Poprzedni temat «» Następny temat
WIII: Wild Hunt
Autor Wiadomość
Kliwer 


Wiek: 31
Posty: 1355
Podziękowania: 141/201
Wysłany: 2017-10-29, 22:09   

Muszę powiedzieć, że znalazłem sposób na cieszenie się Wiedźminem 3.

Ostatnio poszedłem na męską imprezkę do kumpla (tzn. była męsko-żeńska, ale baby ostatecznie zamknęły się w osobnym pokoju, trudno się dziwić zresztą). Odpaliliśmy Wieśka 3 na dużym telewizyjnym ekranie, gospodarz grał (zresztą strasznie słabo, na normalu dość często ginął, noob :razz: ) Siedzieliśmy w półkole, podziwialiśmy widoczki i dialogi, piliśmy piwo i gadaliśmy (o książkach fantasy/SF, RPGach, innych grach). To był bardzo przyjemny wieczór, tylko gospodarz tak się denerwował, że widownia miesza jego ulubioną gierkę z g*wnem :lol:

Ach, klimat, widoki, klimat, widoki... Dech zapiera. Jak się to potraktuje jak film to jest nieźle. Ale do grania, niestety, się nie nadaje. Potwierdziły się moje wcześniejsze spostrzeżenia- nasz gracz-prelegent także więcej oglądał, niż trzymał łapki na padzie.

Pod wpływem tej obserwacji wymyśliłem coś, co możemy roboczo nazwać Testem Kliwra. Aby ocenić grę (cRPGa) zróbmy trzy rzeczy: 1) wyobraźmy sobie, że ma ona grafikę pierwszego Tomb Ridera, brak muzyki i dźwięków, że wszystkie dialogi są tylko do czytania i tak dalej. 2) rozpiszmy na czynniki pierwsze jakie czynności musi wykonywać gracz i jakiego przygotowania te czynności wymagają. Czy trzeba przeczytać instrukcję i jak jest ona gruba? Ile czasu poświęcamy na planowanie postaci? Czy musimy zatrzymać się i nad czymś pomyśleć? Na co mamy wpływ: dialogi, walka, zagadki? 3) Czy w toku gry zmuszeni jesteśmy do zmienienia podejścia? (np. jak zmieniają się walki, czy odblokowują się jakieś nowe mechaniki)

Po rozpisaniu tego będziemy wiedzieć, czy mamy do czynienie z "dobrą grą" czy tylko z "grą efektowną".
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
Nobanion, Geralt Riv
Nobanion 

Posty: 1096
Podziękowania: 106/247
Wysłany: 2017-10-30, 08:39   

Myslę że to najlepiej oddaje czym jest gra i w jakim oscyluje gatunku, co jej takie zaszeregowanie nie przynosi ujmy, ale nie ma nic wspólnego z cRPGiem.
Zapraszam do zapoznania się z materiałem filmowym już kiedyś przeze mnie podawanym i jak najbardziej aktualnym mimo upływu ...lat:


The Witcher III: Wild Hunt - Best Detective Game Ever Made - Extra Credits
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
torian 


Wiek: 30
Posty: 794
Podziękowania: 27/11
Wysłany: 2019-12-30, 15:14   

Z zaledwie 4 letnim poślizgiem ograłem Wiesława i ja. Jakie wrażenia? Nie aż tak dobre na jakie miałem nadzieje ale i nie tak złe jak się obawiałem.

1. Ogólnie

Podczas rozgrywki przez niemal cały czas towarzyszyło mi wrażenie że twórcy gry są już zmęczeni wiedźmińskim lore, ja zresztą trochę też bo zanim zabrałem się do gry odświeżyłem sobie pierwsze dwie części. Dlaczego to zrobiłem i dlaczego była to strata czasu? Chciałem sobie przygotować sava, który zawierałby wszystkie podjęte wcześnie decyzje, byłem ciekaw jak wpłyną na dalszą grę moje relacje z Triss, Iorwethem i Rochem (delikatnie mówiąc były nienajlepsze). Szybko jednak przekonałem się że REDzi mieli na nie kompletnie wyjebongo. Przez całą grę zauważyłem zaledwie dwie sytuacje w których podjęte wcześniej działania cokolwiek zmieniały, wpływ był jednak czysto kosmetyczny.

