Poprzedni temat «» Następny temat
Przywrócenie skrzydeł Aerie?
Autor Wiadomość
Ruffle_truffle 


Wiek: 30
Posty: 876
Podziękowania: 27/79
Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 2016-05-08, 20:27   Przywrócenie skrzydeł Aerie?

Jestem świadomy tego, że wielu nie będzie raczej odpowiadać taki quest, bo postać ma się dobrze w obecnej wersji. Dla uspokojenia może dodam, że stałoby się to nie za wcześnie, wbrew pozorom można dodać latanie do gry, a i nawet w klasycznym BG protagonista mógł przywrócić skrzydła elfce po uzyskaniu boskiej rangi.

Grając w dodatek Siege of Dragonspear mamy skrzydlatą postać (nie pamiętam jak się nazywała). W sam raz dla avarielki, trzeba by było zmienić tylko kolory.

Jak rozwiązać kwestię latania? Otóż wychodzę z założenia, że:

a) aby móc uczestniczyć w drużynie, elfka, nawet posiadając skrzydła, musiałaby trzymać się niedaleko (żeby jej zaklęcia działały, żeby mogła podlecieć i dotknąć kogoś podczas leczenia itp.)
b) udźwig. Im więcej w ekwipunku = mniejsze możliwości w wzbijaniu się do góry, a że dodatkowo Aerie silna zbyt nie jest, to żeby latać wysoko, musiałaby niemal nic nie mieć przy sobie
c) Nie-Sława miała skrzydła, ale z nich jakby nie korzystała

Nie wiem tylko jak wprowadzić zależność obciążenie = niemożność latania, bo samo latanie nieco ponad ziemią nie musiałoby być nie wiadomo jakim wyczynem. Taki lot sprawiałby, że elfka stałaby się nietykalna dla broni do walki wręcz (działają za to czary i pociski). Sama również nie mogłaby atakować, choć tutaj już można toczyć dyskusję chyba? W każdym razie powinna być w zasięgu włóczni/halabard np. podczas używania czarów dotykowych, choć tutaj też jest luka - jak odejdziemy, to zaklęcie działa, pomimo tego, że rzucający nie dotyka celu.

Swoją drogą - ciekawą mogłaby być relacja z elfką - a mianowicie trzymanie jej przy sobie, żeby nie odleciała w siną dal.

Co do questu - może jakiś rytuał? Komponenty typu zwój z Uzdrowieniem, Regeneracją, święcona woda elfów, pióro dewy itp.

Mam nadzieję, że nie urażę tym wpisem fanów elfki i Baldura ogółem.
_________________
Yakman gadał, gadał, cały czas gadał...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Kliwer 


Wiek: 29
Posty: 1386
Podziękowania: 140/205
Wysłany: 2016-05-08, 20:48   

Pomysł dobry, ale bym nie przekombinowywał.

1. Przywrócenie skrzydeł powinno się odbyć dopiero w Tronie Bhaala.

2. Z grafiką nie powinno być kłopotów- bo jest "skrzydlaty mod" ("Attachable wings" z 1PP, korzysta z tego także Spell Revision).

3. Z właściwościami bym nie przesadzał. Wystarczałby pakiet odporności takie jak mają mefity po Spell Revision/SCS- czyli odporność na śliskość, pajęczynę, oplątanie etc.

4. Prawdziwe latanie można by zostawić w sferze rozmów. Albo poprowadzić to tak, że Aerie dopiero uczy się korzystać z nowych skrzydeł i pełnię umiejętności uzyska po finale ToB.

Całość powinna mieć formę questa. Można zrobić restrykcję, że to opcja tylko dla romansu ale nie koniecznie. Może zrobić z tego coś w rodzaju cudu, który sprawiamy na naszej drodze do boskości? Albo zrobić całkiem niezależnego questa kręcącego się wokół jakiegoś zaginionego maga/lekarza cudotwórcy. Coś takiego.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Tuldor88 
Uczeń Gonda
Dziki kurczak zagłady


Wiek: 30
Posty: 1740
Podziękowania: 129/135
Wysłany: 2016-05-08, 21:41   

Skrzydła dla avarielki to tak ręka, noga czy inny członek dla człowieka - dlatego utrata skrzydeł była dla Aerie taką traumą i stąd tak za nimi płacze (jakby Ci ktoś Ruffle uciachał nogę powyżej kolana to też by się raczej na twojej psychice odbiło). Przywracanie jej skrzydeł byłoby znaczącym wpłynięciem na psychikę postaci - dlatego właśnie staje się mniej 'płaczliwa' w ToBie gdyż uczy się żyć z tym zdarzeniem.

