Poprzedni temat «» Następny temat
Shanty
Autor Wiadomość
Jinete 
Legenda


Wiek: 29
Posty: 56
Podziękowania: 17/1
Wysłany: 2009-06-23, 15:42   

No i mamy na forum kolejną osobę lubiącą szanty :)

Małe piwo - EKT-Gdynia

1. Ukrop z nieba leje się, | a G
Chyba ze czterdzieści "Ce", | C G
W gardle sucho, | E
Niech to trafi szlag. | E a

Słoneczny skwarny dzień,
Gdzieś zgubiłem własny cień,
W gardle sucho,
Niech to trafi szlag.

Ref.: Żeby chociaż jakieś małe piwo, | a D
Albo wody z sokiem choćby jeden łyk. | G C E
Na ulicach jakby wymiótł ktoś, | a D
Wszędzie pusto i upalnie. | a G
W gardle sucho, | C
Niech to trafi szlag. | E a F E

Słoneczny dzień, <słoneczny dzień!> | a G E
Upalny dzień, <upalny dzień!> | a G E
Piekielny skwar. <piekielny skwar!> | a G E

2. Głowa mi już pęka w szwach,
Wszędzie upał, sił już brak,
W gardle sucho,
Niech to trafi szlag.

Słoneczny skwarny dzień,
Gdzieś zgubiłem własny cień,
W gardle sucho,
Niech to trafi szlag.

ref...

Żeby chociaż jakieś małe piwo...
Żeby chociaż jakieś małe piwo...
Żeby chociaż jakieś małe piwo.
Podziękuj autorce tego posta
 
 
Vigdis_of_Bhaal 
chwilowo offlajn


Wiek: 31
Posty: 64
Podziękowano 1 razy
Skąd: Candlekeep
Wysłany: 2009-06-25, 08:03   

Joł hoł hoł :grin:

Chłopcy z Botany Bay


1. Już nad Hornem zapada noc,
Wiatr na żaglach położył się,
A tam jeszcze korsarze na Botany Bay
Upychają zdobycze swe.

2. Jolly Roger na maszcie już śpi,
Jutro przyjdzie z Hiszpanem się bić,
A korsarze znużeni na Botany Bay
Za zwycięstwo dziś będą swe pić.

3. Śniady Clark puchar wznosi do ust:
"Bracia, toast: Niech idzie na dno!"
Tylko Johny nie pije, bo kilka mil stąd
Otuliło złe morze go.

4. Nie podnosi kielicha do ust,
Zawsze on tu najgłośniej się śmiał.
Mistrz fechtunku z Florencji ugodził go,
Już nie będzie za szoty się brał.

5. W starym porcie zapłacze Margot,
Jej kochany nie wróci już.
Za dezercję do panny na kei w Brisbane
Oddać musiał swą głowę pod nóż.

6. Tak niewielu zostało dziś ich,
Resztę zabrał Neptun pod dach.
Choć na ustach wciąż uśmiech, to w sercach lód,
W kuflu miesza się rum i strach.

7. To ostatni chyba już rejs,
Cios sztyletem lub kula w pierś.
Bóg na szkuner w niebiosach zabierze ich,
Wszystkich chłopców z Botany Bay.
_________________
I can haz reviews? -> http://www.fanfiction.net..._Wee_Bit_Insane
Podziękuj autorce tego posta
 
 
 
Spolskee 


Wiek: 97
Posty: 15
Wysłany: 2009-07-01, 18:46   

Wykonawca: Cztery Refy
Słowa: Jerzy Rogacki, Krzysztof Kuza
Muzyka: trad.

1. Żegnaj nam dostojny, stary porcie, | C C7 F C
Rzeko Mersey żegnaj nam! | C G
Zaciągnąłem się na rejs do Kalifornii, | C C7 F C
Byłem tam już niejeden raz. | C G7 C

Ref.: A więc żegnaj mi, kochana ma! | G F C
Za chwilę wypłyniemy w długi rejs. | G
Ile miesięcy Cię nie będę widział, | C C7
Nie wiem sam, | F C
Lecz pamiętać zawsze będę Cię. | C G7 C

2. Zaciągnąłem się na herbaciany kliper,
Dobry statek, choć sławę ma złą,
A że kapitanem jest tam stary Burgess,
Pływającym piekłem wszyscy go zwą.

3. Z kapitanem tym płynę już nie pierwszy raz,
Znamy się od wielu, wielu lat.
Jeśliś dobrym żeglarzem - radę sobie dasz,
Jeśli nie - toś cholernie wpadł.

4. Żegnaj nam dostojny, stary porcie,
Rzeko Mersey żegnaj nam.
Wypływamy już na rejs do Kalifornii,
Gdy wrócimy - opowiemy wam.

Ref.: A więc żegnaj mi, kochana ma!
Już za chwilę wypływamy w długi rejs.
Ile miesięcy Cię nie będę widział
Nie wiem sam,
Lecz pamiętać zawsze będę Cię.

Wydaje mi się , że nie było
(szanty- zacna sprawa)
_________________
Everybodys dying except the ones that are already dead
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Jinete 
Legenda


Wiek: 29
Posty: 56
Podziękowania: 17/1
Wysłany: 2009-07-06, 20:09   

Grono osób lubiących szanty nam się powiększa :) Spolskee, o ile się nie mylę, to zapomniałeś o tytule ;) Pozwolę sobie dodać, że jest to Pożegnanie Liverpoolu.

Gdzie ta keja - wykonawców jest wielu, np. Roman Roczeń

1. Gdyby tak ktoś przyszedł i powiedział: | a
- Stary, czy masz czas? | G a
Potrzebuję do załogi jakąś nową twarz, | C G7 C
Amazonka, Wielka Rafa, oceany trzy, | C C7 F d
Rejs na całość, rok, dwa lata - to powiedziałbym: | d a E7 a

Ref.: Gdzie ta keja, a przy niej ten jacht? | a G a
Gdzie ta koja wymarzona w snach? | C G C
Gdzie te wszystkie sznurki od tych szmat? | g A7 d A7 d
Gdzie ta brama na szeroki świat? | a E7 a

Gdzie ta keja, a przy niej ten jacht?
Gdzie ta koja wymarzona w snach?
W każdej chwili płynę w taki rejs,
Tylko gdzie to jest? No gdzie to jest?

