Children of Bhaal (Forum)
Największy polski Klan Sagi Baldur's Gate - Children of Bhaal

Dragon Age - Dragon Age Inquisition

torian - 2013-11-10, 00:20
Temat postu: Dragon Age Inquisition
Myślę że nie jestem jedyną osobą na tym forum, czekającą na trzecią część z serii Dragon Age. Co właściwie wiadomo na jej temat? Na początek parę suchych faktów:

1. Fabuła

Pierwsza cześć koncentrowała się wokół Plagi, druga konfliktu magowie-templariusze. W trzeciej głównym problemem ma być ogromna dziura w zasłonie, przez którą wyłażą różnorakie demony. Magowie i templariusze nadal zajęci są głównie sobą więc powołana zostaje tytułowa Inkwizycja. Przez kogo, póki co nie wiadomo.

2. Grafika

Styl graficzny utrzymany w klimacie DA2, trochę podrasowany, żadnej rewolucji więc mój sprzęt powinien podołać. Za to postacie poruszają się bardziej realistycznie, piruetów z oburęcznym mieczem nie widziałem. Nie wiadomo czy przywrócony zostanie rzut izometryczny, na gameplayu widać wyłącznie TPP.

3. Główny bohater

Zupełnie nowa postać. Nie będzie ona narzucona, kreujemy bohatera na wzór DAO, dostajemy za to nową grywalną rasę - Qunari (w zasadzie to Karastenów, religia/ideologia póki co nieokreślona). Czy będą originsy, nie wiadomo. Ma za to być dość długi prolog, w wyniku którego główny bohater zostaje inkwizytorem.

4. Towarzysze

Na razie wiadomo o trzech:

- Varrik Tethras (stary znajomy)
- Cassandra Pentaghast (ta która przesłuchiwała Varrika jakby ktoś nie kojarzył)
- Vivienne (nowa twarz, mag z Orlais)

5. Starzy znajomi

Potwierdzono udział Hawke'a, Szarego Strażnika i Morrigan. Żadne z nich nie dołączy do drużyny ale odegra znaczącą rolę.

Teraz trochę domysłów:

- W epilogu DA2 dowiadujemy się że Leliana współpracuje z Cassandrą, możliwe więc że również się pojawi.
- Smok występujący w trailerze i gameplayu przypomina tego, w którego zmieniała się Flemeth (rogi na jego łbie wyglądają jak fryzura Flemeth). Logicznym wydaje się że wiedźma nie odpuści tak łatwo Morrigan.
- Znaczącą rolę mają odegrać Qunari. Sten?

Pomijam tu ochy i achy twórców nad ogromem świata i rewolucyjnymi rozwiązaniami jakie zamierzają wprowadzić gdyż zwykle mija się to z rzeczywistością.

Nobanion - 2014-04-24, 23:29

Też czekam, znalazłem w miarę aktualny pokaz z tej gry ( na pewno będą zmiany, patrz pod linkiem :P )
http://www.youtube.com/watch?v=AAAEUFjq2K4
Widząc, co dzieje się na rynku gier, twórcy gry zrobili sondaż odnośnie najnowszej odsłony, by nie powtórzyć potknięć drugiej części, tym bardziej że produkcji crpegowo- podobnych wyjdzie trochę w tym roku.
---
Co do kwestii grafiki, ważnej części składowej gry, nie sugerowałbym się filmikiem, czy engine gry, bo gram podrasowaną wersją graficznie jedynki i pokazuje jakie są możliwości w tychże silnikach...Tutaj mam na myśli stare, więc co można zrobić na nowszych, to wiedzą ci co aktualnie grają w poprawione graficznie gry...
--
I jeszcze to, ale podchodziłbym z dystansem do tych materiałów, ze względu na sondę, o ile podejdą do tego uczciwie
Dragon Age: Inquisition Christmas Update 2013
http://www.youtube.com/watch?v=YP4it8FefCQ
edit:
http://www.youtube.com/watch?v=KjvBpkCoiws
i są jeszcze inne filmiki.
edit:
sprzed 4 dni :)
http://www.youtube.com/watch?v=qALDKqk4bi8

ostatnia edycja :)
Ja w najbliższym czasie zamawiam, co ma być to będzie, z materiałów różnorodnych, akurat tutaj nie przytoczonych wynika, że wyciągnęli wnioski z DA2 a widzieli też co się działo w grach podobnych w ostatnim czasie, więc jest nadzieja na ciekawą rozgrywkę i co najważniejsza ma być Morrigan :razz:
https://www.origin.com/pl...tandard-edition

Bartek - 2014-04-25, 00:35

Aż wstyd się przyznać, ale jeszcze nie grałem w drugą część. Pierwsza odsłona DA była dobra, ale fabuła... jakoś nie pochłonęła mnie, jak chociażby ta w NWN2... Oczywiście śledzę różne nowinki związane z Inkwizycją, jednak nie bardzo mnie one przekonują... Poczekamy zobaczymy. Nobanion jak pierwszy kupi grę, to podzieli się z nami swoimi odczuciami, wtedy będę myślał, czy ją nabyć... :grin:
Nobanion - 2014-04-26, 08:49

Cytat:
Aż wstyd się przyznać, ale jeszcze nie grałem w drugą część.

Jeżeli miałeś uwagi odnośnie jedynki, to dwójka doprowadziłaby cię do niezdrowego podniesienia ciśnienia, szczególnie wersja świeża bez paczy itp...
Cytat:
Pierwsza odsłona DA była dobra, ale fabuła...
Tutaj jest taka sprawa, że od strony wizualnej tradycyjnie modderzy poczynili cuda i to na silniku DA, także pokombinowali w innych aspektach, wraz z dlc wszystkimi jest lepiej, ale mimo szczerych wysiłków Bioware, ten świat wykreowany przez nich, to nie Toril :razz:
Cytat:
Oczywiście śledzę różne nowinki związane z Inkwizycją, jednak nie bardzo mnie one przekonują...

Po niektórych zapowiedziach jawią się megahity, nie będę się pastwił nad innymi tytułami by dać przykład, ale może dlatego że trochę poczytałem książek napisanego przez głównego inicjatora tego świata, stąd mój optymizm :) umiarkowany
Cytat:
Nobanion jak pierwszy kupi grę, to podzieli się z nami swoimi odczuciami, wtedy będę myślał, czy ją nabyć... :grin:
Jest już pierwsze ostrzeżenie i jeżeli to prawda, to jak dla posiadaczy starych systemów Windowsa gra niedostępna? Bez obsługi XP? Hmmm...ich sprawa wydawców, ale jeszcze wiele osób ma ten system na kompie...Na pewno się pochwalę jak kupię, ale wszystko zależy od realiów, krótko mówiąc czasu wolnego :)
Almateria - 2014-04-26, 12:34

Jestem pewna że wszyscy ludzie, którzy nie kupili nowego komputera od dziesięciu lat, marzą o kupieniu nowej części dragon age. <3 Nie wiem, czy oczekujesz po kimkolwiek, żeby wspierał system, którego nie wspiera sam Microsoft, i który ma więcej ograniczeń niż niewolnik na pokazie BDSM
Nobanion - 2014-04-26, 12:41

Almateria napisał/a:
Jestem pewna że wszyscy ludzie, którzy nie kupili nowego komputera od dziesięciu lat, marzą o kupieniu nowej części dragon age. <3 Nie wiem, czy oczekujesz po kimkolwiek, żeby wspierał system, którego nie wspiera sam Microsoft, i który ma więcej ograniczeń niż niewolnik na pokazie BDSM

Nie oczekuję Almaterio, wiem że nie wspiera, no i odnośnie ograniczeń zgadza się... Fajne podsumowanie ^^...

Jvegi - 2014-04-26, 16:01

Almateria napisał/a:
Jestem pewna że wszyscy ludzie, którzy nie kupili nowego komputera od dziesięciu lat, marzą o kupieniu nowej części dragon age. <3 Nie wiem, czy oczekujesz po kimkolwiek, żeby wspierał system, którego nie wspiera sam Microsoft, i który ma więcej ograniczeń niż niewolnik na pokazie BDSM


Ja mam ikspeka na moim kompie z 2009, ostatnio odnowionym.

Bardziej mnie martwi, że coraz więcej gier nie wspiera monitorów 4:3 :curious:

Mało wiem o trójce, screeny wyglądały ciekawie. Jedynka była w porządku, z paroma ogromnymi wadami. Dwójkę wywaliłem po paru godzinach. To było gorsze niż OC NWN1.

Jak wyjdzie to zagram. BioWare nie kocham jak niegdyś, ale ciągle przyciągają jak żarcie z Maca.

Dead - 2014-04-26, 16:08

Cytat:
Jestem pewna że wszyscy ludzie, którzy nie kupili nowego komputera od dziesięciu lat, marzą o kupieniu nowej części dragon age.

Masz dziwne wyobrażenia o marzeniach innych ludzi. O.o

Dragon Age I mam z wszystkimi dodatkami i uwielbiam tę grę. Dwójkę podobnie jak Jvegi wywaliłem po paru godzinach. Syf straszny.
Trójkę chętnie popykam jak wrzucą kiedyś na PS+. O ile nieznajomość dwójki nie będzie przeszkadzała w odbiorze gry, wtedy mam to gdzieś - nie zagram. Kupić na pewno nie zamierzam.

Nobanion - 2014-06-13, 10:26

Fajna gra się szykuje, wiadomo zanęcanie potencjalnych graczy, ale warto się z zapowiedziami twórców zapoznać..., ale już wcześniej wspominałem, nauczony doświadczeniem podchodzę z dystansem, ale też i nadzieją, że "będzie jak ma być"... :smile:
Najnowszy zwiastun na serwisie gry

torian - 2014-06-13, 11:05

Poza potwierdzeniem udziału Leliany nie dowiedziałem się niczego nowego. Ale myślę o DAI optymistycznie. Jeśli wezmą to co najlepsze z jedynki i dwójki wyjdzie crpg nie gorszy od nowego Wiedźmina.
Vinci - 2014-06-13, 11:10

Żeby tylko wrogowie nie spadali z nieba i każda jaskinia czy podziemia nie wyglądały tak samo, to ja będę zadowolony. No chyba że coś nowego spartolą.

Eh, trzeba będzie kompa zmienić za jakieś 4 miesiące :P

Yarpen - 2014-06-13, 13:24

W gameplayach wyglądało to nędznie. Choćby to cyrkowe, ciągłe przeskakiwanie przez przeciwników.
torian - 2014-07-30, 17:20

Jako że znana jest już cała dziewiątka towarzyszy w DAI, lista wymaga aktualizacji:

1. Blackwall - człowiek; Szary Strażnik/wojownik
2. Cassandra Pentaghast - człowiek; Poszukiwaczka/wojownik
3. Cole - człowiek/duch; łotr
4. Dorian - człowiek; mag z Tevinter
5. Iron Bull - qunari; wojownik (najemnik powiązany z grupą Ben-Hassrath, należała do niej m.in. Tallis)
6. Sera - elf; łotr (powiązana z grupą znaną jako "Przyjaciele Rudej Jenny")
7. Solas - elf; mag apostata
8. Varric Tethras - krasnolud; łotr
9. Vivienne - człowiek; mag kręgu

Damianus_NT - 2014-07-31, 05:39

Na DA3 nie czekam jakoś specjalnie (o ile w ogóle). Za dużo dobrych RPGów się nam porobiło dookoła + zbliżające się premiery + można tanio nadrabiać zaległości na PC i PS3. Teraz BioWare kojarzy mi się z EA. Samo EA kojarzy mi się z DLC, preorderami, FIFą i dojeniem pieniędzy. To już nie to samo studio co kiedyś, mają nowe priorytety. Nie spodziewałbym się niczego wielkiego po nowym Dragon Age, ale to może być nadal dobry produkt.

