Children of Bhaal (Forum)
Największy polski Klan Sagi Baldur's Gate - Children of Bhaal

Planescape Torment - Planescape Torment - opinie, uwagi

palermo07 - 2004-12-25, 21:29
Temat postu: Planescape Torment - opinie, uwagi
Mam prośbę do wszystkich fanatyków PT urzędujących na tym forum. Czy moglibyście...... mnie jakoś nakłonić do gry w PT??? Zabierałem się do niej pare razy ale poprostu tak mnie na poczatku odpycha ze nie daje rady i wylaze z gry:) Wiec prosze napiszcie dlaczego ta gra jest taka wyjatkowa jak wszyscy mowia:)
Komcio - 2004-12-25, 21:57

Wyobraź sobie, że budzisz się w dziwnym miejscu. Jest ci zimno, czujesz jakby cię przeciągnięto przez szatkownice. Otwierasz oczy i stwierdzasz, że to miejsce nie wygląda znajomo. Tak właściwie to nic nie wygląda znajomo. Zdajesz sobie sprawę, że nic nie pamiętasz. Bierzesz głęboki oddech - przecież mogło być gorzej. Nagle podlatuje do ciebie czaszka. O ile pamiętasz czaszki nie powinny latać, (ale przypominasz sobie, że w sumie nic nie pamiętasz). Czaszka tytułuje cię "szefem." Potem zaczyna coś kręcić...
P:T to gra w której liczy się myślenie. Ważniejsza są tu dialogi niż machanie dwuręcznym młotem... Ale jeżeli nie chcesz poznać historii Bezimiennego, człowieka, którego życie jest udręką dłuższą niż ktokolwiek mógłby uwierzyć... Nie zmuszaj się. Ja odkąd zobaczyłem tą grę chciałem dowiedzieć się, dlaczego, ten mężczyzna, który całe ciało ma w bliznach nie może umrzeć. Chciałem zwiedzić sfery.... Później do tego doszli klimatyczni NPC, którzy sprawili, że bieganie ulicami Sigil nabrało innego, głębszego wymiaru. Ale może skoro ta gra ci nie wchodzi, to pograj w inne rpg, może za jakiś czas odpowiesz na wołanie świata Planescape... :twisted:

Jallil - 2004-12-26, 12:38

Racja w PT najważniejszą rolę pełni spryt, inteligencja i wyczucie gracza, a to chyba duży plus :) Wreszcie gra w której oprócz dobrej walki możemy popisać się swoją mądrością i sprawnością intelektualną, umiejętnością przekonywania i załatwiania spraw. Nie jest to typowa nawalanka, walka schodzi tutaj jakby na drugi plan, nie wszystko bowiem trzeba załatwiać mieczem :wink:
Hutnuk - 2004-12-26, 12:57

Jallil napisał/a:
walka schodzi tutaj jakby na drugi plan, nie wszystko bowiem trzeba załatwiać mieczem :wink:


Dokładnie. A nawet większości spraw NIE NALEŻY załatwiać mieczem:). Z resztą podstawowe cechy głownego bochatera to mądrość i inteligencja. Bez ich wysokiej wartości częsci sporej questów wogóle nie wykonamy...

Cruel - 2004-12-26, 13:54

Palermo... Jak rozumiem, argument że jest to najlepszy crpg jaki kiedykolwiek stworzono, jest mało znaczący? :wink:
Torment jest grą, której wartość wzrasta wraz z czasem, jaki nad nią spędzimy. Początkowo może nawet odrzucać - jednak z czasem, gracz powoli przyzwyczaja się do panujących w niej realiów i klimatu, a początkowe możliwe negatywne odczucia zostają zastąpione podziwem dla świata, zainteresowaniem wobec losów Bezimiennego i jego towarzyszy, chęcią zwiedzenia jak największej części Sfer, jak również pragnieniem ostatecznego poznania, co tak naprawdę stało się z Bezimiennym, iż doświadcza on teraz takiego losu....

Tom_Infernus - 2005-01-06, 22:59

Poczatkowo tez tak mialem - nie chcialo mi sie grac. Duzo czyatania, mlo NPC, swiat jakis takli brudny i odpychajacy...
Ale zaraz - ja mialem namawiac przeciez, a nie odwrotnie :P
No wiec pozniej bylo juz tylko lepiej. Sporo czytalem o P:T wiec sie poprostu zawzialem i gralem :)
P:T ma ta cudowna ceche, ze laczy (przynajmniej jak dla mnie) w sobie cechy zarowno cRPG jak i zwyklego RPG (tak, tak - dobrze przeczytaliscie :P ). Dzieki swym ogromnym ilosciom tekstu P:T wymusza na graczu wczowanie sie w swiat, w losy Bezimiennego, ... Gra oferuje nam o wiele wiecej niz sam swiat przedstawiony na ekranie monitora. Wiele trzeba sobie wyobrarzac, ulozyc w umysle - tak jak w zwyklym RPGu :)
To tak mi jeszcze przyszlo do glowy poza argumentami innych :P

marynarzyk16 - 2005-01-09, 13:55

Dla mnie ta gra zakrawa na miano swoistej religii - jest po prostu jedną z najwspanialszych gier, w jakie kiedykolwiek grałem. Główny bohater znajduje odzwierciedlenie w nas samych - gra uświadamia nas, że w każdym momencie naszego życia jesteśmy takim Bezimiennym, utożsamiamy się z nim. Dowodzi, że wiara może zmieniać i kształtować świat... naucza, jak postępować zgodnie ze swym etosem - jest to po prostu arcydzieło i nie mogę się od niej oderwać...
Mefisto - 2005-08-24, 13:44

Jesli jesteśmy już w znacznym momencie gry coś nie pozwala nam przestać,brniemy w to dalej dlatego trudno sie oderwać od komputera (przynajmniej był tak w moim przypadku).
Dead - 2005-08-24, 13:51

Mefisto napisał/a:
esli jesteśmy już w znacznym momencie gry coś nie pozwala nam przestać,brniemy w to dalej dlatego trudno sie oderwać od komputera


To już jest czysty masochizm..
Nie ma to jak się troszkę udręczyć :D

Co innego BG..
Na samym początku tak fajnie, zaczyna się nową grę, znowu się przejdzie cudownego baldurka...
Ale gdzieś po dniu grania wymiękam, brnę trochę na siłę, i totalnie nie jestem w stanie grać w tą nudną grę... :cry: Niegdyś tak wspaniałą...
Zresztą PTka przelazłem tylko jeden raz, i to niedawno, i bym se znowu przelazł, ale mnie odpycha cos jakoś.. buu..

