Children of Bhaal (Forum)
Największy polski Klan Sagi Baldur's Gate - Children of Bhaal

Sala Animatorów (Film) - Film godny polecenia

Aiglon von Lupus - 2005-08-12, 12:58
Temat postu: Film godny polecenia
No i brakuje tego tematu moim zdaniem :)
Ja ostatnio widzialam Mr & Mrs Smith i fajne to to :) Nie za madre, ale nie oczekujmy za duoz:P Nie widzialam do konca, bo plytka ejst zrabana, ale mysle ze rozrywki nie zabraknie :) A ze amerykanska to rozrywka heheh :)

"Symetria" - polski film. Wgina w fottel. Wprawdzie widac ze jest troche artystycznie przejechany, ale i tak bardzo mi sie podobal. Troche do zamyslenia, troche do rpzestraszenia sie. Dobre.

"Wesele" - neidawna polska produkcja - jak sie bawic na pOLSKIM WIEJSKIM WESOELU :) NIesamowita rzecz i nabprawde waarto zoabczyc :") Ja sie zebrac nei moglam dlugo, ale obejrzalam w koncu :) I nie zaluje :)

Bofur Clawhammer - 2005-08-12, 13:05

Symetria bardzo dobra to fakt... cięzka dość, ale dobra...
Ostatnio, mianowicie przewczoraj oglądałem Sin City... rewelka :] ... wreszcie zrobili dobry film na podstawie komiksu... w niektórych scenach świetne ujęcia i nie wiadomo czy to obrazki czy też rzeczywiste przedmioty... poza tym świetni aktorzy i gra aktorska na wysokim poziomie... mroczny i brutalny klimat, ale zrobiony ze smakiem... ogólnie gorąco polecam i czekam na następne dwie części...
A tak poza tym to "21 gramów" i "Rzeka Tajemnic" jeśli ktoś nie widział... bardzo dobre dwa filmy.

Aiglon von Lupus - 2005-08-12, 13:08

"Sin City" - rewelacja :) Ech gdzie ci faceci wszyzscy :)
No i Clive Oven ach :D
Fnatastyczna rezyseria. AI stylizacja:) Przede wszystkim :)

Coincidence - 2005-08-12, 13:16

Final Fantasy: The Spirit Within - może stary, ale ciągle warty obejrzenia - na szczęście nie jest to odcinek coraz popularniejszej serii "warto obejrzeć dla samych efektów specjalnych" ( chociaż ten w film to w końcu jeden wielki efekt specjalny ) - może nie sama fabuła, ale japoński sposób narracji ( wsadzenie widza bezpośrednio w historię ) no i, co by nie mówić, ciekawy świat - pomimo banalności rozwiązań fabularnych jednak warto.
Lara - 2005-08-12, 13:17

Cytat:
No i Clive Oven ach

Nie lubiłam go po 'Królu Arturze', a po 'Sin City' zmieniłam zdanie. ;). Ale bardziej mi się podobał Mickey Rourke (no dobrze, może nie z wyglądu :P) i Bendicio Del Toro.

Cytat:
Fnatastyczna rezyseria. AI stylizacja:) Przede wszystkim

I jeszcze muzyka.

Aiglon von Lupus - 2005-08-12, 13:20

Cytat:
chociaż ten w film to w końcu jeden wielki efekt specjalny



no fabula jets pokrecona komplentie :P Jakies fantomy, jakias pani doktor jakeis to wszystko bez sensu:P
Ale ladne :) Obowiazkowe dla kazdego fana grafiki 3d :)
szcgzolnie orzelek na koncu :D

Bofur Clawhammer - 2005-08-12, 13:21

Mickey rewelka :D... chyba najlepsza z 3 historii to jego... i jeszcze te dyplomatyczne sposoby wyciągania info:]
Nie siadł mi natomiast aż tak bardzo Bruce, którego bardzooo lubie... myślałem, że zagra lepiej chociaż to już nie ten wiek ;) , ale i tak bardzo fajnie wyszedł...
A Clive to Clive co tu dużo mówić ;) ... pewnie najlepsze role ma jeszcze przed sobą bo stary jeszcze nie jest, a już całkiem dobrze se radzi wśród najlepszych...

Coincidence - 2005-08-12, 13:28

Aiglon von Lupus napisał/a:
no fabula jets pokrecona komplentie


Ośmielam się nie zgodzić :P Kolejna wersja inwazji kosmitów połączona z Aliensem - mnie IMHO jieco raziły typowo Hollywoodzkie sytuacje ( bohaterskie śmierci drugoplanowych ) czy gatki. No i happy end.
Ale z fantomami, miastami barierowymi i duchami pomysł był ciekawy ( fajny byłby RPG w tym uniwersum :P ).

Na dodatek źli producenci wypuścili trailer, który celowo wprowadzał w błąd, jeśli chodzi o fabułę. Źli producenci, źli :roll:

chisette - 2005-08-12, 13:54

Hm, myśląc o filmach, które mogłabym polecić zawsze mam mały dylemat, ponieważ jakoś tak się składa, że oglądam niewiele i rozeznanie mam średnie. Ale spróbujmy
'Blair Witch Project'. Pomysł bomba. W czasie oglądania odczucia miałam średnie, ale za to kiedy byłam sama w lesie w nocy... Miałam wrażenie, że słyszę kroki i te zawodzące krzyki... Polecam, można dostać schizy;]
''Miasto Boga'. Pięknie zrobiony, ciekawie opowiedziana historia, wciągająca fabuła... no i te BOSKIE zdjęcia *__*
'Prymas'. Ten film jest po prostu PIĘKNY. Z racji tego, że większość akcji rozgrywa się w jednym miejcu ma jakąś teatralną subtelność i prostotę...
'Skazani na Shawshank'. Jakoś po prostu strasznie to lubię. Zwłaszcza za przekaz. Bardzo podbudowywujący film.
'Requem dla snu'. Trzeba. Po prostu.Ta muzyka. Ta przytłaczająca nieuchronność znikania pięknych złudzeń...
Tyle tym razem.

Coincidence - 2005-08-12, 14:54

chise napisał/a:
'Skazani na Shawshank'. Jakoś po prostu strasznie to lubię. Zwłaszcza za przekaz. Bardzo podbudowywujący film.


Zgadza się, po stokroć się zgadza. Ilekroć go oglądam zawsze ogarnia mnie myśl: co bym zrobił, gdybym ja miał spędzić resztę życia w więzieniu. Jakoś wtedy łatwiej mi o pozytywne nastawienie do świata.

Revan - 2005-08-12, 15:14

"21 gram"-->film ciężki, polecam jednak. Ot, tak...Refleksyjny

"Sin City"...Jak to olądałem z bratem (nawet jego film ostro wziął, a ma..ho ho..bagatela 23 lata) to z poczatku myślałem ze to jest od 15...w trakcie filmu zmieniłem zdanie :P Ehh...przykre jest ze dla np. mojego 12.letniego brata ciotecznego to to jest po prostu pusta nawalanka...:( ale to już inna bajka...

"Cruel Intentions"-->Stary film, re-make "Niebezpiecznych Ziwązków", tyle że w naszych czasch ;) Duża dawka humoru, aczkowieliek komedią do końca bym tego nie nazwał ;) No i cudowny sound-track! Polecam wszystkim!

Coincidence - 2005-08-12, 16:15

Tańcząc w ciemnościach - dla mnie ten film był niby potężny cios w twarz. Po prostu szok, aż nie mogłem płakać przy zakończeniu. Antymusical. Dla wszystkich zwolenników kary śmierci.

Fucking Amal - film porusza temat homoseksualizmu, ale w naprawdę dobrym i subtelnym stylu; szwedzkie kino niezalezne, pychotka :]

Jvegi - 2005-08-12, 16:34

Symetria jest fajna. Swietne zdjęcia ale trzeba przyznać że film jest bardzo złagodzony. Wiem od sasiada że w więzieniu jest o wiele gorzej 8)

Seria niefortunnych zdarzeń- Książek nie czytałem ale film radze obejrzeć. Jest wspaniały. Jim Carry spisał się fantastycznie, fabuła jest ciekawa a gagi są takie że można się zmoczyć ze śmiechu :P Mimo moich problemów dvd( zawiesza się po kilku minutach ogladania) obejrzałem cały dwu godzinny film. Zajeło mi to 3 dni ale warto było :D

Aiglon von Lupus - 2005-08-12, 17:14

Cytat:
'Blair Witch Project'.

- ZGADZAM SIE
rewelacja, ale do obejrzenia TYLKO BEZ LEKTORA! Bo wtedy film pada...


Cytat:
'Requem dla snu'. Trzeba

Trzeba. Ale tylko raz. I najlepiej pozniej wlaczyc sobie cos na anty dola
ja musialmpo tym dwa razy obejrzec atak klonwo zemy ze mnei zeszlo.
Raz wystarczyl.


Cytat:
"Cruel Intentions"

Smieszne , mnei sie tez podobalo, ale i tak wole - iuwazam ze trzeba koneicnzie zoabczyc NIebezpieczne zwiazki perowtne:) Ech rewelacja :)


Cytat:
Fucking Amal

Film tez mi sie podobal, takie kino zimne, chlodne, ale emocjonalnie nieesamowite. Polecam hehe zwlaszcza uczniom :P I uczennicom :P

[ : 12 Sie 2005 03:14 pm ]
sorry za te Username, kermit naprawia wlasnie cytowanie :P

Krysiul - 2005-08-12, 17:28

Dla mnie filmem godnym polecenia jest The Truman Show. Nie potrafię powiedzieć, co mi się tak w nim podoba, jest w nim w każdym razie coś wzniosłego i symbolicznego, zwłaszcza w zakończeniu :]
Poza tym Szeregowiec Ryan, jak ktoś chce w przybliżeniu mieć prawdziwy obraz wojny. Świetnie zrobione, ale strasznie cięzko się ogląda. Nawet nie chodzi o to, że jest "krwisty"- po prostu jest brutalny w przekazie, daje do myślenia.
Jak ktoś lubi japońskie klimaty, to Zatoichi. Film opowiada o ślepym samuraju :) Dobrze zrobione walki, bohater niebanalny, całość oparta na faktach.
Ostatnio leciał na Polsacie taki film- Życie mniej zwyczajne. Fajna komedia romantyczna. Oglądał ktoś?
I zgadzam się, że Blair Witch Project jest świetny :)

Aiglon von Lupus - 2005-08-12, 17:32

Cytat:
Szeregowiec Ryan


IMHo - film zorbiony piekniem realistycznie i cacy
ale jest bez sensu jezli chdozi o idee
jaki sens mialo poswiecianie 5 zolnierzy dla jednego szeregowca?
Bo ja w tym celu nie widze?
Dla jednej zaplakanej matki> Tak przecez wojsko nie dziala i nie dzialalo :)

Bofur Clawhammer - 2005-08-12, 18:13

Myślałem, że mówimy głównie o w miare nowych filmach ale jak wsio to wsio :]
Pulp Fiction - chyba nie trza przedstawiać ;)
Mechaniczna Pomarańcza
Skazani na Shawshank
Ojciec Chrzestny cały tryptyk :]
Szklana Pułapka również całość
i jeszcze wiele innych ale to wyjdzie pewnei dalej w dyskusji ;)

chisette - 2005-08-12, 18:32

Gdzie tam w miarę nowych? Dla mnie to kryterium nigdy nie miało znaczenia, bo film ma dobry być a nie;]
Jeśli chodzi o PulpFiction to myślałam, że mnie szlag trafi, kiedy sie okazało, że ktoś źle nastawił kasetę i nie nagrało się ostanie 10 min .___. No nic, poczekamy, aż znowu puszczą w tv, bo sprawdzałam już w wypożyczalni i nie było:/
Co do 'Szeregowca Ryana', hm, być może idea miała być taka, że życie każdego żołnierza jest ważne, że w USArmy jest to hm, braterstwo etc? Zgadzam się z Ai, że to raczej mało prawdopodobne.
Ale sam film daje do myślenia. Ostatnio znajomy przypomniał mi tą scenę, kiedy jeden z żołnierzy wychyla się przez okno i patrzy prosto w.. lufę czołgu. Fakt. To był szok.
Apropo amerykańskich filmów wojennych to to, co mi się głównie w nich nie podoba to ten wszechobecny patos a także myślenie, że jak zabiją najlepszego bohatera to juz film będzie *poważny* i *dramatyczny*.
Ojciec Chrzestny.. O matulu, trza będzie obejrzeć w końcu, ale jestem dobrej myśli, skoro po tylu latach udało mi się wreszcie w tym roku zobaczyć Gwiezdne Wojny :P

Karanith - 2005-08-12, 18:53

Pulp Fiction - przed obejrzeniem nie wierzyłem, że jest film, który można obejrzeć 100 razy i się nie znudzić... Teraz wierzę :wink: Podzielona na kawałi i wymieszana fabuła, obsada (Willis! Travolta! Jakcson! Thurman!)
Sin City - najlepsza ekranizacja komiksu jaką widziałem, ze świetną oprawą, fabułą oraz obsadą (Willis zwłaszcza).

Aż się dziwię, ze nie ma tutaj tego filmu - "Highlander", czy też "Niesmiertelny" - absolutnie genialny film, ze świetnymi pisoenkami Queens. Ale tylko pierwsza część, bo reszta to profanacja (inny scenarzysta/scenrzyści).

Lara - 2005-08-12, 19:16

Jvegi napisał/a:
Seria niefortunnych zdarzeń- Książek nie czytałem ale film radze obejrzeć. Jest wspaniały. Jim Carry spisał się fantastycznie, fabuła jest ciekawa a gagi są takie że można się zmoczyć ze śmiechu

Książki są niesamowite, przeczytałam już chyba z osiem części, chociaż mogłoby się wydawać, że są dla dzieci. Film cały czas czeka na wolne półtorej godziny. ;)

Krysiul napisał/a:
Ostatnio leciał na Polsacie taki film- Życie mniej zwyczajne. Fajna komedia romantyczna. Oglądał ktoś?

Ja widziałam jakiś czas temu. Uwielbiam Ewana :D
Chise napisał/a:
Jeśli chodzi o PulpFiction to myślałam, że mnie szlag trafi, kiedy sie okazało, że ktoś źle nastawił kasetę i nie nagrało się ostanie 10 min .___. No nic, poczekamy, aż znowu puszczą w tv, bo sprawdzałam już w wypożyczalni i nie było

Jakiś czas temu (miesiąc? dwa?) było w takim czasopiśmie Premiery (dwa filmy za 15 zł)

Podobała mi się ostatnio 'Wojna światów', tak gdzieś dwie trzecie. Było trochę nerwowo, nie wiadomo co się dzieje ;) i jak oni pokonają tych obcych. Zakończenie... no cóż, zawiodłam się.

Coincidence - 2005-08-12, 19:24

Krysiul napisał/a:
Nie potrafię powiedzieć, co mi się tak w nim podoba, jest w nim w każdym razie coś wzniosłego i symbolicznego, zwłaszcza w zakończeniu


Magia tego filmu tkwi w szczegółach. Zwłaszcza podczas krótkich migawek, w których pokazywane są osoby ogądające Show. Np. babcie, za plecami których na ścianie jest całą galeria portretów rodziny; a pośrodku galerii zdjęcie Trumana :| Albo przy okazji wywiadu z twórcą programu * przepraszam film oglądałem wieki temu ), w którym pada "dziekujemy za poświęcenie chwili czasu; jak wszyscy wiemy, zazdrośnie strzeże pan swojej prywatności". :roll:

"Mów do cholery, jesteś w telewizji!" :lol:

chisette - 2005-08-12, 19:42

oO, za TrumanShow bralam sie tez juz chyba ze 3 razy, ale za kazdym razem zalapywalam sie tylko na zakonczenie- bez sensu, no:P
Lara napisał/a:
Jakiś czas temu (miesiąc? dwa?) było w takim czasopiśmie Premiery (dwa filmy za 15 zł)

Hm, to sprawdzę na Allegro, moze będzie ;] Filmy z gazet to dobra rzecz, ale powinna powstać osobna gazeta, w której byłoby czarno na białym co kiedy i w której gazetce wychodzi w danym miesiącu, a także zapoweidzi na miesiąc przyszły :> Bo tak to me jak zwykle po czasie..
Requem np mam fuksem, bo w kiosku zostal na wystawie stary nr pisma Film:P

Kinski - 2005-08-12, 19:59

Klasyka:
Tod Browning – Freaks, stary film sprzed 2 wojny, ciekawa adaptacja Pięknej i Bestii.
Murnau – Faust, Nosferatu, sprzed 2 wojny...
Bunel – Pies andaluzyjski, Złoty wiek, Mleczna droga
Herzog – Zagadka Kaspara Hausera, Aegirre gniew bogów i inne filmy z
Kinskim (tak, tak, hehe).
Fellini (w znacznie mniejszym stopniu), Bergman, Kurosawa (adaptacje Szekspira).

Nowsze:
Cronenberg – Crash, Bliźniacy.
Kubric

Ponadto przychodzą mi na myśl jeszcze:
Urodzenie mordercy, Imperium zmysłów, Hero, Harry Angel, Odmienne stany świadomości (pamięta to ktoś?) i kilka innych.

Z najnowszych to większość jest hollywoodzkim shitem, łącznie z Rayanem i Pulp fiction (nuuuuuda), toż Szklana pułapka jest lepsza, nie mówiąc już o np. wspomnianych Skazani na Shawshank.

Wyjątek: Matrix (tylko cz. 1).

Polskie:
Miś i inne Barei
Seksmisja
King sajz

Lara - 2005-08-12, 20:07

Chise napisał/a:
ale powinna powstać osobna gazeta, w której byłoby czarno na białym co kiedy i w której gazetce wychodzi w danym miesiącu, a także zapoweidzi na miesiąc przyszły

Zajrzyj tutaj :)

MRek - 2005-08-12, 20:58

"Seksmija" - o tak :)

Ostatnio wpadł mi w ręce Mad Max 2...

Thishen - 2005-08-12, 21:27

Ja wam polece:
- "Fight club" - trzeba obejrzec minimum dwa razy, sam widzialem cztery;
- "Leon zawodowiec" - az dziw, ze nikt nie wspomnial :>
- "Skazani na Shawshank" - jak powiedziano
- "C.K. Dezerterzy" - IMO chyba najlepsza polska komedia, za kazdym razem smieszy
Wiecej grzechow nie pamietam

Coincidence - 2005-08-12, 23:00

Lot nad kukułczym gniazdem - bez komentarza, to po prostu trzeba zobaczyć ( wiem, że takie komentarze irytują, no ale co mam powiedzieć w przypadku TAKIEGO filmu? W zasadzie nie poczuwam się do wypowiadania opinii na jego temat - i tak wydaje mi się, że jestem na takie kino na mało dojrzały :P )

BLade Runner - klasyka i IMHO film idealny ( aktorstwo, atmosfera, muzyka ). Nowsze keranizacje dzieł Dicka już nie mają tej magii ( a w zasadzie ten film zapoczątkował popularność jego książek - nie bez powodu zresztą - szkoda, że sam Dick tego nie doczekał :( )

Tom_Infernus - 2005-08-12, 23:12

Ale ludzie, ludzie - wy tu lecicie po klasyce (przynajmniej większość), a to to każdy wie, źe warto obejrzeć (po raz kolejny :P ).

Podajcie jakieś nowości, mało znane filmy, coś co człowiek może obejrzeć, a inaczej by się nie dowiedział o tym :P

Ja bym polecił film "Fighter in the wind" - jest ekranizacją biografii Sosai Masutatsu Oyamy (założyciela Kyokushin Karate). Mi się podobał z oczywistych powodów :P Ale warto obejrzeć. Człowiek prowadził na prawdę niesamowite życie - choćby dlatego warto obejrzeć (emigrant, niedoszły pilot Kamikadze, później samotne życie w górach i zabójczy trening, walki z największymi mistrzami Japonii - wszelakich stylów, walki z bykami - po prostu człowiek legenda). Jeśli lubicie trochę sztuki walki (nie naciągane Kung Fu, tylko realną walkę) lub/i kulturę wschodu, to na prawde warto obejrzeć.

Bofur Clawhammer - 2005-08-12, 23:51

Hehe muszą być klasyki, bo dla niektórych to słowo oznacza bardzo różne produkcje o których inni mogli nie słyszeć ;)
Znowu mi się coś przypomniało:
Czas Apokalipsy
Full Metal Jacket - oba dobre na temat wietnamu...

Jeśli chodzi o Herzoga i Kinskiego to u mnie w domu duży szacunek dla tych postaci za ich filmy/role.

chisette - 2005-08-13, 00:03

Lot nad kukułczym gniaznem- si, si, własnie, to jest jedna z tych rzeczy, o ktorych oczywiscie zapomnialam napisac i które zawsze oglądam, niezależnie od tego ile razy juz widzialam i o której lecą :D a tak wogl to czytalam jeszcze książkę i byłam na przedstawieniu w teatrze:>
Fighter in the wind- hm, opis przypomina mi, że bardzo mi polecał to mój facet od angielskiego, a on filmów trochę ogląda. Przewaznie jest tak, że jak poleca więcej niz jedna osoba, to cos w tym musi być. Jak gdzieś dorwę, to obejrze;)
C.K.Dezerterzy- faktycznie, świetne to. niby czasy odległe, niby realia już nei te.. a i tak się człowiek śmieje XD
a o klasyce to już mi nawet nie wspominajcie, bo jak już wspominałam nie mogę ze swoich zaległośći, bu.

Krysiul - 2005-08-13, 01:01

Co do Szeregowca, to fabuła rzeczywiście mało prawdopodobna, ale to nie przeszkadzało mi cieszyć się filmem, który jest zrobiony świetnie.
Cytat:
Apropo amerykańskich filmów wojennych to to, co mi się głównie w nich nie podoba to ten wszechobecny patos a także myślenie, że jak zabiją najlepszego bohatera to juz film będzie *poważny* i *dramatyczny*.

Czepiasz się :P W takim filmie happy end byłby wysoce niewskazany :) Poza tym ginie nie tylko główny bohater, a sceny śmierci jego podkomendnych też ruszają (facet zabity przez snajpera, później ten wykrwawiający się pod gniazdem ckm-u).

Mefisto - 2005-09-15, 20:22

Azjatyckie horrory oprócz tego jesze lubie filmy takie jak:Smakosz tyle ze 2 gorsza,Elephant film o dwóch homoseksualistach którzy przypuszczają szturm na własną szkołe,Eurotrip mimo głupiej i naciaganej fabuły podobało mi się, był jeszcze taki film o nazwie Sztorm Stulecia na podstawie powiesci Stephena Kinga bardzo długi film bo trwa pare ładnych godzin ale warto obejżeć.
Mariuss - 2005-09-24, 23:08
Temat postu: Blair Witch Project
cóż, film moze i godny osobnego tematu, a może i nie skoro od 2005 nikt nic w nim nie napisał, dlatego przeniesiony tutaj - Val

Cóz, film który wstrząsnał mnie :P(zrobiłem osobnyy temat, bo ten film na to zasługuje)
oglądałem go od 10.30 do 12, w nocy i poxniej wręcz bałem sie połozyc do łozka.

Przypomnę że:
1994 roku trzej studenci zaginęli bez ślady w stanie Maryland niedaleko miasta Burkitsville w lasach Black Hills. Ich kasety z nagraniami znaleziono w zrujnowanym domu rok temu.
Ich ciał NIGDy nie odnaleziono.

I to jest cały film.

Studenci robili film o Wiedźmie z Blair- Blair, była miasteczkiem załozonym 1645 roku a 2 1788 roku opuszczone z powodu zbrodni na dzieciach dokonanych przez praktykanką czarnej magii - Elly Kedward.
w ok 1884 zaginęła mała dziewczynka Robin Weaver. Jej babcia prosi mieszkańców Brukisville(załoznym w 1824 na miejscu Blair)by poszukali małą, i wysyałając jednoczesnie na samotne poszukiwania Łazarza- Złonierza który przez prawie 8 lat włoczył sie po tutejszych lasach, po wojnie secesyjnej. Znajduje ją ,ale grupa mieszkanców którzy pouszkiwali małą, w makabryczny sposób zostali zamordowani, po tym Wiedźma z Blair niedawała znaku życia , ale poxniej w 1941 Rustin Parr pustelnik , uprowadza ośmioro dzieci do swego domu w lesie i dokonuje na 7 -orga dzieciach rytualnego Mordu. Jedno dziecko musiało stać w kącie i słuchac krzyków zabijanych dzieci. Wrótce zostało wypuszczone, a Rustun poszedł do miasta i w sklepie oznamił" Już skończyłem" Policja, zdziwiła sie gdy to usłyszała, ale poszła do domu i znaleźli częsc ciał dzieci z krwawymi znakami na ciałach, a kolejna częśc maluchów została pogrzebana w piwnicy.
a w 1994, zaczęła sie historia z filmu.

Cóż, po co opowiedziałem te historyjkę? by zachęcic innych do oglądniecia filmu. ale nie tyylko- chce podyskutwoac, jakie sceny was przeraziły i ogólne wrazenia z filmu(równiez drugiej częsci , jak i gier sagi o Blair).

Dla mnie najstraszniejszą sceną były:
1. Incydent z Namiotem- gdy usłysząłem płaczące dzieci a nagle ugniatanie namiotu, az podskoczyłem ze strachu
2. Finał w domu Rustina Parra- to mocne zakonczenie, zwłascza gdy Zapłakana Heather widzi Mike'a nieruchomo stojącego w kącie.


A wy?
[/list]

Jvegi - 2005-09-25, 16:00

Dla mnie film był głupi, nieklimatyczny i wogóle nie straszny :> Może dlatego że kiedy go oglądałem wiedziałem że tak naprawde nie jest to orginalny dokument tylko zainscenizowany :P
Aiglon von Lupus - 2005-09-25, 20:36

n o przede wszystkim NIE MOZNA go ogldac z lektorem
bo to bez sensu
musza byc napisy
ja bylm w kinie
bardzo mi sie podobalo :)
klimat rewelacja
ale dwojka jest do dupy strasznie ;P

Komcio - 2005-09-25, 20:38

Dokładnie, Ai prawdę gada.
Z napisami jedynka ma klimacik.
Dwójka "to szajs" ;)

chisette - 2005-09-25, 22:15

Hm, ja najpierw widziałam część 2. Jakoś tak się złożyło- po części z braku ciekawszych filmów w wypożyczalni, po części z ciekawości- że zawędrowała do mojego odtwarzacza w sylwestra kilka lat temu. Film nie był straszny. Rozwiązanie całej akcji dało mi jednak do myślenia, nieobiektywność rzeczywistości i tego typu myśli.
Część pierwszą miałam okazję widzeć znacznie później. Co jest najdziwniejsze i chyba najciekawsze, przypomina amatorsko kręcony film, łącznie ze zwyczajowym przt takich przedsięwzięciach śmianiem się do kamery, wygłupami etc. Film szalenie klimatyczny, jednak przerażającym bym go nie nazwała- ogólnie, w dzisiejszych czasach, przerażający horror to rzadkość niezwykla i niemalże oksymoron:>
Strach w zasadzie przyszedł później i to w najmniej spodziewanym momencie. Byłam na obozie harcerskim, a jednym z elementów takiego obozu jest nocna warta- oczywiście cała akcja dzieje się w środku lasu, z dala od cywilizacji;) Byłam *przekonana* że słyszę kroki, niesamowite krzyki i coś jakby śmiech dzieci. Autentycznie przez moment bałam się odwrócić czy gdziekolwiek poruszyć. Las, zwykle znajomy i przyjazny, nagle zaczął wydawać się obcy i straszny....
W zasadzie w horrorach nie jest straszna sama akcja- w końcu wiesz, że to fikcja, ale sposób, w jaki łączy się z rzeczywistością. Mi w tym lesie w nocy stawały przed oczami urywki z Blair Witch...

Jallil - 2005-10-01, 20:40

ogladalam tylko 1. niesamowicie klimatyczna.mialam niefart, bo gdy ja ogladalam bylam sama w domku w lesie mojej znajomej. jak mozna sobie wyobrazic, nie moglam zasnac, ba, staralam sie nie wygladac przez okna :wink:
Athropos - 2005-10-12, 13:09

Jallil oglądając ten film w takich okolicznościach miałaś właśnie wielkiego farta. Jagady to oglądałem byłem z 2 kumplami i co chwile mieliśmy ubaw z czegoś. Ty mogłas ten film odczuć w pełni i zazdroszcze ci tego klimatu
W końcu "to jest film dla tych co się lubią bać" :lol:

Athropos - 2005-10-12, 13:25

Najdziwnieszym i zarazem najciekawszym filmem który oglądałem jest Pulp Fiction zagmatwana fabuła zaburzona chronologia wydarzeń i TECZKA to trzeba obejrzeć. Niepamiętam ile razy to ogladałem ale moge jeszcze 10 razy tyle to obejrzeć i ciągle będe chciał jeszcze.
Z polskich fifmów polecam "dzień świra" .Wspaniała anty komedia opowiadająca dzień z życia zmeczonego wszystkim nauczyciela Polskiego w liceum pełno ciekawych wypowiedzi bohatera i niezapomniana "modlitwa polaka" niemozna zapomnieć o walenrodycznym powiedzeniu "skąd Litwini wracają?"
Znakomita obsada lecz znani aktorzy graja tam role epizodyczne oprucz Konrada żecz jasna. Serdecznie polecam lecz ostrzegam: humor nie dla wszystkich.

sovellis - 2005-10-12, 18:24

Taa... Ja miałem podobnie. Też trochę straciłem :D.
Jallil - 2005-10-12, 21:40

Taaa. Nie ma to jak nieprzespana noc po horrorze :twisted: Sczególnie jesli slyszy sie kazdy szelest lisci, plakanie malych dzieci i dziwne inne odglosy :mrgreen:
Athropos - 2005-10-12, 22:18

Poto się ogląda horrory ja podobnie przeżywałem "Teksańską masakre piłą mechaniczną" świetny film w pewnych momentach chciałem wyłączyć tv lecz się powstrzymałem i nieżałuje miałem potem schizy ale w końcu taka jest rola filmów grozy :D
Monument - 2005-10-13, 00:00

Blair, to był starch. Wylaczylem po 3/4 filmu ,a że byłem sam na chacie to poprostu nie ruszyłem sie nigdzie (rodzice wybyli na noc, wiec spalem w pokoju z telewizorem)
Jvegi - 2005-11-05, 18:08

Dzisaj oglądałem Olivera Twista. Film jest bardzo dobry i w przeciwnieństwie do poprzednich adaptacji nie infantylny ( chociaż z polskim dubbingiem...).
Dawno nie widziałem filmu w którym bohaterowie w którym bohaterowie wzbudzaliby emocje ( same tandety ostatnio :P) a tutaj zostało to świetnie zrobione. Scenografia i gra aktorska też utrzymują wysoki poziom. Polański FOR EVER :]

Jallil - 2005-11-05, 18:12

Egzorcyzmy Emily Rose. Jeśli ktoś nastawia sie na ogromnie straszny horror to nie, ale bardzo przyjemny filmik :wink: Może nie był zbyt straszny bo miałam przytępione procentami zmysły, ale wydaje mi sie ze zasluguje na polecenie :wink:
Philoos - 2005-11-05, 22:04

Chociaż dopiero teraz obejrzałem, ale było warto - Butterfly Effect. Niebanalna, ciekawa i zaskakująca fabuła. Szczególnie końcówka filmu. Chociaż momentami zbyt dużo elementów science-fiction. Do tego, całkiem niezła kreacja Ashtona Kutchera, wcześniej przez myśl nie przeszła, że mógłby zagrać taką rolę i tak przyzwoicie. :]
chisette - 2005-11-05, 23:37

Phil napisał/a:
ale było warto - Butterfly Effect. Niebanalna, ciekawa i zaskakująca fabuła. Szczególnie końcówka filmu.

Tru, tru, popieram w pełni. Ja zaczynałam oglądać ten film NAPRAWDĘ pełna sceptyzmu, nie spodziewając się nic wielkiego po Kutcherze, za to kończyłam pełna przemyśleń i wniosków... Co się rzadko zdarza, kilkakrotnie zdarzało mi się wracać myślami do fabuły, roztrząsać ją na nowo... Mogę stwierdzić, że wyniosłam z tego filmu całkiem sporo. Polecam:)
Athropos napisał/a:
Najdziwnieszym i zarazem najciekawszym filmem który oglądałem jest Pulp Fiction zagmatwana fabuła zaburzona chronologia wydarzeń i TECZKA to trzeba obejrzeć.

Heh, trzeba, trzeba. Ja tylko czekam na wolną chwilę, żeby do tego wrócić, gdyż a) nie pamiętam już fabuły b) poprzednim razem, dzięki złośliwości rzeczy martwych a konkretnie mojego video, oglądałam film bez ostatnich 10 min. grr:/
Krysiul napisał/a:
Czepiasz się. W takim filmie happy end byłby wysoce niewskazany

Hm, nie twierdzę, że lubię happy endy. Po prostu trzeba umieć znaleźć złoty środek pomiędzy h.e. a patosem, a to akurat amerykańskim filmowcom często nie wychodzi:/
Im najlepsze zakończenie to takie, które nie jest ani do końca szczęśliwe ani nieszczęśliwe- niejednoznaczne.

Winth - 2005-11-06, 01:26

"Bruce Wszechmogący" - opowieść o dość niezwykłym człowieku (z racji jego dziwnego poczucia humoru i porywczości ;-)) który na parę dni zostaje samym Bogiem, ponieważ prawdziwy Stwórca uznał, że nalezy mu się parę dni urlopu :D Krzepiące.

"Psy i koty" - good vs bad... pets. Dla wielbicieli różnych sierściuchów ;-) Budzi w człowieku dziecko :P

"Przygoda na rybach" - przezabawny film o dwóch pechowych rybakach - zdecydowanie polecam. :)

Cespenar - 2005-11-06, 07:07

"Charlie i Fabryka Czekolady" oraz "Seria Niefortunnych Zdarzeń" - oglądając te filmy, czułem się jak w dziecięcym śnie...bardzo polecam (zwłaszcza ten drugi)
Monument - 2005-11-06, 14:57

Dogma - fajbna komedia, w ktorej glownymi złymi są... anioły :) Polecam, naprawde!
sovellis - 2005-11-06, 23:10

Filmy??? Ostatnio byłem z klasą na Olivierze Twiście, warto zobaczyć. Fajny film, w dobrym klimacie. Wybieram się jak pewnie większość na Egzorcyzmy Emily Rose.
Allisha vel Moon - 2005-11-09, 19:43

Oldboy - ciekawa ta azjatycka mentalność :roll:
Piła - no coments :P
Pręgi - sie cholera popłakałam :|

Mariuss - 2005-11-09, 23:15

cha:) teraz moja kolej
coś z starszych filmów:
Braveheart- film na którym łezka dwukrotnie poszła mi (i czesto schodzi:P) , gdy Wallace krzyczy : "Możecie nam zabrać życie, ale nie odbierzecie nam Wolności!!!" i przy końcuwce filmu/
Demony Wojny wg Goi- chyba jedyny porządny POLSKi film wojenny opowiadający o POLSKICH żołnierzach:)
Conan Barbarian i Conan Destroyer- Klasyka Fantasy... nie ma co, Arni wiecznie żywy.. Muzyka w tych filmach jest lniekiedy lepsza niż film:)

Monument napisał/a:
Dogma - fajbna komedia, w ktorej glownymi złymi są... anioły Polecam, naprawd

gdzie GOGLOTA to ponoć Kupa-potwór.... i niezapomniana figura jezusa uśmiechniętego i wygłaszający mowę ksiądz na ambonie która poxniej się wali :)

Ascaephel - 2005-11-10, 00:17

A co mi tam, najwyzej mi zarzucą, że lubię komerchę :P
American Pie 4 - o młodszym bracie Stifflera, ktory chce pełnić tradycje rodzinne :-) I wreszcie stary, dobry American Pie, nie to, co nam w częsci trzeciej zaserwowali :)
Ubaw po pachy, a motyw z kobzą mnie rozwalil :-)

Hélegorn - 2005-11-10, 00:20

Ja od soboty jestem pod wrażeniem filmu Sin City. Co prawda dzieło to traktuje o tym samym, co jakieś 99% utworów tak filmowych, jak i literackich, ale poprzez zastosowane środki wizualne jest wyjątkowe. Teraz wyglądam jak kania dżdżownic sequela (mimo iż obawiam się, że kontynuacja zaszkodzi pierwowzorowi, sprawiając, że nie będzie on już tak wyjątkowym filmem) i pluję sobie w brodę, że nie poszedłem na ten film do kina. :sciana:
Athropos napisał/a:
Najdziwnieszym i zarazem najciekawszym filmem który oglądałem jest Pulp Fiction zagmatwana fabuła zaburzona chronologia wydarzeń i TECZKA to trzeba obejrzeć. Niepamiętam ile razy to ogladałem ale moge jeszcze 10 razy tyle to obejrzeć i ciągle będe chciał jeszcze.
O tak! To jest genialny film!

Tylko co było w tej teczce? :D Niektórzy mówią, że dusza. :P

Allisha vel Moon - 2005-11-10, 16:13

Sin City faktycznie robi wrażenie i pomyślec, że Rodrigez uskutecznił go w stodole służącej za green box. Co mnie urzekło, to chropwata monochromatyczność i absurdalne poczucie humoru twórców. Genialny był Wood w tych swoich odbijącyh swiatło binoklach, cóz za zmina filmowego image :P Epizod Wilisa, żywcem wyjety z kryninałow lat czterdziestych, przwodził mi na myśl nie wiedzieć czemu Maxia P, może to ta aparycja i komiksowe ujęcie :wink:
a zeby nie było, ze godnego polecenia nie było, to plecę "Gnijącą pannę młodą". coraz bardziej lubie. Burton wziął sie za animację i jak niemal zawsze efekt powalajacy jest :)

Karanith - 2005-11-20, 17:54

Pewnie wiele osób już widziało, a jeśli nie... to musi obejrzeć. "Carlitos Way" czy też "Życie Carlita" z genialnym Al'em Pacino, śiwetnym Sean Pennem i Viggo Mortensenem w niekojarzącej się wcale ze szlachetnym chodzącym ideałem Aragornem, b. dobrze zagranej roli. Coby za wiele nie zdradzać, film jest o próbie ucieczki od własnej przeszłości (ogólnikowo, nie?) - jest trochę akcji, trochę rozmyślań, ale fabuła pozostaje genialna.
Jallil - 2005-11-20, 18:25

Oj Sin City jest cudowne :) Pierwszy raz obejrzałam ze względu na mojego kochanego aktora, drugi raz ze względu na genialny humor, trzeci biorąc pod uwagę wspaniałe ujęcie komiksu. A czwarty i piąty dla czystej przyjemności ( w tym dwa razy w kinie ) :twisted:
Mefisto - 2005-12-29, 17:17

Ocean's eleven, bardzo dobrze przemyślany film, w telewizji ostatnio drugi raz obejżałem i jeszcze bardziej mi się spodobał szukam drugiej części.
darrion - 2006-01-30, 17:47

Widziałem ostatnio w telewizjii "Koszmar następnego lata" (swoją drogą "świetnie" przetłumaczyli tytuł) Świetny film twórców "Krzyku" trzyma w napięciu polecam. Niestety przegapiłem pierwszą część a ta równierz jest świetna polecam oba filmy!!
Maximilius - 2006-01-30, 18:26

Ja mogę całym sercem polecić "Efekt motyla" (Butterfly effect) - z Aschtonem Kutcherem o tym, że spostrzega on że może cofać się w czasie i takie tam... :P Suuuper film, zdecydowanie najlepszy jaki oglądałem od czasu chyba... Shreka 2? Władcy trzeciego - zależnie co było później...

No i niedawno boejrzałem obie części "Blair Witch Project" - spooooko :D :D

Tom_Infernus - 2006-01-30, 18:47

Ja bym polecił "Revolver" - jak dla mnie zajebisty :)
Poza tym mozna obejrzeć Aeon Flux - spoko filmik sf, choć nic super nadzwyczajnego, ale jest ok.

darrion - 2006-01-30, 19:10

A i polecam jeszcze Asterixa i Obelixa (filmy animowane) teraz cała seria leci na Polsacie w niedzielę rano ok. 11. Na prawdę warto dużo dobrego humoru.
Dead - 2006-01-30, 20:16

Maximilius napisał/a:
Ja mogę całym sercem polecić "Efekt motyla"

Ten film był nielogiczny... zaplątali się w nim, ostatecznie był bez sensu...

Tom_Infernus napisał/a:
Ja bym polecił "Revolver" - jak dla mnie zajebisty

Dorównuje Snatch'owi i Lock, Stocks itd?:>
Bo słyszałem, że cieńki.. to tylko nagonka na Ritchiego, czy naprawdę dobry dobry? :)

Tom_Infernus - 2006-01-30, 22:18

Dla mnie dobry, dobry, ale krytykiem nie jestem filmowym :P

A co do Efektu Motyla, to co tam było nie tak wg Ciebie?

Dead - 2006-01-30, 23:04

np motyw, kiedy bohater cofnął się do dzieciństwa by okaleczyć sobie ręce. Następnie jego współwięzień zaskoczony spojrzał, że mu wyrosły stygmaty, których wcześniej nie było.
Bez sensu!
Skoro rozwalił sobie łapska w dzieciństwie, to zmienił cały ciąg wydarzeń na przyszłość. Nawet zakładając, że poszedłby potem do tego więzienia, to te stygmaty/blizny i tak by miał, i dla współwięznia nie było by to żadne zaskoczenie.
True?:>

CyraXXX - 2006-04-20, 23:34

Mi sie za to podobało oraz polecam:

Oszukać Przeznaczenie I, II - nie znasz dnia ani godziny :wink:

Skazani na Shawshank - ...Brooks Was Here... So Was Red ... genialny filmik :)

Polecam także coś w tym stylu (dla miłośników):

Szeregowiec Ryan, serial Kompania Braci, Wróg u Bram, Za Linią Wroga

A także uważam za gode polecenia- jeżeli ktoś lubi filmy w tej konwencji:

Piła I, II
Egzorcyzmy Emily Rose
Lęk

Karanith - 2006-04-21, 07:07

CyraXXX napisał/a:
Oszukać Przeznaczenie I, II


Nuuudy - przewidywalny, choć ma plus za pewną oryginalność.
Dwójka - powtórka z "rozrywki" :/

CyraXXX - 2006-04-21, 09:06

Dla mnie ta oryginalność jest 'sila' :P
A co do sequela to troche zbajerowany jak i wiekszosc kontynuacji :|
Final Destination- Ot taki filmik ktory ogladalo mi sie bardzo przyjemnie lecz do powtornego obejrzenia sie nie nadaje :X wszytsko bysmy wiedzieli :roll:

Philoos - 2006-04-21, 12:41

Może film nie najnowszy, ale wart polecenia, puszczany zresztą ostatnio w "reżimowej telewizji :P " - "Upadek" z Michaelem Douglasem i R. Duvallem. Fabuła może nie jest najmocniejszą stroną filmu, ale warto obejrzeć jedna z najlepszych ról Douglasa, niezłe dialogi, zwłaszcza te z osiedlowymi gangsterami.
Sir Aleksandrus - 2006-04-21, 22:09

"Upadek" był genialny. Hmm pewne sceny dla mnie kultowe. Chodźby pole golfowe no i finałowe spotkanie. Fabuła tez wydała mi się ogrinalna. Polecam szczerze.

Ostanio nadrabiam zaległości filmowe i oglądam serie "Egzorcysty". Tez genialny klimatyczny film. Perełka.

Mefisto - 2006-05-01, 14:40

"Donnie Darko" świetny, chociaż nie przepadam za aktorem grającym tytulową rolę, ciekawa fabuła i ten tajemniczy królik :> . Polecam.
CyraXXX - 2006-06-02, 22:10

Dzisiaj 22:20 czyli za chwile :P

"Dziewiąte wrota" - rez. R.polański wyk. m.in. Johnny Depp

Poszukiwacz starodruków przyjmuje zlecenie odnalezienia satanistycznej ksiegi. Prawidłowo zinterpretowana i 'ułożona' pozwala przywołać szatana.

darrion - 2006-06-04, 03:51

Polecam film Joe Black, oglądałem wczoraj na TVN'ie, świetna rola Pitt'a i Hopkins'a. Film bardzo mi się podobał, bardzo ciekawy scenariusz i gra aktorska, ale za to troche dziwne zakończenie, jednak warto obejrzeć!