Offtop/poprzednie DA ;)
DA:Origins wraz z dodatkiem (i toną kosmetycznych modyfikacji) skończyłem dwukrotnie i uważam za fantastyczną grę z masą paskudnych niedociągnięć i kulejącym gdzieniegdzie designem. Największa wada - skalowanie się otoczenia i przedmiotów. Duchowy spadkobierca Baldura? Bzdura.
DA2 to dziwaczne posunięcie BioWare/EA. Z bardzo dobrej gry RPG chcieli zrobić jakieś niewiadomoco na modłę Mass Effect'a. Wymęczyłem to i tak na najwyższym poziomie trudności, maksując grę, wyciskając z niej dosłownie wszystko (każdy quest, wszystkie DLC, zabawa skryptami towarzyszy, (ponad 90h grania). Produkcja moim zdaniem niezła, choć wiele rzeczy i pomysłów w niej potrafiło ostro zirytować. Jeśli miałbym wybrać największy plus to bardzo podobały mi się nagrywane/mówione kwestie i głosy postaci, nawet głupi system dialogów mnie zbytnio nie raził). Na pewno nie zgodzę się z wszechobecnym hejtem na DA2, bo grało mi się naprawdę dobrze. Ale to i tak średniak w porównaniu do DA:O.

EDIT. Żeby nie zaśmiecać, zedytuję i dodam tutaj.
Co do poziomu trudności DA:O. Naczytałem się w recenzjach, że gra jest trudna i... (uwaga) stanowi duże wyzwanie nawet na normalu i nie zaleca się zaczynać przygody od poziomu wyższego niż normal. Niestety posłuchałem i gra się okazała łatwiejsza niż się spodziewałem, choć faktycznie, w kilku momentach był tzw. difficulty spike (np. walka ze smokiem, walka na koniec ucieczki z więzienia). Później, jak wracałem do DA zagrałem od razu na najwyższym poziomie i spodziewałem się masakry. Chyba za dobrze się przygotowałem do gry, bo swoim tankiem leciałem jak przecinak :P
DA2 natomiast wszyscy obwołali banalnie prostą. Toteż zagrałem na najwyższym poziomie... i nakląłem się jak szewc. Ta gra ma beznadziejnie wysoki/głupi poziom trudności. Nie wiem czy na konsolach jest inaczej, czy moje mody/tweaki aż tak podrasowały grę.. ale było cholernie ciężko momentami. Skalowanie się przeciwników i wszechobecne niewrażliwości na konkretne obrażenia nie ułatwiały sprawy.

Kliwer - 2014-07-31, 12:52

Ja myślę, że nowy Dragon Age to będzie kicha... Żadnych twardych dowodów na poparcie tej tezy nie przytoczę, ale jakieś takie odnoszę wrażenie na podstawie dotychczasowych materiałów. Spodziewam się czegoś mocno średniego. W tym/przyszłym roku czekam raczej na Pillars of Eternity i oczywiście na nowego wiedźmina. Ten ostatni to ma szansę być coś naprawdę dobrego.

Co do starych Dragon Agów to dwójki nie cierpię i tyle. Ale DA:O to jedna z moich ulubionych gier. To, moim zdaniem, produkt na poziomie BG2, choć zupełnie inny (tak więc nie uważam, by był duchowym spadkobiercą).
Oczywiście gra ma masakryczne słabości. Pierwszą i największą jest oczywiście pazerna do obłędu polityka DLC. Nie chce mi się już rozwijać tego tematu, po prostu żenada.

Same skalowanie mi nie przeszkadzało. Na trudnym/koszmarze gra miała zadowalający poziom trudności (nie dotyczy to DA:A- to dość mierny i łatwy dodatek). Przedmioty miały unikatowy charakter, czuło się ich specyfikę. Mimo skalowania nie czuło się, że zbiera się randomowe rzeczy.

Ale parę wad jest trudnych do wybaczenia...
1. Tylko jedno miasto z tylko jedną dzielnicą (!!!). I to małą. To straszna kompromitacja. Straszna straszna.
2. Za mało dużych questów pobocznych. Przydałoby się parę takich dużych zadań jak z BG2- z własnymi postaciami, lokacjami, fabułkami. Po instalacji tych nieszczęsnych DLC jest trochę lepiej, ale to wciąż za mało.
3. Rozmowy z NPC-ami. Problem polega na tym, że żeby przyjaźń kwitła to we wszystkich przypadkach (poza Stenem) trzeba im w dupę włazić... Nie można zabawnie odpyskować, nie można ich w zasadzie przegadać... Można tylko potakiwać. Ten problem jest co prawda w większości cRPG-ów, ale tutaj jakoś bardziej mnie to raziło...


Ale tak poza tym to i tak świetna rzecz ten Dragon Age. Gra reaguje na nasze pochodzenie bardzo ładnie, a to dla mnie zaleta nie do przecenienia. Nie tak jak w BG, gdzie nikt nigdy nie dostrzega, że jesteśmy np. krasnoludzkim wojownikiem. Do tego te epickie momenty: bitwa pod Ostagarem, Zjazd Możnych... mniam!

No i taki power-metalowy klimat. Ach, naprawdę kocham tą grę. Przeszedłem ją z 4 razy i na pewno jeszcze przejdę. Szkoda tylko, że cały czas z tyłu głowy te wady łupią w skroń... Ciekawe czy nowy DA naprawi część tych błędów. Szkoda że nie zdecydowali się jeszcze raz na ten patent z "oryginsami", bo to pomysł rewelacyjny był i przyzwoicie zrealizowany.

Nobanion - 2014-11-26, 14:52

Kupiłem i świetny jak dla mnie relaks po pracy, czy też od spraw innych, równie przyziemnych...Oceny gry na różnych portalach są miarodajne, moim zdaniem, nie ma co tutaj powtarzać wcześniejszych opinii. Za pomysł i wykonanie Dragon Age Keep, umożliwiającego wykreowanie własnego bohatera, bazując na jedynce i poniekąd na dwójce, dla tych co nie mają starych zapisów, nie chcą jeszcze raz przechodzić gry itd. Należą się słowa uznania :smile:
Scol - 2014-11-26, 15:57

Podzieliłbyś się specyfikacją swojego komputera? Rozważam kupno ale nie jestem pewien czy mój komp to uciągnie przy przyzwoitych ustawieniach.
Nobanion - 2014-11-27, 13:42

Jedyne, co mogę dodać w kontekście tego, co podesłałem ci na PW odnośnie specyfikacji, a co innych może zainteresować, to będzie banalne stwierdzenie, ale czytając komentarze odnośnie tej gry- należy przed kupnem przeczytać wymagania jakie ma sprzętowe. Jak słusznie Scol zauważył, warto się najpierw zorientować, by potem nie mieć problemów. U mnie gra chodzi płynnie na ultra ustawieniach i cieszy wzrok i słuch, co dodaje smaczku samej rozgrywce :razz:
Nobanion - 2014-12-13, 10:55

Po 60 godzinach grania powiem tak: dla tych co grają, lub grali w cRPG od czasów powiedzmy, tudzież gier takich jak Betrayal at Krondor, aż po współczesne wypusty Kickstartera, grywający w papierowe rpegi, może będzie pewnymi uproszczeniami zniechęcony, jednak jak dla mnie co podpisuje się pod wcześniejszymi sformułowaniami, jest to właśnie swoista odmiana, od wymienionych gier. Czy DAI zasługuje na cRPG roku? Moim zdaniem nie, bo to jak dla mnie jest action RPG, z bardzo małym c :) Jednak pewne rozwiązania, zasadne moim zdaniem, powodują zastanowienie, czy tak nie będą wyglądały cRPGi przyszłości?
Polecam z czystym sumieniem tę recenzję, gdzie mogę stwierdzić że opiniujący "grał w grę."
http://www.gram.pl/artyku...-recenzja.shtml
----
Drugą, bardzo mocno krytykująca z pkt widzenia, czy DAI jest faktycznie cRPG-iem pełną gębą, jest ta:
http://antyweb.pl/epickos...iii-inkwizycja/
- ale czy Autor grał w nią? hmmmm...mam wątpliwości, ale jeżeli faktycznie jest jak wynika z dyskusji pod recenzją, jest zakochany w Baldurach i Icewind Dale..., to... :)
------
Po 60 godzinach grania, kombinuję jak wygospodarować sobie czas wolny, by w Thedas dobrze się działo, według moich subiektywnych odczuć, ma gra syndrom jeszcze jednej tury, a jeszcze parę minut, a jeszcze zobaczę tam.... :cwan:

Scol - 2014-12-20, 16:28

Kolejne pytanie: Czy da się importować save'a bezpośrednio z DA1/2, czy tylko ten Dragon Age Keep wchodzi w gre? Przejrzałem na szybko wybory z keepa z DA1 i muszę powiedzieć że się lekko zawiodłem. Wyborów poza tworzeniem postaci (gdzie nawet imienia nie można było zmienić) i wybieraniem stron (elfy/wilkołaki etc) było chyba tylko 5: demon w Connorze, Harrowmont/Bhealen, los Loghaina, kto rządził w Felerden i finał archdarkspawn'a. Nawet jednego wyboru z DA:A, że już o DLCkach nie wspomnę. A w generatorze save'ów z jedynki do dwójki wyborów było o wiele więcej, i większość z nich była odzwierciedlonaw grze.
Karanith - 2014-12-20, 19:01

Na pewno dobrze się przyjrzałeś? Z DAO uwzględniono chyba wszystkie istotne decyzje, całkiem sporo questów pobocznych oraz relacje z postaciami. Z DLC i dodatku też. Imię postaci też można zmienić.
Scol - 2014-12-20, 19:14

Będę chyba musiał przelecieć tego keepa do końca, za pierwszym razem wyłączyłem jak narrator skończył opowiadać DA1 i zaczął D2.

EDIT: Nvm, po tym pseudofilmików pojawia się plansza z satysfakcjonującą liczbą wyborów.

Nobanion - 2014-12-22, 22:12

Już modujący, wzięli w swoje ręce, to co można zmienić, sam już jestem użytkownikiem jednego moda i muszę przyznać, że robi wrażenie :) Tutaj link do znanej wszystkim skarbnicy modów :miau:
http://www.nexusmods.com/...searchresults/?

Vinci - 2015-01-02, 22:30

Dragon Age: Inquisition za mną, na liczniku 65 godzin. Na najwyższym poziomie trudności, czytając każdą książkę i robiąc wszystkie questy (zbieractwo) chyba faktycznie można wyciągnąć te 120 godzin, ale moim zdaniem, to jest mordęga. Poniżej mogą się pojawić lekkie spoilery, naprawdę nic zaskakującego czy istotnego.


  • Lokacje - wiele się o nich mówi, głównie to że są pięknie zaprojektowane, różnorodne. Faktycznie są, niestety fabularnie są mocno ubogie. Jak to kol. kol ładnie podsumował po moich wywodach - sceneria do filmu, który nigdy nie powstał. To bardzo dobre porównanie. No pomijając pustynie, one z założenia nie są takie piękne, chociaż może ze mną jest coś nie tak, ale pustynne lokacje zawsze powodują u mnie dreszcze. Jest jedna taka naprawdę ogromna, do badania w dodatku nocą. Puste to jak cholera. Albo inna, która chociaż jest mała, to jest zakręcona, że żeby dostać się na skalną półkę obok, trzeba łazić i szukać przejścia przez 10 minut.

  • Questy poboczne - Lokacje są wypełnione questami "zapychaczami" typu znajdź odłamki, znajdź charakterystyczne punkty, zbadaj wszystkie rejony mapy, rozstaw na mapie obozy, zniszcz wszystkie szczeliny i wykonuj niekończące się zadania poszukiwania surowców. Na każdej mapie dzieje się to samo, to jest stały element rozgrywki i chyba nie muszę mówić jak nudny. Dialogi są ograniczone do minimum, jedyne informacje na jakie możemy liczyć to listy znalezione przy kolejnych pokonanych wrogach (są naturalnie wyjątki, jak jakiś elf chce żebyśmy mu znaleźli 10 ziół to nam o tym mówi nawet). Człowiek tak sobie czyta te notatki na których podpisuje się jakiś większy zły, potem trafia na tego większego złego (a czasami można się nawet nie poznać, że się na takiego trafiło) i liczy na jakiś dialog...nieeeee, od razu walka. Gdy pozbywasz się wszystkich nieumarłych i odbijasz starożytną elfią twierdzę, albo dobierasz się do tyłka przemytnikom lyrium to liczysz na coś więcej niż cholerny list czy dwa słowa na koniec zadania, albo inne zadanie polegające na znalezieniu 10 punktów z żywnością dla potrzebujących żołnierzy, a po tym - nic, dzięki bohaterze ale nie mamy o czym gadać. Zacząłem robić drugie podejście inną postacią, ale nie mogę zdzierżyć tych pobocznych lokacji. Nic się tam nie zmienia, przerażająca powtarzalność rodem z MMO.