2. Gdzieś na dnie wielkiej szafy leży ostry nóż,
Stare dżinsy wystrzępione impregnuje kurz,
W kompasie igła zardzewiała, lecz kierunek znam,
Biorę wór na plecy i przed siebie gnam.

3. Przeszły lata zapyziałe, rzęsą porósł staw,
A na przystani czółno stało - kolorowy paw.
Zaokrągliły się marzenia, wyjałowiał step,
Lecz ciągle marzy o załodze ten samotny łeb.
Podziękuj autorce tego posta
 
 
morgan 
Dziecię Bhaala
Exiled Bard


Posty: 5556
Podziękowania: 441/319
Skąd: Island of Misfit Toys
Wysłany: 2009-07-18, 08:34   

Hiszpanka z Callao - Mechanicy Shanty

1. Przepuściłem znów całą forsę swą | G e
Na hiszpańską dziewkę z Callao. | a G D
Wyciągnęła ze mnie cały szmal | G e
I spłukałem na nią się do cna. | a G D

Już znikają główki portu, | G e
W którym stary został dom. | G D
Znów za rufą niknie w dali | G e
Ukochany stały ląd. | a G D

Ref: Dalej chłopcy, rwijmy fały, | G e
Niech uderzy w żagle wiatr. | a G D
W morze znowu wypływamy - | G e
Ile tam spędzimy lat? | a G D

2. Już niejeden pokład mym domem był
I niejeden kot me plecy bił.
Choć robota ciężka i żarcie psie,
W Callao po rejsie znajdziesz mnie.

Znów znikają główki portu,
W którym stary został dom.
Znów za rufą niknie w dali
Ukochany stały ląd.

3. Zaprószyłem tam nieraz głowę swą,
W barze u Hiszpanki z Callao.
Butlę rumu wielką dała mi
I ciągnęła ze mną aż po świt.

Już znikają główki portu,
W którym stary został dom.
Znów za rufą niknie w dali
Ukochany stały ląd.

4. A pod Cape Horn, gdzie nas poniesie wiatr,
Popłyniemy z sztormem za pan brat.
Przez groźne burze, śnieg i lód
Dojdziemy aż do piekła wrót.

Choć grabieją z zimna ręce,
Zadek mokry dzień i noc,
Jedna myśl rozgrzewa serce -
O Hiszpance z Callao!
_________________
Pozdrawiam
\m/organu\m/
\m/agnu\m/

Kontakt ze mną - via mail (morgan19[at]interia.pl) lub GG (9928331)

Szukał długo...długo, tajemnie, nie zwierzając się ludziom.
Oczy jego były rozświecone wewnętrznym odbłyskiem jasnej idei.
Szukał....
- i to, na co patrzał, nie zadowalało go.
Gdzie?
(...)
Trwożnie, pytająco usiłował wszystko poznać, zobaczyć...
Nie ma....
badał, wgłębiał się, szukał...
Nie ma, w ludziach nie ma, w ich myślach, tworach...
Wszystko szare, przeciętne, monotonne....
(...)
wszystko obszedł... w społeczeństwie, w ludziach, nigdzie.
a może źle szukał?
nie - ależ nie. Obszedł wszystko, wszystko widział, wszędy pytał....
a może jest za brutalny? może jego dusza - ta harfa Eola - ma za grube struny, by na nich mogły zadrgać i zafalować subtelne tajemnice?
nie.
przecież ten błysk, przecież czuł, dlatego szukał......."
I jeśli kiedykolwiek umrę – a wiem, że umrę w bardzo krótkim czasie – umrę, zgłębiwszy ten świat z bliska i z daleka, z góry i z dołu, ale z nim nie pogodzony. Umrę i On zapyta mnie wówczas: «Czy było ci tam dobrze, czy źle?» Ja zaś będę milczeć, opuszczę wzrok i będę milczeć. Niemota taka znana jest wszystkim, którzy zebrali żniwo wielodniowego i zapamiętałego pijaństwa. Czyż bowiem życie ludzkie nie jest chwilowym otępieniem duszy, a także jej zaćmieniem? Wszyscy jesteśmy jakby pijani, każdy na swój sposób; jeden wypił mniej, inny więcej. I na różnych różnie to działa: jeden śmieje się światu w twarz, a inny skłania głowę na piersi tego świata i płacze. Jeden już się wyrzygał i jest mu dobrze, a innego dopiero zaczęło mdlić. A cóż ja? Wiele zaznałem, ale nic nie zdziałałem. Nigdy się nawet tak naprawdę nie roześmiałem i ani razu mnie nie zemdliło. Ja, który doznałem w tym świecie tyle, że tracę rachunek i zapominam kolejności – ja jestem najtrzeźwiejszy z całego świata; na mnie to wszystko marnie działa... «Dlaczego milczysz?» – spyta Pan, spowity w błękitne błyskawice. A co ja mu powiem? Nic, tylko będę milczeć i milczeć... Ta łza nie jest wyrazem żalu, ta łza nie jest smutkiem,
to łza ...
nieporadności,
bolesne piękno,
bezsilność bezkresu piękności
i minimalistycznych możliwości.
Ta łza, to łza niewolnika.
Chcę czuć, móc czuć piękno
zamknięty w szklanej łzie ...
Ja umieram na zawsze
szczelnie zamknięty w podświadomości,
zatruty, zawstydzony,
zaszczuty ...
Ja umieram na zawsze.
To bezkres palety odczuć zamknięty
w zubożałości możliwości ...
Ja umieram
na zawsze.