Matheous - 2005-08-24, 17:57

@up-HERETYK!!!(znak krzyza, zatyka sobie uszy palcami, skacze z okna) ja tego nie moge slyszec! ;)
Jak ci sie nie chce przechodzic BG again, to sciagnij sobie pare modow, w ktore jeszcze nie grales. Chocby nie wiem, jakim gownem by byly, to zawsze nowe wrazenia ^^
A co do PT... Tutaj jest tak pieronsko duzo drog do skonczenia drog(choc de facto jest jedna:P), ze ja nie wiem jak ci sie on moze znudzic przed 5 przejsciem... Ja przeszedlem 2 razy(zlodziejem i wojem), a przy graniu magiem musialem zrobic formata :/ i baardzo chetnie bym se jeszcze pogral -.^ Pamietaj, ze jeszcze na 80%:
-nie zdobyles Serca Zachariasza
-nie miales charakteru Chaotyczny Zly
-nie dolaczyles do Chaosytow
-nie uzyles Runy Cierpienia
-nie uzyles czaru Zyczenie
-nie uzyles czaru Niebianskie Zastepy(zajebisty filmik:P)
Poki tego nie zrobisz, to nie mozesz powiedziec ze ci sie znudzil Torment^^

Karanith - 2005-08-24, 18:34

Wszystkie wymienione powyzej rzeczy zrobiłe i Torment jeszcze mi się nie znudził.
A jeśli by ktoś wpadnie w jakąś monotonnie czy ślepe brnięcie do przodu, byle fabuła się ruszyła - niech czyta uważniej dialogi! Podczas jednej gry, przez jakiś czas, miałem taki problem (ech, BG2 odmóżdża :wink: ) - zacząłem czytać dokładniej, każe zdanie, nic nie omijałem (prócz jakiś tam gadek sklepikarzy - 10 razy z rzędu to samo), wczuwałem się dokładniej w sytuację - wróciły cudne wspomnienia z pierwszego przechodzenia... Polecam taki sposób na "rutynę" - może komuś pomożę, nie tylko w Tormencie!
Grzebul - nie zmuszaj się do gry. Lepiej, zeby chwilę poleżała na półce i potem z przyjemnością wrócic do niej, niż się katować (to tak, jakby cyztać jakąś książkę dwa razy z rzędu - ja tam nie lubię :P ).

Tyle :wink:

hans olo - 2005-12-20, 23:28

Dokładnie. Rutyna to wielki grzech. I przyznaję, tez go spróbowałem. A jak komuś się nie podoba, że trzeba przeczytać 3600 stron tekstu (tyle jest go w Tormancie), to zapewne zacheci go fakt, ze w żadnej, nawet najbardziej wypasionej grze 3D nie było tak pięknie zrobionych efektów czarów (szczególnie tych wysoko poziomowych). Och, żeby tak powstał mod do BG2 na takie czary, mhhhhmmmmm.
Coincidence - 2006-01-03, 12:21

<BEZCZELNY SPAM>

hans olo napisał/a:
Och, żeby tak powstał mod do BG2 na takie czary


Khem - paręmodów ma grafikę pojedynczych efektów, wykorzystywanych przy czarach Tormenta. Akle tych wysokopoziomowych ( czytaj: ładniejszych ) nie da się bez rekompilacji .exe; a nawet z tym nie wiem, czy się da. Możesz mi zasadzić kopniaka w rzyć za niszczenie marzeń :|

</BEZCZELNY SPAM>

chisette - 2006-01-06, 21:51

heh, temat pewnie już wieki nieaktualny, ale *muszę* napisać swoj komentarz i rekomendację w jednym zdaniu, na szczęście dla was będzie krótkie.
Otóż jest to pierwsza gra, przy której siedziałam do 7 rano i zupełnie nie czułam się zmęczona :D skubaństwo wciąga.
Karan napisał/a:
A jeśli by ktoś wpadnie w jakąś monotonnie czy ślepe brnięcie do przodu, byle fabuła się ruszyła - niech czyta uważniej dialogi!

Si, to znacznie lepiej pozwlaa się wczuć w klimat, zamiast odruchowego enter, enter, enter aż do wyboru opcji dialogowych. jeśli chodzi o BG zaczęłam odczuwać pewną przyjemność nawet z rozmów z napotkanymi osobami, do fabuły to nic nie wnosi ale tworzy nastrój :)
a w pt to jakoś samo przychodzi naturalnie, dialogi są genialne, moim zdaniem to najlepszy element tej gry.
klimat, moi drodzy, klimat to podstawa, a efekty specjalne sa daleko, daleko w tyle :>

Valsharess - 2010-08-04, 09:20

mam Tormenta (kupilam na allegro;)) i nie zawaham się go użyć, też jeśli będę gdzieś w przestrzeni zawieszona, wybaczcie.

to będzie moja druga przygoda z tą grą, pierwsza niedokończona niestety z racji konieczności dzielenia się komputerem z braćmi. pamiętam, że wciągnęła mnie bardzo. fabuła, postaci, muzyka - Cudo!

Leoncoeur - 2010-08-04, 09:55

Nie wypowiadałem sie na temat PT, to to zrobie :)


Na pierwszy rzut fabula.
Wprost genialnie zrobiona i dopracowana, pomysl chyba niepowtarzalny, aczkolwiek bezsensownie liniowa.
Drobne Questy pt. "przynies, wynies, pozamiataj" - w roznych czesciach Sigil, nie daja pola manewru. wszystko kreci sie wokol poszukiman bezimiennego.
Sama intryga bije na glowe ta z Fallouta, i zdecydowanie zostawia za soba z tylu Baldursowską.
Jednak ta liniowosc zabija to wszystko sprawiajac, imho, ze cierpi na tym...

...klimat gry.
Questy niezwiazane z fabula glowna, sa blade do bolu i wcale ich nie tak duzo. Nie da sie zasmakowac Sigil, tak jak Wastlands, czy Amn.
Przez to swiat wyglada sztucznie i plytko, jak sliczna papierowa atrapa na planie Hollywood :)
Wg mnie ciezko byloby jakiejkolwiek grze zblizyc sie do zrobienia takiego klimatu jak w Falloucie, ale na tym polu, Torment przegrywa wyraznie nawet z Baldurs Gate.
Zmarnowany niewyobrazalny potencjal...

Sytuacje ratuja troche interakcje.
Na tym polu, Torment zostawia porownywane gry z tylu. Mozliwosc pogadania z towarzyszem z druzyny w kazdej chwili, obłednie rozbudowane i wciagajace rozmowy, oraz wprowadzenie na wieksza niz w porownywanych grach 'dzialan' w oknie dialogowym - dodaja grze smaku :)
ale tylko pozornie :(
Procz kilku watkow z towarzyszami podrozy, ich rozmowy sa poblokowane.
W sensie - pogadam z npc'em na poczatku (zbadam all opcje dialogowe) i tyle...
Fakt, po posuwaniu sie w fabule coraz glebiej, dochodza nowe watki, o ktore mozna przyjaciol pytac, jednak nie jest tego wiele.
Jedynym wyjatkowym aspektem, jest tu Morte, ktory wszedzie cos wcisnie, zagada, etc. Gdyby wszyscy NPC byli zrobieni w ten sposob, to byloby juz swietnie.
Jednak nie jest, i mimo, ze w porownaniu z Fallem, czy BG to wyrazna roznica, to pozostaje niedosyt, ktory ja ciut zaciera.
Zreszta w Baldursie bylo wiecej interakcji niezaleznych od Bohatera.
Ok, nie moglem nawiazac rozmowy z towarzyszem, ale co jakis czas sami zagadywali, byla swego rodzaju niespodzianka, jak Korgan wcina sie w jakims miejscu z dyskusja, Aerie oswiadcza ze jest w ciazy przy wejsciu do jaskini licza, lub Jansen wylatuje z tekstami ktore rozkladaja na lopatki.
W Tormencie tez sa takie wyskakujace interakcje w druzynie, ale w tak mizernej ilosci, ze zal tylek sciska...
Nieporownywalne sa tez romanse w grze.
W planescape sa zaznaczone w subtelny i ciekawy sposob, jednak sa niczym, przy baldursowskich.
Nie zauwazylem tez np. 'misji towarzyszy' jak juz sie do druzyny dolaczy, to nie ciagnie Cie na jakas misje, tylko potulnie idzie dalej.
Jedyne questy zwiazane z NPCem to miniqueścik 'o przylaczenie' dla Ignacego, czy rozmowami w przybytku Nie-Slawy.
Marnie...
Same rozmowy w grze, mimo, ze rozbudowane do bolu i przez to ciekawe, wyrozniaja sie po glebszym zastanowieniu sie nad nimi tylko obietoscia i 'dzialaniem w oknie dialogowym'.
Choc tu Torment wygrywa, bo wiele opcji rozmowy jest tak swietnie ukrytych w glebi , ze mozna do nich po prostu nie dotrzec. To jest fajne np w Falloucie, gdzie niektóre easter eggi wyłapuje się dopiero za któryms razem, jednak w stosunku do takich ukrytych dialogów w PT jest padaka, bo to naprawde zalezy tylko od fartu