  • Wątek główny - ten akurat mi się podoba, to jest taka wspaniała odskocznia od tych nudnych questów pobocznych, że ma się ochotę aż tam zanurkować i doświadczyć odrobiny fabuły. Popularne ostatnimi czasy "trudne wybory" bez odwrotu i to jak główny wątek się zmienia w zależności od naszych decyzji podjętych w poprzednich częściach sprawia, że DA:I ma duży potencjał na wielokrotne przechodzenie. Osobiście mam ochotę przejść jeszcze raz, w innym składzie, w inny sposób, ale jak myślę o tych questach pobocznych...brrrr.

  • Towarzysze podróży i romanse - no jest tego trochę, po trzech przedstawicieli każdej klasy, a do tego zarządcy naszej inkwizycji. Tych ostatnich nie można brać na misje, ale do powiedzenia mają dużo. W tej grze można siedzieć godziny w twierdzy gadając tylko ze wszystkimi. Dla mnie to spory plus. Część polubiłem, części nie, jedną nawet wywaliłem z inkwizycji tak mnie denerwowała. To też dobrze, że jest różnorodność, jestem pewien że znajdą się tacy, którzy będą nią zachwyceni. Jeżeli chodzi o romanse, to dla mężczyzn nie ma wielkiego wyboru. Jedynie dwie kobiety są gotowe z nami romansować. No i dwóch mężczyzn, jeśli to kogoś interesuje. Za to jak stworzyłem sobie drugą postać - elfkę łotrzycę, to pół drużyny chciało mi się dobrać do tyłka. Myślę, że dla kobiet naprawdę fajnym wyborem może być Solas. Questy towarzyszy są przyjemne, jedne z nielicznych pobocznych wartych uwagi.

  • Mechanika - uhh niestety, ale wygląda to słabo. Mocno widać, że gra została stworzona na konsole. Objawia się to takimi przypadłościami jak:
    - musisz podejść do obiektu żeby na niego kliknąć
    - fatalne zarządzanie ekwipunkiem (naprawdę jest beznadziejne, nie przypominam sobie gorszego), brak sortowania + ten durny podział na kategorie między którymi trzeba żonglować sprawia, że uzbrajanie 10 członków załogi to jakaś męczarnia, nawet w twierdzy gdzie mamy dostęp do wszystkich. Jest źle do tego stopnia, że trzymałem dobry sprzęt w plecaku aż znalazłem go dość dużo, żeby robić masową wymianę sprzętu, dla jednego pierścienia nie opłacało się go nawet otwierać. Swoją drogą ekwipunek jest nudny, mało przedmiotów z unikalnymi zdolnościami i historiami. Szczególnie źle wypada jak pomyśli się o ekwipunku w Baldurze.
    - ograniczone miejsce na umiejętności, nie wiem czy ktoś kto grał zamknął się w 8 aktywnych umiejętnościach, ja nie i w brutalny, konsolowy sposób zostałem pozbawiony moich wydanych punktów i poziomów.
    - walka, która podobnie jak aktywowanie przedmiotów wymaga od Ciebie stania obok przeciwnika, inaczej walisz w powietrze. No chyba że grasz magiem czy łucznikiem, heh. Wiadomo, że jak chcę komuś walnąć z miecza, to muszę stać obok, OK ale w poprzednich odsłonach i w znanych mi grach RPG tego typu, wystarczy na wroga kliknąć i postać podchodzi, tutaj tak to nie działa. Beznadziejny tryb taktyczny, przydający się tylko od święta i na najwyższym poziomie trudności. Po prostu gorsza aktywna pauza, bo aktywuje się po oddaleniu ekranu. Naprawdę wolałbym wcisnąć spację i robić z oddalaniem ekranu co mi się podoba.

  • Główny zły - tylko kilka słów, ale jestem zawiedziony. On jest po prostu zły, jednowymiarowy. Może to przez brak wystarczającej liczby informacji, dialogów, ale z drugiej części wiemy, że był magistrem, człowiekiem i po uwolnieniu go w DA2 chociaż zmieszany, wykazuje jak najbardziej ludzkie cechy. W DA:I jakby to wszystko znika. Taki Architekt z DA:O był znacznie ciekawszy albo Loghain.


Pomijając wiele wad, mam ochotę zagrać jeszcze raz i pewnie to zrobię jak nie będę tak na świeżo z powtarzalnymi zadaniami pobocznymi.
O czymś jeszcze miałem napisać, ale nie pamiętam :P Może wyjdzie jak ktoś podejmie jakąś dyskusję.

Nobanion - 2015-01-03, 12:06

Tradycyjnie, mimo zerowego zainteresowania ze strony Bioware, modderzy wzięli sprawy w swoje ręce.

Szkoda, że twórcy serii Dragon Age, nie zrobili ukłonu w stronę graczy, jak twórcy świata Morrowind i Skyrim, dali oficjalne użytkowe narzędzia do modowania i czynią rzeczy zmieniającą grę w sposób wyborny :) Coś o tym wiem :miau:

http://www.nexusmods.com/...tion/mods/143/?


Nobanion - 2015-03-29, 13:08

Mimo że brakowało na granie czasu wybitnie, udało mi się jakiś chwil kilka temu- zakończyć grę, dziś zapoczątkowałem kampanię rodzajem ludzkim, po raz pierwszy od wielu lat w tej serii gier i innych. :cwan: Divinity Origin Sin, to inna bajka- gra :smile: Na koniec są różne wstawki w zależności jak się podejmowało decyzje podczas rozgrywki, trochę można namieszać, a jest też mała zapowiedź, nawet nie dlc a nowego dodatku, ale nie będę spoilerował gdzie i kiedy ^^. Takie małe podsumowanie moje na screenie.

Karanith - 2015-07-26, 20:26

Jeśli ktoś chciałby wypróbować DA:I, to na Origins udostępniona została jakiś czas temu wersja próbna, oferująca do 6 godzin kampanii oraz nieograniczony dostęp do multi. Progres zostanie przeniesiony do pełnej wersji, gdyby ktoś się zdecydował na kupno. Ja sam mam za sobą niecałe 5 godzin, ale ponieważ "demo" nie pozwala mi na podróż do Val Royeaux i kontynuowanie wątku głównego - odpuszczam. Podzielę się jednak swoimi przemyśleniami i wątpliwościami.

Dialogi bez zarzutu, mamy do czynienia ze standardem Bioware. Powracają znane z DA2 ikonki sugerujące ton wypowiedzi (agresywny, sarkastyczny itd.), ale gra chyba już aż tak na nich nie polega, a do tego są nieco bardziej różnorodne. Z tym jest nieźle, gorzej z fabułą. Od razu atakują nas eksplozje, celebryckie (i nie tylko) trupy oraz sztampa. W rekordowym czasie (1 godzina) zyskujemy status wybrańca, który ma uratować świat przez zieloną dziurą w niebie (serio spodziewałem się Infernali z Warcrafta III) i stajemy na czele nowej-starej militarnej sekty. Za dużo, za szybko. Aż się prosi, żeby gra zaczynała się tym konklawe, o którym tyle się mówi. Zależnie od rasy/klasy można by pobawić się szpiega albo dyplomatę. Poprzednie części robiły to zgrabniej.

O grafice nie ma co się rozpisywać, bo szału nie ma i nigdy w tej serii nie było. O mechanice w sumie też nie, bo mogę się podpisać pod odpowiednią częścią posta Vinciego. Dodać mogę jeszcze, że męczący jest brak autoataku, tzn. kiedy steruję daną postacią, muszę cały czas trzymać lewy przycisk myszy. Nie mam pojęcia czemu to służy, bo gra nie stanie się przez to ekszyn erpegiem. Przykre jest też wrażenie, jakie odniosłem chodząc po Zaziemiu (Hinterlands). Przecież ta walka, te questy, ta eksploracja to jakieś MMO. Czytałem komentarze, że DA:I miało wrócić do korzeni, łączyć cechy pierwszej i drugiej części, ale mówiąc szczerze za bardzo tego nie widzę.

I teraz pytanie do tych, co grali - czy warto, mimo tak negatywnego pierwszego wrażenia, wziąć się za pełną wersję? Lubię tę serię, bohaterowie zdają się mieć potencjał, a jeśli chodzi o fabułę, to przecież wiem, że diabeł tkwi w szczegółach i ta sztampa niekoniecznie musi przeszkadzać. Nobanion, Vinci? Któryś z was zdecydował się na ponowne przejście?

Vinci - 2015-07-26, 20:41

Karanith napisał/a:
Nobanion, Vinci? Któryś z was zdecydował się na ponowne przejście?


Ja próbowałem, ale MMOwe questy mnie dobiły, nie chciało mi się zwiedzać takich połaci pustego terenu tylko po to, żeby poznać paru towarzyszy. Jeszcze w międzyczasie wyszedł Wiedźmin, DA wyleciało z dysku. Wracałem do Divinity: Original Sin, które jest bardziej liniowe niż DA, czyli coś jest nie tak. No ale żeby nie było, pewnie do gry wrócę, może za rok :P

Jeżeli zastanawiasz się nad kupnem, to ja też bym się teraz zastanawiał. Widzę że gra mocno potaniała, ale jak znam EA, to DLC tylko przez Origin za jakieś punkty albo chore pieniądze. Jeżeli wyjdzie sporo DLC, a ja za rok będę chciał pograć, to pewnie skończy się na mniej legalnej drodze, chociaż mam oryginał podstawki.

Nobanion - 2015-07-27, 00:55

Karanith napisał/a:
Nobanion, Vinci? Któryś z was zdecydował się na ponowne przejście?

Powiem to co Vinci, a lubię te Universum. Już poczyniłem przygotowania do powtórnego przejścia, ale nie spieszy mnie się. Bioware poszło całkiem w Mass Efecta 3, pewne rozwiązania, czyli niezły action- RPG, ale cRPG nie nazwałbym go, przyjmując standardową miarę, jaką przy gatunkowaniu gier się stosuje. Jeżeli 1 i 2 podobały ci się i wykreowany świat, miałeś możliwość poczytania i pooglądania filmów i podpasywało ci, to kupuj, a jeżeli nie, to poczekaj na obniżkę cen. Jedynie co może ciebie zainteresować, to multi, tutaj powiem szczerze, że sam mało grałem, ale ci co grali bardzo sobie chwalą, z tego co ja wyczytałem.

torian - 2015-07-27, 07:47

Jestem mniej więcej w połowie wątku głównego (po 70h grania) i muszę przyznać że questy fabularne (takie jak "Szeptem" czy "Oto jest otchłań") robią wrażenie. Za to zdecydowanie fatalnym pomysłem było sztuczne rozepchanie gry setkami durnych minquestów. Ale jak na razie to jedyna istotna wada. Świetnym pomysłem był za to wątek Herolda Andrasty, jak gracz ustosunkuje się do tego tytułu.

Walka stoi w rozkroku między DAO i DA2. Z jednej strony system przypomina pierwszą część ale nie zrezygnowano całkiem z nadnaturalnych akrobacji z dwójki (kryją się w umiejętnościach specjalnych). BTW auto atak na którego brak narzekało już parę osób jest ale tylko w trybie taktycznym (przy maksymalnym oddaleniu).

