Children of Bhaal (Forum)
Największy polski Klan Sagi Baldur's Gate - Children of Bhaal

Wiedźmin - [W III] Wild Hunt

Jvegi - 2013-02-05, 15:34
Temat postu: [W III] Wild Hunt
Mamy informacje i screeny. link jest do Codexu, ale gameinformer ma chyba wrzucać przez luty więcej informacji, w sumie nie czytałem za dokładnie.

Może jeszcze skończę tę cholerną dwójkę. Na razie wiesiek trochę mi wisi, ale oczywiście im bliżej premiery, tym bardziej będziemy się wszyscy podniecać, chomiki też.

Lercher - 2013-02-07, 21:29

Nie przekonują mnie te screeny, szczególnie panowie w hełmach z rogami. Boję się, że mogą przekombinować i z brutalnego świata nienawiści rasowej i brudnej polityki zrobi się jakieś herofantasy.
Karanith - 2013-02-07, 23:43

Rogi na hełmach = heroic fantasy?

Poważnie, co jest takiego na tych screenach, co sugerowałby zmianę tonu?

Almateria - 2013-02-08, 00:04

Karanith napisał/a:
Rogi na hełmach = heroic fantasy?

Tak! :D Rogi na hełmach nigdy nie istniały i zostały wymyślone w 19 wieku przez romantyków piszących proto-heroic fantasy. ^^

Lercher - 2013-02-09, 18:11

@Karanith: zacznijmy od uzbrojenia, jak napisała Alma, hełmy z rogami to wymysł XIX wiecznych romantyków piszących od nowa nordyckie sagi. W dwójce uzbrojenie, zarówno Geralta jak i przeciwników, na ogół trzymało się kupy (pomijam półnagich koksów z wiklinowymi naramiennikami :lol: ), lokalny obszczymur grabiący po gościńcach wyglądał tak jak wyglądać powinień, podobnie żołdactwo oraz rycerstwo. Oczywiście, można przyczepić się do szczegółów, np. jednolitego umundurowania, które w średniowieczu było ograniczone do poszczególnych jednostek regularnego zaciągu oraz wojsk zakonnych czy drobnostek takich jak zabudowany lewy naramiennik wśród tarczowników.

Zbroje Geralta w dwójce były raczej wzmacnianymi fancy kurtkami, a co widzę na screenach? Średniowieczny outfit motocyklisty? :lol:
Dodatkowo outfit nie trzymający się kupy, elementy korpusu narażone na sztychy chronione kolczugą? Kuriozalne zszycia kolczugi i przeszywki/skóry?

Dodatkowo, rozumiem, iż REDzi chcieli oddać nordycki charakter Skellige, ale coś tu nie gra. Na Północy panuje pi razy drzwi XV wiek, przynajmniej biorąc pod uwagę modę oraz uzbrojenie. Nilfgaard jest nieco bardziej zaawansowany cywilzacyjnie i mamy tam przejawy czasów nowożywtnych, wczesny renesans. A po wodach Skellige dalej pływają drakkary a mieszkańscy wysp są cywilizacyjnie zacofani o jakieś 300-400 lat względem Północy?

Naprawdę, z fajnych realiów robi nam się typowy Gothic albo inny Srajrim gdzie jest całkowite poplątanie z pomieszaniem, ale wszystko jest efekciarskie.

Almateria - 2013-02-09, 19:44

Dzwonsson napisał/a:
W dwójce uzbrojenie, zarówno Geralta jak i przeciwników, na ogół trzymało się kupy (pomijam półnagich koksów z wiklinowymi naramiennikam


... ^^

Lercher - 2013-02-09, 19:50

Właśnie dlatego pisałem "na ogół", ten dekolt u Saskii to jakaś kpina.
Jvegi - 2013-06-11, 15:07

Prosto z E3 zwiastun fajny.

Wygląda imponująco, znacznie lepiej niż na screenach. Geralt nosi obcisłą zbroję, wtf...

Lepiej żeby było to lepsze niż dwójka. Inne przede wszystkim.

BTW, podobno kosztuje toto 110 melonów złotych. No proszę jacy bogaci jesteśmy.

L`f - 2013-06-11, 21:04

Oby tylko się nie okazało, że cała otwartość świata jest zrealizowana kosztem liniowości wątku głównego.

Tak BTW - w 1:41 przyuważyłem ukrytą wiadomość od REDów - Klik!

Lercher - 2013-06-12, 18:08

@Jvegi: pamiętasz pierwszy udostępniony gameplay dwójki? Poszukaj sobie na YT i później porównaj z finalną wersją gry. Tutaj będzie podobnie, premiera ponoć na jesień 2014, więc w tym czasie będzie jeszcze kupa zmian. Po obecnych zajawkach uzbrojenie Geralta wygląda strasznie herofantasy, czyli dziadowsko. Wątpię żeby REDzi tak to zostawili.
Illasera Prędka - 2013-06-12, 22:40

Z Almaterią zgodnie nazywacie to dziadostwem ja nazywam to kinowością. Wybaczcie, ale w grę gra się po to też by cieszyć się różnego rodzaju efektownością wizualiów (ugh, jakoś tak), a nie by brandzlować się jak potłuczony nerd-historyk tym czy taki krój pidżamy był wtedy znany, czy odsłonięte cycki paradnej zbroi i robi na hełmach mają sens.

Nie wszystko musi być zgodne z pewnymi realiami naszej rzeczywistości, podobnie sprawy mają się w relacji mechanika-realizm.

Słowem, jeśli Wam coś takiego przeszkadza - ok, ma prawo, ale uświadomcie sobie, że wielu osobom również się tego typu rozwiązania mogą podobać.

Almateria - 2013-06-12, 23:56

Ej ale wal się, niczego takiego nie mówiłam. Wiedźmin 3 wygląda lepiej niż większość gier na e3. Nigdy w niego oczywiście nie zagram, bo W1 był jedną z najgorszych gier w jakie grałam, ale
porfirion - 2013-08-14, 20:02

Jeszcze nikt tu o tym nie wspomniał, a pojawił się bardzo fajny zwiastun.

http://www.youtube.com/watch?v=WY5Sw4oa-kk

Maagdaa - 2013-08-14, 20:36

Mam nadzieje, ze W3 będzie prezentowal lepszą fabule, niz dwójka i będzie dluzszy, bo dwójka to ma długosc jak demo zwykłej gry.
torian - 2013-08-14, 21:14

Zgodzę się co do długości ale fabuła była nie gorsza niż w jedynce (nie jest to poziom Tormenta ale na tle innych crpg prezentuje się nieźle).

Co więcej podobało mi się że twórcy zrobili krok w stronę nieliniowości (dwie odmienne ścieżki to już coś) i mam nadzieję że na tym nie poprzestaną.

Maagdaa - 2013-11-07, 23:20

I oby nie robili znowu seks-obiektu z Triss, niechże w końcu będzie normalną kobietą, a nie jak napompowana lala.
Lercher - 2013-11-10, 00:21

Maagdaa napisał/a:
Mam nadzieje, ze W3 będzie prezentowal lepszą fabule, niz dwójka i będzie dluzszy, bo dwójka to ma długosc jak demo zwykłej gry.
Iwiński tłumaczył w wywiadzie dla Eurogamera dlaczego W2 był taki krótki. Zdecydowały wymagania rynku, a dokładniej mówiąc presja czasowa związana z opóźniającą się premierą gry. Więc CDPR żeby nie przeciągać premiery wyciął nieukończone elementy gry, w tym wypadku pełną odrębną lokację (Dolina Kwiatów) oraz sporą część Aktu III. W2 w pierwotnym założeniu miał być znacznie dłuższy, ale zwyczajnie REDzi nie chcięli ryzykować strat (balansując swoją drogą nad przepaścią - bankructwem). Według mnie ekipa dała ciała już po premierze W2, można było Dolinę Kwiatów oraz uzupełniony Akt III wrzucić do wersji rozszerzonej, byłby konkretny zastrzyk fabularny. A tak jedyna nadzieja w moderach, wiem jedynie, że Benzenzimmern pracuje nad Doliną Kwiatów (oraz dodatkowo na świetnie zapowiadającej się przygodzie dodatkowej - Lykaonem oraz poprawkami Flotsam). Gość przez wakacje pracował dla REDów nad W3, więc może miał jakiś wgląd w porzucone części W2.
Maagdaa - 2013-12-17, 20:08

Jakby coś ruszyło, super gdybyś dał znać :).
Kliwer - 2014-08-20, 15:28

Filmik pokazowy rzeczywiście urywa dupę. Oczywiście nie ma co wyrokować, bo w zasadzie dalej nic nie wiemy... (balans gry, realna wielkość świata, prowadzenie fabuły, różnorodność questów etc.) ale wygląda super. Chyba trzeba będzie sprzedać nerkę, żeby nowego kompa kupić :lol:

Jedno co mi się nie podoba to wiedźmiński ryj :razz: . Zdecydowanie najbardziej mi się jego twarz w Wiedźminie 1 podobała. Tutaj jakaś taka za pełna. Dla mnie wygląda jak twardziel z amerykańskiego filmu a nie wiedźmin. No ale to detal.

Damianus_NT - 2014-08-21, 01:29

A mi się właśnie nowy image wieśka bardzo podoba. W jedynce był niezły, w dwójce trochę za gogusiowaty, ale ten z trójki (najnowsze materiały promocyjne) podpasował mi najbardziej. Głównie dlatego, że dość mocno widać na jego twarzy upływ czasu. Słusznie jednak zauważyłeś Kliwer, że zbliżył się nieco do "generycznego" amerykańskiego twardziela. Niech mu to wyjdzie na zdrowie, może więcej hamburgerów go kupi.

A sama gra?

Keleborn - 2015-01-07, 23:31

Grubo

Minimalne wymagania systemowe

System operacyjny: 64-bitowy Windows 7 lub 64-bitowy Windows 8 (8.1)
Procesor: INTEL CPU Core i5-2500K 3.3GHz lub AMD CPU Phenom II X4 940
Karta graficzna: Nvidia GPU GeForce GTX 660 lub AMD GPU Radeon HD 7870
Pamięć: 6GB RAM
DirectX: 11
Dysk twardy: 40 GB wolnego miejsca

Rekomendowane wymagania systemowe

System operacyjny: 64-bitowy Windows 7 lub 64-bitowy Windows 8 (8.1)
Procesor: INTEL CPU Core i7 3770 3,4 GHz lub AMD CPU AMD FX-8350 4 GHz
Karta graficzna: Nvidia GPU GeForce GTX 770 lub AMD GPU Radeon R9 290
Pamięć: 8GB RAM
DirectX: 11
Dysk twardy: 40 GB wolnego miejsca

Kliwer - 2015-01-08, 12:57

A za dziesięć lat i tak trzeba będzie wykonywać alpejskie kombinacje by na nowych kompach odpalić ten "staroć" :razz: Tempus fugit.
torian - 2015-01-08, 13:03

Mój laptop spełniał rekomendowane wymagania W2 a mimo to ledwo dawał sobie z nim radę. Tu nie spełniam nawet minimalnych :-/ .
Vladislav666 - 2015-01-08, 19:41

Taa wymagania Wieśka 3 psują mi moje plany kupna kompa... będę musiał jednak więcej gotówki zainwestować, co się wiąże z przesunięciem terminu zakupu...

