Poprzedni temat «» Następny temat
[Opinie i Uwagi] Evil_Mod I
Autor Wiadomość
Aristo 
Legenda


Posty: 317
Podziękowania: 104/80
Wysłany: 2015-11-16, 18:58   

Jak tu cicho od miesięcy. Ani żadnych doniesień o postępach, ani screenów na zachętę. W końcu zamkną Ci ten loszek.

Odnośnie założeń modyfikacji:
1. Usunięcie pułapek reputacji - sprawę już wcześniej wyjaśniłeś. A myślałeś np. o odwróconych pułapkach reputacji, żeby i dobrej drużynie mogło się oberwać (tak jak było w Fallout 3, gdzie w tych samych miejscach, zależnie od reputacji, napadali nas Regulatorzy albo Czarne Szpony)? Byłoby to możliwe do wprowadzenia? Pomysł jednak o tyle lipny, że trudno byłoby zbudować uzasadnienie, dlaczego ktoś miałby chcieć polować na dobrą drużynę (tj. czyje interesy aż tak bardzo naruszyłaby ona swoim postępowaniem).
2. Alternatywne rozwiązania zadań - sprawa raczej jasna. Domyślam się, że te nowe rozwiązania nie będą odbiegały od pierwotnych objętością (możliwe, że będzie to tylko inna ścieżka dialogu), a i alternatywne nagrody pozostaną na poziomie oryginalnej gry (trzosik dukatów, rzadka mikstura czy zwój).
3. Nowe questy - a tu już robi się ciekawie. Jakiego kalibru będą te nowe zadania? Czy będą też dotyczyły przyłączalnych postaci? W końcu przecież ludzie grają też całymi złymi drużynami i z chęcią powitaliby rozbudowę złych postaci (np. ta Shar-Teel taka zaniedbana; nawet BG1 NPC Project dodaje jej tylko romans i tyle wszystkiego). Planujesz przy tym jakieś nowe lokacje? Nie musiałoby to być nic wielkiego; choćby dziura w skale gdzieś na pustkowiach i kawałek pieczary, a w środku nie wiem, może chram plugawego bóstwa, laboratorium złego alchemika czy zwykła nora złodziei - skądś te nowe przygody muszą przecież pochodzić, chyba że wzystko załatwisz innymi sposobami (encountery w podróży, zaczepki na ulicy, list inicjujący quest itp).
4. Do ch*ja wacława, kiedy mod się ukaże (tylko nie pisz, że sam sobie to pytanie zadajesz)?
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
porfirion 
Czciciel Azutha
osiełek


Posty: 683
Podziękowania: 105/84
Skąd: Zielona Gęś
Wysłany: 2015-11-16, 22:27   

Aristo napisał/a:
trudno byłoby zbudować uzasadnienie, dlaczego ktoś miałby chcieć polować na dobrą drużynę (tj. czyje interesy aż tak bardzo naruszyłaby ona swoim postępowaniem).

e, dlaczego trudno? Zdobywamy reputację, więc stajemy się znani - a na Charname'a i tak polują rozmaici łowcy głów/nagród i tym podobni, to skoro dzięki reputacji łatwiej mogą się o nim dowiedzieć, to i łatwiej/częściej mogą zaatakować. Z tym że trzeba by znaleźć jakieś sprytne miejsca na takie ataki, bo raczej nie na środku miasta/wioski. Ale gdzieś trochę bardziej na uboczu - dlaczego nie?

I trzeba by to zaprojektować jakoś sensownie - nie wiem, czy akurat dopasowywanie trudności wrogów do poziomu naszych postaci (czy jakiekolwiek dopasowywanie) ma sens, ale to co było z oryginalnymi pułapkami (z Płomienną Pięścią) to była masakra - nie chodzi o to, że z czarującymi przywódcami i magami słabe postaci nie miały szans (bo tak być powinno), ale że łatwo było z jednej pułapki wejść na kolejną i zaraz po wykończeniu (lub jeszcze w trakcie wykańczania) jednej ekipy spawnowała się kolejna.

Aristo napisał/a:
alternatywne nagrody pozostaną na poziomie oryginalnej gry (trzosik dukatów, rzadka mikstura czy zwój).

Właśnie, Tuldor, żeby nie okazało się, że z Evil Modkiem bycie złym do szpiku kości, palenie, gwałcenie, mordowanie i co tam jeszcze przewidujesz, będzie najbardziej opłacalną rzeczą w Faerunie - żebyś nie rozwalił balansu w drugą stronę (ale zakładam, że czuwasz nad tym nieustannie :wink: ).

Aristo napisał/a:
Do ch*ja wacława, kiedy mod się ukaże (tylko nie pisz, że sam sobie to pytanie zadajesz)?

