Poprzedni temat «» Następny temat
Romanse w cRPG
Autor Wiadomość
Jvegi 
Przyjaciel Klanu


Wiek: 27
Posty: 1432
Podziękowania: 40/38
Skąd: Z chomikowa
Wysłany: 2012-12-01, 22:33   Romanse w cRPG

Kwestia to skomplikowana.

Generalnie wszystko (nie chodzi tylko o gry, ale o wszystko) oceniamy kurkowo subiektywnie, wiec inaczej mówi o tym koleś, który za małolata ślinił się do wczesnych ultim, inaczej ja, któren za małolata ślinił się do baldura i inaczej głupi małolat, który teraz ślini się do ME. Mówi się, że romanse to masturbatory material dla gówniarzy i jak ja mam sie do tego ustosunkować jeśli z romansami zapoznałem się w wieku lat 13 w BG2? Może i tak jest, ale wspomnienia stamtąd takie, że zwiększały one imersję, były fajne i chcę więcej. Nie wiem czy tak samo bym na to patrzył, gdybym był wtedy starszy, ale tak myślałem wtedy i wspomnienia się zachowały.

Trochę historii:

PT: Jeden kuszący, ale niedokończony ( ślepa uliczka). Zło. Jedyny, narzucony. ZŁO.
BG2: Fajne, zróżnicowane ( nie wszystkie podle tego samego schematu), pełne, nieprzymuszone. Najlepsze jak dotąd.
Kotory: Mieszanka dwóch poprzednich. Kilka porządnych, sporo niedokończonych, przynajmniej jeden narzucony ( ta ślepa babka). Zaczyna się problem of the ghay.
JE: Coś jak baldur, ale mało ich (kolejny poważy problem, zaraz opiszę).
ME: Romanse są oczekiwanym standardem. Muszą być łatwo dostępne, więc się narzucają. Problem of the ghay coraz bardziej widoczny, przynajmniej rozwiązany dość sensownie fabularnie ( w jedynce).
DA: Streamline na maksa, coraz wiecej romansów, więc uwidacznia się problem "czemu nie mogę z tą starszą, teh game sucks i can't fuk her/him, wtf"?

Naczelny problem imho jest taki, że skoro już romanse są, to jest disconnect kiedy lubię jakiegoś npca i nie mogę z nim romansować, bo nie ma takiego contentu. To narzuca potrzebę pisania romansów dla większej ilości, co tylko zwiększa problem, bo porzuceni bardziej sie wyróżniają.
Do tego dochodzi the ghay. O ile nie jesteś pseudo-inteligentnym homofobicznym korwinistą to sam koncept nie powinien przeszkadzać, ale jest cholernie problematyczny. Ich brak wkurza nie tylko the ghay ( a to też są ludzie i gracze), ale też heterowców, którzy lubią czasami grać odmiennymi płciami i nie chcą być skazani na romansowanie z npc własnopłciowym ( to ja). Rozwiązaniem problemu jest zrobienei wszystkich npc potencjalnie the ghay, ale tu są dwa problemy:
-romanse się narzucają, więc zarówno hetero jak i the ghay są skazani na ciągłe gadanie, że "i don't swing that way" kiedy są nagabywani przez nachalnych enpeców.
-robienie wszystkich the ghay jest kompletnie nierealistyczne i głupie.

Co robić? Jak rozwiązać problem bez tworzenia następnych? Zrezygnować z nich kompletnie? Trochę szkoda, bo dobrze zrobiony romans, ciągnący się subtelnie przez cały gameplay to fajna sprawa. Gdyby nie te problemy.

