Children of Bhaal (Forum)
Największy polski Klan Sagi Baldur's Gate - Children of Bhaal

Scena (Muzyka) - Na czym słuchasz muzyki?

Damianus_NT - 2014-07-31, 10:49
Temat postu: Na czym słuchasz muzyki?
Drodzy forumowicze. Jako, że dział muzyczny jest ostatnio dość aktywny, a brakuje tutaj takiego tematu, pragnę się was spytać na czym najchętniej słuchacie muzyki? Chodzi mi zarówno o źródła/odtwarzacze jak i o głośniki, z których wydobywa się dźwięk.
Czy wystarczy wam laptop/PC i jakiś tani zestaw głośniczków komputerowych? Macie dedykowane pod muzykę zestawy audio? Miniwieże? A może wolicie słuchawki?
Czy w ogóle zwracacie uwagę na jakość tegoż sprzętu, tudzież samego nagrania? Ciekawi mnie, czy są wśród was jacyś melomani czy nawet audiofile?
Znam zagorzałego fana Nirvany oraz Pearl Jam, który słucha swoich ulubionych płyt prosto z laptopa... na zintegrowanych, badziewnych głośniczkach. Jest to w moim mniemaniu dość hardcorowe :P

BTW. Wśród fanów fantasy i RPG jest zadziwiająco duży procent miłośników rockowego grania, szczególnie tego cięższego. Nie inaczej jest chyba na tym forum, sądząc po tym co da się wyczytać w założonych tematach. Tego rodzaju muzyka zdaje się być nieco bardziej wymagająca względem sprzętu niż np. muzyka klubowa czy hip-hop. I to nie tyle bardziej wymagająca jakościowo, co premiująca konkretny rodzaj brzmienia. Tym bardziej ciekawi mnie czy macie jakieś dedykowane zestawy, czy używacie ich na domówkach etc. Pewnie znajdą się też tacy, co słuchają w stanie upojenia alkoholowego, wtedy wszystko gra lepiej :P

Kliwer - 2014-08-07, 20:18

Na skargę Damianusa postanowiłem się wypowiedzieć:)

Najczęściej słucham muzyki w samochodzie. We własnym mam odtwarzacz kaset i przeważnie w czasie jazdy z niego korzystam. Jako że mam mnóstwo kaset z dobrą muzyką (od starego metalu: Hammerfall, Primar Fear, do kabaretowo-poetycznych unikatów: 60 minut na godzinę, piosenki Przybory) na brak repertuaru nie narzekam. Mam parę składanek z lat 90-dziesiątych, które po prostu nie mają czaru, jak się ich z kaset nie słucha. Jakość dźwięku jest dla mnie zadowalająca.

Poza tym mam starego ruskiego walkmena na którym zdarza mi się powyższe kasety odsłuchiwać w domu.

W domu jednak przeważnie słucham piosenek z komputera, wprost z sieci. Standardowe głośniki/słuchawki mi wystarczają. Przeważnie towarzyszy mi to w mało wymagającej pracy (jakieś tam automatyczne robienie wykresów, korekta tekstów, robienie indeksów czy bibliografii etc.)

Mam też discmena. Z niego sporadycznie korzystam w podróżach (sporadycznie, bo jednak wolę coś czytać niż słuchać). Płyt, jeszcze z liceum, też mi się sporo nazbierało. Głównie poezja śpiewana, metal i szanty.

Miałem kiedyś mp3 ale zgubiłem. Jakoś nie tęsknię.


Ogólnie nie jestem wielkim fanem słuchania muzyki. Poza samochodem i tłem do pracy korzystam z podkładu muzycznego na sesjach RPG. Zwykle sporo czasu zajmuje mi przygotowanie ścieżki dźwiękowej do jakieś przygody. Kiedyś preferowałem metal, teraz wolę ścieżki z filmów i gier. W czasie sesji puszczam muzykę wprost z laptopa- wystarczy.