Grafika niczego sobie, jest wiele drobnych szczegolow w ktorych jest lepsza, oraz gorsza niz np w Falloucie czy bG.
Jednak wszystko niszczy interface, ktory jest... hm... nazwac go obrzydliwym, to obrazic to okreslenie :P
Odstrecza mnie strasznie :(
Z jednej strony wiecej ruchu postaci, zarowno w oknie gry jak i avatarach, wiele ladnych grafik i sylwetek, ale z drugiej to co pod oknem gry jest koszmarnie brzydkie :(

No i w koncu trudnosc.
Sorry...
Jak siegam po gre, to mam nadzieje, ze mnie wciagnie - Torment wciagnal...
Jednak mam tez nadzieje, ze bedzie dla mnie stanowic jakies wyzwanie (chociaz przy pierwszym przechodzeniu gry).

Z jednej strony, to gra dla osob wyczulonych i inteligentnych, a z drugiej dla debili...
Wiekszosc smaczkow mozna poznac na zasadzie bezmyslnego klikania w dialog, stosowania sie do wyraznych jak diabli wskazowek, etc., pozostałe w wyniku szczęścia i zbiegu okoliczności. Z punktu widzenia intelektualnego, wystarczy miec 22 - 23 madrosci i intelektu (dosc wczesnie do uzyskania jak sie w to pakuje) i wiekszosc tajemnic podanych na talezu...
Mamy takie cechy i rozlozenie jakiegos silnego przeciwnika = klikniecie kilku tekstow w oknie dialogu, heeeellloooou... :roll:
Zeby to chociaz bylo zrownowazone i w zamian za to, ze wielu przeciwnikow wprost masakruje sie sila woli i intelektem za pomocą nudnego klik klik, byli przeciwnicy z ktorymi trzeba sie wysilic fizycznie - nic z tego!

Przechodzilem sobie gre 2 zlodziejami i wojem, goraco bylo tylko w kostce Modronow, (ale tam sam sobie zafundowalem problem debilnie robiąc save). Zreszta wystarczylo, ze wzbogacilem sie o 1 wojownika (Nordom) i zostawilem gre na jakis czas by sie zycie podladowalo i konstrukty fruwaly...
do konca gralem gosciem z S, Wt - 10 i Zr 12 - 14 i solo moglem z demonami startowac :(
tragedia po prostu :(
to strasznie odstrecza od gry.


dlatego polecam, bo są plusy tej gry, no i w sumie tor pzecież klasyka.
Jednak nie nastawiajcie się na wybitne fajerwerki

morgan - 2010-08-04, 10:11

Valsharess napisał/a:
fabuła, postaci, muzyka - Cudo!

Do czasu;> W sumie pod koniec to jedynie muzyka daje radę (za to jak!) Piszę, żebyś nie czuła się tak cholernie rozczarowana jak ja. Kiedy grałem po raz pierwszy wyjazd za granicę powstrzymał mnie przed skończeniem, jak się potem okazało przerwałem tuż przed wyruszeniem do Raveli. Więc tliło się gdzieś tam we mnie przekonanie, że to przezacna gra, choć bardzo raził mnie "slang" Anny, po prostu działa mi na nerwy. Okoliczności pozwoliły przysiąść do Tormenta dopiero po dobrych kilku latach (w zeszłym roku). Grając doszedłem do wniosku, że wcześniej i tak poznałem najlepszą część - Sigil (choć w niej problemem jest brak właściwie porządnych questów pobocznych), reszta to szajs (poza motywem z poprzednimi wcieleniami i Deionarrą w Fortecy Żalu i może słupem z czaszkami oraz Ravelą (cóż może zmienić naturę człowieka) - te części mają w sobie ten Tormentowy "kieł" fabularny, reszta to zapchajdziury i nawet motyw z Klątwą pozostawia wrażenie niedosytu, bo zakrawa na niedopracowany. Niby ok, są rzeczy fajne, ale całokształt wydarzeń od opuszczenia Sigil rozczarowuje - nie trzyma tak wysokiego poziomu jak samo miasto, a szkoda.
Jedynym dużym minusem Tormenta jest koszmarna liniowość - nawet w Sigil, gdzie teoretycznie robimy co nam się żywie podoba, przy drugiej grze uświadamiamy sobie, że chodzimy jak po sznurku, po opuszczeniu miasta sfer jest jeszcze gorzej - tam czuje się tę smycz już za pierwszym razem.
Prezentowany w Tormencie świat jest jednak bardzo integralny i nawet najmniejsza zmiana grozi bezpowrotnym zniszczeniem tego kruchego balansu. Ma to swój wydźwięk w ilości modów, które można policzyć na palcach obu rąk - przynajmniej nie cierpi na charakterystyczny dla Baldura zalew szajsu.

Leoncoeur - 2010-08-04, 10:13

No i końcówka, jakaś taka IMHO marna, naprawde gorszej nie widziałem w żadnym RPGu :(
morgan - 2010-08-04, 10:17

Nom, zgodzę się - nie wiedziałem WTF po spotkaniu z ostatnim bossem - tragedia - w dodatku żadne z rozwiazań nie daje jakiejkolwiek satysfakcji.
kol - 2010-08-04, 10:43

Leon, chyba pomyliłeś Tormenta z hipersupermegaRPG marzeń. Oczywiście, istnieje wzór co sposobu gadania i ułożenia dialogów no i prostym podbiciem MDR i INT można mieć wszystko jak na tacy. Ale to już sprawa gracza, co z tym zrobi - przeklika wg wzoru czy będzie czytał (choć mnie czasami odstręczały dialogi quasifilozoficzne) - mówię o pierwszym przejściu Tormenta.

Co do końcówki - co kto lubi, no i w tym przypadku jest większa nieliniowość niż w zakończeniu Trąbala, to sobie zakonotujcie.

Val, masz szczęście ;)

morgan - 2010-08-04, 11:18

kol napisał/a:
no i w tym przypadku jest większa nieliniowość niż w zakończeniu Trąbala, to sobie zakonotujcie.

Tak, tyle że Trąbal stanowi samo zakończenie Sagi, porównując je w tym aspekcie - zakończenie Tormenta stanowi żenadę po maksie. Za to w stosunku do Athkatli Sigil odpada w przedbiegach.

Yarpen - 2010-08-04, 12:33

Cytat:
W Tormencie tez sa takie wyskakujace interakcje w druzynie, ale w tak mizernej ilosci, ze zal tylek sciska...

Dodam od siebie, że o ironio dialogów jest sporo. Około 80. I wszystkie są udźwiękowione. Jednak przez nieco skopane skrypty + masakrycznie wysokie timingi zobaczysz może 3-4 w przeciągu pojedyńczej gry. Poprawka znajduje się w którymś z modów Qwinna. Fixpacku chyba, który jest dostępny w polskiej wersji językowej.