Lost Illusions Tavern
Impressiones (Ænigmællæ) || Antiimpressiones (sanguine scriptæ) | Antiimpressiones (ira scriptæ) || Impressiones (Divinæ)
Corpus Tuum (18+) | Impressiones (Rosellæ) || Impressiones (epicæ) || Impressiones (musicæ) | Anti- et postimpr. (musicæ)

Hiperestezja | Witold Zimmer | (N)e(u)rotica



Jvegi napisał/a:
Nie, nie można się cieszyć, że mamy nową formę sponsorowania developmentu, szansę na spełnienie tych marzeń o prawdziwej ewolucji crpegów, gier lepszych niż baldury czy arcanum.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Jinete 
Legenda


Wiek: 29
Posty: 56
Podziękowania: 17/1
Wysłany: 2009-07-28, 00:53   

Mr. Campbell - Mietek Folk

1. Hej! Mr. Campbell, powiem Ci i nie wiem, czy uwierzysz, | C F G C
Że chciałbym jeszcze choćby raz ten rejs od nowa przeżyć. | F C G G7
Z Irlandii wprost do Sydney żeglował statek nasz. | C F G C
Hej! Mr. Campbell, proszę Cię, popłyńmy jeszcze raz. | F C G C

Piątego grudnia z portu Cork wypłynął stary "Yanous"
By pięć miesięcy nudzić nas na wodach oceanu.
Ponurą minę każdy miał i czoło marszczył srodze,
Czy rumu nie zabraknie nam w tej długiej, nudnej drodze.

Ref.: A wiec płyńmy - poprowadź kapitanie | C F C
Do komnat rudej Mary Lee skazanej na zesłanie. | F C G G7
A wiec płyńmy - zachodni wieje wiatr, | C F C
Na wdzięki pięknej Mary Lee zamienię cały świat. | F C G C

2. W ładowniach Stary zamknął nasz sto cztery piękne panie -
Irlandki i Angielki też skazane na zesłanie,
I aby nie dopuścić tam do aktów bezeceństwa
Założył kłódek chyba sto i skoble bezpieczeństwa.

3. Więc którejś pięknej nocy tam puściły wszystkie rygle,
Już nic nie hamowało dam, już się zaczęły figle.
Na niebie lśniło gwiazdek sto, gdy na pokładzie panie
Nam darowały ciała swe skazane na zesłanie.

4. Cała załoga piła rum i mało co pamięta,
kapitan też nie gorszy był, sam gościł trzy dziewczęta.
Po trzech miesiącach widać już, że nasze wszystkie panie
Do Sydney stary "Yanous" wiózł w błogosławionym stanie.

ref...
Podziękuj autorce tego posta
 
 
Leoncoeur 
Bibliotekarz


Wiek: 39
Posty: 783
Podziękowania: 37/30
Skąd: Praga
Wysłany: 2009-07-28, 16:29   

Coś co wręcz niesamowicie brzmi w pełnym pubie z Godeckim a capella i przytupem.

BRANKA

Gdzieś od rzeki w dół, tam gdzie London Street,
Psów królewskich zwarty oddział szedł.
Dla króla trzeba znów świeżej krwi
Marynarzy floty wojennej.

A że byłem wtedy dość silny chłop,
To ogary wnet wpadły na mój trop.
W kajdanach za próg wywlekli mnie
Marynarze floty wojennej.

Na początek wziąłem trzysta plag,
Bom dochodzić chciał swoich słusznych praw.
Dowódca tu Twoim królem jest
Marynarzu floty wojennej!

Tylko Bóg policzy, ile skarg
Usłyszały te ambrazury dział,
Jak wiele w pokład tu wsiąkło łez
Marynarzy floty wojennej.

Bat bosmana wciąż plecy zgięte tnie,
Gdy przy linach wraz mozolimy się.
Dla chwały twej słodki kraju mój -
Marynarze floty wojennej.

Jak o prawa upominać się
Na gretingu nauczyli mnie.
Niejeden krwią wtedy spłynął grzbiet
Marynarzy floty wojennej.

Gdy łapaczy szyk formuje się,
W pierwszym rzędzie możesz ujrzeć mnie.
Kto stanie na mojej drodze dziś -
Łup stanowi floty wojennej!
_________________
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Valsharess 
Przyjaciel Klanu


Wiek: 36
Posty: 439
Podziękowania: 21/20
Wysłany: 2009-09-09, 10:37   

nie szaleję na punkcie szantów, nie znam tej muzyki za dobrze, ale jest parę, takich które mnie urzekły :>

:arrow: Chłopcy z Botany Bay

Już nad Hornem zapada noc
wiatr na żaglach położył się
a tam jeszcze korsarze z Botany bay /BIS
upychają zdobycze swe /BIS

Johnny Roger na maszcie już śpi
jutro przyjdzie z Hiszpanem się bić
a tam jeszcze korsarze znad Botany Bay
a zwycięstwo dziś będą swe pić

Śniady Clark puchar wznosi do ust
bracia niech toast idzie na dno
tylko Johnny nie pije bo kilka mil stąd
otuliło złe morze go

Nie podnosi kielicha do ust
zawsze on tu najgłośniej się śmiał
mistrz fechtunku z Florencji ugodził go
już nie będzie za szoty się brał

W starym porcie zapłacze Margoux
jej kochanek nie wróci już
za dezercję do panny na kei w Brisbane
oddać musiał swą głowę pod nóż

Tak niewielu zostało dziś ich
resztę zabrał Neptun pod dach
choć na ustach wciąż uśmiech to w sercach lód
w kuflu miesza się rum i strach

To ostatni chyba już rejs
cios sztyletem lub kula w pierś
Bóg na szkuner w niebiosach zabierze ich
wszystkich chłopców z Botany Bay

:arrow: Czarnobrody Kapitan

Czarnobrody nasz Kapitan był,
A zwał się Edward Teach.
W 16-tym roku do nas przyszedł, by
Z diabłem i z nami pić.