Gdzieś przepadli pasjonaci, którzy zrobili pierwszą cześć, przy której bawiłem się najlepiej a zastąpili ich rzemieślnicy. Dość powiedzieć że w okolicach powrotu do Kaer Morhen dopadło mnie silne zniechęcenie do dalszej gry (chyba każdy gracz zna to uczucie), które przełamałem dopiero po paru miesiącach ale nawet wtedy grałem już z umiarkowanym zainteresowaniem.

2. Fabuła

Chciałbym napisać że Dziki Gon kontynuuje wątki książkowe ale bliżej prawdy będę kiedy napiszę że je powiela. Wojna z Nilfgaardem, poszukiwanie Ciri, trójkąt Geralt-Yennefer-Triss. Serio, nic lepszego nie dało się wymyślić? Geralt z trzeciej części odzyskuje pamięć a wraz z nią dawną osobowość, efekt tego jest taki że gracz ma znikomy wpływ na cokolwiek. Ciężko mówić tu odgrywaniu postaci, postać odgrywa się sama i to niekoniecznie po myśli gracza. Prawdę piszą moim przedmówcy, Dziki Gon bardziej się ogląda niż się w niego gra ale ponieważ zwykle ogląda się go dobrze lub bardzo dobrze skłonny byłem przymknąć na to oko. Co do zakończenia niby mamy 3 alternatywne ale fajnie by było gdyby pracowało się na nie przez całą grę, tutaj zaś wszystkie kluczowe decyzje podejmuje się w ostatnich dwóch godzinach gry.

3. Dialogi

Zdecydowanie straciły pazur w stosunku do poprzednich części. Co prawda niemal wszystkie co bardziej błyskotliwe teksty z jedynki były książkowymi cytatami ale osobie odpowiedzialnej za pisanie dialogów w dwójce należy się jakiś medal:

Rozmowa z Rochem

Toż to na przykład czysta poezja. Z kolei w Dzikim Gonie, no niby nie jest źle ale intensywnie wytężałem mózgownice w poszukiwaniu chociaż jednego który zapadłby mi w pamięć i nic.

Dubbing z kolei trzyma poziom, kto nie słyszał Geralta śpiewającego po pijaku niechaj słucha.

4. Walki

Na pierwszy rzut oka wiele się tu nie zmieniło w stosunku do drugiej części (przypominam że do gry podszedłem bezpośrednio po ukończeniu Zabójców Królów) a jednak początkowo zbierałem nieliche baty (poziom krew, pot i łzy). Jednak kiedy już jako tako opanowałem sterowanie panem Gerwantem walki okazały się zadziwiająco łatwe (wujek torian radzi - pierwszy perk jaki powinniście wykupić to "smakosz"). Przeciwnicy człekokształtni są bezbronni (w pojedynkę) wobec gracza, który dobrze opanował blokowanie i uniki (kwestia wyczucia odpowiedniego momentu) a potwory...to zależy, silne ale powolne (golemy, cyklopy, żywiołaki) nie stanowią wyzwania nawet jeśli są ze 20 poziomów wyżej o ile gracz ma cierpliwość by tańczyć wokół takiego i okładać go mieczem przez jakieś 20 minut, przy takiej dysproporcji leveli zadawane obrażenia przyjmują śmieszne wartości. Warto też chronić się Quenem na wypadek chwili nieuwagi, drugiej szansy zwykle nie ma. Ta sama taktyka sprawdza się wobec przeciwników latających (gryfy, archegryfy, widłogony itp), przeciwko nim przydaje się kusza, obrażenia zadaje śladowe ale strąca ich na ziemię. Nieco gorzej jest ze słabymi ale szybkimi przeciwnikami bo zwykle atakują stadami, przy dużej różnicy poziomów 2-3 ciosy nawet nędznego ghula mogą zakończyć walkę a kiedy przeciwników jest 5-6 praktycznie nie sposób uniknąć wszystkich ataków, pozostaje wywabianie po jednym, góra 2. Najgorsi są przeciwnicy jednocześnie szybcy i silni, (wampiry) na tych nie wypracowałem sensownego sposobu poza grindem i walce na zbliżonych levelach. Sporym zaskoczeniem okazały się alghule, w jedynce kosiło się takie dziesiątkami a tu okazały się zaskakująco silne. Niepozornie wyglądające wodnice i baby cmentarne też na początku udzieliły mi lekcji pokory. Bardzo przydatny okazuje się bestiariusz który zawiera informacje na temat słabych punktów potworów. Podczas pierwszego klasycznego questu na potwora okazał się wręcz niezbędny, przez dobre 10 minut bezskutecznie okładałem przeciwnika i dopiero po lekturze okazało się że konieczne jest zastosowanie chyba najrzadziej używanego wiedźmińskiego znaku.