Rob - 2011-03-01, 01:14

Pamiętam, że kiedy grałem pierwszy raz, a było to już wiele lat temu (zaraz po ukazaniu się gry), to miałem spore problemy z jej ukończeniem. Głównie dlatego, że grałem wojownikiem z niską inteligencją i mądrością, a że nie miałem wówczas Internetu, to w momencie jakiejś zagwozdki zacinałem się na długie miesiące. Pamiętam, że nie mogłem znaleźć wejścia do Fortecy Żalu i grę odstawiłem na trzy (sic!) lata, dopiero po ich upływie odświeżyłem stare save i ukończyłem, a następnie przeszedłem jeszcze dwa razy - wpierw magiem, a następnie znów wojownikiem, ale za to z wysoką int. i mądrością. Ta ostatnia opcja jest moim zdaniem najlepsza - w walce i tak wymiatamy przy pomocy odpowiednich przedmiotów, a na koniec XP leje się strumieniami, więc i cechy rosną. Co do drużyny, to nie ma co odzierać się z przyjemności grania pełnym składem. Postacie są bardzo barwne i diametralnie różne od tych znanych z BG, wyjąwszy może Annę. Latająca czaszka, ożywiona zbroja, człowiek-pochodnia. Dopiero przy trzecim przechodzeniu okroiłem skład do 4 postaci.
Grafika b. ładna, efekty czarów niszczą, muzyka rewelacyjna, do interfejsu zaś trzeba się przyzwyczaić - ja wpierw nań kląłem, ale potem nie sprawiał mi trudności. Świat przedstawiony w grze wbija w fotel. Brudne i odrapane Sigil to chyba najbardziej niszczące miejsce w grze, duszna atmosfera, dziwaczne budynki itd. Nigdy nie grałem w papierowe Planescape, ale sama koncepcja wydaje mi się ciekawa. Wreszcie dostajemy grę fantasy bez elfów, krasnali, hobbitów, goblinów i reszty sierot po Tolkienie, bezmyślnie i do bólu nudnie reprodukowanych w coraz to kolejnych RPG. Prawie zupełna rezygnacja z mieczy też przypadła mi do gustu.
Fabuła moim zdaniem mistrz. Chyba nigdy mnie tak żadna gra nie wciągnęła. Cień gęstnieje i podąża za nami, czasu coraz mniej, a w głowie pustka. Świetny zamysł. Postać Bezimiennego bez dwóch zdań genialna, to chyba najlepszy protagonista z jakim miałem do czynienia w cRPG.
Masa dialogów, opisów, duży wpływ Inteligencji i Mądrości na opcje dialogowe. I co ważne - cała masa doświadczenia za bezkrwawe rozwiązywanie zadań (czyli to, czego brak mnie wkurzał w BG). Co ciekawe, da się przejść P:T prawie całkiem bezkrwawo, bo zabić trzeba tylko jedną istotę.
Zakończenie - również mistrzowskie. Zależy też, o którym mówimy, bo gra oferuje ich kilka, co samo w sobie było chyba ewenementem Możemy pozwolić się wchłonąć jednemu z poprzednich wcieleń, możemy się zabić przy pomocy specjalnego sztyletu, możemy wreszcie stanąć oko w oko z naszą śmiertelnością i tu też postąpić dwojako.A filmik końcowy to już czysta poezja, Bezimienny w ramach odkupienia trafia na Wojnę Krwi, łapie za topór i rzuca się w wir straszliwej bitwy. MOC!
A teraz wady - sygnalizowana wyżej liniowość, mała liczba pobocznych questów oraz stosunkowo niewielki wpływ gracza na postać Bezimiennego powodują niestety, że gra jest właściwie na raz. A że mało modów? Trudno.
Niemniej jednak uważam, że jest to jedna z najlepszych gier cRPG, o ile nie najlepsza. U mnie zajmuje miejsce w ścisłej czołówce koło sagi BG i pierwszego Fallouta. Dziwi mnie tak ostra ocena P:T na Waszym forum, ale co kto lubi.

Nero - 2011-03-01, 07:17

Rob napisał/a:
gra jest właściwie na raz


Śmiem się nie zgodzić. Dopiero za którymś razem odkryłem różnorakie smaczki w grze. Na przykład jeden z mieszkańców Ula nas rozpoznaje i daje sztylet, ktoś pamięta jedno z wcieleń. Ponadto można przejść grę innym składem ekipy, inną klasą itp.

Karanith - 2011-03-01, 07:36

Rob napisał/a:
odświeżyłem stare save i ukończyłem, a następnie przeszedłem jeszcze dwa razy


Rob napisał/a:
gra jest właściwie na raz.


Trochę się sobą kłócą te dwa zdania.

Jeśli chodzi o Tormenta, to swoje już wielokrotnie pisałem, więc skrótowo: PT to najwspanialsza gra w historii, z doskonałą fabułą, niepowtarzalnym klimatem i niesamowitą oprawą audiowizualną. A ci, którym się nie podoba, zwyczajnie się nie znają, o!

Rob - 2011-03-01, 10:15

No może trochę nieprecyzyjnie się wyraziłem; po prostu jeśli zrobić postać z wysoką inteligencją i mądrością, i nastawić się na rozmowy i zgłębienie świata, to nie ma co odkrywać smaczków i pobocznych dróg. Niemniej jednak sam zapewne jeszcze do tej gry wrócę - mnie ona jakoś nie nudzi :mrgreen:
Li - 2011-03-01, 10:35

Rob napisał/a:
po prostu jeśli zrobić postać z wysoką inteligencją i mądrością, i nastawić się na rozmowy i zgłębienie świata, to nie ma co odkrywać smaczków i pobocznych dróg

Nie bardzo rozumiem to zdanie, przecież właśnie te dwie cechy ustawione wysoko dają dopiero możliwość odkrywania wszelkich smaczków?
Ja przeszłam Tormenta w całości drugi raz w ostatnie wakacje, sprawiło mi to naprawdę dużą frajdę, ta gra ma w sobie *coś*, chociaż prawda, że generalnie jest bardzo liniowa. Ale mnogość różnych opcji i rozwiązań w ramach tej głównej linii fabularnej jak dla mnie wszystko rekompensuje. Wielka szkoda, że tak rozbudowana interakcja z otoczeniem nie została uwzględniona w Baldurach... ale całe szczęście, że istnieją do tych ostatnich mody, które ratują sytuację. ^^ A że nie ma modów do Tormenta? W moim odczuciu broni się sam.

Vinci - 2011-03-01, 10:43

Li napisał/a:
Nie bardzo rozumiem to zdanie, przecież właśnie te dwie cechy ustawione wysoko dają dopiero możliwość odkrywania wszelkich smaczków?


Chyba chodziło mu o to, że po przejściu postacią z wysoką mądrością, charyzmą i inteligencją nie ma sensu grać znowu, bo już wszytko odkryte. Warto przejść najpierw postacią przygłupawą, a potem mądrzejszą itp. żeby zobaczyć ogromne różnice, ale nie zgodzę się z tym, że później już nie ma nic do odkrycia, zawsze można zmienić drużynę, zajść w jakieś nowe miejsce, znaleźć jakieś nowe opowieści od trupów za pomocą Gadaj-Kości-Opowieści. Pewnie jakbym zagrał teraz znowu, to odkryłbym coś nowego.

