związanych z kopalniami Nashkel i wydaje mi się, że nie ma tu mowy o niespójnościach.

Najpierw co do "demonów" - o tych mówią tylko górnicy (i to nie wszyscy, np. Kylee jest bardziej ogarnięty). A o górnikach burmistrz Berrun Ghastkill mówi:
Berrun Ghastkill napisał/a:
Górnicy zarzekają się, że szaleją w nich jakieś demony, ale to przesądna banda i skłonna do przesady. Bardziej mnie trapi stan naszej rudy. Wszystek urobek jest czymś skażony i nie da się z niego uzyskać porządnej stali.

Amnijscy żołnierze przed kopalnią mówią coś o ludziach-psach, a żołnierze w samej kopalni wprost o koboldach.

Żołnierze na pewno próbowali schodzić niżej, by zbadać, co się dzieje - ale za daleko pewnie też się nie chcieli zapuszczać, by nie zginąć (jakby się natknęli na koboldy-weteranów z ognistymi strzałami... w końcu pancerze strażników są liche, oni sami się na to skarżą). Poza tym mogli się nieco wystraszyć:
jeden z żołnierzy w kopalni napisał/a:
Zapuściliśmy się wczoraj głęboko do podziemi i widziałem ciało jednego z górników, który zaginął wiele tygodni temu. Dziwna rzecz, ale... on też MNIE widział.

Nie mam pewności, ale to może sugerować jakichś nieumarłych, w końcu Mulahey bawił się w ożywianie, skoro później walczyliśmy ze szkieletami.

Ale ci żołnierze schodzący niżej to pewnie były tylko małe zwiady, a nie porządne oddziały, zresztą znów burmistrz:
Berrun napisał/a:
Posłałbym na dół straż miejską, tej jednak potrzebujemy do ochrony przed opryszkami, którzy napadają nasze transporty.



Co do tego, jak Mulahey wlazł do kopalni, to nie znalazłem jasnego sformułowania - np. w dzienniku Sarvoka stoi wyłącznie:
Sarevok w dzienniku napisał/a:
Mulahey zainstalował się w kopalniach Nashkel, a jego koboldy zaczęły zanieczyszczać rudę żelaza.

Ale zakładam, że nawet bez pomocy swojego boga i kapłańskich zdolności jakoś wiedziałby o tych połączeniach kopalni z naturalnymi jaskiniami - w końcu za tymi wszystkimi operacjami stała tak ogromna organizacja, że na pewno wysyłali tu i ówdzie ludzi na przeszpiegi, by obmyślić plan, zanim go wprowadzą w życie.
_________________
If you want something done, do it yourself! - Jean-Baptiste Emanuel Zorg, Piąty element


Więcej dowiesz się o człowieku po godzinie gry, niż po roku rozmowy - Platon, Zeus: Pan Olimpu


We internecie...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
morgan, Nobanion, nowyU
SedesVonBakelit 

Posty: 10
Podziękowano 4 razy
Wysłany: 2018-01-21, 22:28   

Jeśli chodzi o kopalnię w Nashkel, to prawdę mówiąc nie czytałem wszystkich dialogów ze strażnikami... W ogóle z nimi nie gadałem. Moje narzekania wcześniej chciałem wrzucić jako nowy temat pod tytułem 'najbardziej idiotyczne zadania w BG1', bo imho to ciągle jest idiotyzm do kwadratu że górnicy nie potrafią rozpoznać kobolda a żołnierze kilku ukatrupić... jest to taki sam idiotyzm jak atak na akademie w prologu w NVN, gdzie wszyscy w budynku giną zasiekani przez grupę koboldów :shock: z którymi gracz solo sobie daje radę... Oczywiście wiem czemu w obu przypadkach twórcy gry posłużyli się najsłabszymi możliwymi stworami, ale jakoś niesmak do takich rozwiązań fabularnych pozostaje... Szczególnie w BG, gdzie po drodze można jednak trochę drużynę dopakować :razz: , więc co szkodziło zrobić w tej kopalni coś co by usprawiedliwiało ten poziom paniki ?
Aha, a w świecie FR gdzie wskrzeszanie zmarłych i magia są na porządku dziennym, dla mnie dziwne żeby kogoś zombie czy inne takie szokowały.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
michau 

Wiek: 27
Posty: 50
Podziękowania: 1/13
Wysłany: 2018-01-21, 23:47   

To już cecha świata, w którym obie gry są osadzone i systemu z jakiego korzystają. U samych ich podstaw leży załatwianie podobnych to wymienionych przez Ciebie problemów przez niewielkie acz bitne drużyny wyjątkowych śmiałków. Dla nich załatwienie takiego kobolda czy goblina to jak splunąć, ale dla przeciętnego górnika, nosiciela halabardy albo nieopierzonego absolwenta akademii pewnej lady już niekoniecznie.
Już po kilku poziomach taki wyjątkowy śmiałek może sobie z kolegami spokojnie palić wioski pełne normalsów.
Cięzko sobie wyobrazić funkcjonowanie takiego uniwersum? Cóż. Przed zanurzeniem się w świat Faerunu dobrze jest zawiesić niewiarę na możliwie wysokim drzewie i szybko się oddalić :razz:
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group