Do tego pytania od siebie dołożę prośbę, byś nie powoływał się na cytat w swojej sygnaturce, bo to już było :razz:
_________________
If you want something done, do it yourself! - Jean-Baptiste Emanuel Zorg, Piąty element


Więcej dowiesz się o człowieku po godzinie gry, niż po roku rozmowy - Platon, Zeus: Pan Olimpu


We internecie...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Tuldor88 
Uczeń Gonda
Dziki kurczak zagłady


Wiek: 29
Posty: 1742
Podziękowania: 129/135
Wysłany: 2015-11-16, 23:10   

Aristo napisał/a:
1. Usunięcie pułapek reputacji - sprawę już wcześniej wyjaśniłeś. A myślałeś np. o odwróconych pułapkach reputacji, żeby i dobrej drużynie mogło się oberwać (tak jak było w Fallout 3, gdzie w tych samych miejscach, zależnie od reputacji, napadali nas Regulatorzy albo Czarne Szpony)? Byłoby to możliwe do wprowadzenia? Pomysł jednak o tyle lipny, że trudno byłoby zbudować uzasadnienie, dlaczego ktoś miałby chcieć polować na dobrą drużynę (tj. czyje interesy aż tak bardzo naruszyłaby ona swoim postępowaniem).
Pułapki reputacji wywalam (a właściwie pacyfikuję, bo wyzwalacze dalej są wiec jeśli jakiś inny mod cos do nich dodaje to dalej ta zawartość działać będzie)z uwagi na to o czym juz pisałem - psucie frakcji, ogólną badziewność itp itd... wiec nie widzę sensu dawać tego samego też dla dobrych drużyn :smile:
Teoretycznie można by wrzucić patrole Płomiennej Pięści w wyzwalaczach w poprzek głównych traktów (by frakcji nie psuły no i jak wiadomo trakty się patroluje) ale to wywoła pytania "no ok, na trakcie polują a w mieście nie? Bez sensu". Poza tym jest sporo grup jakim Charname nadeptuje na odciski.. np "Chłód" z jakiego pochodzą hobgobliny i "Czarne Szpony" zasilajace szeregi bandytów.... tyle że znowu mamy tylko opcję 'w krzakach przy trakcie' jeśli nie chcemy psuć frakcji a to eee... no ujmę to tak - dziwne toto kiedy sie łotrzyk/zbrojny praworządny wykluwa z jednego krzaczora za każdym razem gdy obok niego przechodzimy :D
Reasumując raczej tego nie dodam, przykro mi :wink:
Aristo napisał/a:
2. Alternatywne rozwiązania zadań - sprawa raczej jasna. Domyślam się, że te nowe rozwiązania nie będą odbiegały od pierwotnych objętością (możliwe, że będzie to tylko inna ścieżka dialogu), a i alternatywne nagrody pozostaną na poziomie oryginalnej gry (trzosik dukatów, rzadka mikstura czy zwój).
W głównej mierze zgadza się - czasem 'zła ścieżka' pozwoli zaoszczędzic nieco złota jakie w innym razie trzeba by było dać biednej sierotce, innym razem pozwoli wydusić odpowiedź z NPC zamiast go uprzejmie przekonywać do pomocy... niemniej patrząc całościowo alternatywne drogi są na podobnym poziomie skomplikowania.
Co do nagród - w wiekszosci balansowałem to tak by nie było zbytniego odchyłu (w oryginalnym BG sporo zadań z opcją 'para-evil' ma 'nagrody o niebo gorsze niż te jakie posiadają opcję dobrą. Starałem sie sprawić by raz jedna ścieżka była bardziej korzystna a raz inna - bo gdybym na chama uśrednił wszystko i dał nagrody wszędzie równe byłoby to nieco dziwne).
Kwestia przedmiotów hmm... w grze pojawi się kilka przedmiotów unikalnych ale starałem sie by nie odbiegały siłą od tego co spotykamy w niezmodowanym BG - wiec jeśli coś jest zbalansowane pod klasyczne BG to i Evilek balansu nie naruszy. Parę z tych przedmiotów można uzyskać tylko idąc ścieżką "Ciemniej strony Mocy" ale nie jest to na pewno jakaś większa ilość wiec dobrzy Jedi nie będą poszkodowani :smile:
Aristo napisał/a:
3. Nowe questy - a tu już robi się ciekawie. Jakiego kalibru będą te nowe zadania?
Głównie małe questy, czasem 'zestawy questów' (czyli np quest polegajacy na zgromadzeniu czegoś przy czym 'cosie' to trzy odrębne rzeczy i z każdą wiąże się mikro-zadanie). Objętościowo...? Hmmm... Weź questy z UB dla BG1 dodaj te z Mini Quest and Encounters i sumę pomnóż razy 3. Tak na oko. Oczywiscie najwięcej nowych zadań jest dla złych ale dobrym/neutralnym też sie trafia to i owo... i tak np gdy w nowym zadaniu mamy dostarczyć handlarzowi przeklęty przedmiot możemy równie dobrze wydać go w ręce władz. W efekcie drożyny not-evil również podłapią nieco nowych wątków.
Aristo napisał/a:
Czy będą też dotyczyły przyłączalnych postaci? W końcu przecież ludzie grają też całymi złymi drużynami i z chęcią powitaliby rozbudowę złych postaci (np. ta Shar-Teel taka zaniedbana; nawet BG1 NPC Project dodaje jej tylko romans i tyle wszystkiego).
Całkiem szczerze i bez krętactw - nie wpadłem na to by ruszać kwestie questów dla NPC. Póki co modyfikacje zawarte w Evilku nie wymagaja obecności żadnego konkretnego NPC, równie dobrze zadania można robić solo jak i wtedy gdy idziemy jako 'sześciopak'. Ot nie chciałem wymuszać na graczach jakiegoś konkretnego skladu... poza tym póki co właśnie te questy z NPC projekta nieco mi brużdżą i muszę znaleźć metodę na poradzenie sobie z kilkoma bakcylami z których najgorszy jest chyba ten queścik Xzara...
Być może cos dodam dla konkretnych NPC ale szansa na to dosyć mała, ot świat gry daje i bez tego masę okazji do dorzucenia 'czegoś' tam i siam.
Aristo napisał/a:
Planujesz przy tym jakieś nowe lokacje?
Jeśli zgłaszasz się do ich zrobienia to jak najbardziej Aristo! :razz: Niet. W planach nie ma nowych lokacji - moze to i dobrze? W szkole szczyciłem sie tym że umiałem jako jeden z niewielu narysować kwadratowe kółka... naprawdę nie chciałbyś oglądać lokacji "by tuldor" :lol:
Aristo napisał/a:
Nie musiałoby to być nic wielkiego; choćby dziura w skale gdzieś na pustkowiach i kawałek pieczary, a w środku nie wiem, może chram plugawego bóstwa, laboratorium złego alchemika czy zwykła nora złodziei - skądś te nowe przygody muszą przecież pochodzić, chyba że wzystko załatwisz innymi sposobami (encountery w podróży, zaczepki na ulicy, list inicjujący quest itp).