Mój laptop w teorii też spełniał rekomendowane wymagania przy W2. Jednak grać w minimalnych ustawieniach w taką grę to grzech. I tak oto sobie leży u mnie na półce W2 od 3 lat i czeka na ten komputer :lol:

torian - 2015-01-08, 19:58

Zabrakło mi cierpliwości i grałem w rozdzielczości 1024x768 :mrgreen: bo tylko przy takiej gra była płynna. Za to W1 czekał parę lat na modernizację sprzętu. Gdy zainstalowałem go na starym zapytał "dude, why are you even trying"?
Jolan - 2015-01-23, 22:37


W poniedziałek na http://www.twitch.tv/gogcom będzie nowy gemplej :D

edit/
Czego się dowiedzieliśmy?
-Płotkę można przywołać znikąd(maaaagia)
-Ciri ma zajefajne uniki
-Płynne otwieranie drzwi
-W grze będziemy mogli ustalić ponownie swoje wybory z poprzednich gier
-Raczej nie zobaczymy postaci z pierwszej części

Kliwer - 2015-03-12, 20:59

Obejrzałem tą nową pokazówkę. No to tak.

1. Jakakolwiek ta gra nie będzie to ludzie odpowiedzialni za zwiastuny, montaż, trailery, filmy, całą oprawę etc. się narobili... Klimat wgniata w ziemię, muzyka wywołuje ciarki, miasta, wiejskie życie, projekty lokacji... wszystko to zachwyca absolutnie. W Arcanum się grało dobrze bo był otwarty świat. W Dragon Age grało się dobrze bo mieliśmy epicką fabułę z bardzo filmowymi scenami w których można było uczestniczyć (Bitwa pod Ostagarem, Zjazd Możnych etc.). Tu ma być to i to. Mam nadzieję, że im to wyjdzie, bo to przecież właśnie schemat na grę-marzenie... Tylko że nikomu dotąd nie wyszło.

2. O świecie gry nie ma się co rozpisywać. Świat Sapkowskiego, jakkolwiek wykreowany tylko na potrzebę jednej powieści, ma potencjał dla RPG i to dalece większy niż jakiekolwiek D&D, Warhammer czy cokolwiek. Zgodności z piórem pana Andrzeja nie ma co oceniać, bo to zupełnie inne media i inna rozrywka. Niemniej z dotychczasowych materiałów uderzyła mnie jedna rzecz w klimacie- jest dobry, ciężki... cały czas ciężki. Nie była dotąd pokazana żadna humorystyczna scena (no, od biedy ta jak go myją i golą), żadnego luzu. Nawet jakieś tam zadania po wiochach tętnią mrokiem i powagą. Jeżeli cała gra taka będzie, to może być to trochę przytłaczające... Wyobraźcie sobie bowiem Sagę o Wiedźminie wypraną z partii luźnych i humorystycznych- zostanie nam wtedy tylko przyzwoita narracja, wiarygodny świat i bardzo przeciętna historia o dziewczynce ze specjalnymi mocami. Przecież nawet Torment, umęczony i wymęczony, czarny jak poranna kawa, miał rozluźniacze- dowcipkującą czaszkę, humoreski z panienkami w burdelu-nie-burdelu Nie-Sławy, skaczące lim-limy i takie tam. Tu nie pokazali, że mają coś podobnego.

3. Dialogi. Ogólnie lubię taką konwencję, że znaczna część dialogu toczy się poza graczem. Tzn, że bohater sam rozmawia, a nam jest dane wybrać co niektórą odpowiedź tylko i ukierunkować go dalej. Takie dialogi są przeważnie ciekawsze, bardziej złożone i po prostu lepsze. W Gothicu 1 i 2 sprawdziło się to, moim zdaniem świetnie. Niemniej tutaj mnie trochę niepokoi proporcja. Rozmowa się toczy i toczy i toczy o, jest możliwość wybrania linijki- przeważnie jednej z dwóch... Trochę za mało gracza w tych rozmowach, jak się zdaje. W ogóle gry, gdzie bohater jest charakterystyczny i zdefiniowany wymagają pewnej uwagi przy projektowaniu dialogów, by gracz ciągle czuł, że to jest jego postać, by się z nią utożsamił a nie pozostawał całkiem względem niej zewnętrzny. W Gothicu bohater dość elastycznie dostosowywał się do naszych zachcianek (choć pewnej dozy cynizmy nigdy się nie wyzbywał- Bezi-paladyn to było coś pięknego- bynajmniej nie perła zakonu...). To dla mnie zawsze zresztą była i siła i słabość gier wiedźmińskich- tak cholernie dobrze skonstruowany główny bohater. Tak dobrze i tak konkretnie, że to aż nie my. No ale taka jest specyfika tej serii i raczej ilość plusów przeważa nad minusami.

4. Ostatnia i największa moja obawa. Ogląda się te zajawki świetnie. Ogląda... no właśnie. Filmik za filmikiem, scenka za scenką (przynajmniej tak to pokazali). Jedziesz traktem- scenka z jakimś gryfem. Wchodzisz do karczmy- scenka wchodzenia i gadających oprychów. Wchodzisz do wieży oficerskiej i scenka rozmowy. I scenka kąpielowa. I kolejna i kolejna. Noooo, panowie złoci, nie wiem czy nie za dużo tego dobra. W końcu w gry ma się grać a nie oglądać filmiki. Podobają mi się te pół-scenki-pół-dialogi, gdzie toczy się rozmowa, a bohaterowie chodzą, coś tam robią etc. Tylko nie widać, by gracz miał na to większy wpływ. Jakoś, tak optycznie, brakuje mi takich typowo RPG-owych zagrywek. Rozmowa to nie tylko gadanie, też gesty- fajnie. Tylko czemu gracz nie może wziąć w tym udziału? Czemu nie ma linijki dialogu typu "uderz pięścią w stół", "spluń mu pod nogi" etc. Wtedy to byłoby coś. A tak tylko oglądamy i co jakiś czas wybieramy jedną z dwóch opcji (jedną długą a drugą krótką przeważnie).
Najbardziej na tym, jak się obawiam, może ucierpieć potencjał tej gry po pierwszym przejściu. Bo pierwszy raz to się to z przyjemnością obejrzy, jeszcze pewnie drugi też, dokonując innych wyborów. Ale potem może to męczyć. Już w BG bywa, że te scenki z walczącym Irenicusem, gadającymi magami etc. trochę denerwują. A tu, jak się wydaje, jest to potężna część gry.

No zobaczymy. Tzn. ja osobiście i tak nie prędko, bo mój komp niestety jeszcze nie tak stary, by go zmieniać :razz: Może Pillars of Eternity podniesie :smile:

Nobanion - 2015-03-13, 00:40

Oj tam, że wgniata :zab: , a to? https://www.youtube.com/watch?v=c514jP4hbJI Wgniata?
Kliwer - 2015-03-14, 14:49

A co Ci się w tym gameplaju nie podoba? Pokazany jest taki najbardziej standardowy quest poboczny, tak klasyczny i stary jak same RPG- kupcy zaginęli, idź ich znajdź, o! duża bestia temu winna, zabij bestię, weź nagrodę. Oczywistym jest że w dużej produkcji muszą się pojawić tego rodzaju zadania. Tu jest fajnie to zrobione- tropi się osobnym skillem, walka wygląda na ciekawą i wymuszającą używanie umiejętności, co jeszcze można dodać do takiego zadania? A dziwnym by było jakby w grze o wiedźminie nie było prostych polowań na potwory. Oczywiście pytanie jest jaka będzie proporcja takich śmieciowych zadań do jakichś ciekawszych. Ale tego się teraz nie oceni.
Nobanion - 2015-03-14, 15:33

Cytat:
A co Ci się w tym gameplaju nie podoba?
Ja kibicuję naszym*, ale oglądając kolejne zajawki ( przez te wyrażenie rozumiem- zapowiedzi czegoś- wiem to rusycyzm :cwan: ) , itp- mam nieodparte wrażanie- ale to już było,w innych grach, i to dawno; gdzie np. jest Wiedźmin ze swoją "wiedźmińską" facjatą?

*trzymam kciuki za to, by klimat Sapkowskiego powieści i opowiadań świata Wiedźmina- nie został zapomniany w imię łapania graczy zza Atlantyku za kieszeń.

Jolan - 2015-04-10, 16:12

https://www.youtube.com/watch?v=T6IC3jF19fA
CZEMU TAK DŁUGO JESZCZE?
BĘDĄ WYŚCIGI KONNE
A w 20 sekundzie każdy miłośnik sagi powinien się uśmiechnąć

Damianus_NT - 2015-04-17, 15:30

Niedawno nadziałem się na pewną informację dotyczącą gry, która mnie z lekka zaniepokoiła. Wiadomo nie od dziś, że przeciwnicy i otoczenie w 'Wiedźminach' nie skalują się do poziomu gracza. Niestety, okazało się, że w Wiedźminie 3 znajdowany ekwipunek będzie wyjątkiem od tej reguły.

Sprzęt będzie posiadał konkretny level i jeśli nasza postać nie spełni podanych wymagań, to przedmiotu nie będzie można używać. Gra dostosuje poziom odnajdowanego przez nas ekwipunku do poziomu Geralta tak, aby brakowało nam maksymalnie kilka leveli by go wykorzystać. Oznacza to, że jeśli w 'Lochu Tuldora' odnajdziemy miecz 'Smeracz', to będzie on zadawać różne obrażenia, w zależności od poziomu naszej postaci (chodzi o poziom w momencie odnalezienia przedmiotu). Właściwości specjalne przedmiotów nie ulegną wprawdzie zmianie, ale wspomniany damage już tak, wszystko rzekomo w celu zachowania balansu. Statystyki są losowane raz i nie ulegają już nigdy zmianie (broń nie awansuje). Zupełnie mi się ten system nie podoba. Oznacza to, że część sprzętu, potencjalnie świetnego w tzw. endgame, zmarnuje się jeśli znajdziemy go zbyt wcześnie. To już wolałbym przechowywać tonę żelastwa w magazynie w postaci konia, do czasu aż będzie można z niego skorzystać.