Podziemny Krąg- film moim zdaniem wspaniały, a nawet powiem że wybitny, świetna gra Norton'a i chyba życiowa Pitt'a, ale jest kilka nie domówień i jedno totalne przegięcie, to jak strzelił sobie w twarz i przeżył:) ale i tak bardzo polecam

Jallil - 2006-06-04, 20:03

Joe Black także polecam aczkolwiek ja już wczoraj nie ogladałam bo zawsze sie porycze na koncu.
Dzis bylam na Dzungli i Silent Hill - polecam oba. SH nie moglam porownywac do gry bo nei gralam, za dlugi wstep ale na szczescie byly mocne momenty. Dzungla - genialne teksty, momentami melancholijnie ale bardzo OK, szczegolnie teksty Benka :mrgreen:

darrion - 2006-06-04, 21:24

a widziałaś może Madagaskar?? Możesz porównać stwierdzić co jest lepsze?? czy Dżungla czy Madagaskar :>
hans olo - 2006-06-05, 10:37

W Joe Black fajny jest tylko wypadek samochodowy, reszta to marnowanie celulozy, ogromnej ilości celulozy. Masakrycznie nudny film. Stargate sobie obejrzyjcie:).
CyraXXX - 2006-06-05, 10:50

Mi sie również podobał Joe Black. Wypadek dłudo po necie krążył :)
Dobre też jest ja Joe zajada sie ciasteczkami na zebraniu rady nadzorczej. A i jeszcze jak masło orzechowe wcina z uporem maniaka :wink:

darrion - 2006-06-05, 16:11

No świetna postać z tego Joe :) ale po takim wypadku ciało na pewno doznało wielu złamań a to ni z tego ni z owego śmierć w ciele swojego wcześniejszego wybrańca zjawia się wieczorem u następnej ofiary, troche dziwne :) ale może śmierć ma moc składania kości:)
Jallil - 2006-06-05, 20:41

Nie widziałam Madagaskaru więc niestety nie mogę porównać, trzeba się jeszcze wybrać na Epokę 2, ale to już razem z Piratami z Karaibów 2 ;) W kinie wszystko wygląda lepiej.
darrion - 2006-06-05, 21:54

Puszczają gdzieś jeszcze u ciebie Epoke 2 ?? U mnie już tylko poranne seanse o 10 w Kinoplexie :(
Piratów 2 też musze w kinie zobaczyć, mam nadzieje że będą jeszcze lepsi niż pierwsza część:)

CyraXXX - 2006-06-05, 22:08

Piraci z Karaibów 2 :X jedynka mi jakos nie przypasowała. az boje sie 2 wlaczac po lipie z 1.
Fakt ze ogladalem wersje... ciiii... xvid :P
Wiadomo w kinie to inny wymiar :)

darrion - 2006-06-06, 00:26

Jedynka moim zdaniem była bardzo dobra! Ciekawa fabuła i bardzo dobra gra bardzo dobrych aktorów. Najlepsza postać to zdecydowanie Jack Sparrow, Depp zagrał wyśmienicie, od Keiry Knightley nie mogłem oderwać wzroku :) więc może przez to nie zauważyłem błędów (o ile były). Dostałem od tego filmu to czego oczekiwałem i jestem zadowolony i czekam niecierpliwie na dwujke :)
Cespenar - 2006-06-06, 06:18

darrion napisał/a:
Dostałem od tego filmu to czego oczekiwałem i jestem zadowolony i czekam niecierpliwie na dwujke :)


True. Nie jest to w kino ambitne, ale przeciez...nie ma takie byc. Jest kolorowo, piracko i ciekawie. Swietna kostiumowa komedia z genialna muzyka - czego chciec wiecej?

Jallil - 2006-06-06, 08:19

Oj jedynka była cudna, dodając do tego swietnych kompanow w kinie i plakalam ze smiechu non stop :mrgreen: Puszczaja Epoke 2 w Jankach, bo tam glownie jezdze ( a jak, free dojazd :mrgreen: ) na kilka seansow, ale byc moze jak beda Piraci to juz sie nie zalapie :/
W ogole Depp to mistrzowsko grał... i te jego cudne zęby :lol:

CyraXXX - 2006-06-06, 20:51

Cytat:
i te jego cudne zęby


Jak chcesz to biorę czarter gdzie on tam mieszka i przywiazę jego szczeke na talerzu :wink: bedzie trofeum :mrgreen:

darrion - 2006-06-06, 20:57

CyraXXX napisał/a:
przywiazę jego szczeke na talerzu bedzie trofeum


Ale dopiero jak nakręcą trzecią część Piratów z Karaibów, bo Jack Sparrow bez szczęki to nie będzie ten sam Jack :)

CyraXXX - 2006-06-06, 21:05

Spoko spoko. Bogaty jest, wstawi sobie nową porcelanową albo złotą :P

W 3 czesci może byc Jack na emeryturze wiec bezzebny też by pasował :P

darrion - 2006-06-06, 22:52

złote piratowi by właściwie psaowały, a co tam wyrywaj mu :)

Oglądałem niedawno Osaczonych, i musze przyznać że całkiem ciekawy Sean Connery + Catherine Zeta Jones w lateksowym wdzianku :) trzeba zobaczyć :) w sumie poza tym film niczym szczególnym nie zachwyca ale bardzo miło się go ogląda. Polecam tym którzy chcą po prostu zobaczyć dobry film, na którym mogą się zrelaksować.

Cespenar - 2006-06-06, 23:01

Do relaksu najlepsza jest ekranizaja komiksu "V jak vendetta" - niesamowita jest ostatni akcja, gdy glowny bohater szatkuje sztyletami z ośmiu gości z wymierzonymi do niego gnatami. Cesp lubić sztylety ^^
CyraXXX - 2006-06-06, 23:10

darrion napisał/a:
Oglądałem niedawno Osaczonych


Ja też niedawno oglądałem.
I dawno temu też oglądałem :wink:

Uważam że nie był to czas stracony.


Cespenar napisał/a:
Cesp lubić sztylety


CyraX też lubić :P

Jallil - 2006-06-07, 07:59

a to dla mnie ta szczęka ? :mrgreen: Powiesiłabym sobie nad łóżkiem :lol:
CyraXXX - 2006-06-07, 08:17

Dla Ciebie Jallil :P

wolisz: priorytetem czy kurierem :?: ewentualnie osobiście :mrgreen:

Jallil - 2006-06-07, 11:50

osobiście :mrgreen: Zawsze można w razie niewłasciwego towaru żądać innego :wink:
CyraXXX - 2006-06-07, 19:27

osobiście :> jest tylko jedna mała, maleńka, tyci tyci sprawa a raczej zastrzeżenie :) w razie niewłaściwego towaru- swojej szczeki nie oddam. Za bardzo sie do niej przywiązałem :mrgreen:
Jallil - 2006-06-08, 07:51

Nie żądałabym szczęki :mrgreen: :> Nie odchodząc całkiem od tematu, jak byłam na Dżungli było mnóśtwo reklam - od cholery wychodzi teraz tych filmików animowanych, niektóre to extra są - nic tylko siedzieć w kinie :mrgreen:
Cespenar - 2006-06-08, 07:55

Jallil napisał/a:
niektóre to extra są - nic tylko siedzieć w kinie :mrgreen:


Ale wiekszosc to dno. Przynajmniej w/g mnie - np. Madagaskar...porazka i zero smiesznych momentow (chyba ze w oryginalnej wersji, gdzie zyrafą był David Shwimmer ^^ )

CyraXXX - 2006-06-08, 13:56

Jallil napisał/a:
Nie żądałabym szczęki


hmm, zaczynam nabierać podejrzeń :P

Z animowanych to ostatnie jakie oglądałem i były ciekawe:

:arrow: Gdzie jest Nemo - akcja z mewami mi szczególnie mi sie podobała - mój, mój ,mój ,mój, mój :P

:arrow: Rybki z Ferajny - numer z rekinem jak krew przez nochala wciąga :wink:

Jallil - 2006-06-08, 14:39

I bardzo dobrze :mrgreen:
Chodzi mi o te nowe, które dopiero będą za jakiś czas. Były śmieszne, choćby fajny dubing był w Autku ( czy jakoś tak.. ) ale ja dziwnie wyglądam jak chodze na takie filmy :wink:

darrion - 2006-06-08, 15:56

Jallil napisał/a:
ale ja dziwnie wyglądam jak chodze na takie filmy


ale nie przejmuj się nie Ty jedna :)
Uwielbiam tego typu bajeczki szczególnie te od Dreamworks, głównie na to chodzę do kina :)
Moje ulubione to Shrek, Epoka Lodowcowa, Rybki z Ferajny i Gdzie jest Nemo

Jallil - 2006-06-08, 19:50

Hyhy , tylko ost w niedziele jak byłam z sis właśnie na Dżungli to przy kupowaniu biletu myślałam, że koleś sie z nas poleje :mrgreen:
Monument - 2006-06-08, 21:20

Jabłko Adama

Dramatokomedia - film zaczapisty - o neonaziscie, ktory trafia do kosciola - naprawde warto :)

Karanith - 2006-06-08, 22:17

Monument napisał/a:
Dramatokomedia


Raczej komediodramat :P
Eh, nasłuchawszy się tylu pozytywnych opinii, wypadałoby chyba w końcu obejrzeć, nie? :wink:

Mefisto - 2006-06-28, 21:45

Polski film "Komornik".
Bardzo ciekawy, jednak twórcy nie popracowali nad oryginalnym zakończeniem :P .

darrion - 2006-06-28, 22:59

Szkoła Uwodzenia!! to chyba mój ulubiony film, doskonała obsada, świetny scenariusz (na podstawie "Niebespiecznych związków") no i cudowna muzyka m.in. Placebo "Every You Every Me":) i The Verve "Bittersweet Symphony" Polecam
...ach sie nakręciłem chyba dzisiaj sobie go znowu oblookam:)

sovellis - 2006-06-29, 09:51

Symetria- świetny film, o tym jak człowieka zmienia więzienie... Trzeba obejrzeć.
Jvegi - 2006-06-29, 15:01

Symetria faktycznie jest niezła ale z prawdziwym więzieniem wiele wspólnego nie ma.
Te sceny z pinglem... beznadzieja...
Za to aktorstwo jest naprawdę b.dobre. No i ten klimacik ;)

sovellis - 2006-06-29, 19:23

Nie wiem, nie byłem jeszcze (:!:) w pierdlu, więc nie mam porównania :p. Możliwe że jest gorzej, jednak nawet jeśli jest tam tak jak pokazał to film, to i tak bym nie chciał tam trafić.
darrion - 2006-06-29, 20:02

słyszałem że w ogóle ten film nie odzwierciedla tego co sie robi w więzieniach.
Film widziałem już dawno i bardzo mi się spodobał, a niedawno miałem lekcje na wosie o grypsujących i porównując film do tego co nam koleś opowiadał to film był taką bajką taki lajcik:), jeden przykład pewien grypsujący chcąc pokazać że jest twardy wyciągną sobie flaki na stolik i jak po niego przyszli to on palił papierosa:) Nie wiem czy to prawda czy nie ale pompke mialem niezłą:)

CyraXXX - 2006-06-29, 20:25

Też oglądałem Symetrie.
W pierdlu nie byłem ale 48 na dołku przesiedziałem (ale to nie to samo)... bo byłem podobny do kogoś tam a dowodu przy sobie nie miałem i mnie #%^& przetrzymali :evil:
Cześć napewno prawda jest a część trzeba z przymrużniem oka traktować, jak zawsze.

Mefisto - 2006-06-29, 20:33

w końcu obejrzałem "Tetsuo:ironman"
film nie ma spójnej fabuły, jednak taki miał być. Pokazuje ciężką filozofię cyberpunk'a, dla fanów gatunku coś pieknego, jednak dla przeciętnego widza film chory i spaczony :twisted: . Nie ogladać przy jedzeniu :P .

darrion - 2006-07-08, 03:43

właśnie skończyłem oglądać Scarface (Człowiek z blizną;)) i musze powiedzieć że dawno żaden film mnie tak nie poruszył, na razie nie wiem co pisać muszę ochłonąć. Teraz powiem jedno film jest na prawdę mocny! dosłownie kopie, myślalem że to będzie zwykły film akcji, gonią strzelają giną proste, a było zupełnie inaczej tu nic nie było proste. Na razie tyle potem może edytuje jak ochłone;)
Maximilius - 2006-07-08, 10:30

Ja ostatnio praktycznie nie oglądam filmów... tydzień temu obejrzałem "Vanilla Sky", fajny fajny nawet bardzo :), a jakiś czas temu "Amityville" - też fajny fajny nawet bardzo :P
Serafin - 2006-07-08, 12:39

Osobiście polecam 'Ucieczka z Alcatraz', 'Nic Śmiesznego' i mój ulubiony Film 'Fight Club'
Karanith - 2006-07-08, 13:34

Maximilius napisał/a:
"Amityville" - też fajny fajny nawet bardzo Razz


Nie bardzo. Horror, który nie straszy? Coś musi być nie tak...

Oress - 2006-07-08, 14:25

no cuż, ja gorąco polecam Zielona Mile(choc pewnie nie musze bo wiekszośc ogladała...), Chłopaki Nie Płaczą- klasyka :lol: , i Team America- na żadnym filmie tak się nie smiałem jak na tym 8)
Maximilius - 2006-07-08, 16:09

Cytat:
Nie bardzo. Horror, który nie straszy? Coś musi być nie tak...

Czy ja wiem... ogladając samemu, kiedy już dawno się ściemniło miałem parę momentów, który mogły spowodować... przejęcie? Ale fakt, są straszniejsze filmy... chociażby taki BWP :* :D

A w każdym razie na pewno "Amityville" straszniejsze niż "Znaki" :P

Mefisto - 2006-07-08, 16:30

Karanith.
Horrory nie zawsze ocenia się po tym czy straszą czy nie. Jest mnóstwo dobrych dreszczowców które nie są straszne ale szanuje je za ciekawy motyw albo oryginalną fabułę. Inna sprawa że Amityville wcale oryginalny nie jest :P .
Chociaż patrzac na wszystkie dzisiejsze remaki film nie jest zły.
Z dzisiejszych filmów grozy to tylko japońskkie kino, i bynajmniej nie mam namyśli tu Ju-on :D .

Maximilius - 2006-07-08, 16:40

Cytat:
Inna sprawa że Amityville wcale oryginalny nie jes

No ej, to podaj mi inny film, w którym wykorzystano motyw nawiedzonego domu, no? :> :P Joke :P

Taschon - 2006-07-08, 17:06

Choćby "Straszny Dom", który ma wejsć niedługo do kin :P Co prawda jest animowany, ale to szczegół :D

Jakby co, to wiem, że to był joke :P

Lara - 2006-07-08, 18:39

Mefisto napisał/a:
Jest mnóstwo dobrych dreszczowców które nie są straszne ale szanuje je za ciekawy motyw albo oryginalną fabułę.


Moim zdaniem to nie dreszczowce, bo jak sama nazwa wskazuje, te filmy mają wywowyłać dreszcze. No i horrory powinny straszyć.

Maximilius napisał/a:
to podaj mi inny film, w którym wykorzystano motyw nawiedzonego domu,

Na przykład The Haunting.

Mefisto - 2006-07-08, 20:12

Cytat:
Moim zdaniem to nie dreszczowce


źle się wyraziłem, mnie nie starszą powinienem napisać, bo strach to subiektywna emocja.
Dla jednego straszny może być FreddyvsJason który mimo że kiczowaty(w moim odczuciu) i nie wywołujący strachu nadal pozostaje horrorem.



Cytat:
The Haunting


jak na te recenzje i pochlebstwa(żeby nie oglądać samemu, ze strasznny jak cholera) :| spodziewałem się przełomu a wyszło holiłudzkie badziewie :/ . Z reszta teraz jest tak ze wszystkim, tak samo było z Egzorcyzmami Emilly Rose i Silent Hillem.

Karanith - 2006-07-08, 20:35

Mefisto napisał/a:
Dla jednego straszny może być FreddyvsJason który mimo że kiczowaty(w moim odczuciu) i nie wywołujący strachu nadal pozostaje horrorem.


Nie napisałem przecież, że Amityville nie jest horrorem - to podlega nie dyskusji (nie da się go podpiąć pod inny gatunek). Twierdzę natomiast, iż jest horrorem niestrasznym i tym samym nędznym.

Maximilius napisał/a:
A w każdym razie na pewno "Amityville" straszniejsze niż "Znaki"


Znaki to nie horror (SF?).

Marko - 2006-07-08, 20:40

Cytat:
no cuż, ja gorąco polecam Zielona Mile(choc pewnie nie musze bo wiekszośc ogladała...)

bardzo dobry film, rownierz polecam

co do Amityville to owszem - film ciekawy, ale nawet ogladany w nocy nie robił duzego wrazenia. Przynajmniej nie takiego jakiego oczekuje po horrorze ogladanym w nocy. Juz straszniejszy byl Blair Witch Project

Wielka Metalowa Maszyna - 2006-07-08, 23:11

Ja osobiście polecam Silent Hill. Fajnie zrobiony film, mroczny klimacik i dobrze dobrana muza.
Kermit - 2006-07-08, 23:49

Ja polecam:
"Plan Doskonały"
"Lęk"

Uwaga na "Lęk" wiele ludzi siedziało w klopie przez cała noc, a nic przy nim nie jedli :).

Kermit.

CyraXXX - 2006-07-10, 21:54

Oress napisał/a:
no cuż, ja gorąco polecam Zielona Mile


Dead men walking :) W rzeczy samej bardzo dobry film.

BTW:

Maximilius napisał/a:
No ej, to podaj mi inny film, w którym wykorzystano motyw nawiedzonego domu, no?


House On Haunted Hill

Karanith - 2006-07-10, 22:02

CyraXXX napisał/a:
House On Haunted Hill


Swoją drogą, beznadziejny film :P

Mefisto - 2006-07-10, 22:07

Cytat:
Uwaga na "Lęk" wiele ludzi siedziało w klopie przez cała noc, a nic przy nim nie jedli


lęk to do obiadku można na luzie obejrzeć :twisted: .

Cannibal Ferox\Hollcoust, to dopiero masakra. Paskudnie że do filmu wykorzystywano żywe zwierzęta. (nie żeby podobał mi się ten film :P )

własnie obejrzałem azjatycki film "three extremes"

masakra, pierogi już nigdy nie beda mi smakować jak kiedyś. :>

Jallil - 2006-07-13, 08:56

Underworld Evolution -> cudne hybrydy :mrgreen:
Mefisto - 2006-07-13, 11:56

Cytat:
cudne hybrydy


e tam hybrydy, pani wampirzyca to dopiero cudo :D .

Joneleth - 2006-07-13, 15:30

Nie przepadam za melodramatami, ale "Słodki listopad" naprawdę mną poruszył. Cóż, Keanu Reeves nie musi być kojarzony tylko w roli Neo z "Matrixa", zagrał naprawdę nieźle, a sam film jest nieco...niezwykły. Jeśli ktoś lubi bądź jest w stanie obejrzeć tego typu dzieła - polecam. ^^
Jallil - 2007-02-07, 08:33

Apocalypto - bardzo oryginalny, świetny soundtrack, wizualnie dopracowany szczegółowo ( piękne skaryfikacje, kolce), niezwykle klimatyczny
Pachnidło - mogę polecić ze wzglęu na świetną charakteryzację, ale fabuła jak dla mnie zbyt banalna, akcja na początku zbyt wolna, później zbyt szybka i zakończenie tak głupie że aż mnie zatkało ;)
Wielka cisza - tytuł mówi sam za siebie, opowieść o mnichach, film na którym można zastanowić się nad sensem takich wyrzeczeń jakich dokonują Ci ludzie a także nad sensem naszego własnego ( zdradzę że można siedzieć nawet przed ekranem i się nie ogłuchnie - ogromny plus na premierze :mrgreen: )

A ze zwiastunów mogę powiedzieć że na pewno wybieram się na :
*Córkę botanika - jeśli tylko trailer miał taki świetny soundtrack to się srogo zawiodę
* Hanibal - po drugiej stronie maski - każda część potrafi mnie wciągnąć pod warunkiem że nie ma bezsensownej rzezi, a widziałam że ten będzie wyjątkowo refleksyjny
*Shrek 3? albo jakiś podtytuł, anyway słyszałam odrobinę polskiego dubbingu i widzę że będzie warto :mrgreen:

Jon Irenicus - 2007-02-07, 21:38

Od siebie polecam takie filmy jak ostatnio oglądany przeze mnie "Prestiż", naprawdę ciekawy, trochę sztuczek, jakiejś niby-magii i nauki :-D . Poza tym nikt chyba nie napisał o filmie "Siedem", cóż, przyznam że nie mogłem po nim spać i bynajmniej nie dlatego, że się bałem ;) , dał mi sporo do myślenia... No i ostatni, "Leon Zawodowiec", cóż, Jean Reno, Natalie Portman, Gary Oldman zagrali świetnie, każdy tak mówi, wiem :) , ale ja również się z tym zgadzam, obok Siódemki mój ulubiony. Wiem że już przynudza, ale nie mogę nie wspomnieć o jeszcze jednym - "Fight Club" po polsku znany jako "Podziemny Krąg". Wielu kumpli uważało go za głupi, w sumie sami nie są zbyt inteligentni i nie potrafią wychwycić prostych wniosków ;)
A na Shreka Trzeciego trochę jeszcze poczekamy...

darrion - 2007-02-07, 23:33

Jon Irenicus napisał/a:
A na Shreka Trzeciego trochę jeszcze poczekamy...


a tam troche, tylko ok. 6 miesięcy:) bliżej niż dalej:) też na niego czekam, nie mogę sie też doczekać Hermiony, tzn. Harrego nr.5 ;)

A z filmów co ostatnio oglądałem mogę polecić Crasch (Miasto Gniewu), bardzo dobry film i na prawde zasłużył na oscara.

Widziałem też niedawno Auta, Auta są zaje... yy znaczy się super są!! oglądałem już je 3 razy i za każdym razem śmiałem się do łez. Dla tych co oglądali- najlepsza scena to chyba ta z traktorami:D musiałem dać pauze bo nie mogłem wytrzymać ze śmiechu:D W moim rankingu animacji dogoniły prawie pierwszego Shreka.

Z animacji oglądałem też (ale już jakiś czas temu) Skok przez Płot, Czerwony Kapturek historia prawdziwa i Sezon na Misia i jakoś specjalnie sie nimi nie zachwyciłem, ale przyjemnie się oglądało.

Thishen - 2007-02-08, 00:46

Jon Irenicus napisał/a:
Tajemny Krąg

Podziemny kotus ;)
A ksiazke czytales? Mi sie mimo wszystko chyba film bardziej podobal, bardziej utkwil w pamieci. Pewnie dlatego, ze z 5 razy widzialem go przed ksiazka ;) Roznic bylo kilka.
A nie wiem, czy wczesniej pisalem - American Beauty. Cudo ;)

chisette - 2007-02-08, 00:50

Cytat:
Wiem że już przynudza, ale nie mogę nie wspomnieć o jeszcze jednym - "Fight Club" po polsku znany jako "Tajemny Krąg".

"Podziemny krąg" :)
To jest film mojego życia, uwielbiam go oglądać. Ma bardzo dobrą fabułę, ciekawe przesłanie, świetne aktorstwo i miejscami genialne dialogi.
Czekam na okazję kupienia oryginalnego dvd :)

Od siebie polecam w tym miejscu Todos sobre mi madre czyli "Wszystko o mojej matce" Pedro Almodovara.
Film jest uroczy, niezwykle plastyczny i na pewien sposób malowniczy, chociaż przedstawione w nim historie ludzie są co najmniej pokręcone. To nie razi, w jakiś sposób pasuje, wpisuje się w klimat, trochę poważny a trochę z przymrużeniem oka.
7.8/10 na imdb.com :)

Thishen - 2007-02-08, 00:57

chise napisał/a:
Cytat:
Wiem że już przynudza, ale nie mogę nie wspomnieć o jeszcze jednym - "Fight Club" po polsku znany jako "Tajemny Krąg".

"Podziemny krąg" :)

Ha, pierwszy bylem :D
http://www.allegro.pl/ite...cja_na_dvd.html powiem, ze tanio. Ostatnio jakis ziom wystawial full wersje pudelkowa (nowka, najbardziej eksluzywne jakie moglo byc wyadnie) za kup teraz 250 zl :) To bylo srogie (drogie tez) :)

Jon Irenicus - 2007-02-08, 11:04

Dobra dobra, już poprawiłem ten błąd, wybaczcie ;) Ważne że i tak (prawie) wszyscy wiedzą o co chodzi :)
Poza tym, żeby nie było że offtop - polecam film pt. "Ojciec chrzestny" (przed editem był "Anioł Stróż", ale to nie ten poziom chyba) - jak Wam się podobał?

Thishen - książki nie czytałem

PIOTROSLAV - 2007-02-08, 23:41

Ja polecam 'Equilibrium' - dla znawców sztuk walki to będzie komedia, ale ciekawie sie ogląda; i '12 małp' - bardzo fajny - chociaż nie kazdemu moze odpowiadać
chisette - 2007-02-09, 00:14

12 małp polecam również, po zakończeniu tego filmu siedziałam wryta w fotel i patrzałam na przesuwające się napisy końcowe, słuchając jednej z najlepiej chyba pasujących do filmu piosenek końcowych *ever*- "Wonderful world" Armstronga *_*
Więcej niż chętnie obejrzę ponownie.
Rola Brada Pitta kojarzyła mi się z tą z "Fight clubu", ale chyba najbardziej na skutek obsesji na punkcie tego ostatniego;)

darrion - 2007-02-09, 00:32

equilibrium, bardzo fajny fim imho lepszy od matrixów 2 i 3
12 małp również mi sie bardzo podobał, świetnie zagrał Brad Pitt, jeden z mich ulubionych filmów i do tego cudowna muzyka;) ma ktoś może soundtrack?? albo chociaż ten motyw główny??

a żeby było na temat: niedawno widziałem American Pie 5:) fajny film, nawet bardzo, troche obleśny ale fajnie się oglądało, co prawda nie może sie równać z AP 1, 2 i 3 ale od 4 chyba lepszy.

chise napisał/a:
po zakończeniu tego filmu siedziałam wryta w fotel i patrzałam na przesuwające się napisy końcowe, słuchając jednej z najlepiej chyba pasujących do filmu piosenek końcowych *ever*- "Wonderful world" Armstronga *_*


też siedziałem do końca napisów:) ale nie tylko ze względu na muzyke, rzadko który film tak na mnie działa.

chisette - 2007-02-09, 01:41

W sumie to ja najczęściej oglądając oglądam razem z napisami końcowymi... taka moja prywatna forma wyrażenia szacunku dla ludzi, którzy robili film, zawsze się też dziwię, że jest ich tak strasznie dużo i że prawie nikt z widzów nie ma w ogóle pojęcia, że też przyczynili się do powstania tak samo jak odtwórcy głównych ról czy reżyser.
Zawsze oglądam.
Ale zdecydowanie nie zawsze jestem wryta w fotel :)

swoją drogą może to trochę śmieszne, ale jak do tej pory nie zdarzyło mi się widzieć żadnego z osławionych American Pie'ów :>

Jallil - 2007-02-09, 08:18

W 12 Małpach rzeczywiście rola Pitta zasługuje na pochwałę, to jego zachowanie, gesty, słowa, niesamowite wrażenie ;) Ale Willis też zagrał dość dobrze, choć w końcówce to już mi się nie podobał.
Co do Equlibrium, oglądałam kilka razy i rzeczywiście także wg mnie sceny walki są lepsze niż w Matrixie, nie są tak nierealne ( nie wszystkie przynajmniej ), poza tym to genialne opanowanie na twarzy Christiana Bale'a, miodzio. Dodatkowo ten film wywołał we mnie jakieś refleksje w przeciwieństwie do Matrixa, tutaj można się chwilę zadumać nad taką wizją świata, bo przecież niektórzy twierdzą, że bez uczuć byłoby nam lepiej ( ale nie bylibyśmy już ludźmi ).

Revan - 2007-02-09, 23:30

"Darkness falls"-ciekawa fabuła, horror horrorowaty, typowy, ale jednak ma to cos w sobie :) Polecam
darrion - 2007-03-24, 02:52

właśnie skończyłem skrzynie umarlaka (piraci z karaibów dla mało zorientowanych;)), dawno sie tak dobrze nie bawiłem oglądając film. Jest zdecydowanie lepszy od i tak bardzo dobrej pierwszej części, Johny Depp przechodzi tu samego siebie, jest po prostu genialny, aż nie mogę się doczekać następnej części.
I do tego jeszcze ta świetna muzyka...

Lara - 2007-03-24, 16:32

darrion napisał/a:
Jest zdecydowanie lepszy od i tak bardzo dobrej pierwszej części,

Zdecydowanie? Pod jakim względem?
Minusy moim zdaniem:
- trochę za dużo zbyt głupkowatych scen jak dla mnie, zbyt efekciarskie i trochę za dużo fantastyki,
- za dużo obrzydliwości w załodze Latającego Holendra, prawie jak Athans, ;)
- za mało takich typowo żeglarskich scen,
- Johnny Depp dokładnie taki sam jak poprzednio. W pierwszej części było w roli trochę oryginalności, tym razem kalka.

Nie powiem, film mi się podobał, chociaż jakoś za bardzo nie chce mi się go oglądać drugi raz. W przeciwieństwie do Klątwy Czarnej Perły.

darrion - 2007-03-24, 19:19

Lara napisał/a:
trochę za dużo zbyt głupkowatych scen jak dla mnie, zbyt efekciarskie i trochę za dużo fantastyki,


mi właśnie podobało się że jest więcej fantastyki i "efekciarskie" pojedynki, np. scena na kole młyńskim była genialna, do tego bardzo dużo humoru

Lara napisał/a:
za dużo obrzydliwości w załodze Latającego Holendra, prawie jak Athans,


rzecz gustu, najbardziej obrzydliwe w filmie była scena jak Jack obgryzł paznokieć z tego "amuletu" z palców, reszta jakoś mnie nie wzruszyła

Lara napisał/a:
za mało takich typowo żeglarskich scen,


czy ja wiem, mi tam nic raczej nie brakowało

Lara napisał/a:
- Johnny Depp dokładnie taki sam jak poprzednio. W pierwszej części było w roli trochę oryginalności, tym razem kalka.


przecież to ta sama postać ona sama w sobie jest oryginalna, co miał jeszcze zrobić? miał się kompletnie zmienić i zachowywać normalnie? przecież o to chodziło żeby był taki jak w jedynce.

Lara - 2007-03-24, 20:22

darrion napisał/a:
czy ja wiem, mi tam nic raczej nie brakowało

Mnie brakowało, bo ten film ma w tytule słowo 'piraci', a jak o piratach to powinno być na morzu, a nie ciągle na lądzie. ;)

darrion napisał/a:
przecież to ta sama postać ona sama w sobie jest oryginalna, co miał jeszcze zrobić?

Jak już napisałam: w pierwszej części to była nowość, mogło bawić, w drugiej już mnie nie bawiło, taki odgrzewany kotlet trochę. W pierwszej części mógł zaskakiwać, w drugiej już nie

A do tego moim zdaniem fabuła kulała, film był raczej zbitką różnych gagów, niż porządną historią.

darrion - 2007-03-24, 22:18

Lara napisał/a:

Mnie brakowało, bo ten film ma w tytule słowo 'piraci', a jak o piratach to powinno być na morzu, a nie ciągle na lądzie.


mi to nie przeszkadzało, ale przyznaje troche mało się działo na morzu

Cytat:
A do tego moim zdaniem fabuła kulała, film był raczej zbitką różnych gagów, niż porządną historią.


eee no tu przesadzasz, ja się nie spodziewałem że fabuła będzie aż tak dobra, myślałem raczej że tytułowa skrzynia to skarb który będzie pretekstem do kolejnej przygody trójki bohaterów no i pozytywnie się zaskoczyłem

Tom_Infernus - 2007-04-06, 01:12

Jaki film godny polecenia?
OCZYWIŚCIE
300

sovellis - 2007-04-08, 01:37

Zgadzam się z Tomciem w pełni.
Piękne jest to, że o tych ludziach walczących pod Termopilami wciąż się pamięta i do tego jaki piękny dostali hołd... ahh ;)

Dun Dare - 2007-04-08, 15:29

sovellis napisał/a:
wciąż się pamięta

Nie ma to jak dobry marketing :mrgreen:

darrion - 2007-04-08, 22:54

Filmowe święta:)

300- nie wiem co o tym filmie napisać, niby fajny, nieźle zrobiony, ale widać że jest bardziej komiksowy niż historyczny, no i jedyne co zapamiętałem to śliczna królowa i ciekawe walki ze spowolnieniem czasu i uwagą skupioną nie na całej armii lecz na dokonaniach pojedynczych żołnierzy, bardzo fajnie to wyglądało. Ogólnie specjalnie mnie nie poruszył, ale na pewno też nie był to czas stracony.

Aviator- dopiero dzisiaj widziałem go po raz pierwszy i dziwię się że nie dostał oscara, Leoś i reżyser też na niego zasłużyli tym filmem. Bardzo mi się podobał i nie nudziłem się.

Terminal- też polecam, miły w odbiorze, przyjemny i można powiedzieć że jak na komedie romantyczną ma oryginalne zakończenie. Dzięki temu filmowi coraz bardziej lubie Hanksa za którym kiedyś nie za bardzo przepadalem. No i jeszcze śliczna Catherine;) warto obejrzeć.

Ogólnie fajne filmy leciały w tym roku w TV, jestem mile zaskoczony:)

Coincidence - 2007-04-09, 18:57

sovellis napisał/a:
Piękne jest to, że o tych ludziach walczących pod Termopilami wciąż się pamięta i do tego jaki piękny dostali hołd... ahh


O spartanach tak, ale już o innych nacjach, które pozostały raczej mniej pamięci jest :P
Tutaj jest świetny elaborat Leona m.in. na ten temat :]

Mariuss - 2007-05-07, 14:20
Temat postu: 300 - stu
Chcoiaz film oglądałem prawie miesiąc temu to do dziś jestem nim zafascynowany...


zajebiscie zrobiony Leonidas, i ogólnie film jest genialnie zrobiony..:DMimo tego że słonie mają wygląd monstrualny i są jeźdcy nosorożców...:)

Najbardziej mi sie podobał okrzyk ; HAU!!

Wy jakie macie zdanie na ten temat??

Jallil - 2007-05-17, 16:02

Podobał mi sie, aczkolwiek czasem przerysowany troche, ale jak na adaptacje swietnego komiksu trzeba przyznac kawal dobrej roboty. Zachwycil mnie soundtrack poza tym ;)
darrion - 2007-05-17, 21:33

mi się podobało ale zachwycony nie byłem, przyjemnie się oglądało, na pewno się nie nudziłem i nie uważam że był to czas stracony, ale żebym był nim specjalnie podniecony to nie powiem.
Wieczor - 2008-02-01, 21:00

Osobiście polecam filmy, które naprawdę warto zobaczyć:
1. Ojciec Chrzestny trylogia ( szczególnie 1 i 2 )
2. Skazany na Shawshank
3. Człowiek z blizna
4. Miasto Boga
5. Dawno temu w Ameryce
6. Lot nad kukułczym gniazdem

Podpisuję się rękoma i nogami, że są to najlepsze filmy jakie oglądałem.

Marlong - 2008-02-01, 21:54

Dobra, moja kolej:
1)Ale jazda! - dawno nie oglądałem, ale pamiętam, że duże wrażenie na mnie zrobił
2)Powrót(wozwraszczenie) - rosyjskiej produkcji film, imho arcydzieło
3)Persepolis - ciekawy film animowany, nietypowy(nawet bardzo)
4)Animatrix - kolejny film animowany :]
5)Lord of the Rings(wszystkie części) - ten dopisuje przede wszystkim przez sam sentyment do Tolkiena
6)Gandhi - a ten dlatego, że opowiada o człowieku, o którym chyba każdy słyszał, ale niekoniecznie wie czym się odznaczył(btw. to film z największą ilością osób w jednej scenie :D ; kilka tysięcy jeśli dobrze pamiętam ich tam było)
7)Zielona mila - kilka razy oglądałem, a jeszcze mi się nie znudził
8)Elling - tym razem norweskiej produkcji film o "zwykłym" życiu
Poza tym polecam też większość filmów anime - pomimo, że nie są może zbyt znane to mają często naprawdę głębokie, ale ważne przesłania

Carmen - 2008-02-01, 22:26

Kinski, wspominał w tym topicu o "Psie Andaluzyjskim" Luisa Bunuela i Slavadora Dali. Myślę, że fanom psychodeli,spodoba sie to preludium surrealizmu z 1928. roku. Miałam okazję obejrzeć niedawno w kinie, pierwsza scena jest wybitnie paskudna. Ogólnie dzieło zaskakujące, szczególnie w porównaniu z kinematografią lat 20., 30.

16 minut, jest na YouTube:
cz. 1.
cz. 2.

Mariuss - 2008-02-01, 23:48

Ostanio filmy ogladnięte przeze mnie
z cyklu Polskie filmy:
1)Operacja Samum-fajny polski film sensacyjny ze stajni Pasikowskiego
2) Francuski numer- super fajny film:) ciekawy i zabawny
3) Czas Surferów- jedna z najzabawniejszych komedii ostatnich lat jesli chodzi o polskie kino- dialogi wymiataja.
4)Katyń- nic dodać nic ująć, każdy patriota musi oglądnąc. byłem na premierze, oglądnałem ostanio jeszcze raz..wzruszający film.

Kino zagraniczne
1) 1612- warto zobaczyć, wiem, film strasznie propagandowy ale przynajmniej mozna zobaczyć jaką kiedy :-o ś byliśmy potegą...utracona chwała RP.
2)Ring 1-wiem ze dsziwne ze nie ogladałem ale ostatnio oglądnałem...wymiata.
3) Przeczucie- kolejny bardzo ciekawy horror..polecam
4)Jestem Legendą-bardzo fajny film..o ostatnim człowieku który pozostał przy zyciu po katakliźmie
5) Pathfinder- Fajny film, warto oglądnąc. kolejny film historyczny ale tak naprawde nie ma stricte filmów hist, bo nigdy nie jest ukazana do konca prawda :)

no i czekam teraz strasznie na 10000 B.C..zobaczymy co to bedzie. :roll:

maciej_KO - 2008-02-11, 00:27

Niedawno byłem w kinie na Rezerwacie - film polski i naprawdę doooobry, warto obejrzeć, klimat warszawskiej Pragi oddany zajebiście ale myślę, że nawet Ci co nie lubią Warszawy ;) znajdą tam coś dla siebie, polecam :)
Thishen - 2008-02-11, 02:46

Bylem i potwierdzam, niezly film. Zwlaszcza, ze moglem wspomoc kino nie bedace Cinema City/Multikino (ha, gdyby bylo w Toruniu :P). Troszke przewidywalny jako calosc, ale kto by po recenzjach sie czegos innego spodziewal? Scena picia wodki cudowna, az mialem wtedy ochote cos obalic :D
No i piosenka o kwiatach :D

maciej_KO - 2008-02-16, 15:35

Ty też? :lol:
ja po filmie zaprosiłem szwagra na wódeczkę :-P

A co do Jestem Legendą... no niby dobre kino i bardzo lubię Willa Smitha ale... w sumie to psa mi było szkoda a reszta... taka sobie, może za bardzo sie nastawiłem na coś i się rozczarowałem :-(

Vinci - 2008-03-09, 23:41

Ze względu na Dzień Kobiet odświeżyłem swoją znajomość z bajkami Disneya (to dłuższa historia ;p). No i muszę przeznać, że takich rzeczy już nie robią, coś cudownego, przypomniały mi się moje młode lata, bajki, które są żywe już ponad 50 lat. Z czystym sercem polecam Zakochanego Kundla, Kopciuszka (nie śmiać się ;p), Piotrusia Pana, Piękną i Bestię i wiele innych, po prostu moja młodość, wielki sentyment :)
Kinski - 2008-03-11, 16:51

Ha, ha ha. Litości.
Vinci - 2008-03-11, 18:03

Wiedziałem, że tak będzie :P
darrion - 2008-07-11, 23:07

dawno nic nie polecałem a przez ostatnie 2 miesiące byłem 3 razy w kinie (co mi sie rzadko nawet w ciągu roku zdarza, w zeszłym roku byłem tylko 2 razy:/) i obejrzałem kolejno Iron Mana, Hulka i dziś Hancocka, i wszystkie moge śmialo polecić.

Iron Man- pełen humoru i świetnych efektów specjalnych, do tego świetna gra i Gweneth Paltrow i Roberta Downey Jr. (który chyba sie odradza, bo (przynajmniej ja) dawno nie widziałem go na dużym ekranie w jakiejś wielkiej roli a tu już po Iron Manie zaczęły sypać się propozycje do ról m.in. Sherlocka Holmesa czy Hugh Hefnera).

Hulk- tu moze nie ma tego humoru co w IM i efekty wydaje mi sie że są słabsze, ale film oglądało mi się równie dobrze, a w porównaniu do Hulka z 2003r. ten nowy wymiata, tamtego badziewia nawet nie mogłem dooglądać...
aha no i na koncu nawiązanie do IM;)

Hancock- świetny film, porządna komedia na poziomie, ze świetnymi tekstami, efektami i "niekomedyjnym" zakończeniem. No i Will Smith wymaita!!

Aeremar - 2008-07-12, 22:13

darrion napisał/a:
Hancock- świetny film, porządna komedia na poziomie, ze świetnymi tekstami, efektami i "niekomedyjnym" zakończeniem. No i Will Smith wymaita!!


Zamierzam się wybrać, widział ktoś jeszcze? Czy warto wydawać na to kasę?

darrion - 2008-07-13, 03:08

Aeremar napisał/a:
Zamierzam się wybrać, widział ktoś jeszcze? Czy warto wydawać na to kasę?

a co nie wierzysz mi;> :P
a tak serio to pełna sala i wszyscy wyglądali na bardzo zadowolonych, a teksty Hancocka rozbrajające.

Wszelak - 2008-07-13, 10:56

Co prawda filmu jeszcze nie oglądałem, ale się wybieram :) Bawi mnie myśl o tym, że superheros w tym filmie nie będzie przystojnym, ułożonym, sprawiedliwym, kochanym przez społeczeństwo i przez kobiety facetem, tylko gościem który za dużo pije i ma gdzieś co o nim ludzie myślą :)
Kinski - 2008-07-14, 02:14

Do kina? Nie warto.
Właśnie obejrzałem - niemiecka wersja, więc rozumiałem ok. w połowie. Niemcy mają dziadowski dubbing - nie taki, jak w Polsce - gdzie jest tłumaczenie i wersja oryginalna - oni całkowicie podmieniają i wszyscy nawijają po niemiecku. Dla nich pewnie to normalka...

Sam pomysł - rewelacyjny. Przełomowy może. Choć podobny wątek był już w Spidermenie - gdzie Piter łaził rozkojarzony, bez perspektyw, tracił swoje moce, borykał się z biedą (tak, tak). W Hanckoku trochę to inaczej wygląda - bohater to dupek - pomagając przynosi milionowe straty, niszcząc wszystko. Przykład - ratuje gościa, który zatrzymał się na przejeździe - jednak wykoleja pociąg i tworzy kolosalny korek. Przykład nr 2 - jakiś wieloryb wypłynął i nie może wrócić do morza - Hanckok mu pomaga - dość niefortunnie, bo rzuca nim w przepływający jacht. Jest tego więcej - ale tylko trochę. Co tu dużo gadać - za mało. Sam film trwa niewiele ponad 1:20 (z napisami i reklamami pewnie 1:40). Nastawiłem się na dobrą fabułę i świetną, szybką akcję - rozczarowanie. Właściwie to jest tak tylko przez pierwsze 10 minut. Później wszystko się rozpływa, jak powietrze z balona.
Ale wreszcie koniec z tymi pojebanymi Supermenami, Fantastycznymi czwórkami i resztą popaprańców. Hanckok to całkowite przeciwieństwo i podejmuje niekomiksowy wątek codziennego życia herosa z nadludzkimi mocami. Fajne, ale znów zbyt mało igraszek ze stereotypem komiksowych herosów.
Jednak, jak wspomniałem - fabuła nie porywa, "komediowych" tekstów nie ma za dużo, a tych hanckkowskich akcji (vide wieloryb) za mało. Non stop tylko rozwala ulice....
Ostatecznie - początek - bdb, środek - niedostateczny (słabo rozegrali tę jego przemianę - do więzienia?), końcówka - bdb. W sumie 20 minut filmu jako takiego, reszta - cienizna.
Rola Smitha i Charlize Theron - bdb, tej drugiej dawno nie widziałem, a że lubię, to dodatkowy plusik. Resztę pomijam, bo wypadli dość kiepsko, na czele z mężem, który próbuje przetransformować H. na true hero - kupuje mu nawet strój (pojeb).
Czytałem też, że pierwotnie film był lepszy - było sporo mocnych scen - sexu, przemocy i non stop rzucali "bitchami". Ale ci głupi producenci zrobili z tego kino familijne, a była szansa na taki wykop, że Pulp Fuction pewnie by wymiękł. A kij im w oko i w kilka innych otworów...