No dobra...jest w planach jedna lekka "modyfikacja" istniejącej już lokacji ale ogranicza się do.... albo nie, nie będę psuł niespodzianki. Odnośnie nowych zadań - jak juz pisałem punktów do ich zaczepienia w grze jest tyle że muszę sam sie powstrzymywać by nie przesadzic. Starczy rzec że sporo zakamarków/NPC jacy do tej pory nie mieli wielkiego zastosowania okaże sie bardzo użytecznych.
Aristo napisał/a:
tylko nie pisz, że sam sobie to pytanie zadajesz
Ok... mod uka.... s.... dn... o g..dzinie....
Eeee, coś mi klawiatura szwankuje, zaraz wracam... :razz:
(Najszybciej jak dam radę, chyba będę musiał wziąć odwyk od seriali i filmów w necie by to przyśpieszyć :cry: )
_________________
Heinrich Heine napisał/a:
Sen jest dobrą rzeczą, śmierć jeszcze lepszą, ale najlepiej byłoby wcale się nie narodzić.
Alvarez o modowaniu napisał/a:
Może przytoczę twierdzenie Liberty'ego, które jakoś tak idzie: planujesz jakiś projekt, wyznacz sobie termin, pomnóż potrzebny czas przez 2 a i tak nie zdążysz.

Wybrane fragmenty banterów:
Edwin napisał/a:
-Phi! Porównywać mnie do jakiegoś podrzędnego nekromanty! (Stanowczo na zbyt wiele sobie pozwala, muszę pokazać mu gdzie jego miejsce.) Prawdopodobnie przemawia przez ciebie zwykła zazdrość. Wy, maluczcy macie tendencje do zawiści wobec tych, którzy was przerastają. Ja zaś czynię to nie tylko talentem ale i wzrostem, karzełku.
-*Posłał Edwinowi szeroki uśmiech przemawiając serdecznym tonem* Jeszcze raz nazwiesz mnie „karzełkiem” a utnę ci na dole coś niezwykle małego, co może jednak mimo wszystko być ci drogie. Gdy zaś chodzi o te dyrdymały o talencie... znów przypominasz mojego żałosnego, byłego towarzysza...
Minsc napisał/a:
-Niebywałe, że ten chomik jeszcze oddycha. Znajdując się nieco bliżej ciebie wielkoludzie na pewno zaniechałbym tej czynności, powiedz, uważasz że pranie onuc urąga twej męskości, czy po prostu lubisz informować wrogów zapaszkiem o tym, iż się do nich zbliżasz?
-Boo być może jest niewielki Montaronie, ale jest też o wiele silniejszy niż się zdaje. A to, co czujesz to zapach prawdziwego mężczyzny, który przykryje każdy odór zła, na jaki trafi, co nie, Boo?.
Viconia napisał/a:
-Mmm... wciąż robisz wrażenie Viconio, moja ty hebanoskóra kusicielko. Zdajesz sobie sprawę jak działasz na otoczenie, prawda?
-Oczywiście samcze, dzięki temu jalukul, mężczyźni tacy jak ty – myślący kroczem zamiast głową – stają się łatwiejsi w kontrolowaniu

-cała prawda o Imoen :P
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Tuldor88 
Uczeń Gonda
Dziki kurczak zagłady


