Children of Bhaal (Forum)
Największy polski Klan Sagi Baldur's Gate - Children of Bhaal

Arena Nowusa - Nowe Opowieści z Wybrzeża Mieczy - recenzje i komentarze

nowus777 - 2020-06-25, 07:45
Temat postu: Nowe Opowieści z Wybrzeża Mieczy - recenzje i komentarze
W tym wątku można śmiało wydać swoją opinię na temat pełnej wersji megamodyfikacji - z góry dziękuję za każdą recenzję. Wiem, że nie wszyscy lubią pisać czy dzielić się swoimi refleksjami, ale tylko dzięki opiniom i recenzjom graczy, autor modyfikacji ma szansę dowiedzieć się, jak została oceniona jego praca, gdzie popełnił błędy itd. Od tego zależeć też będą kolejne aktualizacje oraz przyszłość kontynuacji modyfikacji do SOD lub BG2 EE.

Poprosiłem też czterech forumowych "wyjadaczy" (@Kinski, @Vinci, @Tuldor88, @Damianus_NT) o zrecenzowanie nowych NPC poprzez wskazanie ich zalet i wad, podobnie jak zostało to dokonane w przypadku BIOWARE NPC na stronie Wrot Baldura. Oczywiście taka recenzja wymaga czasu i zaangażowania, ale każdy z wyżej wskazanych wykazał wstępne zainteresowanie (o ile znajdzie czas :smile: ). Jak tylko otrzymam takie mini-recenzje, umieszczę je w osobnym wątku.

Edrin - 2020-07-17, 10:19

No, mam już za sobą dwa pełne przejścia gry z nowymi postaciami i trzecie podejście w trakcie, ale myślę że mogę już podzielić się swoją opinią na temat moda. W pierwszym podejściu towarzyszyła mi wierząca w sprawiedliwość Talindra oraz obciążony grzechami przeszłości Rimardo. W drugim, nieukończonym jeszcze podejściu, do drużyny trafił wrzeszczący i chamski Masande, kochająca kwiaty i zwierzęta Miranda oraz oczytana w romansidłach Ariadne. Za trzecim razem, podstawiłem na złą drużynę i jej szeregi zasiliła rozkoszująca się w bólu Kasandra oraz typowa gwiazda z Hollywood Arethra.

Od razu powiem, że pewne postacie mnie wkurzały, inne budziły sympatię a jeszcze inne wywoływały u mnie śmiech. Co jest dla mnie dużym plusem, bo najgorzej jest wtedy gdy jakiś bohater jest obojętny dla gracza a tutaj twórcy udało się tego uniknąć. Udało mi się skończyć romanse z Talindrą, Kasandrą i Arethrą, co ciekawe te dwie ostatnie były w tej samej drużynie i nie doszło do konfliktu romansowego, na co liczyłem. Możliwe że to jakiś błąd gry albo dlatego że nie rozwijały się wątki równomiernie. Brakowało mi przy romansach wpisach do dziennika, streszczających czego dotyczyła rozmowa, tak jak miało to miejsce w drugiej części. Jasne, co do zadań postaci, to wpisy pojawiały się regularnie, ale już przy romansach, to niestety ich nie było.

Jeśli idzie o zadania towarzyszy, to jak było wcześniej wspomniane, są one rozciągnięte na całą grę i nie ma możliwości by kogoś przyłączyć do drużyny i później go zaraz odłączyć. Wszystkie wymagają odwiedzin w tytułowym mieście wrót Baldura, więc trzeba dojść aż do V rozdziału. O ile quest Talindry kończy się w sposób, powiedzmy dość optymistyczny i nieco zamknięty Wykonała swoją próbę i będzie mogła dołączyć do swojego zakonu , to już Rimardo, Kasandra i Arethra kończą swoje zadania z obietnicą co może się wydarzyć w kontynuacji ( a wierzę że do takowej kiedyś dojdzie)

Jeśli idzie o siłę postaci, to muszę powiedzieć że grało mi się znacznie łatwiej na tym samym poziomie trudności ze złą drużyną, aniżeli z dobrą. Co miało sens i wynagradzało mi trzymanie się niskiej reputacji (często wbrew sobie, ale bardzo interesujące doświadczenie). Takie lusterko Arethry było bardzo przydatnym narzędziem do samego końca, choć osobiście bym je nieco znerfił by nie burzyło balansu.

Twórca dodał też kilka nowych lokacji i je też miałem okazję zwiedzić i wykonać zadania. Większość z nich, to klasyczne przynieść, podaj ale dialogi wynagradzają brak możliwości wyboru dla gracza. Nowe miejscówki wyglądają ładnie, ale ciężko się po nich chodzi, bo jest w nich mnóstwo rozmaitych przeszkód, gdzie nasza drużyna nie może iść i co sprawia że postacie dość często blokują się w ciasnych korytarzach. Serio, lochy przypominają te z BG1 i niestety to nie jest komplement. W dwójce korytarze były szersze i łatwiejsze do nawigacji, tutaj jest widoczny krok wstecz. Muszę też wspomnieć o bardzo małych wejściach do budynków i innych pomieszczeń, gdzie bez podświetlenia interaktywnych obiektów, jest bardzo ciężko trafić myszką. I nie wiem czy to był glitch, czy też ja przegapiłem jakąś wskazówkę, ale w jednym zadaniu Po tym jak pokonałem lodowego golema i wszedłem do sali za nim, to wszystko dookoła było zamrożone i jedyną wskazówką były jakieś literki w dokumencie Kexa, napisane pismem żeglarskim. Próbowałem pytać się w dokach marynarzy, ale z żadnym nie było opcji dialogowej.

Mimo wymienionych pomyłek i faktu że mod nie jest jeszcze ukończony ( co widać jak Arethra dość często odzywa się do innych postaci z oryginalnej gry a Kasandra milczy. No z wyjątkiem momentu, gdy ta zabiła mi Edwina :grin: ), to widać ogrom pracy włożony w ten projekt i mam nadzieję że autor nie poprzestanie na rozwijaniu obecnej wersji i że za parę lat wyjdzie kontynuacja do drugiej części.
nowus777, czapki z głów i miecze, nie słowa.

P.S.
Osobiste życzenie, by w kontynuacji romansu z Kasandrą, był możliwy wybór czy chce się być stroną dominującą czy uległą w sypialni. I możliwość wzajemnego sprawiania bólu ;)

nowus777 - 2020-07-17, 19:00

@Edrin, bardzo dziękuję za recenzję :)

Na dwa dni przed wydaniem modyfikacji nieco zmieniłem skrypty konfliktów romansowych (tzn. opóźniłem je) i najwidoczniej był to błąd. Przejrzę te skrypty i przemyślę, jak to rozwiązać, bo konflikty romansowe zawsze są jednak dodatkową atrakcją :)

Co do questu w nowej lokacji:
Czy zabrałeś klejnot z komnaty znajdującej się za golemem?

Napisz proszę, które z postaci wzbudziły Twoją największą sympatię i który romans najbardziej Ci się podobał. Którą z pań chciałbyć zobaczyć w kontynuacji: Ariadne czy Kasandrę?

Neysa - 2020-08-13, 21:25

Pierwsze koty za płoty, czyli mod zaliczony. :wink: W nowej przygodzie we Wrotach towarzyszyli mi Rimardo, Miranda, Namiir, Theodor i Nathan, ot wesoła ferajna. Zróżnicowane charakterki, trzeba im przyznać.
Grało się przyjemnie, nie licząc może tych nieszczęsnych wąskich przejść w nowych lokacjach. Gdzie moja myszka tańczyła jak szalona, a ja ślepiłam moje bynajmniej nie sokole oczęta, hehe. Od strony wizualnej, nowe obszary są bardzo ładne.
Walki na różnym pozomie, w zależności od drużyny, ale do przejścia. Może ciut lepszy drop by się przydał? Jakieś zabawne itemki z opisami. Nie muszą być wcale użytyczne, a raczej smaczek dla gracza.

Zwierzyniec córy Bhaala -całkiem, całkiem. Część wywoływała uśmiech, część irytację. Zupełnie jak w życiu. Osobiste questy trochę trudne do rozpracowania, zwłaszcza wskazówki, gdzie może być dany NPC czy przedmiot. Błagam o redme ze spoilerami dla osób, które chcą szybciej przejść dany etap bez błądzenia.
Przejdźmy do bliższego poznania naszych bohaterów:

*Rimardo Wiecznie Smutny - zupełnie inny niż książkowy kapłan Lathandera. Dźwigający swoją traumę jak tarczę. Pachniało mi nieco biowarowym syndromem wdowca jako partnera romansowego. Bardzo użyteczny w drużynie.
*Miranda Wielbicielka Świerszczy - powiem tak, jej teksty o świerczach wywoływały u mnie za każdym razem szeroki uśmiech. Pani podkładająca głos, spisała się na medal. Sama dzierlatka nieco naiwna i troszkę płaczliwa, co nie przeszkadzało mi jej polubić.
*Nathan Świrus Niepospolity - smoczy potomek rozrabiający na całej linii. Wrzuty zarostowe- bezcenne. Raz udało mu się wykończyć połowę drużyny swoim czarem. Dostałam ataku śmiechu przed kompem, tak idealnie wyczuł moment na szaleństwo.
*Theodor Zadufany Podróżnik - czy to nie aby brat Anomena? Jeden i drugi skalany bezkresnym ego :lol: Prosiło się o prztyczek w nos na przebudzenie. Jestem mimo wszystko ciekawa romansu. Czy się zmieni chociaż trochę?
*Namiir Czarna Dusza - skurczybyk manipulant ze szczyptą egzotyki Calimshanu. Również z przerośniętym "ja". Ktoś naprawdę bezwględny, zdolny zabić dziecko dla własnych celów. Romans z nim to jak spanie z wężem i liczeniem, że nigdy nie ukąsi. Głos jak aksamit, mam słabość do takich. :lol:

Sam romans był ciekawy, jak pisałam wcześniej w pytaniach, padło na Nathana. Trochę brakowało mi większego zróżnicowania odpowiedzi w lovetalk i większej dozy "czułości". Rozumiem, że to raczej trudna postać, ale mimo wszystko. :wink:
Za to wkręty o brodzie, były wyśmienite, uśmiałam się. Jako pazerne stworzonko, chciałabym więcej rozmów. Aż się prosi o opcję flirtów. Przy takich charakterach, miałbyś duże pole do popisu. Konflikty panów były również zabawne, szkoda że nie można się było wtrącić. Złe dziecię Bhaala z przyjemnością napuściłoby jednego na drugiego.

Mod uważam za udany, sprawił mi wiele frajdy. Akurat wstrzelił w moje przebudzenie po latach i skłonił do zagrania więcej niż jeden raz. Muszę wrzucić jedną łyżkę dziegciu do beczki miodu. Od strony pisarskiej było za wiele powtórzeń, które można ominąć. Ubrać w inną szatę, a zostawić sedno. Nie umniejszyło to zbytnio radości jaką czerpałam z gry, ale zwróciłam na to uwagę. Po naprawieniu drobnych błędów ta modyfikacja będzie w moim mniemaniu perełką. Będę trzymać kciuki za kontynuację w dwójce. 8-)

nowus777 - 2020-08-14, 12:24

@Neysa - bardzo dziękuję za recenzję :)

O co chodzi ze "zwierzyńcem córy Bhaala"? Właśnie wstałem po ciężkiej nocy, może jeszcze moje neurony nie działają :P

Co do czułości w romansach - szczerze mówiąc, ja celowo się przed tym powstrzymywałem. Na początku planowałem, że w BG1 nowi NPC będą mieć tylko ścieżki przyjaźni, żeby móc na spokojnie rozwinąć wątki romansowe w BG2. Tak fajnie mi się ich pisało, że zdecydowałem się jednak na rozmowy romansowe. Sam nazywam je jednak "pre-romansami", właśnie z uwagi na to, że właściwe romanse zostaną rozwinięte dopiero w BG2. Oczywiście w niektórych pre-romansach jest znacznie więcej odważnych kwestii niż u innych (np. w pre-romansach Masambe i Alethry pojawia się seks, a już w przypadku Talindry znaczące jest samo przytulenie) - wszystko to jest jednak uzależnione od charakteru postaci :)

ps: cieszę się, ze Nathan zdołał Cię rozbawić :) trudno pisze się "zabawne" kwestie, bo każdy ma inne poczucie humoru :P
ps2: Theodor w czasie romansu pokazuje zupełnie nowe oblicze. Jeśli w drużynie jest Neera, to także do niego podbija. I w przypadku tego trójkąta, decyzja należy do kobiety CHARNAME. Podobnie jest w przypadku CHARNAME mężczyzny romansującego z Neerą - wtedy podbija do niej Theodor. I również CHARNAME mężczyzna może zadecydować o tym, w którą stronę to pójdzie.