Aeremar - 2008-07-14, 21:55

Kinski napisał/a:
Właśnie obejrzałem - niemiecka wersja, więc rozumiałem ok. w połowie. Niemcy mają dziadowski dubbing - nie taki, jak w Polsce - gdzie jest tłumaczenie i wersja oryginalna - oni całkowicie podmieniają i wszyscy nawijają po niemiecku. Dla nich pewnie to normalka...


W Niemczech nie zobaczysz nic bez niemieckiego dubbingu, oni dubbingują nawet niektóre niemieckie filmy. To taka ich choroba.

Dubbingu nie cierpię, być może przez to w znacznej mierze nie podeszły mi opowieści z Narni i nowe, ale stare Gwiezdne Wojny.

Craven - 2008-07-14, 23:07

Aeremar napisał/a:
Dubbingu nie cierpię, być może przez to w znacznej mierze nie podeszły mi opowieści z Narni i nowe, ale stare Gwiezdne Wojny.


Ja uznaję taką zasadę: Albo dubbing albo napisy.
Nie znoszę polskich lektorów, poniważ wszystko czytają tak bezpłuciowo.

A w Gwiezdnych Wojnach dubbing był na poziomie!

darrion - 2008-07-20, 22:27

w tym tygodniu obejrzałem "trylogię" Alejandro Gonzalez'a Inarritu czyli Amores Perros, 21 gramów i Babel. Oczywiście jak zwykle niechronologicznie, w zasadzie to zupełnie od dupy strony, ale w tym wypadku nie miało to znaczenia. Na pierwszy ogień poszedł Babel, i musze powiedzieć że tak średnio mnie zaciekawił, uważam że akcja jest strasznie flegmatyczna, może o to reżyserowi chodziło ale naprawdę można zasnąć, ale ogólnie temat bardzo dobrze rozwinięty, można obejrzeć i nie żałować godzin przed telewizorem.(7/10)
Godzinę później włączyłem 21 gramów... i od razu stał się jednym z moich ulubionych filmów. Bardzo dobra fabuła, świetnie nakręcony, pogmatwany tak jak lubię i do tego genialny Sean Penn i równie dobry Benicio Del Toro. Zdecydowanie najlepszy z całej trójki.(9/10)
I dzisiaj jako ostatni obejrzałem Amores Perros. Dobry, nawet bardzo ale do 21 gramów mu trochę brakuje. Trudno ująć ten film w kilku zdaniach, po raz kolejny (a w zasadzie, chronologicznie to po raz pierwszy ale co tam...) jest kilka postaci zupełnie nie związanych ze sobą ale w końcu reżyser łączy ich historie w jedno. Trudno też napisać o czym jest ten film, uogólniając jest on o życiu i o problemach no i trochę o psach;).(8/10)

Ogólnie bardzo podoba mi się styl Inarritu, to jak przeplata wątki, pokazuje historie różnych ludzi w różnym czasie aż w końcu okazuje się że wszyscy bohaterowie i ich historie są w jakiś sposób powiązani ze sobą choćby przez głupie ofiarowanie strzelby (Babel) czy przez zwykłego psa (Amores Perros). Polecam całą "trylogie", w sumie to grubo ponad 6h ale warto;)

kol - 2008-07-26, 10:54

Ja chyba polecę Wam jeden z moich ulubionych filmów, czyli "Salo albo 120 dni Sodomy", wyreżyserowany przez Piera Paolo Pasoliniego w roku 1973, który zresztą był rokiem jego własnej śmierci, na dwa tygodnie przed premierą filmu. Film jest bardzo mocny, ale w ciekawy, ekstremalny oddaje poglądy Pasoliniego n.t. włoskich faszystów bądź samej władzy w ogóle, zwróćcie, proszę, uwagę na bohaterów: Biskup, Bankier, Książę oraz Prezydent. Film, chyba, również pokazuje czym jest naprawdę człowiek, oderwany od świata, kultury, moralności.
PS. Nie oburzajcie się naiwnie podczas jego oglądania, powiedzenie, że Pasolini był kopnięty, gdy robił ten film, jest stanowczo zbyt łatwe.

morgan - 2008-07-26, 10:58

kol napisał/a:
PS. Nie oburzajcie się naiwnie podczas jego oglądania, powiedzenie, że Pasolini był kopnięty, gdy robił ten film, jest stanowczo zbyt łatwe.

Wiesz, jakim materiałem dsponował - to nakręcił - mówię o scenariuszu i jego podstawie - świetnej książce markiza de Sade (aczkolwiek bigotom i niektórym niepełnosprytnym odradzam - bo dzieło może gorszyć;)...

kol - 2008-07-26, 11:02

Cytat:
Wiesz, jakim materiałem dsponował - to nakręcił - mówię o scenariuszu i jego podstawie - świetnej książce markiza de Sade
Oczywiście, że wiem, zapomniałem dopisać po prostu, ech...
Samej książki jeszcze nie czytałem, ale te braki nadrobię kiedyś, na pewno.

morgan - 2008-08-09, 00:04

Tak mi się przypomniało, bo ponoć w PL dziś premiera - jakis czas temu obejrzałem - Dark Knight (Mroczny Rycerz) - jest to sequel Batman: Begins - uważam, że to zacny film - zresztą na ogól paszą mi filmy Nolana, no i ten Joker - z początku ckniło mi się do Jacka Nicholsona, ale Heath Ledger przebił go zdecydowanie, no i film z premedytacją robiony pod widzów mających wiecej niż lat 10 - to duży +... I w przeciwieństwie do większości obecnych produkcji, nie obraża naszej inteligencji...
Można spokojnie obejrzeć uważam, dawno żadna nowość nie 'weszła' mi tak dobrze...

EDIT: Jak zacząlem pisać było jeszcze wczoraj;/ (to odnośnie daty premiery)

Revan - 2008-08-09, 01:14

Bylem wczoraj na premierze Batman: Dark Knight.

Film mi sie bardzo podobal, szczegolnie Ś.P. Heath Ledger byl po prostu zajeb***, co tu duzo mowic, przebil Nicholsona w sposob zacny. Jego gra aktorska mnie powalila, naprawde wczul sie w historie Jokera i zagral wysmienicie.

(dalej moga byc lekkie, ale dosyc nieszkodliwe spoilery)


Minusem byl brak Katie Holmes (scjentoloszkom nie wolno grac w takich filmach? surp ), nowa aktorka jakos taka bezplciowa mi sie wydawala...Kolejnym minusem był kompletny zanik klimatu Gotham City-bardziej mi to przypominalo New York. Jak mysle o Batmanie to w glowie pojawia mi sie obraz mrocznego miasta z komiksow, czy tez nawet starszych czesci...A tu polowa akcji w bialy dzien :/ Kolejnym przebajerzeniem wg mnie bylo wsadzenie calej historii pewnego prokuratora w tej czesci...

Ale ogolnie polecam, mnie sie podobalo :)

Jvegi - 2008-08-09, 01:46

Katie Holmes ssie. Nowa Reachel jest wspaniała, nazywanie jej bezpłciową jest ble.
Nowy wystrój Gotham City to po prostu cześć realistycznej konwencji i w tym przypadku koza to jak najbardziej pochwala.
A co do pewnego prokuratora, to chyba sobie musisz żartować... IMHO zarówno kreacja aktorska jak i sama postać Denta niemal dogania samego Jokera.

To co mi sie podobało to non-stopowy klimat zagrożenia. Jak to powiedział pewien nostalgiczny krytyk "but nobody is safe in this movie...". Kurde...

Dobra dosyć. Film jest absolutnie genialny. Wbił w fotel zarówno mnie jak i każdą osobę na widowni. Przez ponad 2,5 godziny wszyscy siedzieli cicho jak trusie wgapieni z przerażeniem i fascynacją w ekran.
Minimalna ilość CGI ( poza końcówką, ale generalnie końcówka trochę odstaje), czadowe stunty i pełen realizm wszystkiego ( jeśli ktoś powie że nie można na motorze jeździć pod ciężarówką to znaczy, że nie oglądał filmów z Jackiem Chanem- on pod ciężarówkami jeździ na wrotkach i to bez żadnych efektów). Wspaniała muzyka, suspens, aktorstwo i naprawdę po prostu ludzie idźcie do kina, pod żadnym pozorem nie oglądajcie tego filmu na komputerze.

Wady? Mejkap Two-Face'a nie przypadł mi do gustu, ale to nie o to w tym chodzi :)
BTW: Gdzie jest kurde połowa moich postów?

Revan - 2008-08-10, 13:10

Jvegi napisał/a:
co do pewnego prokuratora, to chyba sobie musisz żartować... IMHO zarówno kreacja aktorska jak i sama postać Denta niemal dogania samego Jokera.


Nie zrozumiales o co mi chodzi moj Chomiczy Przyjacielu. Napisalem, ze nie podobalo mi sie wpakowanie jego historii w TEN film, a nie ze byl be. Wolalbym zobaczyc osobny film z Two-Facem, ewentualnie jego introdukcje w tej czesci a rozwiniecie dalsze w innej.

Jvegi napisał/a:
Katie Holmes ssie. Nowa Reachel jest wspaniała, nazywanie jej bezpłciową jest ble.


Kwestia gustu ;]

Jvegi napisał/a:
Nowy wystrój Gotham City to po prostu cześć realistycznej konwencji i w tym przypadku koza to jak najbardziej pochwala.


Ale to nie ma byc realistyczne, to ma byc Batman! Mroczne Gotham, w ktorym ludzie popadaja w autodestrukcję i anarchię!I taki klimat był w "Beginning", tutaj juz nie.Połowa, jak nie wiecej, akcji w biały dzień.

Cytat:
Wady? Mejkap Two-Face'a nie przypadł mi do gustu, ale to nie o to w tym chodzi :)


Zerzniety z "Mumii" :P

Jvegi napisał/a:

Dobra dosyć. Film jest absolutnie genialny. Wbił w fotel zarówno mnie jak i każdą osobę na widowni. Przez ponad 2,5 godziny wszyscy siedzieli cicho jak trusie wgapieni z przerażeniem i fascynacją w ekran.


U mnie sie smiali ;]

Jvegi - 2008-08-10, 13:20

Cytat:
U mnie sie smiali ;]

No czasami tak. Ale to był raczej nerwowy śmiech.
Cytat:
Ale to nie ma byc realistyczne, to ma byc Batman! Mroczne Gotham, w ktorym ludzie popadaja w autodestrukcję i anarchię!I taki klimat był w "Beginning", tutaj juz nie.Połowa, jak nie wiecej, akcji w biały dzień.

Ale to już było. Zresztą jak widać realistyczny setting też potrafi przerazić.
Cytat:
taki klimat był w "Beginning"

"Begins" :P

Kinski - 2008-08-10, 14:48

Oglądałem z 2 tygodnie temu, kiedy jeszcze premiera była hen daleko.
Ogólnie film git! I to bardzo. Joker bije na głowę i Nikolsona (tak, tak pisze się przez ch), i Batmana, i Denta, i kogo tam jeszcze. To powinien być film, pt. Joker początek czy coś innego.
Wszystko jest niemal w najlepszym porządku. Ale. Trochę czepialstwa.
Katie Homes to nie jest kwestia gustu - zamiana wyszła na plus. Nie mamy do czynienia z gówniarą (no sorry, ale Katie tak wygląda jak nastolatka, a w Batman Begins to nie była zaleta tylko wada - nastolatkopodobne dziewczę gra Zastępcę Prokuratora Generalnego - niewiarygodne, ale jest przynajmniej jakaś dupa do oglądania). W najnowszej części reżyserka doszła do wniosku, że jednak potrzebny jest ktoś dojrzalszy - jest lepiej, ale głupio trochę wygląda ta zmiana kluczowych aktorek. No, ale zmieniła się jednak grupa docelowa - o ile Batman Begins mogli oglądać nastolatkowie, to Katie była obowiązkowa. W Darku tak nie jest, bo to film dla starszych i dojrzalszych i potrzebna była nowa Rachel - chyba bardziej ponętna, bo dojrzalsza, ha ha.
Jakieś nieścisłości fabularne - nie wiem czy ten zabieg polegający na quasi-uśmierceniu Denta był celowy, bo jakby nie było - nie wiadomo czy zginął czy nie, a biorąc pod uwagę speców od marketingu, to pewnie "ożyje" w kolejnym filmie, który na 100% będzie nakręcony - takiej kury znoszącej złote jajca się nie zamraża...

Ogólnie to całkiem nieźle wyszło reżyserce uwiarygodnianie komiksów - jak wiadomo, zawsze są one uproszczone i fabularnie, i psychologicznie. Jednak jest kilka wątków naciąganych - najbardziej wiarygodnie i naturalnie wyszedł Joker. Najmniej - przemiana Denta (idiotyzm do kwadratu), skorumpowani policjanci kretyni, śmieszna mafia.
No i właśnie te pierdółki, szczegóły trochę przeszkadzają. - i nie chodzi o to, żeby były realistyczne, bo to przecież Gotham z komiksu. W sumie nawet niepotrzebnie upodobnili scenerię do jakiegoś Nowego Jorku czy innej metropolii. Mogli pójść w stronę sci-fi, jak to było w Batman Begins (choć i tutaj też za mało).

Ostatecznie 8/10 - za mało Jokera (I jego historii), za niewiarygodności, za drobiazgi, za śmieć Rachel (w sumie brak wątków strickte miłosnych to jednak plus, ale szkoda takiej laski) i za Edwarda (tego służącego Batmana - irytujący). I nie nazywałbym tego filmu arcydziełem, w żadnym razie!

kol - 2008-08-10, 15:49

Cóż, Kinski, muszę się z Tobą zgodzić co oceny tego filmu.

Fajne, że filmowcy poszli po rozum do głowy i nie nakręcili kolejnej parodii komiksu, a naprawdę dobry film.
Co do głębi i realizmu..., jeszcze nie zeszli na ten upragniony poziom, kilka scen swoją bzdurnością odstaje (vide motyw z dwoma statkami), ale na ogól jest dobrze.
Aktorzy, tutaj brawa dla nieżyjącego już Ledgera, natomiast zawiódł jak dla mnie Bale, jego Batman nie porywa...

Mam nadzieję, że następny Batman (szkoda, że już bez Ledgera) będzie na tym samym poziomie co chociażby Sin City.

Ocena: 4+/6

Jvegi - 2008-08-10, 16:05

Cytat:
i za Edwarda

Alfreda! :argh:

Kinski - 2008-08-10, 16:30

Jak zwał, tak zwał. Michael Caine nie pasuje do tej rólki. Zresztą, to taka prowokacyjka, he he.
Morgan Freeman do swojej też.
Za to świetnie wypadł Gary Oldman, który dobrze wpasował się w Gordona.
Na pewno rola Bale nie była jakąś szarżą, ot taki sobie aktorski spacerek. Joker i tak go przewyższa i zbija na drugi plan (jak wszystkich).

Dodam jeszcze, że lepiej ogląda mi się Batman Begins (3 razy chyba), bo Dark Knighta to tylko i wyłącznie dla Jokera warto...

darrion - 2008-08-13, 04:01

nie oglądałeś nie czytaj, mogą sie znaleźć (raczej zupełnie nieszkodliwe i niewielkie, poza jednym) spilery bądź opisy scen.


Joker miażdży wszystkich i wszystko (i ten jego trick z ołówkiem "TADAA") oscar za tę rolę dla Heatha bez dwóch zdań i to chyba nawet za role pierwszoplanową bo samego Batmana w tym Batmanie było mało. Po całej wrzawie w okół filmu spodziewałem się czegoś lepszego, czegoś naprawdę wybitnego co wychodziłoby daleko poza film akcji na podstawie komiksu i pewnie zmierzającego do dobrego dramatu, a okazało się że co prawda zmierza w tę strone ale nie tak odważnie i pewnie jakbym tego chciał. Najgorsze momenty to przede wszystkim scena z dwoma promami (w zasadzie do teraz nie wiem dlaczego ci ludzie się na nich znaleźli chyba jakiegoś zaćmienia dostałem w tym momencie...) ale coś w tym stylu było potrzebne żeby pokazać że ludność Gotham nie jest do końca przesiąknięta złem, i motyw z podsłuchem i mapą 3D (nie mówie że to nierealne czy coś i dla tego mi się nie podoba, ale ten motyw jest po prostu beznadziejnie głupi, jeszcze w wypadku w którym Nolan chciał by jego Batman był bardziej "realny" [ta realny, o człowieku nietoperzu;]])
Bale - uważam że tak dobremu aktorowi dawać tak mało miejsca do popisu to grzech, postać batmana powinna być bardziej wyeksponowana, jak już wspomniałem było za mało Batmana w Batmanie...
A i jeszcze moment w którym Rachel ginie, albo działo się to za szybko, albo było źle pokazane bo w ogóle mnie to nie "chwyciło", a zwykle takie coś mnie "chwyta za serce"
Fabuła byłaby bardzo dobra gdyby nie to że w kilku momentach była mocno naciągana i przez to może pozostawić złe wrażenie.
I wydaje mi się też że było za dużo gwiazd, Bale, Ledger i Oldman w zupełności by wystarczyli bo Freeman i Caine jako drugoplanowcy nie mają wystarczającego miejsca do pokazania się.

Po tym co napisałem można by sądzić że film mi sie nie podobał, ale jest wręcz przeciwnie bo Mroczny Rycerz bardzo mi sie podobał ale uważam też że mógł być jeszcze lepszy, a następny Batman bez tak wyraźnej postaci jaką był Joker nie będzie niczym nadzwyczajnym... chyba ze potwierdzą się plotki o tym że Człowieka Zagadkę ma zagrać Johny Depp (ale to chyba wymysł fanów).

____
669

Jacek G. - 2008-10-14, 16:25

Przyznam,ze nie czytalem calego tematu wiec filmy ktore wymienie moze juz istnieja w tym temacie.

"Rękopis znaleziony w Saragossie"
"Siódma pieczęć"

Takiego klimatu juz sie nie uswiadczy;)

kol - 2008-10-16, 12:49

Raczej nie, obraz czarno-biały można oczywista zrobić, ale lat 50-tych XX wieku drugi raz nie uswiadczymy. Pieczęć Bergmana jest niezwykłym filmem, również polecam.
Aeremar - 2008-10-16, 16:50

Jeśli chodzi o stare filmy, to zdecydowanie 7 Samurajów Kurosawy z niezapomnianą rolą Toshiro Mifune. To było coś, jeden z najlepszych filmów jakie widziałem.

Podobał mi się też film Hitchcock'a Starsza Pani Znika. Przede wszystkim świetny scenariusz.

Jacek G. - 2008-10-16, 19:00

Jesli mowa o Kurosawie i Toshiro Mifune to nie mozna zapomniec o Yojimbo(straz przyboczna), rownie swietny film.

Siedmiu Samurajow ma swoja westernowa wersje "siedmiu wspanialych"(pierwsza czesc byla bardzo dobra, z niesamowitym Yul Brynnerem jako Chris Adams).

"Straz przyboczna" ma rowniez swoja westernowa wersje w pewnym sensie "ostatni sprawiedliwy" z Bruce Willisem.

Torn - 2008-10-16, 20:13

Hym, to jak już jesteśmy w takich klimatach, to ja polecę "Seven Swords", czyli Tsui Harka powrót do formy - IMHO, warto.
A "Ostatni Sprawiedliwy" całkiem niezły jest, też godny polecenia.

Aeremar - 2008-10-16, 21:49

Jacek G. napisał/a:
Jesli mowa o Kurosawie i Toshiro Mifune to nie mozna zapomniec o Yojimbo(straz przyboczna), rownie swietny film.


Jasne, że świetny, ale do 7 Samurajów mam stosunek szczególny. Było to pierwszy film, który naprawdę mnie zachwycił. Dzięki niemu stałem się fanem dawnej Japoni (później rozwinąłem tą pasję do Chin i innych krajów dalekiego wschodu). Jest też wiele innych, np. Tron we Krwi, Rashomon i wiele których nie oglądałem z braku dostępu do nich. W Polsce o to naprawdę ciężko, a szkoda.

Jacek G. napisał/a:
Siedmiu Samurajow ma swoja westernowa wersje "siedmiu wspanialych"(pierwsza czesc byla bardzo dobra, z niesamowitym Yul Brynnerem jako Chris Adams).


Film niezły, aczkolwiek gorszy od pierwowzoru. Podobało mi się, że w fabule zbytnio nic nie zmieniono. Osobowości bohaterów były podobne, np.
Do każdego kowboja z łatwością można dopasować samuraja.
Fajne były też ewidentne odwołania do filmu Kurosawy jak np.
scena, gdy jeden ze "wspaniałych" rąbie drewno, podchodzą do niego dwaj inni, ten przestawia strzelbę, tak samo zrobił Heihachi w identycznej scenie, czy choćby scena, gdy ten młody łapał ryby identycznie jak Kikuchiyo. Film był pełen tego typu smaczków, co mi osobiście odpowiadało.

Jacek G. napisał/a:
"Straz przyboczna" ma rowniez swoja westernowa wersje w pewnym sensie "ostatni sprawiedliwy" z Bruce Willisem.


Również niezły film, choć miejscami nieco przesadzony, np. kilkumetrowy odrzut przeciwnika po trafieniu z broni Willisa.


Pamiętam też western Samuraj i Kowboje (tytułu nie jestem pewny), w którym zagrał Toshiro Mifune.

darrion - 2008-10-19, 11:27

z okazji mojego zauroczenia Audrey Tautou zacząłem oglądać co tylko sie da z jej udziałem, wczoraj był to Hors de Prix (polski tytuł - miłość, nie przeszkadzać) i świetnie się bawiłem na nim, naprawdę bardzo dobra francuska komedia romantyczna, przyjemna i łatwa w odbiorze.
Następne filmy z Audrey w kolejce to Bardzo Długie Zaręczyny, Smak Życia i Smak Życia 2, a później sie zobaczy;) może coś polecacie?

Jvegi - 2008-10-27, 10:24

"Coonskin" i "Fantastic Planet". 2 perełki dorosłej animacji, które odkryłem kilka dni temu. Oba filmy są na youtube, po angielsku, obejrzeć, podziwiać i nigdy nie dajcie sobie wmówić, że animacja jest dla dzieci.
Saiya-jin - 2008-10-27, 12:34

Wielu krytyków za najwybitniejszą postać filmu uznaje Ingmara Bergmana.
Jacek G. - 2008-10-27, 13:57

no ja wlasnie ostatnio zafascynowalem sie tworczoscia Bergmana, niestety jak narazie widzialem malo jego filmow bo

-Siodma pieczec
-Goscie wieczerzy panskiej
-Zrodlo
-Twarz

Rezyser naprawde wybitny dawno nie widzialem tak dobrych filmow, maja to co najbardziej cenie,klimat i sa glebokie. W najblizszym czasie bede zglebial dalej tworczosc Bergmana

Aeremar - 2008-10-27, 21:05

Saiya-jin napisał/a:
Wielu krytyków za najwybitniejszą postać filmu uznaje Ingmara Bergmana.


Eee tam... Bergman wybitny to nie ulega wątpliwości, ale ja i tak za primus inter pares uznaje Kurosawe.

Jvegi - 2008-12-12, 20:32

"Lawa". Adaptacja "Dziadów". Czyli nasz Zaje*isty Wieszcz raz jeszcze smile
Serio, Mickiewicz nas zachwyca bo, był wielkim Poetą, a do tego jeszcze taki fajny film.
Zemsta, zemsta, zemsta na wroga
Z Bogiem i choćby mimo Boga

Remik - 2009-01-19, 18:52

nie wiem co polecić :) jest mnóstwo filmów na tyle genialnych aby zapełnić nie jedne takie wątki, ale z tych wg mnie ciekawszych:

*Trylogia Godfather'a (Ojciec Chrzestny - każda promocja tych filmów to truizm, więc będę milczeć)
*Siedmiu Samarujów (Akiry Kurosawy ofcourse)
*Pulp Fiction i Od zmierzchu do świtu (to od pana Tarantino)
*Lot nad kukułczym gniazdem (Jack Nicholson - wymiot)
*Krzyżacy (tak ta stara ekranizacja :P, po prostu cenię za fabułę i medivalne stroje)

Jak coś mi się przypomni to dopiszę. A z musicali :

*Chicago
*Tenecious D : Pick of Destiny (:P)


ps. A i z filmów animowanych, to pełnometrażowy film anime : Akira.

Aeremar - 2009-01-19, 19:39

Jvegi napisał/a:
"Lawa". Adaptacja "Dziadów". Czyli nasz Zaje*isty Wieszcz raz jeszcze smile
Serio, Mickiewicz nas zachwyca bo, był wielkim Poetą, a do tego jeszcze taki fajny film.
Zemsta, zemsta, zemsta na wroga
Z Bogiem i choćby mimo Boga


W tym momencie przesadziłeś i to ostro.

Remiq napisał/a:
Pulp Fiction i Od zmierzchu do świtu (to od pana Tarantino)

Od Zmierzchu do Świtu to film tak na **, czyli można obejrzeć bo lepsze to niż nuda. Ten film miał być chyba parodią horrorów, ale wyszła kaszana i megakiczowaty film przygodowy, choć kilka zabawnych momentów miał.

Remiq napisał/a:
Krzyżacy (tak ta stara ekranizacja :P, po prostu cenię za fabułę i medivalne stroje)

Jako dziecko też lubiłem, ale odtworzenie Średniowiecza w Krzyżakach było niezbyt udane.

Remiq napisał/a:
ps. A i z filmów animowanych, to pełnometrażowy film anime : Akira.


Nie pamiętam, czy już to polecałem, ale mimo iż nie cierpię anime to uwialbiam Księżniczkę Mononoke i Spirited Away. Dzięki tym dwóm filmom zrozumiałem na czym polega urok japońskich kreskówek.

Karanith - 2009-01-19, 20:02

Remiq napisał/a:
Pulp Fiction i Od zmierzchu do świtu (to od pana Tarantino)


"From dusk till dawn" to film Rodrigueza. Tarantino "tylko" współtworzył scenariusz i zagrał drugoplanową w sumie rolę. A film faktycznie dobry, wbrew temu co pisze kolega Aeremar :wink:

Aeremar - 2009-01-19, 21:44

Karanith napisał/a:
"From dusk till dawn" to film Rodrigueza. Tarantino "tylko" współtworzył scenariusz i zagrał drugoplanową w sumie rolę. A film faktycznie dobry, wbrew temu co pisze kolega Aeremar


Czyli, że napisałem, że jest zły? Nie. Napisałem, że można obejrzeć, można się rozerwać, ale szału nie ma.

Vinci - 2009-01-19, 22:10

Aeremar napisał/a:
Czyli, że napisałem, że jest zły? Nie. Napisałem, że można obejrzeć, można się rozerwać, ale szału nie ma.


Eeee

Aeremar napisał/a:
Ten film miał być chyba parodią horrorów, ale wyszła kaszana i megakiczowaty film przygodowy


Nie no, skoro megakicz i kaszana nie są złe, to OK.

Remik - 2009-01-19, 23:29

Karanith napisał/a:
Remiq napisał/a:
Pulp Fiction i Od zmierzchu do świtu (to od pana Tarantino)


"From dusk till dawn" to film Rodrigueza. Tarantino "tylko" współtworzył scenariusz i zagrał drugoplanową w sumie rolę. A film faktycznie dobry, wbrew temu co pisze kolega Aeremar :wink:


wybacz masz rację, film oglądałem dawno i zapadł mi w pamięci scenariusz który zaskakiwał w złym tego słowa znaczeniu

Berg`inyon - 2009-01-20, 15:11

Ja polecam obie części "Wzgórza mają oczy". Filmy niesamowicie wciągające, ciekawe i długie. Niby w obu częściach fabuła ta sama, ale inne wydarzenia i lepsza może być minimalnie druga część.
Jvegi - 2009-01-20, 17:14

Cytat:
W tym momencie przesadziłeś i to ostro.

Niby czemu? Mickiewicz mistrzem słowa był, nie ma co zaprzeczać. A adaptacja co najmniej poprawna.

A "Od zmierzchu do świtu" rządzi. Co wy ludzie już nie potraficie cieszyć się rozwałką z wampirami w roli głównej? No i taniec w wężem to naprawdę jest coś.

Remik - 2009-01-20, 22:13

wg mnie w tym filmie wymiata "zjazd"

oglądasz normalny film akcji, może nieco hardcore'owy a tu nagle z wampirami ci wyskakują wogóle z pierwszą częścią filmu nie związane

geniusz :grin:

darrion - 2009-01-21, 02:03

Jvegi napisał/a:
No i taniec w wężem to naprawdę jest coś.

klasyka, co prawda filmu nie widziałem, ale tą scenę znam, a jakże;)

polecam ostatniego Bonda, barrrdzo dobry, po pierwsze czuć klimat starych bondów, po drugie mimo początkowej niechęci do Craiga (jeszcze przed Casino Royle) to uważam że gra świetnie, idealnie pasuje do tej roli i ogólnie jego Bond jest bardzo, ale to bardzo dobry, plasuje się u mnie tuż za dwójką Connery, Moore.
...a no i po trzecie śliczna piękna cudowna Olga Kurylenko!;)

Almateria - 2009-01-21, 12:23

darrion napisał/a:
polecam ostatniego Bonda, barrrdzo dobry, po pierwsze czuć klimat starych bondów, (...) Craig(...)to uważam że gra świetnie, idealnie pasuje do tej roli i ogólnie jego Bond jest bardzo, ale to bardzo dobry(...)


...co. Mówimy może o QoS?

darrion - 2009-01-21, 13:14

aye, Quantum of Solace
Vinci - 2009-01-21, 14:50

Jej QoS to straszny szit według mnie. Nic w nim z Bonda nie ma, jeno zwyczajny film akcji, widowiskowa napie*dalanka, średniak. Co ma ze starych Bondów? Chyba numerek 007. Bond ma teraz uczucia, nie ma gadżetów, a nawet aktor inny xD

EDIT: Chociaż ja tak naprawdę, nigdy za bardzo Bondów nie lubiłem ;)

Aeremar - 2009-01-21, 17:24

Vinci napisał/a:
Chociaż ja tak naprawdę, nigdy za bardzo Bondów nie lubiłem ;)


Ja tylko jako dziecko, lubiłem z powodu gadżetów, ale ostatni Bond Casino Royale to moim zdaniem przywoity, nawet bardzo film sensacyjny, jeśli QoS trzyma ten sam poziom to chętnie kupię dvd, bo do Kina raczej wolałbym iść na coś innego.

darrion - 2009-01-21, 18:47

Vinci napisał/a:
Co ma ze starych Bondów? Chyba numerek 007

przede wszystkim pewność i wdzięk, sposób w jaki "zwabił" kobietę do łóżka i to jak została ukazana scena "po" przypomniały mi stare dobre Bondy;) co do gadżetów to fakt nie ma ich tyle co kiedyś, ale jeden taki Sony Ericsson mi wystarczył za całą gamę tychże dobrodziejstw;)

QoS jest dokładnie taki jaki powinien być, dostałem to co oczekuję po takich filmach i dlatego mogę z czystym sumieniem napisać że był bardzo dobry;)

Remik - 2009-01-21, 19:19

finałowa scena wg mnie nie trzymała w napięciu, spodziewałem się czegoś hmmm bardziej efektywnego niż wybuchający budynek na środku pustyni :)
darrion - 2009-01-21, 20:02

Remiq napisał/a:
finałowa scena wg mnie nie trzymała w napięciu, spodziewałem się czegoś hmmm bardziej efektywnego niż wybuchający budynek na środku pustyni :)

po pierwsze nie wszyscy widzieli więc na przyszłość nie zdradzaj szczegółów, po drugie, efektywne? w jakim sensie?

Vinci - 2009-01-21, 20:06

Remiq napisał/a:
efektywnego


darrion napisał/a:
po drugie, efektywne? w jakim sensie?


Może pomylił efektywność z efektownością :P

Co do filmu, to już chyba kwestia gustu ;)

Remik - 2009-01-21, 20:17

nie, chodziło mi efektywność czyli o to jakie wrażenie u mnie wywołało

cóż najnowsze filmy z bondem są z góry nastawione na akcję, a jej w tej ostatniej scenie było wg mnie za mało na parunastu milionową inwestycję :)

I o tym właśnie mówię :roll: - Vinci

Aeremar - 2009-01-21, 23:25

A jak myślicie jak Guillermo del Toro poradzi sobie z ekranizacją Hobbita. Czytałem wypowiedzi forumowiczów w temacie ekranizacjie LotRa i nie były zbyt pochlebne, mi film Jacksona podobał się bardzo, mimo iż jestem wielkim fanem książek Tolkiena, także nie rozumiem tak niskich not, ale mniejsza z tym, bo pytam o hobbita.

Jakby ktoś jeszcze nie słyszał to Hobbita wyreżyseruje G. Del Toro, współautorem scenariusza i współproducentem. Gandalfem będzie Ian McKellen (i bardzo dobrze). Planowana premiera: 2012. (może zdążymy obejrzeć przed końcem świata) Jaki będzie?

darrion - 2009-02-07, 00:53

zachęcony trochę filmwebowską szpulą na temat oscarów, obejrzałem "Między Słowami" (Lost in Translation) i szczerze mówiąc jestem zachwycony, niby film o niczym, ale ma coś takiego w sobie że chce sie go oglądać na okrągło (przynajmniej ja tak mam;)), można się trochę pośmiać ze stereotypów i podziwiać świetnego jak zwykle Bill'a Murray'a i piękną Scarlett Johansson;) więc jak ktoś jeszcze nie widział to polecam (nie tylko ze względu na śliczną pupę Scarlett;P)
Aeremar - 2009-02-07, 23:33

A ja ostatnio obejrzałem El Mariachi - debiut R. Rodrigueza nakręcony za 7 tys. dolarów. Desperado nawet się nie zbliżył. Film w konwencji pastiszu podobnie jak Od Zmierzchu Do Świtu, a więz zabawny, przy tym czuć klimat meksykańskich miasteczek. Pieniądze jednak nie są najważniejsze.

Do filmów wartych zobaczenia dołączam japoński Zatoichi oraz chińskie Hero, Dom Latających Sztyletów i Przyczajony Tygrys, Ukryty Smok. Walki najwyższej klasy, popisy akrobatyczne, genialna choreografia i wszystko kręci się wokół legend dalekiego wschodu. Dla mnie super.

kol - 2009-02-08, 16:32

Obejrzałem ostatnio No country for old men braci Cohen, i muszę powiedzieć, że film jest wart uwagi. Hmm, ciężko go tak pokrótce scharakteryzować, więc zapraszam po prostu do obejrzenia. Prawdziwe kino.
Vinci - 2009-02-08, 16:44

kol napisał/a:
Obejrzałem ostatnio No country for old men braci Cohen, i muszę powiedzieć, że film jest wart uwagi. Hmm, ciężko go tak pokrótce scharakteryzować, więc zapraszam po prostu do obejrzenia. Prawdziwe kino.


Całkiem przyzwoite, oglądałem dość dawno, ale po obejrzeniu filmu czegoś mi brakowało, nie czułem satysfakcji z obejrzenia go. Według mnie na uznanie zasługuje Javier Bardem i jego drugoplanowa rola. Przerażający gość i ta maszynka do ubijania bydła też ciekawa :P Dostał chyba za tą rolę oscara, ale pewien nie jestem.

kol - 2009-02-08, 16:48

Vinci napisał/a:
Według mnie na uznanie zasługuje Javier Bardem i jego drugoplanowa rola. Przerażający gość i ta maszynka do ubijania bydła też ciekawa :P
Wcale nie drugoplanowa. Maszynka rzeczywiście ciekawa.

Vinci napisał/a:
Całkiem przyzwoite, oglądałem dość dawno, ale po obejrzeniu filmu czegoś mi brakowało, nie czułem satysfakcji z obejrzenia go.
Mi sie podobało, że twórcy nie forsowali na siłę jakiejś idei czy myśli. A film może lepiej zrozumiemy po pięćdziesiątce :razz:

Edit:
Obejrzałem sobie wczoraj "Lock, stock and two smoking barrels". Porządne angielskie kino. Oczywiście "Snatch" jest lepszy, ale ten film ma też swoje zalety. Pokręcona fabuła, Vinnie Jones i szczypta angielskiego humoru. Polecam.

Jvegi - 2009-02-27, 22:03

"When the Wind Blows"
Nie wiecie co to jest mocny film, serio...
Polecić nie mogę, nie powinienem w każdym razie. Nie ma mowy żeby podejść do tego obojętnie, ja PRAWIE płakałem. Było naprawdę blisko.

I to jest animowany film o parze staruszków.

Którzy naprawdę nie mają pojęcia jak sobie radzić w obliczu Falloutu...
Jeśli ktoś ma "ochotę" film obejrzeć to musi znać bardzo dobrze angielski i wejść na youtuba.

Soul Reaver - 2009-03-07, 19:18

Ja polecam film "Zielona Mila" na motywach powieści Stephena Kinga. Dobre, ambitne i poruszające kino.
Polecę wam również leciwy aczkolwiek nadal przerażający horror s.f. "Coś" (angielski tytuł "The Thing")

Naorden - 2009-03-07, 19:55

A oglądał ktoś może taką diabelską (dosłownie!) komedię "Mały Nicki"? Mnie to rozwaliło kompletnie i naprawdę polecam! :lol:
Jvegi - 2009-03-07, 21:59

"Watchmen"

Dobry film. Naprawdę porządna robota. Nie mam się właściwie do czego przyczepić. Ludzie czepiali się soundtracku, ja uważam, że zadziałał wspaniale. Akcji jest w sam raz/troszeczkę za dużo. A to co jest wygląda wspaniale, mimo zwiastunów walki praktycznie wcale nie opierają się na slow-mo, są brutalne i wyglądają naturalnie, czyli tak jak powinny. Generalnie, wszystko to co ma wyglądać, wygląda doskonale, może poza kostiumem Nite Owla. Ending zmieniony, owszem, ale znaczenia to większego nie ma. Aktorsko jest przeciętnie, nic niezwykłego, ale na pewno nie ma tragedii.

Brakowało poczucia zagrożenia z komiksu, głębi postaci ( takiej "głębi,głębi", bo w porównaniu z innymi adaptacjami komiksów-poza TDK może-postacie są zdecydowanie niepłytkie), opowieści o piracie ( będzie na dvd), ale generalnie jestem bardzo usatysfakcjonowany. Nie spieprzyli tego, film jest znakomity, Alan Moore nie ma się o co pienić.

Aha,przemocy i full-nuditizmu w wykonaniu obu płci, jest w filmie od zatrzęsienia. A u nas puszczają go od 15 lat... Chory kraj.

Jako fan komiksu, polecam. 9/10. Po prostu.

Soul Reaver - 2009-03-07, 23:37

Kolejny film jaki mogę polecic każdemu fanowi s.f. to "Mój własny wróg" a.k.a. "Mój ukochany wróg" Także leciwy i już nieco zapomniany film, tym niemniej bardzo dobry.
Tytuł angielski to "Enemy mine"

Remik - 2009-03-08, 11:53

Ja do filmów które podałem mogę dołączyć z pewnością dwie kolejne pozycje:
*Psy
*Kroll

Uzasadnień nie dam, bo i klasyki nie ma jak chwalić :D.

kol - 2009-03-17, 11:28

Remiq napisał/a:
*Psy
*Kroll
Najlepsze polskie kino lat wczesnych 90.

Ja polecam dwa filmy: Trainspotting - naprawdę dobry film o ćpunach, ale nie taki znowu umoralniający i przestrzegający przed ćpaniem. Dobry, szkocki film. Trochę zakręcony, trochę brutalny.

I film, po którym naprawdę długo mi się o nim myślało, czyli Donnie Darko. Film poetyką trochę zbliżony do Lyncha, ale podobał mi się jak żaden inny. O czym jest? To już sprawa indywidualna. Pięknie niedopowiedziany i nieoczywisty, naprawdę polecam.

Aeremar - 2009-03-17, 19:09

kol napisał/a:
Ja polecam dwa filmy: Trainspotting - naprawdę dobry film o ćpunach, ale nie taki znowu umoralniający i przestrzegający przed ćpaniem. Dobry, szkocki film. Trochę zakręcony, trochę brutalny.


Nie oglądałem, ale czy jest lepszy film przestrzegający przed nałogami niż Requiem dla Snu?

kol - 2009-03-17, 19:13

Aeremar napisał/a:
Nie oglądałem, ale czy jest lepszy film przestrzegający przed nałogami niż Requiem dla Snu?
Ttainspotting jest ponoć lepszy, ale to jeszcze zobaczę.
morgan - 2009-03-18, 08:41

Dobre pytanie - czy jest lepszy film o dragach niż Requiem dla snu?
Tak i nie - to są dwa różne spojrzenia na ten problem... Należy też pamiętac, że przynajmniej 30% Requiem to muzyka - genialna...
Po prostu oba to pozycja obowiązkowa
O ile R. pokazuje to od strony dealingu, bazuje też na anty-patosie, poświęceniu - tego w trainspottingu niemal nie ma (co najwyżej czopki;), jest za to więcej z życia codziennego, zmagania się z rzeczywistością w karykaturalnym ujęciu wykrzywionym dragami... T. jest o tyle pełniejszy, że jest w nim wiecej humoru, a tragedii mimo wszystko nie mniej, ponadto jest pozbawiony typowo amerykańskiego zadęcia - po prostu wszystko jest w nim zwyczajne (jeżeli świat po paru buchach jest jeszcze zwyczajny) - normalni ludzi ich wybory itd.
Stawiam na trainspotting (o tyle mi bliższy, że dzieje się w UK - w pubach już nie ma palenia dlatego nie są to już puby, po drugie zdychają - bo znacznie lepiej zrobić sobie porządną imprezkę na 20-30 osób w livingroomie, który tutaj prawie zawsze zajmuje pół parteru;)

Valsharess - 2009-03-23, 13:24

A ja ze swej strony polecam zacnemu towarzystwu film nowy pt. Blindness. Być może nie wszystkim wam, jeśli w ogóle się skusicie, przypadnie do gustu, film jest dosyć mocny, momentami wręcz brudny i niesmaczny, ale kto powiedział, że każdy film ma być usłany różami i traktować o dupie marynie... Z resztą ja takich filmów nie lubię :] Jak potrzebuję się odmóżdżyć, to wolę sobie zapuścić jakiegoś Transportera czy inny Death Race :wink: I wcale nie z uwagi na Jasona :wink: Wracając do B, jego głównym atutem, poza tym, że zdaje mnie się być nietuzinkowym, jest wzruszający i nie pozostawia widza obojętnym. Dlatego tez uważam, że wart jest uwagi.
kol - 2009-04-13, 00:09

Slumdog - 8 Oscarów...
...według mnie bezpodstawnie. Mam wrażenie, że ten film jest zlepkiem najlepszych (?) filmów Bollywood, który został podany świeżemu wodzowi zachodniemu, i to jego jedyna siła. Nie rozumiem tego upodobania w pokazywaniu prostej, naiwnej historyjki i jej oglądaniu takoż. Film stara się pokazywać prawdę o Indiach oraz być optymistyczny - żadna z tych rzeczy się nie udaje. I na koniec, przełknąłbym ten film, ale kiedy zaczęli na końcu tańczyć te swoje tandetne układy, a w tle leciało bliżej niezidentyfikowane gówno, odpadłem...
Plusy? Czasami muzyka jest fajna.