Li - 2011-03-01, 10:53

Chyba że tak, dziękuję pokornie za objaśnienie głupiej babie. ^^ Ale i tak bym się nie zgodziła, bo wysoka mądrość+inteligencja nie oznaczają tylko *jednego* rozwiązania, a odkrywają wiele możliwych ścieżek. Nie ma szans tego wszystkiego zbadać w ciągu jednej, dwóch czy trzech rozgrywek. A już szczególnie jeśli gra się bez solucji... ^^
Archerito - 2011-05-29, 13:16

Dlaczego zagrać? Bo jest to klimatycznie najlepszy cRPG w jaki grałem. Owszem BG jest świetny i zachęca do grania kilka razy, Fallout jest rozbudowany, ma świetny system walki i mnóstwo zadań pobocznych ale P:T ma w sobie coś tak niesamowitego że nawet nie wiem jak to nazwać. Jeżeli uważasz że postacie w BG/BG2 są bardzo dobrze zarysowane charakterologicznie to te z P:T po prostu pokochasz...tak niesamowitej gromadki nie spotkamy już chyba w żadnej grze. Gadająca czaszka, płonący żywym ogniem mag, sukub który bardziej niż rozkosze cielesne ceni sobie rozkosze umysłu, wojownik którego utrzymuje przy życie tylko własna prawość i wiara...po prostu perły. Kolejną sprawą jest historia...owszem na drugiej szalce mamy zapylanie po wodę gdyż w naszym schronie jej zabrakło oraz mszczenie się na mordercy naszego ojca by na końcu w obu przypadkach zbawić świat. Wyświechtany temat... A tutaj? Poszukiwanie własnej historii, odpowiedź na pytanie dlaczego jesteśmy nieśmiertelni. Mamy gdzieś ratowanie świata, nie interesuje nas walka z Bogami czy szalonymi magami...próbujemy po prostu zrozumieć to kim jesteśmy. Czy jest postać z którą można się bardziej utożsamić? Przecież przez całe nasze życie każdy z nas robi dokładnie to samo...szuka prawdy o tym kim naprawdę jest. Grafika jak na tamte czasy była naprawdę świetna a efekty czarów powalały na kolana. Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim że przy rzuceniu czaru jest wyświetlany filmik!!! Tak rzucasz czar walka zostaje przerwana...oglądasz niesamowity filmik i wracasz dalej tłuc bad boyów. Troszkę to przypomina przyzywanie summonów z FF VII. Muzyka nie będę się rozpisywał jest naprawdę piękna. Głosy dobrane niesamowicie...po prostu idealnie. I na koniec powiem tylko tyle...kiedy zamordowano Goriona, Khalida i Dynaheir no cóż mówi się trudno...takie życie. Kiedy zostajemy "zdradzeni" tu czy tam...no bywa. Chodzi mi o to, że nie wywołało to we mnie większych uczuć. Kiedy w FF VII zginęła Aerie poczułem smutek i żal...naprawdę lubiłem tę postać. Ale kiedy Morte przy słupie czaszek opowiada nam jak to trwał przy nas ciągle, jakim gnojem byliśmy wcześniej i generalnie w jaki sposób jesteśmy z nim powiązani najnormalniej w świecie myślałem, że się rozpłaczę. Zawiesiłem się i próbowałem ogarnąć rozumem to czego się właśnie dowiedziałem a w moim sercu pojawił się tak ogromny ból i współczucie dla tego bohatera, że to aż chore żeby troszkę kilka linijek kodu wywołało w człowieku takie odczucia. Aczkolwiek tak właśnie było...więc jeżeli naprawdę uważasz się za fana gier cRPG a w grze szukasz klimatu oraz historii, która wgniecie Cię w fotel a Twój stan emocjonalny zostanie przyrównany do kobiety w 8 miesiącu ciąży to musisz w to zagrać...bo jeżeli Ty nie pójdziesz po tą grę to PANI przyjdzie po Ciebie...
Trista - 2012-03-03, 16:37

Właśnie dotarło do mnie, że w logice P:T istnieje pewna luka. Skoro Deionarra podróżowała z Bezimiennym i dotarła z nim do Fortecy żalu, powinna wiedzieć że to tam znajduje się cel podróży głównego bohatera, a przecież spotykamy ją praktycznie na samym początku, ale ona nam nic nie mówi, no dobra, wspomina jedynie w swojej wizji i to w formie raczej mglistego przekazu. Powinna jednak pamiętać jak się tam dostać.

A może chodzi o to, że ona nie chce nam pomagać w naszej podróży, chce byśmy sami dotarli do celu. W końcu Deionarra zdaje się mieć do nas żal. W sumie gdy poprosimy ją o pomoc w wydostaniu się z kostnicy ona przeklina nas (nie pamiętam czy to dokładnie tak jest, bo po pierwszym razie, gdy zaliczyłam tą wpadkę już nigdy nie wybierałam tej opcji).

Czyli w sumie sama sobie to wyjaśniłam, ale nie zaszkodzi jeśli podzielę się tym spostrzeżeniem.

torian - 2012-03-03, 16:53

Morte też wiedział a nie powiedział, z innego powodu.
Trista - 2012-03-03, 17:06

Przypomnisz mi czemu? Jeszcze Dak'kon powinien wiedzieć. tylko dlaczego nie powiedział też już nie pamiętam... No co za łajzy... wrobiły Bezimiennego w tą całą bieganinę po sferach...
torian - 2012-03-03, 17:12

Dak'kon ogólnie był oszczędny w słowach. Morte tłumaczył się tym że nigdy nie wiedział do końca kim będzie kolejne wcielenie (kilka z nich próbowało pozbawić go... życia zaraz po przebudzeniu w kostnicy). Ale to nie tłumaczy dlaczego nic nie powiedział kiedy już zorientował się że Bezimienny jest w miarę poczytalny. Bał się że się wkurzy? Zarówno Morte jak i Dak'kon wyśpiewali wszystko dopiero przyparci do muru przy wejściu do twierdzy.
Trista - 2012-03-03, 17:25

Racja, było tak, dzięki. Zastanawiałam się przez chwilę czy było to coś jeszcze ale chyba nie... Najlepiej wszyscy by zrobili gdyby powiedzieli wszystko co wiedzieli na samym początku, ale wtedy popsułoby to całą grę :D
kol - 2012-03-04, 00:10

Bohater potrzebuje czasu, aby zrozumieć swoją sytuacje w świecie, zrozumieć - mówiąc hermeneutycznie. Musi wyeksplikować struktury, w których uczestniczy oraz ich metafizyczne rozwinięcia w dyskursach i tych rozwinięć możliwości praktyczne. Bezimienny zapomniał, on musi teraz *zrozumieć*, a nie dowiedzieć się. A na to trzeba czasu :) Tak to sobie tłumaczę. Akurat gram teraz znowu w Tormenta, gra zachwyca.
torian - 2012-03-04, 10:26

Swoją drogą, co by pomyślał Bezimienny gdyby obudził się na stole w kostnicy z dziura w pamięci a latająca czaszka opowiedziałaby mu równie zakręconą historię.

Zresztą, może taki scenariusz już był...


W całej tej historii nie rozumiem jednego. Początkowo po uzyskaniu nieśmiertelności Bezimienny nie tracił całkowicie pamięci w momencie śmierci, dopiero po wielu zgonach jego problemy z pamięcią zaczęły się nasilać.

Zatem moje pytanie brzmi - dlaczego w trakcie gry główny bohater może ginąć wielokrotnie bez uszczerbku na umyśle?

W jednym z wywiadów autorzy tłumaczyli to tym że magia Raveli zaczęła słabnąć, musiała ona jednak stopniowo słabnąć od samego początku, a zatem dlaczego jej efekty najpierw się nasilają po to by później osłabnąć?

kurtz - 2013-08-29, 13:55

Wie ktoś może ile dokładnie walk jest niezbędne do ukończenia gry (podobno cztery?) i o które walki chodzi?
porfirion - 2013-08-29, 14:33

Tak po dość szybkim (i pewnie niezbyt dokładnym) przypomnieniu sobie w głowie całej gry wychodzi mi, że konieczne walki to:

- zombie na samym początku gry - ma klucz, bez którego nie przejdziemy do następnej sali;
- Ravela - o ile pamiętam, dopiero po jej śmierci można się wydostać z Labiryntu;
- Trias w Zniszczonej Klątwie - tj. nie trzeba go dobijać, ale musimy z nim walczyć i zbić mu ileś tam PŻ, by się poddał.