Neysa - 2020-08-14, 17:20

O drużynę mi chodziło, że to zwierzyniec :lol: Hmm, hmm, hmm Teodor brzmi interesująco, może spróbuję później.
Neysa - 2020-08-18, 22:18

Drugie przejście za mną i trzecie w trakcie. Na scenę wkraczają: Masambe, Namiir, Kasandra, Dorn i Imoen.

*Masambe Szowinistyczny Choleryk. Jego teksty o samicach do garów, wieczna chęć do pokrywania raczej śmieszyły niż straszliwie wkurzały. Widać było, że wychowanie położyło się ciężkim piętnem na barbie.
*Namiir Gad do Potęgi. Opisałam go wcześniej, więc tu się wstrzymam. W dalszej części zajmę się romansem.
*Kasandra Feniks z Popiołów. Skradła mi całą grę. Postać z podwójnym dnem. Jeszcze raz gratuluję koncepcji. Na tyle dobrze prowadzona, że chciałabym romans z córką Bhaala, ale rozumiem, że nie każdy twórca czuje się dobrze w takich klimatach. :wink:

Banterów trochę mało ze względu na obecność dwóch postaci z podstawki. Chociaż drażnienie Masambe przez Imoen było całkiem zabawne.

Romanse, tu trochę pospoilerujemy
Żeby zaoszczędzić na czasie, którego mi ciągle brak, oszukałam konsolowo, żeby na sam koniec mieć dwa romanse na raz.

*Masambe - cóż, pozytywnie mnie zaskoczył. Opieranie się i stawanie przysłowiowym okoniem się opłaciło. Wzbudzenie szacunku i przywiązania było miłe. I ten zaskok, gdy z zazdrości zarąbał Namiira, dla którego moja szamnka puściła go kantem.(w sumie to miał rację, haha :lol: )
*Namiir- podświadomie spodziewałam się takiego zakończenia jakie otrzymałam. Pasujące do postaci. Gierki słowne i manipulacje. Przeciąganie liny, córka Bhaala nie chciała się poddać. Żałuję tylko, że nam sam koniec nie można było zarzucić mu tchórzostwa i ucieczki. Coś w stylu: "Uciekaj, łotrzyku. Czy to dziedzictwo Cię przerosło czy może nasza bliskość?"

Przez chwilę gościła w drużynie i Alethra, barrrrrdzo denerwująca a jednocześnie interesująca. Niestety ze względu na romans z Namiirem zmuszona byłam się jej pozbyć. Moja trzecia drużyna jest dobra, więc dopiero czwarte podejście pokaże jej blaski i cienie.

Questy Kasandry i Masambe były wciągające. Łączył je motyw przewodni czyli dogłębne patroszenie magów. Trochę było mi ciężko miejscami, ale po zmianie strategii dawało radę.

Podsumowując: znów spędziłam dobrze czas i polecam innym by spróbowali zagrać.

PS. Pytałeś na forum, Nowusie, która z pań w dwójce. Stawiam na Kasandrę. Ariadne jest ciekawa, ale nie aż tak wyrazista jak ona.(Na tyle na ile zdążyłam poznać Ariadne w trakcie mojego trzeciego niekompletnego podejścia) Oczywiście najchętniej obie w dwójce. W końcu od czego są dialogi "wspominkowe" w celu przywołania dla CHARNAME jednej z nich?

nowus777 - 2020-08-19, 00:45

Dziękuję za kolejną piękną recenzję. Kto jest w trzecim składzie? :P

Neysa napisał/a:
PS. Pytałeś na forum, Nowusie, która z pań w dwójce. Stawiam na Kasandrę. Ariadne jest ciekawa, ale nie aż tak wyrazista jak ona.(Na tyle na ile zdążyłam poznać Ariadne w trakcie mojego trzeciego niekompletnego podejścia) Oczywiście najchętniej obie w dwójce. W końcu od czego są dialogi "wspominkowe" w celu przywołania dla CHARNAME jednej z nich?


Hmmm, nie bardzo wiem, jak to rozwiązać fabularnie, tzn. w obecnej wersji moda nie ma możliwości, żeby podróżować z jedną, jeśli nie zabije się wcześniej drugiej. Od samego początku takie było założenie dla stworzenia tych postaci. Jeśli w BG2 miałyby pojawić się obie, to czy nie zaprzeczyłbym w ten sposób wydarzeniom z BG1?

Neysa - 2020-08-19, 09:14

nowus777 napisał/a:
Dziękuję za kolejną piękną recenzję. Kto jest w trzecim składzie? :P


Charyzmatyczna bardka +Talindra, Rimardo, Theodor, Ariadne i Neera. (Coś czuję, że znów się wspomogę konsolą, żeby zobaczyć dwa romanse na raz. Chociaż Rimardo nie wróżę dobrej przyszłości.)

nowus777 napisał/a:
Hmmm, nie bardzo wiem, jak to rozwiązać fabularnie, tzn. w obecnej wersji moda nie ma możliwości, żeby podróżować z jedną, jeśli nie zabije się wcześniej drugiej. Od samego początku takie było założenie dla stworzenia tych postaci. Jeśli w BG2 miałyby pojawić się obie, to czy nie zaprzeczyłbym w ten sposób wydarzeniom z BG1?

Biorąc pod uwagę, że każdy gracz ma inny swój kanon, każda z nich może żyć. Wszystko przecież zależy od naszych wyborów. Ułatwiłoby to nabór odpowiedniego NPCa w dwójce BG. Nie każdemu leży dobra czy zła postać. Jak dla mnie, wybór to podstawa. Poza tym pojawiałaby się tylko jedna na raz, prawda?
A jakby to technicznie rozwiązać? W lochach Irenicusa chociaż formie snu i doborem dialogów, gdzie można wybrać jedną z pań. To tylko sugestia oczywiście, bo mod jest w pełni Twój i to Ty decydujesz, co i jak. :wink:

Neysa - 2020-08-21, 20:36

Trzeci lot zakończony. Tym razem bohaterami zostali Talindra, Rimardo, Theodor, Ariadne i Neera.

*Talindra Prawa acz Niepewna - biorąc pod uwagę jaki zakon wybrała, to się jej nie dziwię. Dziewczyna lekko nie miała, ale zachowała siłę. Jej rozmowy były ciekawe, moja bardka się z nią zaprzyjaźniłą. Charyzmatyczna postać mogłaby nieco przekonać paladynkę, że kobiecość nie musi być przeszkodą, a jest zaletą. Widzę jak moja bardka zaplata jej włosy w zgrabną koronę. :lol:
*Rimardo- już o nim pisałam, rozwinę więcej w sekcji romansowej.
*Theodor -również opisywany wcześniej, dzięki romansowi rzeczywiście coś zyskał
*Ariadne Przemądrzała Trzpiotka - łączyła irytujące cechy z rozczulającymi, przedziwny miszmasz, ale o dziwo strawny. Szkoda, że rozmowy z nią nie zależały od wysokiego poziomu inteligencji, żeby inaczej się zakończyć. Bardzo inteligentna postać mogłaby by wzbudzić szacunek i trochę zmienić zachowanie magini.

Romanse, tu znów spoilerki:
*Rimardo - dla mnie droga przez mękę, ale ktoś kto lubi takie klimaty, może być zachwycony. Motyw z demonem ciekawy, ale martwe widmo żony straszące z szafy, to nie moja bajka. To takie konkurowanie z czymś niematerialnym, do momentu aż staje się namacalne. Zakończenie znów takie jak się można spodziewać. Kontyuacja może być zdecydowanie lepsza. Myslę, że kapłan stwardnieje po przeżyciach i się wzmocni.

*Theodor - z razu bardzo mnie irytował, by później jakoś przekonać z wolna do siebie. Narwany i spragniony przygód, flirciarski by w końcu jak mówiłeś Nowusie, się zmienić. Ocieplił swój wizerunek rozmową o rodzicach, to wiele wyjaśniało. Jego romans z Neerą jakoś urwał się bez większej konfrontacji. W dwójce liczyłabym na większe odkrycie się łowcy, rozmowy o lękach itd.

Banterów było więcej i urozmaicone. Do gustu szczególnie przypadły mi te między Theodorem a Rimardo. Takie ustawianie do pionu i coś na kształt przyjaźni. Te z Neerą też były bardzo dobre, miały ciepło. Ariadne i Theodor mnie rozbawili, ten widelec... Talindra miała bardzo paladyńskie, niektóre mnie smuciły tą czernią i bielą, ale wpisywały się świetnie w koncept postaci.

Technicznie za bardzo mi się nie chciało analizować walk, przeleciałam z lenistwa na trybie opowieści, więc się nie wypowiem, co do bojowości postaci.

Kolejny raz to była dobra przygoda, pora na czwartą. Tym razem na ruszt rzucę męską postać dla odmiany.

nowus777 - 2020-08-22, 13:18

Neysa napisał/a:

Romanse, tu znów spoilerki:

*Theodor - z razu bardzo mnie irytował, by później jakoś przekonać z wolna do siebie. Narwany i spragniony przygód, flirciarski by w końcu jak mówiłeś Nowusie, się zmienić. Ocieplił swój wizerunek rozmową o rodzicach, to wiele wyjaśniało. Jego romans z Neerą jakoś urwał się bez większej konfrontacji. W dwójce liczyłabym na większe odkrycie się łowcy, rozmowy o lękach itd.


Hmmm, nie było trójkąta CHARNAME-THEODOR-NEERA?

Neysa - 2020-08-22, 13:25

No właśnie nie. Dwa romanse szły sobie równolegle. Zero zazdrości, heh. Jakby ciężar romansu z córą Bhaala przeważył i romans z Neerą się sam wyłączył.
Ostatnia rozmowa Neery z Theodorem kończyła się całusem z tego co pamiętam.

nowus777 - 2020-08-22, 16:32

Neysa napisał/a:
No właśnie nie. Dwa romanse szły sobie równolegle. Zero zazdrości, heh. Jakby ciężar romansu z córą Bhaala przeważył i romans z Neerą się sam wyłączył.
Ostatnia rozmowa Neery z Theodorem kończyła się całusem z tego co pamiętam.


A zatem coś nie zagrało, a może przez to że przeszłaś to w trybie opowieści (czyli zbyt szybko) jakiś skrypt nie zaskoczył... Dokładnie po rozmowie z całusem pojawia się konflikt na linii CHARNAME-NEERA, jest bardzo poważna rozmowa, CHARNAME musi podjąć poważną decyzję. W jej wyniku jeden z romansów zostaje przerwany. Btw, w romansie Theodora z Neerą po rozmowie z pocałunkiem jest jeszcze 5 innych rozmów. Sprawdziłem i u mnie zaskoczyły.

Neysa - 2020-08-22, 18:18

Możliwe, że jeden z modów jakie miałam dodatkowo coś sknocił. Obstawiam przyspieszenie rozmów. Tylko dziwne, że wybiórczo zadziałało. Niestety nie mam save'a, żeby się cofnać i sprawdzić. Najwyżej zobaczę kiedyś tam podczas kolejnych przejść. :smile:
norq22 - 2020-08-23, 19:39

Nowe Opowieści z Wybrzeża Mieczy - Słów Kilka

Nowe Opowieści z Wybrzeża Mieczy to obszerna modyfikacja do Baldur's Gate Enchanced Edition autorstwa nowusa777, viadera oraz Selendisa. Korekty tekstów dokonali Cahir i Aristo.

Do oceny modyfikacji jako całości należy podejść dubeltowo, gdyż projekt zasadza się na dwóch elementach: nowych postaciach przyłączalnych (NPC) oraz zupełnie nieznanej dotąd lokacji Brandween.

Pierwszym opisywanym segmentem dodatku będzie wprowadzony, wzmiankowany już obszar, Brandween. Oddana do dyspozycji gracza strefa zachwyca poziomem szczegółowości na poziomie wizualnym. Śmiało można postawić tezę, że kolorowy druidyczny las odbiega od lokacji znanych z podstawowej wersji gry, jak również tych dodanych w odświeżonej edycji gry przez kanadyjskie studio Beamdog.

