Poprzedni temat «» Następny temat
[W III] Wild Hunt
Autor Wiadomość
Kliwer 


Wiek: 31
Posty: 1355
Podziękowania: 137/196
Wysłany: 2017-10-29, 22:09   

Muszę powiedzieć, że znalazłem sposób na cieszenie się Wiedźminem 3.

Ostatnio poszedłem na męską imprezkę do kumpla (tzn. była męsko-żeńska, ale baby ostatecznie zamknęły się w osobnym pokoju, trudno się dziwić zresztą). Odpaliliśmy Wieśka 3 na dużym telewizyjnym ekranie, gospodarz grał (zresztą strasznie słabo, na normalu dość często ginął, noob :razz: ) Siedzieliśmy w półkole, podziwialiśmy widoczki i dialogi, piliśmy piwo i gadaliśmy (o książkach fantasy/SF, RPGach, innych grach). To był bardzo przyjemny wieczór, tylko gospodarz tak się denerwował, że widownia miesza jego ulubioną gierkę z g*wnem :lol:

Ach, klimat, widoki, klimat, widoki... Dech zapiera. Jak się to potraktuje jak film to jest nieźle. Ale do grania, niestety, się nie nadaje. Potwierdziły się moje wcześniejsze spostrzeżenia- nasz gracz-prelegent także więcej oglądał, niż trzymał łapki na padzie.

Pod wpływem tej obserwacji wymyśliłem coś, co możemy roboczo nazwać Testem Kliwra. Aby ocenić grę (cRPGa) zróbmy trzy rzeczy: 1) wyobraźmy sobie, że ma ona grafikę pierwszego Tomb Ridera, brak muzyki i dźwięków, że wszystkie dialogi są tylko do czytania i tak dalej. 2) rozpiszmy na czynniki pierwsze jakie czynności musi wykonywać gracz i jakiego przygotowania te czynności wymagają. Czy trzeba przeczytać instrukcję i jak jest ona gruba? Ile czasu poświęcamy na planowanie postaci? Czy musimy zatrzymać się i nad czymś pomyśleć? Na co mamy wpływ: dialogi, walka, zagadki? 3) Czy w toku gry zmuszeni jesteśmy do zmienienia podejścia? (np. jak zmieniają się walki, czy odblokowują się jakieś nowe mechaniki)

Po rozpisaniu tego będziemy wiedzieć, czy mamy do czynienie z "dobrą grą" czy tylko z "grą efektowną".
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
Geralt Riv
Nobanion
[Usunięty]

Wysłany: 2017-10-30, 08:39   

Myslę że to najlepiej oddaje czym jest gra i w jakim oscyluje gatunku, co jej takie zaszeregowanie nie przynosi ujmy, ale nie ma nic wspólnego z cRPGiem.
Zapraszam do zapoznania się z materiałem filmowym już kiedyś przeze mnie podawanym i jak najbardziej aktualnym mimo upływu ...lat:


The Witcher III: Wild Hunt - Best Detective Game Ever Made - Extra Credits
  
 
 
torian 


Wiek: 30
Posty: 844
Podziękowania: 26/11
Wysłany: 2019-12-30, 15:14   

Z zaledwie 4 letnim poślizgiem ograłem Wiesława i ja. Jakie wrażenia? Nie aż tak dobre na jakie miałem nadzieje ale i nie tak złe jak się obawiałem.

1. Ogólnie

Podczas rozgrywki przez niemal cały czas towarzyszyło mi wrażenie że twórcy gry są już zmęczeni wiedźmińskim lore, ja zresztą trochę też bo zanim zabrałem się do gry odświeżyłem sobie pierwsze dwie części. Dlaczego to zrobiłem i dlaczego była to strata czasu? Chciałem sobie przygotować sava, który zawierałby wszystkie podjęte wcześnie decyzje, byłem ciekaw jak wpłyną na dalszą grę moje relacje z Triss, Iorwethem i Rochem (delikatnie mówiąc były nienajlepsze). Szybko jednak przekonałem się że REDzi mieli na nie kompletnie wyjebongo. Przez całą grę zauważyłem zaledwie dwie sytuacje w których podjęte wcześniej działania cokolwiek zmieniały, wpływ był jednak czysto kosmetyczny.

Gdzieś przepadli pasjonaci, którzy zrobili pierwszą cześć, przy której bawiłem się najlepiej a zastąpili ich rzemieślnicy. Dość powiedzieć że w okolicach powrotu do Kaer Morhen dopadło mnie silne zniechęcenie do dalszej gry (chyba każdy gracz zna to uczucie), które przełamałem dopiero po paru miesiącach ale nawet wtedy grałem już z umiarkowanym zainteresowaniem.