Saiya-jin - 2009-04-13, 00:38

Seria X-men i Ironman - zostałem pozytywnie zaskoczony tymi filmami. Spodziewałem się bezmózgiej sieki, a okazało się, że fabuła obu filmów jest całkiem przyzwoita.
kol - 2009-04-13, 00:41

Ironman przy nowym Batmanie czy w ogóle przy Sin City jako adaptacji komiksu to 3 liga.
Aeremar - 2009-04-13, 11:03

kol napisał/a:
nowym Batmanie


Poprzedni też był bardzo dobry. Chociaż raz zobaczyłem Oldmana jako bohatera pozytywnego.

kol - 2009-06-03, 16:06

Tenacious d. Pick of destiny

Jeden z najlepszych filmów muzycznych, jaki widziałem! Rock i metal a w dodatku z werwą i humorem wszystko opowiedziane. Odlotowe piosenki z zakręconymi tekstami, lot na sasquatchu i Szatan (którego każdy z nas ma w sercu!) Polecam!!!
Ja dalej sobie śpiewam: Long time ago i fuckin Kikapoo...
Filmik:
http://www.tekstowo.pl/pi...d,kickapoo.html

"Oh the dragons balls were blazin' as I stepped into his cave,
Then I sliced his fuckin' cockles,
With a long and shiney blade!
'Twas I who fucked the dragon,
Fuckalize sing-fuckaloo!
And if you try to fuck with me,
Then I shall fuck you too!
Gotta get it on in the party zone!
I gots to shoot a load in the party zone!
Gotta lick a toad in the party zone!
Gotta suck a chode in the party zone!" :lol:

Durendal - 2009-06-08, 12:42

Polecam ze swojej strony nowego STAR TREK'a - spodoba się zarówno fanom serii (jak moja Narzeczona - specjalistka od ST) jak i ludziom lubiącym dobre kino akcji i klimaty futurystyczne (jak ja :P ).
Jvegi - 2009-07-02, 19:51

Nowy Star Trek miał przynajmniej dwa wielkie plot holsy, które zniszczyły dla mnie ten film... Wrath of Khan który to film znalazłem ostatnio w empiku jest imho znacznie lepszy.

Bardzo polecam ekranizację Hamleta z 1990 z Melem Gibsonem. Szekspir geniuszem był, a film też bardzo dobry. Podobno wersja z 1996 jest jeszcze lepsza, ale nie miałem okazji tego sprawdzić.

kol - 2009-07-07, 00:12

Obejrzałem serię filmów reżyserowanych przez Kevina Smitha, m. in.: Clerks, Clerks 2, Chasing Amy, Mallrats oraz Dogmę. Podoba mi się praktyka reżysera, który angażuje tych samych aktorów, Bena Aflecka, Jasona Lee, po trosze Mata Damona oraz Joey Lauren Adams, ta praktyka przypomina trochę D. Lyncha). Warto też wspomnieć o parze, która grała w obu Clerksach: Brian'ie O'Halloran'ie oraz Jeff'ie Andersonie. Jednakoż największymi gwiazdami są oczywiście Jay i Cichy Bob (Jason Mewes oraz sam Kevin Smith), których nie ma co przedstawiać, bowiem każdy opis w tym przypadku będzie wybrakowany. Grają oni w ww. filmach oraz dwu tylko im poświęconym, które jednak trochę obnażyły ich słabości, Jay i Bob najlepiej smakują w małych porcjach;)
Filmy polecam również z innego względu, mianowicie takiego, że nie są to filmy o dupie Maryni, a istotnych problemach (no może oprócz Mallrats;). Dialogi, błyskotliwe a pokręcone, nie są o niczym i nie zalatują zachodnią sztampą. Polecam. Moje ulubione to chyba: Chasing Amy i Clerks 2.

kol - 2009-07-18, 01:39

Parę osób polecało Bartona Finka, więc obejrzałem.
Jestem na świeżo po filmie, więc wnioski mogą być pochopne.
Niezbyt podoba mi się pierwsza połowa filmu, takie tam bajdurzenie o artystycznej niemocy, jak dla mnie - trochę za mało schizowy. Oczywiście atmosfera staje się gorętsza, gdy Fink odkrywa... 2 polowa filmu to już schiz większy, lecz trochę taki nieoryginalny, przetworzony z pomysłów zaczerpniętych z innych filmów.
A scena końcowa... Dziewczyna na plaży... Ciężko zinterpretować, Fink chyba dotarł tam, gdzie chciał. A co musiał zrobić? Przez co musiał przejść? Jak te przeżycia go tam zaprowadziły - nie wiem. Chyba jeszcze raz będę musiał obejrzeć ten film.
Ciekawa jest opozycja ścian - na jednej obrazek z dziewczyną na plaży, na drugiej - odłażące tapety. Czy Fink, wybierając ścianę z dziewczyną, nie staje się hipokrytą? Przecież chce tworzyć "teatr zwykłych ludzi", a to raczej ściana z odłażącą tapetą. Ta dziewczyna na piasku - to chyba to, od czego chciał odejść. Ale podświadomie to wybierał. Może stąd jego niemoc artystyczna? Muszę jeszcze pomysleć.

kol - 2009-07-20, 02:39

SPOJLERÓW PEŁNO


Obejrzałem sobie Zapaśnika z Rourkiem. Film opowiada o podstarzałym zapaśniku, lecz zapomnijcie o sztampowych Rokich z przygłupimi spotrsmenami, którzy ciągle coś pier*lą i mają trudny charakter. Randy, grany przez Rourke'a, nie jest raczej sztampową kukłą pełną autodestrukcyjnego charakteru. Zwykły człowiek, tyle że robota specyficzna. Film podoba mi się również z tego względu, że nie niesie jakichś "pozytywnych" myśli, żadnego pitolenia o woli walki. Nie podobała mi się chyba tylko jedna czy dwie sceny, na pewno ta, gdy przepraszał córkę i ten bełkot o miłości. Reszta filmu to zaprzeczenie stereotypu i raczej logika w następowaniu po sobie scen. Film jest raczej smutny, ale chyba tak lepiej wyszło dla prawdy, tej, którą sobie o tym sporcie i życiu uroiłem, jak i mocy oddziaływania filmu. Czy Randy przegrał, czy wygrał? Chyba nie mają sensu takie pytania. Próbował normalnego życia, ale trochę nie wyszło, raz z powodu jego samego, dwa, z powodu innych. Przyczyna tego jest pięknie niejednoznaczna i zróżnicowania. Podoba mi się również spokój tego filmu, Randy'emu tylko raz odbija, nie trzeba patrzeć na niego z typowym w takich chwilach obrzydzeniem, którego człowiek dostaje, gdy po raz setny ogląda tego typu scenę. Zawiedzione nadzieje - trochę jego winy, trochę innych. Polubiłem Randy'ego także za to, że nie ma do nikogo i niczego pretensji, gdy musi odejść, odchodzi. Gdy nie wypala normalne życie, nie płacze nad swym losem, a jeno wraca do tego, co jedyne jest mu bliskie. Żadnych fałszywych nadziei.
Piękny film.

Nero - 2009-08-01, 00:01

Full Metal Jacket - film ukazujący okrucieństwo i bezsensowność wojny. Polecam zwłaszcza część "obozową", bo takich słów niszczących psychę, jak te u Hartmana, to się nie znajdzie tak szybko. Druga część, już w Wietnamie, nie jest aż tak sugestywna, ale filozofia jednego żołnierza, dotycząca zależności między szybkością Wietnamczyków a byciem żołnierzem Vietcongu mnie rozwaliła. A ostatnia scena to w ogóle...
kol - 2009-09-13, 22:19

Bruno Saszy Cohena - najlepsza komedia tego roku!
Wulgarna, obraźliwa, prostacka, mocno postrzelona - po prostu mistrzostwo!
Cohen powtarza schemat z Borata - znowu Amerykanie w środowisku naturalnym, którego nie podrobi żadne aktorstwo.
Najlepsza scena to chyba ta, gdy pospinali się we dwóch kajdankami, kto oglądał, wie ;)

Jvegi - 2009-10-03, 22:21

The Machine Girl
Japoński film gore. Fabuła jest w sumie mało istotna, ale co tam. Syn bossa Yakuzy zabija brata głównej bohaterki i jego kumpla. Matka kumpla ( japońska gwiazda porno Asami, podobno bardzo miła osóbka prywatnie) i oczywiście główna bohaterka, wyruszają na poszukiwanie KRWAWEJ zemsty.

Gore w tym filmie przekracza wszelkie granice jakie widziałem kiedykolwiek, w czymkolwiek i jakkolwiek. Śmiałem się jak dziki pies przez niemal cały film, a jednocześnie czułem, przyjemne o dziwo, delikatne sensacje żołądkowe. Krwawa uczta doprawiona jest celowo komicznym aktorstwem i niezgorszą muzyką.
Jedyny problem jaki mam z tym małym dziełem sztuki, to jego druga połowa. Przez pierwsze trzy kwadranse jesteśmy częstowani przeróżnymi, najwykwintniejszymi i bardzo oryginalnymi scenami (kucharz zmuszany do jedzenia własnych palców, zwariowana, sadystyczna mamuśka w okularach robiąca coś co trzeba zobaczyć na własne oczy, bo opisać tego nie sposób). Niestety w pewnym momencie następuje wyraźne obniżenie jakości. Czym jest spowodowane nie wiem, bo tego typu efekty specjalne nie są zbyt drogie... W każdym razie w owej drugiej połowie mamy tylko typowe odcinanie rak, krojenie na kawałki piłą łańcuchową, dekapitacje i tego typu banały. Prostacka rzeźnia w stylu Kill Billa, przyjemna, ale mało oryginalna.

Film jak najbardziej polecam, pierwsza połowa jest absolutnie doskonała i dla niej warto obejrzeć owo małe dzieło.
No i japonce mają coś nie tak z mózgami... Małe to i żółte, to i dziwne rzeczy się w nich rodzą. No ale przynajmniej można się pośmiać :smile:

kol - 2009-10-12, 20:12

Inland Empire D. Lyncha.

Jak dla mnie - najtrudniejszy film Lyncha. O ile we wcześniejszych jeszcze się orientowałem, to ten zabił mi niezłego ćwieka. Może jeszcze kilka razy obejrzę i coś tam zrozumiem. Tak czy owak - polecam. Świetna muzyka. Majchrzak nieźle zagrał.

Jvegi - 2009-10-13, 02:18

Drag Me to Hell Film by Sam Raimi. Nazwisko jest w sumie jedyną rekomendacją jakiej jakikolwiek fan horroru potrzebuje. Gość nakręcił jeden z najlepszych filmów w historii świata, Martwe Zło 2. Drag Me to Hell może nie osiąga takiego poziomu genialności ale mimo wszystko jest jednym z najlepszych jakie wyszły w tym roku. Ma kilka wad, owszem, ale nie mogę o nich mówić bez spoilerowania całości. Polska premiera jest cały czas przesuwana i pewnie nawet jeśli w końcu trafi do naszych kin, to będzie na ekranach niewiele dłużej niż Let the Right One In ( kolejny film który musicie obejrzeć).
Karanith - 2009-10-13, 08:16

Polecić mógłbym sporo, ale na razie ograniczę się do tego, co widziałem ostatnio: Dystrykt 9.

Film Blokampa (a nie Jacksona, jak chcieliby marketingowcy) to najlepszy film sci-fi od bardzo dawna, a na pewno jeden z najlepszych obrazów z kosmitami w ogóle (myślę, że spokojnie znajdzie się na podium razem z serią Alien... cholera, trzeba w końcu obejrzeć trójkę). Ogólny zarys jest taki: milion humanoidalnych krewetek przylatuje w wielkim statku nad Johannesburg, a ludzie z braku lepszego pomysłu wsadzają je do tytułowego getta. Akcja filmu zaczyna się wielką akcją przesiedlenia do nowego obozu, a raczej jej początkiem i dostarczaniem nakazów eksmisji.

Pierwsza połowa obrazu ma charakter paradokumentalny (później poniekąd też), poznajemy tło, sposób życia izolowanych kosmitów i metody działania ludzi odpowiadających za "kontakty" z nimi. To, co główny bohater wyprawia przed kamerą to istny majstersztyk i mam nadzieję, że kariera gościa się rozwinie. Druga połowa to, cóż, rozwałka. Ale jaka! Takich scen akcji nie widziałem... no, nie wiem czy kiedykolwiek. Warto w tym momencie pochwalić efekty specjalne, które są po prostu perfekcyjne. Tylko w jednym momencie CGI wygląda gorzej - scena z świnką, kto widział, ten wie. Całość okraszona jest odrobiną świetnego humoru (głównie czarnego).

Wady? Może trochę za mało informacji na temat sytuacji międzynarodowej, może w wersji reżyserskiej będzie więcej na ten temat. No i można się doszukać paru klisz, ale to niekoniecznie wada.

Dystrykt 9 to film jakiego mi brakowało. Oryginalny pomysł i świetne wykonanie. Kto jeszcze nie był w kinie, niech się wybiera, bo zdecydowanie warto.

A ludzie marnują kasę na jakieś Transformersy...

Jvegi - 2009-10-23, 13:47

Coraline-Piękny film... A animacje w końcówce... Szczena opada.
Obowiązkowy.

purgum - 2009-10-23, 23:08

Karanith napisał/a:
Polecić mógłbym sporo, ale na razie ograniczę się do tego, co widziałem ostatnio: Dystrykt 9. ...

Jak dla mnie film z gatunku „akurat tego się nie spodziewałem”. Osoby słyszące nazwisko Jacksona, (kojarzące tego Pana i jego twórczość) i wyraz kosmici oczekujący dużej ilości fajerwerków, trupów, krwi, brutalności, prostej akcji, płytkich relacji „pomiędzy” bohaterami (pokocha czy zabije) mogą się zawieść na całej linii i uznać ten film za najbardziej beznadziejne” sf” jakie widzieli. Pierwszy raz oglądając ten film spodziewałem się dzielnych amerykańskich chłopców, którzy mimo przewagi nieprzyjaciela, gorszej technologii, złych warunków pogodowych i wielu innych niespodziewanych i niechcianych zdarzeń, torują sobie drogę wyrzynając hordy złych obcych z uśmiechem na twarzy. W kocu rozwalają co mają do rozwalenia i szczęśliwie ratują świat, ludzkość i Amerykę przed agresorami z kosmosu. Pomimo, że przemoc i krew tu występuje, nie jest to tego typu film. Dystrykt 9 daje do myślenia, należy podejść do oglądania tego filmu inaczej niż innych filmów z kosmitami. Jeżeli wybierze się taka „drogę” film może okazać się może nie wyjątkowym, ale na pewno jednym z lepszych jakie się widziała. Jest to film gdzie trzeba jednak trochę pomyśleć…

Ponieważ ostatnimi czasy cały czas katuje seria X-Files, ciężko jest mi coś fajnego pełnometrażowego polecić, o czym nie było już na tych stronach pisane.

Nero - 2009-10-27, 18:48

Omen z 1976 roku.

To jest horror (no dobra, za mocne słowo - raczej thriller). Nie te dzisiejsze crapy z nastawieniem na hektolitry krwi i efekty specjalne ( Jedyny motyw z dzisiejszych horrorów to scena obcięcia głowy przez pędzące lustro ). Tam to był klimat. I ta muzyka z motywem głównym...

A uśmiech Antychrysta na końcu jest przerażający...

kol - 2009-10-27, 22:07

Jedyny horror, który mnie nie irytował, to Antychryst Triera.

Właśnie obejrzałem chyba najlepszy film tego roku - Dystrykt 9. Film rewolucyjny i rewelacyjny! Nowe ujęcie oklepanego wątku, zmieniona konwencja (na dokumentalną), brak typowego, sztampowego, badziewnego, nachalnego moralizmu, jakiś moralizm jest, ale nigdy nie odwróciłem głowy z niesmakiem. Świetne efekty specjalne, które są już na tym poziomie, że dzieło komputera naturalnie wtapia się w rzeczywistość. Bardzo dobra rola głównego bohatera! Ponadto dobrze dobrana muzyka - te motywy, hmm, trzeba usłyszeć.

Parę wad: głównie razi na płaszczyźnie logicznej: jest statek kosmitów, ale nikt nie próbuje technologii z niego wyciągnąć; są kosmici, ale nikt ich nie pyta, kto zacz.

Mimo to - film, który niczym Mroczny rycerz w swojej kategorii, dotknął wierzchołka Helikonu.

kol - 2009-11-10, 22:16

Gruz 200 - http://ladunek.200.filmwe...?review.id=5331

Świetny film, naprawdę polecam.

Dark - 2009-11-15, 13:39

Forrest Gump - większość z was na pewno oglądała. Poruszająca i genialnie podana opowieść o miłości i poszukiwaniu szczęścia niezależnie od własnych ograniczeń. Bez patosu i zbędnego filozofowania, a mimo to nakłania do refleksji. I ta scena, kiedy Forrest stoi przy grobie Jenny. Hektolitry łez.
Karanith - 2009-11-20, 17:13

Właśnie obejrzałem "In Bruges", jeden z najlepszych filmów 2008 roku.
Po pierwsze, nie ufajcie dystrybutorowi, reklamującego "In Bruges" jak kretyńską komedyjkę (wystarczy spojrzeć na plakaty, okładki i polski tytuł, czyli "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj" - jakiś kretyn się popisał i przetłumaczył tagline!). Film ten to raczej lekko odrealniony komediodramat z genialnym aktorstwem (z Farrelem i Gleesonem na czele), świetnymi postaciami, cudnymi dialogami i doskonałą muzyką. Nie można też nie wspomnieć o samej Brugii - gdyby akcja rozgrywała się gdzie indziej, film wiele by stracił. Władze tego belgijskiego miasta powinny całować reżysera po rękach za taką reklamę.

Słowem: "In Bruges" trzeba obejrzeć.

kol - 2009-11-20, 17:22

Świetną postać zagrał Ralph Fiennes, na pewno bardzo wyrazistą, hehe.

Mnie najbardziej spodobała się dziewczyna, naprawdę piękna. Niezłe były też wątki z karłem.

Karanith napisał/a:
Film ten to raczej lekko odrealniony

Szczególnie gdy zaczyna padać śnieg. Miasto w kilka chwil po prostu...

Aeraldo - 2009-12-02, 21:46

Polecam trylogię:
Tożsamość Bourne'a
Krucjata Bourne'a
Ultimatum Bourne'a

jako trzymające w napięciu, zabójczo szybkie, niezwykle wciągające i ,o dziwo, inteligentne kino akcji. Widowiskowe sceny i perspektywa siedzącego na karku głównemu bohaterowi pościgu nie pozwalają ani na chwilę oderwać wzroku od ekranu. Najlepsze są jednak rozkminy Bourne'a, który nic właściwie nie robi przypadkowo, a gdy już okaże się, co miało na celu jego ostatnie działanie, szczęka z głuchym stuknięciem ląduje na podłodze. Ma to związek z faktem, że film bazuje na poczytnej książce, więc scenariusz jest na najwyższym poziomie. To nie oznacza wcale, że rekomenduję wam filmy pełne motywów do rozmyślań, filozoficznych puent itp itd. Akcja, akcja, akcja - to jest motto każdego z tych dzieł. Jeżeli ktoś nie oglądał, polecam się zapoznać. Idealne na piątkowy wieczór.

kol - 2009-12-02, 22:39

Nie oglądałem, ale czytałem, dość dawno temu.

Prawda - akcja, akcja, sracja. Jeszcze przy tej trylogii można wytrzymać, ale kolejne (czy wcześniejsze) książki Ludluma były, w moim mniemaniu, wtórne tak, że nawet ta akcja nie była najwyższych lotów.

Vinci - 2009-12-02, 22:42

Ja przeczytałem całą trylogię i książka mnie naprawdę wciągnęła. Za to film, no cóż, wydawał się w porównaniu z książką strasznie ubogi. Pominięto zbyt wiele, wszystko działo się za szybko. Jakby ktoś z góry narzucił, że film ma trwać 1.5h i ani minuty więcej i na siłę pomijano pewne rzeczy. Dla tych, którzy przeczytali trylogię, to nie polecam :P
Jvegi - 2009-12-02, 23:35

Bourne jest nudny. Chcecie dobrego filmu akcji to sobie obejrzyjcie Taken. Albo którykolwiek sezon 24.

A z fajnych filmów, które ostatnio widziałem to Bękarty diabła bardzo fajne były. Mocny film, świetnie nakręcony, zagrany, no i w głównych rolach mamy bandę morderców, których nie sposób nie nienawidzić. Polecam serdecznie.

Aeraldo - 2009-12-02, 23:41

Vinci napisał/a:
Jakby ktoś z góry narzucił, że film ma trwać 1.5h i ani minuty więcej i na siłę pomijano pewne rzeczy.

Ekhem... Bo myślę, że tak właśnie było. Im więcej rzeczy się wyrzuci, tym bardziej przyspieszy się akcję. Wolałbyś być przynudzany, czy też może lepiej, gdy film pozostawia niedosyt? Bo według mnie zdecydowanie to drugie. Rzadko kiedy zdarza się, żeby dłuższy, niż 2h film trzymał w napięciu. W pewnym momencie po prostu idziemy myć zęby do łazienki. :P Jasne są wyjątki - Dark Knight 2,5h - ale reguła pozostaje regułą. Nie robi się długaśnych thrillerów.

Vinci - 2009-12-03, 00:10

Aeraldo napisał/a:
Ekhem... Bo myślę, że tak właśnie było. Im więcej rzeczy się wyrzuci, tym bardziej przyspieszy się akcję.


Chyba mamy na myśli różne typy narzuconych ograniczeń czasowych. Miałem wrażenie, że było jak z niektórymi grami - wydawca dał termin na 3 grudnia, nasz produkt ma wiele wad, bugów, nieścisłości i trzeba będzie wydać od cholery patchy, ale co zrobić, ma być na 3 grudnia, to będzie i wydamy chłam. Tak samo z Bournem, mam wrażenie, że reżyser nie mógł przekazać wszystkiego, co chciałby przekazać.

Aeraldo napisał/a:
Wolałbyś być przynudzany, czy też może lepiej, gdy film pozostawia niedosyt? Bo według mnie zdecydowanie to drugie.


Dlaczego dajesz mi tylko dwie opcje? :P Pomyśl sobie, że ktoś robi film na podstawie Planescape i wycina połowę dialogów i questów, tych mniej widowiskowych. Wolałbyś być zanudzony, czy czuć niedosyt? :P Wolałbym, żeby film był długi, kompletny, interesujący i pozostawiał niedosyt ;) Na mnie tak podziałały Kolory Magii i Wiedźmikołaj. Oba filmy blisko 3h sztuka ;) Poza tym w moim przypadku w Tożsamości Bournea (innych nie oglądałem) nie chodziło o niedosyt, ale o brak kompletności. Aeraldo, czytałeś w ogóle te książki?

W każdym razie nie mówię, że film jest jakiś tragiczny czy coś. Na piątkowy wieczór faktycznie może być (chociaż ja mam zaplanowane "Całki, różniczki i pochodne", świetny dreszczowiec :P) to coś właśnie w stylu Mega Hity Polsatu :P

Jvegi - 2009-12-04, 20:22

Dr. Horrible's Sing-Along Blog Short Film ( 45 minut), autorstwa Pana Boga ( Jossa Whedona) z paroma ( dwiema) znanymi twarzami, w tonie generalnie ( ale nie do końca) komediowym. Forma jest internetowo-blogowo-musicalowa, a kontekst jest taki, że to w pewnym sensie forma protestu przeciwko strajkowi scenarzystów (greedy, fun killing bastards). Bardzo polecam. 8-)

Na stronie oficjalnej można obejrzeć za darmo, ale jako, że na hulu, to tylko w USU, a nie u nas. Jest na szczęście na YT, także z napisami.
http://www.youtube.com/watch?v=jLtZf4nz6yg.

Podobno komentarze twórców na DVD są nawet lepsze od samego filmu... Może kiedyś wyjdzie w Polsce ( chociaż raczej nie).

Jvegi - 2009-12-05, 23:21

Taking Woodstock

Film o kulisach i generalnie pozakoncertowych ( znaczy, nie przyscenicznych, scen na polu jest bardzo dużo) klimatach najpiękniejszego miejsca na ziemi.
Czy jest dobry? Nie wiem. Obejrzałem go kompletnie zjarany i był to najpiękniejszy film jaki w życiu widziałem. Znakomicie oddawał atmosferę jaką pamiętam z naszego Przystanku Woodstock, był pięknie nakręcony i generalnie porywający. Aż mi się gardło ściskało ze wzruszenia... :grin:

Czy przy oglądaniu go na trzeźwo w kinie, emocje są takie same, nie wiem. Może ktoś zda relację. Ale ja osobiście bardzo polecam wszystkim, odpowiedzialnym i pełnoletnim oczywiście, osobom obejrzenie go w taki właśnie sposób w jaki ja go oglądałem.

kol - 2009-12-10, 17:33

Uźrzałem Jestem legendą, wersja niestety kinowa.

Mimo to 1. połowa filmu bardzo mi się podobała, opustoszały NY oraz suka, Samanta! To jest, w moim mniemaniu, właśnie zasługą tego filmu. 2. jest głupia, cienka i debilna. Może gdyby to drugie zakończenie...

Gdyby Sam umierała, a Will jej coś tam nucił, to kilka łez mi pociekło, nie będę ukrywał. Bardzo dobra scena. Napisałem, że film jest podzielony na dwie połowy, cezurą jest tu zjawienie się tej dziewczyny i dzieciaka. Wraz z nimi wkroczyła sztampa i ogólna byle jakość... A gdy zaczęła pleść o bożym planie, a Willowi się rodzinka przypomniała.
Ten film suką wyrasta wysoko.

Jvegi - 2009-12-11, 23:05

Jestem Legendą generalnie ssie, zwłaszcza jak czytało się książkę, która bije film na głowę pod każdym względem, głównie dlatego, że ma z nim mało wspólnego.

Słyszałem, że pierwsza ekranizacja, The Last Man on Earth jest o niebo lepsza i znacznie bliższa wersji książkowej. Jakoś nie zebrałem się żeby ten film obejrzeć, ale jest z tego co wiem public domain i można spokojnie obejrzeć na necie.

A z kolejnych filmów do polecenia, Black Book. Bodajże holenderski film "oparty na faktach" o tamtejszym ruchu oporu podczas II WŚ, ze skupieniem na żydowską agentkę, graną przez zabiejaszcie śliczną Carice Van Houten.
Trochę komedii, trochę dramatu, trochę akcji, trochę explicit nudity, generalnie bardzo fajny, nietypowy film wojenny.

kol - 2009-12-11, 23:27

Oglądałem tę Czarną księgę.

Czy aktorka ładna? Na pewno w negliżu, cholernie kształtne cycki ;]
Film jest długi, treściwy i z zagadką. Ale oczywiście wybija się główną bohaterką - oglądanie jej działań, czasami bardzo odważnych, daje wiele satysfakcji.

Jvegi - 2009-12-14, 02:56

Dobra. Primo Equilibrium z Batmanem w roli głównej i Boromirem na początku. Ludzkość po III Wojnie Światowej decyduje, ze jedynym sposobem uniknięcia IV wojny jest zrezygnowanie z odczuwania emocji. Harmonia, wyciszenie, no feelings allowed.
Obywatele muszą obowiązkowo zażywać specjalny narkotyk, a tymi którzy się nie podporządkowują ( tzw. ruch oporu) zajmują się specjalne oddziały tzw. "mnichów". Christian Bale jest właśnie takim agentem.
W filmie jest masa bardzo fajnej akcji, sporo zrzynania z matriksa ( czasem aż do przesady, ale mimo to oryginalności w tym wszystkim nie brakuje). Bardzo przyjemny, mocny, momentami poruszający film s-f, jeden z ciekawszych jakie widziałem ostatnio.

A secundo film który obejrzeć należy, bo jest naprawdę niezwykły.
Gattaca
S-F social commentary, jak najbardziej na czasie, bo związany z modyfikacjami genetycznymi. Śledzimy losy Vincenta, naturalnie urodzonego, w świecie w którym tacy jak on są na marginesie społecznym, wyparci przez ludzi idealnych, zdrowych, silnych, genetycznie zaprojektowanych. No ale, że Vincent chce lecieć w kosmos, musi przezwyciężyć swoje ograniczenia, oszukać bezduszny system pełen obowiązkowych testów DNA ( pomaga mu w tym Jude Law) i udowodnić, że chcieć to móc. :smile:
Brzmi banalnie, ale zrobione jest po mistrzowsku.

Soul - 2009-12-14, 15:26

Ja polecam "Jaja w tropikach". Naprawdę za*ebista komedia parodiująca nie tylko kino sensacyjne i wojenne, ale przede wszystkim ukazująca durne zachowania aktorów i ekipy pracującej przy kręceniu. Warto obejrzeć !
Aeraldo - 2009-12-14, 20:07

Jvegi napisał/a:
Equilibrium

Chomik, obejrzałeś. :grin:

Kinem pierwszej klasy, które niedawno zawitało na mój ekran jest film "Ray".
To biografia jednego z najwybitniejszych muzyków soul, country, jazz i co jeszcze ślina na język przyniesie. Jeśli ktoś nie zna tej postaci, ...to niech się kurna wstydzi. :razz: Tak serio, to znacie na bank, tylko może niekoniecznie z nazwiska (youtube search).
Główną rolę zagrał Jamie Fox i wg mnie zrobił to doprawdy po mistrzowsku. I nie tylko wg mnie:
Najlepszy aktor pierwszoplanowy - Oscar
Najlepszy dźwięk - Oscar
Najlepszy film - nominacja
-.- reżyser - nominacja
-.- - kostiumy - nominacja
-.- - montaż - nominacja
Do tego Złote globy i cała reszta. W sumie 33. Było swojego czasu głośno o tym filmie, ale jak ostatnio nam sor puścił go na zastępstwie, to okazało się, że sam jeden go znam. Dlatego polecam tu i teraz.
Wracając - Jamie Fox niesamowicie oddał sposób zachowania się człowieka niewidomego. Jego miny, ruchy, przemieszczanie się. Jestem w stanie to ocenić, bo na co dzień mam styczność z osobami niepełnosprawnymi i dokładnie tak to wygląda. Tzw blindyzmy, jakby ktoś był zainteresowany.

Ray Charles to postać niezwykła. Ślepiec, który nie bał się wkroczyć pewnie w świat ludzi "normalnych". Co więcej - przyszedł i pokazał, że tak naprawdę on widzi więcej, niż cała reszta. Pełno jest w naszym świecie osób kalekich i fakt, że powodzi im się jak powodzi nie jest ich winą. Natomiast pokonać barierę niepełnosprawności i udowodnić, że jest się pełnowartościowym człowiekiem - to coś, co udaje się niewielu. A w branży takiej jak showbiznes to prawdziwa rzadkość.

W obrazie Taylora Hackforda obserwujemy karierę muzyka, który, z początku traktowany jak śmieć, pokonuje kolejne szczeble kariery, bije rekordy popularności, zostaje niekwestionowaną gwiazdą o nowatorskim podejściu do tworzywa muzycznego. Ludzie kochali jego i jego muzykę.

Niemalże przez całe życie borykał się z uzależnieniem od heroiny (udał się na odwyk parę lat przed śmiercią), miał kochanki, nieślubne dziecko, był wykorzystywany przez innych. Na pierwszym planie zawsze jednak była muzyka i miłość do niej pozwoliła mu przetrwać wszelkie życiowe porażki i wyjść z tego obronną ręką.
Chcecie zobaczyć film o pasji, pokonywaniu barier i pięciu się na szczyt dzięki ciężkiej pracy? Obejrzyjcie "Ray'a".
Btw To film muzyczny, ale nie musical. Jakieś 20% stanowią występy muzyka, co wcale nie jest małą częścią.

kol - 2009-12-24, 20:00

Millenium - mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet.
Dobry kryminał, mozna obejrzeć, jeśli ktoś ma ochotę na takowe. Bardzo charakterystyczna postać głównej bohaterki, pewna odtrutka na sztampowe wizerunki wszelkiej maści śledczych. Intryga również ciekawa, choć... trochę wydumana.

Chciałbym przeczytać książki Stiega Larsona.

kol - 2009-12-25, 11:55

Brat 1 i Brat 2, reżyseria: Aleksiej Bałabanow. W skrócie - po trosze takie rosyjskie odpowiedniki filmów Guya Ritchie (np. Lock, stock and two smoking barrels czy Snatch). Przymiotnik "rosyjski" niesie ze sobą wiele rosyjskich osobliwości (które mnie się podobały). Główny bohater, Daniła, to trochę taki urodiwy czy błażennyj (?), spokojny, tytan woli, opanowany, prosty. Zachwyca mnie jego charakterystyczny rys - bardzo lubi jeden zespół. Ponadto fabuła w porównaniu do brytyjskich filmów jest jednak powolniejsza i czasami mniej oczywista do załapania, ale to mnie też się podoba. Bardzo dobrze dobrano muzykę, jakieś ruskie rockowe piosenki, jest wyraziście. Ogólnie bardziej podobała mi się część pierwsza, druga wyemigrowała w trochę głupie strony... Dobrze się oglądało.
Jvegi - 2009-12-27, 02:01

Aeraldo napisał/a:
Chomik, obejrzałeś. :grin:
Zapomniałem o czymś? :curious:

Właśnie skończyłem oglądać Up, no i mam mieszane uczucia. Pierwsze 10 minut to jedna z najlepszych otwierających sekwencji w historii kina. Potężna, poruszająca historia, która wyciska łzy niemal na miarę When the Wind Blows.

Potem jest co innego. Film nadal jest pięknie zrobiony, ale zamienia się bardziej w film przygodowy, a przesłanie jak na mój gust jest wciskane trochę zbyt agresywnie (jak na film dla dorosłych, a na taki wskazuje początek). Może w kinie całe to podróżowanie jest bardziej emocjonujące, ale spodziewałem się czegoś trochę innego.

Generalnie, jak na film dla dzieci to jest to jedna z najlepszych animacji jakie widziałem. Dorośli mogą być nieco zawiedzeni po tak potężnym otwarciu, ale mimo wszystko ogląda się to z przyjemnością.

boro - 2009-12-30, 07:01

9.
Bardzo fajny, choć krótki bo jedynie godzinę z minutami trwa. W skrócie, apokaliptyczna bajeczka, której dzieciom bym nie polecił.
Nie ma seksu, niema krwi, ale jest tona złomu, salvage oraz wyśmienita animacja.

Yennyfer - 2010-01-03, 00:41

Byłam ostatnio na filmie Sherlock Holmes. Jak dla mnie, idealnie zachowane zostały proporcje między akcją a humorem, a i aktorzy poradzili sobie z kreacją bohaterów. Polecam każdemu, kto ceni sobie całkiem przemyślane, żartobliwe kryminały. :wink:
Jvegi - 2010-01-03, 01:34

Arealdo już to pisałem, ale jak ktoś nie oglądał ingloriusowych bastardów by the genius himself ( ja rozumiem, że po kill billach czy def prófach ktoś mógł go skreślić, ale to by był błąd), to ma pracę domową.

Niesamowite jak wielkim miłośnikiem kina jest Tarantino. Niesamowite jak niewielu twórców potrafi dostrzec co jest kwintesencją kina. Postacie, fabuła dialogi, orgazmistyczne eksperymenty muzyczne, zbliżeniowe i edycyjne... KINO, mołszyn pikczers, slightly nierealistyczny, ale jakże trafiający w tę abstrakcyjną cześć naszego człowieczeństwa sposób pokazania rzeczywistości...

Obejrzałem parę (naście) filmów w tym roku, które naprawdę mi się spodobały. Up, Taken, Star Trek, Watchmen, Drag Me to Hell... Wzruszenie, akcja, akcja, znakomite zdjęcia i akcja, trochę horroru, trochę komedii...

Nie o to chodzi w kinie. I to właśnie Tarantino, jako jeden z nielicznych twórców naszych czasów zdaje się rozumieć.

Bardzo polecam ten film.

kol - 2010-01-03, 01:43

Rozumiem, że mowa o Bękartach wojny?

Nie chcę tu o nim szczegółowo pisać, powiem o jednej rzeczy. Dialogi. Wolałem te takie bardziej uwolnione, jak we Wściekłych psach czy Pulp, może Jackie Brown. A w Bękartach już takie wolne nie są, bo tematyka wojenna jednak ciąży. Kwestia gustu, oczywiście.

Jvegi - 2010-01-03, 01:51

No bo kino dialogu to jest jedna kwestia, ale jak umiesz utrzymać te dialogi nie jako awangardę, off, odstępstwo od wzorca, ale jako część klasycznej sztuki, to jest dopiero osiągnięcie, które, ja bardzo dobrze rozumiem, nie wszyscy muszą docenić.

I żeby była jasność, to jest jeden z tych moich postów po paru piwach, więc używam wielu kwiecistych zdań, które mogą sprawiać wrażenie, że overhajpują the movie, ale całkowicie poważnie, Basterdzi to jest FILM. Nie wszyscy lubią FILMY, czego dowodem są boxofficowe wyniki drugich transformesrów, i ja to bardzo dobrze rozumiem, ale mi osobiście bardzo spodobał się sposób w jaki Tarantino zrealizował ten FILM.

Kinski - 2010-01-09, 03:15

Bękarty wojny to jeden z najsłabszych filmów Quentina. I w ogóle filmów.
Marne dialogi, sztuczne, teatralne i wydumane na siłę. Nie trzymają w napięciu i właściwie niewiele w nich ciekawego. Aktorstwo - rola Waltza zmanierowana do przesady. Kruger i reszta podobnie. Tylko Pitt i Schweiger trzymają poziom. Scenariusz nie zaskakuje. Film bazuje na jednym podstępnym haczyku - ogląda się go, bo mamy wrażenie, że zaraz coś się wydarzy. Coś ekstra, zapierającego dech, megazwrot, dialog. I dupa. Są przebłyski majstersztyku, ale tylko przebłyski. Historia ciekawa (alternatywna, więc się podoba), ale wykonanie to jakaś parodia, chaos i braki logiki. Groteskowe do przesady. Przerzucenie akcji do dialogów nie wyszło.

Jvegi - 2010-01-10, 17:47

"Avatar"- bo to dobry film jest, chociaż specyficzny.

Byłem na pokazie w 3D ( mój pierwszy film z okularami, więc porównania z innymi nie mam), spodziewałem się pięknego filmu ze słabą fabułą, ale raczej się zaskoczyłem.
Jasne, fabuła jest kompletnie przewidywalna od samego początku, a można by pomyśleć ,że przy trzygodzinnej projekcji to mogłoby być meczące, ale ja w ogóle tego nie odczułem.

Historia klasyczna do bólu, ale mimo wszystko piękna i opowiedziana w tak NIESAMOWITEJ FORMIE, że ogląda się to jak przepiękną, prosta bajkę. W prostocie w tym przypadku siła, i mam gdzieś co mówią haterzy, to było jedno z najbardziej poruszających kinowych doświadczeń w moim życiu.

Z drugiej strony ciekawe co by wyszło gdyby przy użyciu tej niesamowitej technologii ( animacja Na'vi to jeden z największych skoków technologicznych w historii kina i jeśli ktoś twierdzi inaczej to znaczy, że po prostu nie ogląda filmów z CGI) zrobić film nastawiony na fabułę... No ale to najwyraźniej niedaleka przyszłość 8-)

Aeraldo - 2010-01-10, 19:29

Cholera, drań mnie uprzedził. :wink:

Też Avatara tak pochopnie nie wrzucałbym do worka "nie polecam".

Powiem tak: dostałem dokładnie to, czego się spodziewałem, kupując w kasie bilet, a nawet trochę więcej. Tak jak Chomik napisał: Toż to bajka zwykła, na amerykańską modłę przerobiona. Nie jestem pewien, czy wolno traktować Avatara jako film "na poważnie". Czy naprawdę ktokolwiek z tu obecnych, którzy na Avatarze byli, miał jakieś wieści z kosmosu dotyczące powalającej na kolana fabuły? Nie sądzę. To imho miks Pocahontas, Ostatniego Samuraja (no, może jeszcze wścibił się wszędobylski happy end, ale już trudno).
'Pocahontas w kosmosie', powiecie. Ba! Ale jakie Pocahontas! Uważam, że ktoś, kto widział Avatara w 2d nie powinien się wypowiadać co do jakości produkcji, bo grafika to więcej, niż połowa jej sukcesu. Po raz pierwszy nie byłem bombardowany nachalnymi i tandeciarskimi efektami, do których twórcy zyskali dostęp, gdy otworzyły się drzwi do trzech wymiarów. Cameron wszystko podaje kulturalnie, w pełni profesjonalnie, dzięki czemu czujemy się w kinie jak w dobrej restauracji. Za to robi to tak widowiskowo, że zwala widza z fotela.
Myślę, że warto zobaczyć ten film, chociażby po to, by rzucić okiem, jakie postępy zrobiło kino w ostatnich latach. Główna zasada - oglądasz z dystansem, oglądasz z zachwytem.

Karanith - 2010-01-10, 20:02

Aeraldo - wchodząc na salę kinową nie miałem oczekiwań, poza tym jestem dość tolerancyjny. Film nie musi mnie zmiażdżyć fabularnie. Musi za to zrobić jakieś wrażenie, a Avatar nie robi dosłownie żadnego. Historia, postaci, dialogi - wszystko to jest zrobione na odwal się, przez co brak klimatu i emocji, odczuwalna jest natomiast obezwładniająca nuda. Komputerowa dżungla co prawda cieszy oko, ale efekty to za mało, by mnie zachwycić czy choćby zainteresować.

Jvegi napisał/a:
Z drugiej strony ciekawe co by wyszło gdyby przy użyciu tej niesamowitej technologii zrobić film nastawiony na fabułę...


Dlatego liczę na kontynuację (kontynuacje?) Avatara. Film zarobił już ponad 1,3 miliarda dolarów i pewnie niedługo wyprzedzi Titanica. Cameron więc będzie wolny od presji i zaryzykuje fabułę, która może nie spodobać się przedszkolakom.

Jvegi - 2010-01-16, 01:16

The Incredibles, czy tam Iniemamocni, jak kto woli. Zawsze myślałem, że to jeden z tych filmów Pixara w stylu Cars, czyli Disney'owska bajeczka, nic wartego uwagi. Potem goście z mojego ulubionego podcastu parę razy wychwalili go pod niebiosa, no i przed chwilą skończyłem go oglądać bo, im ufam.

No i mieli kurka rację... Myślałem, że pierwsza połowa Up to jest dorosła animacja, ale ten film bije na głowę i Odlot i Wall-ego. Już mniejsza o akcję, znaaacznie lepszą niż w choćby Avatarze, ale fabuła, smaczki, relacje między bohaterami, przemoc i zabijanie na ekranie, dubbing ( oryginalny), animacja... Coś pięknego :grin:
Zdecydowanie film dla dorosłych, z przesłaniem dla dorosłych, pisany pod dorosłych, Pixar rządzi, nie ma dwóch zdań.

Jacek G. - 2010-01-18, 21:26

Zauważyłem dziś w ramówce kanału kino polska, o 0:35, film "Lokis. Rękopis profesora Wittembacha" jeśli ktoś lubi, stare polskie, filmy kostiumowe o tajemniczym klimacie, to bardzo polecam. (przy okazji polecam przeczytać krótką powieść pod tym samym tytułem, która stanowiła podstawę do tego filmu autorstwa Prospera Mérimée)
Leoncoeur - 2010-01-18, 22:32

Avika dziś właśnie widziałem.
Filmw 3d miażdży.

Jak ktoś chce megaambitna fabułę, to zapraszam na projekcje kina niszowego. Ambitne fabuły kiepsko się sprzedają dla mas, bo przecietny ameryk'jakass'aniec tego nie zrozumie i film bedzie klapa finansowa.
W takich produkcjach liczą się efekty specjalne na ktore jest kasa jak jest pewnosc sukcesu komercyjnego.

Fabuła taka sobie film świetny.
Może i kiedyś będą ambitne filmy w 3D z takimi efektami specjalnymi, ale niepredko, dopiero gdy stosowanie takich efektow bedzie malo wymagajace w money.

Jest podzial na kino efektowne ale niezbyt glebokie i glebokie choc niezbyt efektowne i ja chcialbym by to sie utrzymalo, przynajmniej na razie.

Jvegi - 2010-01-18, 23:09

Fabuła jest jaka jest, bo przy takim budżecie nie można ryzykować i bawić się w District 9 na przykład ([ciach]). Jest prosto, schematycznie, ale przynajmniej nie jest głupio. Transformers 2 miał być może porównywalny budżet ( bo nadal nie wiadomo ile kosztował Avatar), a fabuła była po prostu bolesna, głupia, dziurawa i powodująca wymioty. Z dwojga złego wolę prostą, piękną bajkę niż parzące się psy.