Nowa lokacja oferuje kilka bardziej lub mniej zróżnicowanych misji pobocznych oraz postaci niezależnych; niektóre z nich zasługują na szczególne uznanie - tu wielkie brawa dla autora postaci chłopca, którego poznajemy na gospodarstwie jegomościa nazwiskiem Cierniczek. Wdając się z podrostkiem w rozmowę, gracz zostanie uraczony serią zabawnych, nasyconych nawiązaniami komentarzy, aby ostatecznie usłyszeć ciekawą zagadkę.

Jeśli chodzi o questy w Brandween, to część z nich to typowe “idź, zabij, przynieś, pozamiataj”. Nie oznacza to, oczywiście, że nie znajdziemy tu questów bardziej złożonych. Główna linia fabularna obszaru skoncentrowana jest na niemilcu zwanym Kexem, którego głównym celem jest odkrycie z dawna zapomnianych krasnoludzkich sekretów. Misja ma parę etapów, które ostatecznie doprowadzą nas do kapitalnie zaprojektowanej podziemnej lokacji, gdzie stoczymy dość trudną potyczkę z Kexem i jego grupą pomagierów. Opisując Brandween, jedyną rzeczą do której można by się przyczepić jest obszar podziemny, znajdujący się w zachodniej części mapy (tuż obok gnoma Astorio). Lokacja jest bardzo ciemna i bez włączonej opcji podświetlania dostępnego obszaru, trudno się po niej poruszać. To jednak niewielki mankament, który nie powinien zniechęcać do eksploracji Brandween.

Bez wątpienia najważniejszą, najbardziej przykuwającą uwagę częścią Nowych Opowieści jest aż dziesięciu nowych, potencjalnych kompanów, mogących towarzyszyć spadkobiercy Bhaala w jego przygodach. Każda z nich jest bardzo rozbudowana. Rozbudowana do tego stopnia, że gracze nie przepadający zbytnio za ciągłymi rozmowami, zaczepianiem przez NPC-ów powinni zastanowić się, czy faktycznie chcą modyfikację instalować. Prędko można zauważyć, że towarzysze rozpisani są według pewnego, określonego przez autora schematu: dany bohater przedstawi nam swoją historię, opowie o krainie, z której się wywodzi, da znać o swych celach i ambicjach na przyszłość. Bynajmniej nie należy traktować tego w kategoriach zarzutu: teksty są przebogate, zapewnią nam sporo wiedzy o częściach Krain, których nie możemy odwiedzić (np. Calimshan) i stoją na wysokim poziomie warsztatowym. Przejdźmy jednak do krótkiej charakterystyki większości potencjalnych kompanów:

Naamir - łotrzyk, tancerz cieni, pochodzący z Calimshanu. Dla gracza uwielbiającego siać w Krainach zło, to prawdziwa gratka. Naamir, choć stwarza pozory delikatnego, pełnego gracji i ogłady młodego człowieka w rzeczywistości jest bezwzględnym sukinsynem; gościem, który jest w stanie dopuścić się dzieciobójstwa, jeśli tylko przyniesie mu to jakąś korzyść. W rozmowach Naamir uwielbia mówić o swojej ojczyźnie, a dzięki jego opowieściom otrzymujemy naprawdę porządną porcję lore dotyczącą piaszczystego Calimshanu - poznajemy kulturę, zwyczaje, gospodarkę, społeczną hierarchię - sehr gut! Quest Namiira jest ciekawy, wielopoziomowy i niejeden raz będzie wymagać od nas podjęcia trudnych moralnie decyzji. W przypadku tego łotrzyka świetne jest też umocowanie go w istniejącym na Wybrzeżu Mieczy przestępczym półświatku. Naamir dobrze orientuje się w skomplikowanej sieci różnych nielegalnych przedsięwzięć i raz za razem daje temu wyraz. Gracz niejeden raz zastanowi się, czy faktycznie może Naamirowi ufać; wielokrotnie dozna poczucia niepokoju po tym, jak łotr wypowie jeden ze swych enigmatycznych komentarzy. Jeśli chodzi o mechanikę, to z racji podklasy otrzymuje mniej punktów do umiejętności złodziejskich, co może być dla niektórych irytujące; nie jestem pewien, czy może zafunkcjonować jako samodzielny łotrzyk drużyny. Wydaje mi się też, że Tancerz Cienia jest jedną z tych podklas, która błyszczy dopiero wtedy, gdy ma wysoki poziom, a z powodu ograniczeń, które nakłada na nas BG1 nie ma możliwości odpowiedniego rozwinięcia postaci. Ale to wszystko tak naprawdę michałki - wszakże w BG liczy się przede wszystkim przedstawiona historia.

Kassandra - postać z nieźle nagranym głosem, dobrze rozpisanym soundsetem, dialogami, charakterna, posiadająca bardzo wciągający, wielopoziomowy quest oraz niejednoznaczny, mocno nieintuicyjny wątek romansowy. Absolutnie fantastyczne jest, iż jej podklasa jest tak mocno wpisana w jej historię, jej nienawiść do magów ma uzasadnienie, co jest ogromnie ważne dla imersji w grze. W czasie podróży, poznając Kassandrę, gracz może stopniowo przebić się przez ten jej pancerz zawiści, który zdaje się stanowić dla niej jakąś strefę komfortu. Może odkryć, że pod płaszczykiem twardej, nikczemnej do szpiku kości kobiety skrywa się tak naprawdę skrzywdzona dziewczynka. Kapitalna sprawa. Jeśli chodzi o mechanikę, to mod daje okazję do pobawienia się z podklasami, które raczej w grze nie występują. Zabójca Magów, choć powszechnie uznawany za garbage-tier, w BG1 sprawdza się, przynajmniej moim zdaniem, wyśmienicie.

Alethra - fechmistrzyni jest jedną z tych postaci, które wywołują skrajne emocje. Wywodząca się z Amn kobieta potrafi przyprawić o niezły ból głowy - jest bardzo charakterna, ale nie wszystkim ów charakterek może przypaść do gustu. Zaliczam się, niestety, do tej drugiej grupy. Choć podobać może się (zwłaszcza entuzjaście postaci złych) jej instrumentalne podejście do rzeczywistości, to jej rozwydrzone, nieraz infantylne zachowanie jest czynnikiem, który skutecznie od postaci odrzuca. Dodatkowym problemem Alethry jest powtarzalność wypowiadanych kwestii - zwłaszcza w obszarze przedstawienia gestów w dialogach. Po setnym przeczytaniu wstawki o “teatralnym trzepotaniu rzęsami” gwarantuję, iż można osiwieć. Coś, co Alethrę w pewnym stopniu ratuje jest, niewątpliwie, związana z nią misja - choć nie jest to poziom Namiira czy Kassandry, to jak najbardziej scenariusz ‘daje radę’. Graczom zainteresowanym jeno poziomem mocy postaci, fechmistrzyni powinna się spodobać - podklasa, sama w sobie, jest dość potężna, a w połączeniu z posiadanym przez Alethrę (przypisanym wyłącznie do niej) przedmiotem, dostajemy naprawdę ‘dopakowanego’ towarzysza. Z punktu widzenia technicznego bardka cierpi na jeszcze jeden problem - nagrane dla niej kwestie są w dość kiepskiej jakości, a do tego, w moim odczuciu, są po prostu irytujące. Połączenie tych dwóch problemów zmusiło mnie aż do podmiany soundsetu. Trzeba zaznaczyć, iż część wzmiankowanych wyżej ‘niedociągnięć’ należy traktować z dystansem - wszakże wygłaszam tylko subiektywne opinie - Alethra to najzwyczajniej w świecie postać nie dla mnie, a fakt, iż wywołuje tak skrajne emocje traktować należy jako atut.

Nathan - nie jestem pewien, czy w istocie tak było, ale odnoszę wrażenie, że pisząc postać Nathana, autor mocno inspirował się Xzarem. Czy to źle? Wręcz przeciwnie - dla osoby, której ulubionym duetem BG1 jest Xzar/Montaron to fantastyczna wiadomość! Nathan, podobnie jak zhentarimski nekromanta, jest osobnikiem dość niestabilnym. Uczeń Smoka to nieprzewidywalny gość, co wynika z jego niezwykłego pochodzenia, o którym dowiemy się więcej, realizując założenia jego misji. Misja to dość specyficzna, jako że, w odróżnieniu do reszty kompanów z Nowych Opowieści, nie jesteśmy batożeni pejczem, aby czym prędzej zrobić to czy tamto. Misja skupia się na rozwiązaniu czterech zagadek, które zaprowadzą nas do różnych lokacji rozsianych po świecie gry. W trakcie wędrówki z Nathanem poznamy lepiej jego wybuchowy charakter, który niejednokrotnie da nam o sobie znać; niekiedy konsekwencje owej wybuchowości kompana mogą być dla nas nawet zabójcze. Charakter postaci opisać można jako ‘dwoisty’ - z jednej strony mamy do czynienia z typowym przedstawicielem czarodziejskiego fachu - skupiony na sobie, przekonany o własnej wyjątkowości i potędze, a z drugiej - człowiekiem, będącym na skraju choroby psychicznej, niepewnym czy to co widzi jest prawdą czy fałszem, pożeranego przez niepewność, wynikającą z niezrozumienia własnych umiejętności. Jeśli chodzi o kwestie mechaniczne, to twórca oferuje nam postać solidną, choć moim zdaniem, nie mogącą mierzyć się z dość przegiętym Baelothem (ale to potrafi chyba tylko Edwin). Idąc dalej, wspomnieć należy o rewelacyjnie rozpisanych kwestiach oraz o fenomenalnej robocie aktorskiej włożoną w Nathana. Śmiało można postawić tezę, że Nathan jest najlepiej wykonaną postacią pod względem dźwiękowym/aktorskim. Kończąc dodam, że jeśli miałby kiedyś powstać pełnokrwisty mod, przywracający Xzarowi status towarzysza w BG2/SoD/ToB, to nikt nie zrobiłby tego lepiej jak autor Nathana. Znać, że twórca świetnie odnajduje się w pisaniu postaci, mających chaotyczny charakter.

Rimardo - z mojej perspektywy, niewielu jest kompanów o dobrym charakterze, których faktycznie da się lubić. Rimardo, w sposób całkowicie zaskakujący, pokazał, że dobre istotki można obdarzyć sympatią. Bohater zbudowany jest na zasadzie kontrastu - jest kapłanem bóstwa, którego kapłani winni być niczym te promyczki słońca - weseli, inspirujący do działania, wskazujący, że z każdej sytuacji znaleźć można jakieś wyjście. Kłopot w tym, że Rimardo jest człowiekiem, zmagającym się z głęboką traumą, która koniec końców doprowadzi go na skraj przepaści. W czasie wędrówki z Rimardo, lepiej poznamy kościół Lathandera i jego doktrynę, co dla fanów boskiego panteonu będzie prawdziwą gratką. Misja kapłana pozwoli nam się zmierzyć z jego wewnętrznymi demonami, doprowadzając nas do wprost zaskakującego cliffhanger’a, który zaostrzy apetyt na ewentualny powrót Rimardo w BG2. Niestety, Rimardo cierpi na ten sam problem, co Alethra w kwestii jakości dźwięku, ale to właściwie jedyny wyraźny mankament.

Talindra - postać, dysponująca potężną podklasą łowcy nieumarłych da się we znaki wszelkiej maści truposzom. Dość powiedzieć, że jeśli mamy ze sobą paladynkę, to nieszczęsny Bassilus prędko straci rodzinkę. Och, bracie Thurmie!* W kwestii charakteru Talindra nasuwa pewna skojarzenia do SoDowej wersji Safany. Obie postacie często podkreślają swoją kobiecość - z tą różnicą, że Safana w Oblężeniu Smoczej Włóczni robi to w sposób nachalny, graniczący, czy będący wręcz zjawiskiem tokenizmu. W przypadku Talindry nie odniosłem podobnie negatywnego wrażenia - wątek kobiecości Talindry jest dobrze wpisany w jej charakter i historię; wszakże dołączyla do paladyńskiego zakonu, całkowicie zdominowanego przez mężczyzn - doprawdy, ciekawie zapowiada się jej przyszła interakcja z Keldornem czy, nawet bardziej, Anomenem! Paladynka posiada jeden z najciekawszych questów dostępnych w modyfikacji - sprawa morderstwa w Beregoście będzie wymagała od nas wykonania rzetelnej detektywistycznej roboty, a finał śledztwa sprawi, że wielu z wrażenia opadną szczęki. Sehr gut!
* Twórca kapitalnie oddaje postacie, mające problemy z głową. Ciekawe, jak wyglądałby towarzysz Bassilus w wydaniu NOWM.