2. Fabuła

Chciałbym napisać że Dziki Gon kontynuuje wątki książkowe ale bliżej prawdy będę kiedy napiszę że je powiela. Wojna z Nilfgaardem, poszukiwanie Ciri, trójkąt Geralt-Yennefer-Triss. Serio, nic lepszego nie dało się wymyślić? Geralt z trzeciej części odzyskuje pamięć a wraz z nią dawną osobowość, efekt tego jest taki że gracz ma znikomy wpływ na cokolwiek. Ciężko mówić tu odgrywaniu postaci, postać odgrywa się sama i to niekoniecznie po myśli gracza. Prawdę piszą moim przedmówcy, Dziki Gon bardziej się ogląda niż się w niego gra ale ponieważ zwykle ogląda się go dobrze lub bardzo dobrze skłonny byłem przymknąć na to oko. Co do zakończenia niby mamy 3 alternatywne ale fajnie by było gdyby pracowało się na nie przez całą grę, tutaj zaś wszystkie kluczowe decyzje podejmuje się w ostatnich dwóch godzinach gry.

3. Dialogi

Zdecydowanie straciły pazur w stosunku do poprzednich części. Co prawda niemal wszystkie co bardziej błyskotliwe teksty z jedynki były książkowymi cytatami ale osobie odpowiedzialnej za pisanie dialogów w dwójce należy się jakiś medal:

Rozmowa z Rochem

Toż to na przykład czysta poezja. Z kolei w Dzikim Gonie, no niby nie jest źle ale intensywnie wytężałem mózgownice w poszukiwaniu chociaż jednego który zapadłby mi w pamięć i nic.

Dubbing z kolei trzyma poziom, kto nie słyszał Geralta śpiewającego po pijaku niechaj słucha.

4. Walki

Na pierwszy rzut oka wiele się tu nie zmieniło w stosunku do drugiej części (przypominam że do gry podszedłem bezpośrednio po ukończeniu Zabójców Królów) a jednak początkowo zbierałem nieliche baty (poziom krew, pot i łzy). Jednak kiedy już jako tako opanowałem sterowanie panem Gerwantem walki okazały się zadziwiająco łatwe (wujek torian radzi - pierwszy perk jaki powinniście wykupić to "smakosz"). Przeciwnicy człekokształtni są bezbronni (w pojedynkę) wobec gracza, który dobrze opanował blokowanie i uniki (kwestia wyczucia odpowiedniego momentu) a potwory...to zależy, silne ale powolne (golemy, cyklopy, żywiołaki) nie stanowią wyzwania nawet jeśli są ze 20 poziomów wyżej o ile gracz ma cierpliwość by tańczyć wokół takiego i okładać go mieczem przez jakieś 20 minut, przy takiej dysproporcji leveli zadawane obrażenia przyjmują śmieszne wartości. Warto też chronić się Quenem na wypadek chwili nieuwagi, drugiej szansy zwykle nie ma. Ta sama taktyka sprawdza się wobec przeciwników latających (gryfy, archegryfy, widłogony itp), przeciwko nim przydaje się kusza, obrażenia zadaje śladowe ale strąca ich na ziemię. Nieco gorzej jest ze słabymi ale szybkimi przeciwnikami bo zwykle atakują stadami, przy dużej różnicy poziomów 2-3 ciosy nawet nędznego ghula mogą zakończyć walkę a kiedy przeciwników jest 5-6 praktycznie nie sposób uniknąć wszystkich ataków, pozostaje wywabianie po jednym, góra 2. Najgorsi są przeciwnicy jednocześnie szybcy i silni, (wampiry) na tych nie wypracowałem sensownego sposobu poza grindem i walce na zbliżonych levelach. Sporym zaskoczeniem okazały się alghule, w jedynce kosiło się takie dziesiątkami a tu okazały się zaskakująco silne. Niepozornie wyglądające wodnice i baby cmentarne też na początku udzieliły mi lekcji pokory. Bardzo przydatny okazuje się bestiariusz który zawiera informacje na temat słabych punktów potworów. Podczas pierwszego klasycznego questu na potwora okazał się wręcz niezbędny, przez dobre 10 minut bezskutecznie okładałem przeciwnika i dopiero po lekturze okazało się że konieczne jest zastosowanie chyba najrzadziej używanego wiedźmińskiego znaku.

5. Questy

Dużo i różnorodne. Nie brak questów typu przynieś, wynieś, pozamiataj czy idź i zabij (choć te ostanie potrafią mile zaskoczyć jak np "Jak wilk z kotem") ale trafiają się również prawdziwe perełki. Kończąc wątek Krwawego Barona miałem ochotę krzyknąć "tak się pisze questy, patrz i ucz się BioWare", mój faworyt to jednak "Wybraniec Bogów". Dość powiedzieć że pewnym momencie (kto grał wie w którym) po prostu zbaraniałem i nie miałem pojęcia co zrobić a czas na podjęcie decyzji był ograniczony.

