Poprzedni temat «» Następny temat
Film godny polecenia
Autor Wiadomość
Kliwer 


Wiek: 28
Posty: 1296
Podziękowania: 124/169
Wysłany: 2016-11-21, 08:30   

Co prawda nie przepadam za japońskimi animacjami (ech, te wytrzeszczone oczy...) ale zobaczę. Parę filmów w tej stylistyce mi się mimo wszystko podobało. Np. Księżniczka Mononoka albo Stranger: Mukō Hadan. Pierwszy ma (miejscami) naprawdę niesamowity magiczny klimat, wychodzący poza standard fantasy (i nie ma za wiele azjatyckich idiotyzmów). Drugi to solidne kino akcji w japońskiej stylistyce (chociaż szkoda, że to kreskówka mim wszystko).
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Cecylio 


Wiek: 26
Posty: 198
Podziękowania: 7/36
Wysłany: 2016-11-21, 09:22   

Ooo, weszliśmy na grząski grunt anime :grin:

Mogę ci polecić nie film, a serię anime Seirei no Moribito (uff, przypomniałem sobie, aż wstyd nie pamiętać :razz: )

Jest to anime fantasy, stylizowane na historyczne (ale nie europejskie) z elementami magii, zresztą oparte na powieści fantasy japońskiej pisarki. Opowiada ono o wojowniczce o imieniu Balsa. Jest ona "wirtuozem" włóczni i od razu dodam, że animacje, a w szczególności te pojedynków, to orgazm dla oczu. Pewnego dnia gdy jest w trasie, w poszukiwaniu kowala, który naprawiłby jej narzędzie pracy, staje się ona świadkiem tragedii - chłopiec z cesarskiego orszaku tonie w rzece. Oczywiście ta, bez wahania, rzuca mu się na pomoc. Ale to chłopiec ratuje ją... w tajemniczy sposób. Zostaje zaproszona do pałacu i otrzymuje zlecenie - musi zabrać chłopca ze sobą (swoją drogą - syna Cesarza), by uchronić go w ten sposób od śmierci. Dlaczego? Po co? Jak? Co dalej? Dalej to już trzeba zobaczyć!

Naprawdę polecam to anime (tylko jedno, co by się nie przyprawiać o ból głowy). Jest poważne, pełne realizmu, momentami nie spieszy się nigdzie, oraz pełne rozsądnych postaci, którym daleko do typowych postaci w anime. To dojrzała opowieść, pełna życiowej mądrości (i pełna słowa "pełne" :lol: ). Relacje bohaterów rozwijają się bardzo płynnie, a każdego idzie polubić - bo nie ma tutaj skrajnie dobrych postaci, nie ma też tych złych, których celem jest tylko i wyłącznie zagłada wspomnianego chłopca. Bohaterowie zmieniają się na przestrzeni całego anime. Każdy ma tu coś do zrobienia i na swój sposób dąży do tego, by ocalić cesarskiemu synowi życie. To tylko 26 odcinków, a zapewniam każdego fana dobrego fantasy, a może raczej dobrej historii z odrobiną magii w tle, że się spodoba.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
torian 


Wiek: 27
Posty: 609
Podziękowania: 16/5
Wysłany: 2016-11-26, 23:21   

Kyua (Kuracja), 1997.

Film Kurosawy. Nie, nie Akiry, jego syna. Zdecydowanie najlepszy film azjatycki jaki widziałem, rekomendacja to mizerna gdyż widziałem ich góra 10. Ale do rzeczy, mamy serię zabójstw których dopuszczają się zwykli, niepozorni japończycy i detektywa badającego sprawę. Niby akcja się wlecze i nie dzieje się zbyt wiele ale film ma w sobie "to coś". Gdybym miał go podsumować w dwóch słowach powiedziałbym że jest "cholernie niepokojący".

Uczucie niepokoju towarzyszyło mi mniej więcej od połowy filmu. Cały czas miałem wrażenie że przeoczyłem coś niezmiernie istotnego i... groźnego.

Edit: Sprostowanie, Kiyoshi Kurosawa nie jest synem Akiry Kurosawy. W ogóle nie są spokrewnieni.

God told me to (Bóg mi kazał), 1976.

Film który zamierzałem obejrzeć już od dawna ale jakoś ciągle było mi z nim nie po drodze. Z jednej strony pozytywnie zaskakuje, z drugiej jest nieco rozczarowujący. W Nowym Jorku popełniona zostaje seria morderstw. Każdy z zabójców swe zbrodnie tłumaczy prostym "Bóg mi kazał". Filmy z lat 70 często wypełnione są niepotrzebnym wodolejstwem i spokojnie można by je skrócić o połowę ale nie w tym przypadku. Mamy tu wartką akcję od pierwszej sceny do samego końca.