Potężna postać, dziki wzrok,
Hiszpanom śmiał się w twarz,
Rabował statki. Nim minął rok,
Dziesiąty pryz był już nasz.

Ref.: Bo Kapitan nasz szalony był,
Mówiono, że z diabłem ma pakt.
Gdy w warkocz zaplatał brodę swą,
Drżał przed nim cały świat.

Zapragnął zrobić na statku piekło,
Pod pokład spędził nas.
W trującym dymie prochu i siarki
Wytrzymał najdłużej z nas.

Na Karaibach z nami był
Marynarz - nie znał go nikt.
Nie gadał z nami, ze Starym pił,
Mówiono, że to sam Zły.

ref...

Spotswood ogłosił nagrodę za nasz bryg,
Złoto za naszą śmierć.
Więc żywy dziś nie wyjdzie nikt,
Kto Teacha pragnął mieć.

Zadano mu dwadzieścia ran,
Na pokład ciężko padł.
Dziś odwróconą losu kartą
W piekle z Czartami gra.

ref...

i jest jeszcze jedna, ale za cholerę nie mogę znaleźć czegoś na jutabie :/
_________________
Podziękuj autorce tego posta
 
 
 
morgan 
Dziecię Bhaala
Exiled Bard


Posty: 5556
Podziękowania: 441/319
Skąd: Island of Misfit Toys
Wysłany: 2009-09-24, 18:11   

Spinakery - Biała sukienka

1. Czasami, gdy mam chandrę i jestem sam, | a e F C
Kieruję wzrok za okno, wysoko tam, | a e F G C
Gdzie nad dachami domów i w noc, i dniem, | E a G7 D
Nadpływa kołysząca, ...marzeniem, ...snem. | a e F G C

Ref.: I ona taka w tej białej sukience, | C G
Jak piękny ptak, który zapiera w piersi dech. | C F C
Chwyciłem mocno jej obie ręce | G C F
Oczarowany, zasłuchany w słodki śmiech. | C a D7 G

I cała w żaglach, jak w białej sukience, | C G
Jak piękny ptak, który zapiera w piersi dech. | C F C
Chwyciłem mocno ster w obie ręce | G C F
I żeglowałem zasłuchany w fali śpiew. | C G C

2. Wspomnienia przemijają, a w sercu żal,
Wciąż w łajbę się przemienia dziewczęcy czar.
Jeżeli mi nie wierzysz, to gnaj co tchu,
Tam z kei możesz ujrzeć coś z mego snu.

3. Nie wiem, czy jeszcze kiedyś zobaczę ją,
Czy tylko w moich myślach jej oczy lśnią?
Gdy pochylona, ostro do wiatru szła...
Znowu się przeplatają obrazy dwa



Eeech, w rejs by się wyruszyć przydało;/
_________________
Pozdrawiam
\m/organu\m/
\m/agnu\m/

Kontakt ze mną - via mail (morgan19[at]interia.pl) lub GG (9928331)

Szukał długo...długo, tajemnie, nie zwierzając się ludziom.
Oczy jego były rozświecone wewnętrznym odbłyskiem jasnej idei.
Szukał....
- i to, na co patrzał, nie zadowalało go.
Gdzie?
(...)
Trwożnie, pytająco usiłował wszystko poznać, zobaczyć...
Nie ma....
badał, wgłębiał się, szukał...
Nie ma, w ludziach nie ma, w ich myślach, tworach...
Wszystko szare, przeciętne, monotonne....
(...)
wszystko obszedł... w społeczeństwie, w ludziach, nigdzie.
a może źle szukał?
nie - ależ nie. Obszedł wszystko, wszystko widział, wszędy pytał....
a może jest za brutalny? może jego dusza - ta harfa Eola - ma za grube struny, by na nich mogły zadrgać i zafalować subtelne tajemnice?
nie.
przecież ten błysk, przecież czuł, dlatego szukał......."
I jeśli kiedykolwiek umrę – a wiem, że umrę w bardzo krótkim czasie – umrę, zgłębiwszy ten świat z bliska i z daleka, z góry i z dołu, ale z nim nie pogodzony. Umrę i On zapyta mnie wówczas: «Czy było ci tam dobrze, czy źle?» Ja zaś będę milczeć, opuszczę wzrok i będę milczeć. Niemota taka znana jest wszystkim, którzy zebrali żniwo wielodniowego i zapamiętałego pijaństwa. Czyż bowiem życie ludzkie nie jest chwilowym otępieniem duszy, a także jej zaćmieniem? Wszyscy jesteśmy jakby pijani, każdy na swój sposób; jeden wypił mniej, inny więcej. I na różnych różnie to działa: jeden śmieje się światu w twarz, a inny skłania głowę na piersi tego świata i płacze. Jeden już się wyrzygał i jest mu dobrze, a innego dopiero zaczęło mdlić. A cóż ja? Wiele zaznałem, ale nic nie zdziałałem. Nigdy się nawet tak naprawdę nie roześmiałem i ani razu mnie nie zemdliło. Ja, który doznałem w tym świecie tyle, że tracę rachunek i zapominam kolejności – ja jestem najtrzeźwiejszy z całego świata; na mnie to wszystko marnie działa... «Dlaczego milczysz?» – spyta Pan, spowity w błękitne błyskawice. A co ja mu powiem? Nic, tylko będę milczeć i milczeć... Ta łza nie jest wyrazem żalu, ta łza nie jest smutkiem,
to łza ...
nieporadności,
bolesne piękno,
bezsilność bezkresu piękności
i minimalistycznych możliwości.
Ta łza, to łza niewolnika.
Chcę czuć, móc czuć piękno
zamknięty w szklanej łzie ...
Ja umieram na zawsze
szczelnie zamknięty w podświadomości,
zatruty, zawstydzony,
zaszczuty ...
Ja umieram na zawsze.
To bezkres palety odczuć zamknięty
w zubożałości możliwości ...
Ja umieram
na zawsze.