6. Gameplay

Ogrywając W3 utwierdziłem się w przekonaniu że otwarte, sandboksowe światy są nie dla mnie. Przemierzanie pustkowi (choćby nie wiem jak dobrze wyglądających) nie jest tym co torian lubi najbardziej. Zdecydowanie wolę ograniczone tereny i skoncentrowaną zawartość. Wreszcie zabrali w diabły tę nieszczęsną grę w kości, zastąpił ją Gwint czyli uproszczona wersja Magic the gathering. Początkowo gra się świetnie ale po pewnym czasie da się zauważyć pewne mankamenty:

- wygrywa ten kto ma lepsze karty, umiejętności mają drugorzędne znaczenie
- niby są 4 talie ale tak naprawdę to dwie, Nilfgaardem i Północą gra się tak samo, podobnie Potworami i Scoia'tael
- słaby balans, na Nilfgaard nie ma mocnych i nawet Skellige dodane przez "Krew i wino" tego nie zmienia
- po pewnym czasie prostota zaczyna uwierać

Siłowanie na rękę również zniknęło, nie tęskniłem za nim. Walka na pięści została ale jest trudniejsza, co prawda na etapie Velen wciąż da się wygrać młócąc po prostu cepami ale już na Skellige bez opanowanych uników i bloków ani rusz. Do tego wyścigi konne, fajne chociaż banalnie proste.

7. Serce z kamienia

Dodatek stworzony dla tych, którzy narzekali na brak polskiego klimatu w grze (wbrew obiegowej opinii w książkach też nie było go tak dużo, autor czerpał z wielu kultur). W tym dodatku znajdziecie go w ilościach hurtowych. Nawet średnio spostrzegawczy gracz (taki jak ja) znajdzie odniesienia do polskich legend, literatury a nawet filmów. Napad na dom aukcyjny - czysta rewelacja. Rada dla tych co jeszcze nie grali, dodatki przeznaczone są dla graczy którzy już ukończyli główny wątek i choć można do nich przystąpić w trakcie tegoż to nie polecam tego robić (ja tak zrobiłem). Nie dlatego że będą zbyt trudne (po Skellige miałem już 25 poziom, zupełnie wystarczający na "Serce z kamienia") ale dlatego że taka dłuższa odskocznia od głównego wątku bardzo psuje immersję nie mówiąc już o tym że w dodatkach poziomy lecą w takim tempie że po powrocie do podstawki finałowych bossów będziecie rozgniatać jak karaluchy.

8. Krew i wino

"Serce z kamienia" było dość kameralną opowieścią wykorzystującą w dużej mierze tereny z podstawki, w "Krwi i winie" z kolei dostajemy całkiem nowy kawał terenu o obszarze porównywalnym do Velen. Objętość dodatku imponująca choć ciężko tu mówić o nowej jakości, po prostu więcej tego samego. Ale to nawiązanie do sagi w stylu "zabili go i uciekł" mogli sobie darować.
_________________
Filmweb
Lastfm
Lubimy czytać
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
nowyU
nowyU

Posty: 303
Podziękowania: 19/189
Wysłany: 2020-01-01, 00:17   

Ponieważ serial mnie nie zachwycił, też przechodzę od nowa Wiesława made in CDP. Odczucia mam w ogólnym rozrachunku zbieżne co Twoje torian ale po zakończeniu całości spisze własny testament.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Kinski 
Dziecię Bhaala
Zajebójca

Wiek: 39
Posty: 1378
Podziękowano 81 razy
Skąd: Białoruś
Wysłany: 2020-01-22, 22:54   

Witajcie ;)
Pod wpływem impulsu serialowego Netflixa i bogactwa wolnego czasu dołączyłem do chwalebnego grona ludzi, których nazywam "Witcher plebs". Wejdźcie na Twitcha i zerknijcie na tytuły "Toss a coin to your" itd. [ironia]
2-3 lata temu po 20 godzinach gry zostawiłem Dziki Gon. Moje nastawienie do powrotu oscylowało w granicach kilku procent, ale jednak wróciłem. Po w miarę dokładnym zapoznaniu się z zawartością stwierdzam, że każdy - m.in. Kliwer, Pavlus, Karry, Torian ma rację - większym lub mniejszym stopniu.
W sferze wizualnej, dźwiękowej - jak stwierdził Karry - "Dziki gon" jest naprawdę wybitny. Trochę taki infantylno-bajkowy, ale przyjemny. Na pewno nie jest to gra moich marzeń - została stworzona w starym stylu. Mamy tzw. otwarty świat, który tak naprawdę jest skończony i ograniczony. Po wykonaniu większości zadań, misji, questów - niewiele w nim jest do poznawania. Nie jest to zarzut do producentów czy wydawców. To szerszy problem - większość produkcji, jeśli nie wszystkie, oferują coś takiego. Skończone światy, które po czasie się nudzą, bo nie ma w nich już nic ciekawego. A wiec statyczny content z elementami losowości. Poznaje się taki świat 1-2 razy, a potem rzadko się do niego wraca. W przypadku "Dzikiego gonu" jest nawet trudniej, bo można się wcielić tylko w postać Geralta.
Po prostu - "memory game" - określone systemy zadań, przedmiotów, craftingu (z toną schematów-śmieci), epilogi, postacie, miejsca. Naszym zadaniem jest tylko wybierać określone opcje z określonej puli. Nie ma żadnych sekretów. Wszystko zostało opisane i skatalogowane przez gry-online, eurogamera itd.