Nobanion - 2015-04-24, 17:59

WIEDŹMIN 3: DZIKI GON | NAJLEPSZY EVENT NA ŚWIECIE | RELACJA | ROJO
https://www.youtube.com/watch?v=eYLL4ZiBGWU

Damianus_NT - 2015-05-01, 01:26

Dla odmiany powalczę z hejtem ;)

Nie rozumiem ludzi, którzy krzyczą rzeczy takie jak: "Wiedźmin 3 wygląda słabo!" czy "Ta gra wygląda jak z poprzedniej generacji". Czy faktycznie moja wiedza odnośnie grafiki w grach komputerowych jest tak bardzo zdezaktualizowana, czy też może wspomnieni gracze używają nie oczu a np. paznokci do oceny wizualnej gry?

Podam kilka linków i sami powiedzcie, że Wiedźmin 3 nie wygląda za***e:




Damianus_NT - 2015-05-06, 06:38

Dwa posty wstecz opisałem niepokojący system lootu. Teraz opiszę fatalny (moim zdaniem) system rozwoju postaci.

W skrócie:
- Geralt ma 4 drzewka rozwoju: walka, znaki, alchemia, generalne.
- Każde z drzewek (poza generalnym) dzieli się na 20 umiejętności. Drzewko generalne ma jedynie 10 umiejętności.
- Bazowo dostajemy sloty na jedynie 3 (!) umiejętności i jeden mutagen. Stopniowo odblokowujemy więcej miejsc, aż do maks 12 umiejętności i 4 mutagenów.
- Mutagen sprawia, że 3 podporządkowane mu umiejętności są mocniejsze., jednak umiejętności te muszą zgadzać się kolorem z mutagenem. Umiejętności generalne są uniwersalne i nie muszą zgadzać się z kolorem mutagenu.

Całość wygląda tak:


Bieda ludzie, bieda! Dno i dwa metry mułu :/
Mam szczerą nadzieję, że mi się coś pomieszało z tym systemem rozwoju, bo jeśli będzie wyglądać tak jak myślę, to cholernie ciężko będzie mi się do niego przekonać.

Ograniczenie nas do jedynie kilu umiejętności z 70 dostępnych to jedna sprawa. Widzieliście te statystyki?
Postać na 10 poziomie z 4500 punktami życia? Nie można było jej dać 450 lub mniej?
Obrażenia miecza ukazane jako 277 DPS?
Pancerz poka... zaraz zaraz... DPS?! Obrażenia na sekundę? Przecież walka w tej grze ma być miodna, taktyczna, i ze zmiennym tempem, a DPS jest miarodajny jedynie podczas auto ataku.
Oj.. cuchnie MMO na kilometr. Wisienką na torcie są paski życia nad głowami przeciwników i... ich levele.

Bez dobrego systemu rozwoju postaci oraz rozsądnie opracowanego lootu ciężko będzie zachęcić gracza, by łoił w Wieśka przez te szumne 200h. CDP, proszę, nie rób mi tego : \

Vinci - 2015-05-06, 09:44

Damianus_NT napisał/a:
Ograniczenie nas do jedynie kilu umiejętności z 70 dostępnych to jedna sprawa.


Nie może ich być więcej, bo nie ma tylu przycisków na padzie. To tak jak w nowym Dragon Age, maksymalnie 8 umiejętności, dużo zmarnowanych punktów w drzewku, żeby dojść do skilla wartego uwagi. Zmiana przypisanych umiejętności też uciążliwa, brak możliwości szybkiego przełączania przygotowanych wcześniej kombinacji. Osobiście uważam, że konsole niszczą gry RPG.

Swoją drogą czym się ten system rozwoju różni od Wiedźmina 2? Poza ograniczeniami w slotach oczywiście.

Damianus_NT napisał/a:
Postać na 10 poziomie z 4500 punktami życia? Nie można było jej dać 450 lub mniej?


Coś mi tu śmierdzi, zobacz na tym filmiku: http://www.youtube.com/wa...DpbFNc&t=22m45s

Geralt dostaje strzała od gościa za 156 obrażeń (na pierwszym poziomie ma 3500 żywotności), a potem leje gościa za 5-6pkt. i wychodzi na to, że gość ma 12 punktów żywotności? WTF.
Gdzieś tam dalej łucznik wali geraltowi kryta za 1000pkt. Dziwna sprawa, wygląda głupio, ale nie przesadzaj z tym MMO, a z tymi paskami życia to już pojechałeś po całości, jakby to było coś nowego w Wiedźminie.

Jolan - 2015-05-06, 09:47

Damianus_NT napisał/a:
Postać na 10 poziomie z 4500 punktami życia?
Będę trochę teraz obraniał, ale na jakim poziomie trudności ? Jeżeli to jest ten testowy build na którym dawali im grać, to chyba specjalnie im dawali "boosta" o ile dobrze słyszałem
Damianus_NT napisał/a:
DPS
Kompletnie nie rozumiem co jest w tym złego, dmg można pokazać jako widełka albo jako średnią, więc o co ci chodzi?
Kliwer - 2015-05-06, 13:23

Cytat:
Ograniczenie nas do jedynie kilu umiejętności z 70 dostępnych to jedna sprawa.


No, mi się to raczej podoba. Nie lubię systemów, w których możemy nauczyć się wszystkiego lub prawie wszystkiego (vide- Gothic 3). Jaki ma sens taki rozwój skoro i tak wreszcie wszystko odblokowujemy? Nie przyglądałem się temu systemowi z Wiedźmina ale to dobrze, że trzeba będzie wybierać i rozumnie wypracować jakiś build. W takim Arcanum czy Fallaucie też mogliśmy być biegli tylko w kilku dyscyplinach- a są to, moim zdaniem, jedne z lepszych mechanik z cRPG.

Cytat:
Postać na 10 poziomie z 4500 punktami życia? Nie można było jej dać 450 lub mniej?


To istotnie durne. Zupełnie nie rozumiem czemu niektóre systemy idą w takie wielkie liczby, skoro podzielenie ich przez 10/100 dałoby taki sam efekt i proporcje. To trochę jak z cenami w NWN2- zwykły miecz kosztuje kilkaset złociszy, lekko magiczny kilka tysięcy, taki lepszy to już kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy. Jakby nie można było tego wszystkiego podzielić by operować mniejszymi wartościami (w DA:O najdroższe przedmioty kosztują ok. 100 złotych i jest cacy).


Cytat:
Pancerz poka... zaraz zaraz... DPS?! Obrażenia na sekundę? Przecież walka w tej grze ma być miodna, taktyczna, i ze zmiennym tempem, a DPS jest miarodajny jedynie podczas auto ataku.


Tu się nie do końca zgodzę. To dobrze, że ktoś wreszcie pomyślał o wprowadzeniu takiego parametru. W takim DA:O bardzo trudno porównać postać szybką z postacią silną. Kto ostatecznie lepiej wali? Woj z mieczem dwuręcznym czy łotrzyk z dwoma sztyletami? A jak gram łotrzykiem to lepiej walić sztylet/sztylet, miecz/sztylet czy dwa miecze? Zupełnie nie ma jak tego wyliczyć, dopiero pod dłuższej grze można jakoś na oko ocenić skuteczność. To nuży i denerwuje. DPS oddaje prawdziwy potencjał do zadawania obrażeń. W niektórych grach jest podany co prawda często jakiś parametr szybkości ale niewiele on zwykle mówi, bo jest całkiem abstrakcyjny. Jak a w Arcanum; lepszym jest ciężki topór o szybkości 5 i obrażeniach 5-22 czy lekki miecz o szybkości 13 i obrażeniach 1-10? Dopiero po serii eksperymentów się to wyjaśnia. Może ktoś lubi takie odkrywanie, ale osobiście wolę bardziej przejrzyste systemy.

Damianus_NT - 2015-05-06, 17:23

Cytat:
Swoją drogą czym się ten system rozwoju różni od Wiedźmina 2? Poza ograniczeniami w slotach oczywiście.

Wiedźmin 1 i 2 opierały się w dużej mierze na umiejętnościach pasywnych.

W jedynce były talenty: brązowe, srebrne i złote oraz drzewko dla każdego znaku, każdego stylu walki mieczem srebrnym, stalowym i tak dalej. Drzewek było łącznie 15 (!) a talentów łącznie około 270 (!!). Pod koniec gry mieliśmy wymaksowane 50%+ talentów. Talenty, szczególnie podczas gry z Flash Modem czy FCR miały naprawdę duże znaczenie. Odczuwało się niemal każdy upgrade (choć część talentów miała znikomy wpływ na rozgrywkę i można było je sobie śmiało odpuścić - np. zwiększona wytrzymałość po pijaku). Ciężko tu mówić o morzu talentów-śmieci. IMO, bardzo fajny system.



W dwójce było wyraźnie mniej punktów do wydania (bez podziału na brązowe, srebrne i złote) i trzeba było znacznie uważniej planować postać. Nadal jednak, każdy punkt, nawet zmarnowany na umiejętność której nam nie potrzeba (by np. dostać się do innej) był ciągle aktywny i dawał nam wymierne korzyści przez całą grę. Talentów było już tylko około 50 (z czego inwestowało się głównie w 1 drzewko np. szermierka) lecz spora część talentów posiadała więcej niż 1 poziom zaawansowania. No i dochodziły mutageny, które można było podpiąć pod poszczególne talenty w celu nieznacznej ich modyfikacji. Pod koniec gry mieliśmy nie do końca wymaksowane drzewko generalne, szermierkę i kilka zabłąkanych talentów w znakach. Nie sposób było zdobyć 50% z nich nawet na maksymalnym poziomie.



We Wiedźminie 3, z tego co zrozumiałem, nadal musimy wydawać punkty by dostać się do umiejętności ulokowanej nieco dalej na "drzewku", ale aktywować możemy jedynie (odpowiednio) 3/6/9/12 umiejętności na raz. Reszta punktów wydanych po drodze się marnuje. Same umiejętności można "wyciągać" i "wkładać" w każdej chwili. Build postaci możemy więc zmieniać sobie do woli. Innymi słowy, raz kupiony za punkty talent jest dla nas dostępny na zawsze, ale aktywować na raz możemy jedynie ich bardzo ograniczoną ilość. Aha, potwierdzono możliwość całkowitego resetowania wydanych punktów na talenty w grze (aczkolwiek z ograniczeniami, pewnie za sprawą jakiegoś wywaru alchemicznego lub kapliczki).

Przykład: mamy 9 poziom i tylko 3 umiejętności do wyboru. Wybieramy: odbijanie strzał, ulepszone parowanie mieczem (umożliwiające obronę zza pleców) oraz pasywny bonus do punktów życia. Do tego wkładamy mutagen zwiększający nasze obrażenia od miecza stalowego +10%. Okej. oto nasz build. Nie wygląda to za ciekawie, co?