A jako, że nadrabiam braki w klasyce, to obejrzałem sobie American Psycho z Batemanem w roli głównej ( jasnowidze normalnie). Piękny teatr jednego aktora, krwawo jak trzeba, przy pięknej muzyce, trzyma w napięciu. Kolejny przykład na to, że patrzenie na filmwebowe oceny mija się z celem ( Iniemamocni mają ocenę 7,23/10, a podobno to Amerykanie są głupi...)

Mimo, iż nie wnikamy w drogi zdobycia dóbr materialnych, pisanie o nielegalnych nie jest dozwolone i może w przyszłości (oprócz kasacji wpisu) skutkować warnem - N.

kol - 2010-01-18, 23:42

Większość zysków z tych hitów płynie chyba jednak z Europy?

Co do American Psycho - Jvegi, pamiętasz, Bale puszcza tam taki jeden rockowy kawałek, nie wiesz może, co to jest?

Leoncoeur - 2010-01-18, 23:44

kol napisał/a:
Większość zysków z tych hitów płynie chyba jednak z Europy?
Z tego co kojarze to chyba jednak stany
Jvegi - 2010-01-18, 23:50

Raczej tak po połowie, Avatar akurat w USA na razie niemal 500 milionów, a na całym świecie bodajże 1,63 miliarda.
kol napisał/a:
Co do American Psycho - Jvegi, pamiętasz, Bale puszcza tam taki jeden rockowy kawałek, nie wiesz może, co to jest?
"Hip to be square" by Huey Lewis, zresztą sam to mówi w filmie.
Jvegi napisał/a:
Mimo, iż nie wnikamy w drogi zdobycia dóbr materialnych, pisanie o nielegalnych nie jest dozwolone i może w przyszłości (oprócz kasacji wpisu) skutkować warnem - N.
Wybacz, nawet się zawahałem przed napisaniem tego co napisałem, ale regulaminu nie czytałem więc nie wiedziałem.

EDIT: przeczytałem, ani słowa o piraceniu tam nie ma, więc o warnie mowy być nie może :curious:

V. ADMINISTRATORZY I MODERATORZY:
(...) 4. We wszystkich sprawach spornych nie objętych tym regulaminem decydujący głos mają administratorzy i zastępujący ich moderatorzy.

Nero napisał powyższe po konsultacji ze mną - może z warnem to przesada, ale Drogi Chomiku - czyż nie znam Cię na tyle, by wiedzieć, że za jakiś czas znowu coś zasuniesz w ten deseń?;>
W każdym razie, proszę, unikaj takich konfesyj - m

darrion - 2010-01-19, 02:24

Jvegi napisał/a:
American Psycho ... Piękny teatr jednego aktora, krwawo jak trzeba, przy pięknej muzyce, trzyma w napięciu.

zgadzam się, rewelacyjny film z dużą dawką bardzo czarnego humoru
sceny z wizytówkami i ta z koncówki gdzie Bale biega po mieście i strzela do kogo popadnie, po prostu mistrzowskie;)

O Avatarze nie będę dużo pisał, po prostu kolejny fajny, ładny film, fabuła może i nie jest jakaś wybitna, ale w granicach przeciętnej się mieści. Film mógł być mroczniejszy, więcej krwi itp;) Ogólnie nic nadzwyczajnego, Pocahontas w kosmosie, ale trzeba przyznać że mistrzowsko pokazana;)

Za to polecam bardzo Imaginarium of doctor Parnassus, świetny film Terry'ego Gilliama. Jak przystało na tego reżysera fabuła jest pokręcona, a przy tym bardzo ciekawa, do tego świetnie dobrani aktorzy i to aktorzy z najwyzszej półki + młode talenty. Szczególnie dobrze wypadł Tom Waits, który wcielił się w rolę szyderczego diabła, a także Colin Farrell, co do którego przed seansem miałem największe obawy.
Jestem po prostu zachwycony tym filmem, na pewno jeden z lepszych jakie ostatnio widziałem. Wiele osób jednak twierdziło że film był strasznie nudny, moim zdaniem większość z nich nie zdawała sobie sprawy idąc na niego z czym będą mieli do czynienia, wybrali się pewnie tylko dlatego że jest to ostatni film Heath'a Ledgera...
Oby więcej takich filmów! Polecam!

Leoncoeur - 2010-01-19, 10:29

Jeszcze tylko o aviku dodam, że film ten jest wiele wart przez swój wykreowany świat, a świat wart jest tyle ile ma w sobie głębi.

Oto co się zaczyna dziać w kwestii Pandory i Na'Vi.
http://en.wikipedia.org/wiki/Na%27vi_language
Cameron wydał też książkę opisującą ten świat, kwestia czasu aż wyjdzie do tego RPG :)

Jvegi - 2010-01-23, 03:36

Wiem, że ciągle gadam o Iniemamocnych, ale dzisiaj ( wczoraj) kupiłem dvd, za 25 zyli, wydanie dwudyskowe i kurka matka postarali się z tymi dodatkami. Nie dość, że dodatków jest spokojnie na parę godzin, to wszystko jest nie tylko z napisami w paru językach ( włącznie z makers commentary [oboma]), to jeszcze są dubbingowane! Osobiście rzygam kiedy tylko słyszę polski dubbing, ale muszę dać propsy dla wydawcy za nie olewanie dodatków, takiej porządnej roboty chyba jeszcze nie widziałem, zwłaszcza za tak niską cenę ( jakby ktoś chciał kupić, co bardzo polecam, to w empikach raczej nie ma, ja kupiłem w Leclercu).

A co do tematu to w ramach przygotowywania się do bycia movie criticiem w Usastananach, oglądam filmy masowo, więc obejrzałem directors cut of Królestwo Niebieskie. Zwykłą wersje oglądałem dawno i nic nie pamiętam, ale podobno te dodatkowe bodajże 40 minut kompletnie zmienia film z midijokerowatości do IMHO całkiem porządnego pod względem aktorskim i kostiumowym dzieła, które choć długie to przyjemne. Z prawda historyczną nie ma to wiele wspólnego ( co wykazał obowiązkowy po każdym filmie historycznym rajd po wikipedii), ale chyba nie o to tu chodzi.
Legolas nie odrzuca, Kłaj gon Ginn jak zwykle świetny, Frost jest pięknie obrzydliwy, generalnie nawet jeśli ktoś nie lubi epickości to mamy tutaj masę ciekawych postaci, które po prostu kochamy nienawidzić. Do tego świetna muzyka, ładne zdjęcia i bolzy przesłanie, zwłaszcza w klimacie roku 2000 czwartego.

Film trochę ponad trzy godziny, ale ogląda się z przyjemnością i bez znużenia. Potop Hoffmana to to nie jest, ale zasługuje na obejrzenie. Direktorski cięcie przynajmniej.

Karanith - 2010-01-23, 07:23

Jvegi napisał/a:
podobno te dodatkowe bodajże 40 minut kompletnie zmienia film z midijokerowatości do IMHO całkiem porządnego pod względem aktorskim i kostiumowym dzieła


Przede wszystkim, te dodatkowe 40 (?) minut zmienia "Królestwo niebieskie" z filmu "bez sensu" w "z sensem". W wersji kinowej Balian był geniuszem-samoukiem, choć z fabuły wynikało, że jest tylko prostym wiejskim kowalem, a w reżyserskiej wszystko jest spójne, logiczne i tłumaczy jego umiejętności jako dowódcy/zarządcy/inżyniera/szermierza. Jedynym, co bym wywalił, to ostatni pojedynek między królem a głównym bohaterem - zupełnie zbędny.

Swoją drogą, Jvegi, przeglądasz może albo udzielasz się na forum Klubu Miłośników Filmu?

Jvegi - 2010-01-23, 07:25

Karanith napisał/a:
Swoją drogą, Jvegi, przeglądasz może albo udzielasz się na forum Klubu Miłośników Filmu?
Zaglądam na stronę regularnie, ale na forum nie byłem.
Jvegi - 2010-02-03, 12:46

Znowu film o którym byłem pewien, żem się wypowiedział. Przypadek Kieślowskiego. Jeśli ktoś lubi te filmy jak Biegnij Lola, Biegnij, Amores perros, takie podzielone na trzy cześci, to niech pamięta, że my, polski naród zrobiliśmy to pierwsi w tym właśnie filmie.

Linda za komuny biegnie na pociąg, zdąży, albo i nie zdąży, a wiele od tego zależy, na przykład czy będzie agentem z teczką czy nie.

A na poważnie, to jest to świetny film, który należy obejrzeć jak ktoś jeszcze tego nie zrobił. Do refleksji, zdecydowanie.

A właśnie jestem w 1/3 Casino Royale, i Bond daje czadu, zobaczymy jak będzie potem bo Bourne też się dobrze zapowiadał.

Jvegi - 2010-02-06, 21:04

Dobra, znowu coś do polecenia.

Primo-Marzyciele (The Dreamers). Lekko pornograficzny, z kazirodczym wątkiem. Gra tam Eva Green, laska Bonda z Kasyno Rojale, i widać tam wszystko. Jeśli potrzebujecie więcej rekomendacji, to jest to naprawdę dobry alternatywny film. Młody amerykanin, film buff, student w latach 60' studiuje we francji i poznaje "ciekawe" rodzeństwo. Wszystko w klimatach rewolucji kulturalno-politycznej, z naprawdę znakomitą muzyką z okresu. Zabawne, tragiczne, godne polecenia, jeśli nie odrzuca was "odrobina" "nienormalnych" i "niemoralnych" treści.

Jesteśmy w alternatywie, więc Pontypool. Zombie indie horror, w klimatach radio drama. Budżet niski, cała akcja ma miejsce w budynku stacji radiowej. Główną rolę gra Nite Owl I, a gra radiowca, który prowadzi swoją audycję, kiedy nagle występuje zombie outbrake. Telefony od spanikowanych słuchaczy, niepewność, dobra praca kamery, trzyma w napięciu mimo stagnacji miejscówkowej. Jeśli lubicie słuchowiska, to polecam, bo to jest naprawdę coś innego.

A na koniec Private Parts. Film o Howardzie Sternie, słynnym radiowcu. Miałem go kiedyś na VHS, właśnie zdobyłem go nieregulaminowo i dobre wspomnienia się zdecydowanie utrzymują. Większość postaci, łącznie z główną rolą, grane są przez samych zainteresowanych. Śmieszne, dobrze zagrane, jeden z najlepszych bajopików jakie widziałem.

kol - 2010-02-12, 00:05

Obejrzałem sobie nowego Sherlocka.

Dobry film, ciekawie ujęto stosunki między Watsonem a Holmesem, choć mam wrażenie, że gdzieś to już widziałem -> House i Wilson jak malowani.
Sama zagadka - no, niestety - słabo, ale siła filmu gdzie indziej. Bardzo dobrze rozpisano dialogi, kilka razy szczerze się pośmiałem.
Solidny film.

Havaran - 2010-02-12, 20:58

Polecam film K-Pax, jest bardzo ciekawy. Opowiada o osobie z innej planety o nazwie K-Pax , która trafia do szpitala psychiatrycznego, gdzie tamtejszy doktor próbuje się dowiedzieć kim ta osoba jest. Jakby ktoś chciał obejrzeć ten film, to będzie leciał jutro na TVN o 21.05. :razz:

Filmu nie oglądałem, ale już wiem, o co chodzi. Takie rzeczy się spojleruje.

Ok, sorka ;]

Pavlus - 2010-02-12, 21:12

Avalon! Obejżyjcie go z perspektywy "nie oglądam tego dla efektów" a docenicie ten obraz^^

A taka druga propozycja. I nie śmiać się ze mnie:P - Godzilla z 1954 roku- pierwszy o bodaj najlepszy z Kajiu Movies przerastający powagą pozostałe dzieła, które wyrosły na fali popularności przerośniętego, gumowego gada:P Polecam oczywiście nie wersję amerykańską "Godzilla king of the monsters" tylko oryginalną japonką Gojirę:)

morgan - 2010-02-13, 08:53

Havaran napisał/a:
K-Pax

Hmm, zakończenie, jak to uczyli - mnie przynajmniej - na polskim, ma charakter otwarty i tak naprawdę w ogóle nie jest przesądzone co się dzieje z gościem...
Aczkoleiwk film faktycznie ciekawy (z tym, ze nijak ma sie do książki, która zresztą jest pierwszą częścią trylogii) - jak chyba wszystkie z Kevinem Spacey'im z przełomu tysiąclecii - American Beauty, Confidential L.A. i Usual Suspects... Szkoda, ze porzucił naprawdę dobre kino, na rzecz chałtury...
Pavlus napisał/a:
Avalon!

Nigdy nie lubiłem Foremniakowej, a po Mam talent nie trawię...
Co do tego filmu - kiedy wyszedł mieszkałem akurat na Węgrzech i Istvan - mój ówczesny współlokator - pewnego dnia mówi, ze ma polski film, a właściwie polsko-japoński - byłem w szoku... Po obejrzeniu też - 1. wspomniana Foremniak w kruczoczarnych włosach - to trzeba zobaczyć, 2. naiwność i płytkość scenariusza, 3. antygrowy wydźwięk filmu - sam znałem człowieka, który przez pełne 2 lata codziennie napieprzał w "Kłeja" (III) po 18-20 h/doba i wiem, ze (jak ze wszystkim zresztą) nadużywanie przynosi opłakane skutki - ale pójdzie jaki ramol (albo i w TV obejrzy) na to do kina ip otem latorosli będzie marudzić...
Obejrzeć można, żeby zobacyzć jak koncertowo zepsuć coś co mogło byc naprawdę niezłą fabułą (aczkolwiek podobne motywy już były - nawet w PL mozna się doszukiwac pewnych aspektów w o ile dobrze pamiętam Łowca ostanie starcie - aczkolwiek byłem na tym w kinie - bez mała dwie dekady temu, więc nie gwarantuję, że pamiętma to dokładnie) - bo sama idea była niezła, niestety wykonanie (i scenariusz) - tragiczne - począwszy od dialogów, które zostały rozpisane drewnianie (m.in. po to, by umozliwić komfortowy dubbing japoński), poprzez sztuczną grę aktorów, na zajmującej przynajmniej połowę czasu filmu beznadziejnej grze kończąc (poza jednym i to ktrótkim pacyfikowaniem miasta, ciągle włóczą się po jakichś jeb***ch polach - noż ile można?

Co do Basterds - powiem szczerze, że po obejrzeniu miałem mieszane uczucia i Kinski ubrał je w słowa nieomal idealnie... No bo np. ta rozmowa z mleczarzem - świetna, ale potem - co rozdział - większe rozczarowanie, zwłaszcza scena finałowa w kinie - żenada po maksie...
Problem z tym filmem jest jednak taki, że reżyserował go Tarantino - o ile wiekszosć reżyserów przyjelibyśmy z okrzykiem - ależ dobry film, może od niego zacznie się czas (i tu nazwisko), o kilkunastu powiedzielibyśmy - nieźle, nieźle, o tyle Pan Quentin nauczył nas Oczekiwać... Że każdy jego film będzie arcydziełem - ja akurat niezbyt lubię - owszem uwielbiam Pulp Fiction, na Kill Billu zasnąłem ,bo mnie po prostu znudził, Reservoir Dogs też mi jakoś specjalnie nie podszedł możne przez ten naciągany i odpychający swoją sztucznością garaż/scenę finałową itd. ale większość uważe je za arcydzieła, tak więc oczekiwania sięgają zenitu, a otrzymuje się film całkiem przeciętny...

A coś od siebie - dwa filmy z Leonardo Di Caprio - przyznam się, że mój stosunek doń z biegiem czasu mocno wyewoluował - kiedyś (za Człowikea w żelaznej masce a zwłaszcza za żałosnego Titanica) go nie znosiłem, byłem skłonny obrzucać najgorszymii z inwektyw (może dlatego, że moja siorka go lubiła - za Romeo + Juliet głównie) - uważałem, że stoczył sie w otchłań zupełnej komerchy po pamiętnym Co gryzie Gilberta Grape'a (What's Eating Gilbert Grape)... Dopiero Departed zmienił moje zdanie - naprawdę mnie wciągnął, drugi to kilka lat wcześniejszy Catch Me if You Can (złap mnie jesli potrafisz) - może niezbyt ambitne, ale widac było ,że czuje rolę... Niestety ma (i zapewn miece będzie) skłonność do przeplatania tego szajsem (Blood Diamond, a zwłaszcza Aviator), ale taka widac jego mianiera...

Jvegi - 2010-02-16, 20:19

Bastardzi dzielą. Dla niektórych zawód, dla niektórych najlepszy film roku. Przy takiej polaryzacji, nie ma chyba sensu się kłócić, let's move on with our lives.

Będzie klasyka. The Warriors z 79'. Miasto opanowane przez gangi a'la Mechaniczna Pomarańcza. Tytułowy gang niesłusznie oskarżony o zabójstwo duchowego lidera podziemia, Cyrusa, ścigany przez policję i każdego klowna w mieście, zmuszony zostaje do ucieczki przez mroczne ulice zdegenerowanego miasta, celem dostania się na swoją dzielnicę. Po 30 latach może trochę śmieszniejszy niż zamierzano, ale ogląda się to bardzo przyjemnie.

A z nowszych rzeczy to obejrzałem 300. Zaskakująco fajny film. Mówi się, że to jest gay porn, ale wszystkie te oleiste klaty z seksem nie mają wiele wspólnego i potrzeba imho sporo złej woli, żeby na tym kończyć szufladkowanie.
Jest brutalnie, jest zabawnie, jest bardzo ładnie graficznie. Jak na 2 godziny to nie nudzi.

Pavlus - 2010-02-17, 14:24

morgan napisał/a:

Pavlus napisał/a:
Avalon!

Nigdy nie lubiłem Foremniakowej, a po Mam talent nie trawię...
Co do tego filmu - kiedy wyszedł mieszkałem akurat na Węgrzech i Istvan - mój ówczesny współlokator - pewnego dnia mówi, ze ma polski film, a właściwie polsko-japoński - byłem w szoku... Po obejrzeniu też - 1. wspomniana Foremniak w kruczoczarnych włosach - to trzeba zobaczyć, 2. naiwność i płytkość scenariusza, 3. antygrowy wydźwięk filmu - sam znałem człowieka, który przez pełne 2 lata codziennie napieprzał w "Kłeja" (III) po 18-20 h/doba i wiem, ze (jak ze wszystkim zresztą) nadużywanie przynosi opłakane skutki - ale pójdzie jaki ramol (albo i w TV obejrzy) na to do kina ip otem latorosli będzie marudzić...
Obejrzeć można, żeby zobacyzć jak koncertowo zepsuć coś co mogło byc naprawdę niezłą fabułą (aczkolwiek podobne motywy już były - nawet w PL mozna się doszukiwac pewnych aspektów w o ile dobrze pamiętam Łowca ostanie starcie - aczkolwiek byłem na tym w kinie - bez mała dwie dekady temu, więc nie gwarantuję, że pamiętma to dokładnie) - bo sama idea była niezła, niestety wykonanie (i scenariusz) - tragiczne - począwszy od dialogów, które zostały rozpisane drewnianie (m.in. po to, by umozliwić komfortowy dubbing japoński), poprzez sztuczną grę aktorów, na zajmującej przynajmniej połowę czasu filmu beznadziejnej grze kończąc (poza jednym i to ktrótkim pacyfikowaniem miasta, ciągle włóczą się po jakichś jeb***ch polach - noż ile można?

Co do Basterds - powiem szczerze, że po obejrzeniu miałem mieszane uczucia i Kinski ubrał je w słowa nieomal idealnie... No bo np. ta rozmowa z mleczarzem - świetna, ale potem - co rozdział - większe rozczarowanie, zwłaszcza scena finałowa w kinie - żenada po maksie...
Problem z tym filmem jest jednak taki, że reżyserował go Tarantino - o ile wiekszosć reżyserów przyjelibyśmy z okrzykiem - ależ dobry film, może od niego zacznie się czas (i tu nazwisko), o kilkunastu powiedzielibyśmy - nieźle, nieźle, o tyle Pan Quentin nauczył nas Oczekiwać... Że każdy jego film będzie arcydziełem - ja akurat niezbyt lubię - owszem uwielbiam Pulp Fiction, na Kill Billu zasnąłem ,bo mnie po prostu znudził, Reservoir Dogs też mi jakoś specjalnie nie podszedł możne przez ten naciągany i odpychający swoją sztucznością garaż/scenę finałową itd. ale większość uważe je za arcydzieła, tak więc oczekiwania sięgają zenitu, a otrzymuje się film całkiem przeciętny...


O wielka mystro! Ja napisałem Avalon^^ lol chodziło mi o podobną nazwę. AVATAR oczywiscie, nie wiem jakim cudem przekręciłem na nieszczęsnego Avalona:P

Caladan - 2010-02-17, 18:06

Ostatni obejrzałem Pomóż mi wejść. Bardzo nietypowy horror, który naprawdę mnie zaskoczył i dał więcej do myślenia niż przestraszył.
Aeraldo - 2010-02-17, 19:20

Zapomniałem o tym napisać wcześniej, ale gorąco... nie właściwie lepiej pasuje tu z zimną krwią polecam polską produkcję pt. "Dom zły". Odskocznia od ogólnodostępnej kinowej sieczki, czy baśniowych obrazów a la Alice in Wonderland, czy Parnassus.

O czym toto? Czasy głębokiego komunizmu. Mężczyzna wraca wraz z oddziałem milicji na miejsce straszliwej zbrodni sprzed lat, by ukazać jej kulisy i... oczyścić się z zarzutów. Problem w tym, że tak naprawdę nikomu wcale nie zależy na odkryciu prawdy, a zarzuty są już z góry przygotowane, w związku z tym działania milicjantów tylko formalnie można określić śledztwem.

Kino mocno traumatyczne, dające do myślenia. Ukazuje totalitarny system z tej drugiej, pozbawionej Misiowych absurdów strony. Niesamowicie zagrany, ciekawie wyreżyserowany, (choć jak się domyślam budżet miał niewielki - całość rozgrywa się w dwóch miejscach zaledwie, a i to pierwsze widzimy tylko przez chwilkę). Cholera... Naprawdę warto. W moim osobistym odczuciu to najlepszy film, jaki widziałem w 2009 roku.

Arcydzieło... na które w życiu nie wybrałbym się drugi raz.

kol - 2010-02-17, 19:34

Sprzed lat? Na pewno?

Co do systemu totalitarnego - radzę w ogóle w takim kontekście tego nie rozpatrywać, bo jest on do bólu oklepany - czas akcji jest, jaki jest. Ja wolę widzieć w tym kryminał, z zje**nymi realiami.

Dodam jeszcze, że muzyka jest dobra, tzn. taka, że jej koniec witałem z ulgą.

Aeraldo - 2010-02-17, 20:06

kol napisał/a:
Sprzed lat? Na pewno?

Zmienia się wygląd zewnętrzny głównego bohatera, więc wywnioskowałem, że i czasu trochę minęło.
kol napisał/a:
Co do systemu totalitarnego - radzę w ogóle w takim kontekście tego nie rozpatrywać

Dlaczego niby? Jeżeli chodzi o sceny śledztwa, kontekst jest bardzo ważny. Przecież w demokratycznym państwie nie byłoby możliwe takie zakończenie historii... chyba.

kol - 2010-02-17, 20:24

Państwo totalitarne - od razu jakies skojarzenia z walką o wolność, praniem mózgów, nowomową czy łamaniem praw człowieka. I całkiem niepotrzebnie, jak dla mnie. Film mógłby się dziać i za Władysława Hermana, system musi być jak ten tytułowy dom - zły.
Ale to moja interpretacja (oczywiście, wybranie takiego momentu dziejowego o czymś świadczy, lecz chyba tylko z powodu jego bliskości w czasie go wzięto).

Jvegi - 2010-02-19, 20:13

Jeden z dwóch moich ulubionych filmów podawałem w bodajże dwóch tematach, ale jakoś się jeszcze o nim nie rozpisałem.

John Hughes jest bohaterem ludzi po trzydziestce wychowanych w Usastanie. Jest także moim bohaterem, chociaż lata 80'te znam tylko z opowieści.
Twórca takich filmów jak 16 Candles i Weird Science ( klasyka obowiązkowa) stworzył 25 lat temu film pod tytułem The Breakfast Club.
Sportowiec, rebel, księżniczka, kujon i dziwaczka odrabiają szlaban w sobotę w pustej szkole. Kamera przez większość filmu siedzi sobie w jednej klasie, cały film opiera się na dialogach i konfrontacjach pomiędzy piątką nastolatków z zupełnie różnych na pierwszy rzut oka światów. Prosta historia o konflikcie pokoleń, alienacji, presji i sztucznych granicach. Do tego świetna muzyka i nienaganne aktorstwo.

Widziałem ten film przynajmniej kilkanaście razy. Jeśli ktoś go nie widział, albo skreślił jako amerykański film highschoolowy, to niech naprawi swój błąd.

Aeraldo - 2010-02-22, 23:30

Nie wiem, czy ktoś już o tym pisał, bardzo możliwe.

Miasto Boga/ Cidade de Deus

Slumsy Rio de Janeiro, miejsce, w którym dzieci z podstawówki noszą przy sobie broń, a zginąć można za byle błahostkę. Marzenie młodych ludzi to zostać "bandytą"... jak ich ojcowie. A cel w życiu? Pomścić tych, którzy zginęli przed nimi. Pośrodku tego wiru bezsensownych śmierci i ciągłej ucieczki przed policją i innymi gangami nagle pojawia się nasz bohater. Wcale nie ma ochoty awansować w przyszłości na lokalnego dilera, lubi za to... robić zdjęcia. I chce zostać zawodowym fotografem, chociaż nawet nie ma własnego aparatu. Czy uda mu się wyrwać z tytułowego Miasta Boga?

Szczerze polecam ten obraz. Zrobił na mnie ogromne wrażenie. Oprócz pełnego zwrotów akcji scenariusza, który obfituje w sceny jakie nie mogłyby zaistnieć nigdzie indziej na Ziemi, na uwagę zasługuje nieprzeciętna reżyseria i montaż filmu. Wielokrotnie zresztą za to odznaczonego.

Jvegi - 2010-02-23, 08:42

Aeraldo napisał/a:
Nie wiem, czy ktoś już o tym pisał, bardzo możliwe.

Ze trzy razy.

Ja jako Lublinianin i powiedzmy-że-fan-zombiech chciałbym polecić bardzo undergroundowy film "Lublin Żywych Trupów".

To wspaniałe dzieło cinematographi widziałem po raz pierwszy na Falkonie z tłumem ludzi. Możliwe, że jak ktoś nie zna scenografii, aktorów etc. to nie załapie wszystkich śmiesznych rzeczy, ale co tam.

Film dostępny jest tutaj: http://dte.visarcana.pl/dead.php . Jest na Youtubie, ale w badziewnej jakości. Nie żałować tych 250 mb miejsca na dysku proszę, obraz jest ich wart.

Jvegi - 2010-03-06, 21:20

Uwielbiam stop motion. Obejrzałem sobie "Corpse Bride" ( gnijąca panna młoda) i naprawdę mnie trafiło. Film nie jest idealny jeśli chodzi o scenariusz, trochę zwalnia w 3/4, jest trochę za krótki, ale mimo wszystko jest to na pewno coś wyjątkowego.
Animacja jest piękna, styl typowo Burtonowski, ale jednak mnie nie znudził. Ten film ma dwie wspaniałe cechy. Primo piosenki. Ten kawałek nie opuszcza mego łba. Secundo co przez pewien czas mi przeszkadzało... tytułowa bohaterka jest basicly zombie, z robakiem w oku, bezmięsną ręką... No trup po prostu... Ale mimo to jest piękna. Szokujące, intrygujące. Ten jeden motyw sprawia, że warto obejrzeć ten film. Zdecydowanie do filozoficznej refleksji.

Po drugie Toy Story. Film widziałem dwa razy w kinie za dzieciaka i wspomnienia miałem mgliste. Odświeżyłem go sobie wczoraj i byłem zszokowany. Przede wszystkim jak bardzo wiekoodporny jest to film. Bawi nawet bardziej niż wcześniej, pełen jest motywów z dorosłych komedii. Ogląda się wspaniale i bez wrażenia, że jest to film skierowany do under ten years olds.
No i główny bohater. Jako młody łiper snaper chyba to przegapiłem, ale Woody jest dupkiem. Samolubny gnojek bez kręgosłupa, praktycznie do ostatnich dziesięciu minut filmu. Bardzo ciekawa sprawa, nietypowy zabieg, nawet w filmach "dla dorosłych".
Jutro zamierzam obejrzeć drugą część, którą niektórzy uważają za obok aliens i imperium kontratakuje, za najlepszy sequel ever. Pamiętam, że w kinie byłem wniebowzięty i nie mogę się doczekać aż sprawdzę czy spojrzenie dojrzalszym okiem będzie tak samo orgazmistycznie zaskakujące.

Cuttooth - 2010-03-14, 01:11

Obejrzałem sobie niedawno "Serious mana", czyli najnowsze dziecko braci Coen. Jest to tragikomedia, opowiadająca historię wykładowcy, którego życie nagle wywraca się do góry nogami - jedno po drugim kolejne nieszczęścia obracają jego dotychczasowe życie w perzynę. I tyle. Akcji w filmie nie ma prawie wcale. Cała historia toczy się dość sennie, nie mniej ciężko od niej się oderwać, ze względu na całą galerią osobliwości, jaką Coenowie zgromadzili na ekranie - takiego cyrku indywidualności nie było w ich filmach chyba od czasów "Big Lebowskiego". Każda postać jest "jakaś", i to głównie ich osobliwość wywołuje salwy śmiechu. Bardzo dobrym zabiegiem było zatrudnienie niemal samych amatorów i debiutantów wśród aktorów. Film dość mocno symboliczny, szczególnie wiele nawiązań do kultury żydowskiej (w ogóle cała akcja filmu dzieje się właśnie w środowiskach żydowskich) a sam film zaczyna się czymś na wzór "przypowieści". Bardzo ciekawe zakończenie również, takie zupełnie nieholiłódzkie... Polecam.
Jvegi - 2010-03-16, 20:03

Bonnie and Clyde. Film stary, ale cholernie dobrze się trzyma. Historia prosta, podobno bardzo prawdziwa historycznie, generalnie fabularnie jest majstersztyk.

Ale to co najbardziej zaskakuje to montaż i gore. Pościgi są mega dynamiczne, a krew leje się tak realistycznie, że mnie osobiście robiło się trochę niedobrze (a oglądać mogę wszystko). Klasyk z tych nieśmiertelnych.

kol - 2010-03-20, 15:28

Obejrzałem Białą wstążkę, niesamowity film.

Czarnobiały obraz, brak muzyki, ale dźwięk świetny, tyle różnych odgłosów świata, który przeminął, tj. Niemiec z 1913-14 roku.
Przy tym filmie poczułem się naprawdę wolny, nie zamknął się żadnym schematem, w nic się i mnie nie wtłoczył, niesamowite. Gorąco polecam.

Jvegi - 2010-03-21, 20:25

United 93.
Rekonstrukcja wydarzeń z 11 września, przede wszystkim na pokładzie lotu 93 United Airlines. Bardzo mocny film. Oczy wilgotniały mi tylko na kilku filmach, ten jest jednym z nich.

Leoncoeur - 2010-03-22, 01:58

Dzis po raz kolejny polecieli "Swięci z Bostonu". Za każdym razem zakochuje się w tym filmie. Dialogi, wymowa filmu, konstrukcja (wymiata!), gra aktorska.
mrrrrrrrr....

musze obejrzec czesc 2 (Dzien wszystkich swietych).

Jvegi - 2010-03-25, 22:33

Za dużo filmów oglądam...

Przede wszystkim, jeden z najlepszych filmów jakie widziałem w ostatnich latach Prestige. Jeśli oglądaliście iluzjonistę, to na pewno chcielibyście obejrzeć lepszy film w podobnej tematyce, bo iluzjonista był kiepski. Prestiż to historia dwóch iluzjonistów skonfliktowanych na maksa. XIX wiek, iluzja miesza się z techniką, jest kryminał, jest nieliniowa narracja, jest napięcie, jest masa zwrotów akcji i coś co pomaga zrobić z tego filmu ideał ACTING! Mamy Christiana Bale, mamy Hugh Jackamana, mamy Davida Bowiego, mamy Micheala Caine'a, mamy Scarlet Johanson (walić meganke, nie ma goretszej aktorki niz Scarletka), Rebbeca'ę Hall ( brunetkę z "Vicky, Cristina, Barcelona" - też polecam), generalnie ekipa gwiazdorsko-utalentowana do trzeciej potęgi. coś pięknego.

Snatch. Komedia gangsterskich pomyłek. Bradd Pitt po raz kolejny udowadnia, że jest cholernym geniuszem. Bardzo oryginalny, zarówno w nakręceniu jak i fabule. Zabawny, brutalny, rozrywkowy. Może troszeczkę forma ponad treścią, ale zdecydowanie warty obejrzenia.

A z klasyków to Deliverence. Grupa znajomych udaje się na spływ kajakowy w krainie redneckiego incestu, i ciekawa wycieczka zamienia się w walkę o przetrwanie, kiedy paru ciołków rodem z Kaznodziei postanawia wtrącić swoje gwałcące i strzelbowe trzy grosze. Trzyma w napięciu, bardzo ładne zdjęcia i sporo b mocnych motywów. Zdecydowanie zestarzał się w paru miejscach ( montaż ssie kompletnie momentami), ale mimo wszystko ogląda się z nerwową przyjemnością.
Bardzo chciałbym zobaczyć remake.

morgan - 2010-03-25, 22:39

Jvegi napisał/a:
bo iluzjonista był kiepski

a mi się podobał i tyle... Przede wszystkim z racji realiów i innej wersji słynnej historii z pałacu Meyerlink;)
Jvegi napisał/a:
Prestige

czy ja wiem - książka lepiej to charakteryzuje (choć rózni się od filmu, bądź raczej film od niej;P) od jakieś 60%, w filmie tytułowy prestiż został nieco sknocony... Ale to kwestia gustu...
Jvegi napisał/a:
Snatch

W porównaniu do wsześniejszego filmu Guya Ritchie - Lock, stock and two smocking Barrels - żenada, bo słabizna...

Jvegi - 2010-03-25, 22:49

morgan napisał/a:
a mi się podobał i tyle...
Proszę bardzo, ja się raczej nudziłem, chociaż zły nie był. Może zasługuje na drugie obejrzenie.
morgan napisał/a:
czy ja wiem - książka lepiej to charakteryzuje
Książki nie czytałem, a jak się zna fabułę to inaczej zupełnie się film odbiera (coś jak z Potterami). Sporo ludzi nie lubiło Pachnidła z tego samego powodu.

A Lock, stock and two smocking Barrels nie oglądałem, ale dzięki za rekomendację. A co do dziwności Snachowatej to Fantastic Mr. Fox opiera się niemal wyłącznie na dziwności i wychodzi na tym znacznie lepiej niż Snatch. No ale Brad Pitt automatycznie podnosi dla mnie każdy film o jedną gwiazdkę.

morgan - 2010-03-27, 16:05

Jvegi napisał/a:
Może zasługuje na drugie obejrzenie.

Wątpię... Nie sądze, by Tobie akurat miał się spodobac, po prostu rozmijamy się w oczekiwaniach...

Co do Prestige'u - co mnie ujęło w tej historii najbardziej, to fakt, że Tesla był postacią w 100% autentyczną i faktycznie zajmował się wynalazkami, prądem itd.;)

morgan - 2010-03-29, 18:30

Leoncoeur napisał/a:
"Swięci z Bostonu"

Też lubię... Dzięki Tobie dowiedziałem się ,że istnieje dwójka, aczkolwiek - po jej obejrzeniu - myslę, że wolałem stan błogiej nieświadomości... Po prostu tragedia...

Jvegi - 2010-04-02, 18:16

morgan napisał/a:
W porównaniu do wsześniejszego filmu Guya Ritchie - Lock, stock and two smocking Barrels - żenada, bo słabizna...
Obejrzałem, faktycznie świetny. O ile Snatch to była głównie forma, to tutaj tak kipi od treści, że aż miło.

A przed paroma godzinami skończyłem oglądać kolejnego klasyka, The Great Escape. Zawsze myślałem, że to komedia jest, a to cholercia bardzo rzetelny, mocny, niedający się zaszufladkować, film wojenny. Prawie trzy godziny, a nie nudzi się ani przez chwilę, co rzadko można powiedzieć o starych filmach.
Jedyne do czego mógłbym się przyczepić, to bardzo niefortunny montaż w ostatnim akcie
(bezpośrednie przejścia od poruszających scen śmierci kolejnych postaci, do pościgu motorowego ze skocznym main themem). No ale to pierdółka jest.

A tak na szybko, Slumdog Millionare za dwie dyszki jest w empiku, postanowiłem sprawdzić czy zasłużył na te wszystkie Oscary i imho zasłużył. Mocne kino, świetnie nakręcone, muzyka bezbłędna, aktorstwo top notch, zdecydowanie polecam.

Almateria - 2010-04-11, 14:25

Jak wytresować smoka! ^^ Jest świeetny, ma smoki, i wikingów, i ten smok główny jest taki sekszy, i nawet Obowiązkowy Wątek Romantyczny nie przeszkadza ^^
Jvegi - 2010-04-17, 21:35

Kick-Ass

Film rządzi. Początek był trochę przydługi, ale to pewnie skutek tego, że czytałem pierwsze zeszyty, więc znałem już cały orgin. Zabawa zaczęła się po jakichś trzydziestu minutach, kiedy film odszedł trochę od pierwowzoru i zaczął wchodzić w fazę "tego-nie-czytałem".

Generalnie mamy tutaj mieszankę komedii, czarnej komedii, kina gangsterskiego, highschoolowego romansidła, dramatu i przede wszystkim KINA AKCJI. O ile komedię mogą dla niektórych zepsuć tradycyjnie szajsowe napisy, to akcja wgniata w fotel. Takich pięknych, świetnie nakręconych, szybkich i cholernie brutalnych scen nie widziałem od bardzo dawna. Tylko dla nich warto zapłacić za bilet.
Ale poza akcją mamy też bardzo dobre sceny dramatyczne, gangsterskie, a także w dużej części, komediowe. I wszystko zagrane jest top notch. Chloe Moretz już nie raz dawała czadu, ale tutaj przekracza to wszelkie granice. Sama postać miała masę potencjału (11-letnia maszynka do mielenia mięsa), ale ta dziewczyna nie tylko go wykorzystała, ale dodała od siebie przynajmniej drugie tyle zaje*istości.

Poza tą gwiazdą mamy Cage'a, który zdecydowanie wrócił tymczasowo do formy, McLovin po raz kolejny udowadnia, że umie grać, a odtwórca głównej roli też daje radę ( chociaż w porównaniu z resztą wypada czasami trochę blado).

Nie dajcie się zmylić reklamom. To nie jest komedia. To jest całkowicie oryginalny, niezależny ( na co warto zwrócić uwagę), nie dający się łatwo zaklasyfikować film, który naprawdę potrafi nieźle skopać tyłek. Tylko pamiętajcie o tej przemocy, zwłaszcza jeśli ktoś chciałby zaprowadzić na seans gówniarzy ( przede mną siedziało dwóch 10-cio latków bez opieki... Musieli kupić bilet i przejść przez biletera... To jest kur*wa skandal :evil: ).

kol - 2010-04-24, 20:40

In the Valley of Elah
Tommy Lee Jones jako ojciec żołnierza, który wkrótce po powrocie z Iraku zaginął. Ojciec, były żandarm wojskowy, rusza, aby go odszukać.
Jest to film, w którym wojna jest przede wszystkim w pewnym oddaleniu, jako zbiór przeżyć i przyczyn, co filmowi wychodzi na dobre. Jest to trochę kryminał, aczkolwiek po większości dramat. I nie jest tu najdramatyczniejsza ta wojna i jej skutki, ale ów ojciec grany przez Jonesa. Surowy i bardzo konkretny, aczkolwiek nie robiący do tego żadnej filozofii. Postać zupełnie niekonwencjonalna, nie musiałem przeskakiwać filmu ani razu. Film naprawdę polecam.

Aeremar - 2010-04-24, 22:07

Ostatnio obejrzałem trzy filmy z 2009 r.
The Road - ojciec z synem przemierzają postapokaliptyczną Amerykę. Wszystko ładnie, gra aktorska na najwyższym poziomie. Tylko jedno mi się nie podobało, mianowicie brak sensownego zakończenia. Idą, idą i koniec. Film ogólnie dosyć smutny i przytłaczający, momentami przerażający. 7/10

Gamer - świat w przyszłości, ludzie grają w gry, w których sterują innymi ludźmi, a zły charakter próbuje opanować umysły ludzkości. Nie polecam. 4/10

The Hurt Locker - kolejny dobry film wojenny, ale jeśli spodziewacie się innowacyjności lub świeżego podejścia do tematu to się raczej zawiedziecie. Szkoda, że muzyki w tym filmie praktycznie nie ma. Można obejrzeć, ale na pewno nie jest to film wybitny. 8/10

kol - 2010-04-24, 23:41

Ja The Hurt Lockera zrozumiałem dopiero pod koniec, tzn. wyrobiłem sobie rozumienie. Dobry film.

Obejrzałem Generała Nila. Akurat mam taki nastrój, że nawet mi się podobał. Martyrologii i patriotyzmu trochę za dużo, ale tylko trochę. Film dwa ma plusy: samą postać generała, niegłupi wg mnie człowiek, oraz muzykę, stylizowaną na jakąś antyczną chyba, przez co film się ładnie odpolszczał, a nabierał cech jakiejś tragedii Eurypidesa. Można obejrzeć.

Jvegi - 2010-05-07, 12:24

Obejrzałem ostatnio sporo filmów, ale tylko kilka z nich zasługuje na więcej niż jedno zdanie, więc wypowiem się o ostatnim.

Phone Booth
Colin Farrel gra dupka, karierowicza, semi-expensive sjut łerin lajera, który zostaje uwięziony w budce telefonicznej ( drzwi ma otwarte, ale Jack Bauer trzyma go na muszce snajperki). Mimo ograniczonej lokacji, mamy tutaj gamę ciekawych postaci ( żona, dziewczyna, asystent, znerwicowany policjant etc.). Generalnie jest to show samego Farrela, genialnego Kiefera Sutherlanda ( gra praktycznie tylko głosem, ale co to za gra!), doprawiony otoczką głębokich statystów. Trzyma w napięciu, zaskakuje i zdecydowanie nie nudzi. Trwa toto tylko 81 minut, ale potencjału jest na przynajmniej dodatkowe pól godziny, aż szkoda, że tak krótko.

No i jeszcze trzeci Spider-Man jest denny, ale to i tak najlepszy film ze wszystkich trzech. Dobrze, że rebootują, bo nic innego z tą serią nie da się zrobić.

EDIT: a może by tak czasem jakiegoś spoilerka użyć, hm? to nie boli :> a i przypadkiem zabawy nikomu nie zepsuje - Val
Daj spokój, co to za spoiler? Że w budce to jest premes, a kto go trzyma to każdy wie jak zna aktora, a jak nie zna to go nie pozna, więc o co kaman?

EDIT: chodzi o to, że zdradzasz w tym jednym zdaniu przebieg akcji, a to już według mnie trochę za dużo. co innego napisać, że budka telefoniczna jest kluczowym miejscem akcji, a co innego, że akcja toczy się w budce, w której znajduje sie główny bohater, który nie może jej opuścić, bo ktoś do niego celuje , no dajże spokój przecież cały film opiera się na tym. poza tym, uważam, że lepiej dać o jednego spoilera za dużo, niż nie dać i schrzanić komuś seans - Val

Aeraldo - 2010-05-08, 18:47


Jak ktoś ma chwilę czasu, polecam szczerze "Infiltrację" z DiCaprio, Damonem i Nickolsonem w rolach głównych. Dwaj tajni agenci toczą walkę z czasem, z tym, że jeden z nich działa w szeregach mafii, drugi jest wtyczką w policji. Thriller taki, że dreszczyk chodzi po plecach. Brak stereotypowych rozwiązań w scenariuszu oraz wartka akcja potwierdzają, że to Martin Scorsese w najlepszym wydaniu. Do tego świetny DiCaprio (którego ostatnio polubiłem btw) i jak zawsze trzymający klasę Nickolson. Damon trochę odstaje, ale i tak daje radę. Dobry film w klimatach irlandzkiej mafii. Warto.
Aha, warto nadmienić, że brutalność i bluzgi występują tu w potężnej dawce. Ale Was to chyba nie odstraszy, coś mi się wydaje. ;>

kol - 2010-05-10, 00:43

Cytat:
Thriller taki, że dreszczyk chodzi po plecach.