Dodatkowo "Wiedźmin" - zarówno serial jak i gra - mają problem z zawartościa. Bazą jest książka, a więc znana już wcześniej treść i historia. Trudno wyciągnąć coś nowego, ale - gra i serial - próbują dodać lub rozwinąć wątki, jak np. Yennefer origin w serialu.
W grze historia jest naprawdę świetna. I nawet świetnie by się ją oglądało, ale została "pociapana" wstawkami, w których to nasz wiedźmin albo Ciri mają coś zrobić. Traci się ten flow. Tak samo jest z naszą podróżą.
Przykład. Krew i wino - Poszukiwania wiedźmińskiego rynsztunku szkoły Mantikory, ale może być jakikolwiek inny zestaw. Mamy znacznik i miejsce, do którego mamy dotrzeć. Startujemy z Corvo Bianco albo miasta. Po drodze trafiamy na jakiś pytajnik - kill, loot - miniquest - go. I tak kilka razy, z czego gdzieś po 2 razie zapominamy, co mieliśmy zrobić. Tym bardziej, że po zmianie miniquestu i jego wykonaniu, w dzienniku zostaje zaznaczone główne zadanie. Jedziemy i na miejscu sobie przypominamy - "Aha, mieliśmy znaleźć schematy". Raaany, nawet nie dojechaliśmy, nie mówiąc o odkryciu znacznika. Wszystko ku chwale mitycznego pojęcia tzw. immersji (tere fere).

Dlatego powtarzam, że "Dziki gon" został zrobiony w starym stylu - wykorzystano sprawdzone systemy, które - zauważcie - funkcjonują w większym lub mniejszym stopniu w innych grach. Np. schematy zadań z podpunktami. Notabene, mają również te same błędy - np. nie można ich często ukończyć, jeśli wcześniej czegoś się nie zrobiło.
Crafting, runy, schematy, alchemia - to już wszystko było.

Poziom trudności? Dostajemy prymitywny system z samymi restrykcjami i prostą regułą. Im trudniej, tym większe obrażenia otrzymujemy. Okej, ale "leveld lists" przedmiotów sprawiają, że NAPRAWDĘ rzadko opłaca się mierzyć z mocniejszymi przeciwnikami. Proste - w nagrodę dostajemy przedmiot (schemat, broń itd.) dostosowany do naszego poziomu. Wyjątkiem są niektórzy ze zleceń wiedźmińskich, bo recepturę na odwar można zdobyć, ale komponenty już niekoniecznie. To już było.

Mechanika jest irytująca. Widok zza placów ma swoje konsekwencje, bo jest połączony z pracą kamery i fizyką obiektów oraz topografią. Nie sprawdza się to szczególnie w pomieszczeniach (kamera wariuje). Interakcja z otoczeniem jakaś jest, ale niewielka. Mechanika przypomina Assasasin Creed IV, ale w Wiedźminie jest bardziej denerwująca, bo łatwiej się zaplątać w jakieś krzaki, korzenie, drzewka i inne dziadostwo, nie wspominając, że podczas walki w zasadzie niewiele można zrobić z topografią. Przeskoczyć trudno - trzeba podejść tuż do obiektu.

Po prostu - innowacyjność poziom nowicjusz. Oczywiście nie chodzi o to, żeby cała gra tryskała jakimiś nowymi rozwiązaniami. Najoptymalniejsze byłoby połączenie starych systemów z jakimiś nowymi. Możliwe, że przekalkulowano sobie i wydawcy nie zaryzykowali. Zresztą nie ma gier wykonanych dobrze we wszystkich aspektach (grafika, muzyka, mechanika itd.). Zawsze coś jest zrobione lepiej kosztem innych elementów. Wydaje się, że w "Dzikim gonie" dominuje grafika, muzyka, historia, kreacja świata, potem stopień niżej są pozostałe elementy (mechanika, postać, romanse).