Na własnych domówkach staram się by muzyki nie było :razz: , chyba że mnie zmuszą. Utrudnia mi ona toczenie dyskusji, a ponadto niektórych skłania do tańczenia i przymuszania mnie do tegoż, czego wielce nie lubię.

Może za bardzo skupiłem się na tym co słucham, aniżeli z czego. Ale jest tak dla tego, że jakość dźwięku nie ma dla mnie większego znaczenia.

torian - 2014-08-07, 20:39

Jestem bardziej melomanem niż audiofilem. Jakość nagrania nie jest dla mnie bez znaczenia jednak znacznie ważniejszy jest dla mnie rodzaj odtwarzanej muzyki.

Jako że zazwyczaj słucham muzyki z laptopa uznałem że nie warto wydawać fortuny na głośniki/słuchawki. Aktualnie korzystam z:

Genius SP-HF2020 V2

A4Tech EVO Vhead 50

Poza domem telefon + a-Jays Three. W zasadzie nie ruszam się bez nich z domu.

Na mojej playliście dominuje stary angielski metal aczkolwiek jestem otwarty na inne gatunki.

Damianus_NT - 2014-08-07, 21:02

Cytat:
mam odtwarzacz kaset; starego ruskiego walkmena; mam też discmena

Oldschool pełną gębą. Nigdy nie miałem ani walkmana, ani discmana, choć zawsze o takim sprzęcie marzyłem. Niestety byłem sknerusem od małego, a od rodziców niechętnie wyciągałem pieniądz... cóż zasoby komunijne były ograniczone :)

Mobilne słuchanie u mnie rozpoczęło się niedawno, wraz z zakupem normalnego telefonu który zastąpił mi rupieć z 2007 roku. W samochodzie muzyki nie słucham bo mam lekkiego stracha; nie chcę by cokolwiek mnie rozpraszało podczas jazdy. Jestem słuchaczem typowo domowym.

Trochę szkoda, że nie przepadasz specjalnie za muzyką, szczerze mówiąc to dość rzadko spotykane. Podejrzewam jednak, że jesteś w takiej samej mniejszości jak osoby, które potrafią usiąść na tyłku i z fotela/kanapy słuchać muzyki przez ponad godzinę (ja tak mam na przykład).

Podobne Geniusy, tyle że mniejsze i 5.1, chciałem kupić do komputera. Kiedyś miałem jakiś większy zestaw Creative za ponad pół bańki, ale spaliła się końcówka mocy i tyle było pożytku z niego. Póki co, czekam aż moje wysłużone grajki PC się do końca zepsują :P

Mój obecny sprzęt stacjonarny nie jest może najwyższych lotów, ale za w miarę rozsądne pieniądze udało mi się kupić dobrą, używaną elektronikę i bardzo pozytywnie oceniane kolumny od producenta, który w przeszłości uchodził za zupełnie nieaudiofilskiego. (Aha, a ten stary Altus to tylko tymczasowo w ramach ozdoby, szkoda mi go wywalać, a grać to to zupełnie nie potrafi; już dźwięk tłuczonego szkła jest przyjemniejszy :P).

Tutaj włączam:

Tutaj siadam:

I można słuchać muzyki godzinami.

Niestety przyznam się ze wstydem, że moja kolekcja płyt jest bardzo skromna. Praktycznie 90% rzeczy leci z komputera, przez zewnętrzną kartę. Różne rzeczy o różnej jakości opłaca się mniej lub bardziej słuchać na danym sprzęcie. Coś co dobrze brzmi na głośnikach PC, niekoniecznie dobrze gra na słuchawkach i kolumnach. Mowa tutaj głównie o plikach dostępnych na YouTube. Im niższa jakość próbki audio, tym przyjemniej słucha się na głośniczkach komputerowych.

Vinci - 2014-08-07, 21:24

Właściwie to nie słucham dużo muzyki, regularnie to na pewno w samochodzie, ale nie jeżdżę dużo więc i dużo nie słucham.

Do kompa mam podłączony zestaw 2.1 Logitecha Z4, swego czasu wyrwałem nowe za 280zł, ale to był zakup :P Myślę, że grają przyzwoicie jak na moje potrzeby.