Miranda - łowczyni jest postacią, którą ocenić można podobnie jak Alethrę. Nie jest dla każdego z racji tego, że potrafi wzbudzić skrajne emocje - niektórym wydać może się niesłychanie irytująca. Tak, niestety, było w moim przypadku, choć zaznaczę ponownie, że postacie będące wzorem cnót wszelakich, zwyczajnie działają mi na nerwy. Gdy jest to połączone z faktem bycia drzewolubem, powstaje zaiste zabójcza kombinacja. Miranda jest wyznawczynią Silvanusa (widzę cię, Arundelu); odczuwa silną więź z naturą, zwierzętami, ogólnie całym inwentarzem, który możemy znaleźć w lesie (dobrze, że nie chce nas zaszlachtować za ubicie przypadkowego niedźwiedzia). Władczyni zwierząt (podklasa) nie przepada też nazbyt za Druidami Cienia, przez co możemy zapomnieć o ewentualnym układaniu drużyny z Faldorn. Quest Mirandy skupia się na jej rodzinnej historii i ucieczce z domu. Wystaw sobie, czytelniku, że łowczyni była niegdyś wyznawczynią Malara, ale postanowiła z tym zerwać, co popchnęło ją ostatecznie do ucieczki na Wybrzeże Mieczy. Żałuję, że w trakcie podróży z Mirandą nie sposób odmienić jej punktu widzenia; nie ma możliwości rozniecenia na powrót jej więzi z Malarem. Szkoda! Zła druidka/łowczyni byłaby czymś odświeżającym.

Theodor - czy ktoś na sali zamawiał nieco bardziej rozgarniętego Minsca? Oto i on, Theodor, łowca poszukujący legendarnego artefaktu - Miecza Żywiołów. Theodor jest postacią, która od pierwszych chwil znajomości zgrywać będzie niewiadomo kogo. Odnieść można wrażenie, że ego tego jegomościa nie zdołałyby pomieścić nawet mury Candlekeep. Theo jest wyznawcą Pani Tymory (choć nie daje mu to bonusów do gry w ruletkę) dzięki czemu poznamy nieco lepiej tę boginię. Łowca wywodzi się z Brody Ulgotha i tam też będziemy musieli się udać, jeśli mamy zamiar wspomóc tego nazbyt pewnego siebie nieboraka w spełnieniu obietnicy złożonej dziadkowi. Misja Theodora może nastręczyć nie lada trudności - autor winien rozważyć rozpisanie nieco jaśniejszych wskazówek, dotyczących położenia duchów, jako że ich poszukiwania mogą być nieco frustrujące. Sama misja jest dość liniowa, a jej zakończenie można by nieco dopracować; z racji charakteru Theodora dziwnym jest, że z taką ochotą godzi się na zabicie zupełnie obcego człowieka. W kwestiach audio Theodor spisuje się znakomicie, widać użycie profesjonalnego sprzętu i zacięcie aktorskie.

Ocena: 9/10

Plusy:
- masa nowej zawartości: mnogość misji, świetna świeża lokacja
- nowe postacie są zdecydowanie bardziej złożone niż kompani z oryginału, czy kompani dodani przez Beamdoga
- nowi bohaterowie świetnie wpisują się w świat, w którym istnieją
- częściowa polonizacja (audio) zawartości BG:EE
- świetnie napisane teksty


Minusy (michałki):
- dubbing niektórych postaci
- nowa lokacja miejscami potrafi być nieczytelna
- zapis tekstów (interpunkcja) jest niespójna z polską wersją BG:EE (np. ciągłe " ")

Uwagi ogólne:
- Mam świadomość, że mamy do czynienia z fanowską modyfikacją i bardzo szanuję pracę wszystkich aktorów zaangażowanych w projekt. Czepialstwo wynika z praw, którymi recenzja się rządzi.
- Modyfikacja tak naprawdę powinna nazywać się DODATKIEM, bo oferuje ZNACZNIE więcej niż to, co w warstwie fabularnej wprowadza Enhanced Edition.
- Xzar/Montaron/Tiax NPCs do BG2:EE, pretty please…? x)

nowus777 - 2020-08-24, 16:24

@norq22 - bardzo Ci dziękuję. Napisałeś znacznie wiecej, niż mógłbym tego oczekiwać.

Wielkie dzięki. I cieszę się, że modyfikacja Ci się spodobała :)

norq22 - 2020-08-24, 16:54

nowus777 napisał/a:
@norq22 - bardzo Ci dziękuję. Napisałeś znacznie wiecej, niż mógłbym tego oczekiwać.

Wielkie dzięki. I cieszę się, że modyfikacja Ci się spodobała :)


Przynajmniej tak mogę zrewanżować się za godziny dobrej zabawy. Pozdrawiam. :-)

szwarc - 2020-09-27, 17:56

A więc, po zakończeniu swojej pierwszej rozgrywki z doinstalowanym NOzWM tydzień temu, postanowiłem napisać kilka słów wrażeń. Grałem wojownikiem/złodziejem, w drużynie ze starej ekipy gościłem zdualowaną Imoen, z nowej Talidnrę, Mirandę (romans) i Rimardo. Zawartość związaną z nowymi postaciami (a więc rdzeń moda) oceniam bardzo dobrze, nowe charaktery są interesujące i dobrze napisane, a w interakcjach między nimi tętni życie. Pod względem rozbudowania fabularnego nie odstają od oryginalnych, a jesli już to na plus. Interesujące questy, ciekawe dialogi (moje ulubione to te między Imoen i Talindrą, próby naszej siostry nadania paladynce nieco więcej luzu bardzo przypadły mi do gustu). Rozczarowało mnie nieco jedynie zakończenie questu Talindry, liczyłem na to że wątek mordercy i tego co się z nim stało po odkryciu prawdy zostanie jeszcze pociągnięty. W ogóle historie postaci które mi towarzyszyły sprawiają wrażenie niedomkniętych (nie należy traktować tego jako zarzut, ot bywa tak czasem że należy w pierwszej kolejności zająć się jednymi sprawami - czytaj Sarevokiem - by następnie dokończyć pozostałe. Czyżby furtka do kontynuacji w BG2? Nie miałbym nic przeciwko). Natrafiłem na nieco problemów technicznych związanych z postacią Ariadne, o czym pisałem w innym poście. Otóż nie znalazłem jej w lokacji w której powinna być, chociaż później przyszło mi do głowy że mógł to być wynik tego że na chwilę przyłączyłem Kasadnrę i zgodziłem się jej pomóc w ubiciu czarodziejki, zaś 5 minut później pożegnałelem ją bezpowrtonie. W konsekwencji Ariadne nie znalazłem ani na szlaku z PPD do Beregostu, ani w mieście w którym miała rzekomo przebywać wg słów Kasandry (czyli Beregost lub Nashkel, już nie pamiętam). Więc albo miałem pecha i coś poszło nie tak z instalką/padłem ofiarą jakiegoś buga, albo skrypty wymagają poprawy. Kolejna rzecz która nie przypadła mi do gusty to nowa lokacja, Brandwen. W mojej ocenie nie pasuje do kontekstu pozostałych obszarów, chodzi mi o to że poza Stonarem w całym Wybrzeżu Mieczy nie ma chyba ani jednej osoby która wiedziałaby o jej istnieniu, nikt o niej nie wspomina i nikt o niej nie wie. Po prostu nie pasuje do reszty. Pod względem wizualnym jest ładna, chociaż ma zachwiane proporcje wielkości budynków w stosunku do reszty obiektów. Głównego questu z nią związanego nie skończyłem.

Ogólnie bawiłem się świetnie, gdyż jak wspomniałem główna część dodatku została zrobiona wzorowo, widać napracowanie i serce włożone w projekt, chociaż jeśli mod oferowałby wybór komponentów do instalacji to następnym razem odpuściłbym Brandwen. W planach na bliżej nieokreśloną przyszłość mam jeszcze co najmniej 2 przejścia, tym razem z innymi postaciami. Dziękuję.

nowus777 - 2020-09-29, 10:40

@szwarc - bardzo dziękuję za recenzję :)

Odpowiadając na niektóre kwestie:
- masz rację - quest każdego z nowych NPC celowo jest niedomknięty - to "furtka" dla mnie do ewentualnego kontynuowania ich losów w BG2;
- co do Ariadne - wszystko już jest jasne... Ariadne nie pojawiła Ci się w grze, gdyż bezpowrotnie pożegnałeś Kasandrę. Questy tych dwóch postaci są ze sobą nierozerwalnie splecione, a zatem brak jednej z nich warunkuje brak drugiej. Od razu zaznaczam, że Ariadne pojawiłaby sie w grze, gdybyś przy pierwszym spotkaniu odmówił Kasandrze przyłączenia do drużyny lub gdybyś miał ją ze sobą w drużynie w lokacji przyłączenia Ariadne. Przyłączenie Kasandry wcale nie oznacza, że nie można potem przyłączyć Ariadne.

Bardzo mi miło, że chcesz przejść grę z moim modem ponownie. Będzie mi miło, jeśli także podzielisz się wrażeniami. Pozdrawiam serdecznie.

Edrin - 2020-11-26, 08:50

Po raz kolejny chcę się podzielić swoimi wrażeniami z modyfikacji, a dokładniej to z postaci Namira. Rety, kotlety to chyba pierwszy raz kiedy poczułem absolutną niechęć i obrzydzenie do działań towarzysza, a to naprawdę duży wyczyn, bo mój poziom empatii dla innych jest całkiem spory. Ani Dorn, który jest opętany przez demony, ani Edwin którego intrygi są bardziej śmieszne niż groźne, ani Viconia, która została wychowana przez drowy i innych wzorców nie znała? Żaden z towarzyszy nie robił w naszej obecności tego, czego dopuścił się Namir. Kiedy Po zakończeniu jego questa Namir zdecydował się opuścić moją drużynę, poczułem autentyczną ulgę że ten zwyrodnialec sobie poszedł w diabły. Nie wiem na czym miałby polegać romans z nim, gdyby moja bardka podjęła inną decyzję, ale chyba nie mam dość zepsutej psychiki by to sprawdzać. Karierowicz i degenerat, który nie cofnie się przed niczym, jak Littlefinger z Gry o tron. Patrząc na jego portret oraz klasę postaci, podejrzewam że autor moda silnie inspirował się tą postacią. Miałem też pewne rozczarowanie związane z jego questem, zaledwie trzy proste zadania, których jedynym ograniczeniem jest to, że by zakończyć to trzeba się udać do Baldur's Gate Rozczarowała mnie też rozmowa i walka z rywalem Namira, zaledwie kilka zdań i już dochodzi do walki z jednym złodziej/magiem, co dla drużyny przed przejściem Wieży Durgalana było bardzo proste. Może gdyby gość miał własną drużynę, to byłoby trochę ciekawiej? I pojedynek powinien odbyć się wewnątrz jakiegoś budynku, bo w całym oryginalnym Baldur Gate, w mieście ani razu nie dochodzi do walki na ulicach miasta, tylko w kanałach/magazynach/budynkach, więc od strony budowy świata mnie to kłuło.

I by była jasność, uważam że postać świetnie napisana i logiczna. Jak ktoś nie ma problemu z graniem absolutnym pozbawionym moralności towarzyszem, to Namir jest postacią dla niego. Nie sprawdza się jako samodzielny złodziej (podklasa tancerz cieni), więc konieczne będzie posiadanie innego złodzieja w drużynie, co swoją drogą też mnie irytowało.

Muszę kiedyś sprawdzić do końca Masambe, ucznia smoka i tego łowcę, bo zapowiadają się ciekawie, ale nie pasowali do moich modeli drużyn.

nowus777 - 2020-12-05, 13:37

@Edrin - dzięki za uwagi i opinię :) Namiir rzeczywiście jest postacią kontrowersyjną, natomiast nie zawsze opuszcza drużynę. To, jak się zachowa zależy od tego, jakie decyzje podejmowałaś w jego queście. Nie zamordowałaś dziewczynki i dlatego Namiir nie przeszedł swojego testu, dlatego też zresztą zdecydował się Cię opuścić. Romans z Namiirem też uważam za jeden z ciekawszych i najbardziej oryginalnych, ale jako twórca nie jestem obiektywny. Po prostu uważam, że w romansie fajnie widać wpływ kultury i otoczenia na tę postać. Polecam kiedyś sprawdzić, choć ostrzegam, że może Cię kosztować trochę nerwów :P

A co do uwag dotyczących jego questa - dzięki, do przemyślenia, może rzeczywiście warto utrudnić jego przeciwników :)

Co do poziomu trudności - cóż, Namiir był ostatnim z 10 tworzonych przeze mnie NPC. I pisząc tę postać byłem już trochę wyczerpany z pomysłów. Tym bardziej cieszę się, że postać budzi zainteresowanie, nawet jeśli jego zachowanie oceniane jest negatywnie (zresztą, słusznie).