Niestety właśnie zakończenie rozczarowuje. Może po prostu go nie zrozumiałem ale nawet nie wiem w jakich kategoriach je rozpatrywać. Religia, kosmici czy może zwykła choroba psychiczna?

Die Welle (Fala), 2008.

Zdecydowanie najlepszy szkolny film jaki widziałem. "Młodych gniewnych" a nawet "Stowarzyszenie umarłych poetów" wciąga nosem. Pewnemu nauczycielowi przypada wątpliwy zaszczyt przeprowadzenia tygodniowego cyklu wykładów na temat władzy autorytarnej. Nie jest on tym zachwycony gdyż sam prezentuje poglądy lekko anarchistyczne, niemniej jednak do swego zadania zabiera się sumiennie. By uczniowie lepiej poczuli klimat na czas zajęć obwołuje się dyktatorem i wprowadza surowe zasady. Nieoczekiwanie jego metody trafiają na podatny grunt a młodzież wczuwa się znacznie bardziej niż ktokolwiek mógłby sobie tego życzyć.

Pod koniec myślałem sobie że film jest niezły ale dupy nie urywa i wtedy nastąpił "wielki finał". Jest po prostu doskonały, niczego bym w nim nie zmienił. Całkowicie mnie zaskoczył i to dwa razy... w ciągu 5 minut.
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Katorg 
Wolny scriptor, ponury bard


Wiek: 24
Posty: 406
Podziękowania: 6/22
Skąd: Piasek
Wysłany: 2017-02-07, 12:53   

Sędzia (2014)

Dowód na to, że ze znanych schematów można ulepić coś świetnego. Wybitny prawnik wraca na prowincje, by pogrzebać matkę. Relacje z rodziną totalnie pochrzanione, jeden brat uwielbia, drugi nienawidzi, ojciec czyli tytułowy sędzia traktuje jak powietrze. Po pogrzebie dochodzi do wypadku w którym ojciec zostaje oskarżony o morderstwo, wiec musi być broniony przez swojego dawno niewidzianego syna. Film w zasadzie ma dwa konie które go ciągną Downeya Jr który powtarza swoje role a mimo to wychodzi z tego coś nowego i Roberta Duvalla który pokazuje archetyp surowego i sprawiedliwego sędziego. Wszystko tu niby było już, ale większość scen aż iskrzy od dowcipu i "chemii" pomiędzy ojcem a synem. A sama końcówka zdecydowanie odbiega od schematów.
_________________
Jedną z najbardziej bolesnych form zdrady jest skazanie człowieka pracy na pracę bez sensu. - Ks. Józef Tischner

Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
torian 


Wiek: 27
Posty: 609
Podziękowania: 16/5
Wysłany: 2017-05-17, 16:07   

Mullholand Dr. (2001)

Chyba najdziwniejszy film jaki widziałem ale takie to już podobno jest Lynchowskie kino. Piszę podobno bo to pierwszy i jak dotąd jedyny film tego reżysera który obejrzałem. Przez 3/4 filmu nie zrozumiałem zupełnie nic, w ostatniej ćwiartce wydawało mi się że zaczęli mówić już trochę jaśniej ale, no właśnie "wydawało mi się". Poczytałem trochę interpretacji w internetach ale jakoś żadna do mnie nie trafiła, wyjaśnienia rodem z lekcji polskiego typu "czerwona czapka bohatera symbolizuje tęsknotę za ojczyzną" mnie nie przekonują.

Nie brakuje głosów przekonujących że tego filmu nie należy próbować zrozumieć ale raczej przeżywać i chyba coś w tym jest bo nawet jeśli potraktować go jako zlepek scen bez ładu i składu to niektóre z nich zrobiły na mnie nieliche wrażenie samą grą aktorską. Scena w barze z początku filmu (najlepiej zagrane przerażenie jakie widziałem) i oczywiście występ w klubie "Silencio".
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Jolan 
Dziecię Bhaala
Bendem go zjadł

Wiek: 21
Posty: 673
Podziękowania: 53/95
Wysłany: 2017-06-02, 22:50   

Wonder Woman jest spoko blockbusterem bohaterskim :grin: Coś się w końcu udało temu DC. Polecam jak ktoś lubi lekkie filmy
_________________
[Dzisiaj 22:47] Jolan: Hmm, w sumie w komentarz twórców było wiele o rozbudowie twierdzy. Co jeśli można dobudować zamtuz?
[Dzisiaj 22:49] Tuldor88: Wtedy będzie to już "ku***sko dobra twierdza" :P
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
torian 


Wiek: 27
Posty: 609
Podziękowania: 16/5
Wysłany: 2017-06-02, 23:24   

Forbidden Planet (Zakazana planeta), 1956.