Cytat:
Geralt dostaje strzała od gościa za 156 obrażeń (na pierwszym poziomie ma 3500 żywotności), a potem leje gościa za 5-6pkt. i wychodzi na to, że gość ma 12 punktów żywotności?

Dobre spostrzeżenie. Mi to umknęło. Vinci, Twój przykład sprawił, że mój niepokój jest jeszcze większy :<

Cytat:
DPS oddaje prawdziwy potencjał do zadawania obrażeń.

Wydaje mi się, że Geralt macha wszystkimi mieczami z podobną prędkością. Nie zauważyłem nigdzie statystyk na broni typu: 120-280dmg (pewnie kolejna rzecz którą przeoczyłem). Jeśli taka statystyka będzie dostępna, to ten DPS jakoś przeboleję. Być może wpływ na szybkość ataku ma noszony pancerz (jest podział na lekki, średni i ciężki). Póki co wiem, że w cięższym pancerzu wolniej regeneruje się nasza stamina, przez co ograniczony zostaje nasz potencjał magiczny. Jeśli faktycznie bronią będzie się machać z różną prędkością, to z ręką na sercu przyznam Ci rację Kiwerze.

Vinci - 2015-05-06, 18:07

Kliwer napisał/a:
To istotnie durne. Zupełnie nie rozumiem czemu niektóre systemy idą w takie wielkie liczby, skoro podzielenie ich przez 10/100 dałoby taki sam efekt i proporcje. To trochę jak z cenami w NWN2- zwykły miecz kosztuje kilkaset złociszy, lekko magiczny kilka tysięcy, taki lepszy to już kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy. Jakby nie można było tego wszystkiego podzielić by operować mniejszymi wartościami (w DA:O najdroższe przedmioty kosztują ok. 100 złotych i jest cacy).


Za to w XCOMie nowy myśliwiec kosztuje 45$ :P Czasami pójście w tak wielkie liczby ma sens, ale zgadzam się, że tutaj wygląda to głupio. Może to kwestia bety?

Vinci napisał/a:
Swoją drogą czym się ten system rozwoju różni od Wiedźmina 2? Poza ograniczeniami w slotach oczywiście.


Damianus_NT napisał/a:
We Wiedźminie 3, z tego co zrozumiałem, nadal musimy wydawać punkty by dostać się do umiejętności ulokowanej nieco dalej na "drzewku", ale aktywować możemy jedynie (odpowiednio) 3/6/9/12 umiejętności na raz. Reszta punktów wydanych po drodze się marnuje. Same umiejętności można "wyciągać" i "wkładać" w każdej chwili.


Czyli nie różni się niczym prócz ograniczeniami :P

Damianus_NT napisał/a:
Przykład: mamy 9 poziom i tylko 3 umiejętności do wyboru. Wybieramy: odbijanie strzał, ulepszone parowanie mieczem umożliwiające obronę zza pleców oraz pasywny bonus do punktów życia.


Twój przykład mocno przekłamuje na niekorzyść tego systemu. Na pierwszym poziomie mamy mieć 3 umiejętności, na 9 może być ich już nawet 12, nie wiadomo jak się to skaluje. To już wtedy nie brzmi tak źle. 12 umiejętności do ogarnięcia, to naprawdę sporo, chyba że w grę wchodzą też pasywy, a tego nie wiem. Spodziewam się jednak, że umiejętności pasywne będą pasywne :P

Damianus_NT napisał/a:
Dobre spostrzeżenie. Mi to umknęło. Twój przykład Vinci, pokazuje, że jest gorzej niż myślałem :<


Spokojnie, ten wieśniak może jednym ciosem zabić tylko 13 innych wieśniaków :P


Kliwer - 2015-05-06, 18:23

Cytat:
Za to w XCOMie nowy myśliwiec kosztuje 45$ :P Czasami pójście w tak wielkie liczby ma sens, ale zgadzam się, że tutaj wygląda to głupio. Może to kwestia bety?


Beta to jednak beta. Po komentarzach do PoE widać, że niewiele obaw z bety się sprawdziło, za to na jaw wyszło sporo innych błędów...

A z tymi liczbami to sobie myślę, że w świecie gry zawsze powinno istnieć coś o wartości 1. Przedmiot za jedną sztukę złota (drewniany kubek), przeciwnik zadający 1 punkt obrażeń (dziki szczur) i tak dalej. Reszta zjawisk ma proporcjonalnie wyższą wartość i wszystko gra. Natomiast jeżeli najtańszy w grze przedmiot kosztuje np. 10 sz- to jaki w tym sens? Jeżeli najsłabszy wróg nigdy nie zada poniżej 10 obrażeń? Spokojnie można takie coś obniżyć. W końcu w cenach/obrażeniach/punktach życia/modyfikatorach etc. wartość liczbowa zupełnie nie ma znaczenia- liczą się tylko relacje i proporcje między nimi. A niższe cyferki łatwiej monitorować.

Nobanion - 2015-05-19, 11:22

Ładne oceny, nie ma co dawno czegos takiego nie widział, nawet portal co jest dla mnie miarodajny dał kosmiczną ocenę :smile:
Akurat nie cytowany ;)

Cytat:
37 recenzji gry Wiedźmin 3: Dziki Gon, zgromadzonych przez serwis Metacritic, daje średnią 92/100. To sytuuje produkcję polskiego studia CD Projekt RED w ścisłym gronie najwyżej ocenionych gier bieżącego roku. Sprawdźmy, za co konkretnie doceniono najnowszą odsłonę przygód Geralta. Jednocześnie zachęcamy do lektury


http://www.gram.pl/news/2...zachodzie.shtml

Nobanion - 2015-05-26, 01:04

Gram i powiem krótko- warto było czekać. :smile: Dzięki Sapkowski, żeś napisał o Wiedźminie, coś napisał, że przenieśli to w świat gry :mrgreen:
Nobanion - 2015-07-17, 12:44

Proszę zerknąć The Witcher III: Wild Hunt - Best Detective Game Ever Made - Extra Credits :cwan: :zab: :hmm:
Kliwer - 2015-09-10, 21:32

No i pograłem sobie w jego wielmożność Wiedźmina Trzeciego. Nie będzie chyba dla nikogo zaskoczeniem, że, jak zwykle, ilość negatywnych emocji przeważa u mnie nad pozytywnymi. Wściekłem się do tego stopnia, że aż postanowiłem wysmarować artykuł. Chętnych zapraszam do lektury:

http://gameplay.pl/news.asp?ID=93909


W skrócie: Wiedźmin 3 nie posiada ŻADNEGO elementu, spośród tych które uważam za kluczowe w cRPG-ach. Jest to gra do oglądania a nie do grania. Spisuje się dobrze jako nawalanka z otwartym światem ale nic więcej. Bliżej mu do takich wątpliwej jakości dzieł jak Sacred czy Gothic 3 niż do Baldura, Fallouta czy choćby poprzednich dwóch Wiedźminów. Nędzny rozwój postaci, dialogi które toczą się same i wielki wygrzew na dużej planszy.

Wszem i wobec zapraszam do polemiki.

Nobanion - 2015-09-11, 16:53

Przecież nigdy Wedźminy nie były cRPGami, coś ty Szanowny Panie Kolego grał? ;) Oczekiwałeś z jedną postacią wybieralną i z narzuconą z góry jej profesją- cRPGa? Ja nie miałem takiego nastawienia i mi ten Wiedźmin bardzo się podobał w porównaniu do poprzednich części, kiedyś na pewno do niego wrócę, ale nieprędko, czekam na cRPGa z Faerunu, tam może być niemiłe zaskoczenie, o tak :oops: ....

edit:

Artykuł przeczytałem, masz umiejętność wyrażania się słowem, trzeba ci to przyznać, to nie sarkazm, gdzie mi tam polemizować, niech ktoś inny popróbuje :cwan:

nowyU - 2015-09-13, 11:51

Powiem szczerze, drogi Kliwerze, że właśnie na taki artykuł czekałem. Chciałbym by twórcy gry zapoznali się z twoim artykułem, w końcu do gry mają wyjść jeszcze 2 pełne i płatne dodatki. Jak wiemy LoD zmienił D2 (na którego tak sie często powołujesz) w grę legendę, przez niektórych stawianą wyzej od pierwowzoru.

Grałem w W1 i W2 i uważam obie gry za co najmniej dobre (przeszedłem wersje podstawowe i rozszerzone, na najtrudniejszych poziomach z nagła śmiercią włacznie) co świadczy o tym że części te nie są aż tak liniowe i chce się w nie zagrać po kilka razy.
Niemniej jednak zarzuty wysunięte przez Ciebie co do części 3 dotyczą częściowo także wcześniejszych wieśków.

Co do trójki nie miałem jeszcze okazji zagrać i pewnie jeszcze jaki s czas nie będzie mi to dane, niemniej jednak, dobrze by się stało aby Twój głos został przez Twórców usłyszany i chociaż rozważony bo jeszcze nie jest za późno na poprawę a po sukcesie podstawki, można sobie pozwolić na zrobienie gry dającej więcej frajdy dla ludzi szukających typowo RPG'owych wyzwań.

PS. Duży plus za recenzje

Kliwer - 2015-09-13, 23:31

Dzięki nowyU za dobre słowo. He he, pod artykułem już pojawił się malutki shitstorm, ale nic szczególnego :smile: Miło, że parę osób się zgadza.

W Wiedźmina 2 nie grałem, ale Wiedźmin 1 należy do moich ulubionych gier. Owszem, wiele zarzutów z tekstu można by powtórzyć, niemniej tam te wady mniej jakoś rażą. W jedynkę gra się trochę jak w Gothica z nieco sztywniejszymi ramami rozgrywki za to z dużo ciekawszym środowiskiem i dialogami. Dla mnie to chwyciło.

Nobanion - 2015-09-14, 11:25

Wiedźmin 2, to była krótka gra, upolityczniona, z ciekawymi dialogami, ale zrobiona wg mnie dla odbiorcy zjadaczy hamburgerów, co w żaden sposób ich nie dyskredytuje. Teraz Kliwerze po wszystkich paczach dodatkach itd. gra prezentuje się dużo lepiej, niż w dniu wydania, można a raczej powinno się zagrać, bo jest całkowicie inny odbiór Wiedźmina 3, nie mówiąc że część wyborów z dwójki daje popalić w trójce. :razz:

Z innej bajki- Bioware ostatnim dodatkiem udowadnia, że można każdą grę poprawić, myślę że i Redsi spokojnie wyciągną wnioski, czasami wchodzę na oficjalne forum wiedźmina, to twoja recenzja, jest bardzo spokojna i wyważona przy innych, tam wpisywanych opiniach.

Nobanion - 2015-10-30, 18:52

Znalezione :razz: - weekend-
Kliwer - 2016-11-02, 12:16

To, co napisze to nie jest żadna prowokacja, naprawdę jestem ciekawy waszych odczuć.