W trasy niesamochodowe biorę MP3 Sanse Clip Plus (tanie to jak barszcz) i słuchawki AKG K99, zawsze jak jest bardziej gorąco i biorę coś mniejszego, to różnica w brzmieniu aż boli :< Ale zimą ciepło w uszy :P

Jakiś tydzień temu kupiłem sobie Creative D200, głośnik bezprzewodowy i powiem Wam, że fajny bajer. Biorę gdzie potrzebuję (w domu, wymaga dostępu do prądu), w kuchni, na taras, do kibelka (:razz:), łazienki a muza z telefonu przez BT.

Jest jeszcze zestaw gitara + efekt + piecyk, ale to się chyba nie liczy :P

Na jakości mi specjalnie nie zależy, nie szukam .flaców, ważne żeby muza była dobra.

Tuldor88 - 2014-08-07, 22:05

Oldschool to ten odtwarzacz płyt jaki mam w domu... płyt winylowych :P
Głos może nie jest najdoskonalszy, brzmienie może i nie kryształowo czyste, ale czasem posłuchać miło... wbrew pozorom nie wszystko co istnieje wrzucono na youtuba :P

Kliwer - 2014-08-07, 22:48

Och, to prawda, że nie wszystko jest w necie.

Ja mam na przykład taką świetną kasetę. Nazywa się "Piosenki Starszego Pana" (nie Panów!). To, dziś byśmy powiedzieli, solowy album Przybory. Jego piosenki i jego śpiew. Wydane to było dawno temu razem z książką. Internet nawet nie wie, że coś takiego było:). Przynajmniej nie po pobieżnym przejrzeniu. Ani żadnej piosenki z tej taśmy nigdzie w sieci nie znalazłem. Muszę to wreszcie przegrać jakoś na płytę, bo jak się taśma zedrze to będzie kicha.

Damianus_NT - 2014-08-07, 23:25

Był pewien okres w moim życiu, że wybrzydzałem wszystko co nie jest FLAC albo przynajmniej naprawdę nieźle skrojoną MP3 320 kbps :P Pożyczałem różne płytki od znajomych i zrzucałem sobie je na PC programem EAC, na którego konfigurację poświęciłem wiele godzin. Płytkami innymi niż Verbatim gardziłem, a na ścianach wesoło wisiała sobie gąbka akustyczna :P
Ale z czasem zmiękłem i już nie widzę niczego złego w odsłuchu muzyki z sieci (choć bezpośrednio z YouTube słucham tylko muzycznych kompilacji / setów). Zrozumiałem, że w domowych warunkach i przy moim budżecie, nie jestem wstanie osiągnąć takiej jakości brzmienia jakbym chciał, są inne priorytety w życiu :zab:

Tuldorze. Co jakiś czas przeszukuję Alledrogo w poszukiwaniu przyzwoitego gramofonu. Głupio mi jednak wydawać kilkaset złotych, by móc sobie posłuchać paru vinyli, które swoją drogą będzie trzeba sprowadzać z wysp, bo w Polsce z dostępnością tego co chcę mogą być problemy.

W ogóle poza dostępnością nagrań, to także jeśli chodzi o zakup samego sprzętu nie jest u nas do końca różowo. Polska giełda sprzętów używanych ma to do siebie, że nawet kilkudziesięcioletnie wzmacniacze czy odtwarzacze płyt, wyceniane są na wiele setek złotych. Sypiącego się, przyzwoitej klasy Denona z 1980 roku można kupić za 500-600zł, a to przecież 35 letni sprzęt! Czasami opłaca się sprowadzić coś z eBay, bo za granicą ceny są znacznie rozsądniejsze.
Nowe urządzenia są za to bardzo drogie. Najtańsze wzmacniacze z dolnej półki to wydatek około 2000zł. Do tego dołóż odtwarzacz, tuner, kable, kolumny...