Wyobraźcie sobie, jak fajnie byłoby wcielić się w postać np. Ciri (dobra podstawa do historii na następną część), albo Shani (moja faworytka), Ves, Keiry, Fringilli, Phillipy, Syanny, Roche'a, Zoltana itd. itp. Ale jak na razie, stworzenie czegoś takiego jest niemożliwe, w takim wymiarze, w jakim została wypracowana postać Geralta. Do każdej postaci należałoby wykreować oddzielny system zdolności, przedmiotów itd. W efekcie powstałaby gry w grze.
Że tak to ujmę - kompaktowość serii ("ograniczone tereny i skoncentrowana zawartość!") i odgrywanie tylko Geralta - jest wystarczająca i optymalna w stosunku do poniesionych nakładów. Taki był plan. Oczywiście, odgrywanie Geralta jest irytujące po jakimś czasie. Prędzej czy później to następuję. Jego problem jest taki, że trudno wymienić kim on nie jest. To iście człek renesansu o wielu talentach - pięściarz, karciarz, dżokej, szermierz, alchemik, detektyw, miłośnik kobiet, Wujek Dobra Rada, Mistrz Niekoniecznie Ciętej Riposty (ta z wyżłem podczas rozmowy z Anną Henriettą była fajna), itd. I nawet autorzy/twórcy postaci to wiedzą. W pewnym momencie Syanna nawet stwierdza coś o tym gadaniu barytonem w aspekcie poczucia humoru (chyba przed jej "propozycją" w Bajkowej Krainie).

Filmowość w grach? O tym można napisać pewnie rozprawę doktorską. Nie mam nic przeciwko (filmowości, niekoniecznie rozprawom doktorskim). Dla mnie problem jest inny - film ZAWSZE - będzie taki sam, bo jak wcześniej wspomniałem, mamy gotową pulę scen. Różnice będą w momentach, gdy postać coś tam robi (bo każdy zrobi to inaczej), ale reszta jest taka sama.

Summa summarum - nie wiem czy chcę wracać do świata "Dzikiego gonu". Mogą mnie do tego namówić muzyka, Gwint oraz angielska wersja. Ciekaw jestem jak zostały np. zaadaptowane "nasze" odzywki np. "Dawno temu ja też zaufałem pewnej kobiecie...". Nic innego za bardzo nie ma co robić. Zadania zrobione (określona pula), osiągnięcia zdobyte (bo określona pula), misje wykonane (jw). Wprawdzie dodatki wprowadziły nowe elementy, jak zaczarowywanie zbroi w nowe efekty i rozwijanie mutacji, ale... nie chce mi się. Przesyt, jak stwierdził Kliwer. Albo raczej nasycenie. I to raptem po 200 godzinach. Dziwne trochę.
I tak już podczas niektórych wątków byłem znużony. Np. końcówka "Dzikiego gonu" i walka w Kaer Morhen oraz z Gonem były jakoś sztucznie wydłużane. Dodatkowo na Skellige wpadłem do rozpadliny podczas jazdy z Yennefer i się grzebałem - serio - z 10 minut, żeby wyjechać.

A propo Gwinta. Torian. Talie są zróżnicowane i taki był cel. Czy są silniejsze i słabsze? Nasza ocena może być skrzywiona przez to, że zaczynamy z dziadowskimi kartami. Przy pierwszym podejściu do "Dzikiego gonu" kosiłem wszystkich podstawową Północą i kupionymi kartami do Novigradu na normalnym poziomie trudności Gwinta. Teraz zacząłem wygrywać dopiero od Novigradu ;]
Upodobałem sobie Potwory. Nilfgaard i Północ są mocne ze względu na nadwyżkę szpiegów w talii. Jak nie poszczęści się nam losowanie i nie mamy Manekinów - jest ciężko.
Jednak Gwint - jako gra w grze - jest na plus i to naprawdę spory atut "Dzikiego gonu". Można się pokusić o stwierdzenie, że jest to jeden z najlepiej rozwiązanych systemów gry w grze wśród gier w ogóle. A realizacja w takim wymiarze jest naprawdę wybitna.

Sceny erotyczne w większości są kiepskie. Zrobione na jedno kopyto oraz za krótkie. Nie chodzi, żeby robić z nich jakieś porno, jednak nie wprowadzają czegoś ciekawego. Do przeklikania.

PS. Nie jestem ortodoksem "dynamiczności". Nie wszystko ma być losowe itd. Każda skrajność jest niedobra.
_________________
Varscona.pl | Baldurs Gate - youtube | Children Of Bhaal - youtube | Twitch
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
nowyU
torian 


Wiek: 30
Posty: 844
Podziękowania: 26/11
Wysłany: 2020-01-23, 09:19   

Może i miały być zróżnicowane ale wyszło to średnio. Północ i Nilfgaard jak sam zauważyłeś bazują na szpiegach ale słabością Północy jest koncentracja większości sił w broni oblężniczej, zły pomysł bo całą linię można sparaliżować jedną kartą (mróz, deszcz, mgła). Gra Potworami i Scoia'tael polega głównie na rozmnażaniu jednostek a dużą liczbę takich samych jednostek można załatwić w ten sam sposób co Północ albo zmasakrować Pożogą.