Pograłem sobie trochę w Wiedźmina 3 znowu (u kumpla, ech trzeba będzie chyba nowy komp kupić kiedyś...), pooglądałem też masę filmików na YT. Moje poprzednie wrażenia generalnie się potwierdziły. Zgadzam się, że za ogólny klimat można tej grze wybaczyć wiele rzeczy. Atmosfera świata, muzyka, widoczki, projekty miejsc- to wszystko naprawdę wgniata w ziemię, to fakt bezsporny. Ale gamepley po prostu leży.

Ja już nawet nie oceniam tego jako RPG-a, uznajmy to za grę akcji z rozwojem postaci. Powiedzmy nawet, że walka sprawia przyjemność (chociaż na dłuższą metę, moim zdaniem, nie sprawia- przesądza o tym system zdolności pasywnych, na poziomie 1 i 30 walczy się tak samo, zmieniają się tylko cyferki, brakuje nowych kombosów, ruchów; no mniejsza o to). Powiedzmy, że nie razi na łopatologia (strzałki wskazujące kierunek, wiedźmin sam z siebie informujący nas, co należy zrobić) bo jesteśmy casualami. Ok, fajnie. Tylko nawet biorąc to wszystko w nawias w tą grę się nie gra. Ją się ogląda.

Nasza rola to tylko bieganie od rozmowy do rozmowy i toczenie walk między rozmowami. Tych tekstów, filmików etc. jest naprawdę kupa przytłaczająca. Ich jakość nie ma znaczenia, jest ich po prostu przesyt. Każda rozmowa to filmik a dochodzą jeszcze filmiki prawdziwe. Weźmy taki quest jak Dziady, pomysł sam w sobie świetny. Ale wykonanie? Przychodzimy na miejsce spotkania- mamy długi filmik z rytuałem. W międzyczasie wyskakuje na nas kilka potworków, bijemy je, są proste. Filmik leci dalej, przychodzi kilku pachołków, możemy albo olać te Dziady (koniec questa) albo bić pachołków (trywialna walka). Filmik leci dalej... trochę trudniejsza walka i tyle (no i rozpoczęcie ew. następnego zadania), dziękuję, do widzenia, zaorane. Całość trwała ok. 10 minut, z czego kontrolę nad bohaterem mieliśmy może przez 3 minuty. Był to czas poświęcony w całości na walkę, bo trudno do niego liczyć te dwa miejsca gdzie mieliśmy jakiś wpływ na rozmowę, wszystko toczyło się samo. No coś jest tu chyba nie tak z proporcją. I tak jest z każdym "ciekawszym" questem w tej grze. Osławiony i wielbiony teatr? Trochę biegania po mieście za strzałkami, jedno mordobicie, jedna walka z oprychami, potem jakiś tam wybór w dialogach (obsadzanie aktorów) a po tym wszystkim oglądanie znowu coś 10-15 minut filmiku z przedstawieniem (mamy niby tam jakieś pseudo-wybory, ale naprawdę pseudo, zważywszy, że wybieramy tylko początek wypowiedzi i nie wiemy jak ją Geralt rozwinie). Nad niczym nie trzeba myśleć, tylko biegać za strzałką i oglądać i słychać, słuchać i oglądać, w przerwach mordując parę potworków/bandytów.

Są zadania, w których jakby mamy trochę większy wpływ na coś. Quest, w którym udajemy, że złapaliśmy Triss i oddajemy ją inkwizycji jest ciekawy- walka długa i dość trudna, ciekawy dylemat kiedy "pękniemy" i skończymy maskaradę. Ale nawet w nich więcej się ogląda niż gra. A już te etapy, gdy podróżujemy z Yennyfer to kompletny dramat. Rozmowy Geralta z czarodziejką, rozmowy Geralta z czarodziejką i Jarlem. No i oczywiście sceny erotyczne. Mówię, nie oceniam już tego jako RPGa (choć mnie strasznie razi to, że zrezygnować z "miłości" do wiedźmy możemy tak późno, po prostu nie trawię tej baby i przymusowe "kochanie" jej przez protagonistę przez pół gry to jakiś dramat) ale w ogóle jako GRĘ. Grę, czyli coś, co powinno (w przeciwieństwie do filmu) być interaktywne, w której to my, gracz, powinniśmy coś robić. Filmiki są dobre jako nagroda co pewien czas, jako wytłumaczenie i rozwinięcie fabuły. Ale nie jako podstawowy środek wyrazu i esencja gry. Myślę, że w Wiedźminie 3 konieczność trzymania palców na myszce/klawiaturze zachodzi przez mniej niż połowę "czasu ekranowego". Oczywiście można przez całą wieczność przemierzać dzicz, unikać ludzi i sadyb i tylko czyścić gniazda potworów. No ale chyba nie o to chodzi.

No znowu wyszedł hejt, ale nic nie poradzę. Bardzo was proszę, wyjaśnijcie mi, jak to wszystko może Wam nie przeszkadzać? W jaki sposób czerpie się przyjemność z tego potoku filmików i nie-interaktywnych dialogów? Owszem, świat gry oszałamia, jest piękny i nastrojowy. Ale, o zgrozo, wrażenia z oglądania tej gry na YT różnią się minimalnie od faktycznego w nią grania. Naprawdę bardzo proszę o objaśnienie, jestem pełen woli zrozumienia.


Cecylio - 2016-11-02, 18:36

Ja się osobiście zawiodłem, ale to już na poziomie drugiego Wiedźmina. Pierwszy Wiedźmin to, mimo paru wad, naprawdę solidna gra i bardzo dobra historia. Od drugiej części się odbiłem, w dużej mierze ze względów sprzętowych (bo pomimo spełniania wymagań, gra chodziła kiepsko, zresztą podobny słynie z kiepskiej optymalizacji), a gdy już przeskoczyłem tę barierę... odbiłem się od samej gry. Historia w ogóle mnie nie wciągnęła, a questy i te wieczne mini-gierki - do porzygania.

Nie grałem jeszcze w grę i mój zawód nie jest jakiś wielki, ot parę aspektów. Po obejrzeniu serii na youtube dochodzę do wniosku, że parę rzeczy zwyczajnie... spartolono? Walka w pierwszym Wiedźminie była całkiem udana, choć gra jest ogólnie za łatwa i nie stanowi wyzwania (jedyna, którą jako casual przechodzę na Trudnym, z palcem w nosie), ale już w drugiej mi się nie podobała. Tak samo jest, na moje oko, w trzecim Wiedźminie. I takie słyszałem głosy od grających w grę. W serii, która widziałem Geralt przerąbał się przez grę, z minimalnym używanie znaków, o alchemii już nie mówiąc i szybko stawało się to monotonne. Wspaniałe questy, poza wątkiem głównym, sprowadzają się do serii zadań w danym wątku (np. Baron i jego rodzina), ale większość pozostałych to niestety zapchajdziury. I to oczywiście bardzo dobrze, że istnieje coś takiego, ale nie lepiej też żeby gra była mniejsza? Co by nie wypełniać sandboksowego świata fetch questami i zleceniami na potwory? To mnie boli w sandboksach - tworzy się świat i wypełnia go śmieciową zawartością, a nie na odwrót - to do zawartości powinno się budować świat, nawet jeśli ma to być korytarzowy, liniowy RPG. Największą wadą Wiedźmina 3 i nie tylko tej gry, jest bycie grą z otwartym światem.

Katorg - 2016-11-02, 21:58

Z drugiej strony to ten świat z książek AS-a idealnie udało się odmalować (z niewielkimi zgrzytami ale jednak).
Pavlus - 2016-11-14, 15:12

Kliwer jednemu taki gameplay pasuje, drugiego odrzuca i tyle w temacie. Wiechu to dalej RPG a, ze ortodoksom i fanatykom gatunku coś się nie podoba to trudno. Ja przegrałem w niego grubo ponad 200h i właśnie zacząłem od nowa:) Dla mnie mechanika idzie na drugi plan, ja po prostu cenię własnie reżyserię w tych wszystkich dialogach, wykreowany świat itd. Sama gra zebrała tyle nagród, zę dyskutować czy ejst dobra czy nie nie ma sensu. Dobra jest i tyle a czy się komuś podoba takie podejście do tematu rpg to już indywidualna sprawa.
Kliwer - 2016-11-14, 15:17

Cytat:
Sama gra zebrała tyle nagród, zę dyskutować czy ejst dobra czy nie nie ma sensu


Ze wszystkim zgoda, ale nagród i recenzji w komercyjnych mediach za żadną miarę jakości bym nie uznał. Mogę zrozumieć argumenty, ale stwierdzenie, że gra dostała x branżowych wyróżnień a średnia ocen w sieci to 9,95/10 to żaden argument.

Pavlus - 2016-11-14, 15:29

Tylko wiesz to, że Ty masz inne wymaganie nie znaczy, że gra jest do dupy, bo ja odebrałem ten artykuł jako zwyczajny hejt zawiedzionych oczekiwań. Zwłaszcza, że znam wielu graczy, którzy cenią to, co Ty ostro zjechałeś jak choćby reżyserowane dialogi i pełne ich udźwiękowienie:)
A nie powiesz mi chyba, że gra sprzedała się tak dobrze tylko przez hype:P Nie chcę wchodzić w dłuższą dyskusję bo każdy mas swoje normy tego co mu się w grze podoba i możemy przerzucać się argumentami do sądnego dnia:)

Kliwer - 2016-11-14, 15:55

Artykuł nie był hejtem, bo ostatecznie oceniłem grę nie tak źle. Ale postawiłem tezę, że W3 nie jest RPGiem, a przynajmniej jest nim w bardzo małym stopniu. Brałem po kolej wszystkie elementy uchodzące za wyznacznik gatunkowy cRPG-a i wyszło mi, że wiedźmak w bardzo mało punktów trafia, to raz.

Odnośnie filmikowości- to jest oczywiście subiektywna opinia. Co się komu podoba to się podoba. Ale wciąż nie mogę zrozumieć, jak coś, w co się nie gra, ale głównie ogląda, może uchodzić za dobrą grę. W celu zrozumienia tego zjawiska, będącego raczej moim problemem, napisałem powyższy dłuższy post.

A to, że się sprzedała? Wygląda świetnie, ma klimat, dla wielu to wystarczy. Ogromna kasa została wpakowana w marketing, prawie tyle co w samą produkcję, to też zbiera owoce na dzisiejszym rynku. Poza tym jest jeszcze problem wgrania się w tytuł. Wielu odbiorców pogra w coś chwilę, da się olśnić pierwszemu wrażeniu i stawia wysoką ocenę, taki jest rynek. Jak we wszystkim- są gracze-casuale i gracze trwoniący na gry dużo czasu, przy czym w mediach słychać głównie głos tych pierwszych. No bo i o czym sprzedaż świadczy?