Ale możliwe, że o czymś zapomniałem - przede wszystkim nie pamiętam dokładnie, jak to było w katakumbach. Niewykluczone, że tam trzeba było zabić np. jakieś czaszkoszczury, czy inne potworki, by przejść dalej. No i oczywiście przy takim "maksymalnie bezwalkowym" podejściu do gry trzeba uciekać przed wszystkimi bandytami, potworami, demonami (czy jakich tam wrogów aktualnie spotykamy), co może być dość uciążliwe ;)

kurtz - 2013-08-29, 17:30

Dzięki.
Będę próbował przejść z jak najmniejszą ilością walk, zobaczę, jak się będzie grało :)

Gedeon - 2013-08-29, 21:15

W kwestii czwartej koniecznej walki:

słusznie Ci się kojarzy, Porfirionie z tymi katakumbami. Czaszkoszury na Ziemiach Umarłych. Trzeba je ubić, inaczej szkielet-kapłan nas nie wypuści (być może alternatywną metodą jest ubicie kapłana, ale tak, czy inaczej - walka).

torian - 2013-08-29, 21:19

Kapłan wypuści nas też jeśli wydamy Soego, a ze szczurem można się dogadać.
Gedeon - 2013-08-29, 21:28

Czy na pewno wydanie Soego jest alternatywą dla zabicia czaszkoszczurów? Wydaje mi się, że musimy wypełnić oba zadania, żeby zdobyć zaufanie kapłana. I czy na pewno z tymi szczurami da się dogadać? Zdaje mi się, że one od razu są ustawione na czerwony i nawet nie da się zacząć dialogu. Zresztą bodajże jedynym czaszkoszczurem, z którym da się rozmawiać, jest ten w komnacie Wielojedności.
torian - 2013-08-29, 21:35

Mój błąd, wydanie Soego niczego nie załatwia ale jest jeszcze inna metoda. Można przekonać Mary by wpuściła nas do Milczącego Króla, wtedy kapłan wypuści nas w zamian za dyskrecję.

Co do szczura to chodziło mi właśnie o przywódcę, pozostałe można ominąć.

Gedeon - 2013-08-29, 21:46

Cytat:
Mój błąd, wydanie Soego niczego nie załatwia ale jest jeszcze inna metoda. Można przekonać Mary by wpuściła nas do Milczącego Króla, wtedy kapłan wypuści nas w zamian za dyskrecję.

Tego nie wziąłem pod uwagę, wychodzi na Twoje :wink:

porfirion - 2013-08-29, 22:00

A tak abstrahując od tej całej spoilerowej dyskusji ;)
Jak się zdziwiłem, gdy zobaczyłem (poprzez solucję oraz youtubowy gameplay, bo w wersję ang nie grałem), że po angielsku gość nazywa się "Soego" - to po polsku go skrócili do "Soe", pewnie po to, by dało się go jakoś w miarę odmieniać przez przypadki :)

morgan - 2013-08-29, 22:01

porfirion napisał/a:
że po angielsku gość nazywa się "Soego" - to po polsku go skrócili do "Soe", pewnie po to, by dało się go jakoś w miarę odmieniać przez przypadki :)

Może nie chcieli robić Soeidź;P

Gedeon - 2013-08-29, 22:19

W ogóle sporo imion zostało poddanych kosmetyce, żeby wyglądały bardziej po "ludzku". Np. Zachariasz to w oryginale - Xachariah, Mieszacz Mordens - Jumble Murdersense (akurat tutaj nie wiem czemu pozbawili jego nazwisko znaczenie - już lepiej byłoby przetłumaczyć Mordsens).
porfirion - 2013-08-29, 22:34

W sumie nad innymi imionami się specjalnie nie zastanawiałem (a nawet nie sprawdzałem, jak dokładnie brzmią w oryginale, bo z solucji angielskiej korzystałem pobieżnie i nie przyglądałem się imionom). Akurat taki Zachariasz to całkiem zrozumiałe, bo to imię (choć głównie biblijne i może potem wśród świętych) po polsku normalnie występuje - no, tylko że uprościli, bo po angielsku pisownia z iksem jest nieco udziwniona, a po polsku ciężko coś takiego oddać.

Gedeon napisał/a:
(akurat tutaj nie wiem czemu pozbawili jego nazwisko znaczenie - już lepiej byłoby przetłumaczyć Mordsens)

I tak jest, to u Ciebie się wkradła literówka ;)

Almateria - 2013-08-29, 22:36

Ksachariasz. ^^ Ewentualnie Ksachary, jak Ksawery.
Gedeon - 2013-08-29, 22:44

Racja, Porfirion, przepraszam, solucja, w której sprawdzałem miała ten błąd: http://torment.elx.pl/articles.php?id=7&page=1

Z ciekawostek tłuamczeniowych, można jeszcze podać, że w oryginale budynek należący do Nie-Sławy to Brothel of Slating Intellectual Lusts, czyli nie żaden "przybytek" tylko zwyczajny "burdel".

morgan - 2013-08-29, 22:48

porfirion napisał/a:
a po polsku ciężko coś takiego oddać.

Almateria napisał/a:
Ksachariasz. ^^ Ewentualnie Ksachary, jak Ksawery.

Dunikowski podpisywał się Xawery, pisywano też xiążę itd.

(czy leci z nami moderator?)

Almateria - 2013-08-29, 22:55

Rzeczy które działy się 120-500 lat przed nami nie mają związku ani wpływu :P
morgan - 2013-08-29, 23:12

Almateria napisał/a:
Rzeczy które działy się 120-500 lat przed nami nie mają związku ani wpływu :P

Jest jeszcze Xawery Żuławski (choć to zapewne "ekscentryczność" tatki - dziś nazywa się ich hipsterami;P - bo mój sąsiad miał (młodszy ode mnie - czas przeszły, bo od lat żaden z nas tam nie mieszka) tak na imię a pisał się chyba przez Ks)

kurtz - 2013-08-29, 23:58

morgan, nie wiem czemu Żuławski wybrał taką formę imienia dla syna, ale, jak by nie patrzeć, zrobił to ponad 40 lat temu... Od tego czasu nasz język, ten potoczny i ten literacki odrobinę się zmienił ;) Teraz ta forma jest uważana za archaiczną. A co do Tormenta - język oryginału był chyba wzorowany na konkretnym slangu, polska wersja to już tylko kwestia inwencji i wyczucia tłumaczy. Ja w każdym razie uwielbiam polską wersję :)
Harth - 2015-10-19, 18:20

To pewnie już było, ale jest jakieś polskie forum/strona poświecone samemu Tormentowi?

A ta gra jest trochę jak dzieło sztuki, które chce się obejrzeć aż do ostatniego, najmniejszego szczegółu. Ma głębokość treści której w grach się nie spotyka. Mi zapada w pamięc Dzielnica Urzędników, szczególnie pierwsze wizyty tam. Świetny klimat, z tą galerią dziwnych obrazów, dziwnymi sklepami i oryginalnymi postaciami co krok. No i ten "burdel" Nie-Sławy. Tak powinna wyglądać fantastyka. Wątek questu na odzyskanie pamięci Bezimiennego to wątek rzekłbym archetypiczny, poruszany przez wielkie filozofie tego świata. I filozofii w PT też dużo jest. I kompani / postacie z którymi gadamy są ciekawe. No i muzyka. Także - PT to gra jak dzieło sztuki, z którym warto się zetknąć.