Dopiero Skellige wprowadziło trochę urozmaicenia ale ta talia jakoś nie przypadła mi do gustu.

Prawdziwe urozmaicenie i sensowny balans osiągnięto dopiero w Gwincie sieciowym gdzie talii jest 6 a każda diametralnie inna co wnioskuję po tym że przyzwoicie mi idzie jedną z nich ale kompletnie nie potrafię grać pozostałymi, niestety przy obecnym poziomie eksperymenty z innymi taliami kończą się sromotnym łomotem. O dobrym balansie z kolei świadczy fakt że lekcję pokory odbieram regularnie od każdej frakcji.

Kinski napisał/a:
Jak nie poszczęści się nam losowanie i nie mamy Manekinów - jest ciężko.


Szczęściu można pomóc, wystarczy trzymać w talii minimalną liczbę kart.

Edit: Co do tekstów, teraz mi się przypomniało, popijawa z Lambertem i Eskelem była niezła.
_________________
Filmweb
Lastfm
Lubimy czytać
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Kinski 
Dziecię Bhaala
Zajebójca

Wiek: 39
Posty: 1378
Podziękowano 81 razy
Skąd: Białoruś
Wysłany: 2020-01-24, 13:54   

W taliach pozbywam się zwykłych kart o wartości 1-5 i dubli z kilkoma wyjątkami (Manekiny). Jak mam Czyste Niebo, to zostawiam. Nilfgaard jest upierdliwy ze względu na szpiegów i karty, którymi można przywrócić karty ze stosu odrzuconych. Z tego, co pamiętam to są 3-4 takie - łucznicy x2 i medyczka z oblężnictwa. Do tego dochodzi Yennefer, która też ma taką zdolność. To wymaga mieć karty odrzucone, więc najczęściej zyskują w drugiej rundzie.

Co do momentów to jest kilka epicko-śmiesznych, chyba z 2-3 z samymi trollami nawet. Gdzieś tam też Roche opieprza Ves, że nie wykonuje rozkazów i walczy z cyckami na wierzchu. Akurat to wydekoltowanie wielu postaci - jak dla mnie - jest okej.
_________________
Varscona.pl | Baldurs Gate - youtube | Children Of Bhaal - youtube | Twitch
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
torian 


Wiek: 30
Posty: 844
Podziękowania: 26/11
Wysłany: 2020-01-24, 15:11   

Gra zaczyna być nudna i przewidywalna kiedy masz już podpakowaną talię, w której dominują karty specjalne na które nie działają żadne efekty. To właściwie największa wada Gwinta w Dzikim Gonie, jakieś 60% powodzenia zależy od posiadanych kart, ze 20% od szczęścia i tylko 20% od umiejętności.

Przypominają mi się jeszcze fragmenty z Yennefer w Kaer Morhen, która najpierw wywaliła łóżko przez okno (bo nie miała ochoty wygrzebywać rudych kudłów z pościeli) a następnie zaczęła mnie opierdzielać. Nie położyłem jednak uszu po sobie i zacząłem odpyskowywać co skończyło się wypierteleportowaniem mnie poza twierdzę, jakieś 20 metrów ponad pobliskie jezioro.
_________________
Filmweb
Lastfm
Lubimy czytać
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
torian 


Wiek: 30
Posty: 844
Podziękowania: 26/11
Wysłany: 2020-02-18, 16:44   

Zastanawiam się czy Tuldor lub inny gracz który W3 obleciał wzdłuż i wszerz będzie w stanie podpowiedzieć mi jak rozwiązać pewien problem. Mój wewnętrzny pedant uznał za niedopuszczalne posiadać czerwone iksy w dzienniku (mam na myśli niewykonane cele pośrednie w questach) i bronił się przed nimi jak mógł. Niestety w dwóch questach nie udało mi się ich uniknąć, były to:

- Pijak z Oxenfurtu, Katakan zawsze ucieka gdy trochę oberwie podczas pierwszego starcia i do dziennika wpada czerwony iks.
- W sercu lasu, gdy wybiorę jeden sposób na rozwiązanie problemu z Leszym drugi zawsze będzie figurował jako niewykonany.