Pomijam fakt, że jeśli przywrócenie skrzydeł byłoby proste to juz Quale by się tym zajał, jeśli zaś skomplikowane to przekombinujesz całą sprawę. Kwestię mechanicznego latania w ogóle mi nie pasuje - tym bardziej argumenty jakoby musiała się od nowa uczyć latać... Ludzie raczej nie zapominają jak się jeździ na rowerze, chodzi albo pisze swoje imię (nawet po całkowitej amnezji chyba się zdolności pisania nie traci :) )

Ogólnie o ile większość Twoich projektów mi odpowiada i ciekawi o tyle ten uważam za całkiem nietrafiony - nie tyle z powodu mechaniki bo ta w pewnym stopniu jest do załatwienia nawet bez większych problemów - a właśnie z powodu fabuły i wiarygodności postaci.
_________________
Heinrich Heine napisał/a:
Sen jest dobrą rzeczą, śmierć jeszcze lepszą, ale najlepiej byłoby wcale się nie narodzić.
Alvarez o modowaniu napisał/a:
Może przytoczę twierdzenie Liberty'ego, które jakoś tak idzie: planujesz jakiś projekt, wyznacz sobie termin, pomnóż potrzebny czas przez 2 a i tak nie zdążysz.

Wybrane fragmenty banterów:
Edwin napisał/a:
-Phi! Porównywać mnie do jakiegoś podrzędnego nekromanty! (Stanowczo na zbyt wiele sobie pozwala, muszę pokazać mu gdzie jego miejsce.) Prawdopodobnie przemawia przez ciebie zwykła zazdrość. Wy, maluczcy macie tendencje do zawiści wobec tych, którzy was przerastają. Ja zaś czynię to nie tylko talentem ale i wzrostem, karzełku.
-*Posłał Edwinowi szeroki uśmiech przemawiając serdecznym tonem* Jeszcze raz nazwiesz mnie „karzełkiem” a utnę ci na dole coś niezwykle małego, co może jednak mimo wszystko być ci drogie. Gdy zaś chodzi o te dyrdymały o talencie... znów przypominasz mojego żałosnego, byłego towarzysza...
Minsc napisał/a:
-Niebywałe, że ten chomik jeszcze oddycha. Znajdując się nieco bliżej ciebie wielkoludzie na pewno zaniechałbym tej czynności, powiedz, uważasz że pranie onuc urąga twej męskości, czy po prostu lubisz informować wrogów zapaszkiem o tym, iż się do nich zbliżasz?
-Boo być może jest niewielki Montaronie, ale jest też o wiele silniejszy niż się zdaje. A to, co czujesz to zapach prawdziwego mężczyzny, który przykryje każdy odór zła, na jaki trafi, co nie, Boo?.
Viconia napisał/a:
-Mmm... wciąż robisz wrażenie Viconio, moja ty hebanoskóra kusicielko. Zdajesz sobie sprawę jak działasz na otoczenie, prawda?
-Oczywiście samcze, dzięki temu jalukul, mężczyźni tacy jak ty – myślący kroczem zamiast głową – stają się łatwiejsi w kontrolowaniu

-cała prawda o Imoen :P
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Ruffle_truffle 


Wiek: 30
Posty: 876
Podziękowania: 27/79
Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 2016-05-08, 22:16   

Właściwie to dałem znak zapytania już w temacie, bo ja nie potrafiłbym chyba napisać rozmów do takiego moda. Może ktoś inny by się skusił, ale w to wątpię. Chciałem natomiast poznać opinię na temat czegoś takiego. Widzę, że póki co zdania są podzielone.

Myślę, że można by było zrobić to tak, żeby to miało ręce i nogi, ale to dość duże wyzwanie. Pomysł się może podobać, ale trudne jest to ze względu na fabułę. Cała postać opiera się na tej traumie.

Choć... W Tronie Bhaala już pogodziła się ze swoim losem, to nadal mówi do Nalii, że jej rodacy nie przyjęliby jej bez skrzydeł, nawet mimo posiadania wysoko rozwiniętych umiejętności magicznych. Elfce mogłoby zależeć na powrocie do domu, na pewno gdyby była okazja, to by ją wykorzystała. No chyba że w grę wchodzą sprawy sercowe, jak w przypadku decyzji protagonisty co do odrzucenia/przyjęcia boskiego tronu. Hm...
_________________
Yakman gadał, gadał, cały czas gadał...
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Tuldor88 
Uczeń Gonda
Dziki kurczak zagłady