Walki ze smokami (których jest więcej niż w dwóch poprzednich częściach razem wziętych) wreszcie stanowią jakieś wyzwanie. W jedynce jest dość prosty sposób na pokonanie gada nawet na bardzo niskim poziomie, w dwójce smoki w zasadzie pokonywały się same. Na razie ubiłem cztery stosując przerobioną taktykę z DAO, działa w walce ze smokami o poziomie równym lub niższym ale starcie ze smokiem o poziomie o 2 wyższym lub więcej to jak dla mnie mission impossible (na razie). Najbardziej bolesnym utrudnieniem jest fakt że liczba mikstur leczniczych jest ograniczona (początkowo 8 na całą drużynę).

Karanith - 2015-07-27, 08:45

Właśnie, zapomniałem spytać o walkę. Sprawia przyjemność w porównaniu z poprzedniczkami? Walkę w jedynce oczywiście bardzo lubiłem. W dwójce w sumie też, przy odpowiednim podejściu.

torian napisał/a:
Świetnym pomysłem był za to wątek Herolda Andrasty, jak gracz ustosunkuje się do tego tytułu.


Jedno pytanie: czy można odgrywać cwaniaka wykorzystującego nowo zdobytą władzę i wpływy dla własnych (plus ewentualnie klanu, rodu) korzyści?

Vinci napisał/a:
Widzę że gra mocno potaniała, ale jak znam EA, to DLC tylko przez Origin za jakieś punkty albo chore pieniądze.


Taniej niż 120 złotych nigdzie nie widzę (taka też jest cena na Originie), a to wciąż tyle, co nowy Wiedźmin. Ale chyba nie ma co kręcić nosem, po prostu wciąż pamiętam czasy, gdy popularne nówki nie kosztowały więcej niż stówę. Odnośnie DLC masz rację. Jedyny fabularny dodatek (Jaws of Hakkon) kosztuje 45 zeta, a przejść można podobno w 6 godzin.

Swoją drogą, można zarejestrować wersję pudełkową na Originie (tak jak Wieśka na GOGu)?

Nobanion - 2015-07-27, 09:35

Mi walka odpowiadała, mimo pewnych zastrzeżeń, a przecież nie ma gier idealnych, podtrzymuję moją opinię z początków rozgrywki w nią.- coś w sobie ma, ze jak człowiek rozpocznie w nią grać, to chce poznać całą historię.
Vinci - 2015-07-27, 10:08

Karanith napisał/a:
Taniej niż 120 złotych nigdzie nie widzę (taka też jest cena na Originie), a to wciąż tyle, co nowy Wiedźmin. Ale chyba nie ma co kręcić nosem, po prostu wciąż pamiętam czasy, gdy popularne nówki nie kosztowały więcej niż stówę. Odnośnie DLC masz rację. Jedyny fabularny dodatek (Jaws of Hakkon) kosztuje 45 zeta, a przejść można podobno w 6 godzin.

Swoją drogą, można zarejestrować wersję pudełkową na Originie (tak jak Wieśka na GOGu)?


http://allegro.pl/dragon-...5548511523.html a coś takiego? Można zarejestrować wersję pudełkową, nawet trzeba. Zaletą oryginału jest na pewno Dragon Age Keep, gdzie w bardzo fajny sposób możemy sobie wybrać wydarzenia z poprzednich części i zaimportować do gry.

Karanith napisał/a:
Jedno pytanie: czy można odgrywać cwaniaka wykorzystującego nowo zdobytą władzę i wpływy dla własnych (plus ewentualnie klanu, rodu) korzyści?


Jakiego klanu? Jakiego rodu? :P Grałem człowiekiem i elfką, nic takiego się nie działo. Dla własnych korzyści też nie za bardzo, wszystko w zasadzie idzie na Inkwizycję. W tej grze można odgrywać zły charakter, ale w miej istotnych wyborach.

Karanith napisał/a:
Właśnie, zapomniałem spytać o walkę. Sprawia przyjemność w porównaniu z poprzedniczkami? Walkę w jedynce oczywiście bardzo lubiłem. W dwójce w sumie też, przy odpowiednim podejściu.


Hmm, na pewno wkurza to, że można mieć tylko 8 skilli przypisanych do postaci (pieprzone konsole). Sama walka mi osobiście sprawiała przyjemność, na pewno bardziej polubiłem łotrzyka niż wojownika, gra się po prostu przyjemniej, ze względu na głupie sterowanie. Łotrzyk sam doskakuje do przeciwnika, wojownikiem jeżeli się nie podeszło, to walił mieczem w powietrze (pieprzone konsole). Tak samo jak zbieranie surowców, nieważne że klikasz na niego, postać nie podejdzie i nie podniesie, trzeba być w zasięgu i kliknąć (pieprzone konsole). No ale za 90zł to bym chyba kupił, może to nie wybitne RPG, ale całkiem porządny kawał gry.

torian - 2015-07-27, 11:04

Karanith napisał/a:
Jedno pytanie: czy można odgrywać cwaniaka wykorzystującego nowo zdobytą władzę i wpływy dla własnych (plus ewentualnie klanu, rodu) korzyści?


Nie bardzo. Generalnie są trzy drogi, możesz uznać siebie za wybrańca Andrasty, stwierdzić że nie wierzysz w te bzdury albo mówić jak jest czyli że tak naprawdę nie wiesz.

Ciekawiej robi się kiedy dowiesz się jak to było naprawdę i musisz podjąć decyzję co powiedzieć ludziom.

Był jeden mały quest w którym musisz załatwić sprawę własnej rodziny, która zbyt często powołuje się na twoje imię.

Vinci napisał/a:
W tej grze można odgrywać zły charakter, ale w miej istotnych wyborach.


Cóż w cRPGach zwykle nie ma miejsca dla złych postaci a jeśli już jest to ta ścieżka jest wyraźnie uboższa. W grach Bioware'u masz do wyboru być bohaterem, który zbawi świat postępując szlachetnie i honorowo albo być bohaterem, który zbawi świat będąc przy tym aroganckim dupkiem. Ostatnio jednak pojawiła się trzecia droga - błazen, który niczego nie traktuje poważnie i sypie sucharami na prawo i lewo.

105h na liczniku i koniec, gra prawie wymaksowana. Odpuściłem jedynie niektóre misje kolekcjonerskie (mozaiki, nasiona itp.)

Podsumowując, wątek główny jest liniowy do bólu a jednocześnie niesamowicie wciągający, scenarzyści postarali się i w niektórych questach pojawiły się oryginalne pomysły (a przynajmniej ja nie przypominam sobie czegoś podobnego w innych grach). Na uwagę zasługują zwłaszcza "Szeptem" i "Oczy i serca przebiegłe" (brawa dla animatorów za dialog w trakcie tańca).

Niestety miniquesty rodem z MMO to katastrofa. Wykonywanie ich (a część wykonać trzeba) to nieprzyjemny obowiązek.

Walki. Lepiej niż w DA2, gorzej niż DAO. Są zdecydowanie trudniejsze niż w poprzednich częściach ale nie dlatego że wrogowie stali się sprytniejszy. Twórcy po prostu rzucili graczowi parę kłód pod nogi. Ograniczona liczba mikstur, brak zaklęć leczących (no dobra jedno jest ale to wysokopoziomowa zdolność specjalna, której nie można używać zbyt często), okrojone drzewka umiejętności i rozwój postaci. Gracz ma też większą swobodę w ustawianiu kamery co moim zdaniem było błędem gdyż ta często głupieje.

Zawodzi również jednowymiarowy "główny zły", już lepiej wypadła Meredith z DA2.

Towarzysze. Paru ciekawych (Solas, Żelazny Byk, Varrik, Dorian, Sera) i paru drewnianych (Vivienne, Blackwall, Cole, Kasandra). Przy okazji jak to zwykle bywa w grach Bioware'u panuje tu pełna tolerancja w kwestii orientacji seksualnej, mamy więc jednego geja, jedną lesbijkę, dwie postacie biseksualne i cztery heteroseksualne. Jest nawet jedna kobieta, która nie czuję się dobrze w swoim ciele więc udaję mężczyznę.

Pozostaje czekać na Dragon Age 4. Zarówno epilog jak i fakt że kasa musi się zgadzać wskazują że powstanie.

Nobanion - 2015-08-28, 22:12

Polecam dla wahających się odnośnie DAI, szczególni multi, bardzo ciekawe spostrzeżenia, podpisuję się pod większością opinii przedstawionych. :smile: Ale wiadomo, jestem nieobiektywny :mrgreen:

http://wellnothingspecial.blogspot.com/

Cytat:
Na początku mieliśmy do wyboru dwanaście postaci (po cztery z każdej klasy), a do dziś doszły kolejne trzy choć miejmy nadzieję, że na tym się przygoda nie skończy. Gdy zaczynałam rozgrywkę wybrałam do odblokowania Zaklinacza, ale dziś już przekonałam się, że najlepiej gra mi się Nekromantką jeśli chodzi o maga, Katari jako wojownikiem qunari z dwuręcznym mieczem i Alchemiczką, czyli łotrzykiem z dwoma sztyletami pokrytymi trucizną i obsługującą wybuchowe pułapki. Czasem zastanawiam się dlaczego od początku nie próbowałam bawić się multiplayerem, gdyż od czasu coweekendowych sesji na eventach przygotowanych przez Bioware wyszkoliłam się w każdej klasie i teraz rozgrywka jednoosobowa jest dla mnie prosta jak budowa cepa, a i czasem mam wrażenie, że mogę grać z zamkniętymi oczami.
Nie żartuję!

Karanith - 2015-09-04, 20:06

Będzie krótko, bo w gruncie rzeczy zgadzam się z opinią Vinciego i od siebie dodam niewiele.

Rozczarowujące jest, że Inkwizycja, w przeciwieństwie do dwójki, nie próbuje nowych rzeczy. Mam głównie na myśli odejście od zajeżdżonej formuły Bioware, mniejszą skalę, system przyjaźni/rywalizacji, towarzyszy z własnym życiem. Zamiast tego dostajemy to samo, co w Początku i Przebudzeniu, tylko z jeszcze większym rozmachem. Nie jesteśmy już szeregowym członkiem podupadłych Szarych Strażnikówi, ale przywódcą niedorzecznie potężnej organizacji religijnej. Gdy zdobywamy ufortyfikowaną siedzibę, to nie jest malutki zameczek-stolica powiatu, ale ogromna górska twierdza, skąd nasze wpływy będą się rozciągać na cały kontynent. Miejsce akcji przenosi się z Fereldenu, największego zadupia Thedas do potężnego cesarstwa Orlais. I tak dalej. Niby nie ma nic złego w powtarzaniu tego, co już raz się udało, ale boli mnie jednak ten brak odwagi i dreptanie w miejscu.

Trzeci Dragon Age ma ten sam problem, co poprzednie dwie części - jest niepotrzebnie rozciągnięty. Origins miał tony śmieciowej walki, Dragon Age 2 recykling lokacji oraz te nieszczęsne fale, a Inquisition - wielkie puste lokacje oraz questy-zapychacze. Ta gra momentami wygląda jak badanie terenu przed jakimś szykowanym w tajemnicy Daragon Age Online. Nie pojmuję, czy Bioware naprawdę myśli, że ta seria popularność zawdzięcza godzinom nudnego grindowania?

Na szczęście to, co się liczy, czyli fabuła (mam tu na myśli raczej wykonanie głównych questów, a nie ogólny zarys) i postacie stoją na standardowym, przyzwoitym poziomie. Jest dobrze, choć żaden z naszych towarzyszy (choć kilku jest naprawdę sympatycznych) raczej nie trafi do czołówki najlepiej napisanych bohaterów. Kiepsko prezentuje się natomiast nasz główny antagonista. Jest to być może najgorszy szwarccharakter Bioware od czasów podstawki NWN i Moragi (pamięta ją ktoś w ogóle?). Koryfeuszowi zupełnie brakuje charakteru, cechuje go jedynie bezwzględność i ambicja. Meredith była dużo ciekawsza, nie wspominając już o Loghainie.

Gdyby wywalić z Inkwizycji zbędne elementy (przerośnięte lokacje, śmieciowe questy) i poprawić inne (walka, sterowanie, interfejs - wystarczyłoby wrócić do rozwiązań z jedynki), to byłaby z niej naprawdę dobra, choć wtórna gra. A tak pozostawia wiele do życzenia. Nie zabiła we mnie jednak sympatii do tej serii i nie zdziwię się, jeśli do niej powrócę - olewając oczywiście większość zdań pobocznych i nie bawiąc się w eksplorację.

