Children of Bhaal (Forum)
Największy polski Klan Sagi Baldur's Gate - Children of Bhaal

Wiedźmin - [W II-III] Północ czy Nilfgaard?

Jolan - 2015-02-08, 22:30
Temat postu: [W II-III] Północ czy Nilfgaard?
Jako, że konflikt ten już jest zarysowywany w zapowiedziach W3 i będzie grał dużą rolę(bardzo duży spoiler, nie czytaj) W wyciekach jeden z wyborów to "wygrywa północ/południe" , a ludzie już W2 grali w ten sposób, by jak najbardziej wzmocnić północ. Tutaj moje pytanie kogo wolicie, kogo uważacie za wartego przeżycia i czy uważacie czarnych za tych "złych"(jeśli tak to dlaczego).

Drobna korekta nazwy tematu. - L`f

Kliwer - 2015-02-09, 07:56

Dla mnie nawet nie ma dylematu. Oczywiście północ. Cesarstwo to absolutystyczny, totalitarny reżim podległy woli jedynowładcy. Takie organizmy należy tępić, zwalczać i niszczyć nawet w wyimaginowanych światach. Oto królestwo, gdzie wola tyrana jest prawem. Królestwo, gdzie nie ma nawet szczątkowych form samostanowienie, gdzie na usługach samodzierżcy są czarodzieje, tajne służby, wszystko… Do tego to świat zuniformizowany, z jednakowym wojskiem, jednakowymi czarodziejami, jednakowymi symbolami władzy. Jakby tego było mało to nawiązania do nielubianej przeze mnie kultury niemieckiej są aż nadto widoczne (proszę popatrzeć na organizację armii, na owe „grupy armii wschód” etc.)
Północ nie jest idealna ale bardziej wolna. Na północy książę musi, nawet wbrew własnej woli, wyrzucić z księstwa wiedźmina bo „czarodzieje piszą petycje, druidzi wręcz grożą”. Tu dziesiętnik musi osadzać swojego żołnierza, bo „to wojsko, a nie wiec gromadzki”, bo ów żołnierz przywykły jest do wyrażania własnego zdania. Na Północy, mimo feudalnego ucisku, istnieje wiele form autonomii. Krasnoludy z Mahakamu rządzą się w dużej mierze po swojemu. Wolni chłopi z Dol Blathana rzadko widują przedstawicieli władzy. Do akademickiego Oxenfurtu tajne służby legalnie nie mogą w ogóle wejść.
Jeżeli coś mi w Północy naprawdę przeszkadza to rola i pozycja czarodziejów. Ich lobby, najpierw pod postacią Rady a potem babskiej Loży ma stanowczo zbyt duży wpływ, zbyt chce mieszać i zakulisowo sterować legalnymi przedstawicielami władzy. Nie ma większego zagrożenia dla wolności niż władza niejawna. O ile na początku Sagi władza czarodziejów nie jest jeszcze tak wielka- bo jest wiele sił ich równoważących, pomagają też rozdźwięki w samej organizacji- to pod koniec sytuacja robi się dalece groźna dla narodowego samostanowienia państw Północy.
Inna rzecz, która mi w Północy przeszkadza, to nadmierna rozwiązłość obyczajowa, wszechobecna ruja i poróbstwo. No naprawdę, te rozwydrzone napalone baby to coś strasznego. Nawet kapłanka Melitele nie ma nic przeciwko, że jej akolitka gzi się z wiedźminem w samej świątyni. Budzi to we mnie głęboki niesmak. Ale wolę to, aniżeli formalny biurokratyczny ucisk cesarskich urzędników.

Zawsze, wszędzie i we wszystkim będę popierał słabość i rozproszenie władzy oraz wolność obywateli. Państwa na północy są względnie słabe, co gwarantuje jako takie swobody dla mieszkańców. W Cesarstwie nie ma żadnej nadziei na poprawę. Na Północy, dzięki pluralizmowi społecznemu, jest zawsze.

I tak, Nilfgaard jest zły w oczywisty sposób. Nie jest to metafizyczne zło pokroju Saurona, to prawda. Ale jest to zło podle wszystkich kryteriów historyczno-politycznych, takie bezsprzeczne zło jak Rosja (biała, czerwona, współczesna) albo, nawet bardziej, koszarowy zamordyzm państwa pruskiego. Państwo, które niewoli własnych obywateli, a ościenne ludy niszczy i podbija.

torian - 2019-12-16, 20:27

U mnie zwyciężył Nilfgaard. Nie dążyłem do tego ale i nie przeciwdziałałem zbyt aktywnie. Koniec końców nie potrafiłem wbić noża w plecy dwóm kumplom (z których jeden parokrotnie uratował mi tyłek), którzy choć intencje mieli dobre, otworzyli Emhyrowi drogę do podboju północy.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group