Lost Illusions Tavern
Impressiones (Ænigmællæ) || Antiimpressiones (sanguine scriptæ) | Antiimpressiones (ira scriptæ) || Impressiones (Divinæ)
Corpus Tuum (18+) | Impressiones (Rosellæ) || Impressiones (epicæ) || Impressiones (musicæ) | Anti- et postimpr. (musicæ)

Hiperestezja | Witold Zimmer | (N)e(u)rotica



Jvegi napisał/a:
Nie, nie można się cieszyć, że mamy nową formę sponsorowania developmentu, szansę na spełnienie tych marzeń o prawdziwej ewolucji crpegów, gier lepszych niż baldury czy arcanum.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Leoncoeur 
Bibliotekarz


Wiek: 39
Posty: 783
Podziękowania: 37/30
Skąd: Praga
Wysłany: 2009-12-21, 06:17   

(4 szanty z 5 ktore mi bardzo zasmakowaly po tym jak mi ktos je podrzucil :curious: piąta już tu wisi)

1. Irlandka / Krewni i Znajomi Królika

Powiedz Miła, gdzie Twój dom,
Czy bracia Twoi też tam są?
Czy dasz mi to, co chcesz mi dać,
Gdy tata z mamą pójdą spać?

Piękny, dumny, niezdobyty
Wdzięk Irlandki z Belfast City.
Szturm i opór, i raz, dwa, trzy –
Do sypialni wciąż zamknięte drzwi.

Chodziłem za nią cały dzień,
Jak wierny pies w londyńskiej mgle.
Jej nóżki dwie to istny cud,
Lecz strzeże ich irlandzkich ud.

Najpiękniejsza w całym mieście,
Kiedy nie dla mnie piękniejsza jeszcze,
Zwiewna jak irlandzka mgła,
Irlandzki urok w sobie ma.

Niejeden z nią zwiedziłem bar,
A w każdym barze czekał brat
I taki z tego miałem zysk,
Że tęgo oberwałem w pysk.

Barów w porcie ze trzydzieści,
Rano na pokład mnie przynieśli.
Ilu tu braci trzeba mieć,
By honoru jednej siostry strzec?

Złamane serce, zmięty frak,
W pobitą gębę wieje wiatr.
Jednego durnia będzie mniej,
Gdy zacznie się następny rejs.

Piękny, dumny, niezdobyty
Wdzięk Irlandki z Belfast City.
Szturm i opór, i raz, dwa, trzy –
Do sypialni wciąż zamknięte drzwi.





2. Czarna Maryśka / Qftry
tekstu znaleźć nie moge a ze słuchu wpisywać mi się nie kce



3. L'Harmonica / Qftry

Dans mon sac de matelot
J'ai mis tout c'que j'avais de plus beau
Souvenirs de tous pays
Bouteilles de rhum et de whisky
Une montre qui ne marche pas
Ma pipe et mon tabac
J'y ai mis l'harmonica
Qu'j'avais acheté à Malaga

{Refrain:}
Avec mon harmonica, je souffle le voile
A l'harmonica, l'harmonica
Pour naviguer la polka, écoutez ça les gars
Faut faire l'harmonica

Il m'accompagne partout
Une chanson prête à chaque trou
Il sait des tas de refrains
Dont la plupart sont des marins
A bord pendant les quarts, à bord
Il fait rêver les gars
Il leur parle de la terre
Et du pays de leurs amours

Du temps où j'étais pas manchot
Il faisait la cour dans les pays chauds
A une sombre beauté
Qui n'voulait pas s'laisser tenter
Sa peau et son corps étaient noirs
Elle ne voulait rien savoir
J'lui ai dit qu'j'étais matelot
Elle a crié : "Je suis perdue"

Celui qu'a composé cette chanson
C'est Henri Jacques, matelot de pont
Si elle est à votre goût
Les gars faut lui payer un coup
Avec sa mine de trafiquant
Faut lui rincer les dents
Offrez-lui un coup d'taffia
Et j'vous jure bien, il le boira



4. Walczyk na zawietrznej / Shantymen

Gdy na morzu fali nie ma,
To spokojnie życie płynie.
Można pograć na gitarze
I pomyśleć o dziewczynie.
Lecz gdy wicher się rozhula
I falami wzburzy morze,
To zaśpiewaj tę piosenkę,
Która piekło przetrwać Ci pomoże.

Ref.: To jest walczyk pokładowy,
Co go trzeba tańczyć po zawietrznej.
Tutaj nóżka, a tam rączka,
Z wantą tańczy się bezpieczniej.
Kroczek w lewo, kroczek w prawo,
Choć pozycja ta zniesławia,
Lepiej chwycić się relingu
I uwolnić tego pawia.

Już tak kiwa kilka godzin,
Jeszcze z Ciebie tancerz jest wspaniały,
Dłonie jeszcze są chwytliwe,
Posuw nóżek całkiem śmiały.
Ale już na drugi dzionek
Wnet skorzystasz z pozy kaczej,
Zwolnisz tempo, zmienisz barwę
I zaśpiewasz to inaczej
_________________
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Jinete 
Legenda


Wiek: 29
Posty: 56
Podziękowania: 17/1
Wysłany: 2009-12-26, 03:16   

To może dla odmiany szantę, jak sądzę, mniej znaną:

Zemsta - Prawy Ostry

1. W pochmurny dzień zwinęli nas
Dwudziestu chłopa - to w sam raz
W kajdany ręce przybrali wnet
I popędzili nad morza brzeg

W gardziele okrętu, gdzie szczur nawet gnił
Wepchnęli wszystkich, kto jeszcze żył
I nikt nie spytał, czy matka wie
Że właśnie żołnierzem króla stałeś się

Ref.: Walcz i giń - to rozkaz Twój |
Posłuszny bądź, bo wdepniesz w gnój |
I nie uciekaj od wrogich kul |
Za Anglię zdychaj, tak każe król |bis