A muzyczkę z Baldura można puścić na kalkulatorze, a i tak będzie się zajefajnie słuchać :P

Li - 2014-08-12, 04:49

Damianus_NT napisał/a:
Mobilne słuchanie u mnie rozpoczęło się niedawno, wraz z zakupem normalnego telefonu który zastąpił mi rupieć z 2007 roku. W samochodzie muzyki nie słucham bo mam lekkiego stracha; nie chcę by cokolwiek mnie rozpraszało podczas jazdy. Jestem słuchaczem typowo domowym.

Poczułam się jak wieśniak (którym przecież jestem od 2009 roku...), bo ja w samochodzie mam ustawione granie na głośniki przód+tył i zawsze słucham strasznie głośno, głównie radia, chociaż mam zapas płyt - włączam je jak muzyka z radia mnie nudzi albo irytuje, co się zdarza dość często, bo też bardzo dużo jeżdżę i w ten sposób przekonałam się, że "gorące hity" lecą prawie non stop, a niektóre są okropne.

Za to ta wypowiedź o kasetach strasznie mnie rozbawiła, bo wczoraj mieliśmy wypad na Strażników Galaktyki, gdzie wątek kaset magnetofonowych jest dość mocno eksploatowany. :))) Sama korzystałam przed laty z walkmana, notorycznie zasypiałam ze słuchawkami na uszach i rano budziłam się z wyczerpanymi bateriami w nim. Potem dokładnie to samo robiłam z mp3, które zresztą lubią mi się niszczyć, więc po kolejnej z rzędu odpuściłam i teraz, jeśli już chcę posłuchać muzyki poza domem, to korzystam po prostu z telefonu i nie narzekam, pilnuję tylko, żeby mieć niezłe słuchawki (choć na pewno nie najdroższe, no way). Xperia M2 daje radę.
A w domu przestałam muzyki słuchać kompletnie, bo zwykle w domu też zajmuję się pracą i mi po prostu przeszkadza. Chociaż od czasu do czasu się zdarza - wtedy odpalam z laptopa i nie narzekam.

Za to nigdy nie ogarnę słuchania muzyki podczas sesji - te momenty, kiedy mg panicznie szuka na playliście "co to ja teraz miałem puścić, żeby było klimatycznie", rujnują cały nastrój, a taka puszczona bez kontroli playlista też zazwyczaj jest totalnie nieadekwatna do klimatu.

Kliwer - 2014-08-12, 10:35

Cytat:
Za to nigdy nie ogarnę słuchania muzyki podczas sesji - te momenty, kiedy mg panicznie szuka na playliście "co to ja teraz miałem puścić, żeby było klimatycznie", rujnują cały nastrój, a taka puszczona bez kontroli playlista też zazwyczaj jest totalnie nieadekwatna do klimatu.


Ojoj, koleżanko- bo to i nie takie hop siup, żeby było dobrze :smile: . Puszczenie playlisty na pałę ani poszukiwania histeryczne w grę nie wchodzą.

Ogólnie przygotowanie ścieżki dźwiękowej zajmuje mi ok. 40% czasu przygotowywania całej sesji. To nie jest mało, zważywszy że jedną sesję (taką 10 godzinną) robię około tygodnia, czasem dłużej.

Czasem robię kompletne ścieżki dźwiękowe, czasem fragmentaryczne. W tym pierwszym przypadku muzyka pokrywa całą akcję sesji, w tym drugim tylko ciekawsze momenty. Skupmy się na pierwszym wariancie, w drugim to działa tak samo, tylko prościej.

Mam już napisaną kampanię. Teraz biorę scenę po scenie, spotkanie po spotkaniu i znajduję do nich odpowiedni podkład z dość dużej bazy, którą już mam u siebie. Czasem muzyka dotyczy konkretnego wydarzenia, czasem konkretnej lokacji. Kiedy już to nazbieram dzielę te kawałki na foldery i nazywam w łatwy do skojarzenia sposób, do tego numeruję mniej więcej podle spodziewanej kolejności występowania (2. Walka w dokach, 3. zły sen kapłanki, 4. wielkie targowisko, 5. podróż przez równiny, 6. spotkanie z oficerami legionu etc.)