Roberciiik - 2020-12-10, 18:46

Niedawno skończyłem grać w BGEE wraz z NOzWM. Zanim zacząłem byłem mocno sceptyczny czy mod dodający NPCów to faktycznie coś fajnego, bo ogólnie to preferuję mody zadaniowe. Postanowiłem zbudować drużynę złych bohaterów (PC jako szaman na spróbowanie nowej profesji), Masambe, Kasandra, Alethra, Nathan i Tiax na doczepkę.
Dołączając kolejnych towarzyszy idąc w stronę Nashkel, zacząłem czuć ten powiew świeżości. Każdy NPC zapowiadał swój unikalny quest zmieniający ścieżki wykute na pamięć. Wtedy poczułem, że w zasadzie tego mi było trzeba. Naprawdę wykonując już pierwsze kilka nowych questów poczułem, że się dobrze bawię.

Z mocnych plusów modyfikacji wymieniłbym:
- Wtrącenia. Było ich dużo, ale pozytywnie dużo. Często bardzo ładnie one charakteryzowały danego NPC. Przemyślana sprawa na wysokim poziomie 😊
- Postać Kasandry: po pierwsze doskonała jakość nagranego podkładu powodowała że się jej bardzo przyjemnie słuchało. Także jej profesja (zabójca magów) komponowała się z jej questami oraz wypowiedziami, co bardzo mnie bawiło, gdy groziła prawie każdemu magowi. No po prostu petarda.
- Nowe questy, porozrzucane w różne lokacje, które z reguły odwiedzało się raz na grę.

Inne pozytywy:
- Nowa lokacja, choć wydaję mi się, że te domki na mapie mogłyby być większe, bo są niewspółmiernie małe względem postaci na ekranie.
- Responsywność autora. Zgłosiłem kilka błędów znalezionych podczas gry, wymieniłem z nim kilka maili i mam nadzieję, że problemy zostaną zaadresowane.
- Ogólnie ścieżka audio dla nowych postaci, także tych z BGEE.

Minusy:
- Odpowiedzi większości NPCów na wtrącenia drużyny to „(ignoruję słowa kogoś tam)”, albo „(Odchodzi.)”. Rozumiem tą narrację i jestem z niej zadowolony, daje to poczuje reakcji na słowa towarzyszy, jednak wydaje mi się, że trochę za dużo tego. W takim sensie, że informacja o tym, że ktoś ignoruje te słowa mogłaby zostać równie dobrze pominięta a rozmowa mogła się toczyć dalej. W pewnym momencie miałem wrażenie, że każde wtrącenie podczas rozmów było po prostu zignorowane przez drugą stronę, bo taki opis był prezentowany.
- Konflikt Masambe i Nathana oraz Nathana i Kasandry. Szkoda, bo przez to nie mogłem skompletować drużyny złej/neutralnej z postaci dodanych przez mod. Trochę kombinowałem jak tu ich we trójkę zachować ale koniec końców to się źle kończyło dla Nathana.
- Jakość audio niektórych z nowych postaci
- Drobne błędy, ale na szczęście niekrytyczne uniemożliwiające rozgrywkę.

I podsumowując, bardzo dobrze się bawiłem z nowymi NPCami. Czuć, że jakość dialogów jest na bardzo wysokim poziomie gdyż została od początku zaprojektowana po polsku. Czekam z niecierpliwością na kolejna wersję z poprawkami i ewentualnie z kompatybilnością z EET. Następne podejście to gra drużyną „dobrą”.

nowus777 - 2020-12-12, 22:28

Bardzo dziękuję za recenzję i cieszę się, że dobrze się bawiłeś :)
Aristo - 2021-01-27, 14:32

W mojej ostatniej instalacji BG miałem też i "Nowe Opowieści", ale czas pozwolił zapoznać się na razie tylko z jedną z nowych postaci.

Zaczęło się oczywiście od przyłączenia Kasandry. Ogólnie postać jest nieprzyjemna w rozmowach, a w dodatku ma trochę pokręconą osobowość. Zaraz po dołączeniu do drużyny wyciągnęła skądś pejczyk i zaczęła się biczować tracąc przy tym 10 PŻ. Autoflagellacja? Tego chyba jeszcze w BG nie było. Ciekawe, czy mogłaby się w ten sposób zabić, gdyby miała mało punktów życia. Drużyna w każdym razie pokierowała się szybko na południe z przerwą na nocleg w Wesołym Żonglerze, a Kasandra wykorzystała każdą możliwą okazję, żeby się wtrącić: do dialogu z Neerą, z Bjorninem, a potem jeszcze z patrolem Płomiennej Pięści. Do tego w tym krótkim czasie zauważyłem przynajmniej trzy błędy w jej tekstach. Przyznam, że nie usposobiło mnie to wszystko pozytywnie, dlatego postanowiłem wymienić dyskontową Shar-Teel na Ariadne.

Szybko pożałowałem, jeśli chodzi o dubbing, bo jednak ten u Ariadne jest nieco gorszej jakości, a sam głos jakoś taki niebyt pasujący do postaci. Jej osobowość wydała mi się mimo wszystko dość dziwna: nadprzyrodzona inteligencja połączona z jakimś zdziecinnieniem. Ani to mądre, ani śmieszne, poza tym naszła mnie wątpliwość, czy taka osoba byłaby na dworze władczyni traktowana poważnie w kontekście objęcia odpowiedzialnej funkcji. W każdym razie mądrości takiej, jaką ma w karcie postaci, to raczej bym jej nie dał. Jednocześnie jest dość pogodna, a jeśli czasami wnerwia, to raczej tym, co mówi i że w ogóle się odzywa, a nie tym, jaka ogólnie jest. Jedna jej kwestia dubbingowa brzmi tak, jakby było jej dobrze w łóżku z facetem - to chyba wtedy, kiedy podnosi się reputacja drużyny.

Przydatność bojowa Ariadne jest taka sobie. I tak lepiej dać jej procę, w której nie ma wyszkolenia, więc rzadko w coś trafi. Wysoka inteligencja nic szczególnego nie daje (w moim przypadku przydatna okazała się premia do wiedzy, ponieważ mikstury i kosztowności wymagały zidentyfikowania - komponent z Tweakpacka). Jest jednoklasowmym magiem bez specjalizacji, jakiego w podstawowej grze nie ma (nie bez powodu zapewne), więc zanim osiągnie przyzwoitą liczbę zapamiętywanych zaklęć, musi upłynąć trochę czasu; dla przykładu na 5. poziomie miała u mnie bazowo 4+2+1 zaklęcia. Coś tam zawsze rzuci nawet i na początkowych poziomach, ale wolałbym mimo wszystko, żeby była jakąś specjalistką, choćby mistrzynią odrzucania albo poznania. Osobisty przedmiot - pas skracający czas rzucania zaklęć - należy ocenić jako przydatny.

Jej osobisty quest oceniem dość dobrze. Fajnie, że po wykonaniu pierwszego etapu następuje dłuższa przerwa, gdyż drugi ma miejsce dopiero we Wrotach. Przyznaję jednak, że na sektę, którą trzeba zlikwidować, natrafiłem tam absolutnie przypadkowo. Za to trzeci etap to zupełne zaskoczenie pod każdym względem, a może nawet i trochę chwyt poniżej pasa; konia z rzędem temu, kto pamięta szczegóły rozmów z Ariadne i pierwszych pytań nie rozwiąże inaczej niż metodą prób i błędów. Ogólnie jednak odnosi się wrażenie wykolejenia się wątku: z ciągu wydarzeń o charakterze "politycznym" ni stąd ni zowąd zostajemy rzuceni w test o charakterze czysto osobistym.

Co do rozmów właśnie, to chyba mam jakiegoś pecha do tego modu, bo znów nie miałem banterów. Początkowo Ariadne wciągała moją postać w rozmowy o Cormyrze. Przy trzeciej (chyba) takiej rozmowie nie wyczerpałem do końca wszystkich opcji, ale przerwałem ją przedwcześnie; Ariadne była tym z lekka zawiedziona i może dlatego już się więcej nie odezwała. Banterów z innymi członkami drużyny nie było za to wcale, mimo że skład nie zmienił się nawet na moment (Shar-Teel, Imoen, Quayle), więc Ariadne była z nimi wystarczająco długo.

Rozegrałem też zawartość powiązaną z Brandween i wrażenia odniosłem jak najbardziej pozytywne. Ładna nowa mapa, satysfakcjonujący poziom trudności walk, brak rozdawnictwa przedmiotów i przerostu tekstów, logiczny wątek głównego zadania + parę pomniejszych drobiazgów. Doszedłem do momentu, kiedy krasnolud opuścił Gospodę Feldeposta, ale nie wiem, czy jest jakiś dalszy ciąg. Jedyny minus stawiam przy podziemnej lokacji, która jest zbyt ciemna i nie wiadomo, jak się po niej poruszać.

Generalnie jest co najmniej nieźle i widać, że mod idzie w dobrym kierunku wyznaczonym jeszcze przez pierwszą, niekompletną wersję. Oby autorom wystarczyło czasu i chęci, by wygładzić wszelkie niedoskonałości, a może nawet wzbogacić zawartość.
W ramach ogólnych refleksji nad modyfikacją zwróciłbym jeszcze uwagę na natarczywość dodanych NPCów. W niektórych sytuacjach to jak najbardziej logiczne, że postaci przyłączalne same zaczepiają postać gracza, ale mimo wszystko to kompletnie nie pasuje do tej gry. Z oryginalnych postaci przyłączalnych chyba tylko Viconia i Neera, które właśnie są ścigane, zagadują jako pierwsze (chyba jeszcze Alora przyłapana na kradzieży, może Yeslick). Pozostałe, nawet jeśli mają interes, by z nami podróżować lub szukają pomocy, bądź też zostały przez nas uwolnione, nie odezwą się jako pierwsze.

nowus777 - 2021-01-27, 22:06

Aristo, miło, że zdecydowałeś się ponownie zainstalować NOzWM. Przymierzam się w końcu do ogromnej aktualizacji, ale najpierw chciałbym jeszcze po raz pierwszy przejść SOD, żeby móc zorientować się, czy jest tam potencjał do stworzenia kontynuacji losów dla moich NPC ;)

Aristo napisał/a:
Ciekawe, czy mogłaby się w ten sposób zabić, gdyby miała mało punktów życia.


Kasandra nie mogłaby się sama zabić w ten sposób. W skrypcie jest ustalony warunek, który uniemożliwia jej biczowanie się, gdy ma mało PZ.

Aristo napisał/a:
Do tego w tym krótkim czasie zauważyłem przynajmniej trzy błędy w jej tekstach. Przyznam, że nie usposobiło mnie to wszystko pozytywnie, dlatego postanowiłem wymienić dyskontową Shar-Teel na Ariadne.


O jakich błędach mówisz? Chodzi o gramatykę/błędy językowe czy np. niedziałające skrypty? Będę wdzięczny za wskazanie, o co chodzi. No i wybacz, ale totalnie nie rozumiem, dlaczego gracze zawsze porównują nowe kobiety-wjowniczki do Shar-Teel... Czy to już jest tak, że tylko Shar-Teel jako kobieta NPC może być wojowniczką i mieć charakter chaotyczny-zły? Poza charakterem i klasą nie ma nic, co łączyłoby Shar-Teel i Kasandrę, więc tego typu porównania uważam za bardzo niesprawiedliwe.

Aristo napisał/a:
Jej osobowość wydała mi się mimo wszystko dość dziwna: nadprzyrodzona inteligencja połączona z jakimś zdziecinnieniem. Ani to mądre, ani śmieszne, poza tym naszła mnie wątpliwość, czy taka osoba byłaby na dworze władczyni traktowana poważnie w kontekście objęcia odpowiedzialnej funkcji. W każdym razie mądrości takiej, jaką ma w karcie postaci, to raczej bym jej nie dał. Jednocześnie jest dość pogodna, a jeśli czasami wnerwia, to raczej tym, co mówi i że w ogóle się odzywa, a nie tym, jaka ogólnie jest. Jedna jej kwestia dubbingowa brzmi tak, jakby było jej dobrze w łóżku z facetem - to chyba wtedy, kiedy podnosi się reputacja drużyny.