2. Trzeciego dnia zaczęło się
Wiatr łzy wyciskał na mokry deck
A Hiszpan walił ze wszystkich luf
Do dziś nikt nie wie, ile wtedy spadło głów

Dowódca nasz pod pokład zbiegł
W najdalszym kącie na kolana legł
Histeria w oczach i głupi śmiech
Tak właśnie wydał swój ostatni dech

3. Nazajutrz, gdy opadły mgły
Nie było ważne gdzie Oni, gdzie My
Zwycięzcą był ten, kto jeszcze żyw
Kogo stać jeszcze na ostatni zryw

To właśnie wtedy poczułem, że
W morze me życie wpisane jest
Na statku, co Jego Królewską mość
O pianę na pysku przyprawi i dziką złość

Ref.: Walcz i giń za honor swój |
Sercu posłuszny nie wdepniesz w gnój |
Poślij królowi grad wrogich kul |
Do Anglii nie wracaj - tam zdycha król |bis
Podziękuj autorce tego posta
 
 
morgan 
Dziecię Bhaala
Exiled Bard


Posty: 5556
Podziękowania: 441/319
Skąd: Island of Misfit Toys
Wysłany: 2010-07-06, 15:27   

Green Horn - Mechanicy Szanty

Miałem wtedy ech szesnaście lat
Swoją drogą szedłem przez świat
W sercu zawsze tkwiła uparta myśl
By za głosem morza iść


A więc śpiewam żegnaj Carling Ford
I żegnaj nam Green Horn
Będę myślał o tobie dzień i noc
Aby kiedyś wrócić tu
Aby kiedyś wrócić znów


W każde z siedmiu wielkich sztormowych mórz
Wychodziłem bo zmuszał mnie los
Każdy w porcie ode mnie usłyszeć mógł
Nigdy więcej morza już

Mam dziewczynę słodką Mary Doyle
Dom swój również ma na Green Horn
Sercem duszą pragnie zatrzymać mnie
Bym na morze nie zwiał jej

Życiem szczur lądowy kieruje sam
Chce zostanie lub pójdzie w dal
Ale kiedy morze wejdzie ci w krew
Gdy zawoła pójdziesz wnet
_________________
Pozdrawiam
\m/organu\m/
\m/agnu\m/

Kontakt ze mną - via mail (morgan19[at]interia.pl) lub GG (9928331)

Szukał długo...długo, tajemnie, nie zwierzając się ludziom.
Oczy jego były rozświecone wewnętrznym odbłyskiem jasnej idei.
Szukał....
- i to, na co patrzał, nie zadowalało go.
Gdzie?
(...)
Trwożnie, pytająco usiłował wszystko poznać, zobaczyć...
Nie ma....
badał, wgłębiał się, szukał...
Nie ma, w ludziach nie ma, w ich myślach, tworach...
Wszystko szare, przeciętne, monotonne....
(...)
wszystko obszedł... w społeczeństwie, w ludziach, nigdzie.
a może źle szukał?
nie - ależ nie. Obszedł wszystko, wszystko widział, wszędy pytał....
a może jest za brutalny? może jego dusza - ta harfa Eola - ma za grube struny, by na nich mogły zadrgać i zafalować subtelne tajemnice?
nie.
przecież ten błysk, przecież czuł, dlatego szukał......."
I jeśli kiedykolwiek umrę – a wiem, że umrę w bardzo krótkim czasie – umrę, zgłębiwszy ten świat z bliska i z daleka, z góry i z dołu, ale z nim nie pogodzony. Umrę i On zapyta mnie wówczas: «Czy było ci tam dobrze, czy źle?» Ja zaś będę milczeć, opuszczę wzrok i będę milczeć. Niemota taka znana jest wszystkim, którzy zebrali żniwo wielodniowego i zapamiętałego pijaństwa. Czyż bowiem życie ludzkie nie jest chwilowym otępieniem duszy, a także jej zaćmieniem? Wszyscy jesteśmy jakby pijani, każdy na swój sposób; jeden wypił mniej, inny więcej. I na różnych różnie to działa: jeden śmieje się światu w twarz, a inny skłania głowę na piersi tego świata i płacze. Jeden już się wyrzygał i jest mu dobrze, a innego dopiero zaczęło mdlić. A cóż ja? Wiele zaznałem, ale nic nie zdziałałem. Nigdy się nawet tak naprawdę nie roześmiałem i ani razu mnie nie zemdliło. Ja, który doznałem w tym świecie tyle, że tracę rachunek i zapominam kolejności – ja jestem najtrzeźwiejszy z całego świata; na mnie to wszystko marnie działa... «Dlaczego milczysz?» – spyta Pan, spowity w błękitne błyskawice. A co ja mu powiem? Nic, tylko będę milczeć i milczeć... Ta łza nie jest wyrazem żalu, ta łza nie jest smutkiem,
to łza ...
nieporadności,
bolesne piękno,
bezsilność bezkresu piękności
i minimalistycznych możliwości.
Ta łza, to łza niewolnika.
Chcę czuć, móc czuć piękno
zamknięty w szklanej łzie ...
Ja umieram na zawsze
szczelnie zamknięty w podświadomości,
zatruty, zawstydzony,
zaszczuty ...
Ja umieram na zawsze.
To bezkres palety odczuć zamknięty
w zubożałości możliwości ...
Ja umieram
na zawsze.