Przekopałem internety włącznie z wiedźmińskimi forami w poszukiwaniu rozwiązania i go nie znalazłem.
_________________
Filmweb
Lastfm
Lubimy czytać
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
nowyU

Posty: 303
Podziękowania: 19/189
Wysłany: 2020-02-23, 13:58   

W pierwszym przypadku nigdy nie miałem problemów z eliminacją Katakana (ale ja prawie non stop na zmysłach chodzę), a w drugim tak już jest (podobnie jak z sojusznikiem w W2 albo wybierzesz Rocha albo Iorwetha)
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Tuldor88 
Uczeń Gonda
Dziki kurczak zagłady


Wiek: 32
Posty: 1778
Podziękowania: 133/147
Wysłany: 2020-02-23, 14:02   

Co do Katakana - włączasz zmysły i po prostu idzieszw kierunku jaki wskazują, nie musisz biec nie wiadomo w jakim tępie, starczy nie iść w drugą stronę :P
Co do Leszego (zapewne chodzi o tego ze skellige?) zawsze będzie jeden czerwony ;)

PS: "Pierwsza panna z Vicovaro... " :lol:
_________________
Heinrich Heine napisał/a:
Sen jest dobrą rzeczą, śmierć jeszcze lepszą, ale najlepiej byłoby wcale się nie narodzić.
Alvarez o modowaniu napisał/a:
Może przytoczę twierdzenie Liberty'ego, które jakoś tak idzie: planujesz jakiś projekt, wyznacz sobie termin, pomnóż potrzebny czas przez 2 a i tak nie zdążysz.

Wybrane fragmenty banterów:
Edwin napisał/a:
-Phi! Porównywać mnie do jakiegoś podrzędnego nekromanty! (Stanowczo na zbyt wiele sobie pozwala, muszę pokazać mu gdzie jego miejsce.) Prawdopodobnie przemawia przez ciebie zwykła zazdrość. Wy, maluczcy macie tendencje do zawiści wobec tych, którzy was przerastają. Ja zaś czynię to nie tylko talentem ale i wzrostem, karzełku.
-*Posłał Edwinowi szeroki uśmiech przemawiając serdecznym tonem* Jeszcze raz nazwiesz mnie „karzełkiem” a utnę ci na dole coś niezwykle małego, co może jednak mimo wszystko być ci drogie. Gdy zaś chodzi o te dyrdymały o talencie... znów przypominasz mojego żałosnego, byłego towarzysza...
Minsc napisał/a:
-Niebywałe, że ten chomik jeszcze oddycha. Znajdując się nieco bliżej ciebie wielkoludzie na pewno zaniechałbym tej czynności, powiedz, uważasz że pranie onuc urąga twej męskości, czy po prostu lubisz informować wrogów zapaszkiem o tym, iż się do nich zbliżasz?
-Boo być może jest niewielki Montaronie, ale jest też o wiele silniejszy niż się zdaje. A to, co czujesz to zapach prawdziwego mężczyzny, który przykryje każdy odór zła, na jaki trafi, co nie, Boo?.
Viconia napisał/a:
-Mmm... wciąż robisz wrażenie Viconio, moja ty hebanoskóra kusicielko. Zdajesz sobie sprawę jak działasz na otoczenie, prawda?
-Oczywiście samcze, dzięki temu jalukul, mężczyźni tacy jak ty – myślący kroczem zamiast głową – stają się łatwiejsi w kontrolowaniu

-cała prawda o Imoen :P
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
torian 


Wiek: 30
Posty: 844
Podziękowania: 26/11
Wysłany: 2020-02-23, 14:46   

Co do Katakana to chodziło mi o to że po wywabieniu tegoż w dzienniku pojawia się cel "Zabij Katakana" i czego bym nie próbował (yrden, petardy) wampir ucieka gdy trochę oberwie (przy "Zabij Katakana" pojawia się czerwony X) i trzeba go tropić i ostatecznie ubić w chacie nad wodą by ukończyć zadanie.
_________________
Filmweb
Lastfm
Lubimy czytać
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Tuldor88 
Uczeń Gonda
Dziki kurczak zagłady


Wiek: 32
Posty: 1778
Podziękowania: 133/147
Wysłany: 2020-02-23, 16:21   

Dziwne - on ZAWSZE ucieka bo tak jest skonstruowane zadanie ale nie powinno być zmiany na czerwono... a po tym jak już go w chacie ubijesz nie zmienia ci się z czerwonego na zielony ;>?
_________________
Heinrich Heine napisał/a:
Sen jest dobrą rzeczą, śmierć jeszcze lepszą, ale najlepiej byłoby wcale się nie narodzić.
Alvarez o modowaniu napisał/a:
Może przytoczę twierdzenie Liberty'ego, które jakoś tak idzie: planujesz jakiś projekt, wyznacz sobie termin, pomnóż potrzebny czas przez 2 a i tak nie zdążysz.