Absolutnie nie odbieram Twoich słów krytycznie - celowo stworzyłem bardzo zróżnicowanych NPC i każdy z graczy ma prawo ich lubić bądź też nie. Natomiast jako twórca będę bronił Ariadne :) Uważam, że inteligencja ma się nijak do marzycielstwa czy romantycznego usposobienia. W czasie gry Ariadnie niejednokrotnie wykazuje się swą inteligencją - rozwiązuje za gracza wszystkie zagadki, udziela cennych porad plus naprawdę dobrze rzuca zaklęcia. Niezależnie od swych umiejętności bojowych jest rozkochaną w romantycznych opowieściach młodą dziewczyną, która lubi bujać w obłokach, kocha śpiewać, tańczyć, recytować. Czy sugerujesz, że osoba z wysoką inteligencją i zarazem doradczyni księżniczki nie może przejawiać takich cech? Co do śmieszności jej wypowiedzi - cóż, każdy ma inne poczucie humoru i rozumiem, że jej wypowiedzi akurat nie trafiły w Twoje ;) Dodam jeszcze tylko, że gdy bliżej pozna się Ariadne (lub gdy zdecyduje się na romans z nią), to pewne cechy jej charakteru okazują się być dużo bardziej zrozumiałe.

Aristo napisał/a:
Za to trzeci etap to zupełne zaskoczenie pod każdym względem, a może nawet i trochę chwyt poniżej pasa; konia z rzędem temu, kto pamięta szczegóły rozmów z Ariadne i pierwszych pytań nie rozwiąże inaczej niż metodą prób i błędów. Ogólnie jednak odnosi się wrażenie wykolejenia się wątku: z ciągu wydarzeń o charakterze "politycznym" ni stąd ni zowąd zostajemy rzuceni w test o charakterze czysto osobistym.


W końcu Baldur's Gate w dużej mierze opiera się na rozmowach i czytaniu, prawda? :) Starałem się też w wypowiedziach niziołka uargumentować to, dlaczego ostateczna próba Ariadne wygląda tak, a nie inaczej. Bart wyraźnie tłumaczy, że "(...) Jednym z najważniejszych zadań doradców jest dobór odpowiednich sojuszników. Sojusznicy korony powinni być nie tylko silni i zwinni, ale również mądrzy i inteligentni.". Wiem, że zadanie może być szokujące i irytujące, ale przyznam, że moim celem było właśnie to, aby nieco zaskoczyć graczy. Przy obecnej ilości modów nie jest to łatwe :P

Aristo napisał/a:
Co do rozmów właśnie, to chyba mam jakiegoś pecha do tego modu, bo znów nie miałem banterów. Początkowo Ariadne wciągała moją postać w rozmowy o Cormyrze. Przy trzeciej (chyba) takiej rozmowie nie wyczerpałem do końca wszystkich opcji, ale przerwałem ją przedwcześnie; Ariadne była tym z lekka zawiedziona i może dlatego już się więcej nie odezwała. Banterów z innymi członkami drużyny nie było za to wcale, mimo że skład nie zmienił się nawet na moment (Shar-Teel, Imoen, Quayle), więc Ariadne była z nimi wystarczająco długo.


Aristo, nie masz pecha. W obecnej wersji 5 nowych NPC (w tym właśnie Ariadne i Kasandra) mają bantery wyłącznie z innymi nowymi NPC z moda. A zatem to normalne, że obie panie nie rozmawiały z Imoen, Shar-Teel czy Quaylem. Oczywiście planuję dopisanie banterów.

Przejrzałem też skrypty dla rozmów koleżeńskich z Ariadne i nie widzę żadnego, który powodowałby to, że nie będzie już chciała z Tobą rozmawiać z powodu przerwania rozmowy (oczywiście mówię o rozmowach koleżeńskich, a nie romansowych). Czy pamiętasz może, czego dotyczyła ostatnia rozmowa z Ariadne? Ostatnia koleżeńska rozmowa z Ariadne dotyczy jej rozdarcia wewnętrznego pomiędzy dogmatami Lliiry a Deneira.

Aristo napisał/a:
Rozegrałem też zawartość powiązaną z Brandween i wrażenia odniosłem jak najbardziej pozytywne. Ładna nowa mapa, satysfakcjonujący poziom trudności walk, brak rozdawnictwa przedmiotów i przerostu tekstów, logiczny wątek głównego zadania + parę pomniejszych drobiazgów. Doszedłem do momentu, kiedy krasnolud opuścił Gospodę Feldeposta, ale nie wiem, czy jest jakiś dalszy ciąg. Jedyny minus stawiam przy podziemnej lokacji, która jest zbyt ciemna i nie wiadomo, jak się po niej poruszać.


Dziękować :)

Aristo napisał/a:
W ramach ogólnych refleksji nad modyfikacją zwróciłbym jeszcze uwagę na natarczywość dodanych NPCów. W niektórych sytuacjach to jak najbardziej logiczne, że postaci przyłączalne same zaczepiają postać gracza, ale mimo wszystko to kompletnie nie pasuje do tej gry. Z oryginalnych postaci przyłączalnych chyba tylko Viconia i Neera, które właśnie są ścigane, zagadują jako pierwsze (chyba jeszcze Alora przyłapana na kradzieży, może Yeslick). Pozostałe, nawet jeśli mają interes, by z nami podróżować lub szukają pomocy, bądź też zostały przez nas uwolnione, nie odezwą się jako pierwsze.


Dzięki za uwagę - przemyślę, czy nie popracować nieco nad tą "natarczywością".

Aristo - 2021-01-28, 10:36

nowus777 napisał/a:
Przymierzam się w końcu do ogromnej aktualizacji

To super. Zdradzisz nam, żo będzie zawierała aktualizacja i kiedy orientacyjnie się pojawi? Co prawda w najbliższych miesiącach za bardzo w nic nie pogram, ale gdyby tak ukazała się na wakacje, to byłoby dla mnie idealnie.

nowus777 napisał/a:
O jakich błędach mówisz? Chodzi o gramatykę/błędy językowe czy np. niedziałające skrypty? Będę wdzięczny za wskazanie, o co chodzi.

To były 2-3 literówki i jeden błąd językowy.

nowus777 napisał/a:
No i wybacz, ale totalnie nie rozumiem, dlaczego gracze zawsze porównują nowe kobiety-wjowniczki do Shar-Teel... Czy to już jest tak, że tylko Shar-Teel jako kobieta NPC może być wojowniczką i mieć charakter chaotyczny-zły? Poza charakterem i klasą nie ma nic, co łączyłoby Shar-Teel i Kasandrę, więc tego typu porównania uważam za bardzo niesprawiedliwe.

Porównanie samo ciśnie się do głowy, szczególnie jeśli ktoś dłużej pograł z Shar-Teel i pamięta ją z z oryginalnego BG lub BGT, gdzie walczyła na ogół mieczem oburęcznym. Bardziej niż o charakter chodzi o cechy fizyczne i możliwość dwuklasowania na złodziejkę (oczywiście w przypadku Kasandry nie ma to większego sensu). Porównanie jest na pewno niesprawiedliwe, jeśli weźmiemy pod uwagę spodziewany osobisty quest Kasandry.

Nie ukrywam przy tym, że ciekawią mnie dwie kwestie odnośnie Kasandry, które kiedyś będę chciał obadać: 1) czy ma jakąś drugą stronę charakteru (a znając Ciebie, to pewnie nie jest całkiem jednowymiarowa)? 2) w jaki sposób jej zadanie jest związane z zadaniem Ariadne i z Tadheusem?

nowus777 napisał/a:
Aristo, nie masz pecha. W obecnej wersji 5 nowych NPC (w tym właśnie Ariadne i Kasandra) mają bantery wyłącznie z innymi nowymi NPC z moda. A zatem to normalne, że obie panie nie rozmawiały z Imoen, Shar-Teel czy Quaylem. Oczywiście planuję dopisanie banterów.

Przejrzałem też skrypty dla rozmów koleżeńskich z Ariadne i nie widzę żadnego, który powodowałby to, że nie będzie już chciała z Tobą rozmawiać z powodu przerwania rozmowy (oczywiście mówię o rozmowach koleżeńskich, a nie romansowych). Czy pamiętasz może, czego dotyczyła ostatnia rozmowa z Ariadne? Ostatnia koleżeńska rozmowa z Ariadne dotyczy jej rozdarcia wewnętrznego pomiędzy dogmatami Lliiry a Deneira.

No to już wszystko jasne, jeśli chodzi o bantery z innymi postaciami. :D
Co do rozmów z z głównym bohaterem, to rzeczywiście, rozmawialiśmy o bóstwach, więc wszystko też wydaje się być w porządku.

nowus777 napisał/a:
Dzięki za uwagę - przemyślę, czy nie popracować nieco nad tą "natarczywością".

Myślę, że byłaby to zmiana na lepsze. Obecne zachowanie Twoich NPCów - jak pisałem - mimo że jest jak najbardziej logiczne, to pasuje do drugiej części gry.


*****
Szukałem jeszcze w czasie gry łowcy Teodora. Schodziłem wzdłuż i wszerz AR4500, zbadałem nawet ruiny, ale bez efektu. Może poszedłem po niego za późno (rozdział 4)?

nowus777 - 2021-01-28, 11:53

Aristo napisał/a:
To super. Zdradzisz nam, żo będzie zawierała aktualizacja i kiedy orientacyjnie się pojawi? Co prawda w najbliższych miesiącach za bardzo w nic nie pogram, ale gdyby tak ukazała się na wakacje, to byłoby dla mnie idealnie.


Chciałbym wydać aktualizację do końca maja. Mam nadzieję, że się to uda. Planuję:
- poprawić wszystkie zgłoszone błędy,
- zaktualizować portrety NPC,
- dopisać zakończenie dla głównego questu z Brandween,
- dopisać brakujące bantery dla NPC,
- dodać bantery dla Neery, Rassada i Dorna z oryginalnymi NPC,
- częściowo usunąć ponaglenia NPC w związku z ich questami (póki co to stale powtarzający się zarzut),
- zrobić kompatybilność z EET,
- być może pokusić się o drobne rozwinięcie niektórych questów w SOD,
- chcę nieco zmienić questy i utrudnić kilku przeciwników,
- jeszcze raz przejrzeć teksty pod kątem literówek, błędów językowych itd,
- wydać poradnik, bo wieliu graczy nie odkryło wielu kwestii. Niektórzy piszą mi na priv, że są w szoku, gdy odkrywają, że Neera może romansować z Theodorem, że Ariadne i Namiir nawzajem sobie dokuczają niszcząc swoje specjalne przedmioty oraz że Nathan chce chronić innych magów w drużynie przed Kasandrą.

A potem będę szukał kogoś, kto zechciałby się podjąć tłumaczenia, bo marzy mi się, żeby wydać tego moda również in English :)

Aristo napisał/a:
Nie ukrywam przy tym, że ciekawią mnie dwie kwestie odnośnie Kasandry, które kiedyś będę chciał obadać: 1) czy ma jakąś drugą stronę charakteru (a znając Ciebie, to pewnie nie jest całkiem jednowymiarowa)? 2) w jaki sposób jej zadanie jest związane z zadaniem Ariadne i z Tadheusem?


Do pewnego etapu questy Ariadne i Kasandry są antagonistyczne, tzn. gdybyś zdecydował się podróżować z Kasandrą to musiałbyś się pozbyć Tadheusa (a Gandal byłby Twoim sojusznikiem). Po tym wydarzeniu Kasandra ma osobisty quest związany ze swoją historią, w którym też przewija się motyw sekty, z którą już miałeś do czynienia. I właśnie ten osobisty quest wyjaśnia wiele w zachowaniu Kasandry. Ogólnie zawsze staram się tak tworzyć questy, żeby dawały one możliwość lepszego poznania samych NPC. Ku mojemu zaskoczeniu najwięcej wiadomości mailowych w sprawie moda dotyczy właśnie Kasandry i próśb o kontynuację jej romansu w BG2. I sam do końca nie wiem, czy to zasługa ciekawej/wielowymiarowej postaci czy może genialnego dubbingu.

Aristo napisał/a:
Szukałem jeszcze w czasie gry łowcy Teodora. Schodziłem wzdłuż i wszerz AR4500, zbadałem nawet ruiny, ale bez efektu. Może poszedłem po niego za późno (rozdział 4)?


Dokładnie o to chodzi. Nowi NPC są dostępni max. do 3 rozdziału.

Bimkie Guy - 2021-01-29, 05:44

Edrin napisał/a:
Rozczarowała mnie też rozmowa i walka z rywalem Namira, zaledwie kilka zdań i już dochodzi do walki z jednym złodziej/magiem, co dla drużyny przed przejściem Wieży Durgalana było bardzo proste. Może gdyby gość miał własną drużynę, to byłoby trochę ciekawiej?