Wiek: 29
Posty: 1742
Podziękowania: 129/135
Wysłany: 2015-11-17, 22:16   

Oczywiście gdyby ktoś miał dobry pomysł odnośnie zadania związanego z danym NPC to chętnie rozważę dodanie też i czegoś takiego... aha - 3(4) NPC na pewno dostanie własny, chodzi o Kagaina (bo to jak ten quest z karawaną 'ubogacili' w UB woła o pomstę do nieba) parkę Skie-Eldoth (to całe 'porwanie' i 'okup' w karczmie? No way...) oraz Safana (tu będzie najtrudniej by się z Lure of Sirines Call nie pokaszaniło)
_________________
Heinrich Heine napisał/a:
Sen jest dobrą rzeczą, śmierć jeszcze lepszą, ale najlepiej byłoby wcale się nie narodzić.
Alvarez o modowaniu napisał/a:
Może przytoczę twierdzenie Liberty'ego, które jakoś tak idzie: planujesz jakiś projekt, wyznacz sobie termin, pomnóż potrzebny czas przez 2 a i tak nie zdążysz.

Wybrane fragmenty banterów:
Edwin napisał/a:
-Phi! Porównywać mnie do jakiegoś podrzędnego nekromanty! (Stanowczo na zbyt wiele sobie pozwala, muszę pokazać mu gdzie jego miejsce.) Prawdopodobnie przemawia przez ciebie zwykła zazdrość. Wy, maluczcy macie tendencje do zawiści wobec tych, którzy was przerastają. Ja zaś czynię to nie tylko talentem ale i wzrostem, karzełku.
-*Posłał Edwinowi szeroki uśmiech przemawiając serdecznym tonem* Jeszcze raz nazwiesz mnie „karzełkiem” a utnę ci na dole coś niezwykle małego, co może jednak mimo wszystko być ci drogie. Gdy zaś chodzi o te dyrdymały o talencie... znów przypominasz mojego żałosnego, byłego towarzysza...
Minsc napisał/a:
-Niebywałe, że ten chomik jeszcze oddycha. Znajdując się nieco bliżej ciebie wielkoludzie na pewno zaniechałbym tej czynności, powiedz, uważasz że pranie onuc urąga twej męskości, czy po prostu lubisz informować wrogów zapaszkiem o tym, iż się do nich zbliżasz?
-Boo być może jest niewielki Montaronie, ale jest też o wiele silniejszy niż się zdaje. A to, co czujesz to zapach prawdziwego mężczyzny, który przykryje każdy odór zła, na jaki trafi, co nie, Boo?.
Viconia napisał/a:
-Mmm... wciąż robisz wrażenie Viconio, moja ty hebanoskóra kusicielko. Zdajesz sobie sprawę jak działasz na otoczenie, prawda?
-Oczywiście samcze, dzięki temu jalukul, mężczyźni tacy jak ty – myślący kroczem zamiast głową – stają się łatwiejsi w kontrolowaniu

-cała prawda o Imoen :P
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Kliwer 


Wiek: 29
Posty: 1389
Podziękowania: 141/202
Wysłany: 2015-11-18, 00:08   

Nie dają mi spokoju te patrole. Tak jak jest to zrobione w oryginale to jest do chrzanu, ale całkowite usunięcie tego też nie jest fajne.

Może zostawisz niektóre z aktywatorów? I zmodyfikujesz je tak, by się włączały tylko raz na jakiś czas? Żeby czasem straż się jednak na nas rzuciła.

Przyszedł mi też inny pomysł do głowy, niestety wymagający więcej pracy, więc nie wiem, czy Ci się zechce. A gdyby tak pod niektóre nasze czyny podpiąć motyw zemsty? Tzn. rozwiązujesz jakieś zadanie w określony sposób i to powoduje, że gdzieś spawnuje się drużyna mścicieli. Np. jeżeli w zadaniu z Silke zabijesz kupców to gdzieś niedaleko pojawi się odział straży związany konkretnie z tym zadaniem (można by ich np. przegadać). A jeżeli zabijesz Silke to gdzieś na nas się zasadzą jej kolesie.

Takie wybiórcze podejście mogłoby okazać się lepsze od trwałych wyzwalaczy.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Tuldor88 
Uczeń Gonda
Dziki kurczak zagłady


Wiek: 29
Posty: 1742
Podziękowania: 129/135
Wysłany: 2015-11-18, 16:18   

Kliwer napisał/a:
Nie dają mi spokoju te patrole. Tak jak jest to zrobione w oryginale to jest do chrzanu, ale całkowite usunięcie tego też nie jest fajne.