No nie wiem.

Cytat:
Brak stereotypowych rozwiązań w scenariuszu

Na pewno nie.

Cytat:
Do tego świetny DiCaprio

DiCaprio zagrał dobrze, aczkolwiek wydaje mi się, że po mógłby więcej, gdyby rola na to mu pozwalała. Nicholson też niezły, ale nic nie przebija kreacji zupełnie drugoplanowej Aleka Baldwina, zagrał niesamowitego gościa.

Film ma też niezłą ścieżkę dźwiękową - trochę rocka, folk metalu i Pink Floyd w piosence Comfortably Numb, szkoda, że jakaś wersja live bodajże, ale jest i tak git.

Z tą wartką akcją też bym nie przesadzał - jest wtedy, gdy trzeba i jest jej dużo, ale film trwa 2 h ~25 minut, więc trafiają się i momenty wolniejsze. To mi się właśnie bardzo podobało w tym filmie: trwała, trwał, nie chciał się skończyć.
Było też parę niesamowitych zwrotów akcji.

No i nie nazwałbym tego thrillerem - taki dramat sensacyjny raczej. Warto go obejrzeć.

Aeremar - 2010-05-10, 01:05

Również uważam, że Infiltracja to film bardzo dobry. Jack Nicholson oczywiście przyćmił młode gwiazdy, czyli Damona i DiCaprio, do których też z resztą nie mam żadnych zarzutów.

kol napisał/a:
DiCaprio zagrał dobrze, aczkolwiek wydaje mi się, że po mógłby więcej, gdyby rola na to mu pozwalała. Nicholson też niezły, ale nic nie przebija kreacji zupełnie drugoplanowej Aleka Baldwina, zagrał niesamowitego gościa.

Mi najbardziej w pamięci zapadła postać Dignam granego przez Marka Wahlberga.

Moim zdaniem głównym atutem infiltracji jest nie obsada, soundtrack itp. tylko scenariusz - oryginalny i zaskakujący.

Aeraldo - 2010-05-13, 20:48



"Człowiek, który gapił się na kozy"

Trochę zryty, ale imho dość zabawny film. :) Może i komedia amerykańska, ale nie dokładnie tego typu. Pierdzenia, bekania itp. autorzy nam oszczędzili. Mamy za to weterana oddziału hipisów-psioników (którzy mówili o sobie, że są rycerzami Jedi :) - w tej roli George Clooney z wąsikiem i młodego dziennikarza (tu Ewan McGregor), za wszelką cenę chcący zrobić z nim wywiad. Do tego stopnia, że wyrusza z dziwnym wojskowym do Iraku, do nieznanego nawet przez nich samych celu. Przygód oczywiście przy tym co nie miara, a po drodze poznajemy losy jedynej jednostki w armii, w której żołnierze rozwijali swoje zdolności poprzez taniec i medytację, a LSD uważane było za środek wspomagający głęboką koncentrację. :P
W sumie warto rzucić okiem.

kol - 2010-05-18, 12:28

kol napisał/a:
W tym filmie dziwnie przeplata się to, co (powiedzmy) realne, i to, co (powiedzmy) nierealne. I właściwie nie wiadomo, kiedy następują przejścia od jednego do drugiego. I to jest właśnie niesamowite, nie można do końca uchwycić filmu.

Ja sobie obejrzałem film W stronę słońca. Słońce gaśnie, Ziemia wysyła statek z bombą, aby pobudzić słońce; trzeba ją wystrzelić, będąc odpowiednio blisko tego słońca. I się zaczyna. Film to trochę space opera - nie podano, z jakiego powodu słońce gaśnie, nie podano wielu innych ważnych szczegółów - i wiecie co - bardzo dobrze! Gdyby to zrobiono, efekt byłby dwojaki: albo robi się wyjaśnienie dla Amerykańskiego przeciętnego widza, albo takie, które bardzo fajnie brzmi, ale trzeba mieć stopień naukowy, żeby to zrozumieć. A jeśli takiego wyjaśnienia nie ma, pytanie jakoś też nie chce się pojawić, na ekranie dzieją się ważniejsze rzeczy.
Co do akcji - przypomina to trochę Lema, odsączonego z otoczki naukowej, czyli mnożące się problemy+uciekający czas. Najpodobniejsze byłoby Fiasko.
Film zachwyca przede wszystkim różnymi ujęciami słońca, które naprawdę są niesamowite. Dochodzi też klimatyczna muzyka.
Warto obejrzeć: takie 8/10.


kol napisał/a:
Pandorum

Jako że mojemu współlokatorowi odje**ło i ściąga tylko Star treki oraz filmy SF, więc i ja je oglądam, tj. filmy.
Pandorum - rok 2173, Ziemia przeludniona, w zakamarkach galaktyki znaleziono planetę, która nadaje się do skolonizowania, zostaje wysłany statek...

Film trochę chyba gorszy od poprzedniego, również space opera, ale bardzo dużo akcji, w Sunshine był pewien dość ciekawy wątek szaleństwa, tutaj jest on oklepany. Hmm, właściwie nie wiem, co w tym filmie jest dobre, na pewno audio - odgłosy statku i sugestywna muzyka, ale reszta... Obejrzałem, bo nie miałem co robić, na to wychodzi.
Taki se ten film, 6+/10.



Prorok
Film więzienny, tak po krótce zaznaczę.

Przede wszystkim dziwnie mi się oglądało. Historia jak historia, nawet ciekawa, ale są tam pewne elementy dosyć dziwne, sami zresztą zobaczcie. Trudno mi cokolwiek o tym filmie powiedzieć, ale byłem pod wrażeniem, gdy się skończył. Miła odskocznia od amerykańskiego syfu.

Jvegi - 2010-05-27, 12:33

Przed chwilą skończyłem po raz drugi oglądać Kick-Assa ( przyrzekam, że kupię DVD jak tylko wyjdzie...). Recenzję napisałem entuzjastyczną, a drugie obejrzenie tylko ją potwierdza. To jest niemal pozbawiony wad znakomity thriler gangsterski, film akcji, komedia i wiele więcej. Na równi z Dark Knightem jeśli o mnie chodzi.

Miałem napisać zachęcająca reckę dwóch klasyków Kubricka, to napiszę.
Dr. Strangelove
1964, zimna wojna. Jednemu czubkowi w mundurze pęka żyłka i korzystając z nieprzemyślanego protokołu wysyła na ziemię radziecką eskadrę swoich, wyposażonych w broń atomową, samolotów.
Oglądamy załogę samolotu, bazę czubka i prezydenta z jego świtą, którzy próbują jakoś opanować sytuację.
Film toczy się powoli, opiera się praktycznie na samych dialogach, pławi się w wojskowych motywach jak miś w miodku, jest absurdalny, śmieszny jak cholera (a humor to niezwykle specyficzny). Oryginalności obrazowi odmówić nie można, podobnie jak znakomitego aktorstwa, stosu kultowych one linerów i pięknych ( czarno-białych) zdjęć. Widziałem go już 4 razy i nie nudzi się ani odrobinę.

A drugi to Paths of Glory.
I Wojna Światowa, front francuski. Nie będę za bardzo opisywać fabuły, bo rozkręca się mniej więcej w połowie filmu. Wystarczy wiedzieć, że jest to dramat antywojenny, cholernie dobry dramat. Kirk Douglas jako oficer sprzeciwiający się absurdom, okrucieństwu i znieczulicy panującej na wyższych szczeblach bohaterskiego dowództwa-od-siedzenia-na-krześle, daje wspaniały pokaz umiejętności aktorskich, ale ani na chwilę nie wybija się ponad resztę ekipy. A to dlatego, że wszyscy dają w tym filmie czadu.
Dobre aktorstwo to podstawa dobrego dramatu. Paths of Glory to jeden z najlepszych tego przykładów. No a do tego mamy znakomicie nakręcone walki frontowe. Jak na 1957 to szczęka opada. Klasyka (8,6 zarówno na filmwebie jak i IMDB).

kol - 2010-05-27, 13:54

Dla odmiany - trochę Becketta.

Oglądałem kilka sztuk telewizyjnych S. Becketta - Footfalls, Come and go, króciutki Breath oraz jeden film czarnobiały niemy, sztuki w wykonaniu brytyjskiego teatru, można było zobaczyć Alana Rickmana (był w sztuce, której tytułu nie pamiętam) czy Jeremy'ego Ironsa.
Od strony technicznej sztuki były bardzo dobre, montaż, ujęcia, kamera z ręki (sztuka z Rickmanem). Co do treści - nie będę się wypowiadał, bo to dłuższa kwestia i nie chce mi się.

Film był zakręcony, choć doskonale spójny logicznie, warto obejrzeć.

Aeraldo - 2010-05-27, 21:40


Butelki Zwrotne

Coś jak połączenie 'Amelii' i 'American Beauty' z lekko geriatrycznym posmakiem. O co się rozchodzi? Nauczycielowi prawdziwie starej szkoły, sympatycznemu, ogólnie lubianemu staruszkowi, pewnego dnia nudzi się jego praca. Po jednodniowej przygodzie z zawodem praskiego kuriera ląduje w skupie butelek zwrotnych i... o dziwo podoba mu się to. Poznaje ciekawych ludzi, udziela kilku życiowych rad, zawsze optymistycznie i w dobrym nastroju. Udaje mu się nawet ukierunkować uczucie dwóch osób w podeszłym wieku, dla których to ostatni dzwonek na miłość. Niestety prywatne życie prof. Józefa nie jest już tak kolorowe. Choć sam tryska pozytywną energią, w jego długoletnim związku wypaliła się już nawet ta drobna iskierka namiętności, która trzymała ich razem. Jedyna córka jest rozbita wewnętrznie po rozstaniu z mężem.

Wyjątkowo zgrabnie wyreżyserowana opowieść o człowieku, jakiemu zachciało się zmienić swoje życie u samego jego schyłku. W dodatku okraszona czeskim humorem, naprawdę nienachalnym i eleganckim, co stanowi dobrą odskocznię od głupawych komedii w stylu "patrzcie jaką on ma grubą d***ę. Film spokojny, bez egzaltacji, nie stara się uchwycić całej prawdy o życiu w ciągu dwóch godzin seansu. Ukazuje jedynie jego wycinek... i nie wiem jak wam, mi to całkowicie odpowiada.

BTW zachęcam do wklejania mini-plakatów (z Filmweba chociażby) przy zamieszczaniu recenzji. Wygląda to o wiele bardziej estetycznie i często dodatkowo charakteryzuje film, czyni tytuł łatwiejszym do zapamiętania dla czytelnika.

kol - 2010-06-01, 00:30

Znalazłem trochę czasu na owe Ścieżki chwały.

Mam pewną trudność w ocenieniu tego filmu, został zrobiony tak dawno - chciałbym zostać przy perspektywie synchronicznej, ale wiem, że to niemożliwe, hmm.
Nieważne, diachroniczne film również ma wiele zalet: przede wszystkim w swojej strukturze przypomina raczej dramat (teatralny) niż film - akcja mimo że obracająca się wokół jednego wydarzenia, nie czyni żadnego ze składających się nań najważniejszym, wokół którego wszystko się obraca, i to bardzo duży plus, bo film nie podejmuje szczególnie ambitnego pytania na pierwszy rzut oka (na ostatni też nie, no cóż, perspektywa diachroniczna), toteż w miarę szybkie przesuwanie się kolejnych segmentach akcji nie daje szansy, aby się znudzić.

Bardzo ciekawa sceneria - I WŚ; George ma świetny akcent, kogoś mi przypomina, tylko kogo?...

Obejrzałem też Gwiezdny pył Kondratiuka, film z 1982. To po prostu inny świat, inne kino, zupełnie, jakbym oglądał kino chińskie, tak daleko już jestem od takiego podejścia filmowego. Film szczerze polecam, trwa niespełna godzinę, nie mąci we łbie, ale to zupełnie co innego.

Aeraldo - 2010-06-03, 19:22



Angielska robota / Bank Job, The

Naprawdę solidnie skrojony film złodziejski, który później nabiera gorzkawego posmaku kryminału. Wielka sztuka to może i nie jest, za to ogląda się co najmniej przyjemnie. Dobra alternatywa dla opisywanej przeze mnie wcześniej "Włoskiej Roboty", zwłaszcza, że główną rolę gra ten sam aktor, który występował w ww. miernocie. :P To, co mi w filmie nie podpasowało, to nieumiejętne i dość nachalne momentami epatowanie erotyką i przemocą, zupełnie niepasujące do formuły filmu. Na szczęście nie ma tego dużo.

Aeraldo - 2010-06-04, 17:51



Iluzjonista

Film o magiku nazwiskiem Eisenheim (w tej roli mój ulubiony aktor - Edward Norton), który dzięki swoim występom w jednym z wiedeńskich teatrów zyskuje sławę i popularność, a wieści o jego wyczynach dochodzą aż do uszu młodego księcia. Gdy ten ostatni próbuje zdemaskować iluzjonistę, kończy się to jedynie ośmieszeniem następcy tronu. Za to Eisenheim nawiązuje romans z jego narzeczoną, czym mocno zachodzi władcy za skórę. Szybko okazuje się, że w tym nietypowym pojedynku obaj mają wiele do stracenia.
Film oddychający wręcz magią i tajemnicą. Im dłużej go oglądamy, tym bardziej zaciera się granica między rzeczywistością, a iluzją. Zdjęcia zachwycają, a rozbudowany scenariusz w wyjątkowo wysublimowany sposób doprowadzi nas do zaskakującego zakończenia.
Świetne kino bez hollywoodzkiego moralizatorstwa, perfekcyjnie zagrane i ciekawe. Czego chcieć więcej?

kol - 2010-06-04, 18:33

Wyjątkowo wysublimowany?! Już mam ciasno w gaciach!!!!!

W tym filmie fajne są jedynie zdjęcia starego Wiednia. Zakończenie, cała historia doń prowadząca, jest obliczona na jak największe zaskoczenie widzenia jak najmniejszym kosztem. Można obejrzeć dla relaksu w jakiś powszedni dzień.

Karanith - 2010-06-04, 18:42

Iluzjonista to zupełny średniak z gatunku "da się obejrzeć, tylko po co?" - nuda, słabe aktorstwo (mam tu na myśli przede wszystkim beznadziejną Jessicę Biel, ale Norton też się nie wysilił), cienki scenariusz i żenująco łopatologiczna końcówka. Seans nie jest szczególnie bolesny, ale nie polecam.
Aeraldo - 2010-06-04, 21:51

O gustach się nie dyskutuje, chłopcy. Poza tym napisałem, że nie było hollywoodu, wielkiej filozofii przekazywanej poprzez film etc. Sam obejrzałem w niedzielny poranek i jak najbardziej w ten klimat się Iluzjonista wpasował. To po prostu baśń, imho dość przyjemnie opowiedziana. Nie wiem czego spodziewaliście się po tej produkcji, ale chyba zupełnie innego gatunku.
Dalej uważam ją za godną polecenia.

Dead - 2010-06-04, 23:42

Ja Iluzjonistę ciągle mylę z bardzo podobnym (z tego samego roku) Prestiżem.
Oba bardzo dobre.

To co mnie urzekło w obu filmach to klimat: walka magii z technologią :) (arcaaaaanum)

Ktoś mi powie, w którym z tych dwóch filmów była postać Tesli?

Karanith - 2010-06-04, 23:45

Aeraldo napisał/a:
O gustach się nie dyskutuje, chłopcy.


Super, a jaki to ma związek z tym, co napisaliśmy? Rozmowa o gustach kończy się, gdy zaczynasz używać wyrażeń, takich jak "wysublimowana narracja" i "doskonałe aktorstwo".

Aeraldo napisał/a:
Poza tym napisałem, że nie było hollywoodu, wielkiej filozofii przekazywanej poprzez film etc.


Ponownie, co ma piernik do wiatraka?

Aeraldo napisał/a:
Sam obejrzałem w niedzielny poranek i jak najbardziej w ten klimat się Iluzjonista wpasował.


Eee, co?

Aeraldo napisał/a:
Nie wiem czego spodziewaliście się po tej produkcji, ale chyba zupełnie innego gatunku.


Ponownie, wniosek wzięty z kosmosu, bo raczej nie z naszych postów. Ja oczekiwałem dobrego filmu, a dostałem średniaka ze słabym aktorstwem i zakończeniem, obrażającym moją inteligencję.

Cytat:
Ktoś mi powie, w którym z tych dwóch filmów była postać Tesli?


W "Prestiżu". Grał go Bowie.

Aeraldo - 2010-06-05, 00:33

Karanith napisał/a:
Eee, co?
Karanith napisał/a:
Ponownie, co ma piernik do wiatraka?

Krótko mówiąc - film jest lekki, takie też są potrzebne.
Bez sensu imho ta dyskusja. Tobie się nie podobał, mi owszem i tak się możemy w nieskończoność przegadywać. Przecież Cię siłą nie zmuszę, żebyś zmienił zdanie (z wzajemnością).

A że czasami używam zbyt kwiecistego języka to inna sprawa. Tak miewam, po prostu. Młody jestem, wolno mi. :razz:

Jvegi - 2010-06-06, 22:36

Iluzjonistę pamiętam słabo. Znaczy wiem, że mi się nie podobał i był nudny, ale bez konkretów.

A z filmów do polecenia to będą dwa. Tyle, że trochę inaczej.

Batman Beyond: Return of the Joker
Po obejrzeniu tego, niesamowitego klipu z filmu ( tylko wyłączcie adnotacje, bo wkurzają strasznie), ten film był na szczycie mojej listy "do obejrzenia".
I się trochę zawiodłem. Po pierwsze klip jest tylko retrospekcją, i jak można poznać po tytule, akcja toczy się w scenerii z Batman Beyond, którą znam bardzo oględnie i wisi mi ona generalnie.
Fabuła jest dobra, ale ma posmak "straight to DVD". Dialogi miejscami bolą, ale voice acting jest jak zwykle perfekcyjny, więc idzie to znieść. Animacja jest na takim samym poziomie jak TAS, czyli bez zarzutów jak na serial, ale to jednak jest film, oczekiwałem czegoś lepszego.

Jeśli ktoś jest fanem animowanego batmana to należy Powrót Jokera obejrzeć, ale nie spodziewajcie się nie wiadomo czego.

A na trochę bardziej humorystyczną nutę, to chciałbym polecić film Hard Evidence, który kupiłem w antykwariacie za 5 złotych. Jest to telewizyjny soft-pornol komediowy. W przeciwieństwie do pewnie wielu z was, w dzieciństwie ( i nie tylko) nie miałem w domu telewizora ( za to miałem internet od 9 roku życia), więc mój kontakt z takimi filmami był bardzo ograniczony. Z ciekawości kupiłem, obejrzałem i nie żałuję wydanych pieniędzy.
Fabuły nie ma sensu opisywać, i tak nie ma ona żadnego sensu. Mamy tutaj gamę idiotycznych postaci, stereotypowych jak cholera, mówiących językiem rodem z najtańszych kryminałów ( bo to kryminał jest), zupełnie nic nie wnoszący wątek jakiegoś wyśnionego pirata i masę bardzo źle nakręconych scen erotycznych ( za wyjątkiem jednej, ale nie to czyni ten film godnym polecenia).
Jest to komedia i jest to komedia znakomita. Żarty są tak nieśmieszne, absurdalne, oparte na stereotypach ( policjanci objadający się paczkami), że mimowolnie śmieszą. Dialog jest tak sztuczny, że łzy się cisną do oczu. Aktorstwo jest owszem, niskich lotów, ale pasuje do konwencji.
To jest idealny przykład filmu tak złego, że jest znakomity. Obejrzałem go sam i miałem masę zabawy, ale to jest rzecz jaka ogląda się przy piwie z grupą znajomych. Zapewniam, że nikt nie będzie speszony nagością, a śmiech jest gwarantowany.
Full price ( czyli 5 zyli). Jedyny minus to brak polskich napisów, ale jest polski lektor, oraz rosyjski i łotewski dubbing, oraz wersja oryginalna.

Będę musiał poszukać więcej filmów tego typu, bo zdaje się, że przegapiłem bardzo ciekawy nurt tej sztuki, i powinienem nadrobić zaległości.

PS: Myślałem, że podczas nauki do rozszerzonej matury z polaka nauczyłem się pisać długie teksty bez powtarzania słowa "jest" w co drugim zdaniu, ale najwyraźniej jednak nie.

Valsharess - 2010-06-10, 10:16

Aeraldo napisał/a:
Włoska robota

Obsada niby dobra (min Mark Wahlberg, czy Edward Norton), ale fabuła ssie tak niemiłosiernie, że aż przykro się to ogląda. Schematyczna - zbiera się taka sobie "drużyna A" w postaci przystojnego superkierowcy, informatyka-fajtłapy, seksownej włamywaczki itd., by dokonać napadu na byłego wspólnika i w ten sposób pomścić 'dobrego przyjaciela', którego ten poprzedni wysłała na tamten świat...
Obejrzałem tylko dlatego, że nie chciało mi się podnosić z kanapy. No i może czekałem na coś ciekawego; niestety bez efektu.


a ja wręcz odwrotnie, polecam ten film na wolne, deszczowe, popołudnie. fabuła rzeczywiście nie jest jakoś bardzo górnolotna, ale z tym ssaniem to lekka przesada. ja lubię sobie czasem zobaczyć film łatwy i przyjemny zarazem, a ten warunek spełnia Włoska Robota w 100%. jak mam ochotę na jakiś cięższego kalibru (czyt. bardziej skomplikowana fabuła) film to oglądam coś pokroju Memento, który to przy okazji również polecam. wracając do WR, cała ta pozornie błaha historyjka została całkiem zgrabnie wyreżyserowana, dzięki czemu film się broni. ponadto bardzo dużym według mnie atutem jest obsada, Jason Statham :love: , Edward Norton, Charlize Theron. sięgając po film sensacyjny przede wszystkim oczekuję dobrej, lekkiej zabawy w postaci wartkiej akcji, dobrych efektów specjalnych, utalentowanych gęb do oglądania i dostałam to oglądając WR.

EDIT: a i muzyka też była dobrze dopasowana do filmu.

nowyU - 2010-06-10, 11:54

Ja polecam:

- Zero w rezyserii Borowskiego,

sporo ciekawych filmow ostatnio obejrzalem ale ten wlasnie wyjatkowo zapadl mi w pamieci :)

Jvegi - 2010-06-19, 19:29

La Heine ( Nienawiść).
Francuski film z 1995. Tematyka blokowiskowa. Co prawda sporo motywów z tego filmu doświadczyłem raczej jako obserwator, ale widzę w tym autentyzm i cholernie dobrą grę na emocjach.
Fabuła fabułą, ale mamy tutaj przedstawione wzory zachować dresiarskich i blokowiskowych, bardzo subtelnie podane przyczyny, teorie i oczywiście obrazy, które stanowią całą potęgę tego filmu. Takie "Cześć Tereska", tylko znacznie lepsze, a też czarnobiałe.

No właśnie, film jest czarnobiały, a nie jest pretensjonalny i cała masa "filozoficznych" scen bardzo dobrze komponuje się z główną narracją. Nie ma tutaj sztuczności, wymuszonych i wybijających z filmu obrazów. Jest płynna, bolesna i niezwykle wnikliwa analiza bohaterów, zdecydowanie warta obejrzenia. No i aktorsko jest znakomicie. Dobry stuff.

Almateria - 2010-06-19, 20:40

Toy Story 3 bo to najlepszy film jaki oglądałam. ^^
Valsharess - 2010-06-19, 22:21

Almateria napisał/a:
Toy Story 3 bo to najlepszy film jaki oglądałam. ^^

a co w nim takiego niezwykłego? :>


Jvegi, zachęciłeś mnie, z pewnością zobaczę i napiszę o wrażeniach :]

Almateria - 2010-06-19, 22:36

Valsharess napisał/a:
a co w nim takiego niezwykłego? :>

Noo wszystko. ^^ Nie umiem polecać filmów. ._.

kol - 2010-06-19, 23:33

Ja sobie obejrzałem Caligulę. Pamiętałem ten film jak przez mgłę, oglądałem go bodaj 10 lat temu.
Sam film to ciekawe studium balansowania Caliguli na granicy szaleństwa, w końcu - studium bycia cesarzem wpośród normalnych ludzi. Film ma konwencję tragedii antycznej - monumentalne dekoracje, parę dłuższych monologów, do tego to jakieś bardzo dalekie pojmowanie sztuki (tańce, muzyka). Świetnie zagrał McDowell, zwłaszcza gdy tańczył nagi w deszczu czy w scenie końcowej. Można obejrzeć tym bardziej, że w tym filmie nie ma jakiejkolwiek cenzury obyczajowej, ha, właściwie nie miało być, heh.
Film tylko od lat 18.

Jvegi - 2010-06-22, 15:38

Caligula jest fajny w koncepcji, ale ogląda się to raczej z ciekawości, bez większej przyjemności.

A przed momentem skończyłem oglądać Hot Tub Time Machine (Jutro będzie futro, chromolić ten tytuł btw).
Dobry film. Dialog cwany, golizna jest bardzo fajna, humor kiblowy śmieszy, a tego niekiblowego jest znacznie więcej i zdecydowanie śmieszy. John Cusack, Clark Duke i cała reszta grają nienagannie. Generalnie nie nudzi się, bawi, napisane jest clevernie, polecam.

kol - 2010-06-23, 23:40

Heat

Coś niesamowitego, najlepszy wg mnie film akcji lat 90, jestem pod naprawdę wielkim wrażeniem. Kilka składowych:
-klimat nocnego życia miasta. Nie wiem, jak to zrobili, nie pokazywali ciągle jakichś ostrych imprez, ludnych ulic czy nie wiem czego, wiele scen dzieje się za dnia, ale czuć potężny klimat nocnego miasta.
-De Niro i Pacino - każdy zagrał bardzo dla siebie swoiście, Pacino - lekko olewczy, za chwilę wściekły wulkan; De Niro - z tym przekrzywieniem głowy trochę w prawo, trochę cofniętym podbródkiem oraz cichym uśmiechem. Co do stworzonych przez nich postaci - ciekawie układały się ich relacje, myślę, że wcale nie pretensjonalnie, co jest pewnym sukcesem, bo łatwo by popaść w sztampę czy efekciarstwo, tutaj wszystko kupy się trzyma.
- watki poboczne - nie są wciśnięte na siłę i co najważniejsze - mają sensowne zakończenia wnoszące wiele do głównego wątku - Waingroo, córka, żona Kilmera, czarny kuchcik. Bardzo mi się to podobało.
- Doskonała scena ucieczki z banku, ta strzelanina... Drugiej takiej nie ma. Przede wszystkim perfekcyjne audio - odgłosy strzałów to poezja. Scena też nie jest na siłę przedłużana, naprawdę piękna.
- Lekko strawne osadzenie głównego problemu. Jest on w głównej mierze dosyć wydumany - czy można zostawić to, co się kocha w ciągu 30 sekund? (De Niro); niemożność zmiany charakteru (Pacino) - ale w tej całej otoczce dosyć ciekawy.

Naprawdę polecam ten film.

Aeraldo - 2010-06-24, 01:10

@kol - aleś z tym trafił. Nie dalej jak wczoraj zastanawiałem się, czy warto to ściągnąć. Teraz już wiem, więc trafia do kolejki. :razz:

A ja swoją drogą...

"The Doors"

Czyli filmowa biografia Jima Morrisona, która wyszła spod ręki Olivera Stone'a. Tworząc obraz o jakiejś kultowej postaci bardzo łatwo popaść w przesadę, sztampę i zakończyć słynnymi amerykańskimi oklaskami. Z ulgą stwierdzam, że reżyser potraktował zadanie bardzo ambitnie, co nadaje filmowi duże wrażenie autentyczności.

Ogląda się go tym przyjemniej, jeśli jest się fanem muzyki The Doors, ponieważ jak można by się domyślić, soundtrack tworzą dobrze wkomponowane w całość utwory grupy; czy to jako tło wydarzeń, czy muzyka grana na koncertach. Ciekawym jest, że w niektórych momentach możemy usłyszeć głos nie Morrisona, ale wcielającego się w rolę główną Vala Kilmera.

Nad kreacją tego aktora warto się skupić na moment. Chociaż moim ulubionym nie jest, przyznaję, że idealnie wprost nadał się do roli zbuntowanego muzyka. Słyszałem głosy, że to najlepszy film w karierze Kilmera, ale nie ośmielę się wyrazić swojego zdania, bo wszystkich przecież nie oglądałem. Tak, czy inaczej - nie dość, że przypomina wokalistę z wyglądu, to jeszcze tworzy kreację na tyle przekonującą, że aż domaga się uhonorowania. Jak to zauważył recenzent pewnej strony "Val nie gra Morrisona, on Morrisonem jest".

To niezbyt istotne dla całości recenzji, ale bardzo zapadł mi w pamięci wizerunek śmierci, wykreowany przez Stone'a. Naprawdę intrygujący i oryginalny (choć pojawia się dwa razy w ciągu filmu; razem jakieś 10 sekund na ekranie) Tajemniczy facet ogolony na łyso, bez odzienia, całe ciało pokryte tatuażami. Gdybym miał fotkę, pokazałbym Wam, ale bardzo ciężko ją znaleźć.

Na koniec pewna obserwacja - przez połowę filmu ludzie coś ćpają, piją lub oddają rozkoszom cielesnym. Jeżeli kogoś to rusza, to niech przypomni sobie realia epoki - dzieci-kwiaty i te sprawy. Inna sprawa, że Morrison ze swoim zafascynowaniem śmiercią, destrukcją i chaosem nie bardzo pasował do swoich czasów, natomiast używał wszelkich ich dobrodziejstw. ;]

Oglądać.

Dead - 2010-06-24, 02:01

Słyszałem wiele negatywnych opinii nt tego filmu wypowiadanych przez Doorsów (Manzarka przedewszystkim), że fikcja, zakłamanie historii, wykreowanie innego wizerunku zarówno samego Morrisona jak i ich niż było naprawdę...
Bo ja wiem.

Film był rewelacyjny. A że historia pono przeinaczona to inna sprawa...
No i nie podobało mi się to, że skupili się na narkomanii. W tym filmie Morrison to bardziej ćpun i pijak niż poeta, muzyk, artysta.

Swoją drogą byłem mocno zszokowany jak oglądałem polskie Doorsy - Skazanego na Bluesa. Ile ten (kiepski btw) filmik bezkarnie zerżnął z filmu Stone'a... podobieństwa są uderzające.

Gawith - 2010-06-24, 13:38

Większość artystów to ćpuny i pijaki :p

Brawo Gaw, jak zwykle błysnąłeś - ja wiem, że jesteś niekwestionowanym mistrzem spamu, ale naprawdę nie musisz udowadniać tego na każdym kroku;) - m

morgan - 2010-07-10, 10:12

Slumdog Millionaire

Długo a właściwie cały czas nie wiem czy dać ten film do niegodnego obejrzenia czy do godnego... Aczkolwiek pomyślałem, że skoro zmusza mnie do zastanowienia w tej kwestii i powoduje u mnie tak mieszane uczucia musi coś w nim być... I jest... fabuła - poza badziewnym zakończeniem klasy C albo i jeszcze gorszym jest to całkiem niezła opowieść... Najbardziej przeszkadzał mi za to w odbiorze hinduski (wedyjski) jazgot (niektórzy zowią to muzyką) i cisnący się każdą szparą bollywoodzki kicz... No i brzydki jak noc główny bohater...

Lava Del'Vortel - 2010-07-10, 11:32

Ja może być głupszy niż głupi, ale chcieć zaproponować coś mniej poważnego niż powyższe poważniaki!

Mirror Mask

Lustrzana Maska jest raczej magicznym filmem ukazujący dość specyficzny świat, nie do końca realny, może po prostu naszkicowany albo i nie! Wszystko podrasowane komputerowo, w taki sposób, że zastanawiacie się czy to jakaś nieudana próba, czy specjalnie wszystko przedstawione jest taką niecodzienną grafiką. Fabuła dotyczy przemierzenia tego dziwnego świata i przeciwstawienie się problemom.
Zapraszam więc do tego świata, gdzie obrażone książki same wracają do biblioteki, a gdzie kotów można się bać.
Warto nadmienić, że historia jest autorstwa Neila Gaimana.

City of Ember

Po polsku jako Miasto Cienia. Film ten prezentuje nam dziecinno-futurystyczną wizję świata. Otwiera przed nami świat podziemnego Miasta oświetlonego przez tysiące lamp, gdzie każdy dostaje swój przydział pracy. Miasto jednak okazuje się umierać, główny generator powoli zamienia się w ruinę. Dwójka (w sumie to trochę trójka) dzieci jednak rozpoczyna walkę z czasem oraz innym przeciwnościom - w tym z gigantycznym kretem o przerażająco dziwnie rozbudowanym pysku!
Film może nie jest nie wiadomo jak głęboki itd, ale dość przyjemnie się go oglądało.

9

Dziewięć to bajka po części Tima Burtona przedstawiająca wizję zniszczonej ziemi, którą z niewoli maszyn muszą uratować małe szmaciane lalki w które tchnięte zostało życie. Przemierzyć będą musieli ruiny miast, walczyć z maszynami oraz odkryć na czym wszystko polega, bo i ten który je stworzył utracił żywot.


Przedstawione wyżej filmy na pewno nie trafią do każdego, ale ja uwielbiać ciekawie zbudowane światy, nie wszystko musi zawsze być super mega głębokie, bo można się utopić! Mi osobiście oglądało się je dość przyjemnie.

Aeremar - 2010-07-17, 13:25

Jako fan chińskich baśni filmowych obejrzałem ostatni Przysięgę (The Promise). Można obejrzeć jeśli ktoś lubi takie kino, ale do Hero, Dom Latających Sztyletów, czy Przyczajony Tygrys, Ukryty Smok to mu daleko.

Również polecam Yip Man oraz Yip Man 2. Spodziewałem się typowej nawalanki kung-fu, ale film bardzo pozytywnie zaskoczył. Pierwsza część opowiada historią Yip Mana - mistrz sztuk walki, a konkretniej część jego życia podczas okupacji Chin przez Japonię. Oprócz efektownych scen walki, w filmie zobaczymy pięknie odwzorowane Chiny z tamtego okresu. Druga część opowiada dalsze losy mistrza, ale jest równie dobra. Polecam.

Jeśli komuś podobały się takie filmy jak Dzień Próby, czy Infiltracja to koniecznie musi obejrzeć Brooklyn's Finest. Opowieść o policjantach, jednak tutaj nie są stereotypowi holuwodzcy glinarze. Są to ludzie dobrze wykonujący swoją pracę, ale niedoceniani przez społeczeństwo, cisi bohaterowie, każdy z nich ma jednak problemy, które prowadzą do desperacji...

darrion - 2010-07-21, 01:40

Wyspa Tajemnic (Shutter Island)
Kolejny świetny film Scorsese i kolejna świetna rola Di Caprio. Film opowiada historię o szeryfie który trafia na wyspę na której mieści się zakład psychiatryczny dla umysłowo chorych przestępców, by tam rozwikłać zagadkę zniknięcia pewnej pacjentki. Fabuła jest wręcz rewelacyjna, trzyma w napięciu, pełna zagadek, zwrotów akcji, cały czas widz zastanawia się jak to jest na prawdę, co się stało, o co chodzi? Muzyka jest świetnie dobrana i perfekcyjnie buduje napięcie. Jedyny minus (przynajmniej dla mnie) to zbyt (jakby to ująć?) wszystko mówiące ("zamknięte") zakończenie, choć na filmwebie można znaleźć ludzi twierdzących że jest inaczej niż wszyscy sądzą i popierają to śmiesznymi niekiedy argumentami. W każdym bądź razie polecam ten film, jest jednym z lepszych jakie widziałem ostatnimi laty.

Dead - 2010-07-21, 01:52

Shutter Island obejrzałem wczoraj i zasadniczo cały czas mi się bardzo podobał. Byłem skłonny wystawić bardzo zasłużone 9/10, ale niestety jak na końcu
wszystko się wyjaśniło to choć np zachowanie całego personelu + więźniów było bardzo logiczne, zupełnie nie kupuję motywu jak wkręcili Leonarda dC w to by uwierzył, że znowu jest agentem i to, że nikogo nie poznawał... niby logiczne, ale mocno naciągane mi się to wydaje dlatego ocenka spadła na 8/10.
Film naprawdę świetny i faktycznie jeden z najlepszych z najnowszych.

darrion - 2010-07-21, 02:50

Dead napisał/a:
zupełnie nie kupuję motywu jak wkręcili Leonarda dC w to by uwierzył, że znowu jest agentem i to, że nikogo nie poznawał...

w filmie było powiedziane że miał nawroty choroby w której to wypierał zdarzenia z przeszłości i stawał się kimś innym czyli właśnie tym agentem, widocznie kiedy był w takim stanie nikogo nie pamiętał, a teraz miał kolejny taki nawrót i postanowili eksperymentalnie odegrać scenkę z nim w roli głównej mając nadzieję że to mu pomoże.

Jeszcze co do samego zakończenia to cały czas chciałem żeby to jeszcze bardziej zakręcili i żeby okazało się że na prawdę jest agentem, ale tak go wkręcili i nafaszerowali lekami że uwierzył w ich historyjkę.

Dead - 2010-07-21, 02:56

@Darrion
Ja to doskonale rozumiem, tylko, że uważam to za naciągane.

Valsharess - 2010-08-06, 00:34

Dead napisał/a:
@Val
Też nie oglądałem wszystkiego, ale na pewno pominęłaś rewelacyjnego Aviatora (2004)


już to nadrobiłam i przyznaje racje, że film zdecydowanie wart polecenia jest. Leonardo zagrał w tym filmie na mega wysokim poziomie. ale ale Cate Blanchett wypada wcale nie bardziej blado, jej aktorstwo jest po prostu wyborne. nie jestem jednak do końca przekonana czy film jest kierowany do każdej publiczności. aczkolwiek jeśli ktoś gustuje w filmach biograficznych, tym bardziej osadzonych w latach 30/40, pewnie podzieli opinię o fantastyczności tegoż obrazu.

kolejny film jaki bym poleciła to Catch Me If You Can, naturalnie ponownie z Leosiem (mam zamiar przelecieć całą jego filmografię :P). tym razem przenosimy się w lata 60. film inspirowany historią Franka Abagnale'a (podobnoż najmłodszego kanciarza w historii, który ścigany był przez samo FBI :P). ogromnym atutem filmu jest jego niebanalna obsada: DiCaprio, Walken, Hanks, która w pełni rekompensuje wydawać by się mogło skromną opowieść. wydawać, bo z nieukrywaną sympatią śledziłam losy młodego wypierdka Franka :)

EDIT:

a, i film Repo Men, z tego co wyczytałam chyba jest to sequel filmu z 1984 Repo Man, z małą różnicą, że w starszej wersji chodzi o samochody w nowszej o organy ludzkie. miałam co do tego tytułu mieszane odczucia. podczas oglądania film wydawał mi się dosyć niespójny, historia kiepsko poskładana, jakby na szybko i na siłę, dużo nielogiczności. pomysł ok, chwilami ale bardzo krótkimi, migawkami wręcz, nawet skłaniał do refleksji na temat tego ile tak naprawdę warte jest dla człowieka życie, tylko pod koniec jakiś taki się robił zbyt pusty, forma przerastała treść... jednak sama końcówka rekompensuje wszystko, nagle te wszystkie niedociągnięcia wydają się być zamierzone i (przynajmniej ja) doszłam do wniosku, że cholera film chyba wcale nie jest taki głupi, na jaki wyglądał :P na uwage zasługuję obecność takich person jak Liev Schreiber, Jude Law czy Forest Whitaker.

EDIT 2:
poprawka, Repo Man i Repo Men to najwidoczniej dwa inne filmy.

Gawith - 2010-08-06, 00:57

Cytat:
Ja to doskonale rozumiem, tylko, że uważam to za naciągane.

lol, co w tym jest naciąganego?

Przede wszystkim Leonardo nie pasował mi za cholerę do głównego bohatera, czytałem najpierw książkę i wyobrażałem go sobie totalnie inaczej. Jako twardziela z brodą i wielkim pistoletem, wicie, rozumicie :P Leonardo jednak ma bardzo chłopięcą urodę i nie siedział mi.
Dalej, zakończenie, jak słusznie zauważył Darrion zbyt zamknięte, w książce to ciut inaczej wygląda, można sobie gdybać.

I właściwie tyle uwag krytycznych, film mi się podobał. Ale ksiązka lepsza, polecam tym bardziej że to lektura na jedno-dwa popołudnia, a kosztuje dychę:
http://www.empik.com/wysp...70055,ksiazka-p

Leoncoeur - 2010-08-06, 14:45



"Gettysburg", USA, 1993


Film do którego z radością wracam co jakiś czas, chyba najlepsza z ekranizacji wojny secesyjnej i film wojenny ever. Takie momenty jak obrona Little Round Top, czy finał bitwy zwany szarżą Picetta to po prostu Mhrrrau! Brak zbędnego patosu, obie strony przedstawione w równy sposób, obie mają swoje racje zarówno Rebelianci, jak i Federalni. Umiejętnie pokazane zmęczenie bratobójczą wojną, wiele pomniejszych wątków jak choćby udział w tej bitwie najbliższych sobie przyjaciół po obu stronach bitewnego zgiełku. Świetne przedstawienie o co biją się jedni i drudzy, widzący jednocześnie bezsens w tej walce Amerykanów z Amerykanami, jak i wolących oddać życie niż przestać bronić swoich wartości. Z detalami odzwierciedlona strona historyczno-militarna. Smaczku dodają wiernie oddane oddziały uczestniczące w tej bitwie, choćby widoczne były tam tylko przez chwilę (Czarne kapelusze, zwane tez Iron Brigade z I korpusu federalnego gen. Reynoldsa, czy też charakterystyczni z czerwonych spodni i czapek żołnierze 14th Regiment New York State Militia). Dokładna analiza bitwy w wersji fabularnej nawet całkowitemu laikowi wskazuje przystępnie kto i dlaczego tam przegrał jakie błędy popełniając.

Również obsada na medal. Może bez wielkich giazd ale naprawde nieźli aktorzy. Świetna kreacja gen. Lee granego przez Martina Sheena, oraz gen. Buforda w którego wcielił się Sam Elliot, brytyjczyka Arthura Fremantle granego przez Jamesa Lancastera (epic Angol :D), czy też płk. Joshuy Chamberlaina w wykonaniu Jeffa Danielsa. Ale słabej gry aktorskiej nie zauważyłem nigdzie i wszyscy grali bardzo wyraziście, toteż wymieniam tylko tych co najbardziej zapadli mi w pamięć.
Film powstawał przez... 15 lat, tyle minęło od pierwszych pomysłów i rozpoczęcia pisania scenariusza, do finalizacji w 1993.
Całości dopełnia świetnie dopasowana muzyka.

No i charakteryzacja... whoooah!
Na starcie przedstawiana jest obsada w formie: zdjecie historyczne postaci, zmieniane z ucharakteryzowanym aktorem grajacym role. Wyczyn panie i panowie, wyczyn. taki Chamberlain i Daniels to toczka w toczke, ale w wiekszosci sa to podobienstwa wysmienita.

Mniam!

kol - 2010-08-12, 23:07

Seven Pounds

Nieczęsto mi się to zdarza, ale jeśli już, bardzo mnie to cieszy - obejrzałem jeden z najbardziej poruszających filmów w życiu - Seven Pounds. Film jest cholernie piękny, popłakałem się jak jakiś poj*b w pewnym momencie. Obok Salo i Białej Wstążki w moim prywatnym Top 3. Gorąco polecam - Will Smith zagrał bajecznie.

Karanith - 2010-08-13, 18:16

Manhunter

Mann po raz kolejny udowadnia, że jest wybitnym filmowcem. Pierwszy film z Lecterem to świetny thriller, nie nudzący i cały czas trzymający w napięciu, pomimo charakterystycznego dla reżysera wolnego tempa. Aktorsko jest bardzo dobrze, choć fanom Hopkinsa może nie przypaść dużo bardziej stonowana i "ludzka" kreacja Briana Coxa w roli Hannibala - nie ma to jednak większego znaczenia, biorąc pod uwagę, że nie dostał on więcej, jak 10 minut czasu ekranowego. Tradycyjnie, jak w każdym filmie Manna, zarówno zdjęcia, jak i muzyka stoją na najwyższym poziomie. Jedyny zgrzyt w Manhunterze to tragicznie zmontowana finałowa strzelanina. Domyślam się, że miał to być swojego rodzaju (nieudany) eksperyment, bo ciężko mi podejrzewać o takie partactwo człowieka, który nakręcił sceny strzelanin w Gorączce, Miami Vice i Wrogach Publicznych.