Nobanion - 2015-09-10, 18:07

Kupić, nie kupić, kupić nie kupić, kupić...... ?DRAGON AGE: INQUISITION Trespasser DLC
torian - 2015-09-10, 18:13

5 ostatnich słów mnie zaintrygowało.
Nobanion - 2015-10-06, 19:17

Kompletna wersja Dragon Age: Inkwizycja

Edycja Gry Roku

Jesteś Inkwizytorem, a twoje zadanie to wyrwanie mieszkańców Thedas z objęć chaosu i ocalenie ich przed budzącym grozę wrogiem. Edycja Gry Roku zawiera wszystkie wymienione niżej elementy.

Główne cechy:

Gra Dragon Age: Inkwizycja. Zostań Inkwizytorem. Podejmuj brzemienne w skutki decyzje, zawiązuj sojusze i eksploruj niesamowite światy, wcielając się w stworzoną przez siebie postać.

Szczęki Hakkona. Poznaj losy poprzedniego Inkwizytora oraz smoka, którego ścigał. Zbadaj rozległą dziką gęstwinę i poznaj jej ceniących sobie niezależność mieszkańców, łowców zwanych Awarami.

Zstąpienie. Zapuść się na Głębokie Ścieżki i w podziemnym świecie staw czoła przerażającym, śmiertelnie groźnym pomiotom. Ujawnij źródło trzęsień zagrażających istnieniu Thedas.

Intruz. To nie koniec przygody. Pokonaj potężne zło dążące do zniszczenia Thedas. Inkwizytorze, to twoja ostatnia misja. Musisz ją wykonać. Za wszelką cenę.

Ulepszenia z Edycji Specjalnej, Awarskie Łupy i Łupy Qunari. Ekwipuj i dostosowuj wyposażenie, broń, wierzchowce i wiele więcej. Odciśnij swe piętno na Inkwizycji.

[b]Data premiery: 6 października 2015

torian - 2015-10-10, 13:19

Ostatnio przemierzając Zaziemie natrafiłem na coś zastanawiającego.
Geralt Riv - 2015-10-10, 16:38

Hehehe :)
Zobacz jak ładnie sobie kopczyk z kamiuszczków usypali :D

Dark - 2015-10-10, 17:11

Nie wszyscy lubią mieć sucho. ^^
Cecylio - 2015-10-10, 21:44

Nadal nie wiem co myśleć o tej grze. Zrobili to samo co w Mass Effect 3 - przygotowali grę pod graczy nie znających poprzednich części, denna tendencja - ale w ME historia była chociaż spójna, dotyczyła losów jednego bohatera. Wybory z poprzednich części mają znaczenie w Inkwizycji, owszem, ale są to zazwyczaj jakieś pojedyncze spotkania, notatki czy zadania ze stołu narad. Zawiodłem się i mam wrażenie, że nie ja jedyny.

Poza tym, eksploracja bardzo szybko staje się żmudna i zwyczajnie wieje nudą. Chociaż nie, może nie sama eksploracja, ale eksploracja w formie zaliczania fetch questów i legiony irytujących przeciwników.

Przynajmniej fabuła w miarę daje radę.

Dark - 2015-10-11, 11:02

Cecylio napisał/a:
Nadal nie wiem co myśleć o tej grze. Zrobili to samo co w Mass Effect 3 - przygotowali grę pod graczy nie znających poprzednich części, denna tendencja - ale w ME historia była chociaż spójna, dotyczyła losów jednego bohatera. Wybory z poprzednich części mają znaczenie w Inkwizycji, owszem, ale są to zazwyczaj jakieś pojedyncze spotkania, notatki czy zadania ze stołu narad. Zawiodłem się i mam wrażenie, że nie ja jedyny.

Poza tym, eksploracja bardzo szybko staje się żmudna i zwyczajnie wieje nudą. Chociaż nie, może nie sama eksploracja, ale eksploracja w formie zaliczania fetch questów i legiony irytujących przeciwników.

Przynajmniej fabuła w miarę daje radę.

Dziwne porównanie. ME, szczególnie trójeczka, jest taktyczną grą akcji z paroma elementami CRPG a DA:I jest od stóp do głów cerpegiem. ^^ Troszkę jakby porównywać grę wyścigową z GTA. ^^
Wiele osób powtarza w wadach: za duży obszar, za mało czegoś do zrobienia, hordy irytujących przeciwników, denne subquesty a przecież Baldurek pierwszy też cierpiał na te wszystkie przypadłości. Bez większości obszarów można się było spokojnie obyć i poza losową hordą gibberlingów czy hobgoblinów nie było nic do zrobienia. Ewentualnie jakaś grupka bandytów/awanturników z jednym, maksymalnie dwoma specjalnymi przedmiotami do złupienia. Zadania też najczęściej sprowadzały się do: zdobądź to, zanieś tamto, zabij tego. Wspomniane wady irytowały nas mniej kiedy każde z nas miało te kilka lub kilkanaście lat a gra naprawdę wyglądała fajnie i z zapartym tchem spędzało się nad nią całe wieczory.
Moim zarzutem wobec DA:I jest niski poziom trudności. Zginąć jak najbardziej się da, ale nie licząc walk ze smokami (które są chyba najlepiej zrealizowanymi walkami z wielkimi jaszczurami w historii CRPG) praktycznie nie zdarzają się dramatyczne momenty, jak większość drużyny padająca na ziemię. Walka z ostatnim bossem powinna być bardziej emocjonująca a została potraktowana po macoszemu. Więcej grzechów nie pamiętam.

torian - 2015-10-11, 12:17

Moim zdaniem porównanie Cecylia było jak najbardziej trafne. DAI i ME3 pod względem mechaniki różni tylko system walki i parę drobiazgów. Fabularnie to ta sama odgrzana po raz n-ty papka (ale efektownie podana). Jednak w ME3 udało się stworzyć wiarygodną iluzję tego że decyzje z poprzednich części mają znaczenie. W DAI to się nie udało, niby mamy Keepa i imponującą liczbę decyzji ale z tego co zaobserwowałem lekko licząc 50% wyborów z niego nie ma żadnego wpływu na grę (a przynajmniej ja go nie zauważyłem).

Dark napisał/a:
Wiele osób powtarza w wadach: za duży obszar


To raczej wina masowego narzekania na małe klaustrofobiczne lokacje z poprzednich części. Z jednej strony chwali się BioWare'owi że postanowili coś z tym zrobić ale wygląda na to że zapomnieli że rozmiar to nie wszystko.

Dark napisał/a:
Baldurek pierwszy też cierpiał na te wszystkie przypadłości


Racja ale ta gra ma już prawie 17 lat i przez to wiele można jej wybaczyć a część jej błędów wciąż jest powielana.

Dark napisał/a:
Moim zarzutem wobec DA:I jest niski poziom trudności.


Na jakim poziomie trudności grałaś? Ja bym raczej powiedział że trudność kryje się nie tam gdzie powinna, nie ma tu za bardzo pola do kombinowania z taktyką. Jeśli mimo kilku prób nie radzę sobie z przeciwnikiem to znaczy że trzeba nabić parę leveli.

Kliwer - 2015-10-11, 16:00

Cytat:
Wiele osób powtarza w wadach: za duży obszar, za mało czegoś do zrobienia, hordy irytujących przeciwników, denne subquesty a przecież Baldurek pierwszy też cierpiał na te wszystkie przypadłości. Bez większości obszarów można się było spokojnie obyć i poza losową hordą gibberlingów czy hobgoblinów nie było nic do zrobienia. Ewentualnie jakaś grupka bandytów/awanturników z jednym, maksymalnie dwoma specjalnymi przedmiotami do złupienia. Zadania też najczęściej sprowadzały się do: zdobądź to, zanieś tamto, zabij tego. Wspomniane wady irytowały nas mniej kiedy każde z nas miało te kilka lub kilkanaście lat a gra naprawdę wyglądała fajnie i z zapartym tchem spędzało się nad nią całe wieczory.


Baldura 1 nikt nigdy, nawet na tym forum, nie uważał za jakieś arcydzieło. To taki sobie wstęp do dwójki, dzisiaj grywalny głównie dzięki modom. Gra ta do dzisiaj się wyróżnia tylko stosunkowo realistycznym światem, trudną taktyczną walką i dobrą fabułą, która jest raczej polityczno-handlowa niż epicka (ale z tym nie każdy się zgodzi).

Poza tym sam fakt, że w ogóle porównujemy takie nowe Dragon Age do leciwego baldura 1, i że porównanie to często wychodzi na korzyść tego drugiego jest dla Inkwizycji upokarzające. Jak i dla większości współczesnych cRPG-ów. Świadczy to tylko o degrengoladzie gatunku.


Cytat:
Zginąć jak najbardziej się da, ale nie licząc walk ze smokami (które są chyba najlepiej zrealizowanymi walkami z wielkimi jaszczurami w historii CRPG)


Grałem w grę niedużo, tylko u kolegi. Właśnie, między innymi, stoczyłem walkę ze smokiem. Uważam, że starcia są widowiskowe ale tylko tyle. Do taktycznego wyzwania z BG2 nie mają wyskoku. Owszem, można atakować różne części ciała, bla bla bla. Wygląda to nieźle ale sprowadza się do spamowania w kółko najsilniejszych umiejętności. Stanowczo walka nie jest mocną stroną tej gry.


Cytat:
Na jakim poziomie trudności grałaś? Ja bym raczej powiedział że trudność kryje się nie ta gdzie powinna nie ma tu za bardzo pola do kombinowania z taktyką. Jeśli mimo kilku prób nie radzę sobie z przeciwnikiem to znaczy że trzeba nabić parę leveli.


Ot i sedno sprawy.

Narsil - 2015-10-11, 17:24

Cytat:
stosunkowo realistycznym światem


...przy całej mojej sympatii do Baldurów, ostatnim przymiotnikiem, jakim określiłbym Faerun jest "realistyczny".

Kliwer - 2015-10-11, 19:18

Cytat:
...przy całej mojej sympatii do Baldurów, ostatnim przymiotnikiem, jakim określiłbym Faerun jest "realistyczny".


Wyraziłem się nieprecyzyjnie. Chodzi mi o takie staroszkolne zagospodarowanie przestrzeni- np. to, że w Beregoście jest kupa domów, z których większość nie pełni żadnej questowej funkcji. O to, że między wioskami trzeba podróżować traktem. Że główny wątek skupia się na w miarę wiarygodnej intrydze politycznej (powiedzmy sobie szczerze- ta przygoda mogłaby istnieć w dowolnym niskomagicznym świecie fantasy, problem naszego dziedzictwa to tylko ornamentyka i to nie przesadnie wyeksponowana). O parę innych niuansów- broń może się zepsuć a wiele napotkanych postaci nie pełni żadnej innej funkcji poza przeprowadzeniem ciekawego dialogu. Takich właśnie rzeczy brakuje mi we współczesnych cRPGach (między innymi).

Ponadto wciąż uważam, że Wrota Baldura to jedno z najlepszych i najbardziej wiarygodnych miast w dziejach cRPG. Wygląda jak mały średniowieczny gród a nie jak jakaś plastykowa dekoracja. Do tego, jako się rzekło, możemy wejść prawie do każdego budynku.

Kliwer - 2015-11-08, 03:29

Znalezione w sieci. Wrażliwi na punkcie "tolerancji" niech nie czytają.

Smutna prawda, ta słaba gra to nie jakieś tam rpg a symulator pedała.

torian - 2015-11-08, 10:50

Nie znam kontekstu wypowiedzi ale zgaduję że to przytyk do Doriana. Fakt, postać mogła zostać skonstruowana nieco lepiej choć i tak jest to postęp w stosunku do DAO (cześć, jestem Zevran, wychowałem się w burdelu, lubię kobiety i mężczyzn). Dorian nie ukrywa swojej orientacji ale też nie obnosi się z nią. Znacznie lepiej scenarzystom wyszła Sera, która choć jest 100% lesbijką to gracz dowie się o tym dopiero gdy spróbuje nawiązać z nią romans. Nieco inną kategorią jest Iron Bull, który jest zainteresowany wszystkim co nie ucieka na drzewo.