Bardzo dobre tytuły w rodzaju Arcanum czy Tormenta sprzedawały się słabo. Znacznie gorsze merytorycznie, ale lepiej zareklamowane produkty w rodzaju Neverwintera sprzedały się dobrze. Tak to już jest.

Nie chce nikomu udowadniać, że W3 to kupa. Twierdzę tylko, że: a) elementy RPG są w niej szalenie okrojone, b) rozgrywka jest przeciążona filmikami, więcej się ogląda niż gra. c) opinie wiodących mediów i ilość sprzedaży to żaden argument w rozmowie o jakości produktu. Tych tez broniłem i starałem się je uzasadnić. Tyle.

Pavlus - 2016-11-14, 16:58

Ano tak z tym należeniem do gatunku się zgadza, tak samo mało urozmaicony rozwój postaci.

A mnie w tej grze irytują niestety zapętlone, za częste te same odzywki i komentarze bn.
Przyznaję, ze artykuł przeczytałem na szybkiego po łebkach, ale takie odrzucie miałem jakbyś w tej grze nic dobrego nie widział, sorki:) A co do klimatu i świata to na ogół decyduje własnie o tym, że gra wciąga jak bagienko mimo mankamentów:P Jeśli ja z moimi ograniczeniami wsiąkam na 213 godzin to już o czymś świad).czy^^. Tak samo by mi się spodowało, gdyby podoba gra rozgrywała się w Śródziemiu (marzyciel).

Karry - 2017-03-25, 18:50

To dla mnie bardzo ciekawe.. w W3 zacząłem grać około rok temu (tak, poszły zakupy specjalnie pod to.. :roll: ).
Początkowo wrażenia - zajebiste.
Potem stopniowo mój entuzjazm opadał. Ale wszystkie te pochlebne recenzje i opinie w jakiś sposób przekonywały mnie, że moje odczucia nie mogą być słuszne. Co gorsza, pojawiła się straszna myśl że po prostu zdziadziałem i to nie jest gra dla mnie..
To zabawne w jakie poczucie winy wpędzili mnie twórcy gry.. Ale do rzeczy.
Gra jest fajna w wielu aspektach. Jest też w niej szereg naprawdę super questów. Pomimo to od roku nie jestem w stanie jej ukończyć (ukończyłem Novigrad).
- gra jest liniowa
- jest albo za prosta w sferze questów (bieganie za kropkami na minimapie.. srsly?) albo za trudna (po wyłączeniu tej opcji zupełnie nie wiem już gdzie i jak mam isć)
- same questy fabularnie czasami bardzo fajne, ale ich długość wymuszona
- copypasta w wielu miejscach (za setnym razem gdy spotkałem handlarza o tej samej facjacie witającego mnie swoim "Witajcie!" miałem ochotę dobyć miecza...
- miasta wielkie, puste... toż to w BG1 było więcej aktywnych NPC
- nuda Panie, nic się nie dzieje
- questy wiedzmińskie na jedno kopyto, wszystko opiera się na wiedźmińskich zmysłach
- jako gra akcji: jest jednak za mało akcji.

Produkt jest topowy, to bez wątpienia. W sferze wizualnej, dźwiękowej, ale też mechanicznej.. ale kurde. To jest nudna gra :/

Nobanion - 2017-09-04, 21:24

Jak ten czas biegnie szybko :curious: . Tutaj-Świętujemy 10. rocznicę serii gier o Wiedźminie Redzi zrobili na 10lecie małe podsumowanie :) , mimo moich obiekcji nie obraziłbym się na 4tą część :)
Kliwer - 2017-10-29, 22:09

Muszę powiedzieć, że znalazłem sposób na cieszenie się Wiedźminem 3.

Ostatnio poszedłem na męską imprezkę do kumpla (tzn. była męsko-żeńska, ale baby ostatecznie zamknęły się w osobnym pokoju, trudno się dziwić zresztą). Odpaliliśmy Wieśka 3 na dużym telewizyjnym ekranie, gospodarz grał (zresztą strasznie słabo, na normalu dość często ginął, noob :razz: ) Siedzieliśmy w półkole, podziwialiśmy widoczki i dialogi, piliśmy piwo i gadaliśmy (o książkach fantasy/SF, RPGach, innych grach). To był bardzo przyjemny wieczór, tylko gospodarz tak się denerwował, że widownia miesza jego ulubioną gierkę z g*wnem :lol:

Ach, klimat, widoki, klimat, widoki... Dech zapiera. Jak się to potraktuje jak film to jest nieźle. Ale do grania, niestety, się nie nadaje. Potwierdziły się moje wcześniejsze spostrzeżenia- nasz gracz-prelegent także więcej oglądał, niż trzymał łapki na padzie.

Pod wpływem tej obserwacji wymyśliłem coś, co możemy roboczo nazwać Testem Kliwra. Aby ocenić grę (cRPGa) zróbmy trzy rzeczy: 1) wyobraźmy sobie, że ma ona grafikę pierwszego Tomb Ridera, brak muzyki i dźwięków, że wszystkie dialogi są tylko do czytania i tak dalej. 2) rozpiszmy na czynniki pierwsze jakie czynności musi wykonywać gracz i jakiego przygotowania te czynności wymagają. Czy trzeba przeczytać instrukcję i jak jest ona gruba? Ile czasu poświęcamy na planowanie postaci? Czy musimy zatrzymać się i nad czymś pomyśleć? Na co mamy wpływ: dialogi, walka, zagadki? 3) Czy w toku gry zmuszeni jesteśmy do zmienienia podejścia? (np. jak zmieniają się walki, czy odblokowują się jakieś nowe mechaniki)

Po rozpisaniu tego będziemy wiedzieć, czy mamy do czynienie z "dobrą grą" czy tylko z "grą efektowną".

Nobanion - 2017-10-30, 08:39

Myslę że to najlepiej oddaje czym jest gra i w jakim oscyluje gatunku, co jej takie zaszeregowanie nie przynosi ujmy, ale nie ma nic wspólnego z cRPGiem.
Zapraszam do zapoznania się z materiałem filmowym już kiedyś przeze mnie podawanym i jak najbardziej aktualnym mimo upływu ...lat:


The Witcher III: Wild Hunt - Best Detective Game Ever Made - Extra Credits

torian - 2019-12-30, 15:14

Z zaledwie 4 letnim poślizgiem ograłem Wiesława i ja. Jakie wrażenia? Nie aż tak dobre na jakie miałem nadzieje ale i nie tak złe jak się obawiałem.

1. Ogólnie

Podczas rozgrywki przez niemal cały czas towarzyszyło mi wrażenie że twórcy gry są już zmęczeni wiedźmińskim lore, ja zresztą trochę też bo zanim zabrałem się do gry odświeżyłem sobie pierwsze dwie części. Dlaczego to zrobiłem i dlaczego była to strata czasu? Chciałem sobie przygotować sava, który zawierałby wszystkie podjęte wcześnie decyzje, byłem ciekaw jak wpłyną na dalszą grę moje relacje z Triss, Iorwethem i Rochem (delikatnie mówiąc były nienajlepsze). Szybko jednak przekonałem się że REDzi mieli na nie kompletnie wyjebongo. Przez całą grę zauważyłem zaledwie dwie sytuacje w których podjęte wcześniej działania cokolwiek zmieniały, wpływ był jednak czysto kosmetyczny.

Gdzieś przepadli pasjonaci, którzy zrobili pierwszą cześć, przy której bawiłem się najlepiej a zastąpili ich rzemieślnicy. Dość powiedzieć że w okolicach powrotu do Kaer Morhen dopadło mnie silne zniechęcenie do dalszej gry (chyba każdy gracz zna to uczucie), które przełamałem dopiero po paru miesiącach ale nawet wtedy grałem już z umiarkowanym zainteresowaniem.

2. Fabuła

Chciałbym napisać że Dziki Gon kontynuuje wątki książkowe ale bliżej prawdy będę kiedy napiszę że je powiela. Wojna z Nilfgaardem, poszukiwanie Ciri, trójkąt Geralt-Yennefer-Triss. Serio, nic lepszego nie dało się wymyślić? Geralt z trzeciej części odzyskuje pamięć a wraz z nią dawną osobowość, efekt tego jest taki że gracz ma znikomy wpływ na cokolwiek. Ciężko mówić tu odgrywaniu postaci, postać odgrywa się sama i to niekoniecznie po myśli gracza. Prawdę piszą moim przedmówcy, Dziki Gon bardziej się ogląda niż się w niego gra ale ponieważ zwykle ogląda się go dobrze lub bardzo dobrze skłonny byłem przymknąć na to oko. Co do zakończenia niby mamy 3 alternatywne ale fajnie by było gdyby pracowało się na nie przez całą grę, tutaj zaś wszystkie kluczowe decyzje podejmuje się w ostatnich dwóch godzinach gry.

3. Dialogi

Zdecydowanie straciły pazur w stosunku do poprzednich części. Co prawda niemal wszystkie co bardziej błyskotliwe teksty z jedynki były książkowymi cytatami ale osobie odpowiedzialnej za pisanie dialogów w dwójce należy się jakiś medal:

Rozmowa z Rochem

Toż to na przykład czysta poezja. Z kolei w Dzikim Gonie, no niby nie jest źle ale intensywnie wytężałem mózgownice w poszukiwaniu chociaż jednego który zapadłby mi w pamięć i nic.

Dubbing z kolei trzyma poziom, kto nie słyszał Geralta śpiewającego po pijaku niechaj słucha.