BTW, są jakieś konkretny na temat romansów w PE? Chciałbym, żeby były, tylko by zobaczyć jak poradzą sobie z tym miszczowie.
_________________
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Almateria 

Wiek: 98
Posty: 265
Podziękowania: 36/2
Wysłany: 2012-12-01, 22:45   

Jvegi napisał/a:
Mówi się, że romanse to masturbatory material dla gówniarzy

To jest moje zdanie i się pod tym podpisuję. ^^ Nie został jeszcze napisany ani jeden romans który nie byłby odpychająco niezręczny lub wankfodderem dla niesocjalnych nerdów.
Jvegi napisał/a:
the ghay

Bardzo dojrzale, btw.
Podziękuj autorce tego posta
 
 
Jvegi 
Przyjaciel Klanu


Wiek: 27
Posty: 1432
Podziękowania: 40/38
Skąd: Z chomikowa
Wysłany: 2012-12-01, 23:02   

Almateria napisał/a:
Bardzo dojrzale, btw.

No, to nie ma nic wspólnego z dojrzałością. Robi się ten content na silę, coby nie było dziur contentowych i wychodzi to gówniarsko. Jest imho miejsce na romanse w crpgach, na gejowskie też, ale jak rozwiązać mechanikę w okół tego wszystkiego, żeby nie było sztucznie?

RPGi powinny się starać osiągnąć "do whatever u want". Fallouty to prawie zrobiły, ale tam nie było npców. Chciałbym, żeby dało się to zrobi też z npcami, ale BW chrzani to na każdym kroku.
_________________
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Karanith 
Przyjaciel Klanu


Wiek: 28
Posty: 1177
Podziękowania: 38/15
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-12-02, 12:47   

Lubię romanse w erpegach. Problem polega na tym, że interesuje mnie nie tyle pojawienie się opcji dialogowej "kocham cię" albo scenki, w której dwa modele postaci ocierają się o siebie w bieliźnie, tylko dodanie głębi enpecom. Przypomnijcie sobie ile szczegółów z życiorysu Viconii pozostaje nieznanych dla tych, którzy z nią nie chcą lub nie mogą (bo grają np. gnomem) romansować. Wniosek jest więc taki, że do tego "lubienia" jestem poniekąd zmuszony. Romanse kojarzą mi się po prostu z dodatkowymi dialogami i większą ilością contentu, ale w gruncie rzeczy nie powinienem, przykładowo, musieć karmić ego Anomena, żeby dowiedzieć się więcej o jego przeszłości.
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
 
Sangsen 
...Powiedz mi o królikach


Wiek: 27
Posty: 17
Podziękował 20 razy
Wysłany: 2012-12-02, 14:01   

Proponuję podkład muzyczny pod temat ^^:
http://www.youtube.com/watch?v=BPsOidDNIl0

Moim zdaniem romansom w grach należy się zielone światło, gdyż:
1.Jeżeli ludzie (NPC) długo przebywają w swoim towarzystwie, to powinni czuć jakieś tam przywiązanie między sobą. Jeżeli bohater to Geralt z Rivii, lub ma charyzmę powyżej 14, to powinno dochodzić do romansu :P
2.Skoro gry emulują i zastępują nam rzeczywistość, to powinny to robić na jak największą skalę. Czyż miłość nie jest jednym z ważniejszych i piękniejszych aspektów ludzkiego życia? ;*

Cytat:
Mówi się, że romanse to masturbatory material dla gówniarzy

Ciszej, nie tak głośno bo rodzice usłyszą ;x

Mój pierwszy romans (sic) to Knights of the Old Republic, Bastila forever <3 Jakież to było epickie jak kobiecina mówiąca ponętnym głosem Jennifer Hale rzekła "pocałuj mnie ty durniu". Później te eksperymenty Bastili z Ciemną Stroną Mocy, odkupienie i normalnie romans idealny imo. A przynajmniej taki do którego mam największy sentyment.

KotOR 2. Wielkie baty dla Obsidian, że pocięli grę niemiłosiernie. Jeszcze większe baty że olali sobie możliwość romansów. Albo przynajmniej nie dopowiedzieli kilku rzeczy między Wygnańcem a Visas Marr chociażby. [Necrophile mode on]Szkoda, że nie pozwolili nam w pewnym sensie romansować z naszą staruszką-mentorką Kreią[Necrophile mode off]. To byłoby... odważne i nietuzinkowe :P

O romansach w BG2 dowiedziałem się dość niedawno; wcześniej zawsze grałem krasnoludem/nie miałem w party Viconii/hejtowałem Khalida, więc co najlepsze mnie omijało ;p Romanse dla panów są nawet niezłe, sweet Aerie rulz, ale współczucia dla pań, gdzie tylko Anomen był "romanceable". Ostatnio latam z tym cudakiem w party, ale nie potrafię sobie wyobrazić romansowania z nim. A wyobraźnię mam bogatą :P
Zresztą myślę że najlepsze romanse i tak piszą fani, przynajmniej jeśli chodzi o BG, najbardziej zmodowaną grę ever.