Generalnie przedstawiciele mniejszości seksualnych w grach nie przeszkadzają mi specjalnie pod warunkiem że gra nie zmusza do nawiązywania z nimi bliższych relacji (a z tym nie spotkałem się jeszcze w żadnej grze) chociaż wolałbym aby mniejszości pozostały mniejszościami (DA2), choćby dla zachowania odrobiny realizmu.

Kliwer - 2015-11-08, 11:40

Podałem to jako humoreskę zawierającą ziarno prawdy.

Mówiąc na poważenie- jestem w stanie przeboleć takie wątki (choć, po prawdzie, w ogóle nie potrzebują motywów romansowych w RPG-ach) ale pod dwoma warunkami.

1. Tak jak zauważyłeś Torianie powinna być zachowana proporcja i zjawiska marginalne powinny być marginalne.

2. Graczowi powinna być udostępniona pełna gama reakcji względem takich postaci, łącznie z z zachowaniem silnie negatywnym. Bioware pozwala nam co najwyżej na neutralność co jest po prostu niedopuszczalne w grze cRPG. Nawet jeżeli ktoś uważa lżenie homoseksualistów za moralnie naganne to przecież w cRPGach możemy dopuszczać się czynów nagannych- wycinać wioski, kraść, zachowywać się jak buc. Kochający inaczej nie powinni być wyjęci spod tej zasady.

sajok - 2015-11-08, 12:43

Twój pkt. 2 Kliwerze jest niemożliwy do spełnienia albowiem środowiska "tolerancyjne" nie dałyby żyć producentowi gry, gdyby coś takiego zrobił. Tak czy siak wiem w jaką grę nigdy nie zagram.
torian - 2015-11-08, 19:50

W trakcie gry natknąłem się na książkę noszącą tytuł "Seksualność w Thedas".

Cytat:
Najciekawsze jest to, że pomimo braku otwartej dyskusji na tematy związane z ludzką seksualnością, kwestia ta na ziemiach andrastańskich traktowana jest dość swobodnie. Zachowania seksualne danej osoby uznawane są za coś naturalnego i oddzielone od spraw prokreacji. Tylko wśród szlachty – gdzie prokreacja wiąże się ze sprawami dziedziczenia i łączenia potężnych rodów – seksualność uważana jest za sprawę najwyższej wagi. Mimo to szlachcic, który wypełnił już swój obowiązek wobec rodziny, może oddawać się swoim seksualnym zainteresowaniom nie budząc niczyjego zdziwienia.

Folgowanie żądzom z partnerami tej samej płci w zależności od kraju budzić może różne reakcje. W Orlais uważa się je ledwie za drobne, osobiste dziwactwo. W Fereldenie niedyskrecja w tym względzie może wywołać skandal, ale poza tym nie przyciąga specjalnej uwagi. W Tevinterze wśród szlachty uważane jest za egoistyczne i dewiacyjne, zaś wśród niewolników jest mile widziane. W żadnej części Thedas nie jest zakazane, a sprawy seksu komentuje się, tylko jeśli ktoś z nim przesadzi lub uprawia nazbyt jawnie.

— Fragment "W poszukiwaniu wiedzy: Podróże uczonego Zakonu" autorstwa brata Genitivusa


Jak to wygląda w praktyce, pewne przypadki niechęci wobec homoseksualistów, choć rzadkie to jednak są:

1. Dorian kłóci się z ojcem, który nie akceptuje jego orientacji chociaż z dość pragmatycznych powodów, jego syn jest jedynym dziedzicem i nie podoba mu się to że jego ród wygaśnie.
2. Innym razem przyleciała do mnie kapłanka i zaczęła narzekać że ludzie plotkują o mnie i Dorianie i żebym go wywalił bo robię zły PR Inkwizycji.

Czytałem kiedyś pewien artykuł, w którym autora zastanawiało co innego. Wielu zwolenników tolerancji oburza brak mniejszości etnicznych i seksualnych w grach ale jakoś nikt nie domaga się by np. jedna z postaci była otyła i wyglądała odrażająco. Na to ludzie chyba nie są jeszcze gotowi :smile: .

Kliwer - 2015-11-08, 20:54

Cytat:
Wielu zwolenników tolerancji oburza brak mniejszości etnicznych i seksualnych w grach ale jakoś nikt nie domaga się by np. jedna z postaci była otyła i wyglądała odrażająco. Na to ludzie chyba nie są jeszcze gotowi :smile: .


No oczywiste to bzdury są z tymi parytetami w grach/filmach/sejmach, szkoda nawet o tym gadać.

Ale warto tu zwrócić uwagę na coś innego- właśnie wspomniany przez Ciebie niestandardowy wygląd postaci. Moim zdaniem główny problem w grach 3D polega na tym, że oni przeważnie mają jakiś jeden "ogólnoludzki" model postaci i tylko szczegóły na niego nakładają. Jak tak pomyślę o grubasach to przychodzą mi na myśl tylko 3 gry.

-Wiedźmin 1. Tam nie było żadnych postaci z edytora, każdy model był osobno narysowany. Tyle że było ich dość mało i wielu graczy im to wytknęło. Pamiętacie, gość w kapturze, gość z sakiewką na szyi etc. Między innymi był uniwersalny wariant spasionego kupca.

-Neverwinter 1. Tam, o dziwo, główna postać mogła mieć model grubasa (człowiek). Nigdy nie rozgryzłem czy było to celowe czy wynikało z ogólnej szpetoty tego produktu.

-Drakensang: River of Time. Tam jest głupi, zły baron, spasiony jak prosiak. Bardzo baśniowa konwencja.


Po prawdzie nie przykładam większej wagi do wyglądu postaci (jak w ogóle do grafiki) niemniej jak już robią takie różne cuda to fajnie by było, by ktoś stworzył system, w którym nasza postura/sylwetka zależy w pewnym stopniu od statystyk. W takim Skyrimie np. byłoby to bardzo łatwe do zaimplementowania- w edytorze postaci mamy suwak "przypakowania"- starczyłoby go na sztywno podłączyć pod cechę "siła". No ale w Skyrimie w ogóle nie ma cech więc...

EDIT: O Matko Boska, jaki offtop się zrobił :razz: . Szybko, coś do tematu... Uuuu... eee... W DA:I nie ma grubasów :razz:

Nobanion - 2015-11-25, 20:44

Wracając do tematu :lol:

Dokupiłem ostanie 2 dlc i tradycyjnie Bioware zrobiło to, co fabularnie powinno uczynić dużo wcześniej. Mam na mysli Zstąpienie i Intruza...Powiem tak, bo spoilerów i opisów szczególnie Intruza jest całe zatrzęsienie, tak powinno być przy samym wydaniu gry. Ci co kupią wersję GOTy mają dobrze, bo są tam chyba wszystkie dodatki, cenowo też już znośnie to wygląda...

Pozostaje mi sympatykowi tego świata, co podkreślam zawsze, bo to też czyni moje opinie takimi, a nie innymi, że trzeba zapoznać się z ostanimi wydaniami prozy o tymże świecie, doczytać Bestariusz świata, najpierw trzeba go kupić, no i czekać na 4 część Dragon Age...

Oczywiście, że nie skończyłem Inkwizycji jeszcze mam na myśli ostatniego dodatku...

Moja uwaga jeszcze jedna, bez znajomości poprzednich części, albo gdy poprzednie nie podobały się, bądź stworzony świat nie odpowiada, nie ma potrzeby kupowania Inkwizycji.

Vinci - 2015-11-25, 21:27

Nobanion napisał/a:
Moja uwaga jeszcze jedna, bez znajomości poprzednich części, albo gdy poprzednie nie podobały się, bądź stworzony świat nie odpowiada, nie ma potrzeby kupowania Inkwizycji.


Dobrze, że nie ma potrzeby, już myślałem że nie można bez niej żyć :P

Dodam tylko, że trwa promocja, cena jest naprawdę niezła, GOTY za 133zł:
https://www.origin.com/pl...he-year-edition

Nobanion - 2015-12-03, 12:17

Vinci napisał/a:
Nobanion napisał/a:
Moja uwaga jeszcze jedna, bez znajomości poprzednich części, albo gdy poprzednie nie podobały się, bądź stworzony świat nie odpowiada, nie ma potrzeby kupowania Inkwizycji.


Dobrze, że nie ma potrzeby, już myślałem że nie można bez niej żyć :P

Dodam tylko, że trwa promocja, cena jest naprawdę niezła, GOTY za 133zł:
https://www.origin.com/pl...he-year-edition


Dokończyłem grać i powiem tak, nie wiem jaki byłby odbiór tej gry, gdybym nie znał poprzednich części, dla mnie wbrew pewnym opiniom, DLC Intruz wcale nie jest na siłę dorobiony, gdybym nie znał treści poprzednich odsłon, miałbym problem z tym. Na dodatek zapanowała moda, że istnieje cały medialny światek wokół tej serii- książki, komiksy, filmy, seriale i muzyka itd itp.... Praktycznie dzieje się wokół już wielu serii, do czego zmierzam, jak się zna pozostałe źródła informacji o danym uniwersum, granie też ma inny wymiar... Nie jestem przekonany do tego, bo nie każdy "musi chcieć" zapoznawać się z innymi rzeczami związanymi z danym tytułem...

---
Podsumowując: tradycyjnie Bioware chciwie wykorzystuje sympatyków gry, teraz jak ktoś zacznie grać, (po wszystkich paczach i dodatkach a nawet [modach, chociaż szału nie ma jak dla mnie, chociaż przyznam szczerze, że dodatki graficzne robią wrażenie :P) - dostanie inny produkt niż ten który był na samym początku- tradycyjnie zresztą :haha: .

Kliwer - 2015-12-03, 21:05

Cytat:
Nie jestem przekonany do tego, bo nie każdy "musi chcieć" zapoznawać się z innymi rzeczami związanymi z danym tytułem...


Zwłaszcza, że przeważnie jest to niebotyczna grafomania... Co sprawdza się w grach rzadko sprawdza się w książkach. Nawet te do Tormenta były rozpaczliwie słabe.

Li - 2017-06-12, 18:31

Vinci napisał/a:
Karanith napisał/a:
Nobanion, Vinci? Któryś z was zdecydował się na ponowne przejście?


Ja próbowałem, ale MMOwe questy mnie dobiły, nie chciało mi się zwiedzać takich połaci pustego terenu tylko po to, żeby poznać paru towarzyszy. Jeszcze w międzyczasie wyszedł Wiedźmin, DA wyleciało z dysku. Wracałem do Divinity: Original Sin, które jest bardziej liniowe niż DA, czyli coś jest nie tak. No ale żeby nie było, pewnie do gry wrócę, może za rok :P

Jeżeli zastanawiasz się nad kupnem, to ja też bym się teraz zastanawiał. Widzę że gra mocno potaniała, ale jak znam EA, to DLC tylko przez Origin za jakieś punkty albo chore pieniądze. Jeżeli wyjdzie sporo DLC, a ja za rok będę chciał pograć, to pewnie skończy się na mniej legalnej drodze, chociaż mam oryginał podstawki.


Wiem, że to moooocno odgrzewany kotlet, ale chciałam powiedzieć, że ja przeszłam Inkwizycję dwa razy i zajęło mi to bagatela 875 godzin. :lol: Tam było tyle nudy, że cały dzień potrafiła mi działać w tle bo nie chciało mi się zwiedzać kolejnej, owszem, ładnej lokacji, ale dennej, z questami rodem z mmo ^^ Drugi raz zagrałam bo potrzebowałam sobie samej udowodnić, że Bioware ma coś do Elfek i zawsze robi im najgorzej. :grin:
Oraz - grałam w DA2 chyba nawet dwa razy. Rozumiem pretensje graczy do tej części, ale uważam, że fabularnie wcale nie jest najgorzej. ALE akurat tak się złożyło, że nie grałam w żadne dodatki. Wyobraźcie sobie moją konsternację, jak zaczęłam DA3 i wszyscy się zachowywali jakby ten główny zły był oczywistą oczywistością.
A ja musiałam sobie przeczytać w internetach o co biega. Bez sensu.