Lost Illusions Tavern
Impressiones (Ænigmællæ) || Antiimpressiones (sanguine scriptæ) | Antiimpressiones (ira scriptæ) || Impressiones (Divinæ)
Corpus Tuum (18+) | Impressiones (Rosellæ) || Impressiones (epicæ) || Impressiones (musicæ) | Anti- et postimpr. (musicæ)

Hiperestezja | Witold Zimmer | (N)e(u)rotica



Jvegi napisał/a:
Nie, nie można się cieszyć, że mamy nową formę sponsorowania developmentu, szansę na spełnienie tych marzeń o prawdziwej ewolucji crpegów, gier lepszych niż baldury czy arcanum.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Jinete 
Legenda


Wiek: 29
Posty: 56
Podziękowania: 17/1
Wysłany: 2010-07-28, 23:57   

Płyń z nami w rejs - Cztery refy

1. Gdyś pierwszy raz płynął w daleki rejs,
Nieznany otwierał się świat.
Uroki morza nęciły Cię
I każdy sprzyjał Ci wiatr.
Beztroski wydawał się majtka los,
Aż wreszcie nadszedł czas,
Że czar marzeń młodzieńczych prysł,
Gdy roboty gorzki poznałeś smak.

Ref.: Nie przejmuj się jednak bracie,
Zrozumiesz, że ma to swój sens.
Choć ręce bolą, sól zżera twarz,
Płyń z nami dalej w rejs.

2. Na wachcie od rana nie wiodło się,
Dostałeś bracie w gnat.
Luk poszedł w drzazgi i porwał się grot,
Cóż, bywa czasem i tak.
Przy pompie i szotach tyrałeś za dwóch,
Lecz bosman sklął Cię jak psa.
Normalny to jednak żeglarza dzień -
Do kogo pretensje masz?

3. Nie raz jeszcze przeklniesz swój podły los,
Co przygnał Cię na ten wrak.
Niejeden w swym życiu przeżyjesz sztorm,
Co krypę zmiażdżyć by chciał.
Niejeden poznasz zdradliwy prąd
I grozę podwodnych raf,
Lecz dzielnym żeglarzem będziesz już
I sam zaśpiewasz tak:

ref...
Podziękuj autorce tego posta
 
 
morgan 
Dziecię Bhaala
Exiled Bard


Posty: 5556
Podziękowania: 441/319
Skąd: Island of Misfit Toys
Wysłany: 2014-05-12, 14:54   

Ech, stare piekne czasy, gdy z Jinete przerzucaliśmy się tekstami szant.
Ale jakiś czas temu trafiłem jedną, która nawet mnie urzekła, choć gościara, która śpiewa (wersja: Arek Wlizło z przyjaciółmi) ma dziwny wokal. Bardzo dziwny, powiedziałbym. Co do samego tekstu - przyznam, że dwóch miejscach bym go zmienił - zwłaszcza sobie w pierwszej zwrotce na pewnie albo twardo itp.

Ballada o brygu - Spinakery

1. Przypłynął statek do Bordeaux
I korców zboża przywiózł sto.
Kapitan był tam chłop na schwał,
Na dziobie brygu sobie stał,
O, la la laj...
Na dziobie brygu sobie stał.

2. Trzy mieszczki przyszły pytać go,
Po ile sprzeda zboże to?
- "Pozwólcie, Panie, na mój bryg,
A targu dobijemy w mig,
O, la la laj...
A targu dobijemy w mig."

3. Skoczyła więc najmłodsza z trzech,
Wtem w żagle zadął wiatru wiew
I statek zaczął fale pruć.
- "Żeglarzu, ach zatrzymaj, wróć!
O, la la laj...
Żeglarzu, ach zatrzymaj, wróć!"

4. - "Zatrzymaj, wróć!" - błagała wciąż -
"Burmistrzem wszakże jest mój mąż!"
- "A choćby nawet królem był,
Całował będę Cię co sił,
O, la la laj...
Całował będę Cię co sił!"

(to tak odnośnie cytatu w SB)
_________________
Pozdrawiam
\m/organu\m/
\m/agnu\m/

Kontakt ze mną - via mail (morgan19[at]interia.pl) lub GG (9928331)

Szukał długo...długo, tajemnie, nie zwierzając się ludziom.
Oczy jego były rozświecone wewnętrznym odbłyskiem jasnej idei.
Szukał....
- i to, na co patrzał, nie zadowalało go.
Gdzie?
(...)
Trwożnie, pytająco usiłował wszystko poznać, zobaczyć...
Nie ma....
badał, wgłębiał się, szukał...
Nie ma, w ludziach nie ma, w ich myślach, tworach...
Wszystko szare, przeciętne, monotonne....
(...)
wszystko obszedł... w społeczeństwie, w ludziach, nigdzie.
a może źle szukał?
nie - ależ nie. Obszedł wszystko, wszystko widział, wszędy pytał....
a może jest za brutalny? może jego dusza - ta harfa Eola - ma za grube struny, by na nich mogły zadrgać i zafalować subtelne tajemnice?
nie.
przecież ten błysk, przecież czuł, dlatego szukał......."
I jeśli kiedykolwiek umrę – a wiem, że umrę w bardzo krótkim czasie – umrę, zgłębiwszy ten świat z bliska i z daleka, z góry i z dołu, ale z nim nie pogodzony. Umrę i On zapyta mnie wówczas: «Czy było ci tam dobrze, czy źle?» Ja zaś będę milczeć, opuszczę wzrok i będę milczeć. Niemota taka znana jest wszystkim, którzy zebrali żniwo wielodniowego i zapamiętałego pijaństwa. Czyż bowiem życie ludzkie nie jest chwilowym otępieniem duszy, a także jej zaćmieniem? Wszyscy jesteśmy jakby pijani, każdy na swój sposób; jeden wypił mniej, inny więcej. I na różnych różnie to działa: jeden śmieje się światu w twarz, a inny skłania głowę na piersi tego świata i płacze. Jeden już się wyrzygał i jest mu dobrze, a innego dopiero zaczęło mdlić. A cóż ja? Wiele zaznałem, ale nic nie zdziałałem. Nigdy się nawet tak naprawdę nie roześmiałem i ani razu mnie nie zemdliło. Ja, który doznałem w tym świecie tyle, że tracę rachunek i zapominam kolejności – ja jestem najtrzeźwiejszy z całego świata; na mnie to wszystko marnie działa... «Dlaczego milczysz?» – spyta Pan, spowity w błękitne błyskawice. A co ja mu powiem? Nic, tylko będę milczeć i milczeć... Ta łza nie jest wyrazem żalu, ta łza nie jest smutkiem,
to łza ...
nieporadności,
bolesne piękno,
bezsilność bezkresu piękności
i minimalistycznych możliwości.
Ta łza, to łza niewolnika.
Chcę czuć, móc czuć piękno
zamknięty w szklanej łzie ...
Ja umieram na zawsze
szczelnie zamknięty w podświadomości,
zatruty, zawstydzony,
zaszczuty ...
Ja umieram na zawsze.
To bezkres palety odczuć zamknięty
w zubożałości możliwości ...
Ja umieram
na zawsze.