Jeszcze odnosząc się do ciekawej wypowiedzi:
Cytat:
Mówi się, że romanse to masturbatory material dla gówniarzy

To myślę że najbardziej takimi najbardziej "onanixami" są miłosne przygódki w Wiedźminie i Falloucie. No dobra, Fallout, postapokalipsa i wielki syf, Geralt ma immunitet na choroby więc hula ile wlezie. Ale pokpiono te romanse właściwie, czyli rodzące się na przestrzeni czasu przez przywiązanie dwojga ludzi połączonych jednym celem. Cóż może być piękniejszego, gdy main char odkrywa bliskość z inną osobą z drużyny? Dobra, ponosi mnie nieco, whatever ;x

By nie zapomnieć - dobrą miłosną historię zafundowano nam w jRPG "Xenogears". Tyle tylko, że tam romans był z góry narzucony, jak to w jRPGach. Ale fajnie było to pokazane od strony psychologicznej. Abstrahując od nadnaturalnych mocy bohaterów, byli oni najlepiej uczłowieczeni ze wszystkich NPC jakich dane mi było poznać.

Na koniec takie pytanko: co sądzicie o pruderii w grach Role-Play? Preferujecie działanie na wyobraźnię a'la Fallout i BG, dyskretne scenki w stylu ME i KotORa 1, czy może odwagę spod znaku Wiedźmińskiego medalionu.
IMO ME i KotOR najlepiej rozwiązały sprawę. Nie powiem, Triss ma ładne, eee, ładną ma grafikę, ale gry powinny nas zachęcać by czasem oderwać się od wbijania leveli i poromansować z kimś na własny rachunek, bez opcji autosave ;]
_________________
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Gedeon
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-14, 14:24   

Cytat:
Na koniec takie pytanko: co sądzicie o pruderii w grach Role-Play? Preferujecie działanie na wyobraźnię a'la Fallout i BG, dyskretne scenki w stylu ME i KotORa 1, czy może odwagę spod znaku Wiedźmińskiego medalionu.

To w KoTOR 1 były jakieś "dyskretne scenki" Ja kojarzę tylko chwilowe zaciemnienie ekranu.
Popieram istnienie romansów w crpg, głównie z powodów, które zostały już wymienione. RPG=role playing games. A życie uczuciowe postaci to jeden z elementów kreowania postaci, więc gracz jeśli zechce, powinien móc go odegrać.
 
 
raraavis 
raraavis


Wiek: 23
Posty: 1
Skąd: Poznań
Wysłany: 2014-01-19, 21:50   

W mojej opinii, z którą zgadza się najprawdopodobniej większość graczy, najlepsze romanse pojawiły się w grze Baldur's Gate II. Dużym i chyba jedynym moim zdaniem minusem było oczywiście to, że panowie posiadają 3 możliwości romansu, a panie jedynie jedną i to z dość "specyficzną" postacią jaką jest Anomen