Tak mam opracowany rdzeń przygody. W niektórych miejscach trzeba wprowadzić po 2-3 opcjonalne warianty, przewidując że drużyna zrobi różne własne ruchy. W ogóle przy kombinowaniu opcjonalnych wariantów jest i w samym pisaniu sesji sporo roboty. Ja dość słabo improwizuję i zwykle muszę mieć wszystko z góry przewidziane. Z satysfakcją pewną dodam, że w ciągu ostatnich 4 lat grania w obecnej ekipie moje sierotki tylko raz zrobiły coś, czego nie przewidziałem i na co nie byłem przygotowany (zaczęły wypytywać mianowicie o wewnętrzną organizację zaprzyjaźnionej gildii magów, o ich statut, hierarchię, płace etc.- takiego czegoś nie da się wymyślić ot tak, by było spójne).

Na koniec pozostają jeszcze dalej idące akcje drużyny, odbiegające od scenariusza. Różne skoki na boki, niecodzienne pomysły czy codzienne odgrywanie ról. Jakieś bijatyki w karczmach, śpiewanie po gospodach, kupowanie sukienek na rynku (mam aż dwie baby w drużynie), handlowanie żelazem, modlitwy w świątyniach, niespodziewana filozoficzna rozmowa przy ognisku etc. Na takie okazje mam osobny folder z tak ponazywanymi kawałkami jak: 1. spokojna i melancholijna muzyka, 2. radosna łatwa walka, 3. gonitwa/pościg/dynamicznie, 4. powolna/poważna muzyka.
Przy pewnej wprawie idzie tym załatać każdą dziurę.

Czasami zastępuję muzykę paczkami dźwięków. Jest tego trochę w necie. Np. "las w czasie deszczu", "morze i mewy", "ognisko i nocne ptaki", "burza". Nazwy mówią same za siebie i tak też je wykorzystuję.

Ogólnie płynne ogarnięcie tego, szybkie zmiany ścieżek dźwiękowych, wszystko tak, by nie zaburzać narracji, wymaga pewnej wprawy. Nie jest to jednak takie trudne, wymaga opracowania sobie własnego systemu i wyrywkowej znajomości tego co się przygotowało. Nie wypada się samemu chwalić, ale powiem, że mojej drużynie bardzo te moje metody odpowiadają. Odpowiednie budowanie napięcia opowieści, połączone z dobrym podkładem muzycznym dają efekty bardzo spektakularne. Na przykład moja luba oraz druga dziewczyna z ekipy normalnie i autentycznie się ostatnio popłakały, gdy znalazły swojego oficera martwego, zaciskającego na wpół odrąbaną rękę na amnijskim sztandarze. Facetów oczywiście trudniej aż tak poruszyć, ale i to czasem się udaje. Tu przykład, kiedy ja jeszcze grałem u mojego poprzedniego MG (też dużo bawił się muzyką) i lubował się w sesjach grozy. W pewnym momencie napięcie było tak wielkie, że jak kot gospodarza wskoczył na oparcie fotela tośmy się, lojalnie zapewniam, mało nie osrali :lol:

L`f - 2015-01-10, 20:49

Heh, jestem w większości, jak widzę. :P

W sekcji sprzętu zaznaczyłem słuchawki - na nich słucham najwięcej i najczęściej. Parę miesięcy temu mój zdobyczny stary Philips (model nieznany) odszedł do krainy wiecznej ciszy, więc załatwiłem sobie nowiutkie Sennheiser HD 201. Nie jest to jakiś wybitny sprzęt (najprostszy model domowych słuchawek Sennheisera), ale jakość dźwięku w porównaniu z prostszymi słuchawkami - niebo a ziemia, a przy odpowiednich ustawieniach equalizera da się osiągnąć całkiem wyraźny (jak na słuchawki tej kategorii) bas. Wadą jest to, że przy głośniejszym graniu zdarza im się charczeć, ale na szczęście rzadko.