Wiek: 30
Posty: 1740
Podziękowania: 129/135
Wysłany: 2016-05-08, 22:36   

Nawet w epilogu ma informację iż powróciła do swojego rodzinnego miasta ale czuła sie tam obco i w końcu po zaakceptowaniu braku skrzydeł ruszyła dalej:
Cytat:
Epilog bez romansu lub po wybraniu przez Ciebie boskiego dziedzictwa:
Po opuszczeniu drużyny, której przewodziłeś Aerie w dalszym ciągu szukała przygód, zawsze starając się walczyć ze wszystkimi formami niewolnictwa. Jednak współczucie było u niej skażone pragnieniem zemsty; zemsty za to, czego sama doświadczyła, będąc w kajdanach. Nie wiadomo, co by się z nią stało, gdyby nie napotkała grupy skrzydlatych elfów Avariel, trzymanych w Cormyrze jako niewolnicy. To oni nakłonili ją, by odwiedziła Faenya-Dail, dom, z którego ją wykradziono. Właśnie tam Aerie dowiedziała się wielu rzeczy, z których najważniejsze było to, że nie była już jedną z nich. Dzięki temu przestała już tęsknić za skrzydłami, z których i tak nie miałaby żadnego pożytku. Aerie w końcu została wielką kapłanką w Podkamieniu, wiosce gnomów, o której wspominał czasami jej nauczyciel, Quayle. Aerie zrozumiała, że to on był dla niej jedyną prawdziwą rodziną, dlatego to właśnie pomiędzy jego ludem znalazła w końcu pokój.

Cytat:
Epilog z romansem:
Aerie i syn Bhaala pozostali nierozłączni, a poszukiwanie przygód zeszło na drugi plan, kiedy urodził się im syn, a potem także córka. Jednak później czekała ich ostatnia wielka podróż. Aerie wciąż ze smutkiem wspominała czas swojego zniewolenia i utratę skrzydeł, dlatego ona i syn Bhaala odszukali Avarielów z Faenya-Dail, skrzydlate elfy, spośród których kiedyś ją wykradziono. Tam Aerie odkryła nie tylko swój lud, ale i kochających rodziców, którzy spędzili długie lata, szukając swego zaginionego dziecka. Teraz, gdy ich przeszłości nie przesłaniała już mgła tajemnicy ni zamętu, Aerie i syn Bhaala mogli w końcu wziąć ślub. Powiadają, że ich związek został pobłogosławiony zarówno przez Aerdrie Faenya, jak i Baervana Wietrznego Wędrowca.
_________________
Heinrich Heine napisał/a:
Sen jest dobrą rzeczą, śmierć jeszcze lepszą, ale najlepiej byłoby wcale się nie narodzić.
Alvarez o modowaniu napisał/a:
Może przytoczę twierdzenie Liberty'ego, które jakoś tak idzie: planujesz jakiś projekt, wyznacz sobie termin, pomnóż potrzebny czas przez 2 a i tak nie zdążysz.

Wybrane fragmenty banterów:
Edwin napisał/a:
-Phi! Porównywać mnie do jakiegoś podrzędnego nekromanty! (Stanowczo na zbyt wiele sobie pozwala, muszę pokazać mu gdzie jego miejsce.) Prawdopodobnie przemawia przez ciebie zwykła zazdrość. Wy, maluczcy macie tendencje do zawiści wobec tych, którzy was przerastają. Ja zaś czynię to nie tylko talentem ale i wzrostem, karzełku.
-*Posłał Edwinowi szeroki uśmiech przemawiając serdecznym tonem* Jeszcze raz nazwiesz mnie „karzełkiem” a utnę ci na dole coś niezwykle małego, co może jednak mimo wszystko być ci drogie. Gdy zaś chodzi o te dyrdymały o talencie... znów przypominasz mojego żałosnego, byłego towarzysza...
Minsc napisał/a:
-Niebywałe, że ten chomik jeszcze oddycha. Znajdując się nieco bliżej ciebie wielkoludzie na pewno zaniechałbym tej czynności, powiedz, uważasz że pranie onuc urąga twej męskości, czy po prostu lubisz informować wrogów zapaszkiem o tym, iż się do nich zbliżasz?
-Boo być może jest niewielki Montaronie, ale jest też o wiele silniejszy niż się zdaje. A to, co czujesz to zapach prawdziwego mężczyzny, który przykryje każdy odór zła, na jaki trafi, co nie, Boo?.
Viconia napisał/a:
-Mmm... wciąż robisz wrażenie Viconio, moja ty hebanoskóra kusicielko. Zdajesz sobie sprawę jak działasz na otoczenie, prawda?
-Oczywiście samcze, dzięki temu jalukul, mężczyźni tacy jak ty – myślący kroczem zamiast głową – stają się łatwiejsi w kontrolowaniu

-cała prawda o Imoen :P
  
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group