Z tego powodu, uważam, że twórcy, którzy na celu mają stworzenie naprawdę fajnego RPGa o rozbudowanej fabule, powinni bazować właśnie na tym dziele. Powinni, ale raczej bazować nie będą. W dzisiejszym świecie gier mało pozostało miejsca dla mas tekstu jakie prezentował przekład systemu DnD na PC jakim był Baldur. Patrząc na to co się dzieje z dzisiejszym rynkiem gier (m.in. ogromna zmiana jaka zaszła między nastawionym na PC wiedźminem 1, a nastawionym na konsole i widowiskowość wiedźminem 2), myślę, że teraz liczy się głównie szybka akcja, zapierająca dech w piersiach grafika, która być może wkrótce rzuci(już rzuciła?) na kolana ten świat który postrzegamy za oknem, wspaniałe efekty dźwiękowe czy też wszechobecny kult szybkiej walki, odrzucenia strategicznego myślenia oraz ograniczenie wszystkiego do decyzji czy użyć jednego super-uber comba które zakończy się widowiskowym przebiciem na wylot każdej złej kreatury czy też drugiego, którego finałem będzie pocięcie jakiegoś potwora na milion kawałeczków. Chciałbym zobaczyć grę która byłaby w stanie połączyć to wszystko z fajnym, zróżnicowanym oraz pełnym romansem, który nie będzie polegał jedynie na tzw. "pukaniu" (DA- "-Śliczna jesteś. - O dziękuje. - To co, w mojej komnacie wieczorem? - Ok. / jeden z i tak bardziej "romantycznych" przykładów). Co za tym idzie, takich romansów już zapewne niewiele uświadczymy, a szkoda, jeżeli były one nienarzucane graczowi, tak jak w BG2, to stawały się naprawdę fajnym dodatkiem fabularnym do gry.

Cytat:
"Mówi się, że romanse to masturbatory material dla gówniarzy"


- Ciężko mi powiedzieć jakimi argumentami kieruje się ktoś, jeśli mówi w ten sposób o BG2, ale jeśli opinia ta dotyczy np. "romansów" z pierwszej części Wiedźmina, to przyznam, coś w tym jest. Baldur może być "masturbatorem", ale tylko i wyłącznie dla osoby z naprawdę, naprawdę wielką wyobraźnią oraz ewentualnymi, wcześniej poznanymi u innych źródeł [:)], materiałami obrazowymi. Baldur, moim zdaniem, przede wszystkim pozwala graczowi na nawiązanie pewnej więzi emocjonalnej z postacią niezależną. Co to za więź oraz dlaczego powstaje - nie potrafię udzielić odpowiedzi na to pytanie, ale może jest tu jakiś psycholog który wie? Jako osoba która również "śliniła się do jednej z postaci z Baldura" chętnie poznałbym odpowiedź.

Co do "the ghay". Wydaję mi się, że sprawa jest dość trudna, głównie dlatego, że wszystko zależy od uniwersum w jakim dana gra się rozgrywa (starożytni grecy uważali miłość homoseksualna za "wyższy rodzaj uczucia" - ot ciekawostka). Oczywiście, gra w której wszystkie, większość romansów byłoby "the ghay" (lub po prostu poważnie rzucałoby się to w oczy) zostanie zapewne odrzucona oraz napiętnowana przez większość community. Myślę jednak, że dodanie do gry możliwości paru homoseksualnych romansów (jeśli oczywiście nie będą one narzucone) nie byłoby niczym zły, w końcu, dopóki nikt zatwardziałemu konserwatyście nie podsuwa pod nos co chwile napalonego "homosia" (jak to lubi jkm mawiać) to przecież jaki problem w tym, że taka możliwość istnieje?

Reasumując, myślę, że dobrze stworzone romanse w grach (szczególnie RPGach) są naprawdę dobrym, urozmaicającym rozgrywkę pomysłem. Może bez nich gra istnieje oraz dobry i tak na końcu zwycięża, jednak, przynajmniej dla mnie, np. BGII nie byłoby takie same, gdyby nie owe romanse.

Co do Pillars of Eternity (bo to jak rozumiem oznacza PE?:) chyba żadnych wieści dot. romansów nie ma, chociaż zakładam, że będą. Po primo, skoro tworzą to ludzie odpowiedzialni m.in. za IWD czy Baldura oraz ma to być gra podobna do wspomnianych, to ciężko mi sobie wyobrazić by nie pojawiły się tam takie wątki, a po secundo, zebrali sporo dodatkowych pieniędzy na kolejne postacie niezależne oraz przesunęli datę wyjścia gry na zimę tego roku.