Polecam rozegrać tę walkę Namiirem 1 na 1, nadal nie jest specjalnie trudno, ale jest klimat. :)

Cytat:
Minusy:
- Odpowiedzi większości NPCów na wtrącenia drużyny to „(ignoruję słowa kogoś tam)”, albo „(Odchodzi.)”. Rozumiem tą narrację i jestem z niej zadowolony, daje to poczuje reakcji na słowa towarzyszy, jednak wydaje mi się, że trochę za dużo tego. W takim sensie, że informacja o tym, że ktoś ignoruje te słowa mogłaby zostać równie dobrze pominięta a rozmowa mogła się toczyć dalej. W pewnym momencie miałem wrażenie, że każde wtrącenie podczas rozmów było po prostu zignorowane przez drugą stronę, bo taki opis był prezentowany.


Oj tak, bardzo mnie to raziło.

Cytat:
Kasandra nie mogłaby się sama zabić w ten sposób. W skrypcie jest ustalony warunek, który uniemożliwia jej biczowanie się, gdy ma mało PZ.


No to nie działa, bo pamiętam, że mi się parę razy ubiczowała na śmierć. :P

__________________________________________________________________

Co do mojej spóźnionej recenzji, to niestety awaria kompa pochłonęła mi moje wrażenia pisane na świeżo, które chciałam potem dokończyć. A szkoda, bo Namiir wywołał we mnie tyle emocji, że pewnie fajnie by się twórcy czytało moją wielką analizę jego charakteru, działań i co w związku z tym myślę. No nic, zacznijmy od początku.

Po pierwsze skład:

Druid mściciel
Masambe
Kasandra
Dorn
Namiir
Viconia (bo dołączenie Shar-Teel się zbugowało)

Nowe postacie po raz pierwszy od pewnie 15 lat skłoniły mnie, żeby zagrać ciemną stroną mocy (charakter druida zmieniony na neutralny zły w EE Keeperze :P). Nie lubię grać złymi, ba, nie lubię nawet prowadzić niemiłych postaci, a tym razem o dziwo grało się całkiem przyjemnie, klimatycznie i na pewno rozgrywkę zapamiętam na długo. Z technicznych spraw upodobałam sobie klasę postaci Namiira. W końcu zabójca z prawdziwego zdarzenia (zawsze mnie irytowało, że chowanie się w cieniu nie działało w trakcie walki), a danie mu butów szybkości było super pomysłem - nie dość, że zwiady szły szybko, to jeszcze w trakcie walki mógł walnąć w plery i oddalić się, by za chwilę uderzyć ponownie. Chciałabym go zobaczyć w BG2 nawet tylko dla tej klasy.

Jeśli chodzi o udźwiękowienie, to Kasandra i Namiir super, Neera więcej niż super (idealna), Masambe ok (technicznie chyba pokój nie do końca wygłuszony, ale bez tragedii, trochę podgłośnić by można było), za to Dorn do zmiany. Podkładający głos się starał, ale ma zupełnie inną barwę głosu niż oryginalny Dorn. Wydaje mi się też, że ten oryginalny mimo wszystko mniej warczał i te podstawowe kwestie wypowiadał dość spokojnie (ten z BG2 na pewno, nie pamiętam jak z BG1). Dla porównania - kiedy polski aktor miał kwestie krzyczane, to nawet oryginalnego Dorna było słychać, ale w tych zwykłych zupełnie nie.

To teraz bliżej o samych postaciach.

Historia Kasandry bardzo mi się podoba. Żałuję, że nie dała się poznać bliżej i liczę, że w BG2 będzie to możliwe. Mocny moment z zarąbaniem ojca - przypomniało mi, że podróżuję ze złymi i żadnego wybaczania i pojednania nie będzie. :) Ogólnie z tego, co pamiętam, to ona chciała nas opuścić tuż po końcu BG1, tak? Moim marzeniem byłoby, aby swoje odejście odłożyła w czasie na tyle daleko, aby zdążyć zostać porwaną razem z nami. Po pierwsze zawsze mnie denerwowało, że w lochach Irenicusa siedziały jakieś typy, które wmawiały nam, że z nimi podróżowaliśmy (nawet jeśli nie), a nasza prawdziwa drużyna była nie wiadomo gdzie, a po drugie ze względu na historię Kasandry (magiczne tortury, nienawiść do magów) porwanie przez Irenicusa i powtórka z rozrywki miałoby potencjał, aby poprowadzić jej postać w jakimś ciekawym kierunku i jednocześnie zakotwiczyć w głównej fabule. Z tego też względu głosowałabym właśnie na nią, gdybym miała do wyboru ją lub Ariadne w BG2.

Bardzo cenię i jednocześnie nie lubię w tym modzie tego, że postacie faktycznie robią, co im się podoba, traktują nas raczej jak współpracownika, a nie szefa. Powyższy przykład Kasandry, Masambe, który postanawia zatłuc Namiira, czy sam Namiir, który stale knuje coś na boku. Misje postaci ciągną się przez całą grę i nie kończą, dzięki czemu wszystkie mają wiarygodny powód, żeby za nami podążać. Oczywiście nieraz to wkurzało, jak np. wspomniany pojedynek z Masambe, ale jednocześnie urealniało to postacie - w życiu też nie na wszystko mamy wpływ.

Co do Masambe, to pamiętam, że rozmowy z nim i jego bantery dały mi dużo śmiechu.

Postacie Kasandry i Masambe są raczej spójne i dobrze napisane, mam jednak problem z Namiirem, który, jak wspomniałam na początku, wzbudził we mnie najwięcej emocji. Chyba nieczęsto zdarza się, żeby nasz zły wg karty postaci towarzysz faktycznie dowalił swoją nikczemnością w tak konkretny sposób. A to był dopiero początek. :D

W tym miejscu muszę pochwalić decyzję, jaką musimy podjąć w jego zadaniu odnośnie Berty (o ile dobrze pamiętam imię). Dawno żadna nie sprawiła mi tyle problemu i rozmyślania. No ale cóż, łażąc po takim odludziu sama się prosiła, nie ja to kto inny. xD A tak serio, to faktycznie dziwne to miejsce na spacery, chyba bardziej logiczne byłyby już jakieś okolice Beregostu, np. gdzieś w pobliżu świątyni.

Parę rzeczy nie podobało mi się w kwestii relacji z Namiirem - od początku miałam do niej dystans, bo tylko głupi by zaufał takiemu człowiekowi. Myślałam, że będzie możliwość bardziej luźnej, opartej stricte na fizyczności relacji, ale niestety nie było. Gość przez całą grę robił jakieś głupie podchody, zadawał durne pytania, próbował pokazać, że to on ma kontrolę nad tą relacją itp. Cały czas starałam się być neutralna, nawet obojętna, bo takie było założenie dla mojej postaci - nie interesuje mnie związek. Na pytanie, czy przeszkadza mi, że będzie miał inne, odpowiedziałam ze spokojem, że absolutnie nie. Pocałować się nie dałam, bo ze wszystkich rozmów wywnioskowałam, że a) albo się bawi, a ja się sobą bawić nie dam :P b) robi mi konkurs na żonę, a przynajmniej nie interesuje go niezobowiązujący związek, co w sumie mnie zdziwiło, bo nie wyglądał na takiego. Także trochę się ewakuowałam, ale tylko nieoficjalnie. Byłam ciekawa, co odwali następnego, więc coś tam przybajerowałam, aby się nie zniechęcił. I tu nastąpił zgrzyt.

Facet oświadczył mi, że mnie w sobie rozkocha, a ja z niecierpliwością czekałam, w jaki to sposób zamierza tego dokonać. Minęło 100 dni w grze, a on się nie odezwał ANI SŁOWEM. xD Czy to była metoda na niedostępnego? :D No to niestety nie podziałała. Następnym razem odezwał się, wyrzucając mi, że trzeba się o mnie za bardzo starać i on ma to w nosie i kończy to. xD W założeniu dla mojej postaci on nie miał się wcale o mnie starać, cały czas byłam gotowa na luźną relację, ale ani on nic nie proponował, ani ja nie miałam opcji zaproponowania czegoś. A na końcu zostaje wyrzucone mi, że on księżniczki nie szuka, a ja nie mam się za bardzo nawet szansy obronić w stylu "ej, to ja chciałam cały czas, a to ty się nie mogłeś zdecydować, czy chcesz babę ze wsi". Strasznie mnie to zirytowało. Tak samo jak to, że opowiedział mi, jak to sypiał za moimi plecami z innymi, a ja nie mogłam mu odpowiedzieć, że przecież mówiłam mu, że mi to nie przeszkadza, więc czemu teraz mi o tym mówi, jakbym się tym miała przejąć.

Co do tego, co mi się kłóciło w jego postaci, to szczerze już nie pamiętam, o co mi dokładnie chodziło, ale kończąc grę byłam przekonana, że Namiir to zwykły pozer. Np. to jego ciągłe gadanie o tym, jakiego to nie ma powodzenia nie miało odzwierciedlenia w rzeczywistości. Dwie pozostałe kobiety w drużynie miały na niego wywalone, nie spotkałam też ani jednej przypadkowej npcki, która by go chociaż zagadała, czy uległa mu, kiedy on by ją podrywał. Można by chociaż jakiś banter w karczmie wrzucić, taki jak miał choćby Coran w BG1 NPC Project, a najlepiej kilka takich banterów, jeśli faktycznie autor chciałby, aby gracze uwierzyli, że Namiir nie kłamie z tym powodzeniem i licznymi kochankami. Wydaje mi się, że to nie jest jedyny zarzut, jaki do niego miałam w kwestii pozerstwa, ale już nie pamiętam. Wiem, że miałam poczucie, że facet bardzo, ale to bardzo stara się na mnie zrobić wrażenie, ale jakoś nie czułam, że jest szczery. Jeśli on faktycznie podkoloryzował swoją osobę, to brakowało mi możliwości wytknięcia mu tego (zwłaszcza w końcowej rozmowie), a jeśli wszystko, co o sobie mówił jest prawdą, no to przydałyby się jakieś dowody. Pamiętam, że w związku z brakiem objawów jego powodzenia wcześniej, w ogóle mu nie uwierzyłam, że sypiał z innymi za moimi plecami.

Generalnie relacja z potencjałem, zwłaszcza że w ostatnim banterze tuż przed walką pokazał, że w sumie wcale mu nie jesteśmy obojętni czy też po prostu przez niego lubiani (bo wątpię, że taka gnida by ryzykowała śmiercią w imię sprawy kogoś, kogo tylko lubi). Lubię takie skomplikowane relacje, a romans dla prawdziwie złych, który by faktycznie wyglądał jak przez prawdziwie złych prowadzony, to chyba widziałam tylko raz (Dorn, który też nieźle odwalał i nie da się inaczej nazwać relacji z nim niż toksyczna).

Z minusów to jeszcze postacie mogłyby mieć bardziej zróżnicowane kwestie. Jeszcze Masambe powtarzający wciąż zgniłego mackowca nie kłóci się z logiką, bo ani on mądry/inteligentny (wg karty postaci), ani wykształcony. To samo Kasandra. Ale Namiir mówiący w kółko coś tam o cieniu powinien mieć większy zasób słów i powiedzeń. Chyba że teoria o pozerze jest prawdziwą. :)

Tyle na razie, jak mi się coś przypomni, to dopiszę. Dziękuję za fajną zabawę, emocje i poznanie BG1 po tylu latach z zupełnie innej (złej w znaczeniu prowadzenia się drużyny :D) strony. Był gniew, był śmiech i zakradanie się Namiirem do sklepów, bo przez niską reputację ścigano nas wszędzie, gdzie poszliśmy. :D Kiedyś z pewnością przetestuję inne postacie i liczę na kontynuację w BG2. Proponuję jednak wziąć kogoś do pomocy albo zdecydować się tylko na kilka najchętniej wybieranych towarzyszy, żeby autor się nie zajechał, bo roboty przy takim modzie musiało być od groma. :P Dziękuję i gratuluję!

Edit. Zapomniałam napisać - bardzo podobała mi się ta nowa lokacja, w sumie wszystko w niej - wygląd, klimat, npce, zadania. Do tego stopnia, że chętnie bym tam zamieszkała moją druidką. :)

nowus777 - 2021-01-30, 18:55

Dziękuję za piękną i obiektywną recenzję :)

Bimkie Guy napisał/a:
No to nie działa, bo pamiętam, że mi się parę razy ubiczowała na śmierć. :P


Dziękuję za info, sprawdzę. Pewnie jakiś skrypt się nie załączył, bo weryfikowałem to kilka razy.