5. Questy

Dużo i różnorodne. Nie brak questów typu przynieś, wynieś, pozamiataj czy idź i zabij (choć te ostanie potrafią mile zaskoczyć jak np "Jak wilk z kotem") ale trafiają się również prawdziwe perełki. Kończąc wątek Krwawego Barona miałem ochotę krzyknąć "tak się pisze questy, patrz i ucz się BioWare", mój faworyt to jednak "Wybraniec Bogów". Dość powiedzieć że pewnym momencie (kto grał wie w którym) po prostu zbaraniałem i nie miałem pojęcia co zrobić a czas na podjęcie decyzji był ograniczony.

6. Gameplay

Ogrywając W3 utwierdziłem się w przekonaniu że otwarte, sandboksowe światy są nie dla mnie. Przemierzanie pustkowi (choćby nie wiem jak dobrze wyglądających) nie jest tym co torian lubi najbardziej. Zdecydowanie wolę ograniczone tereny i skoncentrowaną zawartość. Wreszcie zabrali w diabły tę nieszczęsną grę w kości, zastąpił ją Gwint czyli uproszczona wersja Magic the gathering. Początkowo gra się świetnie ale po pewnym czasie da się zauważyć pewne mankamenty:

- wygrywa ten kto ma lepsze karty, umiejętności mają drugorzędne znaczenie
- niby są 4 talie ale tak naprawdę to dwie, Nilfgaardem i Północą gra się tak samo, podobnie Potworami i Scoia'tael
- słaby balans, na Nilfgaard nie ma mocnych i nawet Skellige dodane przez "Krew i wino" tego nie zmienia
- po pewnym czasie prostota zaczyna uwierać

Siłowanie na rękę również zniknęło, nie tęskniłem za nim. Walka na pięści została ale jest trudniejsza, co prawda na etapie Velen wciąż da się wygrać młócąc po prostu cepami ale już na Skellige bez opanowanych uników i bloków ani rusz. Do tego wyścigi konne, fajne chociaż banalnie proste.

7. Serce z kamienia

Dodatek stworzony dla tych, którzy narzekali na brak polskiego klimatu w grze (wbrew obiegowej opinii w książkach też nie było go tak dużo, autor czerpał z wielu kultur). W tym dodatku znajdziecie go w ilościach hurtowych. Nawet średnio spostrzegawczy gracz (taki jak ja) znajdzie odniesienia do polskich legend, literatury a nawet filmów. Napad na dom aukcyjny - czysta rewelacja. Rada dla tych co jeszcze nie grali, dodatki przeznaczone są dla graczy którzy już ukończyli główny wątek i choć można do nich przystąpić w trakcie tegoż to nie polecam tego robić (ja tak zrobiłem). Nie dlatego że będą zbyt trudne (po Skellige miałem już 25 poziom, zupełnie wystarczający na "Serce z kamienia") ale dlatego że taka dłuższa odskocznia od głównego wątku bardzo psuje immersję nie mówiąc już o tym że w dodatkach poziomy lecą w takim tempie że po powrocie do podstawki finałowych bossów będziecie rozgniatać jak karaluchy.

8. Krew i wino

"Serce z kamienia" było dość kameralną opowieścią wykorzystującą w dużej mierze tereny z podstawki, w "Krwi i winie" z kolei dostajemy całkiem nowy kawał terenu o obszarze porównywalnym do Velen. Objętość dodatku imponująca choć ciężko tu mówić o nowej jakości, po prostu więcej tego samego. Ale to nawiązanie do sagi w stylu "zabili go i uciekł" mogli sobie darować.
_________________
Filmweb
Lastfm
Lubimy czytać
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
nowyU
nowyU

Posty: 301
Podziękowania: 21/186
Wysłany: 2020-01-01, 00:17   

Ponieważ serial mnie nie zachwycił, też przechodzę od nowa Wiesława made in CDP. Odczucia mam w ogólnym rozrachunku zbieżne co Twoje torian ale po zakończeniu całości spisze własny testament.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group