Cytat:
"poromansować z kimś na własny rachunek, bez opcji autosave ;]"
- bez save? :(
_________________
"Ceną wolności jest śmierć." ~ Malcolm X
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Kliwer 


Wiek: 29
Posty: 1386
Podziękowania: 140/205
Wysłany: 2014-01-19, 22:47   

Cytat:
Co do "the ghay". Wydaję mi się, że sprawa jest dość trudna, głównie dlatego, że wszystko zależy od uniwersum w jakim dana gra się rozgrywa


Tu jest problem taki, że mało który świat cRPG przykłada wagę do kulturowej specyfiki- większość fantasy komputerowej dzieje się w Ameryce z elfami i mieczami. Dotyczy to też Dragon Age, które bardzo lubię. Coś tam dłubano przy krasnoludach, ale akurat społecznej funkcji płci praktycznie żadna gra nie wprowadza. Tylko Gothic 1 mi się przypomina (tam panie były tylko w roli nałożnic, co pasowało do klimatu więziennej kolonii [ale gra i tak była trochę za grzeczna]).

Mnie w DA romans z Morrigan się dość podobał (z takim zaskoczeniem na końcu jak, z powodu miłości, postanawia urwać nasze igraszki, he he). Romans z Lelianą był denny, nawet po zmianie jej charakteru. Bardzo mnie też wkurzyło, że temu elfikowi nie można było porządnie naurągać, jak się za naszego herosa zabierał- poprawność polityczna zwyciężyła.


Cytat:
y. Myślę jednak, że dodanie do gry możliwości paru homoseksualnych romansów


Ciągnąc powyższe, zgadzam się, ale pod warunkiem, że można by to odegrać także z perspektywy wojującego tradycjonalisty seksualnego- tzn. potencjalnego gacha zwymyślać i obić. Jak RPG to RPG.



A w Wiedźminie 1 (w 2 nie grałem) te seks-spotkania i seks-karty rzeczywiście były słabe. Jakby się Jaskrem grało, a nie Geraltem...(chociaż "wiedźmak wielce chutliwy" niby :lol: ).
Ale reklamowali to jako "dojrzałą grę" to co miało być? Przemoc, seks i wulgaryzmy przecież :razz:


Cytat:
To jest moje zdanie i się pod tym podpisuję. ^^ Nie został jeszcze napisany ani jeden romans który nie byłby odpychająco niezręczny lub wankfodderem dla niesocjalnych nerdów.


A z tym się nie zgadzam. Na tej zasadzie działają wszystkie romanse w filmach (a przecież niektóre są doprawdy epickie- np. Han Solo i Księżniczka Leia). W grze muszą być skróty, na każdym polu, także w kwestii zawiązywania sympatii. Siłą BG2 było wytworzenie wrażenia, że wiele rzeczy dzieje się poza naszą uwagą (drużyna gdzieś tam maszeruje, gada, odpoczywa razem etc.) a my widzimy tylko tego część. Dragon Age jest bardziej dosłowny, przez co mniej wiarygodny.
To trochę ja ze światem Syrima a światem BG2. W Skyrimie niby mamy całą mapę prowincji do zwiedzania, ale że jest ona wielkości dużej działki pod Warszawą- wygląda to sztucznie. A BG2 daje nam mapy wybiórczo- nie oszukuje, że pokorze nam całą Athcatlę, a tylko parę dzielnic. Mi się taka narracja bardziej podoba.


I jeszcze jedna sprawa. Wiele rpg-ów wciąż utrzymanych jest w klimacie heroic fantasy. Mi taka narracja dość odpowiada, ale aż żal, że razem z ratowaniem świata i koszeniem stworów nie dostajemy czasem księżniczki- właśnie prostej, zdobytej nagrody dla wojownika, jak w Conanach. W takim Gothicu spokojnie można było dać Beziemu taką jedną panienkę, jak został strażnikiem. I tu nie chodzi o pseudo-erotyczne animacje (te są zbędne)- raczej o samo zrobienie wrażenia. A teraz albo 100 bryłek rudy albo panienka- wybieraj :smile:
Podziękuj autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group