Wybrane fragmenty banterów:
Edwin napisał/a:
-Phi! Porównywać mnie do jakiegoś podrzędnego nekromanty! (Stanowczo na zbyt wiele sobie pozwala, muszę pokazać mu gdzie jego miejsce.) Prawdopodobnie przemawia przez ciebie zwykła zazdrość. Wy, maluczcy macie tendencje do zawiści wobec tych, którzy was przerastają. Ja zaś czynię to nie tylko talentem ale i wzrostem, karzełku.
-*Posłał Edwinowi szeroki uśmiech przemawiając serdecznym tonem* Jeszcze raz nazwiesz mnie „karzełkiem” a utnę ci na dole coś niezwykle małego, co może jednak mimo wszystko być ci drogie. Gdy zaś chodzi o te dyrdymały o talencie... znów przypominasz mojego żałosnego, byłego towarzysza...
Minsc napisał/a:
-Niebywałe, że ten chomik jeszcze oddycha. Znajdując się nieco bliżej ciebie wielkoludzie na pewno zaniechałbym tej czynności, powiedz, uważasz że pranie onuc urąga twej męskości, czy po prostu lubisz informować wrogów zapaszkiem o tym, iż się do nich zbliżasz?
-Boo być może jest niewielki Montaronie, ale jest też o wiele silniejszy niż się zdaje. A to, co czujesz to zapach prawdziwego mężczyzny, który przykryje każdy odór zła, na jaki trafi, co nie, Boo?.
Viconia napisał/a:
-Mmm... wciąż robisz wrażenie Viconio, moja ty hebanoskóra kusicielko. Zdajesz sobie sprawę jak działasz na otoczenie, prawda?
-Oczywiście samcze, dzięki temu jalukul, mężczyźni tacy jak ty – myślący kroczem zamiast głową – stają się łatwiejsi w kontrolowaniu

-cała prawda o Imoen :P
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
torian 


Wiek: 30
Posty: 844
Podziękowania: 26/11
Wysłany: 2020-02-23, 16:25   

Quest jako całość zostaje uznany za zaliczony ale cel pośredni "Zabij Katakana" zostaje na czerwono. Googlowałem na ten temat i ten "błąd" występuje nie tylko u mnie.
_________________
Filmweb
Lastfm
Lubimy czytać
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Tuldor88 
Uczeń Gonda
Dziki kurczak zagłady


Wiek: 32
Posty: 1778
Podziękowania: 133/147
Wysłany: 2020-02-23, 16:35   

*Tuldzio idzie paczeć, paczy i kiwa głową* masz rację, teraz już widze skąd mój błąd, zamiast podmieniać wpis "zabij katakana" jest dodawany drugi taki sam tym razem na zielono... wygląda na to że nic tym nie zrobimy w takim razie (nie pierwszy i nie ostatni raz, to samo jest np z prośbą o pomoc w odbiciu Jaskra u Djikstry jeśli nie pozwoliliśmy torturować Triss.)
_________________
Heinrich Heine napisał/a:
Sen jest dobrą rzeczą, śmierć jeszcze lepszą, ale najlepiej byłoby wcale się nie narodzić.
Alvarez o modowaniu napisał/a:
Może przytoczę twierdzenie Liberty'ego, które jakoś tak idzie: planujesz jakiś projekt, wyznacz sobie termin, pomnóż potrzebny czas przez 2 a i tak nie zdążysz.

Wybrane fragmenty banterów:
Edwin napisał/a:
-Phi! Porównywać mnie do jakiegoś podrzędnego nekromanty! (Stanowczo na zbyt wiele sobie pozwala, muszę pokazać mu gdzie jego miejsce.) Prawdopodobnie przemawia przez ciebie zwykła zazdrość. Wy, maluczcy macie tendencje do zawiści wobec tych, którzy was przerastają. Ja zaś czynię to nie tylko talentem ale i wzrostem, karzełku.
-*Posłał Edwinowi szeroki uśmiech przemawiając serdecznym tonem* Jeszcze raz nazwiesz mnie „karzełkiem” a utnę ci na dole coś niezwykle małego, co może jednak mimo wszystko być ci drogie. Gdy zaś chodzi o te dyrdymały o talencie... znów przypominasz mojego żałosnego, byłego towarzysza...
Minsc napisał/a:
-Niebywałe, że ten chomik jeszcze oddycha. Znajdując się nieco bliżej ciebie wielkoludzie na pewno zaniechałbym tej czynności, powiedz, uważasz że pranie onuc urąga twej męskości, czy po prostu lubisz informować wrogów zapaszkiem o tym, iż się do nich zbliżasz?
-Boo być może jest niewielki Montaronie, ale jest też o wiele silniejszy niż się zdaje. A to, co czujesz to zapach prawdziwego mężczyzny, który przykryje każdy odór zła, na jaki trafi, co nie, Boo?.
Viconia napisał/a:
-Mmm... wciąż robisz wrażenie Viconio, moja ty hebanoskóra kusicielko. Zdajesz sobie sprawę jak działasz na otoczenie, prawda?
-Oczywiście samcze, dzięki temu jalukul, mężczyźni tacy jak ty – myślący kroczem zamiast głową – stają się łatwiejsi w kontrolowaniu

-cała prawda o Imoen :P
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group