A, jedyne co z PT wydaje mi się niezrozumiałe to zakończenie. Odzyskał swoją śmiertelność i co, idzie do piekieł walczyć w wojnie krwi? A gdzie jakieś miłosierdzie, szansa na zadośćuczynienie, albo np. zwykła kontynuacja życia jako śmiertelnik? Może słabo znam realia świata tej gry, ale ja bym mu wymyślił lepszy koniec. Jako generał na wojnie krwi za dużo dobrego nie zrobi.

Tuldor88 - 2015-10-19, 20:04

Harth napisał/a:
A, jedyne co z PT wydaje mi się niezrozumiałe to zakończenie. Odzyskał swoją śmiertelność i co, idzie do piekieł walczyć w wojnie krwi? A gdzie jakieś miłosierdzie, szansa na zadośćuczynienie, albo np. zwykła kontynuacja życia jako śmiertelnik? Może słabo znam realia świata tej gry, ale ja bym mu wymyślił lepszy koniec. Jako generał na wojnie krwi za dużo dobrego nie zrobi.
Nie zwróciłeś uwagi na to co mówiło "Dobre Wcielenie" jeśli mieliśmy ze sobą kulę z brązu i doszliśmy do tego iż owo 'dobre' wcielenie Beziego było 'pierwsze':
Zanim Bezio się "nawrócił" zrobił tyle złego, że zrozumiał iż nie starczy mu życia by to wyrównać i uniknąć podróży do Baator (w jedną stronę). To było powodem dla którego poprosił Rachelę by obdarzyła go nieśmiertelnością. Jego 'oryginalna' przeszłość musiała być naprawdę ciekawa skoro stwierdził że to zrobiły pozostałe dwa 'głowne' wcielenia (praktyczne i chaotyczne) to tylko przedsmak... No i pięknie ładnie, Bezio jest nieśmiertelny ale ginie, traci pamięć i... i zaczyna do tej pokaźnej kupy gnoju jaką już 'nagrzeszył' dorzucać kolejne klocki.

W efekcie, gdy odzyskał śmiertelność stało się z nim to co przewidziało nasze pierwsze wcielenie - trafił do piekieł na front wojny krwi - po prostu nic co mogliśmy zrobić podczas gry (nawet kończąc z charakterem praworządnym dobrym) nie było w stanie zwrównoważyć syfu zrobionego przez tego kto był "Beziem v1.0". Można by rzec, że gra (dość fatalistycznie i zawoalowanie, jak to PT) wskazuje na to która z odpowiedzi na pytanie Racheli "Cóż może zmienić naturę człowieka" (zadaje je w labiryncie i mamy kilka opcji do wyboru) jest prawidłowa: 'Nic nie moze zmienić natury człowieka".

Harth - 2015-10-19, 20:37

No, ok. To faktycznie rzuca trochę światła, chociaż jest to w takim razie sprzeczne z naszym światem gdzie np. Bóg zawsze daje drugą szansę. (wedle wiary katolickiej).

A co do tej natury człowieka, to nasuwa mi się pytanie, co to w ogóle jest "natura człowieka"? Co mi przychodzi na myśl, to 1) taka pierwotna dobra i doskonała natura człowieka, taki ideał 2) zmienna część natury człowieka związana ze światem, ona jest nie do określenia bo ciągle się zmienia 3) osobowość i temperament człowieka, to też jest niezmienne, wrodzone, jest to takie jakby pasmo możliwości na które nakładamy realizację pewnej części tych możliwości poprzez życie (aktualizacja). No więc co do 1) to nic nie zmieni tej natury, co do 2) skoro coś jest zmiennością samo w sobie to pytanie traci sens, 3) tego też nie da się zmienić, są ramy poza które się nie wykroczy. Wszelkie zmiany wciąż są elementem składającym się na naszą osobowość.

No więc nie pamiętam możliwych odpowiedzi na pytanie wiedźmy Raveli, ale ja, gdybym był Bezimiennym, tak bym jej odpowiedział.

torian - 2015-10-19, 20:49

Harth napisał/a:
A gdzie jakieś miłosierdzie, szansa na zadośćuczynienie, albo np. zwykła kontynuacja życia jako śmiertelnik?


W planach było takie zakończenie (i jeszcze 2 inne) ale ostatecznie z niego zrezygnowano i dobrze bo to by było zbyt banalne i nie pasowałoby do Tormenta gdzie wszystko jest na opak w stosunku do innych crpgów. "Piekielne" zakończenie mi się podoba, jest w nim pewna gorzka ironia, Bezimiennego w końcu dopada to przed czym uciekał przez tyle lat, a raczej godzi się na to gdyż alternatywa wcale nie okazała się lepsza. Przypomina to opowieść o wiedźmie z tejże gry:

- Jakie jest twoje trzecie życzenie?
- Jak mogę wypowiedzieć trzecie życzenie, kiedy nie poprosiłem jeszcze o pierwsze i drugie?
- Już wcześniej poprosiłeś mnie, żebym spełniła dwa życzenia ale twoim drugim życzeniem było, żeby wszystko powróciło do stanu, zanim wypowiedziałeś pierwsze życzenie. Właśnie dlatego nic nie pamiętasz.
- Nie wierzę ci, ale co mi szkodzi wypowiedzieć jakieś życzenie. Chcę się dowiedzieć, kim jestem.
- To zabawne. Właśnie to było twoje pierwsze życzenie.

Tuldor88 - 2015-10-19, 20:58

Harth napisał/a:
No, ok. To faktycznie rzuca trochę światła, chociaż jest to w takim razie sprzeczne z naszym światem gdzie np. Bóg zawsze daje drugą szansę. (wedle wiary katolickiej).
W naszym świecie sukkuby nie otwierają "burdeli dla intelektualistów", więc porównywanie PT do rzeczywistości zawsze wyjdzie dość marnie (pomijając już fakt, że u nas czaszki nie latają, nie gadają i nie gryzą przeciwników ^^ ) :wink: na temat religii wypowiadać się nie będę bom zdeklarowany ateista.

Harth napisał/a:
No więc nie pamiętam możliwych odpowiedzi na pytanie wiedźmy Raveli
Było ich całkiem sporo:
Cytat:
1. Prawda: "Ja... nie wiem"
2. Prawda: "Miłość"
3. Prawda: "Nienawiść"
4. Prawda: "Władza"
5. Prawda: "Chciwość"
6. Prawda: "Zdrada"
7. Prawda: "Śmierć"
8. Prawda: "Żal"
9. Prawda: "Wiek"
10. Prawda: "Cierpienie"
11. Prawda: "Sukces"
12. Prawda: "Sfery"
13. Prawda: "Ty, Ravelo. Tak jak na zawsze zmieniłaś moją naturę"
14. Kłamstwo: "Piękna kobieta, Ravelo. Tak jak ty zmieniłaś mnie"
15. Prawda: "Nic nie może zmienić natury człowieka, Ravelo"
16. Prawda: "Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie..."
Co ciekawe niezależnie od wybranej opcji Ravela jest zadowolona. Opcje "Prawda/Kłamstwo" również są dostępne tak, żeby gracz mógł wybrać czy chce by Bezio naprawdę tak myślał, czy żeby bezczelnie skłamał (bo i tylko tym różnią się 13 i 14). Nawiasem mówiąc wybranie którejś z nich odblokowuje kolejne tatuaże zależne od tego co zdecydowaliśmy, reszta o ile dobrze kojarzę nie wpływa na nic.
torian - 2015-10-19, 21:10

Harth napisał/a:
A co do tej natury człowieka, to nasuwa mi się pytanie, co to w ogóle jest "natura człowieka"?