Ale nadal, po dłuższym czasie od premiery, z sentymentem wspominam Intruza, uważam go za naprawdę dobry dodatek, szczególnie teraz, jak jest tendencja wszystko robić po łebkach (a Zstąpienie było straszne).

torian - 2017-06-12, 20:15

Li napisał/a:
Oraz - grałam w DA2 chyba nawet dwa razy. Rozumiem pretensje graczy do tej części, ale uważam, że fabularnie wcale nie jest najgorzej.


Powiedziałbym nawet że jest bardzo dobrze. Główny wątek który rozwija się gdzieś obok i w zasadzie do samego końca nie wiadomo czym jest, do tego charyzmatyczny główny bohater.

Li napisał/a:
Wyobraźcie sobie moją konsternację, jak zaczęłam DA3 i wszyscy się zachowywali jakby ten główny zły był oczywistą oczywistością.


Podobny "zgrzyt" jest w serii Mass Effect. Ale jak to dlaczego Shepard został uwięziony?

Li napisał/a:
Ale nadal, po dłuższym czasie od premiery, z sentymentem wspominam Intruza, uważam go za naprawdę dobry dodatek, szczególnie teraz, jak jest tendencja wszystko robić po łebkach (a Zstąpienie było straszne).


Dodatek zacny pomijając fakt że to właściwie integralna część podstawki. Trochę jakby BG2 kończyło się bitwą z Irenicusem w Suldanessellarze a Piekło wydano jako DLC.

Li - 2017-06-12, 21:32

torian napisał/a:
Podobny "zgrzyt" jest w serii Mass Effect. Ale jak to dlaczego Shepard został uwięziony?

Racja. Heh, nie jedyny fakap ME ^^ Ale mimo wszystko ma swój urok, jak dla mnie.

torian napisał/a:
Powiedziałbym nawet że jest bardzo dobrze. Główny wątek który rozwija się gdzieś obok i w zasadzie do samego końca nie wiadomo czym jest, do tego charyzmatyczny główny bohater.

Tak, główny wątek uważam za świetny, bardzo mi się podobał, wraz z pomysłem na rozciągnięcie go w czasie. Główna postać - cóż, konstrukcja głównych postaci (nie mówię o towarzyszach) w DA czy ME w ogólności jest dla mnie ok, więc też jestem na tak. Tylko dookoła pewne rzeczy mi nie hulały, nieraz jeszcze dodatkowo wrażenie było popsute przez to pierońskie powtarzanie się lokacji. No i towarzysze - uważam że najsłabsi ze wszystkich gier Bioware, po jakie sięgnęłam, waliło sztampą po oczach tak, że aż bolało. Jakby je z kliszy ze schematami skroili. Było też dużo niekonsekwencji (szczególnie jak się grało magiem, to nie niespodzianka) i kompletnie nieuzasadnionych rozwiązań. Niektóre wątki były od czapy, za mało też interakcji z otoczeniem. Tak że koniec końców, uważam, że całość nie była zła absolutnie i nie zgadzam się z najazdami na nią, ale ideału także nie było, i stwierdzam to bez czepiania się, bo gra i tak sprawiła mi frajdę. W końcu scharakteryzowanie czegoś jako nie-dobrego nie oznacza z automatu, że było do niczego.
W ogóle boli mnie trochę to, że Bioware pokazał wiele razy, że miewa świetne pomysły, tworzą świetne wątki, a finalnie i tak potrafi zrobić tyle barachła, że to właśnie ono wychodzi na pierwszy plan. Szkoda.

torian napisał/a:
Dodatek zacny pomijając fakt że to właściwie integralna część podstawki. Trochę jakby BG2 kończyło się bitwą z Irenicusem w Suldanessellarze a Piekło wydano jako DLC.

Słuszna uwaga. Jakby robili BG2 trochę później to może by wpadli na taki pomysł. ;) W ogóle wątek główny w DA3 miewał świetne momenty, ale długością to nie powalał. Zrobienie go zajęło mi może 10-15 godzin, to było bardzo rozczarowujące. Poziom trudności też śmieszny. Może wyciągną jakieś wnioski ze swoich ostatnich porażek i DA4 będzie fajne? Chociaż nie bardzo sobie wyobrażam granie inną postacią niż Inkwizytor, szczególnie biorąc pod uwagę wątek elfiej Inkwizytorki i Solasa, dla graczy, którzy przetestowali tę ścieżkę. Gdyby główna postać się zmieniła, to by wyszło, że to wszystko nie ma tak naprawdę znaczenia i w sumie po co było grać. ;) Chociaż... sprawianie, że to, co było wcześniej, nie ma znaczenia, to nie taka niepowszechna praktyka u Bioware, przynajmniej odkąd występują pod szyldem EA.

torian - 2017-06-12, 21:58

Fabuła Inkwizycji to właściwie nieco rozbudowana kopia jedynki. Znikąd pojawia się "Wielki Zły", musimy spuścić mu łomot ale najpierw pozbierać sojuszników. Aha i niech w drużynie będzie jakaś tajemnicza postać która w finale zniknie bez wyjaśnienia, wydamy je jako DLC.

Co do DA4 obstawiałbym raczej nowego głównego bohatera, chociaż "starzy" protagoniści prawdopodobnie również się pojawią. Jeden główny bohater wyszedł Mass Effectowi na dobre. Dało się odczuć pewną ciągłość wydarzeń. W DA miałem wrażenie że kolejne części zazębiają się trochę na siłę.

Przy okazji, taka spekulacja. Fani serii Dragon Age dopatrzyli się że fragment mapy który pojawia się w epilogu Inkwizycji przedstawia Imperium Tevinter. Niewykluczone że będzie to miejsce akcji kolejnej części.

Li - 2017-06-12, 22:22

O ile pamiętam finałowy film jasno pokazuje Tevinter, nie trzeba było się dopatrywać. Cóż, przynajmniej mają jakiś pomysł na to, a jak wyjdzie, zobaczymy.

Ale naprawdę miałeś wrażenie, że to działa na siłę? Jak dla mnie DA2 pięknie spaja pewne rzeczy i rozciąga wydarzenia w czasie, jedyne, co mnie razi, to takie na siłę wciskanie Strażnika z DA1 do DA3. I Alistaira, do DA2 i DA3, obojętnie w jakiej roli. Chociaż zabieg w Pustce z wyborem między Hawke/Alistairem mnie strasznie śmieszy, bo mam koleżankę, która STRASZLIWIE to przeżywała. No czarna rozpacz była. Pewnie się wyleczyła z oddawania tronu Anorze w każdej ze stu rozgrywek w DA1. :D

Ale całe to nawiązywanie do Strażnika z DA1 w trójce było tak rażące i durne, że szkoda gadać. Podobnie jak wytłumaczenia (albo raczej - brak wytłumaczeń) gdzież to podziewa się Strażniczka, jeśli została żoną króla [EDIT: O ILE NIE BYŁA ELFKĄ I NIE DOSTAŁA KOPA JAK POMOGŁA ALISTAIROWI ODZYSKAĆ TRON - mówiłam, Bioware nienawidzi elfek]

torian napisał/a:
Fabuła Inkwizycji to właściwie nieco rozbudowana kopia jedynki. Znikąd pojawia się "Wielki Zły", musimy spuścić mu łomot ale najpierw pozbierać sojuszników. Aha i niech w drużynie będzie jakaś tajemnicza postać która w finale zniknie bez wyjaśnienia, wydamy je jako DLC.

Straszna prawda, ale przypomina mi się, co ostatnio powiedział kolega z pracy na temat seriali - że jakiego by nie oglądał, zawsze schemat jest ten sam. Czy to będzie Sherlock, czy to będzie House of Cards, zawsze główni bohaterowie będą mieli jakieś 'zwidy', które naprowadzają ich na rozwiązanie jakiejś sytuacji, i podał jeszcze parę przykładów. Schematy, niestety, a moje doświadczenia z producentami filmowymi wskazują, że nie bardzo chce się finansować rzeczy, które nie są "bezpieczne". Czyli, sprawdzone. Czyli, schematyczne.

Zresztą myślę też, że ludzie pracujący nad scenariuszami po prostu w pewnym momencie się wypalają, bo ileż można wymyślać nowych rzeczy, szczególnie jak tyle zostało już powiedziane. I potem masz - to samo, tylko inaczej.

torian - 2017-06-12, 22:33

Li napisał/a:
Chociaż zabieg w Pustce z wyborem między Hawke/Alistairem mnie strasznie śmieszy, bo mam koleżankę, która STRASZLIWIE to przeżywała.


Nie miałem dylematu bo wybierałem między Hawkiem i Loghainem. Pozwoliłem temu drugiemu się zrehabilitować. Alister był zbyt zajęty królowaniem.

Li napisał/a:
Ale całe to nawiązywanie do Strażnika z DA1 w trójce było tak rażące i durne, że szkoda gadać.


Odpowiedź Strażnika na prośbę o pomoc

Cecylio - 2017-06-13, 07:41

BioWare same sobie strzeliło w stopę z tymi ex-protagonistami. Strażnik nie może się pojawić, bo urazi się tę część graczy, która poświęciła życie w walce z Arcydemonem. Teraz również Hawke nie może się pojawić, bo urazi się tę część graczy, która poświęciła go w Pustce. Nie rozumiem lamentów w stylu "Dzie muj Strarznig, dziady?!", to przecież logiczne :razz: To dlatego te cameo są takie... cóż, kiepskie.

Ukończyłem Inkwizycję raz, olewając kilka lokacji, których nie miałem siły zwiedzać, ale Intruza zakupiłem później i nadal nie doszedłem, a stary zapis się poszedł... hu hu hu. Właściwie słabe jest to, że można grę spokojnie ukończyć robiąc tylko główny wątek, ewentualnie pozbierać trochę doświadczenia na Zaziemiu (skądinąd, najlepsza lokacja w grze, moim skromnym zdaniem, uwielbiam ją przechodzić, ale rozumiem zarzuty do pewnych zadań).

Vinci - 2017-06-13, 11:36

Cecylio napisał/a:
BioWare same sobie strzeliło w stopę z tymi ex-protagonistami. Strażnik nie może się pojawić, bo urazi się tę część graczy, która poświęciła życie w walce z Arcydemonem. Teraz również Hawke nie może się pojawić, bo urazi się tę część graczy, która poświęciła go w Pustce. Nie rozumiem lamentów w stylu "Dzie muj Strarznig, dziady?!", to przecież logiczne To dlatego te cameo są takie... cóż, kiepskie.


Nie za bardzo to rozumiem. Korzystając z Dragon Age Keep można eksportować do gry świat dokładnie taki, jaki chcemy, a gra na to bez problemu reaguje. Chociażby pojawieniem się Loghaina jeżeli go oszczędziliśmy. Każdy sobie wybiera jak chce, kogo to ma urazić? Nie są to jakieś drastyczne zmiany, co jest zrozumiałe, ale są i nie przypominam sobie jakiejś sagi, która w taki sposób reaguje na wydarzenia z poprzednich części. Stąd właśnie lament o Strażnika, bo on żyje jeżeli wybierzemy taką opcję, ale ma wszystko gdzieś. Romans z Leliana, meh. Kolejna plaga, meh. Strażnicy stracili wszystkich wyższych rangą, którzy potrafili odprawić rytuał i potrzebują przywódcy, meh. To jest nielogiczne.