Lost Illusions Tavern
Impressiones (Ænigmællæ) || Antiimpressiones (sanguine scriptæ) | Antiimpressiones (ira scriptæ) || Impressiones (Divinæ)
Corpus Tuum (18+) | Impressiones (Rosellæ) || Impressiones (epicæ) || Impressiones (musicæ) | Anti- et postimpr. (musicæ)

Hiperestezja | Witold Zimmer | (N)e(u)rotica



Jvegi napisał/a:
Nie, nie można się cieszyć, że mamy nową formę sponsorowania developmentu, szansę na spełnienie tych marzeń o prawdziwej ewolucji crpegów, gier lepszych niż baldury czy arcanum.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
memory 
Gwiazda Mystry


Wiek: 45
Posty: 619
Podziękowania: 138/154
Skąd: Garwolin
Wysłany: 2014-05-12, 17:28   

Ja bardzo lubię tę, chociaż nie potrafię odnaleźć wersji śpiewanej po polsku. Zresztą francuska też jest spoko.

http://www.youtube.com/watch?v=RazT3XJFThc

Kiedy miałem dziesięć lat zakochałem się na zabój w o pięć lat starszej dziewczynie z Krowodrzy (przypominała mi z wyglądu niewolnicę Isaurę; jestem pewien, że są tu tacy, którzy wiedzą o czym mówię), która śpiewała między innymi tę właśnie szantę.

Grand Coureur

sł. Janusz Sikorski
mel. trad. "Le Grand Coureur"

Wielki korsarz "Grand Coureur" - to był okręt krwawych łez.
Kiedyśmy na morze szli, żeby tam Anglików bić,
Zdrajca morze, nawet wiatr obrócił się przeciwko nam.

Razem chłopcy, hej! Wesoło, chłopcy, hej!
Razem chłopcy, hej! Wesoło, chłopcy, hej!
La, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la.

Wypłynęliśmy z L'Orient, gładka fala, świeży wiatr.
Jeszcze bracie widać ląd, a już gnają nas do pomp.
Pierwszy podmuch złamał maszt, bo zgniły był cholerny wrak.

Razem chłopcy, hej! Wesoło, chłopcy, hej!...

Nową stengę cieśla dał, trzeba zapleść kilka want.
A tu znów cholerny bal, burtą stanąć trza do fal.
Hej tam! Ster prawo na burt! Odpalić mi ze wszystkich rur!

Razem chłopcy, hej! Wesoło, chłopcy, hej!...

Angol bardzo blisko był, lufy w rzędach miał jak kły,
Niósł po morzach nagłą śmierć, ale Francuz nie bał się.
Hej tam! Ster prawo na burt! Odpalić mi ze wszystkich rur!

Razem chłopcy, hej! Wesoło, chłopcy, hej!...

On kulami pluł nam w nos, a my w niego cios za cios.
Hej, abordaż! Wczepiaj hak! Zaraz Angol będzie nasz!
A tu gruby korek mgły Angola nam na zawsze skrył.

Razem chłopcy, hej! Wesoło, chłopcy, hej!...

Tak minęło dwieście dni, zdobyliśmy pryzy trzy:
Pierwszy - wpół przegniły wrak, drugi - kapeć tyleż wart,
Trzeci - hulk, co woził gnój, z nim był też cholerny bój.

Razem chłopcy, hej! Wesoło, chłopcy, hej!...

Żeby nikt nie opadł z sił, doskonały prowiant był:
Żyły i zjełczały łój, zamiast wina - octu słój.
Suchar stary, ale był, choć w każdym robak biały żył.

Razem chłopcy, hej! Wesoło, chłopcy, hej!...

Srogo los po rufach lał, w porcie przyjdzie zdychać nam.
Dwieście dni i pusty trzos, pieski rejs, parszywy los.
Każdy zgubę widzi już i każdy szuka wyjścia dróg.

Razem chłopcy, hej! Wesoło, chłopcy, hej!...

Szyper jedną z armat wziął, skoczył z nią w przepastną toń.
Bosman ruszył w jego ślad, dzierżąc się kotwicy łap.
Ochmistrz, w wielkiej kłótni drań, pijany leń i złodziej dań.

Razem chłopcy, hej! Wesoło, chłopcy, hej!...

Jaja były, kiedy kuk łyżką od śmierdzących zup
Sam do kotła wcisnął się, pierwszy raz był w kotle wieprz.
I odpłynął z wiatrem gdzieś, a niech go porwie piekła brzeg!

Razem chłopcy, hej! Wesoło, chłopcy, hej!...

Nawet autor pieśni tej ze zgryzoty skoczył z rej.
Huknął o kuchenny blat, prosto do kubryku wpadł.
No a skutek taki był, że okręt rozbił w drobny pył!

Razem chłopcy, hej! Wesoło, chłopcy, hej!...

Jeśli tej historii treść poruszyła kilka serc,
Dobrych manier nie brak wam, Hej, postawcie wina dzban!
Bo gdy się śpiewa, w gardle schnie, no a z wyschniętym gardłem źle.

Pijmy chłopcy, hej! Wesoło chłopcy, hej!
Razem chłopcy, hej! Wesoło chłopcy, hej!
_________________
Slainte mhath!
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group