Może zostawisz niektóre z aktywatorów? I zmodyfikujesz je tak, by się włączały tylko raz na jakiś czas? Żeby czasem straż się jednak na nas rzuciła.
Nawet jeśli płomienna pieść jednorazowo się na nas 'rzuci' (np w lokacji w jakiej ma siedzibę) to i tak po jej usieczeniu (ba, nawet jeśli ich będziemy tylko do nieprzytomności tłuc pięściami) połowa lokacji zrobi sie czerwona (np Scar jaki może tam czekać na raporty) i kiszka. Dlatego powrotu patroli raczej nie przewiduję
Kliwer napisał/a:
Przyszedł mi też inny pomysł do głowy, niestety wymagający więcej pracy, więc nie wiem, czy Ci się zechce. A gdyby tak pod niektóre nasze czyny podpiąć motyw zemsty? Tzn. rozwiązujesz jakieś zadanie w określony sposób i to powoduje, że gdzieś spawnuje się drużyna mścicieli.
Ja wiem czy więcej? Jest to naturalne przedłużenie questa i kilka misji już ma taki motyw dodany... zresztą nie tylko sama 'zemsta' wchodzi w grę, czasem spotykamy 'starych znajomych' na późniejszym etapie gry i zależnie od tego jak rozwinęliśmy questa będą różne ich reakcje. I tak np spotykamy na swojej drodze pewne dziewczę, jeśli je wrobimy w morderstwo możemy
-puścić ją wolno albo
-zabrać do miasta gdzie ją powieszą.
W przypadku puszczenia wolno są znowu dwie opcje:
-Puścić ze złotem jakie ma przy sobie albo
-''gołą i niezbyt wesołą' zabierając ww sakwę.
...
W przypadku gdy puściliśmy kobietę po pewnym czasie możemy ją spotkać w innym mieście:
- Jeśli nie odebraliśmy jej złota podziękuje nam za pomoc i powie że mogła zacząć od nowa
- Jeśli ja ograbiliśmy spotkamy ją w innym miejscu - pobliskim burdelu w jakim pożali się nam że zycie jej zniszczylismy i teraz musi tak a nie inaczej na chleb zarabiać
_________________
Heinrich Heine napisał/a:
Sen jest dobrą rzeczą, śmierć jeszcze lepszą, ale najlepiej byłoby wcale się nie narodzić.
Alvarez o modowaniu napisał/a:
Może przytoczę twierdzenie Liberty'ego, które jakoś tak idzie: planujesz jakiś projekt, wyznacz sobie termin, pomnóż potrzebny czas przez 2 a i tak nie zdążysz.

Wybrane fragmenty banterów:
Edwin napisał/a:
-Phi! Porównywać mnie do jakiegoś podrzędnego nekromanty! (Stanowczo na zbyt wiele sobie pozwala, muszę pokazać mu gdzie jego miejsce.) Prawdopodobnie przemawia przez ciebie zwykła zazdrość. Wy, maluczcy macie tendencje do zawiści wobec tych, którzy was przerastają. Ja zaś czynię to nie tylko talentem ale i wzrostem, karzełku.
-*Posłał Edwinowi szeroki uśmiech przemawiając serdecznym tonem* Jeszcze raz nazwiesz mnie „karzełkiem” a utnę ci na dole coś niezwykle małego, co może jednak mimo wszystko być ci drogie. Gdy zaś chodzi o te dyrdymały o talencie... znów przypominasz mojego żałosnego, byłego towarzysza...
Minsc napisał/a:
-Niebywałe, że ten chomik jeszcze oddycha. Znajdując się nieco bliżej ciebie wielkoludzie na pewno zaniechałbym tej czynności, powiedz, uważasz że pranie onuc urąga twej męskości, czy po prostu lubisz informować wrogów zapaszkiem o tym, iż się do nich zbliżasz?
-Boo być może jest niewielki Montaronie, ale jest też o wiele silniejszy niż się zdaje. A to, co czujesz to zapach prawdziwego mężczyzny, który przykryje każdy odór zła, na jaki trafi, co nie, Boo?.
Viconia napisał/a:
-Mmm... wciąż robisz wrażenie Viconio, moja ty hebanoskóra kusicielko. Zdajesz sobie sprawę jak działasz na otoczenie, prawda?
-Oczywiście samcze, dzięki temu jalukul, mężczyźni tacy jak ty – myślący kroczem zamiast głową – stają się łatwiejsi w kontrolowaniu

-cała prawda o Imoen :P
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Aristo 
Legenda


Posty: 317
Podziękowania: 104/80
Wysłany: 2015-11-21, 12:19   

Tuldor88 napisał/a:
Oczywiście gdyby ktoś miał dobry pomysł odnośnie zadania związanego z danym NPC to chętnie rozważę dodanie też i czegoś takiego