Kiedy nie mam ochoty zamykać się w słuchawkach, muzykę puszczam na komputerowe głośniki. Mam paruletni już zestaw Creative 7.1 Inspire T7900 - choć z tego 7.1 zostało mi 2.1, bo głośników bocznych nie miałem gdzie ustawić, centralny nie mieścił mi się na biurku, więc olałem. Zresztą i tak te dodatkowe pięć satelit nie dawało tego, czego oczekiwałem - gdy jeszcze korzystałem ze wszystkich, poświęciłem kiedyś cały dzień na skonfigurowanie ich i zbalansowanie głośności, a efekt był ledwo zauważalny. ;) Jakość dźwięku jak na komputerowe głośniki fajna, w zestawie był też pilot do sterowania głośnością i intensywnością basu podłączony do subwoofera - i to jest największy minus, znaczy, nie jego obecność, a słabe wykonanie. Pokrętło od potencjometru po kilku latach użytkowania mi strasznie lata, w dodatku jak nie jest mocno podkręcony (co kompensuję ściszeniem w windowsowskim regulatorze głośności) to nie trzyma stałej głośności. Powinienem sobie chyba tę część wymienić. :P

Co ciekawe, główne satelity w tym zestawie (lewy przedni i prawy przedni) składają się z dwóch głośników - średniotonowego i wysokotonowego - więc były przez sprzedawcę klasyfikowane jako kolumny. :>

Względem jakości - bardzo wybredny nie jestem, do audiofila mi daleko, z drugiej strony słabszy bitrate bez większego trudu zauważę, a jeśli jest poniżej 90-100 kBps, to już metaliczne tony zaczynają mi przeszkadzać. Nie potrzebuję jednak plików o bezstratnej konwersji, żeby w pełni się muzyką cieszyć - ba, słucham też muzyki w sieci (BTW, mam wrażenie, że dźwięk na YT różni się w zależności od tego, czy odtwarza się na 360p czy na 720 i wyżej - ale może tylko sobie wmawiam ;>). Za to kiedy nie mam wyboru, to i zintegrowane głośniczki smartfona/laptopa dają radę - jakiś czas temu kolega w laboratorium odpalił coś na lapku, to po godzinach ciszy nawet nie myślałem o tym, że charczy. :P Ergo - opcja druga.

Scol - 2015-01-10, 21:53

Hmm, jako jedny zaznaczyłem Miniwieże? W sumie nie jestem pewien czy w moim przypadku mojej sytuacji nie odzwierciedla opcja PC-zestaw głośników. Stara dobra FFX-313 z pomocą kabla Mini Jack-AUX robi za wzmacniacz i zastępuje zestaw głośników komputorowych. Jakość znacząco lepsza od tanich zestawów głośników. Jedynym jej problem jest uszkodzony mechanizm zmiany płyt, który choć nie używany, to przy włączeniu/wyłączeniu wieży obróci się kilka raz trzestrząc przez jakieś 10 sekund.


torian - 2016-03-23, 19:39

Nie tak dawno temu nadszedł czas na wymianę słuchawek gdyż stare zaczęły odmawiać współpracy. Potrzebowałem modelu, który godnie poradzi sobie z odtwarzaniem metalu jednakże nie zamierzałem przesadzać i sięgać po sprzęt z najwyższej półki gdyż miałoby to tyle sensu co zakładanie rajdowych opon do malucha (zwykle słucham mp3 z laptopa). Przez kilka dni buszowałem po różnych forach, również audiofilskich i wreszcie znalazłem:

Superlux HD681 Evo MKII

Czym są Superluxy? W skrócie to chińska podróba Beyerdynamica i to tak bezczelna że niektóre modele nawet wyglądają identycznie. Ich jakość oczywiście odstaje od segmentu audiofilskiego a przynajmniej tak twierdzą eksperci gdyż ja sam słuchawek droższych niż 500 zł nie trzymałem nawet w rękach. Jednak w swojej klasie cenowej (ten konkretnie model kupiłem za 120 zł) to ścisła czołówka. Obecnie osłuchałem się już z nimi więc nie robią takiego wrażenia jak na początku ale za to muzyka odtwarzana z jakiegokolwiek innego sprzętu przestała mi się podobać. Warto pobawić się equalizerem by dostosować basy do własnych preferencji (osobiście nie lubię gdy jest zbyt dominujący).