4. Walki

Na pierwszy rzut oka wiele się tu nie zmieniło w stosunku do drugiej części (przypominam że do gry podszedłem bezpośrednio po ukończeniu Zabójców Królów) a jednak początkowo zbierałem nieliche baty (poziom krew, pot i łzy). Jednak kiedy już jako tako opanowałem sterowanie panem Gerwantem walki okazały się zadziwiająco łatwe (wujek torian radzi - pierwszy perk jaki powinniście wykupić to "smakosz"). Przeciwnicy człekokształtni są bezbronni (w pojedynkę) wobec gracza, który dobrze opanował blokowanie i uniki (kwestia wyczucia odpowiedniego momentu) a potwory...to zależy, silne ale powolne (golemy, cyklopy, żywiołaki) nie stanowią wyzwania nawet jeśli są ze 20 poziomów wyżej o ile gracz ma cierpliwość by tańczyć wokół takiego i okładać go mieczem przez jakieś 20 minut, przy takiej dysproporcji leveli zadawane obrażenia przyjmują śmieszne wartości. Warto też chronić się Quenem na wypadek chwili nieuwagi, drugiej szansy zwykle nie ma. Ta sama taktyka sprawdza się wobec przeciwników latających (gryfy, archegryfy, widłogony itp), przeciwko nim przydaje się kusza, obrażenia zadaje śladowe ale strąca ich na ziemię. Nieco gorzej jest ze słabymi ale szybkimi przeciwnikami bo zwykle atakują stadami, przy dużej różnicy poziomów 2-3 ciosy nawet nędznego ghula mogą zakończyć walkę a kiedy przeciwników jest 5-6 praktycznie nie sposób uniknąć wszystkich ataków, pozostaje wywabianie po jednym, góra 2. Najgorsi są przeciwnicy jednocześnie szybcy i silni, (wampiry) na tych nie wypracowałem sensownego sposobu poza grindem i walce na zbliżonych levelach. Sporym zaskoczeniem okazały się alghule, w jedynce kosiło się takie dziesiątkami a tu okazały się zaskakująco silne. Niepozornie wyglądające wodnice i baby cmentarne też na początku udzieliły mi lekcji pokory. Bardzo przydatny okazuje się bestiariusz który zawiera informacje na temat słabych punktów potworów. Podczas pierwszego klasycznego questu na potwora okazał się wręcz niezbędny, przez dobre 10 minut bezskutecznie okładałem przeciwnika i dopiero po lekturze okazało się że konieczne jest zastosowanie chyba najrzadziej używanego wiedźmińskiego znaku.

5. Questy

Dużo i różnorodne. Nie brak questów typu przynieś, wynieś, pozamiataj czy idź i zabij (choć te ostanie potrafią mile zaskoczyć jak np "Jak wilk z kotem") ale trafiają się również prawdziwe perełki. Kończąc wątek Krwawego Barona miałem ochotę krzyknąć "tak się pisze questy, patrz i ucz się BioWare", mój faworyt to jednak "Wybraniec Bogów". Dość powiedzieć że pewnym momencie (kto grał wie w którym) po prostu zbaraniałem i nie miałem pojęcia co zrobić a czas na podjęcie decyzji był ograniczony.

6. Gameplay

Ogrywając W3 utwierdziłem się w przekonaniu że otwarte, sandboksowe światy są nie dla mnie. Przemierzanie pustkowi (choćby nie wiem jak dobrze wyglądających) nie jest tym co torian lubi najbardziej. Zdecydowanie wolę ograniczone tereny i skoncentrowaną zawartość. Wreszcie zabrali w diabły tę nieszczęsną grę w kości, zastąpił ją Gwint czyli uproszczona wersja Magic the gathering. Początkowo gra się świetnie ale po pewnym czasie da się zauważyć pewne mankamenty:

- wygrywa ten kto ma lepsze karty, umiejętności mają drugorzędne znaczenie
- niby są 4 talie ale tak naprawdę to dwie, Nilfgaardem i Północą gra się tak samo, podobnie Potworami i Scoia'tael
- słaby balans, na Nilfgaard nie ma mocnych i nawet Skellige dodane przez "Krew i wino" tego nie zmienia
- po pewnym czasie prostota zaczyna uwierać

Siłowanie na rękę również zniknęło, nie tęskniłem za nim. Walka na pięści została ale jest trudniejsza, co prawda na etapie Velen wciąż da się wygrać młócąc po prostu cepami ale już na Skellige bez opanowanych uników i bloków ani rusz. Do tego wyścigi konne, fajne chociaż banalnie proste.

7. Serce z kamienia

Dodatek stworzony dla tych, którzy narzekali na brak polskiego klimatu w grze (wbrew obiegowej opinii w książkach też nie było go tak dużo, autor czerpał z wielu kultur). W tym dodatku znajdziecie go w ilościach hurtowych. Nawet średnio spostrzegawczy gracz (taki jak ja) znajdzie odniesienia do polskich legend, literatury a nawet filmów. Napad na dom aukcyjny - czysta rewelacja. Rada dla tych co jeszcze nie grali, dodatki przeznaczone są dla graczy którzy już ukończyli główny wątek i choć można do nich przystąpić w trakcie tegoż to nie polecam tego robić (ja tak zrobiłem). Nie dlatego że będą zbyt trudne (po Skellige miałem już 25 poziom, zupełnie wystarczający na "Serce z kamienia") ale dlatego że taka dłuższa odskocznia od głównego wątku bardzo psuje immersję nie mówiąc już o tym że w dodatkach poziomy lecą w takim tempie że po powrocie do podstawki finałowych bossów będziecie rozgniatać jak karaluchy.

8. Krew i wino

"Serce z kamienia" było dość kameralną opowieścią wykorzystującą w dużej mierze tereny z podstawki, w "Krwi i winie" z kolei dostajemy całkiem nowy kawał terenu o obszarze porównywalnym do Velen. Objętość dodatku imponująca choć ciężko tu mówić o nowej jakości, po prostu więcej tego samego. Ale to nawiązanie do sagi w stylu "zabili go i uciekł" mogli sobie darować.

nowyU - 2020-01-01, 00:17

Ponieważ serial mnie nie zachwycił, też przechodzę od nowa Wiesława made in CDP. Odczucia mam w ogólnym rozrachunku zbieżne co Twoje torian ale po zakończeniu całości spisze własny testament.
Kinski - 2020-01-22, 22:54

Witajcie ;)
Pod wpływem impulsu serialowego Netflixa i bogactwa wolnego czasu dołączyłem do chwalebnego grona ludzi, których nazywam "Witcher plebs". Wejdźcie na Twitcha i zerknijcie na tytuły "Toss a coin to your" itd. [ironia]
2-3 lata temu po 20 godzinach gry zostawiłem Dziki Gon. Moje nastawienie do powrotu oscylowało w granicach kilku procent, ale jednak wróciłem. Po w miarę dokładnym zapoznaniu się z zawartością stwierdzam, że każdy - m.in. Kliwer, Pavlus, Karry, Torian ma rację - większym lub mniejszym stopniu.
W sferze wizualnej, dźwiękowej - jak stwierdził Karry - "Dziki gon" jest naprawdę wybitny. Trochę taki infantylno-bajkowy, ale przyjemny. Na pewno nie jest to gra moich marzeń - została stworzona w starym stylu. Mamy tzw. otwarty świat, który tak naprawdę jest skończony i ograniczony. Po wykonaniu większości zadań, misji, questów - niewiele w nim jest do poznawania. Nie jest to zarzut do producentów czy wydawców. To szerszy problem - większość produkcji, jeśli nie wszystkie, oferują coś takiego. Skończone światy, które po czasie się nudzą, bo nie ma w nich już nic ciekawego. A wiec statyczny content z elementami losowości. Poznaje się taki świat 1-2 razy, a potem rzadko się do niego wraca. W przypadku "Dzikiego gonu" jest nawet trudniej, bo można się wcielić tylko w postać Geralta.
Po prostu - "memory game" - określone systemy zadań, przedmiotów, craftingu (z toną schematów-śmieci), epilogi, postacie, miejsca. Naszym zadaniem jest tylko wybierać określone opcje z określonej puli. Nie ma żadnych sekretów. Wszystko zostało opisane i skatalogowane przez gry-online, eurogamera itd.

Dodatkowo "Wiedźmin" - zarówno serial jak i gra - mają problem z zawartościa. Bazą jest książka, a więc znana już wcześniej treść i historia. Trudno wyciągnąć coś nowego, ale - gra i serial - próbują dodać lub rozwinąć wątki, jak np. Yennefer origin w serialu.
W grze historia jest naprawdę świetna. I nawet świetnie by się ją oglądało, ale została "pociapana" wstawkami, w których to nasz wiedźmin albo Ciri mają coś zrobić. Traci się ten flow. Tak samo jest z naszą podróżą.
Przykład. Krew i wino - Poszukiwania wiedźmińskiego rynsztunku szkoły Mantikory, ale może być jakikolwiek inny zestaw. Mamy znacznik i miejsce, do którego mamy dotrzeć. Startujemy z Corvo Bianco albo miasta. Po drodze trafiamy na jakiś pytajnik - kill, loot - miniquest - go. I tak kilka razy, z czego gdzieś po 2 razie zapominamy, co mieliśmy zrobić. Tym bardziej, że po zmianie miniquestu i jego wykonaniu, w dzienniku zostaje zaznaczone główne zadanie. Jedziemy i na miejscu sobie przypominamy - "Aha, mieliśmy znaleźć schematy". Raaany, nawet nie dojechaliśmy, nie mówiąc o odkryciu znacznika. Wszystko ku chwale mitycznego pojęcia tzw. immersji (tere fere).

Dlatego powtarzam, że "Dziki gon" został zrobiony w starym stylu - wykorzystano sprawdzone systemy, które - zauważcie - funkcjonują w większym lub mniejszym stopniu w innych grach. Np. schematy zadań z podpunktami. Notabene, mają również te same błędy - np. nie można ich często ukończyć, jeśli wcześniej czegoś się nie zrobiło.
Crafting, runy, schematy, alchemia - to już wszystko było.

Poziom trudności? Dostajemy prymitywny system z samymi restrykcjami i prostą regułą. Im trudniej, tym większe obrażenia otrzymujemy. Okej, ale "leveld lists" przedmiotów sprawiają, że NAPRAWDĘ rzadko opłaca się mierzyć z mocniejszymi przeciwnikami. Proste - w nagrodę dostajemy przedmiot (schemat, broń itd.) dostosowany do naszego poziomu. Wyjątkiem są niektórzy ze zleceń wiedźmińskich, bo recepturę na odwar można zdobyć, ale komponenty już niekoniecznie. To już było.

Mechanika jest irytująca. Widok zza placów ma swoje konsekwencje, bo jest połączony z pracą kamery i fizyką obiektów oraz topografią. Nie sprawdza się to szczególnie w pomieszczeniach (kamera wariuje). Interakcja z otoczeniem jakaś jest, ale niewielka. Mechanika przypomina Assasasin Creed IV, ale w Wiedźminie jest bardziej denerwująca, bo łatwiej się zaplątać w jakieś krzaki, korzenie, drzewka i inne dziadostwo, nie wspominając, że podczas walki w zasadzie niewiele można zrobić z topografią. Przeskoczyć trudno - trzeba podejść tuż do obiektu.

Po prostu - innowacyjność poziom nowicjusz. Oczywiście nie chodzi o to, żeby cała gra tryskała jakimiś nowymi rozwiązaniami. Najoptymalniejsze byłoby połączenie starych systemów z jakimiś nowymi. Możliwe, że przekalkulowano sobie i wydawcy nie zaryzykowali. Zresztą nie ma gier wykonanych dobrze we wszystkich aspektach (grafika, muzyka, mechanika itd.). Zawsze coś jest zrobione lepiej kosztem innych elementów. Wydaje się, że w "Dzikim gonie" dominuje grafika, muzyka, historia, kreacja świata, potem stopień niżej są pozostałe elementy (mechanika, postać, romanse).