W przypadku złych postaci nie jest trudno o pomysł na zadanie, bo zawsze mogą wrócić do nich grzechy z przeszłości. U Kagaina, jako byłego najemnika, te możliwości są naprawdę szerokie. Mógł wycyckać dawnych wspólników lub sam zostać oszukanym i wtedy, odpowiednio, albo jego znajdą i chcą do czegoś przymusić, albo on natknie się na któregoś z nich. Można z innej beczki: coś tam w przeszłości Kagain nabroił z kompanami i teraz się to odezwało. Np. włamali się rok temu do jakiegoś odległego opactwa, braciszków uśpili zaklęciami, ukradli wszystko, co złote. Teraz pojawiają się mnisi, wytropili Kagaina, żądają zwrotu 300-letniego złotego relikwiarza z prochami założyciela klasztoru, bo i to banda ukradła. Kagain śmieje się im w twarz, rzucają na niego klątwą taką jak Ployer na Jaheirę. Albo odda relikwiarz i ją zdejmą, albo umrze za kilkanaście dni. Prośby ani groźby na mnichów nie działają, zabijać ich też nie ma sensu. Kagain: “Oddałbym, ale nie mam. Przycisnęło mnie ostatnio i miesiąc temu musiałem to sprzedać panu X.” Braciszkowie zatrzymują się w “Czerwonym Bukiecie”, a my idziemy do pana X: “Miałem, ale już nie mam. Przechlałem, a właściwie to przegrałem w kości. Ma to teraz pan Y.” Dajmy sobie, że panem Y jest sklepikarz z Nashkel: “Tak, pamiętam, ładna błyskotka, ale ktoś już ją kupił. Tydzień temu przechodził tędy jakiś podróżny podejrzanej konduity, wyczuł w przedmiocie niemałą moc i zaoferował okrągłą sumkę. W karczmie napomknął, że zmierza w stronę zatrutych bagien na północnym zachodzie. Pewnie jakiś wyznawca Ssetha albo innej Talony.” Nie ma rady, idziemy na te bagna, Kagain co kwadrans traci przytomność. Jesteśmy, widzimy w pobliżu ogniska. Broni na razie nie wyciągamy, może da się z nimi ułożyć. Podchodzimy, mówimy o co chodzi, a kultyści na to: “Ooooo, kuuu**a, paaanie, to jakaś lepsza klątwa. I taką możemy ściągnąć, ale trzeba przynieść nam głowy tych braciszków i sypnąć grosiwem. Relikwiarza nie oddamy, bo jest nam potrzebny do naszego rytuału.” No to teraz idziemy... ale zaraz – jacy kultyści? Jakie zatrute bagna? Przecież Tuldek żadnych bagien zrobić nie umie. Wróćmy zatem do rozmowy z panem Y: “Taak, ale nie poszczęściło mi się z tym przedmiotem. Tydzień temu wybrałem się do Athkatli, żeby tam go sprzedać, ale w drodzę napadli mnie rozbójnicy. Dali w łeb, zdarli przyodziewek, zabrali osiełka i biesagi. Dobrze, że z życiem uszedłem.” Idziemy na południe przetrząsając okolicę. Trafiamy na jakąś jaskinię, wpadamy z bronią. Co widzimy? - zbójcy leżą sprawieni jak wieprze. Ktoś rąbnął ich przed nami, po fantach ani śladu. Ale co to tam leży? - rozpłatany hełm amnijskiego gwardzisty. Wszystko jasne, sklepikarz musiał zgłosić napad władzom i wysłali funkcjonariuszy; może są niedaleko. Godzinę drogi na zachód małe obozowisko; to oni: plutonowy, trzech gwardzistów, dwa psy bojowe, zdobyczny osiełek; usieczonego kompana zdążyli już pochować. Atakujemy, na szczęście gwardziści są nieźle poharatani przez zbójców, bo inaczej moglibyśmy nie dać rady. Wygrywamy, w sakwach znajdujemy m.in. relikwiarz, ale pusty. W całej tej zawierusze wysypały się gdzieś prochy świętego. No trudno, nabieramy w urnę popiołu z ogniska, dorzucamy kilka małych kostek z kurczaka; może ujdzie. Kagain słania się na nogach, ładujemy go na osiełka i wracamy.

Oczywiście nie do końca to poważne, ale kiedy przebieg akcji ma postać sznurka z supełkami, to właściwie takie coś samo się pisze, nie zawsze z sensem. A do BG1 pasują właśnie proste, żołnierskie historie, bez wikłania w nie wielkich mocy, bez malowania duchowych pejzaży.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Za tę wypowiedź podziękowali:
Tuldor88
Tuldor88 
Uczeń Gonda
Dziki kurczak zagłady


Wiek: 29
Posty: 1742
Podziękowania: 129/135
Wysłany: 2015-11-21, 15:09   

Chodziło m i raczej o innych NPC Aristo bo jak pisałem Kagain ma już upgrade swojego questa, ale mimo to dzięki :wink:
_________________
Heinrich Heine napisał/a:
Sen jest dobrą rzeczą, śmierć jeszcze lepszą, ale najlepiej byłoby wcale się nie narodzić.
Alvarez o modowaniu napisał/a:
Może przytoczę twierdzenie Liberty'ego, które jakoś tak idzie: planujesz jakiś projekt, wyznacz sobie termin, pomnóż potrzebny czas przez 2 a i tak nie zdążysz.