Przeszło sześćdziesięcioletni film science fiction z Lesliem Nielsenem w roli głównej. Nadal daje radę, przynajmniej fabularnie bo z oprawą czas obszedł się okrutnie. Rzekomo stanowił wzór dla wielu późniejszych produkcji o tej tematyce, między innymi dla "Gwiezdnych Wojen".

Heartless (W świecie demonów), 2009.

Dziwny film, fani uparcie szukają w nim drugiego i trzeciego dna. Ale nawet pomijając te wydumane analizy dobrze się go ogląda. W skrócie, zakompleksionemu z powodu oszpeconej twarzy chłopakowi zostaje złożona pewna propozycja. Dostanie to czego najbardziej pragnie, w zamian musi jednak wyrządzić komuś "małe świństewko".

Viy (Wij), 2014.

Remake i sequel zarazem, wersji z 1967 (zestarzała się potwornie). Bardzo dobry rosyjski film fantasy w słowiańskim klimacie. O przyzwoite fantasy niełatwo a słowiańskiego fantasy to już z pochodnią szukać. Radzę unikać wersji angielskiej (okrojona w stosunku do rosyjskiej).
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Katorg 
Wolny scriptor, ponury bard


Wiek: 24
Posty: 406
Podziękowania: 6/22
Skąd: Piasek
Wysłany: 2017-06-05, 20:29   

torian napisał/a:
Przeszło sześćdziesięcioletni film science fiction z Lesliem Nielsenem w roli głównej. Nadal daje radę, przynajmniej fabularnie bo z oprawą czas obszedł się okrutnie. Rzekomo stanowił wzór dla wielu późniejszych produkcji o tej tematyce, między innymi dla "Gwiezdnych Wojen".



Masz u mnie piwo za przypomnienie mi że Nielsen grał w czymś innym niż filmach typu "Szklanką po łapkach".
_________________
Jedną z najbardziej bolesnych form zdrady jest skazanie człowieka pracy na pracę bez sensu. - Ks. Józef Tischner

Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
torian 


Wiek: 27
Posty: 609
Podziękowania: 16/5
Wysłany: 2017-06-08, 21:56   

Kokuhaku (Wyznania), 2010.

Nareszcie. Już dawno nie oglądałem czegoś co solidnie by mną potrząsnęło. Motyw przewodni filmu - zemsta. Tak jak lubię, na zimno. Po japońsku i w wyjątkowo perfidny sposób.

The Andromeda Strain (Tajemnica Andromedy), 1971.

Obejrzałem po rekomendacji jednego z ulubionych felietonistów. Jest to film o grupie naukowców próbujących powstrzymać tajemniczą chorobę, która wyludniła miasto. W wielu współczesnych filmach naukowcy przedstawiani są jako geniusze, którzy ni stąd ni zowąd wpadają na błyskotliwy pomysł i z kupy złomu którą mają pod ręką konstruują jakiś przełomowy wynalazek (Tony Stark). W Andromedzie z kolei rzeczywiście prowadzą oni badania i wyciągają wnioski. Początkowo błądzą po omacku jednak z każdym testem dowiadują się o przeciwniku czegoś nowego. Niby niewiele ale film zyskuje na wiarygodności.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Geralt Riv 
Wieśmin


Wiek: 18
Posty: 126
Podziękowania: 3/9
Wysłany: 2017-07-14, 14:25   

Truman Show (1998)

Nieco dziwny obraz człowieka(Jim Carrey), którego życie jest od urodzenia serialem nadawanym 24h na dobę. Z czasem gość zaczyna się zastanawiać...
_________________
"Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza... jednym jesteś ty"
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
torian 


Wiek: 27
Posty: 609
Podziękowania: 16/5
Wysłany: 2017-07-14, 14:36   

Session 9 (Dziewiąta sesja), 2001.

Grupa robotników zostaje wynajęta do usunięcia azbestu w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym. Z góry uprzedzam, film jest nudny, wypełniony tanimi horrorowymi chwytami. Jeden z tych który oglądałem na zminimalizowanym ekranie, przeglądając jednocześnie internety.

Chwila, czy mi się przypadkiem tematy nie pomyliły? Otóż nie. Ostatnia nieco chaotyczna ćwiartka filmu okazuje się kluczowa. Diametralnie zmienia ona spojrzenie na cały film, okazuje się że zastosowane chwyty wcale nie była takie tanie.

We go on, 2016.

Bardzo niedoceniony film moim zdaniem. Przeszedł zupełnie niezauważony, oceny ma bardzo mizerne.