Wyobraźcie sobie, jak fajnie byłoby wcielić się w postać np. Ciri (dobra podstawa do historii na następną część), albo Shani (moja faworytka), Ves, Keiry, Fringilli, Phillipy, Syanny, Roche'a, Zoltana itd. itp. Ale jak na razie, stworzenie czegoś takiego jest niemożliwe, w takim wymiarze, w jakim została wypracowana postać Geralta. Do każdej postaci należałoby wykreować oddzielny system zdolności, przedmiotów itd. W efekcie powstałaby gry w grze.
Że tak to ujmę - kompaktowość serii ("ograniczone tereny i skoncentrowana zawartość!") i odgrywanie tylko Geralta - jest wystarczająca i optymalna w stosunku do poniesionych nakładów. Taki był plan. Oczywiście, odgrywanie Geralta jest irytujące po jakimś czasie. Prędzej czy później to następuję. Jego problem jest taki, że trudno wymienić kim on nie jest. To iście człek renesansu o wielu talentach - pięściarz, karciarz, dżokej, szermierz, alchemik, detektyw, miłośnik kobiet, Wujek Dobra Rada, Mistrz Niekoniecznie Ciętej Riposty (ta z wyżłem podczas rozmowy z Anną Henriettą była fajna), itd. I nawet autorzy/twórcy postaci to wiedzą. W pewnym momencie Syanna nawet stwierdza coś o tym gadaniu barytonem w aspekcie poczucia humoru (chyba przed jej "propozycją" w Bajkowej Krainie).

Filmowość w grach? O tym można napisać pewnie rozprawę doktorską. Nie mam nic przeciwko (filmowości, niekoniecznie rozprawom doktorskim). Dla mnie problem jest inny - film ZAWSZE - będzie taki sam, bo jak wcześniej wspomniałem, mamy gotową pulę scen. Różnice będą w momentach, gdy postać coś tam robi (bo każdy zrobi to inaczej), ale reszta jest taka sama.

Summa summarum - nie wiem czy chcę wracać do świata "Dzikiego gonu". Mogą mnie do tego namówić muzyka, Gwint oraz angielska wersja. Ciekaw jestem jak zostały np. zaadaptowane "nasze" odzywki np. "Dawno temu ja też zaufałem pewnej kobiecie...". Nic innego za bardzo nie ma co robić. Zadania zrobione (określona pula), osiągnięcia zdobyte (bo określona pula), misje wykonane (jw). Wprawdzie dodatki wprowadziły nowe elementy, jak zaczarowywanie zbroi w nowe efekty i rozwijanie mutacji, ale... nie chce mi się. Przesyt, jak stwierdził Kliwer. Albo raczej nasycenie. I to raptem po 200 godzinach. Dziwne trochę.
I tak już podczas niektórych wątków byłem znużony. Np. końcówka "Dzikiego gonu" i walka w Kaer Morhen oraz z Gonem były jakoś sztucznie wydłużane. Dodatkowo na Skellige wpadłem do rozpadliny podczas jazdy z Yennefer i się grzebałem - serio - z 10 minut, żeby wyjechać.

A propo Gwinta. Torian. Talie są zróżnicowane i taki był cel. Czy są silniejsze i słabsze? Nasza ocena może być skrzywiona przez to, że zaczynamy z dziadowskimi kartami. Przy pierwszym podejściu do "Dzikiego gonu" kosiłem wszystkich podstawową Północą i kupionymi kartami do Novigradu na normalnym poziomie trudności Gwinta. Teraz zacząłem wygrywać dopiero od Novigradu ;]
Upodobałem sobie Potwory. Nilfgaard i Północ są mocne ze względu na nadwyżkę szpiegów w talii. Jak nie poszczęści się nam losowanie i nie mamy Manekinów - jest ciężko.
Jednak Gwint - jako gra w grze - jest na plus i to naprawdę spory atut "Dzikiego gonu". Można się pokusić o stwierdzenie, że jest to jeden z najlepiej rozwiązanych systemów gry w grze wśród gier w ogóle. A realizacja w takim wymiarze jest naprawdę wybitna.

Sceny erotyczne w większości są kiepskie. Zrobione na jedno kopyto oraz za krótkie. Nie chodzi, żeby robić z nich jakieś porno, jednak nie wprowadzają czegoś ciekawego. Do przeklikania.

PS. Nie jestem ortodoksem "dynamiczności". Nie wszystko ma być losowe itd. Każda skrajność jest niedobra.

torian - 2020-01-23, 09:19

Może i miały być zróżnicowane ale wyszło to średnio. Północ i Nilfgaard jak sam zauważyłeś bazują na szpiegach ale słabością Północy jest koncentracja większości sił w broni oblężniczej, zły pomysł bo całą linię można sparaliżować jedną kartą (mróz, deszcz, mgła). Gra Potworami i Scoia'tael polega głównie na rozmnażaniu jednostek a dużą liczbę takich samych jednostek można załatwić w ten sam sposób co Północ albo zmasakrować Pożogą.

Dopiero Skellige wprowadziło trochę urozmaicenia ale ta talia jakoś nie przypadła mi do gustu.

Prawdziwe urozmaicenie i sensowny balans osiągnięto dopiero w Gwincie sieciowym gdzie talii jest 6 a każda diametralnie inna co wnioskuję po tym że przyzwoicie mi idzie jedną z nich ale kompletnie nie potrafię grać pozostałymi, niestety przy obecnym poziomie eksperymenty z innymi taliami kończą się sromotnym łomotem. O dobrym balansie z kolei świadczy fakt że lekcję pokory odbieram regularnie od każdej frakcji.

Kinski napisał/a:
Jak nie poszczęści się nam losowanie i nie mamy Manekinów - jest ciężko.


Szczęściu można pomóc, wystarczy trzymać w talii minimalną liczbę kart.

Edit: Co do tekstów, teraz mi się przypomniało, popijawa z Lambertem i Eskelem była niezła.

Kinski - 2020-01-24, 13:54

W taliach pozbywam się zwykłych kart o wartości 1-5 i dubli z kilkoma wyjątkami (Manekiny). Jak mam Czyste Niebo, to zostawiam. Nilfgaard jest upierdliwy ze względu na szpiegów i karty, którymi można przywrócić karty ze stosu odrzuconych. Z tego, co pamiętam to są 3-4 takie - łucznicy x2 i medyczka z oblężnictwa. Do tego dochodzi Yennefer, która też ma taką zdolność. To wymaga mieć karty odrzucone, więc najczęściej zyskują w drugiej rundzie.

Co do momentów to jest kilka epicko-śmiesznych, chyba z 2-3 z samymi trollami nawet. Gdzieś tam też Roche opieprza Ves, że nie wykonuje rozkazów i walczy z cyckami na wierzchu. Akurat to wydekoltowanie wielu postaci - jak dla mnie - jest okej.

torian - 2020-01-24, 15:11

Gra zaczyna być nudna i przewidywalna kiedy masz już podpakowaną talię, w której dominują karty specjalne na które nie działają żadne efekty. To właściwie największa wada Gwinta w Dzikim Gonie, jakieś 60% powodzenia zależy od posiadanych kart, ze 20% od szczęścia i tylko 20% od umiejętności.

Przypominają mi się jeszcze fragmenty z Yennefer w Kaer Morhen, która najpierw wywaliła łóżko przez okno (bo nie miała ochoty wygrzebywać rudych kudłów z pościeli) a następnie zaczęła mnie opierdzielać. Nie położyłem jednak uszu po sobie i zacząłem odpyskowywać co skończyło się wypierteleportowaniem mnie poza twierdzę, jakieś 20 metrów ponad pobliskie jezioro.

torian - 2020-02-18, 16:44

Zastanawiam się czy Tuldor lub inny gracz który W3 obleciał wzdłuż i wszerz będzie w stanie podpowiedzieć mi jak rozwiązać pewien problem. Mój wewnętrzny pedant uznał za niedopuszczalne posiadać czerwone iksy w dzienniku (mam na myśli niewykonane cele pośrednie w questach) i bronił się przed nimi jak mógł. Niestety w dwóch questach nie udało mi się ich uniknąć, były to:

- Pijak z Oxenfurtu, Katakan zawsze ucieka gdy trochę oberwie podczas pierwszego starcia i do dziennika wpada czerwony iks.
- W sercu lasu, gdy wybiorę jeden sposób na rozwiązanie problemu z Leszym drugi zawsze będzie figurował jako niewykonany.

Przekopałem internety włącznie z wiedźmińskimi forami w poszukiwaniu rozwiązania i go nie znalazłem.

nowyU - 2020-02-23, 13:58

W pierwszym przypadku nigdy nie miałem problemów z eliminacją Katakana (ale ja prawie non stop na zmysłach chodzę), a w drugim tak już jest (podobnie jak z sojusznikiem w W2 albo wybierzesz Rocha albo Iorwetha)
Tuldor88 - 2020-02-23, 14:02

Co do Katakana - włączasz zmysły i po prostu idzieszw kierunku jaki wskazują, nie musisz biec nie wiadomo w jakim tępie, starczy nie iść w drugą stronę :P
Co do Leszego (zapewne chodzi o tego ze skellige?) zawsze będzie jeden czerwony ;)

PS: "Pierwsza panna z Vicovaro... " :lol:

torian - 2020-02-23, 14:46

Co do Katakana to chodziło mi o to że po wywabieniu tegoż w dzienniku pojawia się cel "Zabij Katakana" i czego bym nie próbował (yrden, petardy) wampir ucieka gdy trochę oberwie (przy "Zabij Katakana" pojawia się czerwony X) i trzeba go tropić i ostatecznie ubić w chacie nad wodą by ukończyć zadanie.
Tuldor88 - 2020-02-23, 16:21

Dziwne - on ZAWSZE ucieka bo tak jest skonstruowane zadanie ale nie powinno być zmiany na czerwono... a po tym jak już go w chacie ubijesz nie zmienia ci się z czerwonego na zielony ;>?
torian - 2020-02-23, 16:25

Quest jako całość zostaje uznany za zaliczony ale cel pośredni "Zabij Katakana" zostaje na czerwono. Googlowałem na ten temat i ten "błąd" występuje nie tylko u mnie.
Tuldor88 - 2020-02-23, 16:35

*Tuldzio idzie paczeć, paczy i kiwa głową* masz rację, teraz już widze skąd mój błąd, zamiast podmieniać wpis "zabij katakana" jest dodawany drugi taki sam tym razem na zielono... wygląda na to że nic tym nie zrobimy w takim razie (nie pierwszy i nie ostatni raz, to samo jest np z prośbą o pomoc w odbiciu Jaskra u Djikstry jeśli nie pozwoliliśmy torturować Triss.)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group