Wybrane fragmenty banterów:
Edwin napisał/a:
-Phi! Porównywać mnie do jakiegoś podrzędnego nekromanty! (Stanowczo na zbyt wiele sobie pozwala, muszę pokazać mu gdzie jego miejsce.) Prawdopodobnie przemawia przez ciebie zwykła zazdrość. Wy, maluczcy macie tendencje do zawiści wobec tych, którzy was przerastają. Ja zaś czynię to nie tylko talentem ale i wzrostem, karzełku.
-*Posłał Edwinowi szeroki uśmiech przemawiając serdecznym tonem* Jeszcze raz nazwiesz mnie „karzełkiem” a utnę ci na dole coś niezwykle małego, co może jednak mimo wszystko być ci drogie. Gdy zaś chodzi o te dyrdymały o talencie... znów przypominasz mojego żałosnego, byłego towarzysza...
Minsc napisał/a:
-Niebywałe, że ten chomik jeszcze oddycha. Znajdując się nieco bliżej ciebie wielkoludzie na pewno zaniechałbym tej czynności, powiedz, uważasz że pranie onuc urąga twej męskości, czy po prostu lubisz informować wrogów zapaszkiem o tym, iż się do nich zbliżasz?
-Boo być może jest niewielki Montaronie, ale jest też o wiele silniejszy niż się zdaje. A to, co czujesz to zapach prawdziwego mężczyzny, który przykryje każdy odór zła, na jaki trafi, co nie, Boo?.
Viconia napisał/a:
-Mmm... wciąż robisz wrażenie Viconio, moja ty hebanoskóra kusicielko. Zdajesz sobie sprawę jak działasz na otoczenie, prawda?
-Oczywiście samcze, dzięki temu jalukul, mężczyźni tacy jak ty – myślący kroczem zamiast głową – stają się łatwiejsi w kontrolowaniu

-cała prawda o Imoen :P
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Aristo 
Legenda