Przez pojęcie "natura człowieka" rozumiem wrodzone skłonności do konkretnych zachowań. Nie są one stałe i niezmienne jednak dużo łatwiej postępować w zgodzie z własną naturą niż przeciwstawić się jej. A co może ją zmienić, odpowiedziałem "żal" tak jak pierwsze wcielenie Bezimiennego. Dlaczego? Zmiana ludzkiej natury nie jest natychmiastowa jak za dotknięciem różdżki, to świadoma decyzja. Żałuję = zrobiłbym inaczej/chcę to zmienić.

Tuldor88 napisał/a:
Co ciekawe niezależnie od wybranej opcji Ravela jest zadowolona.


Bo nie oczekiwała żadnej prawdy objawionej, chciała poznać zdanie Bezimiennego. Za to wkurzy ją wymigiwanie się od odpowiedzi.

Tuldor88 - 2015-10-19, 22:09

torian napisał/a:
odpowiedziałem "żal" tak jak pierwsze wcielenie Bezimiennego
Kiedy po raz pierwszy grałem w PT - a było to solidnych kilka lat temu - zagadka Raveli zmusiła mnie do refleksji a na to pytanie wskazałem odpowiedź nr 2 (wiem wiem, niepoprawny romantyk ze mnie...był), bo i cóż innego daje nam więcej motywacji do zmiany samego siebie? Obecnie wskazuję na 15, chyba z wiekiem z deczka nabrałem cynizmu i straciłem różowe okulary jakie miałem na oczach...
Kliwer - 2015-10-19, 22:42

Cytat:
A, jedyne co z PT wydaje mi się niezrozumiałe to zakończenie. Odzyskał swoją śmiertelność i co, idzie do piekieł walczyć w wojnie krwi? A gdzie jakieś miłosierdzie, szansa na zadośćuczynienie, albo np. zwykła kontynuacja życia jako śmiertelnik? Może słabo znam realia świata tej gry, ale ja bym mu wymyślił lepszy koniec. Jako generał na wojnie krwi za dużo dobrego nie zrobi.


Trochę masz rację. Szkoda też, że część przygotowanych zakończeń została z gry wycięta. Na przykład jedno miało zakładać, iż odmawiamy wyrzeczenia się nieśmiertelności i ponownie budzimy się w kostnicy z amnezją witani przez zrezygnowanego Morte...

W ogóle poziom gry trochę, moim zdaniem, obniża się po pierwszej połowie. Klątwa poziomem złożoności i możliwościami interakcji zostaje daleko w tyle za Sigil. Dużo bardziej czuć liniowość. Ale klimat wciąż jest. Tylko te późniejsze piekła mnie trochę nudziły. Przydałoby się na tym etapie odwiedzić jakąś ciekawszą sferę, jakąś Bytopię czy Limbo. A nie tylko błąkać się po spalonych równinach pełnych diabłów.


Dodam jeszcze, że z tymi zachwytami nad tormentową filozofią bym nie przesadzał. Jako tło dla gry komputerowej swoją rolę spełnia ale nie ma w tym nic szczególnie głębokiego. Pytanie o naturę człowieka jest jednym z tych tak podstawowych, że przez swą lapidarność brzmi niesamowicie mądrze- nie kryjąc jednocześnie w sobie zbyt wiele. Ale, jak powiedziałem, klimat pewnej zadumy jest zrobiony więcej niż poprawnie.

Cytat:
Co ciekawe niezależnie od wybranej opcji Ravela jest zadowolona. Opcje "Prawda/Kłamstwo" również są dostępne tak, żeby gracz mógł wybrać czy chce by Bezio naprawdę tak myślał, czy żeby bezczelnie skłamał (bo i tylko tym różnią się 13 i 14). Nawiasem mówiąc wybranie którejś z nich odblokowuje kolejne tatuaże zależne od tego co zdecydowaliśmy, reszta o ile dobrze kojarzę nie wpływa na nic.


To jest jedna ze słabszych stron tego wątku. Powinno to być jakoś lepiej rozwinięte. Powinniśmy móc jakoś uargumentować swoją odpowiedź a nie ot tak, powiedzieć jedno słowo i po temacie. Fajnie, żeby to jakoś na główny wątek wpłynęło.

I mi się zawsze odpowiedź 15 wydawała najbardziej trafną... Reszta podanych propozycji może co najwyżej ujawnić pewne cechy tej natury.

Tuth - 2015-10-20, 11:33

Polska strona/forum poświęcona tylko Tormentowi, to jedynie Grimuar Sferowca przychodzi mi do głowy, choć ostatnimi czasy strona rozszerzyła zakres o Pillars of Eternity oraz Torment: Tides of Numenera -> http://grimuar.pl/

Co do zakończenia, to muszę przyznać, że bardzo je lubię. Nieco przypomina grecką tragedię z samospełniającą się przepowiednią, a poza tym dobre zakończenia mniej zapadają w pamięć. Przyznaję się, że za pierwszym razem się wzruszyłem - chyba jedyny taki przypadek grając w grę.

Odnośnie natury człowieka i możliwych odpowiedzi - bardzo ciekawą podaje sam Bezimienny w rozmowie z Wiekuistym i co pięknie odnosi się do tego, jak funkcjonują sfery: Naturę człowieka może zmienić to, co dany człowiek wierzy, iż ma taką moc. Więc może to być wszystko wymienione w dialogu z Ravelą (włącznie z 'nic') oraz wiele więcej. W sferach wiele elementów opiera się na wierze, więc i to się z tym ciekawie komponuje komponuje.

Harth - 2017-12-31, 02:04

Od siebie powiem, że to w P:T najbardziej mnie ujęło:

1. Dak'kon (Zen Jedi), no te nauki z kręgu zerthimona, wzorowane na chińskiej filozofii. Nie umiem tego nazwać inaczej jak Zen jedi.
2. Główny wątek Bezimiennego
3. Przybytek rozkoszy żądz...heh no co za pomysł, zwiedziło by się taki przybytek oj zwiedziło...
4. Grymuar od Mantuoka...klasyka. Tam gdzie daje :dobre rady" w stylu łaska jest dla słabeuszy, nie ufaj nikomu...haha grymuar jak się patrzy, pierwsza klasa.
5. Postać O

No i w ogóle klimat Tormenta z tymi filozofiami "frakcjami".
Lokacje.
Nie wiem kto pisał fabuł to P:T ale to był ogarnięty filozoficznie koleś.
Czuciowcem to można być i w RL, spokojnie idzie to podpasować pod RL.
Jest smutna ta gra ale trzeba przyznać że to Sztuka przez najwyższe S. Teraz już takich nie ma.
Może sobie odświeżę Tormenta to napiszę więcej.

torian - 2017-12-31, 08:59

Harth napisał/a:
Nie wiem kto pisał fabuł to P:T ale to był ogarnięty filozoficznie koleś.


Głównie Chris Avellone, pracował też przy wielu innych crpgach, m.in. serii Fallout.

Nie ma innej gry w której obracałbym z każdej strony jeden dialog (z Ravelą) przez bite 2 godziny a ostatecznie i tak nie byłem zadowolony z wyniku (bo do końca łudziłem się że walki można uniknąć).

Cahir - 2017-12-31, 09:16

Harth napisał/a:
Może sobie odświeżę Tormenta to napiszę więcej.


Harth, polecam w takim razie wypróbowanie Planescape Torment: Enhanced Edition, odświeżonej wersji od Beamdoga. Dodatkowo nie dalej jak wczoraj wyszła beta kompatybilnej z PSTEE wersji moda Unfinished Business, więc właściwie nic tylko grać. Poza tym stąd możesz pobrać również inne mody do PSTEE. Nie ma ich wiele (bo i do starego PST było raptem kilka), ale na pewno urozmaicą one rozgrywkę, zwłaszcza, że te kilka nowych modów, które wyszły zostały przetłumaczone na polski albo przeze mnie albo przez memory'ego.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group