Cecylio - 2017-06-13, 12:28

Logicznym jest to, że Strażnik nie może się pojawić osobiście, bo będą lamenty tych którzy Strażnika ukatrupili. Dlatego może być tylko notką, listem czy wzmianką w dialogu. A gdyby Strażnik czy Hawke nie mógł w żaden sposób zginąć - to było by ciekawe. Chociaż nawet gdyby żył i się pojawił, to lamenty tak czy siak by były - patrz Hawke - czytając zagraniczne fora, wiele osób nie było zadowolonych z jego powrotu, bo odgrywało Hawke'a zupełnie inaczej, inaczej go sobie wyobrażało, a na dodatek jest jeszcze ten nieszczęsny wybór w Pustce.
Vinci - 2017-06-13, 12:45

Cecylio napisał/a:
Logicznym jest to, że Strażnik nie może się pojawić osobiście, bo będą lamenty tych którzy Strażnika ukatrupili. Dlatego może być tylko notką, listem czy wzmianką w dialogu.


Bzdura. Raz, że mogą sobie zmienić w Dragon Age Keep żeby żył, a dwa to powinni wziąć na klatę konsekwencje swoich wyborów o to w nich przecież chodzi. Doprowadzają do śmierci głównego bohatera, a potem płaczą, że nie żyje w kolejnej części? Bez sensu, kto by się tym przejmował? Niech sobie ludzie lamentują, nie da się zadowolić wszystkich. Poza tym Bioware kilka razy uśmiercało w wyborach ważniejsze postacie np. w serii ME i nie sądzę, żeby się przejmowali tym, że ktoś lamentował, bo miał wybór. Brak strażnika moim zdaniem spowodowany jest tylko tym, że nie było pomysłu, czasu, pieniędzy albo coś takiego.

Cecylio napisał/a:
Chociaż nawet gdyby żył i się pojawił, to lamenty tak czy siak by były - patrz Hawke - czytając zagraniczne fora, wiele osób nie było zadowolonych z jego powrotu, bo odgrywało Hawke'a zupełnie inaczej, inaczej go sobie wyobrażało, a na dodatek jest jeszcze ten nieszczęsny wybór w Pustce.


Bo to takie pieprzenie, wygląd można sobie wybrać/zaimportować, Hawke miał w zasadzie 3 osobowości, dobry, zły i cyniczny, które też można wybrać, co tam było do odgrywania? Marudzenie dla marudzenia. Wybór w Pustce moim zdaniem bardzo dobry, zmusza nas do zastanowienia się, nie ma w nim tak naprawdę lepszej opcji, którą zawsze byśmy wybrali.

Li - 2017-06-13, 19:26

Cecylio napisał/a:
Logicznym jest to, że Strażnik nie może się pojawić osobiście, bo będą lamenty tych którzy Strażnika ukatrupili. Dlatego może być tylko notką, listem czy wzmianką w dialogu.

Ale bzdura, bez żartów.


Vinci napisał/a:
Wybór w Pustce moim zdaniem bardzo dobry, zmusza nas do zastanowienia się, nie ma w nim tak naprawdę lepszej opcji, którą zawsze byśmy wybrali.

Jest [jak dla mnie] jedna, to znaczy Stroud - nie wzbudzał żadnych emocji ;) Dwie rozgrywki i dwa razy poszedł do piachu i jeszcze się cieszyłam, że Hawke nie musi ginąć. ^^

Vinci - 2017-06-13, 19:29

Li napisał/a:
Jest [jak dla mnie] jedna, to znaczy Stroud - nie wzbudzał żadnych emocji ;) Dwie rozgrywki i dwa razy poszedł do piachu i jeszcze się cieszyłam, że Hawke nie musi ginąć. ^^


No to prawda, przy pierwszym podejściu też go miałem i nie miałem wątpliwości kogo poświęcić, ale pojawiły się one potem, gdy się okazało, że Strażnicy nie mają przywódcy, zastanawiałem się nawet nad wczytaniem :P

torian - 2017-06-13, 19:47

Vinci napisał/a:
Brak strażnika moim zdaniem spowodowany jest tylko tym, że nie było pomysłu, czasu, pieniędzy albo coś takiego.


Albo przeznaczyli już dla niego jakąś rolę w kolejnej części a w Inkwizycji wrzucili go na odwal żeby fani się nie burzyli jak po premierze DA2 (Gdzie jest Morrigan?!). Choć prawdę mówiąc wątpię by planowali fabułę aż tak daleko naprzód.

Vinci napisał/a:
Hawke miał w zasadzie 3 osobowości, dobry, zły i cyniczny, które też można wybrać


Tu byłem trochę rozczarowany, w Keepie wybrałem osobowość cyniczną gdyż taki Hawke najbardziej mi odpowiadał w DA2. I co? W Inkwizycji zachowywał się jak jakiś świątobliwy paladyn, po dawnym dowcipnym Hawke'u ani śladu.

Li napisał/a:
Jest [jak dla mnie] jedna, to znaczy Stroud - nie wzbudzał żadnych emocji


Vinci napisał/a:
No to prawda, przy pierwszym podejściu też go miałem i nie miałem wątpliwości kogo poświęcić


Strouda też poświęciłbym bez żalu bo to w sumie taki zapchajdziura na wypadek niedyspozycji Alistera i Loghaine'a. Niestety jego obecność wymaga posłania Loghaine'a do piachu w DAO a to mi wybitnie nie na rękę (marnowanie materiału).

Nobanion - 2017-06-16, 10:51

Li napisał/a:


Wiem, że to moooocno odgrzewany kotlet, ale chciałam powiedzieć, że ja przeszłam Inkwizycję dwa razy i zajęło mi to bagatela 875 godzin. :lol: Tam było tyle nudy, że cały dzień potrafiła mi działać w tle bo nie chciało mi się zwiedzać kolejnej, owszem, ładnej lokacji, ale dennej, z questami rodem z mmo ^^ Drugi raz zagrałam bo potrzebowałam sobie samej udowodnić, że Bioware ma coś do Elfek i zawsze robi im najgorzej. :grin:
Oraz - grałam w DA2 chyba nawet dwa razy. Rozumiem pretensje graczy do tej części, ale uważam, że fabularnie wcale nie jest najgorzej. ALE akurat tak się złożyło, że nie grałam w żadne dodatki. Wyobraźcie sobie moją konsternację, jak zaczęłam DA3 i wszyscy się zachowywali jakby ten główny zły był oczywistą oczywistością.
A ja musiałam sobie przeczytać w internetach o co biega. Bez sensu.

Ale nadal, po dłuższym czasie od premiery, z sentymentem wspominam Intruza, uważam go za naprawdę dobry dodatek, szczególnie teraz, jak jest tendencja wszystko robić po łebkach (a Zstąpienie było straszne).

@Li cieszę się, że ktoś jak ja grał dosyć dużo, choć mam może mniej z 400 godzin? Tylko że część w offline, więc licznik zatrzymał się w pewnym momencie.

Nie mogę doczekać się na 4 część, bo jak weźmie się potencjał Intruza, to jak będą chcieli to mogą reaktywować serię na bardzo wysokim fabularnym poziomie :)

Póki co, męczę ME: A tendencja zachowana, patche i dlc uzupełniają coś, co powinno być od razu, podobnie z Tyranny choć to inny monopol :)

Co do DA 2 miałem tak, że nie trawiłem tej odsłony, ale potem mnie pochłonęła, fajna historia i tradycyjnie modujący porobili kilka rzeczy, co rozgrywkę czyniły ciekawszą :)
Podsumowując: Imperium Tevinter gdzie jesteś? :P

Kliwer - 2017-08-20, 22:34

Zajrzałem do tego trochę ostygłego wątku z ciekawości...

Powiem tak: ta cała koncepcja z przenoszeniem sejvów do kolejnej gry wydaje mi się w ogóle chybiona. Różnice w czasie rozgrywki wychodzą z tego kosmetyczne, a idzie w to dużo pary twórców, zupełnie bez sensu. Lepiej, by skupili się na konsekwencjach aktualnej rozgrywki, na głębszym uwzględnieniu rasy/klasy/pochodzenia/decyzji OBECNEGO protagonisty. Nie wiem, co było złego w tym, że kiedyś po prostu ustalało się kanoniczne zakończenie poprzedniej części i od tego wychodziło dalej... Heh, na przykład TES-y strasznie się tego bały i w swoim lore zwykle pisały, że "nie wiadomo, kto był bohaterem", "nie wiadomo jaką decyzję podjął". Szczyt skretynienia.

Nie zrozumcie mnie źle, sam pomysł jest teoretycznie fajny, pewnie że chciałoby się mieć jakąś ciągłość świata. Ale efekty są mizerne, deweloperom i tak nigdy nie starcza czasu, po co więc jeszcze ładować energię w taki kwiatek w butonierce?

Winth - 2017-08-29, 03:01

Problem w tym, że Bioware dużo obiecywało w wywiadach do DA i ME, że wybory gracza będą miały wielkie znaczenie, a gdy okazywało się inaczej (vide ending ME3 i parę innych spraw), bardzo defensywnie podchodzili do tematu. Gdzieś w czeluściach internetu jest garść postów z martwego forum Bioware'u, jak David Gaider pisał, że "nic mnie to nie obchodzi, że ktoś postąpił tak czy tak ze świętą urną i w wyniku tego zabił Lelianę; jak ktoś ma problem, to jest głupi" - posypały się nań gromy wtedy, efekt Streisand był przeogromny.

Zakładam, że po prostu strzelili sobie w stopę tak obiecując. Ale BioWare generalnie w ostatnich latach niezbyt chyba ogarnia swoją fanbazę.

Nobanion - 2018-08-19, 18:45

A mnie, tak dziś wzięło i odpaliłem grę. Plus mody, coś pięknego. Zaziemie przeoram po raz enty :mrgreen: , poprzednim razem niepotrzebnie się spieszyłem. Teraz gram kobietą, łotrzykiem z nastawieniem na walkę dystansową, człeczyną i czuć różnicę do poprzednich rozgrywek krasnoludem^^.
Moje komando^^



Nobanion - 2018-08-24, 19:15

Teraz jak gram na modyfikacjach i po tym jak odwiedziłem Czarne Emporium, gdzie poza ciekawymi rzeczami można w Lustrze Transformacji - swoją postać wedle uznania po edytować, tak jak na początku gry przy tworzeniu postaci, szacun jak to mówią^^ Sharess teraz przypomina...Sharess :mrgreen: ...
Skończyłem grę kiedyś jak nie było dodatków wszystkich i tak jak się obecnie prezentuje gra, to powinno być na początku, ale nie tylko Bioware tutaj łupie moją kieszeń.
Jeszcze są i inne mody, co pozwalają czerpać większą satysfakcję z gry i to przy braku wsparcia Bioware, brzmi znajomo?

Cecylio - 2018-11-22, 20:37

@Nobanion, pewne mody są zwyczajnie NIEZBĘDNE. Np. War Table - no waiting. Nie wyobrażam sobie robić tych zadań przy stole i jeszcze czekać na rozwiązanie, i jeszcze potem latać je odbierać, przerywając eksplorację mapy.

Ostatnio przeszedłem grę, razem z DLC Intruz... i jestem bardzo zadowolony. Zaliczyłem 99% gry (minus zawartość pozostałych DLC), bo nie zdobyłem tronu czy innego fatałaszku. Niemniej poszło mi tak dobrze, bo zwyczajnie zmieniłem podejście. Nie odgrywałem postaci reagującej na poczynania moich poprzednich protagonistów. Zwyczajnie odegrałem rolę Inkwizytora (na marginesie: łuczniczki, która przyjęła i zaakceptowała tytuł Herolda, romansowała z Blackbeard'em - trochę żałuję, ale generalnie taki "zwyczajny" facet był dobrą odskocznią od ratowania świata i odgrywania roli świętej kobiety).

To naprawdę dużo zmienia - trzeba olać te wybory, a nawet jeżeli robi się Trilogy Run, to nie grać z myślą o przyszłych wydarzeniach. Zrobić swoje jako Strażnik, jako Hawke i jako Inkwizytor - żadnego z nich tak naprawdę nie obchodzi co robił poprzednik, bo taka kontynuacja istnieje tylko w naszych głowach.

Nobanion - 2018-11-27, 21:56

Ja gram z takimi modami, znaczy się grałem choć na pewno wrócę, ale uważam, że grać z modami należy wtedy, jak się raz przejdzie DAI :)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group