Posty: 317
Podziękowania: 104/80
Wysłany: 2017-07-07, 15:58   

Obiecane ponaglenie:
No i co będzie, Tuldorku? Ja rozumiem, że może nie chcesz wychodzić przed szereg i wydawać modyfikacji wcześniej niż L'f I Kirara “Dni V”, ale może daj chociaż znać o postępach. :curious: Nawet quest Ci rozbudowałem, choć wiem, że i tak jest nie do zrobienia. :wink:
U Kagaina, jako byłego najemnika, te możliwości są naprawdę szerokie. Mógł wycyckać dawnych wspólników lub sam zostać oszukanym i wtedy, odpowiednio, albo jego znajdą i chcą do czegoś przymusić, albo on natknie się na któregoś z nich. Można z innej beczki: coś tam w przeszłości Kagain nabroił z kompanami i teraz się to odezwało. Np. włamali się rok temu do jakiegoś odległego opactwa, braciszków uśpili zaklęciami, ukradli wszystko, co złote. Teraz pojawiają się mnisi, wytropili Kagaina, żądają zwrotu 300-letniego złotego relikwiarza z prochami założyciela klasztoru, bo i to banda ukradła. Kagain śmieje się im w twarz, rzucają na niego klątwę taką jak Ployer na Jaheirę. Albo odda relikwiarz i ją zdejmą, albo umrze za kilkanaście dni. Prośby ani groźby na mnichów nie działają, zabijać ich też nie ma sensu. Kagain: “Oddałbym, ale nie mam. Przycisnęło mnie ostatnio i miesiąc temu musiałem to sprzedać panu X.” Mnisi zatrzymują się w “Czerwonym Bukiecie”, a my idziemy do pana X: “Miałem, ale już nie mam. Przechlałem, a właściwie to przegrałem w kości. Ma to teraz pan Y.” Dajmy sobie, że panem Y jest sklepikarz z Nashkel: “Tak, pamiętam, ładna błyskotka, ale ktoś już ją kupił. Tydzień temu przechodził tędy jakiś podróżny podejrzanej konduity, wyczuł w przedmiocie niemałą moc i zaoferował okrągłą sumkę. W karczmie napomknął, że zmierza w stronę zatrutych bagien na północnym wschodzie. Pewnie jakiś wyznawca Ssetha albo innej Talony.” Nie ma rady, idziemy na te bagna; jesteśmy, widzimy w pobliżu ogniska. Broni na razie nie wyciągamy, może da się z nimi ułożyć. Podchodzimy, mówimy o co chodzi, a kultyści na to: “Ooooo, kuuu**a, paanie, to jakaś lepsza klątwa. I taką możemy ściągnąć, ale trzeba przynieść nam głowy tych braciszków i sypnąć grosiwem. Relikwiarza nie oddamy, bo jest nam potrzebny do naszego rytuału. Jest też inna możliwość: tu, gdzie teraz rozciągają się te słone bagna, znajdował się jakiś klasztor czy też folwark. Tam, za naszym głównym namiotem, z błota wyłania się więcej głazów i widać zejście do podziemi. Bije stamtąd silna magiczna moc nieznanego źródła. Sami mieliśmy tam zejść i to zdobyć, ale że szwagrowi, kiedy przechodził przez Nashkel, trafiło się to cacko, to już nie musimy. Przynieście nam to – może to silnie umagiczniony przedmiot, może łeb magicznej bestii – a wymienimy to za relikwiarz. ” Naradzamy się. Walka z kultystami i odbicie relikwiarza nie wchodzi z grę; jest ich z półtora tuzina, większość przy mieczu, ale niektórzy pewnie władają też magią. W te lochy też strach trochę schodzić, bo nie wiadomo, co za licho tam siedzi; może zwykłe bestie mgieł, ciemności i brudu, a może coś większego, skoro tylku kultystów po to przyszło. Zostaje nam jeszcze opcja z zabiciem mnichów i rytualnym zdjęciem klątwy. Ale czy ci kultyści nas nie zwodzą, czy potrafią zdjąć klątwę i czy w ogóle można im zaufać? Bo coś mocno czuć od nich okowitą. Każdy wybór wiąże się z ryzykiem... Dajemy zadecydować Kagainowi, bo to w końcu o jego głowę tu chodzi: “...każdy wybór wiąże się z ryzykiem, ale jeśli mam się pożegnać ze światem, to przynajmniej zabiorę tych mnichów ze sobą. Chodźmy do Beregostu.” Idziemy zatem i dopytujemy się w “Czerwonym Bukiecie”; “Hoho, tych czterech to dopiero napędza mi obroty w szynku; ale nie ma ich teraz, z godzinę temu wyszli z pieśnią na ustach; może są u Feldeposta, bo tam są fajniejsze kurtyzany.” No cóż, chodźmy tam. Czy możemy się dziwić? Może raz na ileś lat opuszczają klasztor, więc gdy już są w mieście, to chcą się zabawić. Na parterze u Feldeposta ich nie ma. Kagain, zagrzany gniewem, wpada jako pierwszy na piętro. Z pokoju wybiegają z piskiem nagie kurtyzany; Kagain rozgląda się i wrzeszczy: “No taak! Czarny lotos, szampan, ku*wy, a krasnoludowi klątwę na łeb i niech zapi**dala na jakieś bagna i z powrotem!” Mnisi nie wiedzieli oczywiście, o jakich bagnach mowa i już się nie dowiedzieli, bo zaraz spadły na nich ostrza. Poszło szybko; przy ciałach znajdujemy łącznie ok. 350 sztuk złota i 12 mikstur wzmocnienia (nie wiemy, czy to zapas na pieszą wędrówkę, czy może mnisi tak podnosili krzepotę ciała na spotkania z kobietami). Odrąbujemy głowy; chwały nam to nie przyniosło i trzeba będzie wyłożyć niemało złota w świątyni, żeby zatrzeć złe wrażenie. Wracamy od razu na bagna, bo z Kagainem już nie za dobrze. Odbierają od nas głowy; mają je obgotować w kotle i potem z wywarem i innymi magicznymi składnikami odprawić rytuał. Główny kultysta ogląda głowy, z uznaniem mruczy coś pod nosem; nagle, nie wiedzieć czemu, wścieka się i zaczyna wrzeszczeć: “Dawać tu tego małego ku*wia!!! Niech się przebiera w szatę obrzędową! Zrobimy mu taki rytuał, że przez tydzień na dupie nie siądzie!” Ale zaraz – jacy kultyści? Jakie zatrute bagna? Przecież Tuldek żadnych bagien zrobić nie umie. Wróćmy zatem do rozmowy z panem Y: “Taak, ale nie poszczęściło mi się z tym przedmiotem. Tydzień temu wybrałem się do Athkatli, żeby tam go sprzedać, ale w drodzę napadli mnie rozbójnicy. Dali w łeb, zdarli przyodziewek, zabrali osiełka i biesagi. Dobrze, że z życiem uszedłem.” Idziemy na południe przetrząsając okolicę. Trafiamy na jakąś jaskinię, wpadamy z bronią. Co widzimy? - zbójcy leżą sprawieni jak wieprze. Ktoś rąbnął ich przed nami, po fantach ani śladu. Ale co to tam leży? - rozpłatany hełm amnijskiego gwardzisty. Wszystko jasne, sklepikarz musiał zgłosić napad władzom i wysłali funkcjonariuszy; może są niedaleko. O cztery strzelenia z kuszy na zachód małe obozowisko; to oni: plutonowy, trzech gwardzistów, dwa psy bojowe, zdobyczny osiełek; usieczonego kompana zdążyli już pochować. Atakujemy, na szczęście gwardziści są nieźle poharatani przez zbójców, bo inaczej moglibyśmy nie dać rady. Wygrywamy, w sakwach znajdujemy: magiczne gąśliki (niezydentyfikowane) z wygrawerowanym imieniem REYNOLDS* - nie wiemy kto to, ani czy uda się go odnaleźć; dwie książki beletrystyczne: “Tańczący z kotołakami” oraz “Niektóre łajdactwa kota Nobaniona w dwunastu pieśniach zwycięskich prześcipnie opisane” (przeczytanie każdej z nich daje po 100 PD każdemu członkowi drużyny) ; kilka mikstur, ok. 400 sztuk złota. Jest też i relikwiarz, ale pusty. W całej tej zawierusze wysypały się gdzieś prochy świętego. No trudno, nabieramy w urnę popiołu z ogniska, dorzucamy kilka małych kostek z kurczaka; może ujdzie. Kagain słania się na nogach, ładujemy go na osiełka i wracamy.

*nazwisko nawiązuje do okoliczności śmierci pewnego amerykańskiego pisarza

A tak na poważnie, to domyślam się, że życie daje się we znaki i na modowanie brak Ci pewnie czasu. Mam nadzieję, że chociaż jeden z tych projektów uda Ci się kiedyś ukończyć.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group