Podsumowując, gorąco polecam - dawno nie widziałem tak dobrego i klimatycznego thrillera/kryminału.

Jvegi - 2010-08-19, 15:27

Wybaczcie jeśli ten post trochę odbiegnie jakością od poprzednich (czy była to jakość wysoka, to już pozostawiam waszej osobistej ocenie), ale trochę zmęczony jestem. Zobaczymy.

Obejrzałem dzisiaj 4 filmy. Jeden nadaje się do innego tematu, ale pozostałe zdecydowanie warte są polecenia.
Primo Hot Fuzz. Edgar Wright (ten od Scotta Pilgrima) go wyreżyserował i napisał. Zrobił to w sposób imho doskonały, zwłaszcza to drugie. Bardzo rzadko ma się do czynienia ze scenariuszem w którym dosłownie każde słowo jest integralne z całą konstrukcją fabuły i narracji. Nic nie idzie na zmarnowanie, co naprawdę należy docenić.
Sam film jest komedią kryminalną w której Simon Pegg brawurowo gra wzorowego policjanta idealistę, który, ponieważ zawstydza swoich londyńskich kolegów, zostaje wysłany na wieś. I jak się okazuje nie ma powodów do nudy.
Obsada jest pełna wybitnych brytyjskich aktorów, więc aktorstwo jest wybitne. Jest też bardzo śmiesznie, bo generalnie całość jest parodią filmów akcji, przy czym w żaden sposób nie psuje to dramatycznej i kryminalnej otoczki. Trudna sztuka, ale się udało.

Secundo był Big Trouble in Little China. Kurt Russel ze swoimi azjatyckimi kumplami walczy w podziemiach Chinatown z chińskimi bogami. Sceny akcji nakręcone są w iście wschodnim stylu, a efekty specjalne dozowane są skąpo, ale jak już są to gustowne i bardzo powoli się starzejące. Dialogi naprawdę znakomite, w takim mocno ironicznym, pastiszowym stylu. Dekoracje i charakteryzacja urzekają. Dodać do tego fakt, że postać Russela jest wykreowana w bardzo oryginalny sposób (niby jest głównym bohaterem, ale tak naprawdę jest nim jego skośnooki sidekick odwalający za niego niemal cała robotę) i mamy znakomity film akcji z lat 80-tych z nutą komedii i masą motywów fantastycznych, który obejrzeć należy.

A ostatni był Shaun of the Dead tego samego Edgara Wrighta. Znowu znakomity Simon Pegg, i znowu bycie znakomitą parodią gatunku, nie niszczy horrorowego i dramatycznego nastroju. Obowiązkowe dla każdego fana gatunku i nie tylko, jak to się mówi.

Jeżeli Scott Pilgrim jest naprawdę tak dobry jak ludzie gadają, to Wright może niedługo osiągnąć status jednego z najwybitniejszych obecnie pracujących reżyserów. Ciekawe jak sobie poradzi z Tintinem i Ant-manem, ja w każdym razie nie mogę się doczekać.

Jvegi - 2010-08-22, 19:50

Kol napisał/a:
Incepcja

Naprawdę zawiódł mnie ten film - spodziewałem się nie wiadomo czego, a otrzymałem standardowy filmik osadzony na osi realność - fałszywość (co już mnie naprawdę nudzi) oraz z wątkiem osobistym nad wyraz płytkim i nudnym. Cienki film akcji niestety.

Hm, a ja dzisiaj byłem i spodobało mi się niezwykle. W ogóle strasznie jarają mnie sny, a to imho wyszło im znakomicie. Aktorsko absolutnie bez zarzutu, Leoś i Levit znakomicie, główny wątek bardzo fajnie skomplikowany, a ten poboczny wcale nie płytki i wcale nie nudny.
A sama akcja znakomicie nakręcona, różnorodna, innowacyjna... Może to i mocne słowa, ale jak dla mnie to jeśli chodzi o zdjęcia i imagery, to to jest być może najbardziej imponujący film jaki widziałem.

Mocne 9,5/10, pozytywnie się zaskoczyłem, a i tak miałem wysokie oczekiwania. Byłoby może nawet 10/10 ale początek trochę się wlecze (aż do momentu kiedy Leoś zaczyna uczyć łuczniczkę z Narni, potem banan na gębie do samego końca).

darrion - 2010-08-22, 21:31

Też widziałem incepcje, ale nie podzielam Twojego entuzjazmu Chomiku, nie mówię też że film był zły, po prostu było kilka rzeczy które mi się nie podobały, np:
Dziwny był dla mnie motyw snu w śnie, wiem że to był film z elementami sci-fi, jednak prawa (nie wiem jak je nazwać, może snu?;P bo chyba nie fizyki, choc te też) pozostawały takie same jak w normalnym życiu, jest jeden sen, jeśli śni nam się że zasnęliśmy i śnimy znowu to ten sen trwa tyle samo co zwykły sen, nie mamy mózgu w mózgu żeby 2 razy zasnąć. No ale niech będzie, jestem w stanie na to przymknąć oko, ale film Nolana cierpi też na co innego, na jedną z chorób amerykańskiego kina, kule latają ze wszystkich stron a główni bohaterowie mają je (niedosłownie oczywiście) w nosie, sami zaś mają rewelacyjną skuteczność, choć to trafianie można wytłumaczyć tym że oni też są pogrążeni we śnie i takie coś jak skuteczność mogą kontrolować, ale mimo wszystko trochę to razi.
Teraz trochę o ochronie antywłamaniowej do snu:) fajna sprawa, ale albo Nolanowi zabrakło wyobraźni, albo mu się nie chciało (raczej to drugie bo akurat wyobraźnie ma niezłą, a z tym co chcę teraz przedstawić byłaby masa pewnie niepotrzebnej roboty) bo przecież jak już ktoś wprowadza taką ochronę to nie jakichś frajerów z pukawkami których można łatwo się pozbyć tylko kogoś bardziej odpornego, kto skutecznie odstraszyłby intruzów, więc mógł reżyser pojechać z grubej rury i postawić tam jakiegoś smoka albo bandę potworów, i tego tak łatwo intruzi by się nie pozbyli, jednak to też można wytłumaczyć tym że ochrona była tak jaką wyobraził sobie użytkownik. Mimo to widzę w tym niewykorzystany potencjał.
Znalazło by się jeszcze parę niedociągnięć, ale w zasadzie niektórych rzeczy czepiam się na siłę, nie zmienia to faktu że Incepcja to dobry film, ale moim zdaniem nic poza tym, 7,5 na 10, z filmów Nolana dużo bardziej wolę Prestiż.

Valsharess - 2010-08-23, 01:26

a tak, o Incepcji miałam (chciałam) się wypowiedzieć.

a ja mimo opinii, że film jest przesadnie złożony i skomplikowany muszę napisać, że nie dane mi było w ostanich czasach doświadczyć takiego stopnia uporządkowania i konsekwencji, tym bardziej biorąc pod uwagę konstrukcję fabularną. uważam, że reżyserowi udało się utrzymać w ryzach całą akcje, która bez tego mogła by faktycznie przeobrazić się w nie do ogranięcia papkę, ale tak się moim zdaniem nie stało.
ponadto cały film okraszony jest niepowtarzalnym klimatem, którego nietypowość poteguję w dodatku muzyka Zimmer'a. akcja jest do tego stopnia angazująca, że zapomniałam o m&m'sach zakupionych na okazje seansu :D lol, a wiedzieć wam trzeba, że m&m'sy kocham :D pisanie o fenomenalnej obsadzie wydaje mi się zbędne, ale jednak podkreślę, że Leonardo po raz kolejny udowadnia swoją klasę. ale nie tylko on, bo o to rośnie nam tutaj nowy talent Joseph Gordon-Levitt, przeze mnie znany wyłącznie z serialu "Trzecia Planeta od Słońca". szkoda jedynie, że Cillian Murphy się specjalnie nie nagrał.
jestem pod wrażeniem naprawdę świetnie zrealizowanego obrazu, który jak dla mnie jest wybijającą się perłą w morzu zalewającego nas szajsu. i choć nie odbieram tego filmu, jako ten, który zrewolucjonizował obecną kinematografię, zdecydoanie uważam, że tak powinno wyglądać wysokobudżetoe, rozrywkowe kino.

jedyna rzecz, jakiej mogę się doczepić, to przewidywalność zakończenia.

Jvegi - 2010-09-01, 21:55

O ten film jest bardzo godny polecenia.
W ogóle wszystko Jarmusha co widziałem do tej pory ( a nie widziałem niestety wszystkiego) jest nie tylko godne polecenia, ale obowiązkowe do obejrzenia.

Jvegi - 2010-09-08, 21:24

Znowu będzie o jednym z moich ulubionych filmów ever. Od bardzo dawna. Widziałem go ponad 10 razy, co jest dla mnie moim własnym, subiektywnym certyfikatem jakości.
Human Traffic
Pozytywny film o dragach, scenie klubowej, przyjaźni, muzyce, życiu i śmierci etc. Fabuła luźna, środki narracji oryginalne, zdjęcia klimatyczne, gra aktorska autentyczna i nienaganna, muzyka wspaniała ( mimo, że nie moje klimaty). Dużo komedii, dużo tragedii, mnóstwo świetnych dialogów, śmiech i łzy generalnie, na tle geniuszu realizacyjnego.
Jeśli komuś podobała się forma trainspottingu i luz clerksów, to ten film MUSI się temu komuś spodobać, nie ma bata.

Aeraldo - 2010-09-15, 23:30


Into the Wild

Głośny film Seana Peana z ostatnich lat opisuje losy młodzieńca, który po skończeniu studiów z wyróżnieniem nagle zrywa z cywilizowanym stylem życia, pali dokumenty i pod przybranym nazwiskiem Alex Supertramp przemierza Stany. Jego celem jest Alaska - pragnie doświadczyć przyrody nieokiełznanej i nietkniętej ręką człowieka. Starcie z naturą okazuje się jednak być ponad jego siły, co prowadzi w efekcie do tragicznego końca.

Tak mniej więcej prezentuje się fabuła w zarysie. Kino podróży, poznawanej z perspektywy samozwańczego włóczęgi robi bardzo pozytywne wrażenie, idealnie wpisując się w mit romantycznej podróży w nieznane, a tym samym wgłąb samego siebie. Kto z Was nie marzył o podobnej przygodzie? W "Into the Wild" możemy ją przeżyć wspólnie z głównym bohaterem, ale zakończenie jest już raczej gorzkawe i daje do myślenia. Ciekawa narracja, po przeskakująca z pierwszoosobowej na trzecio- (siostra Alexa); w pierwszym przypadku mocno poetycki sposób opisu może się niektórym wydać zbyt nachalny - dla mnie był jak najbardziej na miejscu. Wiarygodna kreacja Emile'ego Hirscha jako Alexa z pewnością należy do atutów produkcji. Co do samego przesłania filmu: Sean Pean podjął próbę opisania mitu podróżnika bez grosza przy duszy. Udało mu się tego dokonać w sposób o tyle liryczny, o ile poprzez pewne sceny momentami gwałtownie sprowadzający widza na ziemię i przypominający o innej (realnej) perspektywie.
Warto.

Dla smaczku dodam, że soundtrack do dzieła Peana tworzą piosenki zespołu Pearl Jam, a sama historia jest jak najbardziej autentyczna.

Jvegi - 2010-10-03, 15:12

Django

Z Italian Westernów ( czy tam Spaghetti) oglądałem tylko The $ Trilogy, a obejrzawszy dokument o temacie, się zainteresowałem trochę bardziej. Obejrzałem "Great Silence" z Kinskim i "Django" właśnie.
Ten pierwszy to trochę imho zbyt polityczny, ale oryginalny, brudny western w śniegowej scenerii, a ten drugi...
Jeśli myślicie, że Bezimienny jest przykładem antybohatera, to nie widzieliście jeszcze nic. Przemoc ( duuużo przemocy), zakłamanie ( jeszcze więcej), zabijanie, masakry, brud, camp, humor, od cholery napięcia i w ogóle kupa bezmyślnej zabawy. Coś pięknego. A finałowy pojedynek niewiele ustępuje temu z DZiB. W przeciwieństwie do tego właśnie, nie jest to na pewno dzieło sztuki, ale nie polecić to grzech.

Django ma nawet swoją własną piosenkę . To dopiero gość...

Jvegi - 2010-10-26, 20:09

Inherit the Wind (1960)

Co za film...

Na podstawie sztuki z 1955, bazowanej na procesie z 1925. W Tennessee był wtedy zakaz nauczania w szkołach teorii innych niż biblijnych o rodowodzie człowieka. Jeden gość jednak nauczał i był proces i o nim jest ten film.

Niesamowity, bo zawsze myślałem, że tamte lata jednak w temacie religii bardzo milczały, a ten film jest bardzo... Nie tyle antyreligijny, co prowolnomyślicielski, co zresztą, zgodnie z zamysłem twórców, wpisywało się w cały ten ich McCartchyzm.

Mamy społeczność totalnych bigotów, kierowaną przez psychicznego księdza i reprezentowaną w sądzie przez superfundamentalistycznego psychola, a nauczyciela co uczył ewolucji broni słynny agnostyk. Magiczne jest tutaj nie tylko aktorstwo (poważnie, lata 60-te a goście by wszyscy teraz kłócili się o Oscara), płynna fuzja dramatu i komedii, dialogi, montaż, praca kamery, które z dramatu społeczno-sadowego czynią niemal film akcji, ale przede wszystkim ponadczasowe i uniwersalne tematy w nim poruszane, nad którymi nadal się zastanawiam. No i ogromna w obecnym, kliszowym, kinie rzadkość, czyli głębia bohaterów i dawanie "tym złym" równej działki tej głębi.
Tak żałuje, że nie mam teraz dostępu do mojego konta na filmwebie, bo z chęcią dorzuciłbym ten tytuł do mojej wąskiej kolekcji dziesiątek.
Polskich napisów nie ma, wydany u nas nie był, angielski wymagany dość poważny, ale serio, będzie ktoś miał okazję, to niech obejrzy, zwłaszcza niektórzy 8-)

Ja chcę na to iść do teatru.

PS: A właśnie, temat o teatrze można by założyć, bo to też bardzo fajna sprawa jest.

EDIT: Enjoy - m

Karanith - 2010-11-02, 14:59

Scott Pilgrim vs. the World - dobry film, choć pierwsze wrażenie zrobił raczej kiepskie, bo przez muzykę, aktorstwo i dialogi w pierwszej scenie skojarzył mi się z Juno, o której mogę powiedzieć tyle miłego, że nie była aż takim gównem, na jakie się początkowo zapowiadała.

Później jest jednak dużo lepiej. Do gry niektórych aktorów można szybko się przyzwyczaić, dialogi przestają trącić pretensjonalnością, a soundtrack okazuje się całkiem niezły (choć szału nie ma). Fabuła, czyli proste love story z ciekawą otoczką, pełną nawiązań głównie do gier video, zdecydowanie daje radę, a bohaterowie są naprawdę sympatyczni (z moim ulubieńcem Wallecem na czele). Jest też sporo naprawdę dobrego humoru.

Wizualnie film prezentuje się świetnie. Zarówno ze względu na fantastyczne sceny akcji (walki z bossami, tzn. złymi byłymi) oraz śliczną Ramonę (Mary Elizabeth Winstead) i nic jej nie ustępującą Julie Powers (Aubrey Plaza). Krótko mówiąc, polecam.

kol - 2010-11-05, 21:55

Obaczyłem rzeczonego Scotta.
Forma była dla mnie bardzo nowatorska, nigdy czegoś takiego nie widziałem, ale bardzo szybko wsiąkłem w to. Podobały mi się dwie rzeczy: muzyka oraz otoczka gier.
Podobała mi się również jedna aktorka - Ramona Flowers, bardzo piękna dziewczyna.
Fajnie, że nie jest to film o smarkaczach z high school, bohaterowie są już trochę starsi, mnie to bardzo odpowiada.
Scott ma jeszcze jedną zaletę - bohatera głównego, który jest stanardowo dość ciapowaty (psychofizycznie oraz estetycznie), ale na szczęście w filmie tego w ogóle nie akcentowano, to byłoby naiwne i szczeniackie; nudne też. Scott był również wyzwalaczem wielu moich wybuchów śmiechu, co sobię cenię ;)
Co do wad - walki trochę takie sobie. Szkoda też, że nie zdecydowano się na przyznanie muzyce większej niezależności, w ogóle więcej miejsca i czasu filmu, piosenka Clash... miała naprawdę spory potencjał!

W sumie - świeże i ciekawe kino, pod koniec niestety trochę nudzi.

Karanith - 2010-11-05, 22:20

Jeszcze parę słów o Pilgrimie.

Po pierwsze, znalazłem dla niego dobre określenie - komedia romantyczna. Wiem, Ameryki nie odkryłem, ale nieźle się zdziwiłem, gdy zdałem sobie sprawę, że w ramach tego gatunku można stworzyć coś tak odmiennego.

Po drugie, kwestia bliźniaków. Nie wiem, jak to wygląda w komiksie, ale w filmie potraktowano ich po macoszemu. Bodajże najsłabsza walka, zero osobowości, żadnych dialogów, nawet wyglądem się specjalnie nie wyróżniają. Przydałoby się dodatkowe 20 minut dla nich.

Po trzecie:

kol napisał/a:
piosenka Clash... miała naprawdę spory potencjał!


Tutaj masz całość. W filmie wykorzystano jej najlepszy fragment tzn. początek, później już tak fajnie nie jest. Uważam, że ta scena trwała tyle, ile trzeba i była świetna.

Aeraldo - 2010-11-05, 23:17



Bikiniarze

Rosyjski musical z 2008 o subkulturze uosabiającej lata '70 zanim jeszcze nastały '60. :)
Ciekawe zdjęcia
inteligentna i pomysłowa reżyseria (tyczy się to przede wszystkim piosenek),
nieznane twarze rosyjskich aktorów (a szkoda, bo wypadają naprawdę na poziomie)
i przede wszystkim BOSKA oprawa muzyczna, na czele z rozp**cym mnie utworym rapowanym (!) vide:
http://www.youtube.com/watch?v=gNsTXRxFGhA

to argumenty, dla których warto zapoznać się z produkcją. Jeżeli kino rosyjskie kojarzyło wam się do tej pory ze smęceniem o rzeczywistości, obezwładniającym pijaństwem i rodzinnymi tragediami, to czeka Was solidna niespodzianka. Film, oprócz tego, że posiada niezwykle wciągającą fabułę sam w sobie, stanowi swoisty manifest i pochwałę wolności, buntu oraz nieskrępowanej młodzieńczej siły, które to wartości uosabia każda kultura, bez względu na odmianę. Szczególne przypieczętowanie tego uniwersalnego przesłania stanowi scena ostatnia... ale to może akurat już zobaczycie sobie sami. :)

Karanith - 2010-11-06, 09:33

Sherlock Holmes (2009) - całkiem sympatyczna przygodówka. Największą jego zaletą jest obsada, konkretnie odtwórca tytułowej roli, czyli Robert Downey Jr oraz Jude Law jako Watson. Zdecydowanie czuć ekranową chemię, a ich wspólne sceny to zdecydowanie najlepsze momenty filmu. Reszta aktorów, razem z uroczą Rachel McAdams i Robertem Millem w zaskakująco fajnej roli Dredgera, daje radę. Jedyną obsadową rysą jest główny schwarzcharakter, czyli Lord Blackwood, gran przez Marka Stronga. Nie widziałem takiego braku charyzmy u tak ważnej postaci od czasów Orlando Blooma/Baliana w "Królestwie Niebieskim".

Jak przystało na hollywoodzki blockbuster przystało, "Sherlock Holmes" jest dość efekciarski. Przez większość czasu nie sprawia to problemu, a prezentowane w zwolnionym tempie plany walki Sherlocka uważam za całkiem niezły pomysł - kto oglądał, ten wie, o czym mówię. Wstawki a la CSI też mi nie przeszkadzały. Męczy jednak nadmiar CGI.

Intryga nie jest ani zbyt skomplikowana ani ciekawa, ale nie obraża inteligencji widza, jak część amerykańskich superprodukcji. Większość żartów jest na poziomie i naprawdę bawi, choć nie oczekujcie, że będziecie wybuchać śmiechem.

Krótko mówiąc, warto obejrzeć. "Sherlock Holmes" ma wszystko, czego można oczekiwać od przyzwoitego filmu przygodowego: sympatycznych bohaterów, akcji i humoru, a przy tym nie razi głupotą.

Aeraldo - 2010-11-30, 19:55


Yodok Stories
Zwięźle - jest to polski (!) dokument opowiadający o sytuacji w Korei Północnej. Pretekstem do udzielenia informacji o kraju za murem staje się nadchodząca premiera musicalu o więźniach obozu koncentracyjnego Yodok. Zarówno reżyser, jak i aktorzy są uciekinierami z tego totalitarnego kraju i pomiędzy fragmentami prób zdają obszerne, często bardzo emocjonalne relacje ze swojej przeszłości. Dziennikarze docierają również min. do osobistego ochroniarza Kim Dzong Ila czy byłego strażnika obozu.

Warto. Sam, szczerze mówiąc, pojęcie o sytuacji politycznej w Korei Płn. miałem dość marne. Teraz wiele rzeczy jawi mi się w przerażająco jasny sposób.

kol - 2010-12-18, 02:13

Tak przeglądałem sobie temat z quizem filmowym i wpadł mi w oko Informator (The Insider), którego zrzutem zarzucił Karan (i jeszcze Rozpustnik, ale nie pamiętam, kto dał screena). Z pewnych względów osobistych poszukiwałem dobrego filmu i muszę powiedzieć, z wielką satysfakcją, że to znalazłem.
Pierwsze, co mnie pozytywnie nastroiło, to długość filmu - 2 : 37. Ten wyznacznik formalny nie zawsze gwarantuje dobre kino, ale coraz częściej dochodzę do przekonania, ze 2 godziny to za mało, aby pokazać dobrą historię pełną detali. W przypadku Informatora każda minuta była warta poświęconego jej czasu.
O fabule za wiele nie ma co mówić - trochę standardowe amerykańskie dążenie do prawdy dla dobra społecznego z osobistymi dramatami pod spodem, trzeba jednak przyznać, że tu zostało to wykonane perfekcyjnie, film może służyć jako niedościgniony wzór pod tym względem.
Natomiast główna zaleta to świetne dawkowanie historii oraz jej opowiadanie, pełne detali, z bardzo dobrą rolą Russella Crowe'a, zagrał on świetnie, najlepiej ze wszystkich, a przecież był tam i Pacino!
Jednakże tym, co nadało filmowi niezwykłego wyrazu, jest piękna muzyka, niezwykła i poruszająca, bez niej film spadłby o klasę. Linkuję parę kawałków:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
(tylko Unbound z Lost Highway bardziej mnie kręci).

Film gorąco polecam, dziękówa dla Karana.

Yarpen - 2010-12-18, 02:48

Ostatnio obejrzałem Juno, film w którym gra znany z ekranizacji Scotta Pilgrima Michael Cera. Film to nieco wyłamująca się ze znanych schematów obyczajówka, bardzo przyjemna na jakiś wolny wieczór. Historia 16-letniej dziewczyny (tytułowa Juno), która 'zaszła' z chłopakiem. Może nie jest to film stulecia, ale dobrze wymierzona dawka dramatu, humoru i refleksji. Szczególnie warto zwrócić fakt na to, że film wyłamuje się z ram typowych dla tego gatunku... po prostu polecam. :)
kol - 2010-12-19, 02:01

Miło mi zakomunikować, że również Rozpustnik spełnił pokładane w nim nadzieje.
Wątek dyskursywny na dobry poziomie, choć może przydałoby się parę wyrazistszych rozmów.
Natomiast dwie rzeczy uwodzą: pierwsza to oczywiście gra Deppa, świetnie się on nadaje do takich postaci, pięknie zagrał.
Natomiast druga, która mnie oczarowała, to światło. Przypomnę, że akcja filmu to 1675 r. bodajże. Włąściwie regułą jest, że w filmach, gdzie historycznie swiatło powinno pochodzić tylko od płomienia, pochodzi również z reflektora. W tym filmie pierwsze skrzypce grają świecie i rozedrgane cienie przez wiotki płomień, płomieni wiele, w różnych konstelacjach, jestem naprawdę pod wrażeniem. Jesli były tam reflektory, to nie zauważyłem, maestria.

Jvegi - 2010-12-26, 18:43

Buried/ Pogrzebany

Pewnie coś tam słyszeliście. Gość budzi się zamknięty w zakopanej skrzyni, nieco większej od typowej trumny, ma telefon, zapalniczkę i parę innych drobiazgów, no i tak do samego końca. W całym filmie nie ma praktycznie ani jednej sceny na zewnątrz owej trumny. B. dobry Ryan Reynolds, niezwykła praca kamery w zamkniętej przestrzeni, naprawdę ciekawa, choć momentami nieco zbyt in your face, fabuła etc. Ogląda się to jak film akcji sensacyjny z niekłamaną przyjemnością.
Polecam bardzo. Nawet jak się nie spodoba ze względu na liczne pierdółki, to koncept i realizację warto "obczaić".

kol - 2010-12-27, 18:52

Spaleni słońcem - dość ciekawa historia umieszczona w ZSRR 1936 r., nabierająca z każdą minutą dodatkowych kontekstów. Trochę nużąca jest oś Kotow - Dymitr, ale za to niebywała jest rola córki Kotowa, pierwszy raz oglądałem dziecko na ekranie z niekłamaną przyjemnością, polecam.
Aeraldo - 2010-12-28, 22:23

kol napisał/a:
Seven Pounds

Widać mamy inne gusta kolu, bo film kompletnie mi nie podszedł. Nudnawy, a zakończenie nie tylko nie rekompensuje czasu wymęczonego przed ekranem - jest to wręcz banalnie prosta historyjka ocierająca się o hollywoodzki kicz.

A z mojej strony na dziś...

Prorok

Francusko-włoska produkcja, laureat Grand Prix festiwalu w Cannes. Właściwie samo to wystarczy za rekomendację, jednak dodam jeszcze słów kilka.

Młodzieniec imieniem Malik trafia po raz pierwszy do paki. Ma przechlapane z każdej strony - niby jest arabem, ale niepraktykującym. Niechęcią pałają do niego więc wszyscy, z własnymi ziomkami na czele. Więzieniem trzęsie korsykańska mafia, klawisze są opłacani, Malik nie ma żadnych znajomych w środku. Ma tam przeżyć 6 lat. Powodzenia.

Rozbrajająco niejednoznaczna historia z bohaterem, który nie daje się zaszufladkować. Z jednej strony przedsiębiorczy młodzieniec, z drugiej - początkujący gangster bez większych trudności zrywający sojusze i nie wzdragający się przed rozlewem krwi. Co ciekawsze, w miarę jak fabuła posuwa się do przodu, obserwować możemy zachodzące w nim zmiany, nie zawsze na lepsze.

Reżysersko podzielony na segmenty, przez co nabiera iście książkowej konstrukcji. Dodajmy do tego ciekawe ujęcia i rozwiązania (plus za krótkie wstawki nie powiązane bezpośrednio z fabułą), niebanalną opowieść i świetną grę zupełnie nieznanych szerzej aktorów a otrzymamy jeden z najlepszych filmów, jakie przyszło mi do tej pory oglądać.

Gorąco polecam.

kol - 2011-01-15, 11:53

Shooter

Film akcji trochę trącący pierwszym Rambo, a trochę filmami z agencjami, które stoją ponad prawem. O dziwo mieszanka jest w miarę strawna, można obejrzeć, ale ostrzegam, li i tylko dla rozrywki, doszukiwanie się głębszych sensów może popsuć seans.
Pod względem techniki wykonania film jest na wysokim poziomie, jeśli są efekty komputerowe, to ich nie widać - czyli git.

kol - 2011-01-16, 01:59

Bad lieutnant (1992)

Właśnie skończyłem oglądać, film jest mocny. Genialnie zagrał Harey Keitel, jego rola nie polegała na gadaniu, główna postać to typ raczej milczący. Keitel zagrał twarzą zwłaszcza, porażająca jest też scena, gdy jest nagi.
W filmie da się wyróżnić pewną fabułę oraz wątek egzystencjalny przez nią ewokowany, jednak nabiera to wszystko rumieńców dopiero w zestawieniu z zaćpanym Keitelem.
Podoba mi się też to, że reżyser nie poszedł na łatwiznę i nie przylepił mu etykietki 'stróża prawa jadącego po krawędzi'. Ogólnie bardzo słabo wyczuwalne są klisze filmowe, raczej we wstępie niż w rozwinięciu sytuacyj, znaczeń. Film mocny.

Jvegi - 2011-01-20, 22:27

Bez długiej recenzji, zwłaszcza, że nie o nią chodzi. Temat chyba bardziej pasował niż ciekawe linki.

Potop to obok Kanału, najlepszy polski film, a tutaj jest znakomita prezentacja, która prezentuje dlaczego.

kol - 2011-01-21, 21:42

La doppia ora
Świetny film, niejednokrotnie mnie zaskoczył i zafrasował. Bardzo troskliwie przedstawiono główną parę i relacje ich łączące, wiele kwestii było kapitalnych. Sama oś fabularna nie jest w żadnym wypadku nowa, ale ukazanie tego wszystkiego w inny sposób jakoś tę oś wywraca na nice. Dochodzi do tego nielana muzyka, można się przy niej zawiesić. Film oglądało mi się bardzo przyjemnie, tym bardziej że parlo italiano il poco. Polecam.

kol - 2011-01-29, 00:26

Dwa filmy polecę. Pierwszy to Animal Kingdom z Australii, dzieło o rodzinie bandyckiej, przeżartej strachem, pokrywającej go różnymi środkami. Zaskakuje główny bohater, niemrawy i nijaki w gruncie rzeczy, taki nimek, ale... Ciekawy film.

Drugi to Ink - film wybitnie platoniczno-chrześcijański. Mógłbym rzucać słowami jak odkupienie, wielka metafora, miłość i przebaczenie, ale tego nie zrobię ;) Bardzo ciekawa koncepcja wizualna, ale i muzyka daje radę. Film niełatwy, ale nagradza za wysiłek, jaki się weń włoży, choć ta nagroda interpretacyjna mogłaby być większa, mimo to polecam gorąco.

kol - 2011-02-05, 20:44

The figter
Taka se historia o braciach bokserach, jeden już przebrzmiał, ale nie może się z tym pogodzić, drugi ma wiele przed sobą. Fabuła jakich wiele, ale ta podobno na faktach.

Film polecam przede wszystkim z powodu świetnej gry aktorskiej Wahlberga oraz wyśmienitej kreacji stworzonej przez Bale'a. Pierwszy raz po prostu opadła mi szczęka, tak mocarne wrażenie zrobił Bale. Polecam.

Jvegi - 2011-02-14, 18:32

Myślałem znowu, że już o tym filmie pisałem, ale jednak nie, chociaż przynajmniej Kinski i Kol go najwyraźniej oglądali, za co props.
Baise-moi
Historia dwóch młodych kobiet, które mając dość codzienności przemocy, powtarzalności i ludzkiego zła, wybierają się na buntowniczą wycieczkę.

Zabawny, świetnie zagrany, francuski film. Coś jak film drogi, tylko, że po drodze bohaterki bzyczą się z byle kim i zabijają byle kogo. Wszystko bardzo realistycznie, łącznie z tym bzyczeniem, które jest praktycznie pornograficzne. Trochę w stylu tarantino, ale z taką fajną sporą szczyptą realizmu do smaku.

Film zdecydowanie nie dla wszystkich, ale na pewno nie trzeba być zboczeńcem, żeby docenić piękno brutalnej historii, krwawej przemocy i wyuzdanej rozpusty w tak znakomitym wykonaniu.

Aeraldo - 2011-02-14, 19:35


Prawdziwe męstwo - ostatni film braci Coen, pretendent do Oscara i... naprawdę porządny western. Bez pretensji, dobrze zagrany (szczególnie Jeff Bridges i nowe odkrycie hollywood - Hailee Steinfeld), ciekawy fabularnie. To właśnie uwielbiam w spełnionych artystycznie reżyserach - nie próbują na siłę stworzyć arcydzieła. Bez wątpienia warto.


Produkcja duńsko-niemiecka. Neonazista przyjeżdża na przepustkę do probostwa na prowincji. Tam opiekuje się nim ksiądz, o którym mało powiedzieć, że jest dziwny. Koleś ma zwichrowaną psychikę i jego odpowiedzią na całe zło, jakie go spotyka, jest nadstawianie drugiego policzka. Skin z kolei nie pozostaje mu dłużny i stawia sobie za cel zniszczenie wyidealizowanego świata duchownego oraz... upieczenie szarlotki.

Film groteskowy, mistyczno-realistyczny i skomplikowany w niewiarygodnie prosty sposób. Coś co trzeba sprawdzić samemu, w każdym razie kino europejskie z wysokiej, ale łatwo przyswajalnej półki. Reakcją na większość rozwiązań scenariuszowych będzie opad szczeny i powtarzane w myślach "WTF!?". Wow, oby było więcej takich produkcji! :)

Jvegi - 2011-03-14, 23:13


Sklep na Rogu


Wielkie dzięki Grzebulu za zwrócenie uwagi. Wow... Po prostu tak słodki, tak zabawny, tak dobrze zagrany i napisany... Poważnie, teraz już takich filmów nie robią. Banan na gębie gwarantowany.

Grzebul----\/ Wonderful Life nie widziałem, przypadkowo nacisnąłem jak masowo oceniałem w rekomendacjach.

Dead - 2011-03-14, 23:21

Jako że It's a Wonderful Life widziałeś, koniecznie polecam film Harvey z 1950.

Kolejne cudo z Jamesem Stewartem, które ogląda się jak zaczarowany, a potem się ciągle do niego wraca :)

kol - 2011-03-31, 00:19

Popiół i diament obejrzałem. Wpierw przeczytałem książkę, a potem obejrzałem, po dwóch tygodniach od przeczytania. Ta adaptacja jest naprawdę świetna, nigdy wcześniej nie obejrzałem całego filmu z Cybulskim i nie czaiłem tej jego legendy, ale teraz ją trochę rozumiem, bardzo pięknie zagrał. Ale największe wrażenie zrobiły na mnie inne rzeczy: mianowicie reżyseria (scena z płonącym spirytusem czy wiszącym głową w dół Chrystusem), a ponadto piękna aktorka grająca Krysię - dziś już takich nie ma!

Oczywiście wielki walor poznawczy ma ten film ze względu na oddanie realiów tamtej Polski w tamtym czasie. Co do wierności powieści Andrzejewskiego - nie jest źle, Wajda mocno skondensował akcję oraz bardziej skupił obok siebie postaci, łącząc je różnymi węzłami. Trochę ciekawych wątków odpadło, ale ta zaleta skondensowania rekompensuje wady. Gorąco polecam.

kol - 2011-04-05, 17:32

No i Czarny łabędź obejrzany, film gorący ostatnio, jak mniemam.

Muszę przyznać, że jakkolwiek piszę o nim w tym temacie, to mam do tego filmu stosunek mocno zróżnicowany. Dzieło Aronofskiego jest dobrze zrealizowane i pokazuje ciekawe środowisko artystyczne. Oczywiście jednak głównym dyskursem jest sytuacja artysty i mieszanie się porządku rzeczywistości z porządkiem sceny. I tu jest mój główny zarzut - Natalie Portman zagrała świetnie, świetnie aż do bólu, więc mój zarzut kieruję względem postaci przez nią graną, czyli Niny. Przede wszystkim brakuje jej samoświadomości oraz godności. I to widać niestety w sytuacjach typowych dla tej kliszy fabularno-estetycznej Czarnego łabędzia. Bo Czarny nie jest dziełem oryginalnym jak np. filmy Lyncha - schematy są widoczne, oglądanie tego samego kolejny raz, tego poniżania się i ciemnoty tej duraczki, Niny, jest wręcz odpychające, ohydne. Film ten był dla mnie trudny w przyswojeniu, przeklikiwałem trochę i robiłem przerwy. Nina jest naprawdę ohydna i poniżające jest dla sztuki filmowej wciskanie tego samego w kontekście baletu, odświeżenia jak mniemam.

Największy moim zdaniem plus tego filmu to scena
masturbacji Niny.

kol - 2011-04-16, 00:58

Skrzydlate świnie

Z zaskoczeniem przyznaję - dobry polski film mainstreamowy. Film o tym, jak kibicowanie krzyżuje się z obowiązkami rodzinnymi, wcale niezła rzecz. Bardzo podobała mi się gra Roguckiego oraz jego kawałek do tego filmu. Skrzydlate świnie korzystają z dość oczywistych klisz, ale od razu czuć, że nikt nie obiecywał, że będzie inaczej - i na to zgoda. Film przyjemny, ogląda się bez zażenowania.

kol - 2011-04-17, 21:46

American Gangster

Całkiem standardowa amerykańska produkcja, miks gangsterki z motywem od zera do milionera. Niby nic, ale oglądało się przyjemnie. Spodobało mi się chyba przede wszystkim to, jak oszczędnie i delikatnie podszedł reżyser, R. Scott, do kwestii moralnych związanych z głównym bohaterem, który prawi banały o rodzinie, sile i niezależności (czarnego człowieka), a jednocześnie dystybuuje heroinę, która zabija setki ludzi. Nigdzie nie znajdziemy explicite (językowo) zderzonych z sobą opozycyjnych wartości, i za to wielkie brawa, bo pokusa mogła być silnia. Poza tym - dobry standard, nie przesadzony, zrównoważony i taki trochę fatalistyczny w wyrazie.

Lercher - 2011-04-23, 13:30

@kol, oglądałem ten film już jakiś czas temu, ale gdybym miał sporządzić listę najlepszych dziesięciu produkcji ostatniej dekady to American Gangster z pewnością by się na niej znalazł, dla mnie ten film to po prostu klasa.
Jvegi - 2011-04-30, 02:13

Super

Jestem wielkim fanem Kick-Assa, trochę mniej mi się podoba ten cały trend realistycznych kostiumowców. Rozpoczął go Mark Millar, czy może ekranizacja Strażników, a może nawet "Special". Nie wiem. W każdym razie zarówno "Super", jak i "Defendor" dostają jedną gwiazdkę w plecy.

Dobra. Super to niskobudżetowy ( 2 miliony$) film z cholernie gwiazdorską obsadą. Kevin Bacon, Liv Tylor, Ellen Page i Rainn Wilson ( ten z Office) w roli głównej.
Film opowiada historyję totalnego poje*a, wyalienowanego popaprańca, który podczas modlitwy zalewa sie łzami. Jest przegrańcem, pogrążonym w cierpieniu samotności. Kiedy żona ( była narkomanka i Liv Tylor) zostawia go dla gangsterskiego dilera ( Becon), gość gubi swoje gówno i za inspiracją telewizyjnego Krystjana (Nathan Fillion), przebiera się w tandedny czerwony kostium i uzbrojony w klucz francuski zaczyna bić po ryju każdego, kto czyni krajm.
Po jakimś czasie dołącza się do niego Ellen Page w roli totalnej morderczej schizolki.

Generalnie jest to bardzo brutalny dramat psychologiczny z WYBITNYM aktorstwem. O ile Kick Ass był stylistycznie bezbłędny, ze słabym głównym bohaterem, to Super jest postaciowo bezbłędny z niezłą stylistyką. Z tego dwojga trochę bardziej wolę Kick Assa, ale poza zerżniętą tematyką są to zupełnie inne filmy, z zupełnie naczje rozłożonymi akacentami.

Bardzo polecam, chociaż nie wiem jak można go obejrzeć bez łamania regulaminu. W Polsce na pewno nie wyjdzie, o wyjściu gdziekolwiek na DVD nie ma ani słowa, a festiwalowy run już się skończył. Zostają inne sposoby.

Jvegi - 2011-05-04, 16:07

Grass.

Jeszcze nie skończyłem ogladać, ale już widzę, że jest to świetny film. Dokument o historii marihuanowej prohibicji i propagandy. Wyjątkowo obiektywny, bez żadnego oceniania, ale jednak powstrzymać od oceny się nie sposób. Ogrom archwialnych materiałów z całego XX wieku. Bardzo polecam i wracam do oglądania.

darrion - 2011-05-27, 21:47

Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach
(to niby tylko opinia, która nie zdradza fabuły, ale dla pewności daję w spoilerze, jak ktoś nie chce znać żadnych szczegółów to niech nie czyta, wszyscy inni mogą bez obaw czytać;))
byłem wczoraj w kinie, i szczerze nie jestem do końca usatysfakcjonowany. Czekałem na piratów 4 od kiedy tylko pojawiła się plotka że powstaną, na tydzień przed premierą aż trzęsły mi się ręce z podniecenia, wszystko to z tego powodu, iż piracka trylogia to moje ulubione filmy, oglądam całość przynajmniej 3 razy w roku! Rozumiem że twórcy chcieli zmienić koncepcję, ale imo przesadzili z Jack'iem, trochę go mimo wszystko za dużo i ma przepełnioną gagami rolę. W poprzednich częściach było wszystko bardziej wyważone. Nie podoba mi się też praca kamery, w ogóle styl w jakim film został nakręcony mi się nie podoba. Obraz stracił na głębi, czułem że świat jest czymś ograniczony, zamknięty.
Zrezygnowano z rozmachu na rzecz przygody, jednak przygoda ta jest mało piracka i wszystko jakby zbyt szybko się dzieje, jest zbyt prosta i doskwiera brak wątków pobocznych. Czasami miałem wrażenie jakby kręcili tą część na siłę.
Mógłbym podsumować że jest to komedia o przygodzie Jack'a Sparrow'a, a jakbym był złośliwy to powiedziałbym nawet że jest to miejscami parodia tej postaci (z winy scenarzystów, a nie Depp'a, który spisał się jak zwykle świetnie). Wgląda że twórcy oszczędzali tym razem na produkcji, nawet muzyka jest taka sama jak w poprzednich częściach, w każdej poprzedniej mimo iż czasami wydawało się że gdzieś się już to słyszało to jednak każda kompozycja była inna, w tej części niestety wykorzystano głównie stare utwory...
Do tej pory wygląda jakbym uważał że ten film był jakąś totalną chałą, jednak nic z tych rzeczy. Do plusów można niewątpliwie zaliczyć grę aktorską (obok Depp'a przede wszystkim wspaniali Rush i McShane), fajny humor i Jack'a Sparrow'a. Moim zdaniem nie jest to tak dobry film jak poprzednie, ale również jest wart obejrzenia i sam na pewno obejrzę go jeszcze nie raz.
A teraz czekam na piątkę;D

Jvegi - 2011-06-11, 18:26

Miałem przerwę długą w filmach i pisaniu, to napiszę o tym co widziałem tuż przed sesją.
Rush Hour
Jackie Chan i czarny z 5 elementu jako dobra policja rozwiązująca swoją sprawę na przekór złej górze. Masa oczywistych żartów rasowych, niskiej komedii i w ogóle takie to dość prostackie teoretycznie, ale oglądałem z ogromną przyjemnością, bo chyba prosto być miało i im wyszło. Tucker i Chan są dobrzy sami w sobie, razem działają bez zarzutu, villain fajny, a sceny akcji rasowo azjatyckie, bez zachodniego, badziewnego montażu.

Fajne po prostu. No i uświadomiłem sobie, że poza Drunken Masterem ( słabym) nie widziałem żadnego filmu Jackiego w całości i teraz będę nadrabiał. No bo jest na co popatrzeć.

Jvegi - 2011-06-22, 11:15

Jakoś ostatnio nie tylko oglądałem mniej, ale też to co oglądałem było niegenialne ( znaczy nic na 9). I akurat się złożyło, ze obejrzałem trzy znakomite filmy pod rząd, wszystkie na 9/10.

American Pop
Ralph Bakshi i animacja rotoskopowa opowiadają historię 4 pokoleń (z ojca na syna) muzycznej rodziny, od pogromów w Rosji do końca lat 70-tych w US of A. Politycznie, muzycznie, ale ludzko przede wszystkim i bez pardonu. Soundtrack genialny i różnorodny, zresztą sporo kosztował.