Bimkie Guy napisał/a:
Bardzo cenię i jednocześnie nie lubię w tym modzie tego, że postacie faktycznie robią, co im się podoba, traktują nas raczej jak współpracownika, a nie szefa.


Zdecydowałaś się na podróż ze złymi postaciami i to dlatego. Wg przyjętych przeze mnie założeń źli bohaterowie na ogół przyłączają się do CHARNAME tylko po to, żeby wykorzystać go do osiagnięcia swoich celów. Jasne, muszą pogodzić się z nadrzędnym celem podróży, ale przede wszystkim zależy im na załatwieniu własnych spraw. Dlatego też stawiają wyższość swych misji nad np. osobistymi uczuciami czy sympatiami. W przypadku postaci o dobrym charakterze wygląda to nieco inaczej, tzn. też potrafią narzekać czy pospieszać, ale na pewno nie reagują tak gwałtownie jak np. Masambe, Namiir czy Kasandra.

Bimkie Guy napisał/a:
Co do Masambe, to pamiętam, że rozmowy z nim i jego bantery dały mi dużo śmiechu.


Super, o to mi chodziło :)

Bimkie Guy napisał/a:
Co do tego, co mi się kłóciło w jego postaci, to szczerze już nie pamiętam, o co mi dokładnie chodziło, ale kończąc grę byłam przekonana, że Namiir to zwykły pozer. Np. to jego ciągłe gadanie o tym, jakiego to nie ma powodzenia nie miało odzwierciedlenia w rzeczywistości.


Wszystko się zgadza - moim celem była próba osiągnięcia efektu, w którym gracz totalnie nie wie, co powinien sądzić o Namiirze. Właściwie można bazować tylko na jego historiach. Ile z nich jest prawdą? O tym w BG1 nikt się nie dowie. Ty skończyłaś grę z przekonaniem, że Namiir to pozer, choć sama twierdzisz, że nie masz co do tego pewności. Co do romansu... Zwróć uwagę, że sama przyjęłaś pewne założenia odnośnie prowadzenia tej relacji, a to i tak Namiir rozdawał karty. Właśnie tak jest stworzony ten romans - o ile gracz może się dwoić i troić, żeby próbować zrozumieć (a może i nawet nieco przechytrzyć?) Namiira, to i tak łotrzyk swoim zachowaniem wprawi w osłupienie i irytację. Namiir niejednokrotnie w rozmowach podkreśla, że nic nie musi być takim, na jakie wygląda. Chce być tajemniczy, chce zachować autonomię, poddaje gracza testom/próbom - a wszystko po to, aby udowodniać, że to on ma nad wszystkim kontrolę. To postać, która nie tylko chce uchodzić za skomplikowaną, ale też jest skomplikowana. Myślę, że gra z Namiirem może być naprawdę ciekawa, aczkolwiek nie zdziwię się, jeśli w którymś momencie gracz wkurzy się na tyle, że postanowi go wykopać. No a sam romans to już w ogóle inna sprawa - wymaga naprawdę dużo cierpliwości. Ze swojej strony dodam tylko tyle, że Namiir milczał przez 100 dni zapewne dlatego, że kolejna rozmowa romansowa była uwarunkowana kolejnym rozdziałem. Romanse są zakodowane w ten sposób, aby ciągnęły się przez całą grę :)

Bimkie Guy napisał/a:
Z minusów to jeszcze postacie mogłyby mieć bardziej zróżnicowane kwestie. Jeszcze Masambe powtarzający wciąż zgniłego mackowca nie kłóci się z logiką, bo ani on mądry/inteligentny (wg karty postaci), ani wykształcony. To samo Kasandra. Ale Namiir mówiący w kółko coś tam o cieniu powinien mieć większy zasób słów i powiedzeń. Chyba że teoria o pozerze jest prawdziwą. :)


Każdy z NPC ma identyczną ilość kwestii dubbingowych. I jest to taka sama ilość, jak w przypadku oryginalnych NPC.

Bimkie Guy napisał/a:
Zapomniałam napisać - bardzo podobała mi się ta nowa lokacja, w sumie wszystko w niej - wygląd, klimat, npce, zadania. Do tego stopnia, że chętnie bym tam zamieszkała moją druidką. :)


Dziękować :)

Bimkie Guy - 2021-02-01, 14:05

Cytat:
Zdecydowałaś się na podróż ze złymi postaciami i to dlatego. Wg przyjętych przeze mnie założeń źli bohaterowie na ogół przyłączają się do CHARNAME tylko po to, żeby wykorzystać go do osiagnięcia swoich celów. Jasne, muszą pogodzić się z nadrzędnym celem podróży, ale przede wszystkim zależy im na załatwieniu własnych spraw. Dlatego też stawiają wyższość swych misji nad np. osobistymi uczuciami czy sympatiami.


No i to było czuć, ale to dobrze, bo moja postać miała dokładnie takie samo egoistyczne podejście, także pod tym względem się dogadaliśmy i każdy wiedział, na czym stoi. :D Może dlatego wyjątkowo dobrze mi się grało tymi złymi - nie było wyrzutów sumienia, że ich źle traktuję, bo sami nie byli lepsi i ciągle mi o tym przypominali. :D Dobrze wiedzieć, że z dobrymi można zawiązać relacje innej natury, mam większą motywację, żeby z nimi też kiedyś przejść grę.

Cytat:
Wszystko się zgadza - moim celem była próba osiągnięcia efektu, w którym gracz totalnie nie wie, co powinien sądzić o Namiirze. Właściwie można bazować tylko na jego historiach. Ile z nich jest prawdą? O tym w BG1 nikt się nie dowie. Ty skończyłaś grę z przekonaniem, że Namiir to pozer, choć sama twierdzisz, że nie masz co do tego pewności.


Ok, to się udało, tutaj szczerze gratuluję, ale mam pewne zastrzeżenie - o tym niżej.

Cytat:
Co do romansu... Zwróć uwagę, że sama przyjęłaś pewne założenia odnośnie prowadzenia tej relacji, a to i tak Namiir rozdawał karty. Właśnie tak jest stworzony ten romans - o ile gracz może się dwoić i troić, żeby próbować zrozumieć (a może i nawet nieco przechytrzyć?) Namiira, to i tak łotrzyk swoim zachowaniem wprawi w osłupienie i irytację. Namiir niejednokrotnie w rozmowach podkreśla, że nic nie musi być takim, na jakie wygląda. Chce być tajemniczy, chce zachować autonomię, poddaje gracza testom/próbom - a wszystko po to, aby udowodniać, że to on ma nad wszystkim kontrolę. To postać, która nie tylko chce uchodzić za skomplikowaną, ale też jest skomplikowana.


Ok, rozumiem założenia, tylko uważam, że nie można swoich założeń realizować poprzez odebranie graczowi narzędzi pozwalających się obronić, w tym wypadku opcji dialogowych. Przyznam, że wyjątkowo często w rozmowach z Namiirem nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć, bo żadna możliwa opcja nie była chociaż powiązana z tym, co miałam w głowie. Przez to niejednokrotnie czułam frustrację, że znowu wyszło na jego, ale nie dlatego, że faktycznie gość jest skomplikowany i miesza mi w głowie, tylko bo twórca postaci chciał, aby na takiego wyszedł. Uważam, że z Namiirem mogłyby powstać naprawdę ciekawe rozmowy, gdyby pozostawić graczowi szersze pole do reagowania i odpowiadania na jego czyny i zaczepki - nie oznacza to, że Namiir miałby się odsłonić jako postać i przestać być tajemnicą, a nagle gracz stałby się mistrzem retoryki i go wyjaśnił. W końcu Masambe też go coś tam jechał i jakoś łotrzyk głowy nie tracił (przynajmniej nie do czasu pojedynku :D). Namiirem cały czas można by kręcić i odpowiadać enigmatycznie, ale jednocześnie gracz miałby szansę wypowiedzieć na głos swoje spostrzeżenia (jak np. to, że coś mu się nie zgadza w tym, co mówi z tym, co widzi, przecież Namiir mógłby odpowiedzieć to co zawsze, tj. NIE MASZ PEWNOŚCI :D i pozamiatane, a gracz nie czułby się, jakby był jakiś głupszy od niego).


Cytat:
Ze swojej strony dodam tylko tyle, że Namiir milczał przez 100 dni zapewne dlatego, że kolejna rozmowa romansowa była uwarunkowana kolejnym rozdziałem. Romanse są zakodowane w ten sposób, aby ciągnęły się przez całą grę :)


No tak, ale to niczego nie zmienia w tym, co napisałam. Wyszło na to, że jest rozmowa romansowa, w której zapowiada, że mnie w sobie rozkocha, a następna to już jego rezygnacja. To gdzie ta próba rozkochania? Jeśli to było jego celowe gadanie, aby namieszać bohaterce w głowie, no cóż, spoko, ale brakuje możliwości wytknięcia mu tego, a to się aż samo cisnęło na usta.

To samo z tym, o czym pisałam, tj. wytknięciem, że trzeba się o mnie starać. Jeśli przez całą grę daję kiedy mogę sygnały, że jestem chętna i gotowa, a potem czytam o sobie takie coś, to chciałoby mu się odpowiedzieć chociaż "ale to ty dzwonisz :<". Jestem pewna, że jego odpowiedź dałoby się napisać w sposób zgodny z jego charakterem i emocjami/przemyśleniami, jakie miał wywoływać, a gracz, jeśli czułby frustrację, to nie z powodu braku możliwości zareagowania zgodnie ze sobą, a z powodu jego zachowania, czyli chyba tak, jak powinno być.

Cytat:
Myślę, że gra z Namiirem może być naprawdę ciekawa, aczkolwiek nie zdziwię się, jeśli w którymś momencie gracz wkurzy się na tyle, że postanowi go wykopać. No a sam romans to już w ogóle inna sprawa - wymaga naprawdę dużo cierpliwości.


Heh, to był mój sposób na to, aby go nie wykopać i jednocześnie nie zwariować - na wstępie założyć sobie, że trzeba trzymać emocjonalny dystans. :D Tylko dlatego przeżył starcie z Masambe, choć nie powiem, było coś satysfakcjonującego w oglądaniu, jak ten zarozumiały łotrzyk jest pokonywany dość szybko. xD O, to chyba też było dla mnie sygnałem, że ktoś tu za bardzo wychwala swoje umiejętności, ale też nie wiem, czy w BG da się tak zaprogramować pojedynek, żeby mieli równe szanse. Bo u mnie Masambe ruszał w pełnym rynsztunku na Namiira, który uparcie strzelał do niego z odległości 10 centymetrów. Ciekawa taktyka, szkoda że nieskuteczna. :P

Generalnie fajnie, jak takie trudne do obcowania postacie czasem zrobią coś, dzięki czemu nie czujemy, że tylko się katujemy, trzymając je przy sobie. Granie złymi graniem złymi, ale chyba nikt na dłuższą metę nie będzie przy sobie trzymał postaci, która tylko nas wkurza, nie ma żadnych zalet i jeszcze przez cały czas czujemy, że trzeba spać z otwartymi oczyma. Ja np. doceniłam, że Namiir wziął udział w ostatecznej walce z Sarevokiem (o czym przypomniał, i dobrze, bo bym nie zwróciła na to uwagi :D), wyszło na to, że ma przynajmniej krztę lojalności w sobie. To taka dygresja, czy też wskazówka na przyszłość (bo póki co nie mam zastrzeżeń w tym temacie, wręcz przeciwnie, sygnalizuję, że jest dobrze), bo wydaje mi się, że nie jest trudno przesadzić, gdy się tworzy takie nieprzyjemne postacie.

Cytat:
Każdy z NPC ma identyczną ilość kwestii dubbingowych. I jest to taka sama ilość, jak w przypadku oryginalnych NPC.


Nie mówiłam o kwestiach dubbingowych tylko tekstowych. Postacie bardzo często używają tych samych powiedzeń (które jednocześnie istnieją w formie dźwiękowej), wtrącają je niemal do każdej dyskusji, albo i do każdej. I o ile u takiego Masambe to brzmi całkiem logicznie (pochodzi z dziczy), to już u Namiira nie bardzo. Domyślam się, że takie powiedzonka miały uczynić z postaci charakterystyczne, ale powtarzanie na każdym kroku tych samych słów sprawiało, że stawały się raczej karykaturalne. To tak jakby Imoen miała do każdego dialogu tekstowego wplatać "chromolenie w bambus" albo coś w tym stylu. :D


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group