Tuth - 2016-03-24, 11:36

Od zawsze bardzo istotny dla mnie był dźwięk i jego jakość zarówno na potrzeby gier, jak i słuchania muzyki. Słuchawek używam podczas jazdy rowerem, ale w domu tylko głośników podłączonych do komputera. Jakieś 2 lata temu wymieniałem mocno zużyte głośniki i długo szperałem w internecie w poszukiwaniu czegoś dobrego, ale żeby cena nie powaliła mnie na kolana. Udało mi się znaleźć głośniki, których używam do dziś: Genius SP-HF 1800A. Początkowo brzmiały dość dziwnie, ale po odpowiednim ustawieniu (bas na 1/4, bo aż buczał) są bardzo dobre za taką cenę (ok. 200 zł). Nie przepadam za subwooferami i dudniącym basem, wolę jak jest po prostu wyraźny. Z resztą ogólnie dźwięk jest bardzo czysty, więc póki co nie narzekam na te głośniki.
torian - 2016-03-24, 12:53

Korzystam z bardzo podobnego zestawu głośników - Genius SP-HF2020 V2. Również nie przepadam za subwooferami, lubię gdy bas delikatnie pomrukuje w tle zamiast dudnić aż szyby wibrują. Rozważałem też któryś z zestawów Microlaba:

Solo 6C
Solo 7C
Solo 9C

Ale ostatecznie względy ekonomiczne przeważyły.

Damianus_NT - 2016-03-25, 13:46

Miałem okazję słuchać 7C w kilku konfiguracjach. Te kolumienki posiadają naprawdę spory potencjał. W odpowiednim ustawieniu (i pomieszczeniu) potrafią zagrać świetnie (jak na swoją cenę); w większości przypadków jednak (np. ustawienie na biurku), dławią się i grają dość przeciętnie.

Cytat:
Słuchawek używam podczas jazdy rowerem, ale w domu tylko głośników podłączonych do komputera.

Słuchawki mają tą zaletę, że całkowicie ignorują akustykę otoczenia, w którym się znajdujesz, i nie wymagają jakiegokolwiek ustawiania. Wystarczy przyzwoite źródło i zagrają na 90%+ swoich możliwości.

Dedykowany zestaw audio: kolumny + wzmacniacz + źródło + kable, choćby nie wiem jak drogi, może po prostu nie zagrać z racji złego ustawienia oraz nieprzystosowanego pomieszczenia. Ustawienie kolumn w nieodpowiedniej odległości od ścian, zły kąt ich nachylenia, nieodpowiednia wysokość względem uszu słuchającego; to wszystko ma naprawdę spory wpływ na końcowy efekt. Sam testowałem wprawdzie tylko kilka różnych par kolumn i może ze 3-4 wzmacniacze różnych producentów, jednak za każdym razem wnioski były takie same; akustyka/ustawienie miały decydujący wpływ na ostateczne wrażenia.

Głośniczki komputerowe swój "sufit" mają dość nisko, ale nawet tanie zestawy nieźle sprawdzają się na co dzień, szczególnie do odtwarzania skompresowanej muzyki. Subwoofer IMO się przydaje, szczególnie kiedy standardowe L+R nie domagają (oczywiście będzie kiepski do muzyki, bo do tej nadają się tylko droższe, szybkie suby). No i głośniki komputerowe są małe i znajdują się blisko naszej głowy, co działa na plus.

Pro Tip.
Słuchanie w nocy dodaje +2 do jakości dźwięku (mózg mniej rozproszony jest obrazem).
Słuchanie w stanie lekkiego upojenia dodaje kolejne +2.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group