Blood (ten, bo sam tytuł do znalezienia moze nie wystarczyć)
Wygląda to jak teatr telewizji, jest dwójka aktorów, brat i siostra. Siedzą, gadają, oboje mają pochrzanione we łbach, ale w realistyczny sposób. Super mocne wątki kazirodcze. Mnie wciągnęło niezwykle, bo jest to znakomicie zagrane, zwroty akcji co 5 minut, szybkie tempo, zdjęcia oryginalne (w 4 ciągłych ujęciach to podobno nakręcili). Niszowe na pewno, ale atrakcyjne na wielu poziomach. Powodzenia w szukaniu :roll:

Taking of Pelham One Two Three
Oryginał z 74. Nowego nie widziałem, ale nie może być lepszy...
Czterech gości podpindziala wagon metra i żąda kasy za życie pasażerów. Śledzimy wszystko ze wszystkich stron, praktycznie w czasie rzeczywistym. Jest napięcie, jest sporo niezmniejszającego powagi sytuacji humoru, jest świetna galeria nieszablonowych postaci i w ogóle to jest po prostu znakomity thriler, który działa dzisiaj tak samo dobrze jak czterdzieści lat temu.

Remik - 2011-07-30, 14:57

Psy 2

Jestem właśnie świeżo po filmie. Wywołał całkiem dobre wrażenie, film pełny jest dobrego humoru (no, może czarnego :P), dobrze zrobiony, fabuła zadowalająca itd. Z pewnością mogę go polecić, chociaż nie wiem czy jest po co skoro i tak ten film jest uważany za "kultowy". W filmie razi nieco metamorfoza Franza i amerykańskie zakończenie, które mnie po prostu dobiło. Elementy akcji były jak na tamte polskie warunki świetne i co najważniejsze nie były one kiczowate jak w obecnych produkcjach TVN'owskich i innych bubli.

Praca kamery była momentami prawidłowa i dobra (akcja na strzelnicy, pościg), niestety jednak momentami wg mnie beznadziejna (finał).

Ogółem w moim rankingu jest to 7/10, również ze względu na to że to jednak polski film. Szkoda że już się takich nie robi :/. No, ale do jedynki mu daleko :curious: !

Aeraldo - 2011-08-16, 02:09

Facet, który się zawiesił (Numb)

O gościu, który wypalił zbyt dużo zielska i poprzestawiało mu mózg. Jak na komedię romantyczną jestem pozytywnie zaskoczony. Warto rzucić okiem w niedzielny wieczór.

Katorg - 2011-08-16, 11:38

Blues brothers

Jak dla mnie, film jest genialny idealne połączenie muzyki z komedią, pościgami i niekiedy czarnym humorem, i obsadą legendarnych muzyków w rolach. Warto obejrzeć, jeszcze ten jeden raz.

Trzy królestwa

Chińczycy zrobili film z iście holyłudzkim rozmachem, na uwagę szczególnie chyba zasługują sceny bitewne które powiedzieć że miażdżą, to jak powiedzieć że F-16 lata całkiem szybko.

Jvegi - 2011-08-16, 22:39

Speed

Jestem w szoku jak znakomicie zrobiony jest to film. 2 godziny ciągłej akcji, żadnego znużenia, żadnego obrażania inteligencji, wystarczające aktorstwo, oryginalny pomysł, niewiele schematów, genialne zdjęcia... Idealny film akcji bez większych ambicji. Znakomite kino, zdecydowanie powyżej moich najśmielszych oczekiwań.

A teraz staram się przedrzeć przez pierwszą część Bad Boys. Nie jest łatwo...

Jvegi - 2012-01-20, 00:55

Co wy ludzie, filmów nie oglądacie?

Battle Royale

Napisałem w temacie o książkach, że "Igrzyska Śmierci" są całkiem oryginalne. No właśnie jednak nie są. BR, na podstawie książki, to bliźniaczo podobny motyw, tylko w trochę innej scenerii. Klasa młodziaków zostaje losowo wybrana celem walczenia na śmierć ze sobą nawzajem na wyspie-arenie. Dostają losową broń, mają trzy dni na wyłonienie zwycięzcy, albo wszyscy idą bum. Film japoński oczywiście.

Podobieństw jest sporo, zwłaszcza jeśli doda się to co jest w wersji książkowej ( wielkie show telewizyjne, zakłady, system totalitarny etc.), ale akcenty są inaczej rozłożone. O ile w Igrzyskach chodziło o survival i raczej samotną walkę, to tutaj mamy bogatą galerię zachowań. Niektórzy nie chcą walczyć, inni się organizują, udają, że nic się nie dzieje, próbują uciec, przechytrzyć i tak dalej. Wszystko jest cholernie realistyczne, napięcie emocjonalne niesłabnące. Nie ma w sumie głównego bohatera, spora część zawodników dostaje swoje 5 minut ( a nie, że mamy 3-4 ważne osoby, a reszta to mięso armatnie). Dobre kino. I to zaangażowane, bo bardzo mocne przesłanie przeciwko japońskiemu wyścigowi szczurów tu jest. Polecam.

Katorg - 2012-02-25, 13:50

Żelazna Dama

To że Meryl Streep jest genialną aktorką to wiedziałem. I w tym filmie znów pokazała swój kunszt, bo gdyby ktoś inny grał panią Thatcher to film byłby naprawdę ciężki to obejrzenia. Momentami czymś dziwnym były sceny pogadanki ze zmarłym mężem czy inne wepchane jakby z innej beczki momenty . Muzyka i cała scenografia to jeden wielki plus. Szkoda że pomimo wielkiej roli Meryl Streep nie było miejsca na nic innego. Tym sposobem z filmu słabego jest to film średni. A szkoda.

torian - 2012-02-25, 22:24

The Gathering/Zgromadzenie - Naprawdę niegłupi thriller. Zwłaszcza zakończenie jest bardzo w moim guście czyli takie, które mówi: "Jesteś idiota skoro się nie domyśliłeś!"

Zarys fabularny:

W małym mieście pojawia się tytułowe zgromadzenie, którego członkowie pojawiają się gdy ktoś umiera. Niedługo później okaże się że pojawiają się nie od dziś...

Ascension - Bardzo ciężki film z niejednoznacznym zakończeniem. Pewien felieton (pozdrawiam Łukasza Orbitowskiego) sprawił że napaliłem się na niego jak Arab na kurs pilotażu, jednak po obejrzeniu byłem nieco zawiedziony (może to kwestia wygórowanych oczekiwań). Film oparty głównie na dialogach, uprzedzam że zdobycie go graniczy z cudem...

Zarys fabularny:

Opowieść o trzech kobietach, które wyruszają na spotkanie istoty, która...zabiła Boga. Scena z martwym noworodkiem robi wrażenie...

Gran Torino - Film jednego aktora (Clint Eastwood). Oglądając go miałem miejscami wrażenie że Clint nabija się ze swoich poprzednich ról. Dramat z odrobiną humoru.

Labirynt Fauna - Mieszanka filmu wojennego i fantasy. Jeden z lepszych jakie oglądałem, chociaż nie potrafię wskazać co konkretnie mnie w nim porwało...

Season Of The Witch/Polowanie na czarownice - Przyzwoite fantasy z Nicholasem Cagem w roli głównej i Ronem Perlmanem (Hellboy), który ukradł mu cały film.

Reader/Lektor - Genialny dramat z odrobiną (w pełni uzasadnionej) erotyki. Wrażenie robi zwłaszcza Kate Winslet.

Seria X-Men - Pewnie zaraz narażę się miłośnikom komiksu jednak byłem zaskoczony że z tak oklepanego tematu można zrobić naprawdę niezły film. Interesujący był zwłaszcza wątek nietolerancji...

Wyrok na Franciszka Kłosa - Niezły polski film z Baką w roli policjanta współpracującego z Niemcami. Jedynie Żmijewski w roli gestapowca wypada średnio.

Upiór w operze - 2005 - Dobry musical, nie miałem pojęcia że Gerard Butler (Leonidas) potrafi tak śpiewać. Minus - główna rola kobieca, głos tak piskliwy że uszy bolą.

Testosteron - Cały film to jeden genialny dialog.

Amadeusz - Historia życia Mozarta z perspektywy jego (nieudolnego) rywala.

Dead - 2012-02-26, 12:10

Cytat:
Amadeusz - Historia życia Mozarta z perspektywy jego (nieudolnego) rywala.

Nieudolnego? :shock:
Tragedia Salieriego polegała na tym, że choć był naprawdę wybitnym kompozytorem to musiał żyć w cieniu geniusza ponad miarę. Prowadziło to do coraz większego rozgoryczenia i obsesji na punkcie Mozarta, ale o nieudolności nie może być tu żadnej mowy.

torian - 2012-02-26, 12:35

Salieri na początku uważał się za wybitnego kompozytora, jednak później przyznał że w porównaniu z Mozartem był nikim a cały jego talent polegał na umiejętności dostrzeżenia prawdziwego geniuszu.

Nazywając go nieudolnym miałem na myśli jego próby dorównania Mozartowi, który nawet nie uważał go za rywala.

Katorg - 2012-04-27, 13:02

Once

Film muzyczny w którym amatorzy zagrali lepiej od gwiazd. Zero holiłudzkości, obraz jest niesamowicie ciepły, prosty ale bez tony lukru i tandety. Piosenki wykonane w filmie do teraz są katowane w mym odtwarzaczu. Zasadniczo w tym filmie jest coś takiego urzekającego co sprawia że przymyka się oko na nieliczne niedoróbki. Ten film nie jest sztampowy. Nawet pod względem zakończenia które może nie zaskakuje ale pozostawia wrażenie dostania czymś po głowie.

Żelazko - 2012-05-19, 23:23

Filmy podobne do Goodfellas, Green Street znacie jakieś? Albo coś z dobrym narratorem.
Jvegi - 2012-08-09, 13:32

Nowy Batman bardzo mi podszedł. Masa negatywnych recenzji, zwłaszcza na polskich stronkach, ale mi podobało się prawie wszystko. Klimatycznie inny od poprzednich (czyli każda część trylogii jest inna, bardzo sprytne). Bane rządzi, wspaniały głos. Ania świetnie aktorsko, projekt postaci też, chociaż trochę nierównie jest wykorzystywana. Znacznie mniej "trochę niedziałających tak jak powinny" scen. Rozpisałbym się, ale teraz nie mogę. Bardzo polecam, na pewno obejrzę w kinie jeszcze raz, może wtedy napiszę więcej.
Remik - 2012-08-09, 14:26

Ja natomiast jestem chyba absolutnym przeciwnikiem twojej opinii. Nowy Batman to bardzo dobry film hollywoodzki, ale nic więcej. Ciężko o nową jakość, a sam podpisuję się obiema rękami pod recenzją na głównej poltera...
picollo - 2012-08-09, 19:27

Ja niestety muszę się zgodzić z Remikiem.
Batman byłby niezły, gdyby nie oczekiwania jakie miałem po drugiej części.
Miejscami bardzo pocięty (czytałem gdzieś, że materiał który z niego wycięli to ok 40 minut), i to niestety widać. Historia Bane'a jest bardzo słabo przedstawiona, zresztą sam Bane też nie jest jakiś nadzwyczaj charyzmatyczny. I nie porównuję go tylko z Jokerem (bo temu ciężko dorównać w ogóle), ale generalnie jest nijakim badassem.
Wątek Alfreda też jest niewiarygodny.
Odchodzi sobie jak gdyby nigdy nic, podczas gdy całe swoje życie spędził u Wayne'ów.
Kobieta kot jest niezła, jest na czym oko zawiesić, ale brakuje jej osadzenia w fabule. Co ją właściwie łączy z Bane'm- przecież Batmana zaprowadziła do Bane'a, a goście od tego ostatniego nie próbowali jej nawet łapać. Mizernie.
Z realizacją ogólnie jest ok, ładnie to wygląda, i w ogóle. ALe fabularnie jest straszna mizeria.

Aeraldo - 2012-09-06, 00:55

Nie miałem gdzie wrzucic specjalnie, ale tutaj też się nada.

Twoja Stara. Baśń.

Polski niskobudżetowy film fantasy, przywodzący na myśl dawne perełki, jak "Sarnie Żniwo". Absolutnie niekomercyjny, o czym świadczy chocby fakt zamieszczenia całości produkcji na YT przez twórców. Aż miło popatrzec, że ludziom wciąż chce się bawic w kino dla czystej frajdy tworzenia.

Czekałem na niego długo, a teraz nawet nie mam czasu obejrzec. Po dziesięciu minutach wygląda obiecująco, za parę dni sprawdzę resztę filmu. Ale nie mogłem się powstrzymac od podzielenia owym newsem. :)

Oto link: http://www.youtube.com/watch?v=fI3Hzg2SAnw

edit: nie wytrzymałem. Film sympatyczny, ale bez rewelacji. W sumie spodziewałem się więcej.

Jvegi - 2012-09-11, 16:54

Obejrzałem początek i niestety porażka. A szkoda, bo długo czekałem. Takie amatorskie rzeczy mogą być świetne w krótkiej formie, ale jak chce się zrobić jakąś poważną, dłuższą narrację, to samo "opatrzciejaknieumiemygraćisprzetmamydenny", zwykle nie wystarczy.

Ale, żeby nie rozstrząsać smutnych spraw, wspomnę teraz o wspaniałym filmie "Fletch" z Chevym Chasem. Sam film ma poważne problemy narracyjne, ale to nieważne. Ważne, że mamy tutaj wspaniałą postać kolesia, który potrafi wykłamać się z każdej sytuacji, wkręcać frajerów jak leci, błyskotliwie improwizować i generalnie gadać tak szybko, że ludzie zapominają o co chodzi. I tak przez cały film. A wszystko w imię dziennikarskiej dociekliwości.
Klip przykładowy. Trochę tracą wyjęte z kontekstu, film obejrzyjcie.

morgan - 2013-04-30, 12:34

Tak sobie przeglądam - nikt nie wypowiedział się na temat pierwszego Hobbita (o tempora, o mores)? Wybaczcie, że odgrzewam po blisko pół roku, ale wcześniej mnie tu nie było;P Piszę w tym temacie (a nie w niegodny), bo mimo wszystko raczej nie straci się czasu na obejrzenie. Jak dla mnie zbyt klasyczny (czyli 100% tego, co we Władcy niektóry sceny zresztą stanowiły lustrzane odbicie) - Jackson stworzył już nawet kanon Śródziemia (rozwaliło mnie, jak pod koniec patrzą na Samotną Górę - wypisz wymaluj Frodo z Samem patrzący na Mordor). Ogólnie byłem rozczarowany (choć 3D w tym przypadku nieco poprawiło efekt). Daję na plus z uwagi na końcowa scenę - oko Smauga.
picollo - 2013-04-30, 14:23

Hobbit? W sumie moim zdaniem jednak traci się czas. Bo ten film jest wyprany z treści.
Jest to ewidentnie winą rozbicia Hobbita na trzy części, ale ten film jest rewelacyjnie zmontowany, bardzo ładnie wygląda... i w zasadzie tyle. Mamy bardzo do siebie nie przystające trzy "style" wymieszane trochę na siłę. Jest Bardzo Poważny Wątek Upadku Samotnej Góry (tm) i krasnali, które chcą je odbić. I bardzo fajnie. Szkoda, że wątek zarysowany ubogo, i bardzo efekciarsko (znowu efekty specjalne, nie fabuła).

Mamy wątek humorystyczny, gdzie krasnoludy krasnoludzą, i jest wesoło. I fajnie, bo to bardzo Hobbitowe. Tylko w tej tonacji są robione sceny które nie wnoszą nic do fabuły. Hobbit był cały taki humorystyczny. Tu jest, bo muszą być elementy humorystyczne.

I mamy wreszcie trzeci styl, gdzie Krasnoludy biegają, skaczą i siekają wszystko dookoła. I ok, w kinie akcji to się sprawdza. Tu jest tego za dużo. Krasnoludy uciekające przed orkami (Radagast), czy krasnoludy w kopalniach walczące z goblinami byłyby fajne, ale te sceny są za długie. Zdecydowanie za długie.

Wydaje mi się, że Jackson chciał zrobić jak najdłuższy film, i jak najfajniejszy, ale niestety nie zauważył, że robiąc trylogię praktycznie kastruje pierwszą część z fabuły.

Jedynym fragmentem o którym mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że był rewelacyjny, i taki jak być powinien jest pojedynek na zagadki. Po prostu mistrzowski. Cała reszta mocno poniżej oczekiwań.

Kliwer - 2013-04-30, 14:42

Hobbit dalece przerósł moje oczekiwania. Nie ufałem temu pomysłowi na trylogię, nie wierzyłem w nowe pomysły Jacksona. I się pomyliłem. Wspaniały klimat Śródziemia, dobre proporcje wierności lore (bo ten film to jednak nie jest ekranizacja książki pt. "Hobbit", a raczej przeniesienie na ekran fragmentu historii Śródziemia) i filmowych zmian.

Jedyne co mnie strasznie denerwowało to te wieczne uciekanie, skakanie, absurdalne upadki. Szczyt to były podziemia goblinów. Zbyt kreskówkowo to wyglądało. Spadanie, osuwanie się, staczanie ech... I nic oczywiście nikomu się nie dzieje.

Wizualizacje nowych wątków bardzo mi przypadły do gustu. Królestwo Samotnej Góry wpisuje się w moje wyobrażenia. Górskie olbrzymy już nie, ale i tak mi się podobały. Rozwinięcie wątku Azoga uważam za dobry pomysł. Myślałem, że robienie trylogii to przesada. Teraz nie jestem pewien. Pierwsza część byłą dla mnie odpowiednio napakowana treścią, zobaczymy jak z następnymi. Ale ja bardzo lubię sceny, gdzie lecą widoczki-obłoczki, muzyka etc. Tak żeby trochę ten świat pokontemplować, a nie tylko przelecieć na chybcika fabułę.

Film nie spodoba się na pewno tym, którzy nie lubią LotR-a. To jednak jest w zasadzie to samo. Ale mi to nie przeszkadza- więcej dobrego :smile: . Nie odczuwam jakiejś potrzeby rewolucji na każdym kroku.

darrion - 2013-05-16, 15:07

Mad Max 2, przyznam się obejrzałem całość dopiero wczoraj, za młodu bałem się tego filmu ; P dziś jednak jestem już duży i nie takie rzeczy widziałem ; )
Świetne kino akcji, jak na tamte czasy rewelacyjnie nakręcone, niewielki budżet filmu jest praktycznie niezauważalny. Poza tym bardzo fajne flow klimatu, którym dziś niewiele filmów może się pochwalić.
Jest to jedyna część, którą widziałem, podobno najlepsza, ale z ciekawości obejrzę resztę.

Jvegi - 2013-05-16, 19:45

Zawiedziesz się.


Ostatni najlepszy film jaki widziałem to Summer of 42'. Młodzieżowa seks-komedia, nakręcona 2 lata przed pierwszą młodzieżową seks-komedią (American Graffiti). Ma wszystkie cechy ms-k, ale jest filmem artystycznym, niesamowicie bogatym w treść i środki jej przekazywania. Miałem mokre oczy pod koniec. A film jest o tym jak Aeraldo piętnastoletni spędza z kumplami wakacje i podkochuje się w dojrzałej babce, której facet jest na wojnie. Wspaniałe kino. Nie oglądajcie zwiastunów, bo ssą i spoilują.

torian - 2013-05-17, 12:38

Watchmen Strażnicy

Jeden z lepszych (choć nie pozbawiony wad) filmów o superbohaterach. Tym razem są oni bardziej ludzcy bo większość z nich nie posiada żadnych nadnaturalnych zdolności.

Na wyróżnienie zasługuje jedna z ról (w moim przypadku podbija ogólną ocenę o 2 punkty):

http://www.youtube.com/watch?v=oAHwnaYrk0k

Katorg - 2013-05-22, 15:42

torian napisał/a:
Na wyróżnienie zasługuje jedna z ról (w moim przypadku podbija ogólną ocenę o 2 punkty):


Bez oglądania zgaduje że to Rorschach. Tak film jest świetny i klimatyczny jak cholera. Choć troszkę powoli się rozwija fabuła ale warto to wytrzymać do końcówki.

Olos - 2013-05-22, 21:52

Też mi się podobał, szczególnie postać Komedianta. Świetny film i akurat tak się składa, że słucham Jimmy'ego Hendrix'a - All Along The Watchtower, który to utwór mozna usłyszeć w filmie :smile:
Jvegi - 2013-05-22, 22:07

A komiks czytali? Film jest bardzo w porządku, ale to tylko marny cień oryginału.

Warm Bodies też ostatnio widziałem, coby nie spamować. TO NIE JEST ZMIERZCH Z ZOMBIAKAMI. Początek trochę zgrzytajaco sie ogląda, bo trzeba załapać konwencję, ale jak (jeśli) już się człowiek oswoi, to aż do końca w ciepełku wysokojakościowym sie siedzi. Pod wieloma względami b. dobra, pod pozostałymi przynajmniej poprawna, bajka dla widzów o wyrobionych gustach. Filmweb jest głupi, Polacy są głupi, film polecam.

torian - 2013-07-12, 23:54

Człowiek z Ziemi (The Man from Earth)

Miałem przed chwilą przyjemność obejrzenia filmu, który po prostu mnie znokautował. Niezwykle rzadko udaje mi się znaleźć produkcję, która tak celnie trafia w mój gust.

Uprzedzam, film nie dla każdego. Zero akcji, same dialogi.

Dyskusja grupy naukowców różnych dziedzin (między innymi archeolog, biolog, literaturoznawca, psycholog i studentka). Jeden z nich opowiada swoją historię, z której wynika że żyje od 14000 lat, pozostali próbują podważyć jego opowieść.

morgan - 2013-07-31, 16:56

Now You See Me
To nie całkiem adekwatne miejsce, bo film jest dobry, z wyj. zakończenia, które jest - jak na całość tego filmu - bardzo spłycone i rozczarowujące. Mimo wszystko jednak oceniam na duży plus i moim zdaniem warto (ale mnie kręcą różne triki i iluzje, ogólnie rzecz ujmując prestidigitatorstwo na mistrzowskim poziomie). Także towarzystwo ukochanej osoby, sprawiło, że jestem skłonny do całkiem wysokiej oceny.

torian - 2013-07-31, 18:02

Test (Exam)

Film w stylu "Cube". Całość akcji rozgrywa się w obrębie jednego pokoju. 8 osób przystępuje do testu by otrzymać wymarzoną posadę. Jest on oczywiście dość nietypowy. Zakończenie nie powoduje może opadnięcia szczęki ale nie pozostawia też niesmaku.

Sierota (Orphan)

Thriller z dzieckiem w roli głównej. Przypomina nieco "Omen" i "Synalka". Trzyma w napięciu, zakończenie zaskakujące.

Nieuchwytny (Untraceable)

Ciekawy pomysł, bardzo aktualny. Pewien osobnik chwyta swoje ofiary po czym transmituje ich agonię w sieci. Każda oglądająca osoba przyspiesza jej śmierć.

Klucz do koszmaru (The skeleton key)

Nie spodziewałem się po tym filmie zbyt wiele jednak zostałem pozytywnie zaskoczony. Nieco przydługi początek i parę tanich horrorowych chwytów (niezidentyfikowane hałasy w tajemniczym zamkniętym pokoju, okultystyczne akcesoria wypadające z szafy) zostają zastąpione stale choć powoli narastającym napięciem zaś finalny twist w niczym nie ustępuje (a nawet przebija) ten z "6 zmysłu".

Jvegi - 2013-08-23, 16:25

Star Trek: Into Darkness
Lepszy od jedynki, lepszy od oryginału (przereklamowanego), słabszy od większosci odcinków TOS, które widziałem. Zły Star Trek. Star Trek powinien być inny. Stanie i gadanie ma być. Ale jako film akcji z niegłupią fabułą, dobrze napisanymi postaciami, fenomenalnymi efektami i ciągłym napięciem sprawdza się wspaniale.

Sporo błędów naukowych. Zło.

Mud Od gościa co zrobił Take Shelter (obejrzeć koniecznie, objawienie etc.). Matthew McConaughey, w kolejnej dobrej roli swego odrodzenia, gra goscia, który ukrywa się na wyspie i zapoznaje dwójkę pobliskich młodziaków. Film o dojrzewaniu, miłości, rodzinie i samooszukiwaniu. I wielu innych rzeczach o których opowiada wielowarstwowo, powolnie, ale bez nudzenia. Dobra rzecz, kandydat do oscara na pewno. Ludzie na filmwebie to idioci.

Jvegi - 2013-09-15, 17:13

Pokłosie obejrzałem. Bardzo, bardzo dobry film, na polskie warunki to ewenement. Jeden z takich co raz na 10 lat u nas wychodzą, wśród tej chały i okazjonalnych nienajgorszności. Do poziomu Barw ochronnych i Przypadku w kategoriach wagi tematu i realizacji już go gdzie indziej porównywałem i trzymam się tego. Bardzo polecam, a na brednie o antypolskości nie zwracajcie uwagi, bo nie o to w tym filmie chodzi.
Katorg - 2013-09-16, 21:19

Postal - jedyny z filmów Uwe Bolla dotyczących gier który naprawdę mu wyszedł. Bo co do filmów niegrowych to robi całkiem dobre, solidne kino
Dark - 2013-10-01, 20:33

Katorg napisał/a:
Postal - jedyny z filmów Uwe Bolla dotyczących gier który naprawdę mu wyszedł. Bo co do filmów niegrowych to robi całkiem dobre, solidne kino

Postala nie da się zrobić źle, ponieważ gra z zamierzenia była niskich lotów bezmyślną rąbanką.
Ja polecam "7 psychopatów". Czarna komedia z domieszką sensacji i kina drogi. Zakręcony film. Warto obejrzeć choćby dla samego Christophera Walkena. Da się przeboleć Colina Farrella w głównej roli.

sajok - 2013-10-01, 23:32

Tak na szybko przyszły mi dwa tytuły. Eden Lake - chyba niedoceniony angielski thriller o koszmarze, który może spotkać każdego z nas (tak troszkę przypominał mi w tym sensie nasz rodzimy Dług). 11.14 - też chyba niedoceniona, wręcz genialna (scenariusz miodzio), czarna komedia z m.in. św.p. Patrickiem Swayze.
torian - 2013-10-21, 13:34

One point 0

Po obejrzeniu byłem rozczarowany gdyż zwyczajnie nie zrozumiałem przesłania. Zdanie zmieniłem gdy poczytałem parę komentarzy i interpretacji. W tym filmie nic nie jest powiedziane wprost, trudny w odbiorze, trochę przypomina "Pi". Nazwałbym go informatyczną metaforą.

The Conspiracy - reżyser Christopher McBride (jest parę filmów o tym tytule)

Tematyka teorii spiskowych i globalnych organizacji przejmujących władzę nad światem w formie dokumentu kręconego "z ręki". W pewnym momencie przypomina nieco "Blair Witch Project". Początek może trochę nudny ale im dalej w las tym ciekawiej. Pod koniec filmu jest pewna scena, która zjeżyłaby mi włosy na głowie (gdybym je miał), jest genialna w swojej prostocie, łączy kilka informacji, które poznajemy w trakcie oglądania. Zakończenie oczywiście niejednoznaczne (dostajemy dwie wersje do wyboru).

@sajok - Eden lake, tego właśnie szukałem, dzięki.

elimerin - 2013-10-21, 20:32

Ja od siebie dodam "Memento". Wprawdzie ktoś to wcześniej już wymienił, ale tylko tak "przy okazji" i niewiele o nim mówiąc. Więc pokrótce: film ukazuje krótki wycinek z życia Leonarda, który w wyniku wypadku stracił pamięć krótkotrwałą i od czasu owego nie rejestruje żadnych nowych wspomnień. By jakoś funkcjonować ważne informacje zapisuje na kartkach lub nawet na własnym ciele w formie tatuaży. Nie rusza się też nigdzie bez aparatu polaroida. W filmie obserwujemy jego starania w znalezieniu zabójcy jego żony. Obraz jest moim zdaniem naprawdę genialny (jest to moje ulubione dzieło X muzy, jeśli mam być szczery). Fantastyczna gra aktorska (Guy Pearce i Joe Pantoliano grają role życia), iście fenomenalny i zegarmistrzowsko precyzyjny scenariusz bez choćby jednego błędu logicznego oraz świetna forma (film zaczyna się ostatnią sceną, a potem widzimy poprzednią), która nie została zastosowana z byle widzimisię, tylko ma rozsądne wytłumaczenie fabularne i pomaga widzowi wczuć się w sytuację głównego bohatera. Jednym słowem Wielkie Kino, niestety w naszym kraju dość mocno niedocenione (nie wiedzieć czemu). Polecam.
torian - 2013-10-22, 21:15

Zapłata (Paycheck)

Film oparty na krótkim opowiadaniu Philipa Dicka. Scenarzysta robił co mógł by zepsuć historię, na której bazował, niemiłosiernie rozwlekł opowieść, dodał parę niepotrzebnych wątków (w tym miłosny), zmienił zakończenie. To wszystko + Ben Affleck w roli głównej nie wystarczyło by zepsuć końcowy efekt.

Głównym bohaterem jest inżynier, który wykonuje rozmaite zlecenia. Po każdym kasuje sobie pamięć by nie mógł zdradzić nad czym pracował. Po jednym z takich zleceń otrzymuje on paczkę zawierającą różne przedmioty codziennego użytku. Niedługo później ktoś próbuje go zabić ale zawartość paczki raz po raz ratuje mu życie.

Jvegi - 2013-11-07, 14:29

The Wolverine

Jedyni bardzo dobrzy xmeni to First Class. 1 jest takie sobie, dwójka to cholernie nudna średniawka, trójka z trzech pierwszych zdecydowanie najzabawniejsza ( a'la Spider-Man). Origins to najgorszy wysokobudżetowy film superbohaterski jaki widziałem.
The Wolverine jest spoko. Mocne 7/10. Dobre aktorstwo, efekty miodzio, postacie dobrze napisane i zaprezentowane (chryste, w końcu, chyba sie czegoś po FC nauczyli). Jest oryginalnie, tylko trochę przewidywalnie. Styl wizualny różnorodny, lokacje miejscami imponujące.

Przyjemnie się oglądało.

sajok - 2013-11-07, 15:43

O tutaj się z kolegą nie zgodzę i zgłoszę zdanie odrębne :wink: Mi się bardziej podobały x-meny 1-3 niż first class. Jakoś Stewart i McKellen byli bardziej wiarygodni ( i podobni) do swoich alter ego niż Ivory i Fassbender. No i jakoś fabuła była lepsza. Wolveriny mi się podobały w miarę (poza Lievem Shrieberem, którego co prawda lubię, ale do roli Sabretootha nijak się nie nadawał), ale fajnieszy był chociażby Iron-Man i Avengersi. Ale jak to mawiają de gustibus...
Dla "starych dziadów" takich jak ja, miłośników godzillo i gamero podobnych filmów polecałbym Pacific Rim. Innym może się nie podobać.
Dla miłośników ciekawych thrillerów zaś taki starszy film, który mi się właśnie przypomniał: Utkwiony z Meną Suvari i Stephenem Rea. Jak to ludzie potrafią się zmieniać i do czego są zdolni...

Maagdaa - 2013-11-07, 23:23

Ja ostatnio obejrzałam Igrzyska Śmierci i mogę polecić. Na pewno sięgnę po książkę, na której opiera się film.
torian - 2013-11-10, 00:59

@elimerin

Po twojej rekomendacji w końcu obejrzałem "Memento" bo czaiłem się już od jakiegoś czasu. Film bardzo dobry ale to...
elimerin napisał/a:
zegarmistrzowsko precyzyjny scenariusz bez choćby jednego błędu logicznego

...jest lekka przesada.
Leonard przestał gromadzić wspomnienia gdy oberwał w łeb a mimo to świetnie rozumie na czym polega jego przypadłość i wszystkim o niej opowiada. Co więcej wie że niedługo o wszystkim zapomni więc gorączkowo notuje. Zdaję sobie sprawę że nauczył się polegać na przyzwyczajeniach zamiast pamięci krótkotrwałej (dzięki czemu odruchowo szuka wskazówek po kieszeniach) ale wątpię by dzięki nim potrafiłby zdiagnozować swój stan.

Świetna była scena, w której w trakcie pościgu zapomina czy kogoś goni czy jest goniony.

sajok - 2013-11-10, 01:49

Memento rzeczywiście jest niezłym filmem i chyba niedocenionym. Po jego obejrzeniu przyszło mi na myśl, że mógł reżyser zrobić jeszcze wersję alternatywną i zmontować go w drugą stronę. Ciekawe jak by się go wtedy oglądało :wink:
elimerin - 2013-11-10, 21:20

@torian

Nie chciałbym Cię w żaden sposób urazić, ale muszę napisać, że twój zarzut dowodzi, iż nieco nie zrozumiałeś filmu, głównie zakończenia, bo tam jest wszystko wytłumaczone. Jako że nie lubię się powtarzać polecam przeczytać tę dyskusję http://www.filmweb.pl/fil...%84+%29,2170283 tu jest wszystko w miarę klarownie wyłożone. Zresztą całkowicie Cię rozumiem, sam po jednym seansie rozumowałem jak Ty, ale żeby docenić ten film trzeba go obejrzeć 3-4 razy. Wtedy dopiero lepiej czuję się tą głębię filmu. A co do sceny - faktycznie jest świetna. W ogóle w filmie, mimo dość poważnej fabuły, jest sporo dobrego, niewymuszonego humoru.


@sajok

W internecie krążą wersje zmontowane przez fanów w porządku chronologicznym, wystarczy poszukać. Wprawdzie nie ma z oglądania tego takiej frajdy jak z oryginału, ale świetnie widać jak wszystko jest dopracowane.

sajok - 2013-11-10, 21:27

W takim razie nie doceniłem ułańskiej fantazji fanów, bo nawet mi nie przyszło do głowy, że ktoś mógłby się tego podjąć, dlatego nawet nie szukałem... W każdym razie dzięki, kiedyś z ciekawości zobaczę alternatywną wersję bo przyznam szczerze... też chyba nie do końca zakumałem końcówkę z tego co pamiętam.
torian - 2013-11-10, 22:17

@elimerin

Logiczne argumenty mnie nie obrażają.

Przeczytałem i myślę że wyjaśnieniem moich wątpliwości są słowa Teddy'ego pod koniec filmu "pamiętasz tylko to co chcesz pamiętać" i "okłamujesz samego siebie aby być szczęśliwy". Sugerują one że Leonard częściowo wmówił sobie własną chorobę aby usprawiedliwić swój udział w śmierci żony i mieć cel w życiu.

elimerin - 2013-11-10, 22:28

To cieszę się, że się wyjaśniło :)
beny - 2013-11-12, 13:08

Polecam filmy tj.
- Szybcy i wściekli 6
-Millerowie
-wogół futbollu

torian - 2013-11-19, 21:13

Uśpieni (Sleepers)

Film na podstawie powieści Lorenzo Carcaterra, który rzekomo opisał w niej własne przeżycia. Prawie idealny. Jest zajmująca, nieśpiesznie opowiedziana historia, intryga i świetne aktorstwo (Bacon, De Niro, Hoffman). Zabrakło chyba tylko oryginalnego zakończenia.

To opowieść o czwórce dręczonych w poprawczaku przyjaciół, którzy po latach mszczą się na oprawcach.

Kliwer - 2013-11-24, 19:10

Astropia
http://www.filmweb.pl/film/Astropia-2007-364519

Film z gatunku "raczej amatorskich". Nie każdy lubi takie kino, mi się ono bardzo podoba. W zasadzie to trochę taki "youtubowy" film o RPG-ach, tyle że rozwinięty fabularnie i przyzwoity technicznie. W sumie "od fanów dla fanów". Gorąco polecam, bo humor jest przedni. Mi się go udało zgarnąć z Empiku na promocji za 5 (słownie- pięć) PLN. Na prawdę fajny.


Lochy i Smoki
http://www.filmweb.pl/Lochy.I.Smoki

Jeżeli ten film potraktujecie odpowiednio, to znaczy jako naładowaną stereotypami parodię RPG-ów z lat 90-dziesiątych to się ubawicie. Mi się miło i wesoło oglądało.

Gawith - 2013-11-24, 22:13

Ostatnio obejrzałem (trochę późno...) Incepcję. Bardzo smakowita rzecz. Raz, że lubię Leonardo, dwa, że miałem ochotę na efektowną, amerykańską rozpierdzielajkę.
Kombinacje ze snami też bardzo mi się podobały, nadając rozpierdzielajce charakteru, wyjątkowości, jakiejś fabularnej głębi. Zakończenie przewidywalne, ale dobre. Zarówno wyjasnienie motywu z plażą i dziadkiem z początku, jak i ostatnia scena - kto widział, ten wie. Film na duży plus.
Nie sposób nie wspomnieć przy tej okazji o Philipie K. Dicku. Autorzy chyba trochę się inspirowali ;-) O ile do filozoficznej głebi jego dzieł Incepcja nawet się nie zbliża, o tyle jeśli ktoś w nich gustuje, to tu znajdzie nawiazujący, choć sto razy lżejszy klimacik i dreszczyk, w bardzo efektownej oprawie.

Oprócz tego oglądałem Dwunastu gniewnych ludzi - to już szczyt smaku i mistrzostwo świata, minimalna forma a treść bogata jak szejk Szanghaju.

Ostrzę sobie też zęby na Życie Pi. Kończę powolutku książkę (znakomita!) i bardzo mnie ciekawi kinowy obraz, nagrodzony ponoć Oscarem.

elimerin - 2013-12-05, 16:29

O, tak. Co do "Incepcji" całkowicie zgadzam się z kolegą wyżej. Bardzo dobry film i klimat faktycznie nieco "dickowski" co - z uwagi na moje uwielbienie dla jego twórczości - bardzo mi odpowiadało.


Ja polecam film "Labirynt" (ang. "Prisoners", taa... te polskie tłumaczenia tytułów, choć w tym akurat przypadku polski tytuł IMO pasuje do filmu nawet bardziej niż ten oryginalny). Byłem na nim w kinie dosłownie parę dni temu i niezwykle mi się spodobał. Świetna gra aktorska (wspaniały Hugh Jackman oraz iście genialny Jake Gyllenhaal, po którym w życiu bym się nie spodziewał tak fenomenalnej roli), ciekawa i wciągająca historia, niezła muzyka, fantastyczne zdjęcia (naprawdę coś wspaniałego, Roger Deakins po raz kolejny odwalił kawał świetnej roboty) i niezwykły, mroczny klimat a la "Siedem". Naprawdę gorąco polecam. Warto.

Jvegi - 2014-01-18, 19:06

Gra Endera
Obejrzałem go wczoraj, teraz właśnie skończyłem oglądać po raz drugi. To nie jest doskonały film. Boli wycięcie paru wątków, jeden aktor jest słaby, niektóre sceny nie są tak silne jak mogły by być. Ale i tak jest to jeden z najlepszych filmów space s-f ostatnich lat. Dojrzały (nie dla dzieci), brutalny, odpowiednio podkreślajacy motywy naukowe. Nie ucieka od najcięższych motywów z książki, a są to motywy godne najpoważniejszych dzieł gatunku.

No i film wygląda znakomicie. Finałowa bitwa to najlepsza zrobiona w komputerze bitwa kosmiczna w historii kina. Naprawdę wgniata w fotel, a to nie zdarza się prawie nigdy.

Wszystkim się nie spodoba i na pewno warto najpierw przeczytać książkę (lepszą), ale to jest bardzo dobry przedstawiciel gatunku i myślę, że pomimo średnich recenzji, zostanie jako taki zapamiętany.

morgan - 2014-01-27, 04:05

Wałęsa. Człowiek z nadziei (wiem że premiera była w ****..., no dawno)
Świetna rzecz. Jako człowiek, który może nie zakrawa wiekiem wydam się Wam niezbyt odpowiedni w roli świadka, jednak upolityczniony byłem od niemowlęcia (przez opozycyjnych i mocno zaangażowanych - m.in. współtworzyli Solidarność - rodziców, jestem zapewne jedną z najmłodszych person, która w sierpniu '80 były w Gdańsku;P - poza tymi, które tam mieszkały; po prostu nie mieli mnie z kim zostawić) i lata 80-te (szczególnie drugą połowę) pamiętam całkiem nieźle. I taki wówczas był klimat - ta świadomość wszechmocy ustroju i jednocześnie ta dojmująca nadzieja, która z całą siłą wybuchła po Magdalence. Te plakaty - "W samo południe" - jakie człowiek miał poczucie misji rozwieszając je;P
Szkoda tylko, że akcja kończy się na przemówieniu w Kongresie - powinni zamknąć to 4 czerwcem '89. Później był "wasz prezydent, nasz premier", pierwsze spory i kłótnie o rozdział koryta.
pisuarowskie praw-dziwki ujadają, że niby grudzień roku '70 został zafałszowany, podając, że niby pierworodny miał się narodzić 3 miesiące wcześniej - to typowa ich metoda - w braku dowodów manipulować faktami. po prostu żal im wiadomo co ściska, że zimny lech nigdy nie doczeka się takiego portretu - bo być przedstawionym jako bufon, a i tak emanować poświatą naturalnego lidera - to tylko Wałęsa potrafił.
I przyznam, że go nie znosiłem, gdy był prezydentem, wstyd mi było i przyklejanych plakatów i "agitacji" (jeśli tak można nazwać namowy w wykonaniu 11-latka), bo okazał się być za przeproszeniem (sięgając do jego słownictwa) pętakiem, który nie dorósł do swej roli. Ale wcześniej dał nam wszystkim nadzieję - i to w tym filmie widać.
Jeśli A. Wajda miał zamiar nim zamknąć trylogię - to w pełni się udało (inna sprawa, że Człowieka z żelaza niezbyt lubię, bo był przeindoktrynowany, ale ostatnia wódka w tym mieście jest genialna).
Polecam

AL|EN - 2014-07-28, 22:03

Jodorowskys.Dune.2013.LIMITED.DOCU.BDRip.x264-ROVERS - film dokumentalny o najlepszym filmie jaki nie powstał. Widać wielką wizję, która nie przebiła się do umysłów panów z grubymi portfelami. Wielka, wielka szkodo bo zapowiadało się na coś pokroju "Gwiezdne Wojny" tylko wcześniej :cry: Dzisiejsza wersja stworzona przez kogoś innego byłby to tylko kolejnym, niczym się nie wyróżniającym filmem S-F o jakiejś tam planecie i robakach. No chyba, że wziąłby się za to kolejny genialny wizjoner...
Bartek - 2014-07-29, 21:38

Dodać warto, że wiele zapożyczyły inne filmy SF z wizjonerstwa Jodorowskiego. Prawie mu się udało, bo ekipę miał jak marzenie Moebius, H.R. Giger, Dan O'Bannon, tylko że Hollywood... Ironia losu! Oby jego synowie znaleźli kogoś, kto sfinansuje i zrealizuje jego dzieło.
Kliwer - 2014-08-11, 21:43

Film już oglądałem jakiś czas temu, ale niedawno sobie odświeżyłem.

Produkcja owa nosi tytuł "Ronal barbaren" (polskie tłumaczenie: Roman Barbarzyńca). To jedna z tych kreskówek dla dorosłych i dla dzieci. Zważywszy na klimaty- mi się bardzo podobała. Miejscami bywa dość ostro (amazonki-nimfomanki, elf-pedał, mikstura niewidzialności, która działa na wszystko oprócz jaj...). Przesłanie filmu: by być kozakiem nie trzeba mieć mięśni, a jaja :smile:
Ogólnie humor niezbyt wyszukany, ale mnie bawił. Duńczycy mają kopa (bo to duński film).

Jak ktoś się skusi, to gorąco polecam oglądać film po duńsku, z polskimi (lub angielskimi) napisami. Wersji angielskiej nie oglądałem, ale polska mocno złagadza niektóre gadki. Do tego "tłumaczenie kulturowe" tym razem, w przeciwieństwie do Shrecka czy Madagaskaru, wyszło raczej kiepsko (bard imieniem Wrzaskier...). Ogólnie lubię przekłady, ocierające się o daleko posunięte parafrazy, modyfikujące humor i dodające swojskie wątki, ale te po prostu, moim zdaniem, nie wyszło.

A jak nie chce wam się oglądać filmu, to chociaż piosenki posłuchajcie:) Jest moc.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group