Poznajcie Milesa Grissoma, edytora filmowego obsesyjnie rozmyślającego o własnej śmierci. Obawia się jej do tego stopnia że utrudnia mu to normalne funkcjonowanie. Pewnego dnie postanawia raz na zawsze rozwiać swoje wątpliwości. Zamieszcza ogłoszenie w którym oferuje 30 000 zielonych osobie która da mu niepodważalny dowód na istnienie życia pozagrobowego. Nadchodzą setki odpowiedzi.

The House on Pine Street, 2015.

:shocking: :omg: :surp:

Doprawdy, obejrzałem dziesiątki horrorów i zacząłem się już obawiać że całkiem uodporniłem się na ich działanie. A jednak, podczas oglądania tego filmu dreszcze latały mi po plecach jak opętane. Znakomite straszydło w starym stylu. A finał to czysta poezja, zamiast typowego amerykańskiego, łopatologicznego wyjaśnienia dostajemy...wątpliwości. Co też straszyło nas przez cały film? Może głupio to zabrzmi ale nie przypuszczałem że przestraszyć mnie zdołają...uchylone drzwi.

Vidocq, 2001.

Nietypowa ale udana kombinacja. Francuski kryminał w steampunkowych klimatach z domieszką fantastyki. Bardzo niestandardowa praca kamery, która nie wszystkim przypadnie do gustu (chociaż mnie przypadła bardzo). Polega na szybkich, krótkich i nieco chaotycznych ujęciach i licznych zbliżeniach. Czasami można od tego dostać lekkiego oczopląsu.

Logan, 2017.

Lubię Marvelowskie filmy. Świetnie sprawdzają się jako kino rozrywkowe, idealne by odpocząć przy nich po ciężkim dniu. Niestety z niepokojem obserwowałem jak seria rozmienia się na drobne. "Apocalypse" był naprawdę słaby, scenarzyści władowali do jednego filmu zbyt wiele postaci a w rezultacie każda z nich została potraktowana po łebkach. W "Loganie" nie popełniono tego błędu i przygotowano kameralną, sentymentalną podróż. Z całej serii zdecydowanie najmniej tu X-Mena w X-Menie. Stosunkowo mało tu walk mutantów jednak w moim odczuciu zyskały one na brutalności. Fani serii natomiast mogą z pewną dozą nostalgii (może nawet wzruszenia) obserwować jak znani i lubiani herosi przegrywają z niepokonanym przeciwnikiem - czasem.
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Kliwer 


Wiek: 28
Posty: 1296
Podziękowania: 124/169
Wysłany: 2017-08-11, 10:30   

Cytat:
Forbidden Planet (Zakazana planeta), 1956.

Przeszło sześćdziesięcioletni film science fiction z Lesliem Nielsenem w roli głównej. Nadal daje radę, przynajmniej fabularnie bo z oprawą czas obszedł się okrutnie. Rzekomo stanowił wzór dla wielu późniejszych produkcji o tej tematyce, między innymi dla "Gwiezdnych Wojen".


A zauważyliście, że ten film to prawie literalna adaptacja "Burzy" Szekspira? Tylko sceneria się zmienia z bezludnej wyspy na obcą planetę. No i imiona, detale (zamiast duchów wyspy są roboty).
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
torian 


Wiek: 27
Posty: 609
Podziękowania: 16/5
Wysłany: 2017-08-11, 10:47   

Z powodu nieznajomości Szekspira, nie zauważyłem. Jednakże przy obecnym dorobku w literaturze i kinematografii stworzenie czegoś co w żadnym stopniu nie czerpałoby z dorobku poprzedników zakrawa o cud. Spotkałem się też z poglądem jakoby wiedźmińska saga była po prostu napisanym na nowo mitem arturiańskim.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Kliwer 


Wiek: 28
Posty: 1296
Podziękowania: 124/169
Wysłany: 2017-08-11, 12:57   

Ale mi tutaj nie chodzi, że ktoś czymś tam się lekko zainspirował :smile: To była praktycznie planowa ekranizacja. Żeby nie było- sam tego nie wymyśliłem, mieliśmy to na zajęciach o Szekspirze na studiach.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
torian 


Wiek: 27
Posty: 609
Podziękowania: 16/5
Wysłany: 2017-08-13, 19:21   

Enter Nowhere, 2011.

Fajny pomysł, średnia realizacja, drewniane aktorstwo. Film miał potencjał by stać się naprawdę wielkim kinem, niestety wyszło zaledwie nieźle. To jeden z tych filmów gdzie po "wielki twiscie" człowiek ma ochotę zacząć seans od początku by przekonać się że wszystko od początku było wyłożone na tacy.

Dwie kobiety i jeden facet dziwnym zbiegiem okoliczności spotykają się w opuszczonej chacie pośrodku lasu. Szybko okazuje się że to spotkanie nie jest przypadkowe.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group